Dolar słabnie, amerykański bank centralny nie sygnalizuje chęci podnoszenia stóp procentowych, a niepokoje geopolityczne na świecie są coraz większe. Rosnąca rentowność obligacji zaczyna z kolei niepokoić inwestorów, którzy zastanawiają się jak wysokie odsetki wpłyną na wypłacalność państw. To wszystko wystrzeliło – pytanie czy tylko na chwilę, czy też na dłużej – w górę ceny złota, jednego z najbardziej niedocenianych aktywów w ostatnich miesiącach
Ujawnienie: Dystrybutor złota inwestycyjnego Goldenmark jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym „Subiektywnie o Finansach”
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
Jeszcze do niedawna wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły: „dobre czasy dla złota się skończyły”. I wyglądało na to, że mogą się skończyć na dłużej, bo dolar stawał się znów coraz mocniejszy, zaś wysokie ceny ropy naftowej i innych surowców zdawały się skazywać świat na wyższą inflację i wyższe stopy procentowe. Jednocześnie coraz wyższe odsetki płacą obligacje. Skoro można mieć realny zysk z inwestowania w papiery dłużne, to po co mieć złoto?
Takie pytania zadawali sobie w ostatnich miesiącach ci inwestorzy, którzy na rynek patrzą z perspektywy szans na szybki zarobek. Ich popyt kierował się tam, gdzie można zyskać najwięcej przy możliwie niskim ryzyku. I nie był to rynek złota. Ale od dwóch tygodni coś się zmienia. Przede wszystkim – nastroje wokół dolara amerykańskiego, który przestaje się umacniać. To efekt danych napływających z amerykańskiej gospodarki, sugerujących, że w najbliższym czasie stopy procentowe nie wzrosną.
Zmiany w głowach inwestorów. Coś jest nie tak z obligacjami
Zmienia się też w głowach inwestorów ocena coraz wyższych rentowności amerykańskich – i nie tylko amerykańskich – obligacji. Generalnie inwestorzy lubią, kiedy mogą na obligacjach zarobić więcej, ale zaczyna ich niepokoić szybko rosnąca rentowność obligacji długoterminowych, tych z terminem wykupu powyżej 10 lat. W przypadku 30-letnich obligacji amerykańskiego rządu padła granica 5,3% w skali roku. Tak wysokiego oprocentowania inwestorzy nie żądali od ponad dwóch dekad.

Tym, co zaczęło niepokoić inwestorów, jest przebieg tzw. krzywej dochodowości, a więc różnica między oprocentowaniem, którego kupujący obligacje żądają za papiery kupowane „na krótko”, a oprocentowaniem, którego żądają przy zakupie obligacji, którym do końca „życia” pozostało jeszcze sporo czasu.
Poniżej wykres pokazujący jak wygląda dziś rentowność 10-letnich obligacji rządowych z różnych stron świata. Zaczerpnęliśmy go od analityka Robina J. Brooksa. Szczególnie zwracam uwagę na obligacje japońskie, gdzie poziom żądanej przez inwestorów rentowności przy zakupie długoterminowych papierów dosłownie oszalał. Niebieska linia to rentowność 10-letnich obligacji rządowych, natomiast czerwona linia to rentowność 10:10, czyli to, co rynki wyceniają jako rentowność 10-letnich obligacji za 10 lat.

Długoterminowe rentowności obligacji skarbowych są bardzo wysoko, a inwestorzy się obawiają, że część wzrostu tych rentowności odzwierciedla już nie tylko kwestię polityki pieniężnej, ale też wyższą premię za ryzyko fiskalne, czyli po prostu ryzyko kłopotów z wypłacalnością albo konieczności zdewaluowania walut przez zadłużone kraje, by spłacać długi mniej wartym pieniądzem.
Jak zauważył w swoim najnowszym komentarzu Ole Hansen z Saxo Banku, jeden z najbardziej słuchanych analityków od surowców, rosnące obciążenie rządu USA długiem „staje się coraz trudniejsze do zignorowania”. Hansen przypomina, że Biuro Budżetowe Kongresu prognozuje, iż netto federalne koszty odsetek przekroczą bilion dolarów w 2026 roku, a w nadchodzącej dekadzie będą jeszcze rosły.
„Nietypowe, potencjalnie korzystne środowisko dla złota”
„Tworzy to nietypowe, ale potencjalnie korzystne środowisko dla złota. Jeśli wysokie rentowności obligacji, którym dużo czasu pozostało do wykupu będą coraz bardziej odzwierciedlać obawy o stabilność fiskalną, a nie siłę gospodarczą, historycznie negatywna relacja między złotem a rentownościami obligacji skarbowych może nadal słabnąć. W takim scenariuszu rosnące rentowności mogą stać się argumentem za trzymaniem złota jako zabezpieczenia przed dywersyfikacją i ryzykiem finansowym” – pisze Hansen.
A to oznaczałoby coś dokładnie odwrotnego, niż historia opowiadana przez inwestorów z całego świata przez ostatnie miesiące: że nie ma sensu trzymać nieoprocentowanego złota, skoro można pobić inflację inwestując w coraz wyżej oprocentowane obligacje. To, co było do tej pory atutem obligacji, może stać się zarzutem wobec nich, o ile będziemy mieli tak wysokie rentowności obligacji długoterminowych.
„Dodatkowo, szybka ekspansja emisji długów przez hiperskalery AI wywiera dodatkową presję na rentowności obligacji rządowych USA. Zalewanie rynku instrumentów o stałym dochodzie dużymi ilościami wysokiej jakości, długoterminowych papierów korporacyjnych prowadzi do sytuacji, w której obligacje emitowane na inwestycje w AI konkurują bezpośrednio z obligacjami skarbowymi (emitowanymi po to, żeby spłacić wcześniej zaciągnięte długi i jeszcze sfinansować dziury budżetowe) o kapitał instytucjonalny. A to może podnosić ogólną premię żądaną przez inwestorów w związku z dłuższym terminem wykupu” – pisze Hansen.
A więc ten analityk uważa, że boom inwestycyjny na AI poprzez większe zapotrzebowanie na obligacje, większą konkurencję o kapitał, może dodatkowo „podpompować” to zjawisko, o którym dziś zaczynają mówić inwestorzy – im większa premia za ryzyko inwestowania na długi termin, tym większe uzasadnienie dla wykupienia „ubezpieczenia” w postaci pewnego udziału złota w portfelu. Choć można też patrzeć na to z drugiej strony – im wyższa rentowność obligacji, tym większy jest koszt alternatywny posiadania złota.

Złoto zbliżyło się niedawno do 4500 dolarów za uncję, ale – zdaniem analityków – dopóki trwa wojna w Zatoce Perskiej i ceny ropy naftowej pozostają wysokie – nie można wykluczyć wzrostu stóp procentowych w USA. A już sam wzrost prawdopodobieństwa takiego scenariusza będzie jak lodowaty prysznic dla cen złota.
Na razie widać, że kapitał zaczyna wracać na rynek złota. Do popytu banków centralnych dołączają inwestorzy kupujących złoto poprzez ETF-y. Globalne ETF-y zabezpieczone złotem przyciągnęły w lipcu ok. 3 mld dolarów po dwóch miesiącach odpływów. Na rynku kontraktów terminowych COMEX fundusze hedgingowe zwiększyły swoje długie pozycje (czyli te, które pozwolą zarobić tylko w przypadku wzrostu cen złota) do 11-miesięcznego maksimum.
Jakie prognozy dla sytuacji i cen złota na najbliższe tygodnie i miesiące ma Michał Tekliński, ekspert rynku złota i metali szlachetnych w Goldsaver (internetowy sklep, w którym możecie kupować uncję złota w częściach) oraz Goldenmark (sieć sklepów, w których możecie kupować złoto, srebro, inne metale szlachetne, a także biżuterię i inwestycje alternatywne)? Zapraszam do komentarza Michała Teklińskiego.
Jastrzębie odleciały znad rynku złota. Na jak długo?

Pierwsza połowa sierpnia przyniosła wyraźną zmianę nastrojów na globalnym rynku metali szlachetnych. Po głębokiej przecenie z drugiego kwartału, w trakcie której cena złota cofnęła się ze styczniowych rekordów w okolice strefy 4000–4100 dolarów za uncję, na rynek wrócili kupujący. Notowania kruszcu odbiły w rejon 4350–4400 dolarów. Komentatorzy uważają, że trudno będzie przebić 4500 dolarów za uncję. Ten rejon pozostaje ważnym technicznym „hamulcem” dla kupujących.
Zmiana sentymentu wynika przede wszystkim z korekty oczekiwań wobec Fed. Inwestorzy przestali uznawać za bardzo prawdopodobny scenariusz szybkich, agresywnych podwyżek stóp procentowych, a zaczęli ponownie zwracać uwagę na uspokajające dane inflacyjne, słabsze sygnały z gospodarki. Kluczowym impulsem okazały się dane o inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych za lipiec. Wyniosła ona 3,4% w skali roku, a ceny energii spadły w lipcu o 1,5%.
Dla rynku był to sygnał, że jastrzębia retoryka Fed napotyka coraz mocniejszą przeciwwagę w danych makroekonomicznych. Oczekiwania dotyczące wrześniowej podwyżki stóp spadły do ok. 35%, co obniżyło koszt alternatywny trzymania złota. W przypadku kruszcu, który cechuje się swoją własną perspektywą inwestycyjną, każda zmiana oczekiwań dotyczących stóp procentowych ma bardzo duże znaczenie.
Odbicie kursu złota odbywa się niezmiennie w otoczeniu podwyższonego ryzyka geopolitycznego. Sytuacja wokół Iranu i Cieśniny Ormuz pozostaje napięta, a Waszyngton sygnalizuje możliwość utrzymywania presji morskiej na Iran. Reuters wskazywał, że wzrost cen ropy po amerykańskich zapowiedziach dotyczących blokady Iranu ponownie ożywił obawy o podaż surowca.
Tworzy to specyficzny miks dla rynku złota. Z jednej strony bieżące dane inflacyjne zmniejszają presję na Fed. Z drugiej nierozwiązany konflikt na Bliskim Wschodzie utrzymuje ryzyko ponownego wzrostu cen energii. W takim otoczeniu złoto ponownie pełni funkcję aktywa zabezpieczającego przed niepewnością, inflacją i ryzykiem walutowym.
Podczas gdy kapitał spekulacyjny w drugim kwartale reagował nerwowo, banki centralne wykorzystywały niższe ceny do dalszej akumulacji złota. Według danych World Gold Council w drugim kwartale banki centralne kupiły netto 289 ton złota, a Narodowy Bank Polski był największym nabywcą kruszcu na świecie, zwiększając rezerwy o 51 ton.
Aktywne pozostają również Chiny. Ludowy Bank Chin w lipcu dokupił 20 ton złota, zwiększając oficjalne rezerwy do rekordowych 2377,5 ton. To pokazuje, że popyt oficjalny nie jest reakcją na pojedyncze dane makroekonomiczne, lecz elementem długoterminowej strategii dywersyfikacji rezerw i ograniczania zależności od dolara.
Sierpniowy zwrot na rynku złota pokazuje, jak szybko krótkoterminowa narracja może ponownie podporządkować się długoterminowym fundamentom. Strach przed ostrym zacieśnianiem polityki Fed osłabł, a inwestorzy wrócili do pytań o inflację, zadłużenie USA, ceny energii i stabilność globalnego systemu finansowego.
Banki centralne kupują złoto, ryzyko geopolityczne nie znika, a słabsze dane inflacyjne ograniczają przestrzeń do agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej. Dlatego obecne odbicie możemy traktować nie tyle jako prostą drogę do nowych rekordów, ale jako powrót złota do gry po korekcie, która nie przekreśliła długoterminowego trendu.
————————
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.


Zdjęcie tytułowe: Chat GPT

