17 sierpnia 2026

Czy gigantyczny popyt na obligacje spółek inwestujących w AI zwiększa ryzyko inwestowania w obligacje? Są pierwsze ostrzeżenia

Czy gigantyczny popyt na obligacje spółek inwestujących w AI zwiększa ryzyko inwestowania w obligacje? Są pierwsze ostrzeżenia

Rewolucja AI weszła na rynek obligacji. Świat potrzebuje bilionów dolarów na nowy wyścig technologiczny, a większość pieniędzy na gigantyczne inwestycje będzie pochodzić z długu. Kluczowe stanie się pytanie, kto i za co sfinansuje budowę centrów danych, nowych elektrowni i infrastruktury potrzebnej do rozwoju AI. Według Goldman Sachs świat może wydać na ten cel około 7,6 bln dolarów do 2031 roku. To może być trzęsienie ziemi na rynku długu. Już dziś mocno rośnie rentowność obligacji największych firm technologicznych. Jak to może wpłynąć na nasze inwestycje?

Tak ogromne potrzeby kapitałowe, i to zgłaszane w stosunkowo niedługim okresie, zaczynają już zmieniać rynek obligacji i zwracają uwagę banków centralnych, które dostrzegają nowe ryzyka inwestowania w obligacje. Wszystko przez gigantyczny boom sprzedaży obligacji. Sześć wielkich firm technologicznych – Alphabet, Amazon, Meta, Oracle, Nvidia i SpaceX – wyemitowało już w tym roku około 244 mld dolarów obligacji na całym świecie w porównaniu z wartością 108 mld dolarów w ubiegłym roku i 17 mld dolarów w 2024 roku.

Zobacz również:

Boom sztucznej inteligencji większość inwestorów identyfikuje z rekordowymi wzrostami akcji Nvidii, TSMC, Microsoftu, Samsunga itp., a także z oczekiwaniem na oferty publiczne akcji emitowanych przez startupy sztucznej inteligencji – OpenAI czy Anthropic. Ale ten boom już zaczyna uderzać w rynek obligacji.

Przez długi czas startupy AI korzystały ze wsparcia mega bogatych firm, np. OpenAI korzystał ze wsparcia Microsoftu. Startupy AI korzystały też z hojnego finansowania sektora venture capital.  To było dobre na początek, teraz to już jednak za mało. Przy tej skali potrzeb, na rozwój branży AI zrzucić się musi… dosłownie cały świat. Także polscy inwestorzy, często nawet nieświadomie – poprzez fundusze inwestycyjne, ETF-y czy fundusze emerytalne.

Czy boom AI jest na tyle duży, że zacznie wpływać na koszt kapitału w całej gospodarce? Czy obok inflacji i polityki banków centralnych pojawi się nowy czynnik kształtujący rynek długu – popyt na finansowanie infrastruktury AI?  To byłaby wielka zmiana. Globalny koszt pieniądza może zależeć w dużym stopniu od finansowani inwestycji w jednym sektorze gospodarki.

AI potrzebuje dziś nie chatbotów, ale pieniędzy

Jeszcze dwa–trzy lata temu rozwój sztucznej inteligencji kojarzył się przede wszystkim z rywalizacją modeli językowych. OpenAI, Anthropic, Google czy Meta prześcigały się w tworzeniu coraz lepszych narzędzi AI, a inwestorzy obserwowali głównie premiery nowych modeli i wzrosty kursów spółek produkujących układy obliczeniowe. Dziś najważniejszym ograniczeniem przestaje być już sam postęp technologiczny. Coraz większym wyzwaniem staje się infrastruktura potrzebna do dalszego rozwoju AI.

O wszystkich najważniejszych nowych modelach AI, które weszły na rynkę w ostatnich kilku latach, możecie poczytać na siostrzanym portalu nowych technologii HomoDigital, gdzie tłumaczymy też, jak korzystać z modeli AI i do czego najlepiej służą. Przeczytajcie np.: Fable 5 wraca, ale to Sonnet 5 zmieni Waszą codzienną pracę z A

Każdy kolejny model AI wymaga coraz większej mocy obliczeniowej. To oznacza konieczność budowy nowych centrów danych wyposażonych w dziesiątki tysięcy procesorów graficznych, rozbudowy sieci przesyłowych, systemów chłodzenia oraz nowych źródeł energii. AI staje się więc nie tylko projektem badawczo-informatycznym, ale również jednym z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych współczesnej gospodarki.

Według najnowszej analizy amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, tylko w latach 2026–2031 świat może wydać na rozwój infrastruktury AI około 7,6 bln dolarów. W samym 2026 roku nakłady mogą sięgnąć około 765 mld dolarów. Obejmują one nie tylko zakup chipów, ale również budowę centrów danych, inwestycje energetyczne oraz całą infrastrukturę niezbędną do obsługi coraz bardziej wymagających modeli AI.

Charakter tych inwestycji wyraźnie odróżnia obecną falę rozwoju AI od wcześniejszych rewolucji cyfrowych. Przez lata największą wartość tworzyło oprogramowanie, które można było rozwijać stosunkowo niewielkim kosztem. Dziś przewagę konkurencyjna wynika z posiadania fizycznej infrastruktury. To własne centra danych, dostęp do najnowocześniejszych układów obliczeniowych oraz stabilnych źródeł energii. Rozwój AI staje się dużo bardziej kapitałochłonny niż wcześniejsze innowacje internetowe.

W praktyce oznacza to, że o sukcesie firm rozwijających sztuczną inteligencję nie będą decydować wyłącznie zdolności programistów czy jakość algorytmów. Coraz większe znaczenie może mieć dostęp do taniego finansowania oraz możliwość realizacji inwestycji liczonych w dziesiątkach miliardów dolarów. To zmienia zasady konkurencji w całym sektorze. Goldman Sachs przedstawia szacunki inwestycji w AI w raporcie „Śledzenie bilionów: skala budowy sztucznej inteligencji w najbliższych latach”:

Skąd wziąć – i na jakich warunkach – tyle pieniędzy?

Tak ogromnych inwestycji nie da się sfinansować wyłącznie z bieżących zysków firm technologicznych ani z pieniędzy funduszy venture capital. Nawet najwięksi gracze, tacy jak Microsoft, Amazon, Meta czy Alphabet, coraz częściej korzystają z finansowania długiem i emitują pokaźne pakiety obligacji lub sięgają po inne źródła kapitału.

Boom AI oznacza jednoczesny wzrost zapotrzebowania na finansowanie na rynku obligacji ze strony wielu największych firm świata. Wszystkie ze sobą ostro konkurują i bardzo się spieszą z inwestycjami. To z kolei może wpływać na koszt pozyskiwania kapitału także przez inne firmy na świecie. Dodatkowo boom związany z AI pojawia się w momencie, gdy o kapitał konkurują też państwa finansujące rosnące wydatki na obronność, transformację energetyczną czy modernizację infrastruktury.

Dla inwestorów może to oznaczać większą podaż obligacji emitowanych przez największe firmy technologiczne, ale także zmianę struktury całego rynku długu. Jeśli coraz większa część globalnych oszczędności będzie kierowana na finansowanie infrastruktury AI, może to wpływać na rentowności obligacji i koszt pozyskiwania kapitału również w innych sektorach gospodarki. Czy tak się stanie, będzie zależało m.in. od skali inwestycji oraz tego, jak szybko firmy AI zaczną przynosić oczekiwane zyski.

Paradoksalnie jednym z największych beneficjentów boomu AI mogą okazać się nie producenci oprogramowania, lecz firmy dostarczające energię i budujące infrastrukturę. To oznacza, że również przedsiębiorstwa z Polski mogą uczestniczyć w tym trendzie jako dostawcy energii, kabli, transformatorów, urządzeń chłodniczych czy elementów infrastruktury przemysłowej.

Dotychczas rozwój AI kojarzył się z laboratorium pomysłów naukowych, nad którymi w ciszy i skupieniu pracują informatycy i programiści piszący kody modeli. Wyzwaniem był dostęp do jak najbogatszych baz danych. Teraz wyzwaniem jest pozyskanie środków na inwestycje podobne do budowy autostrad, kolei czy elektrowni. Kluczowe stają się nie tylko technologie, ale przede wszystkim szybki dostęp do ogromnego kapitału.

Charakterystyczna jest opinia Goldman Sachs co do perspektyw rynku infrastruktury AI z raportu „Inwestowanie w architekturę przyszłości sztucznej inteligencji”. Bank zwraca uwagę, że inwestorzy koncentrują się dziś głównie na producentach chipów i operatorach centrów danych, podczas gdy przyszłe wąskie gardła mogą pojawić się w energetyce, komponentach i usługach infrastrukturalnych.

Czy pieniędzy na świecie wystarczy? Rynek obligacji wysyła sygnały

Według platformy Dealogic, sześć wielkich firm, które inwestorzy obligacji uważają za hiperskalujące – Alphabet, Amazon, Meta, Oracle, Nvidia i SpaceX – wyemitowało już w tym roku około 244 mld dolarów obligacji na całym świecie w porównaniu z wartością 108 mld dolarów w ubiegłym roku i 17 mld dolarów w 2024 roku. Tempo wzrostu emisji pokazuje, że finansowanie AI przestało być niszowym zjawiskiem na rynku obligacji i zaczyna tworzyć nową, szybko rosnącą kategorię długu korporacyjnego. Wzrost wartości emisji obligacji powiązanych z AI widać na grafice „The Wall Street Journal„:

Pierwsze oznaki napięcia są już widoczne. W czerwcu Nvidia sprzedała obligacje o wartości 25 mld dolarów, a kilka tygodni później podobną emisję przeprowadził Amazon. W ślad za nimi na rynek trafiły również papiery SpaceX i innych firm rozwijających infrastrukturę AI. Łącznie tylko w ciągu kilku tygodni inwestorzy musieli wchłonąć około 75 mld dolarów nowych emisji. Jak zauważa „Wall Street Journal”, inwestorzy zaczynają zakładać, że podobnych emisji będzie znacznie więcej.

To mogło spowodować skok spreadów obligacji wszystkich hiperskalerów ponad oprocentowanie najbardziej wiarygodnych firm. Nie chodzi przy tym o jakieś pogorszenie kondycji finansowej gigantów technologicznych. Inwestorzy nie kwestionują zdolności takich firm jak Amazon, Microsoft czy Nvidia do spłaty zobowiązań. Problem polega na czymś innym. Im większa będzie podaż takich obligacji, tym wyższej rentowności będą oczekiwać inwestorzy, aby zaangażować swój kapitał.

Niektórzy obserwatorzy sytuacji na rynkach kapitałowych zwracają uwagę, że rentowności obligacji hiperskalerów na rynku wtórnym zaczynają ocierać się o rentowność obligacji tzw. śmieciowych. Czyli dość ryzykownych papierów wypuszczanych przez firmy nie mające wysokiego ratingu wiarygodności. To już nie jest zabawne, bo może zwiastować duże trudności w pozyskiwaniu kapitału po rozsądnych cenach.

Agencja Fitch ostrzegła, że boom na AI staje się istotnym źródłem globalnego ryzyka kredytowego. „Zwiększa je wysoka koncentracja inwestycji w kilku kluczowych obszarach: firmach półprzewodnikowych, takich jak NVIDIA oraz hiperskalerach dostarczających infrastrukturę chmurową. Tworzy to słaby punkt, ponieważ każdy spadek wydatków na AI mógłby doprowadzić do znacznego ograniczenia aktywności w całym tym wzajemnie powiązanym ekosystemie” – pisze Fitch. A spadek wydatków na AI wystąpi, gdy kapitał stanie się zbyt drogi.

Rosną ceny „ubezpieczenia od bankructwa”. I to nawet najlepszych firm!

W miarę jak fala sprzedaży obligacji przez amerykańskie firmy technologiczne rozprzestrzenia się, pojawiają się niepokojące efekty uboczne – rosną wskaźniki ryzyka innych firm emitujących obligacje – nawet tych najbezpieczniejszych na świecie. Stratedzy z BNP Paribas w najnowszym raporcie ostrzegają, że efekt domina w postaci zaostrzenia konkurencji o gotówkę może spowodować cierpienie dla firm nie mających nic wspólnego z centrami danych czy sztuczną inteligencją.

BNP Paribas przeprowadził badania zmian warunków tzw. swapów kredytowych, czyli cen „ubezpieczeń od bankructwa” poszczególnych firm, które kupują niektórzy inwestorzy, żeby dodatkowo ograniczyć ryzyko inwestowania w obligacje korporacyjne. Ubezpieczenia od niewypłacalności tak wiarygodnych firm, jak gigant w branży dóbr luksusowych LVMH, producent leków Sanofi oraz przeżywający boom na swoje usługi producent systemów dla wojska BAE Systems podrożały od końca ubiegłego roku o ponad 10%.

„Kredyty i obligacje wysokiej jakości konkurują z hiperskalerami o kapitał” – mówi cytowany przez Bloomberga Josh Farber, szef strategii kredytowej w BNP Paribas. Dodał, że konsekwencje w postaci wyższych kosztów mogą pojawić się nie tylko na rynku obligacji emitowanych przez firmy, lecz również dla długu państwowego.

BNP Paribas twierdzi, że intensywna konkurencja o kapitał to zjawisko globalne i nie dotyczy już tylko rodzimego rynku dla wielkich amerykańskich korporacji technologicznych. Hiperskalerzy, czyli firmy próbujące szybko skalować działalność dotyczącą AI, sięgnęli po kapitał daleko i szeroko, stając się jednymi z największych kredytobiorców na rynkach takich jak Wielka Brytania, Japonia czy Szwajcaria – i stało się to niemal z dnia na dzień.

Spready rentowności w przypadku globalnych obligacji korporacyjnych o najwyższym ratingu inwestycyjnym – w stosunku do najbezpieczniejszych obligacji świata – są obecnie na poziomie ok. 0,8 pkt procentowego, czyli tylko minimalnie poniżej poziomu, który widzieliśmy po kryzysie finansowym z lat 2007-2008.

Rynek obligacji zaczyna pytać o zwrot z inwestycji

Goldman Sachs stawia kropkę nad „i”: kończy się okres radosnego inwestowania w AI i zachwytu inwestorów nad możliwościami nowych modeli. W ten sektor zainwestowali już tak dużo kasy, że coraz częściej będą pytali o zyski. To było widać w niedawnym debiucie giełdowym kosmicznej firmy Elona Muska SpaceX. Początkowa euforia zamieniła się w refleksję inwestorów nad tymi segmentami, na których firma może zarabiać. Same plany założenia miasta na Marsie czy Księżycu to za mało.

Coraz większe znaczenie teraz zyskają firmy energetyczne, budowlane, przemysłowe, producenci kabli, urządzeń chłodniczych, transformatorów czy materiałów wykorzystywanych przy budowie centrów danych. Rewolucja AI coraz bardziej zacznie przypominać klasyczny cykl inwestycji infrastrukturalnych, a nie tylko wyścig o innowacje cyfrowe.

Według banku, inwestorzy nałożą swoje oczekiwania co do zwrotu inwestycji z nowych obligacji technologicznych na to, co mogli wcześniej osiągać z inwestycji w inne cyfrowe sektory. AI to nie jest pierwsza technologia, która podbija rynki, choć prawdopodobnie najkosztowniejsza z dotychczasowych – od szerokopasmowego internetu, szybkich sieci telekomunikacyjnych po światłowody i centra danych.

Jaka jest diagnoza Goldman Sachs? „Zamiast bańki spekulacyjnej, jesteśmy świadkami zmiany strukturalnej”. Na grafice Goldman Sachs widać dużo lepsze wyniki funduszy infrastrukturalnych opartych na sektorze digital:

Rynek obligacji spółek AI pod lupą banków centralnych

Skala inwestycji potrzebnych do rozwoju AI zwraca uwagę już nie tylko inwestorów. Na ten rynek patrzą uważnie banki centralne. Nowy szef Fed Kevin Warsh zapowiedział, że AI będą nie tylko dużym wsparciem narzędziowym dla decyzji o polityce pieniężnej, ale sektor będzie też obserwowany pod kątem wpływu na wzrost gospodarczy, rynek pracy czy procesy inflacyjne. AI urasta do kluczowego segmentu gospodarki, a ewentualne potknięcia w rozwoju tego sektora będą coraz ważniejsze dla rynków.

Z kolei w swoim najnowszym raporcie o stabilności finansowej Bank Anglii poświęcił temu zagadnieniu osobny fragment. Ciekawe jednak, że brytyjscy eksperci nie ostrzegają przed samą sztuczną inteligencją ani nie przesądzają, że na rynku powstaje bańka spekulacyjna. Zwracają natomiast uwagę na ryzyka związane ze sposobem finansowania tego boomu oraz na możliwość, że gwałtowny wzrost globalnych inwestycji w jeden sektor będzie miał konsekwencje dla całego systemu finansowego.

Z analizy Banku Anglii wynika, że wyceny części spółek związanych z AI opierają się na bardzo optymistycznych założeniach dotyczących przyszłych przychodów. Jeśli rozwój technologii okaże się wolniejszy od oczekiwań lub inwestycje nie będą przynosiły zakładanych zysków, korekta mogłaby objąć nie tylko rynek akcji. Coraz większa rola finansowania dłużnego sprawia, że skutki mogłyby być odczuwalne również na rynku obligacji i kredytu.

„Wzrost i przewidywana skala emisji długu w celu sfinansowania inwestycji w sztuczną inteligencję wprowadza nowe zagrożenia – szczególnie w zakresie trwałości średnioterminowej obsługi zadłużenia”.

Ryzyko dla stabilności finansowej może też wynikać z potencjału zarobkowego firm związanych ze sztuczną inteligencją. Bank Anglii zauważa spadające wolne przepływy pieniężne hiperskalerów AI, co zwiększa ich zależność od warunków refinansowania na rynkach kapitałowych, aby utrzymać inwestycje w infrastrukturę. To może prowadzić do rosnącego korzystania przez te firmy z niestandardowych źródeł finansowania. A to z kolei może zwiększać ryzyko dla posiadaczy obecnie emitowanego długu.

Czy AI zacznie zmieniać koszt pieniądza?

To nie oznacza, że inwestycje w AI same w sobie podniosą rentowności obligacji czy wymuszą wyższe stopy procentowe, choć jest to możliwe. Ale bardziej prawdopodobny jest inny scenariusz. AI stanie się kolejnym, obok inflacji, polityki banków centralnych i sytuacji fiskalnej państw, czynnikiem wpływającym na globalny popyt na kapitał. Im większe będą potrzeby inwestycyjne największych firm technologicznych, tym większe znaczenie będzie miał sposób ich finansowania.

To byłaby nowa sytuacja na rynkach. Inwestorzy przyzwyczajeni są do świata, w którym o koszcie pieniądza decydują banki centralne, choć czasem rynki idą trochę wbrew tym decyzjom, jeśli mają nieco inną ocenę perspektyw inflacji. Teraz jednak większą rolę może odgrywać strukturalny popyt na finansowanie infrastruktury AI.

Polski inwestor detaliczny przyzwyczaił się, że rentowność obligacji zależy głównie od inflacji i decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Ale na warunki zaciągania długu na światowych rynkach coraz mocniej będzie wpływać czynnik AI, a to może przełożyć się też na warunki w Polsce. Polskie obligacje skarbowe i korporacyjne mogą być pod coraz większą presją ogromnej konkurencji o pieniądze inwestorów. A to może podwyższać rentowności polskich obligacji.

Z punktu widzenia zwykłych posiadaczy kapitału ten wyścig z jednej strony oznacza większe szanse na wyższe oprocentowanie, a z drugiej strony – wyższe ryzyko, nawet jeśli inwestujemy w obligacje bezpiecznych firm, czy rządów, albo np. w zdywersyfikowany portfel obligacji za pomocą funduszu inwestycyjnego. Wzrost ryzyka niewypłacalności w coraz większym stopniu dotyczy całego rynku, a nie tylko najbardziej ryzykownych pożyczkobiorców. Przynajmniej tak wskazują rosnące ceny „ubezpieczenia od bankructwa”.

To dla nas sygnał, by na rynku obligacji nie stawiać na jednego konia i przykładać duże znaczenie do dywersyfikacji, czyli rozkładania ryzyka. Skoro nawet najbezpieczniejsze obligacje – ze względu na dużą konkurencję o kapitał – nie będą już takie bezpieczne, to trzeba jechać na wielu koniach.

ZOBACZ TEŻ:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia; Nahrizul Kadri/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu