7 grudnia 2025

Wydajemy fortunę na kupony Lotto. A gdyby te pieniądze… zainwestować? Dlaczego państwo niżej opodatkowało szczęście, niż tych, którzy na swój los ciężko pracują?

Wydajemy fortunę na kupony Lotto. A gdyby te pieniądze… zainwestować? Dlaczego państwo niżej opodatkowało szczęście, niż tych, którzy na swój los ciężko pracują?

Wydajemy mniej więcej 11-12 mld zł rocznie na kupony Lotto. Co by było, gdybyśmy pieniądze wpłacane na kupony Lotto  zainwestowali na rynku kapitałowym, licząc na wzrost zysków spółek, zamiast na fuksa? Dlaczego w Polsce podatek od szczęścia na loterii albo w grze losowej  jest niższy, niż podatek od systematycznego pomnażania realnego kapitału? Czy Państwo promuje marzycieli-szczęściarzy kosztem tych, którzy twardo stoją na nogach i skutecznie biorą los w swoje ręce?

Patrząc na przychody Totalizatora Sportowego za zeszły rok (ponad 69 mld zł) oraz na skalę wzrostów tych przychodów w skali ostatnich lat (mniej więcej 30% rocznie) nie zdziwiłbym się, gdyby w podsumowaniu działalności państwowej spółki organizującej gry losowe na koniec 2025 r. znalazła się liczba zbliżona do 100 mld zł. A jestem już niemal pewny, że ta kosmiczna bariera przychodów Totalizatora Sportowego padnie w 2026 r. Gry losowe i hazard to prawdopodobnie jest jedna z najbardziej popularnych rozrywek Polaków, a kwota 100 mld zł stanowi mniej więcej 5% wszystkich pieniędzy, które zarabiamy w skali roku.

Zobacz również:

Ale spokojnie: nie jest z nami aż tak źle. Większość tych kosmicznych przychodów Totalizatora Sportowego pochodzi z działalności kasynowej, która charakteryzuje się tym, że obracane są wielokrotnie te same pieniądze. Gdybyśmy chcieli ustalić kwoty, które wydajemy na gry liczbowe, a więc Lotto, czy zdrapki i różne loterie z nagrodami pieniężnymi, to będą one stanowiły raptem 13% przychodów Totalizatora Sportowego. A więc prawdopodobnie wydaliśmy na nie w tym roku 11-12 mld zł. To wciąż olbrzymia kwota, ale jeśli przeliczymy ją na dorosłych Polaków, to wyjdzie jakieś 420 zł rocznie.

Ile pieniędzy wydajemy na kupony Lotto?

Biorąc pod uwagę, że do mniej lub bardziej systematycznego kupowania losów na loteriach przyznaje się mniej więcej co drugi dorosły obywatel, możemy założyć, że wśród grających średni roczny koszt uczestnictwa w tego typu zabawach wynosi 1000 zł, przy czym mówimy o bardzo nieprecyzyjnym szacunku. Pewnie gdybyście mieli wydać jednorazowo 1000 zł na szansę bycia multimilionerem, wynoszącą 1:13 000 000 w przypadku najpopularniejszej gry Lotto, to byście się mocno zastanowili. Ale ponieważ to nie jest wydatek jednorazowy, to i skrupułów jest mniej. 20 zł tygodniowo brzmi lepiej, prawda?

O tym, dlaczego gramy na loteriach – czy chodzi o prostą rozrywkę czy też jednak ktoś nam wmawia, że nasze marzenie o wygraniu milionów może się urealnić – jest bardzo ciekawy podcast w ramach cyklu „Tłoczone z danych”, zapraszam do posłuchania. Natomiast w tym felietonie chciałbym się zastanowić nad dwoma innymi pytaniami: co by było, gdyby grający przeznaczyli te pieniądze na coś bardziej pewnego, czyli na budowanie swojej niezależności finansowej oraz dlaczego państwo woli, żebyśmy jednak tego… nie robili?

1000 zł rocznie to nie jest być może zbyt wielka kwota, jeśli mówimy o inwestycjach, ale jednak mówimy o 80 zł miesięcznie. Załóżmy, że takie osiem dyszek miesięcznie inwestujemy w udziały kilkuset największych spółek świata. A więc – krótko pisząc – kupujemy los na zupełnie innej „loterii”. Zakładamy, że wielkie światowe firmy w swojej zbiorowości będą coraz większe i coraz bardziej zyskowne. Szansa na to jest dużo większa, niż 1:13 000 000. Patrząc na 200 lat historii rynków kapitałowych ona jest wręcz bliska pewności.

Wpłacamy więc 80 zł miesięcznie na rachunek funduszu ETF odzwierciedlającego notowania kilkuset największych spółek świata. Robimy to systematycznie przez całe dorosłe życie, a przynajmniej tę jego część, w której zarabiamy pieniądze – a więc co najmniej przez 40 lat. Raz w roku indeksujemy tę wpłatę o 3% inflacji, żeby utrzymać jej realną wartość. Zakładamy, że pieniądze będą rosły w tempie 7% rocznie, a więc mniej więcej w takim, w jakim rosły przez 200 ostatnich lat istnienia rynków kapitałowych (średnio). Co się stanie z naszymi 80 zł?

Po 40 latach takiego „kupowania losów” na rynku kapitałowym nasze 80 zł miesięcznie urośnie do… 223 000 zł. Z tego oczywiście tylko jedna trzecia to będą wpłaty, a dwie trzecie – zyski ze wzrostu wartości inwestycji oraz z procentu składanego, czyli efektu kuli śniegowej. Ten sam procent od coraz większej kwoty daje… coraz większą kwotę. Od razu uspokajam – te 223 000 zł uwzględnia już podatek Belki, czyli od dochodów z inwestycji. Ten podatek jest znacznie większy, niż podatek od wygranych z gier losowych, co jest rażącą niesprawiedliwością (o tym za chwilę).

Oczywiście: jest jeszcze inflacja. Ona też wynosi 3%, a więc nasze 223 000 zł mają za 40 lat zupełnie inną realną wartość, niż taka suma dziś. Realna wartość nabywcza tych pieniędzy wyniesie niecałe 70 000 zł. Ostatecznie więc każdy, kto wydaje statystycznie 20 zł tygodniowo na udział w Lotto lub dowolnej innej grze losowej – ma wybór: szansa 1: 13 000 000, by zostać multimilionerem albo… szansa 1:1 (pomijając ryzyko, że rynki kapitałowe zachowają się inaczej, niż przez poprzednie 200 lat), by z tych pieniędzy w skali życia mieć kwotę równowartą dzisiejszym 70 000 zł. A co można mieć dziś za takie pieniądze? Pół roku mieszkania w naprawdę dobrym hotelu, podróż dookoła świata albo jakaś inna przyjemność.

Na kupony Lotto wydajemy miliardy złotych. Na zdrapki drugie tyle
Na kupony Lotto wydajemy miliardy złotych. Na zdrapki drugie tyle

Podatek od szczęścia będzie wyższy?

Z jakichś przyczyn – o tym z jakich rozmawiają w podkaście „Tłoczone z danych” prof. Joanna Tyrowicz, dr hab Robert Krawczyk oraz Patrycja Maciejewicz – Polacy wybierają szansę dużo mniej prawdopodobną na dużo większą wygraną, czyli kupony Lotto i podobne gry losowe. To, że ludzie tak wybierają, jestem w stanie zrozumieć. Ale dlaczego system podatkowy niżej opodatkowuje dochód pochodzący ze szczęścia, niż ten pochodzący z kapitału, zaś dochód z kapitału traktuje gorzej, niż ten z pracy? Nie uważacie, że to stoi na głowie?

Co mam na myśli? Otóż wygrana w grach liczbowych jest opodatkowana zryczałtowaną stawką podatku wynoszącą 10% od kwoty wygranej. Co więcej, istnieje kwota zwolnienia z podatku od wygranych – jeśli wygrana jest mniejsza niż 2 280 zł, to podatku się nie płaci. Jej przekroczenie oznacza konieczność zapłacenia podatku od całości wygranej. Tymczasem podatek Belki, czyli od zysków z kapitału, wynosi 19%. I – jak się domyślacie – w tym przypadku nie ma żadnej kwoty wolnej. A więc podatek od szczęścia jest dwa razy mniejszy, niż podatek od rozmnożenia kapitału, na który wcześniej ciężko zapracowaliśmy. Zaś praca potrzebna, żeby na ten kapitał zapracować, może być opodatkowana stawką nawet 32% plus 9% składki zdrowotnej.

W pełni zgadzam się z tym, że warto mieć w życiu szczęście. Inna sprawa czy kupony Lotto zwiększają szansę na to szczęście. Ale dlaczego państwo nagradza tych, którzy mają szczęście, a nie tych, którzy zamiast liczyć na szczęście ciężko pracowali? Albo inaczej – dlaczego tych ostatnich surowiej karze? Jeśli ktoś zna odpowiedź na ten dylemat – niechaj da znać.

Ale – niezależnie od przyczyn – niewykluczone, że ta dysproporcja zostanie złagodzona. Niestety, nie poprzez obniżenie podatku od oszczędności, lecz poprzez podwyższenie podatku od szczęścia. Niedawno światło dzienne ujrzał rządowy projekt podniesienia podatku od wygranych w grach i zakładach wzajemnych z 10% do 15%. Ma on dotyczyć nie tylko gry w Lotto, ale też klasycznego hazardu, czyli kasyn, również internetowych.

Z tytułu tej działalności sam Totalizator Sportowy zgarnął w zeszłym roku 50 mld zł przychodów, a ze statystyk wynika, że państwowy operator ma 70% oficjalnego rynku kasynowego. Do tego dochodzi hazardowa szara strefa, warta – według szacunków Warsaw Enterprise Institute – kolejne 65 mld zł rocznie. Gdyby te pieniądze zainwestować na rynku kapitałowym… Obawiam się, że Polacy na hazard wydają więcej, niż na inwestycje na warszawskiej giełdzie. I to dopiero jest kłopot.

—————————————-

POSŁUCHAJ TEŻ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”:

W podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” było już kilka odcinków, w których oddawaliśmy głos prof. Joannie Tyrowicz z ośrodka badawczego GRAPE oraz jej ekipie i zaproszonym przez nią gościom. Dziś rozmawiamy z prof. Tyrowicz o znaczeniu badań, danych i nauki dla naszego bogacenia się. Czy wiemy o nas, naszym podejściu do pieniędzy, naszych inwestycjach i oszczędnościach emerytalnych wystarczająco dużo? I jakie problemy mogą wynikać z tego, że wiemy za mało?

Jak połączyć siły nauki i praktyki w pracy nas naszym bogaceniem się? O tym w 295. odcinku naszego podcastu, który zapowiada kolejny cykl wspólnych podcastów „Subiektywnie o Finansach” i GRAPE. Na falach „Finansowych Sensacji Tygodnia” i podcastu „Tłoczone z danych” znów będziemy Wam przybliżali wiedzę o pieniądzach widzianą z dwóch perspektyw. Zapraszam do posłuchania rozmowy o tym czego nie wiemy o naszych pieniądzach!

—————————————

POSŁUCHAJ PODCASTÓW „TŁOCZONE Z DANYCH”:

Loterie to podatek od marzeń czy od głupoty? Odpowiedzi szukamy z ekonomistą Michałem Krawczykiem z Uniwersytetu Warszawskiego w podcaście GRAPE | Tłoczone z danych. Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast znajdziesz pod tym linkiem.

Posłuchaj też: Podatek liniowy to hit czy kit? Samozatrudnieni to prawdziwi przedsiębiorcy czy spryciarze korzystający z luki podatkowej? Odpowiedzi szukamy z ekonomistką Justyną Klejdysz z Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium w najnowszym odcinku podcastu GRAPE | Tłoczone z danych. Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast do odsłuchania tutaj.

Posłuchaj też: Czy podatek katastralny to katastrofa? Podatek katastralny – wielki nieobecny polityki mieszkaniowej w Polsce? Jakie nadzieje karmi, jakie lęki podsyca? Czy jego wprowadzenie to atak na święte prawo własności? Odpowiedzi szukamy z ekonomistą Adamem Czerniakiem (SGH) w najnowszym odcinku podcastu GRAPE | Tłoczone z danych. Zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz) i Joanna Tyrowicz (GRAPE). Podcast do odsłuchania tutaj.

———————————–

PRZECZYTAJ TEŻ:

Piraci są wśród nas

czy zbrojenia napędzają gospodarkę

—————————

Niniejszy artykuł powstał w ramach współpracy „Subiektywnie o Finansach” z think-tankiem GRAPE dowodzonym przez prof. Joannę Tyrowicz. Współpraca ma na celu popularyzację wartościowych treści objaśniających działanie gospodarki i wyciskających ostatnie soki z danych.

Subscribe
Powiadom o
58 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
4 miesięcy temu

Dlaczego państwo mniej opodatkowuje zyski z loterii niż z inwestowania? Przyczyna jest prosta – Totalizator Sportowy jest spółką SP, czyli tak naprawdę podatek (dobrowolny) państwu płacimy już w momencie kupowania losu. Dlatego państwo nie chce nas nadmiernie do tego zniechęcać opodatkowaniem wygranych. No i druga sprawa – odwieczne pytanie, czy granie w lotka jest racjonalne. Patrząc czysto matematycznie (rachunek prawdopodobieństwa) jasne, że nie jest. Ale biorąc pod uwagę to, że wydaję jednorazowo kwotę, która ma zerowy wpływ na moją sytuację materialną za minimalną, bo minimalną, ale jednak jakąś szansę wygrania kwoty, która pozwoliłaby ustawić się na resztę życia, to ten… Czytaj więcej »

JJF
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

Ale Szanowy Marek to wie, że na wygrane przekazuje się tylko pewną część wpływów ze sprzedaży losów/zakładów – kiedyś było hasło na murach: „Totalizator Sportowy buduje obiekty sportowe”. Tak jest też obecnie więc wzrost podatku to kolejny fiskalizm. Ponadto jak powszechnie wiadomo z informacji sprzed miesięcy spółka stała się wygodną synekurą dla różnych zasłużonych. Etat bezproblemowy bo co tam jest do roboty?

Leo
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Dokładnie tak. Realny podatek od hazardu jest znacznie wyższy, niż tylko opodatkowanie wygranej. Prawdopodobieństwo przegranej jest znacznie wyższe niż wygranej i właśnie przegrana jest dobrowolnym podatkiem od hazardu.
Dlaczego ludzie (bezmyślnie…) biorą w tym procederze udział? Bo to jak z zabobonem, nie pamięta się wielu wtop, pamięta się jedno z niewielu wygranych. I to wygranych niewiele (lub nieco) przekraczających wkład. Reszta – bijąca po kieszeni – jest mało istotna.
A wystarczy policzyć i faktycznie w odróżnieniu od totka długoterminowa loteria giełdowa (tudzież ETS’y) będzie zdecydowanie bardziej zyskowna.

Radek
4 miesięcy temu

Polacy na hazard wydają więcej, niż na inwestycje na warszawskiej giełdzie.”

o czym pan pisze, panie Maćku! Przecież giełda to kasyno. prof. Belka głupi nie jest.

Ale to bardzo trafne pytanie – dlaczego giełda jest obciążone belką, a kasyno i lotto już nie?

Konstanty
4 miesięcy temu

Aż dziw, że państwo nie dopłaca do wygranych. Praca zarobkowa polega na wytworzeniu wartości, dzięki wytworzeniu wartości, stworzeniu czegoś czego nie było powstają pieniądze z których można zapłacić pensję, na skutek wysiłku pracy mamy więc jako społeczeństwo więcej pieniędzy czego państwo nienawidzi i obkłada niesamowicie wysokim podatkiem żeby zniechęcić ludzi do bogacenia się.
W przypadku gier losowych żadna wartość nie powstaje, x osób wpłaca pieniądze do worka, a potem wyjmują z niego trochę – marnotrawiony jest czas i zasoby, a jeszcze niektórzy ludzie popadają w problemy psychiczne, coś co państwo najwyraźniej lubi i dlatego obłkada to niższym podatkiem.

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Konstanty

Jest mnóstwo pracy i stanowisk które nie wytwarzają żadnej wartości . Po prostu są . Zaryzykowałbym stwierdzenie ,że teraz prawie połowa pracy to tzw . g…o praca . A kasa za nią jest prawdziwa .

Nabrowi
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

To, że np. sprzątaczka nie wytwarza bezpośrednio żadnej wartości, nie oznacza, że jej praca jest bezwartościowa, bo np. sprzątaczka może odciązać od tego obowiązku informatyków, którzy budują coś co ma wartość i mimo iż ona bezpośrednio nigdy nawet linijki kodu nie napisała, to powoduje, że informatycy mogą sięzająć swoją robotą i całą firma buduje wartość, włącznie ze sprzątaczką, ochroniarzem na wejściu i panią co się uśmiecha na recepcji. Natomiast tutaj chodzi o całą braże, która zasadza się na permutacji pieniędzy między osobami bez żadnego ładu i składu, bez sensu, bez chwili zastanowienia kto te pieniądze wykorzysta najlepiej. Zero wysiłku, zero… Czytaj więcej »

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Nabrowi

Akurat pracę pani sprzątaczki uważam za bardzo produktywna i wartościową . Ale np przeciwnym biegunie są np synekury polityczne , sądownicze które wyciągają z systemu ogromą kasę a niewiele wnoszą . A później jeszcze z publicznych dostają olbrzymie emerytury w przeciwieństwie do pani sprzątaczki .

Lech
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Ale po co podawać błędny przykład sprzątaczki, wystarczy podać przykład wesołego miasteczka, jako przedsięwzięcia „nie tworzącego żadnej wartości”, analogicznie jak gry hazardowe.

AdamM
4 miesięcy temu

A co jeśli ktoś ciężko pracuje na swój los i ten los wrzuca do maszyny losującej losy? Czy to wtedy też jest loss? W sensie strata? 😉

AdamM
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Cóż, taki los.

Rafał
4 miesięcy temu

Z tytułu tej działalności sam Totalizator Sportowy zgarnął w zeszłym roku 50 mld zł przychodów

Ciężko uwierzyć.

Niko
4 miesięcy temu

Kolega pracował za granicą w GB tam płacił podatek, później musiał w Polsce jeszcze, w międzyczasie zapłacił od tych pieniędzy bo inwestował na giełdzie następny podatek, później kupił z tych zarobionych ciężko pieniędzy mieszkanie na, wtórnym i znowu podatek przecież to złodziejstwo ile razy można opodatkować te same pieniądze zarobione w GB, się dziwić ze ludziom nie chce się pracować jak, wiedzą że są okradani na, każdym kroku.

Ppp
4 miesięcy temu

Matematycznie ma Pan rację, ale jeśli chodzi o oszczędzanie 1000PLN rocznie, tłumaczyłbym to prościej: Po roku masz 1000zł i 20-50zł odsetek. Po dwóch latach masz 2000zł i 40-100zł odsetek. Po trzech latach masz 3000zł i 60-150zł odsetek. Reinwestując odsetki, oszczędności rosną jeszcze szybciej – w podanym przykładzie miałbyś od 3120 do 3300zł, zależnie od stóp procentowych. Matka mi to wyjaśniała w ten właśnie sposób, jak miałem ok. 10 lat. Jak człowiek wierzy, że dzięki hazardowi stanie się bogaty, to niestety – ma umysł dziecka i trzeba mówić do niego, jak do dziecka. Pańskie wyliczenia są dla tych, co już ogarniają… Czytaj więcej »

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Pogratulować mamusi . Niestety większość czyta dzieciom barona munchausena . A szkoła uczy o mejozie i że Pan Tadeusz jest ksiązką wszechczasów

Leo
1 miesiąc temu
Reply to  RAFAL

Nauka o dziedziczeniu potrzebna również (choć IMHO może na wyższym etapie edukacji niż podstawówka…), Pana Tadzia przetrawić do dziś nie potrafię, choć są dzieła Mickiewicza które do mnie przemówić potrafiły. A podstawy ekonomii dopiero na studiach trochę mnie dopadły. I całkiem dobrze sobie z tym radziłem, mimo że studia inżynierskie o całkiem innym profilu niż ekonomia… Podstawy ekonomii powinny być nauczane już w wyższych klasach szkoły podstawowej, jako część matematyki. Dzieciaki może uświadomiłby sobie, że jednak matma do czegoś się przydaje. Niby obecnie są jakieś zadania z wyliczania procentów i odsetek, ale to raczej w strefie oderwanej od życia. Podobnie… Czytaj więcej »

Jacek
4 miesięcy temu

Nienażarty lewiatanie – podnieś stawkę od razu do 90%, to będziesz mieć 6 razy więcej przychodu z podatku od wygranych i się udław!

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wprowadzą kiedyś szariat
I już żaden wariat
Nie śmie grać w kasynie
Bo po łepetynie! 😉

JJF
4 miesięcy temu

Taki podprogowy przekaz jak obronić wzrost podatku od wygranych? Czy się mylę ? Jakby było nam mało tych danin. Kroimy tych niedouczonych podatkiem od złudzeń.? Czemu los EuroJackpot kosztuje w Niemczech 2 euro a w PL 12.50 czyli prawie 3 euro? Fiskalizm level expert !

Max
4 miesięcy temu

Przecież tu nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, tylko żeby go gonić. Ludzie kupują za 3 złote kupon lotto i przez chwilę mogą sobie powyobrażać, co zrobią z wygraną. Potem jest losowanie i zabawa zaczyna się od początku. Gdyby nie ta nadzieja, to może by się zbuntowali? A tak państwo goli frajerów ile wlezie i ma święty spokój. Wysoki podatek psułby takie zabawy. Ja bym natomiast postulował, żeby wyrównać podatek Belki od dochodów z ryzykownych aktywów kapitałowych (akcje, kryptowaluty) właśnie do wysokości podatku od dochodów z hazardu. W końcu zdaniem wielu giełda to hazard, a już kryptowaluty, po ostatniej… Czytaj więcej »

Piotrek
4 miesięcy temu
Reply to  Max

Ja wolę Jacka za 12,50 zł. Wtedy sobie marzę, że wygrałem 200 mln zł czyli ponad 40 mln euro, mam status ultra HNWI, zastanawiam się gdzie kupię nieruchomości, w Monako, a może w Dubaju, może przejmę jakiegoś startupa… 😅

Piotrek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

O, i to jest myśl, to może być lepsze niż lotto, taki startup on statu nascendi, coś jak BTC w 2013 😁

calipso
4 miesięcy temu

Tak patrząc z perspektywy inwestora to taka loteria to bardzo dobra inwestycja. Moim zdaniem jest świetnym uzupełnieniem portfela. Mówię serio i już tlumacze dlaczego. Po pierwsze to będzie świadoma inwestycja. Lotto ma cyklicznie kumulację. Zazwyczaj wygrana to jakiś milion czy dwa. Po to nie ma sie co schylać. Wychodzi drogo za zainwestowaną złotówkę. Kumulacja, to nas interesuje. Tutaj limit wejścia zależy od inwestora kiedy uzna, że jest tanio, 10 mln, 15, 30 mln. Przy absurdalnie małym ryzyku. Utrata 100% kapitału o wartości mniejszej niż paczka chipsów nie bedzie nas boleć przy całości portfela. Za to absurdalnie mała szansa na absurdalnie… Czytaj więcej »

calipso
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Obstawianie całego indeksu to inna część portfela przecież. Tu się bawimy i gramy Va Bank. Matematycznie jesteśmy na straconej pozycji. Tylko ludzie jakoś regularnie wygrywają 🙂 A poza tym zdrowiej przegrać 3 zł w lotto raz na jakiś czas niż zjeść paczkę chipsów 🙂

Koncepcja zaczerpnięta ze strategii inwestycyjnej Jamiego i Charlie (Brownfield Fund) pokazani w filmie Big Short.

Piotrek
4 miesięcy temu
Reply to  calipso

No tylko że oni na opcjach mieli jednak „trochę” wieksze szanse i były trafienia, dzięki czemu błyskawicznie zwielokrotnili majątek. Zresztą w ich przypadku była to gra o sumie dodatniej w przeciwieństwie do lotto, czyli szansa na trafienie mała, ale większa niż by to wynikało z ceny opcji. Niemniej ogólnie się zgadzam że w lotto też warto grać

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  calipso

Przecież można założyć lokatę i zagrać za kwotę odsetek. Tak działają struktury 🙂

calipso
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Dobre! To wtedy nawet nie ma poczucia, że człowiek kapitał stracił 🙂

oxo
4 miesięcy temu

Taka ciekawostka: Przy 13 360 losowaniach ( 334 losy po 3 pln-y na rok przez 40 lat) szansa, zę choć raz walniemy 6-tkę jest …. około 1 do 1 047. Czyli mamy około 1 promil szansy na złoty strzał, a przy oszczędzaniu tych 1000 pln/rok mamy dokłądnie 0% szansy na zdobycie milionów 😀
Tak wiec w tym szaleństwie jest jakaś metoda.

Ps

Dopóki +25% ceny losu to bezczelny państwowy podatek, to nie będę grać.

Mmmm
4 miesięcy temu

Czym to się różni od krypto?

Mmmm
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Poza funkcją transportową, która w przypadku większości kryptowalut wydaje się marginalna w obrocie, reszta to w zasadzie taki sam hazard.

Kamil
4 miesięcy temu

Rozumiem że autor jest pewny tego że rynek będzie się zachowywał tak jak przez ostatnie 200 lat u wszyscy szcześliwe trafią akurat jak wycena będzie wysoko. No brawo ktoś tu chyba się na oglądał za dużo amerykańskich filmów.Zamiast mówić o zarządzaniu pieniędzmi to się o takich bzdurach gada.Człowiek każdy grosz ma inwestować i tylko zbierać kapitał.Po co? Życie to nie tylko matematyka.

Last edited 4 miesięcy temu by Kamil
Janek Polak
3 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Ja tam się w 2026 dołożę do tego zarobku Totalizatora . Z tego właśnie powodu. IKE założone w wieku 32 lat, OFE dużo wcześniej bo na początku pracy , IKZE trzeci rok, PPK od 2023. Podział pieniędzy na słoiki wg koncepcji Harva Ekera, a słoik Zabawa wg niej należy zerować co 1, maks 3 miesiace, ale to trudne do zrobienia się zrobiło. Więc się wziąłem zapisałem na Lotto -ale tylko na Euro Jackpota. Na KWF i inwestycje idzie 10% dochodu , ale ile można wszystkiego zamieniać na cyfry. A tak to mnie wyobraźnia rajcuje. Wyobraziłem sobie nawet. że mnie milennialsa… Czytaj więcej »

Patryk
2 miesięcy temu

Nie ukrywam, że posłużyłem się AI przy wyliczeniach ale przy założeniu gry dwa razy w tygodniu przez 40 lat, szansę na wygraną wynoszą 1:3125. Także może jednak warto wydać te parę złotych 🙂

Łukasz
2 miesięcy temu

O wiele łatwiej kupić los na loterii marzeń = posłać kupon na dużego lotka 1 x w tygodniu… i żyć marzeniami… niż parafrazując nieco Pana słowa = kupić los na loterii giełdowej, uprzednio EDUKUJĄC się odrobinę np podczas wybierania odpowiedniego instrumentu a następnie konsekwentnie realizując swoje zamierzenia. Pominę już aspekt ilości pieniędzy jakie Polacy wydają na papierosy, epapierosy i alkohol i co by sie stało gdyby 1/4 tych pieniędzy została w wpompowana w giełdę… Idąc dalej, moim zdaniem jako społeczeństwo mamy ogromne tyły w pewnych aspektach edukacji finansowej. Uczy się młodzież różniczek i całek a nie uczy się oszczędzania, inwestowania… Czytaj więcej »

Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dodam jeszcze, że w ciągu ostatnich 2 dni = moim zdaniem szwedzki VIRTUNE upokorzył, większość podmiotów polskiego rynku kapitałowego wprowadzając na global connect za jednym uderzeniem 4 rewolucyjne (jak na GPW) ETP oparte o 4 największe kryptoaktywa umożliwiając polskim inwestorom bezpieczną ekspozycję na kryptowaluty, nie czekając na biadolenie polityków. Nagle inwestowanie bez kosztowe w w/w krypto od 10 zł stało się możliwe… Pominę już temat, że ich ETP na BTC ma dużo niższy TER niż odpowiednik BETY oraz o zgrozo 2x niższy koszt jednostkowy zakupu. Jednak się da.. Powyższe, w mojej ocenie jest upokorzeniem GPW w sytuacji gdy nie mamy… Czytaj więcej »

Łukasz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Mała aktualizacja, jeśli jest Pan ciekaw = Blackrock wprowadził IWDA na Global Connect. Tak więc w końcu mamy na GPW ETF dający ekspozycję na wzrost indeksu MSCI World bez ryzyka walutowego. Także wyprzedzili PZU, które nawet jak wprowadzi swój fundusz to i tak owy będzie miał wyższy TER niż ten od Blackrock (0.50 vs 0.20).
Komunikat sprzed 5 dni no ale wszyscy oczywiście, żyją Iranem.

https://gpwglobalconnect.pl/komunikaty?ph_main_01_start=show&cmn_id=14813&title=Trzy+nowe+ETF%E2%80%91y+i+cztery+sp%C3%B3%C5%82ki+z+NYSE+i+Nasdaq+zadebiutowa%C5%82y+na+GlobalConnect+

Cytując Mateusza Muchę: „branża TFI śpi”, a jak pokazały ostatnie 3 tygodnie, zagraniczna konkurencja nie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu