„Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”?

„Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”?

Na polskim rynku kart kredytowych od dawna panowała dość przewidywalna rutyna. Oferty banków różniły się od siebie detalami, a główne cechy „kredytówek” pozostawały podobne. Karty były darmowe tylko pod warunkiem odpowiedniej aktywności, okres bezodsetkowy krążył wokół 50 dni, a do tego funkcjonowały wysokie prowizje za wypłatę takimi kartami gotówki z bankomatu i mniej lub bardziej atrakcyjny bonus na start. W tym sensie nowa karta kredytowa UniCredit jest ciekawa – czy unika klasycznych pułapek kosztowych dla klientów?

Każdy kredyt przed zaciągnięciem trzeba oglądać z każdej strony. Każdy może być pułapką. Karta kredytowa to również potencjalna pułapka dla portfela. Ale może być też najtańszym źródłem „awaryjnej” płynności. I dlatego porządną kartę kredytową – niezawierającą pułapek kosztowych – można mieć w portfelu na wszelki wypadek. Czy nowinka ze „stajni” UniCredit jest właśnie takim plastikiem?

Zobacz również:

Nowa karta UniCredit. Prześwietlam warunki

Czy nowa karta UniCredit to nowa jakość na rynku czy kolejny plastik porównywalny z wieloma innymi? UniCredit daje do 57 dni okresu bezodsetkowego. To o kilka dni więcej niż inne karty kredytowe. Podobnie jak w innych tego rodzaju kartach, przy spłacie całego zadłużenia w terminie karta działa jak darmowy krótkoterminowy kredyt. Po tym czasie w przypadku karty UniCredit zaczyna działać oprocentowanie w wysokości 14,49%. Pod względem tego parametru karta nie odbiega zbytnio od rynkowych standardów.

Limit kredytowy zależy oczywiście od dochodów klienta, ale maksymalny wynosi 50 000 zł (osobiście nie zalecam powiększania go do poziomu wyższego niż jednokrotność miesięcznych dochodów, nawet jeśli bank będzie do tego namawiał). Wnioskowanie o kartę i jej przyznanie odbywa się w pełni online. Co ważne, klient nie musi zakładać konta osobistego, żeby otrzymać kartę, a od razu po podpisaniu umowy dostaje jej wersję wirtualną do płatności telefonem. Fizyczny plastik można domówić później.

Największą zaletą tej oferty jest brak tych opłat, które w przypadku innych kart funkcjonujących na polskim rynku najbardziej irytują. Darmowe jest nie tylko wydanie karty, ale jej używanie (nie ma opłat rocznych, ani miesięcznych, nie ma też żadnych warunków typu „karta za darmo, pod warunkiem że wykręcisz nią 5000 zł obrotu miesięcznie”. Darmowe są też przelewy części limitu z karty na inny rachunek oraz – uwaga! – wypłaty z bankomatów (o ile operator bankomatu nie nalicza takich opłat). UniCredit nie pobiera opłat za zamianę kartowego limitu na gotówkę.

Jest jednak jeden ważny haczyk, o którym trzeba powiedzieć wprost. Choć bank nie pobiera prowizji za wypłatę gotówki, to okres bezodsetkowy nie obejmuje transakcji gotówkowych. Oznacza to, że od wypłaty z bankomatu odsetki naliczają się od razu. To standard rynkowy, ale marketingowe „0% prowizji” może sugerować coś bardziej atrakcyjnego, niż jest w praktyce. Dlatego tę funkcję warto traktować raczej jako awaryjne koło ratunkowe niż codzienny sposób korzystania z limitu. I to tyle, jeśli chodzi o warunki, które oferuje nowa karta kredytowa UniCredit.

Jak nowa karta UniCredit wypada na tle konkurencji?

Na tle konkurencji UniCredit bardzo mocno wyróżnia się prostotą warunków. Citi Simplicity daje 56 dni bez odsetek, ale darmowa jest tylko wtedy, gdy wydasz minimum 1000 zł miesięcznie, inaczej pojawia się 12 zł opłaty miesięcznej. Do tego wypłata gotówki kosztuje aż 10% kwoty, minimum 20 zł. Zaletą Citi jest za to program Citi Specials i mocne premie na start, więc dla łowców promocji nadal pozostaje dobrą propozycją.

ING ma nieco inne podejście. Tam karta Visa oferuje do 52 dni okresu bezodsetkowego i niższe oprocentowanie na poziomie około 13,75%, ale klient musi wykonać minimum pięć transakcji w miesiącu, by uniknąć 10 zł opłaty miesięcznej. Wypłata gotówki oraz przelew z rachunku karty kosztują 4% kwoty, minimum 9 zł. Dla aktywnego użytkownika to bardzo dobra oferta, ale UniCredit zdecydowanie wygrywa u klienta, u którego ważny jest święty spokój i brak konieczności pilnowania warunków.

Z kolei w Santander (za chwilę już Erste) mają kartę Visa Bonus. To plastik jest dla osób, które naprawdę regularnie płacą kredytówką. Oferuje do 54 dni bez odsetek, oprocentowanie 14,5% i 1% bonusu od wydatków powyżej 300 zł miesięcznie, maksymalnie 15 zł miesięcznie. Problem w tym, że darmowość karty również wymaga aktywności — trzeba zrobić obrót na minimum 300 zł, inaczej bank pobiera 9 zł miesięcznie. Dla osoby, która chce cashback, Santander może być lepszy. Dla kogoś, kto szuka prostoty, przewaga znów przechodzi na stronę UniCredit.

Natomiast mBank z kartą Mastercard Me trzyma standard rynkowy: 54 dni bez odsetek, oprocentowanie 14,5% i RRSO 15,73%. To dobra oferta, ale mniej wyróżniająca się pod kątem prostoty i na pewno mniej „bezwarunkowo darmowa” niż UniCredit.

Najciekawszym konkurentem wydaje się dziś Bank Pekao. Jego Karta z Żubrem w pakiecie Standard jest bezwarunkowo darmowa, daje do 59 dni bez odsetek, a oprocentowanie wynosi 14,5%. To parametry nawet minimalnie lepsze niż w UniCredit. Bank Pekao ma też mocne warianty premium z dodatkowymi benefitami. Z drugiej strony UniCredit odpowiada na to nieco nowocześniejszym doświadczeniem: kartę wirtualną mamy od razu, bez konieczności zakładania konta. Do tego dochodzi bardzo prosty internetowy onboarding.

Dla kogo jest ta karta? Kiedy i czy warto ją mieć?

Najlepiej na tej karcie wyjdzie osoba, która nie szuka fajerwerków w stylu mil lotniczych, cashbacku czy premii na start, tylko chce mieć wygodny i bezpieczny limit finansowy bez stresu związanego z dodatkowymi opłatami. To bardzo dobry produkt do większych zakupów, rezerwacji hoteli, wynajmu samochodów, wyjazdów zagranicznych i budowania historii kredytowej.

Największą siłą tej karty nie jest najniższe oprocentowanie na rynku, bo pod tym względem Bank Pekao czy ING potrafią być równie dobre albo minimalnie lepsze. Nie jest nią też najdłuższy okres bezodsetkowy, bo Bank Pekao daje nawet 59 dni. Prawdziwa przewaga leży gdzie indziej: w połączeniu bezwarunkowej darmowości, dobrego limitu do 50 000 zł, nowoczesnego procesu wnioskowania i przyznania karty i braku najbardziej irytujących prowizji.

Czy to fajna karta? Jeśli przez fajną rozumiemy uczciwie skonstruowaną, prostą i nowoczesną kredytówkę dla zwykłego konsumenta, to UniCredit zrobił jedną z ciekawszych premier na polskim rynku ostatnich lat. Największy paradoks polega na tym, że jej siłą nie są dodatki, tylko „core”, czyli podstawa. Ta karta nie zmusza klienta do ciągłego pilnowania warunków.

————————————

CZYTAJ WIĘCEJ:

cyfrowa hipoteka unicredit

portfele modelowe unicredit

wojciech sobieraj plastelinowa obietnica unicredit

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu