26 maja 2026

Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami?

Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami?

Bezpieczne lokowanie oszczędności nie ogranicza się tylko do bankowych lokat terminowych i kont oszczędnościowych. Istnieją też inne miejsca, które uchodzą za wygodne „parkingi” dla pieniędzy. Nie są całkiem pozbawione ryzyka i nie dają gwarancji określonego zarobku, ale są na tyle bezpieczne, że bardziej doświadczeni oszczędzający traktują je jako zamiennik bankowych depozytów. Dziś w „Subiektywnie o Finansach” dwa słowa o takich miejscach do lokowania pieniędzy

Nie ma zysku bez ryzyka – to oczywista prawda, którą powinien poznać każdy posiadacz kapitału. Jeśli chcemy osiągnąć wyższy zysk, to musimy pogodzić się po pierwsze z większą wahliwością inwestycji, a po drugie z możliwością straty części kapitału (im krótszy czas inwestycji, tym większą). Ale to nie znaczy, że jedyną bezpieczną lokatą kapitału jest bank. Takich możliwości, które dają w miarę pewny, bezpieczny, choć niegwarantowany zysk, jest więcej. I o nich jest ten tekst.

Zobacz również:

Podstawą w bezpiecznym lokowaniu oszczędności jest pojęcie stopy wolnej od ryzyka. Definicji jest kilka, ale najczęściej mówi się, że taką stopą jest oprocentowanie pieniędzy w NBP (bo bank centralny nie może zbankrutować, a przyjmuje pieniądze od banków komercyjnych). Inni mówią, że taką stopą wolną od ryzyka jest cena pieniądza na rynku – czyli oprocentowanie, po którym banki pożyczają sobie pieniądze. Może to być WIBOR, czy POLSTR. Jeszcze inni mówią, że stopa wolna od ryzyka to oprocentowanie obligacji krótkoterminowych sprzedawanych przez rząd.

Wszystkie te definicje w obecnych warunkach sprowadzają się do poziomu 3,5-4% jako zysku, który można „wycisnąć” z pieniędzy nie podejmując poważnego ryzyka. Oczywiście jeśli jakaś forma inwestycji średnio przynosi 4,5-5% w skali roku, to też odbywa się to przy minimalnym ryzyku. Ale jeśli lokujemy pieniądze w coś, co czasem przynosi 8-10% zysku rocznie, to już jest bardzo daleko od stopy wolnej od ryzyka.

Nie każdy bank zapłaci 3,5-4% w skali roku. Owszem, banki tyle płacą w promocji, na nowe środki, gdy przyniesiemy niewiele pieniędzy albo gdy spełnimy dodatkowe warunki. Standardowe oprocentowanie pieniędzy w banku to dziś bliżej 2,3% w skali roku. Dlatego warto część bezpiecznej części portfela trzymać poza bankami, bo między 2,3% a 4% w skali roku jest ogromna przestrzeń, którą zagospodarowują inne instrumenty finansowe. Także bezpieczne, a bardziej zyskowne. Jakie to narzędzia?

Fundusze krótkoterminowych obligacji jako „parking” dla pieniędzy?

Fundusze krótkoterminowych obligacji to sposoby lokowania pieniędzy bardzo często traktowane jako „parking” przez osoby inwestujące oszczędności na rynku kapitałowym. Nie wiem co zrobić z pieniędzmi przez najbliższe tygodnie lub miesiące? Jeśli mogę tych pieniędzy potrzebować w każdej chwili, a jednocześnie chcę, żeby zarabiały, to mogę je „zaparkować” w funduszu krótkoterminowych obligacji. Taki fundusz inwestuje te pieniądze w obligacje – najczęściej emitowane przez rząd – którym do wykupu pozostało już niewiele czasu. A więc ich ceny na giełdzie są stabilne, zaś wypłata kuponu – niemal pewna.

Taki fundusz siłą rzeczy nie będzie oferował wysokich stóp zwrotu. Wynik będzie zbliżony do ceny pieniądza na rynku międzybankowym. Niektóre fundusze dodają niewielką „domieszkę” obligacji o większym czasie do wykupu lub np. obligacji korporacyjnych (emitowanych przez największe firmy), żeby nieco poprawić wynik. Fundusz krótkoterminowych obligacji nie oferuje żadnej gwarantowanej stopy zwrotu. Nie jest też objęty państwowymi gwarancjami dla depozytów. Ale jeśli jest prowadzony przez dużą, wiarygodną firmę – poziom bezpieczeństwa pieniędzy jest wysoki.

Fundusz krótkoterminowych obligacji kupuje się najczęściej przez internet, czyli bezpośrednio w firmie, która nim zarządza. Nie trzeba w tym celu zakładać rachunku w biurze maklerskim. Można też kupować u pośredników albo w bankach, ale wtedy zwykle płaci się dodatkową prowizję. Wejść i wyjść z funduszu można w każdej chwili, bez utraty wypracowanych do tej pory zysków. Od momentu złożenia zlecenia umorzenia jednostek uczestnictwa do momentu, gdy pieniądze znajdą się na koncie, nie upływa zwykle więcej, niż trzy dni robocze. Poniżej przykład jednego z takich funduszy:

Jak znaleźć taki fundusz? Przede wszystkim po nazwie. Jeśli fundusz inwestycyjny ma w nazwie „krótkoterminowych obligacji”, to prawdopodobnie będzie dobrym „parkingiem” dla pieniędzy. Poza tym warto spojrzeć na historyczny wykres jego notowań. Jeśli widać równy, stabilny wzrost jednostek uczestnictwa, bez dużych zmian, charakterystycznych dla cen aktywów takich jak akcje, to najpewniej jest to fundusz, który może być alternatywą dla depozytu w banku.

Każdy fundusz musi też udostępniać potencjalnym klientom tzw. kartę produktu. Warto ją obejrzeć i znaleźć SRRI – syntetyczny wskaźnik ryzyka funduszy. Jeśli SRRI funduszu ma wartość 1 lub 2 (w siedmiostopniowej skali) – najpewniej jest to bezpieczny fundusz krótkich obligacji.

————————————

ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO INWESTOWANIA:

Jedną z opcji inwestowania oszczędności są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie.

Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki). Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. W TFI UNIQA Maciej Samcik trzyma część swoich prywatnych pieniędzy emerytalnych.

Wśród funduszy oferowanych przez TFI UNIQA jest też fundusz krótkoterminowych obligacji. Nazywa się UNIQA Dłużny Uniwersalny Krótkoterminowy, a jego punktem odniesienia – tzw. benchmarkiem – jest WIBOR 6M (czyli cena półrocznych pożyczek na rynku międzybankowym) powiększona o 0,2 punktu procentowego. Więcej informacji oraz jego wyniki pod tym linkiem.

——————————

Na funduszach świat się nie kończy. Jakie jeszcze są możliwości?

Poza funduszami inwestycyjnymi istnieją też inne wehikuły, które pozwalają względnie bezpiecznie lokować kapitał przy rentowności wyższej, niż w banku (i nie stawiają kłopotliwych ograniczeń, takich jak nowe środki, nowy klient, czy maksymalna kwota pieniędzy). Takimi wehikułami są ETF-y, które odzwierciedlają rynkowe indeksy obligacji. Brzmi skomplikowanie, ale chodzi po prostu o narzędzie pozwalające uzyskiwać mniej więcej takie wyniki, jakie „średnio” uzyskują różne fundusze obligacji. Bo po prostu śledzą indeks, który odzwierciedla średnią rentowność obligacji na rynku.

Indeksów obligacji jest wiele, w Polsce najpopularniejsze są dwa – TBSP (odzwierciedla rentowność obligacji emitowanych przez polski rząd o stałym oprocentowaniu) oraz GPWBBZW (odzwierciedla rentowność obligacji o zmiennym oprocentowaniu, również emitowanych przez polski rząd). Jako w miarę bezpieczny „parking” dla pieniędzy można używać głównie ETF-u, który śledzi ten drugi indeks. Na warszawskiej giełdzie jest jeden fundusz ETF, który jest oparty na tym indeksie. Nazywa się Beta ETF Obligacji 6M Portfelowy FIZ.

Inwestowanie w taki ETF wymaga posiadania rachunku w biurze maklerskim – kupuje się jego udziały na giełdzie i w taki sam sposób sprzedaje. Zaletą ETF-u w porównaniu z funduszem inwestycyjnym są niższe opłaty. Fundusze inwestujące w obligacji pobierają średnio 1% rocznie opłaty za zarządzanie pieniędzmi klientów. W ETF-ach te opłaty są sporo niższe, chociaż z drugiej strony dochodzi koszt prowizji maklerskiej przy zakupie i sprzedaży ETF-u oraz ewentualnie koszt prowadzenia rachunku maklerskiego, który umożliwia handlowanie papierami wartościowymi na giełdzie.

Ostatnia alternatywna opcja dla bezpiecznego lokowania pieniędzy w bankach to detaliczne obligacje skarbowe. Kupuje się je – podobnie jak fundusze inwestycyjne – od emitenta, czyli od Ministerstwa Finansów. Trzeba się w tym celu zarejestrować na specjalnej stronie internetowej i założyć rachunek rejestrowy. Na „parking” dla pieniędzy w miarę dobrze nadają się obligacje roczne, których oprocentowanie jest równe głównej stopie procentowej NBP (obecnie wynosi 3,75% oraz promocyjne 4% w pierwszym miesiącu. Są też obligacje trzymiesięczne o stałym oprocentowaniu 2% w skali roku, ale nie jest to atrakcyjna stawka.

W przypadku rocznych obligacji wcześniejsze wyjście z inwestycji oznacza niestety konieczność zapłacenia kary – 50 groszy od każdej obligacji wartej na starcie 100 zł. Pod tym względem obligacje roczne są mniej „wygodne”, niż fundusze inwestycyjne i ETF-y. Ale w odróżnieniu od nich – nie ma tu żadnych opłat za zarządzanie. Podobnie jak w przypadku funduszy i ETF-ów – nie ma żadnych limitów wartości inwestycji.

Bezpieczne lokowanie pieniędzy: liczy się każdy ułamek procentu

Jak widzicie, jeśli chodzi o bezpieczne lokowanie pieniędzy świat na bankach się nie kończy. Co więcej, bolesna prawda jest taka, że banki – biorąc od nas pieniądze średnio na 2,4% – z częścią tych pieniędzy robią dokładnie to, co wyżej opisałem: kupują za te pieniądze obligacje, ETF-y, albo inwestują w fundusze. I „wyciskają” z tego handlu naszymi pieniędzmi całkiem przyjemną marżę.

Jeśli bezpieczną część swoich oszczędności trzymasz wyłącznie w bankach – pomyśl o tym, żeby część z nich przenieść tam, gdzie prawdopodobnie dadzą wyższą rentowność przy niewielkim ryzyku (choć nieco większym, niż w przypadku banków, no i bez gwarancji określonego oprocentowania.

Oczywiście banki są wygodne. Większość z nas je lubi, bo oferują gwarantowany, stały procent. Ale jeśli chodzi o bezpieczną część oszczędności, to nie można być leniwym. Zwłaszcza jeśli nie mówimy o 20 000 zł, tylko np. o 200 000 zł. Przy takich pieniądzach różnica między 2,4% zysku, a 4,5% wynosi ponad 4000 zł. Mieć a nie mieć takich pieniędzy – to spora różnica.

—————————

PRZECZYTAJ TEŻ W CYKLU „WYCISKANIE EMERYTURY”:

czas przesiąść się na mniejszego konia

zainwestować nie główkować

jak świat wyjdzie z długów

ameryka czy europa - gdzie inwestować

jaka przyszłość funduszy obligacji

le wydawać na przyjemności

jak zaoszczędzić pierwsze 100 000 zł

————————————

ZAPROSZENIE DO WSPÓLNEGO INWESTOWANIA:

Jedną z opcji inwestowania długoterminowego są fundusze inwestycyjne TFI UNIQA – ta firma jest Partnerem cyklu edukacyjnego „Wyciskanie emerytury”. W ofercie TFI UNIQA są fundusze pozwalające łatwo i bezpiecznie (czyli poprzez firmę, która ma siedzibę w Polsce, ma polskojęzyczną obsługę i spełnia wszystkie standardy wyznaczone przez polskich regulatorów) zainwestować pieniądze na całym świecie.

Część funduszy ma bardzo niską opłatę za zarządzanie (0,5% w skali roku). Te fundusze można kupić przez internet, w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”, jak również w ramach konta IKZE (dodatkowo ulga w podatku PIT) lub konta IKE (dodatkowo brak podatku Belki). Przy zakupie internetowym nie płaci się też, rzecz jasna, żadnych opłat manipulacyjnych. W TFI UNIQA Maciej Samcik trzyma część swoich prywatnych pieniędzy emerytalnych.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Cykl edukacyjny „Wyciskanie emerytury”, którego częścią jest niniejsza publikacja, blog „Subiektywnie o Finansach” już czwarty rok prowadzi z UNIQA TFI, pośrednikiem w inwestowaniu pieniędzy na spełnianie marzeń i na emeryturę, oferującym m.in. tanie fundusze inwestycyjne w ramach programu „Tanie Oszczędzanie”.

zdjęcie tytułowe: Geralt/Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu