26 maja 2026

Wskazali trzy trendy, które zdefiniują do końca tego roku nasze portfele. Najnowszy raport makroekonomiczny banku, który rzadko się myli

Wskazali trzy trendy, które zdefiniują do końca tego roku nasze portfele. Najnowszy raport makroekonomiczny banku, który rzadko się myli

Z najnowszych prognoz przygotowanych przez ekonomistów BNP Paribas Bank Polska – a warto na nie patrzeć, bo to były do tej pory jedne z lepiej sprawdzających się „przepowiedni” – wynika, że polska gospodarka nieźle zniesie skutki wojny w Zatoce Perskiej. Głównym motorem, który będzie pchał gospodarkę do przodu i napełniał nasze kieszenie mają być inwestycje publiczne i pieniądze z Unii Europejskich. Inflacja ma wzrosnąć tylko na chwilę. Oto trzy trendy, które zdefiniują przyszłość naszych portfeli według ekonomistów BNP Paribas

Ekonomiści BNP Paribas trzy razy w roku przygotowują prognozy dotyczące przyszłości polskiej gospodarki. Najnowsza edycja jest o tyle ciekawa, że zawiera już przewidywania związane ze skutkami wojny w Zatoce Perskiej. A w polskiej gospodarce ich pierwsze objawy już widzimy – wynagrodzenia rosną najwolniej od trzech lat, bezrobocie wniosło się na poziom najwyższy od kilku lat. Czy to zapowiedź większych kłopotów, na które należy przygotować nasze domowe budżety?

Zobacz również:

Ekonomiści BNP Paribas pod kierownictwem Michała Dybuły uważają, że nie. Ich zdaniem już do końca ten rok to będzie kolejny dobry rok dla polskiej gospodarki. Będziemy to zawdzięczali w dużym stopniu rosnącym inwestycjom, w których szczególnie ważną rolę odegrają pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy oraz fundusze unijne przeznaczone na infrastrukturę, energetykę i transformację technologiczną. Po dłuższym okresie ostrożności firmy zaczynają ponownie zwiększać wydatki rozwojowe.

Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie trzy ryzyka, które wiszą nad perspektywami rozwoju nie tylko Polski, ale całego regionu Europy Środkowej. To wciąż trwająca wojna w Ukrainie, niepewność związana z handlem międzynarodowym i spowolnienie wzrostu w części Europy. Jednak ekonomiści BNP Paribas przewidują, że uda nam się uniknąć kłopotów związanych z tymi zagrożeniami.

Polska utrzyma solidne tempo wzrostu. Chyba, że…

Jak będzie wglądała polska gospodarka w liczbach na koniec tego roku? Na to pytanie starają się odpowiedzieć ekonomiści BNP Paribas w najnowszym raporcie makroekonomicznym. Ich zdaniem polska gospodarka powinna realnie (powyżej inflacji) urosnąć o 3,5%. A średnioroczna inflacja nie powinna przekroczyć 3,2% (w zeszłym roku średnioroczna inflacja wyniosła 3,6%). O ile, oczywiście, nic się nagle nie popsuje w naszym otoczeniu geopolitycznym i ekonomicznym.

A popsuć się może. Skąd więc optymizm? BNP Paribas oczekuje, że główny obecnie czynnik niepewności, jakim jest wojna w Zatoce Perskiej, może niedługo wygasnąć. Jeśli tak się stanie, osłabnie wzrost cen paliw, a więc i ryzyko wyższej inflacji i stagnacji w gospodarce. Stagflacja, czyli podwyższona inflacja połączona z recesją, to zjawisko, z którym w Polsce mieliśmy do czynienia całkiem niedawno, w 2023 roku. Potem nastąpiły dwa lata z relatywnie wysokim wzrostem gospodarczym, na poziomie odpowiednio 3% i 3,6% PKB.

Gdyby jednak wojna się przedłużyła, to główny ekonomista banku Michał Dybuła przewiduje jednak kłopoty – i to nie tylko w związku z mniejszą podażą ropy naftowej i gazu ziemnego na światowych rynkach, ale przede wszystkim – ze wzrostem niepewności wśród firm i gospodarstw domowych. Niepewność geopolityczna wpływa na nastroje konsumentówe, a to może mocno zakłócić procesy gospodarcze. Wskazują na to m.in. badania koniunktury konsumenckiej w Polsce, która od marca zaczęła się pogarszać.

A jeśli ludzie – zaniepokojeni rzeczywistością – przestaną kupować, to mamy jak w banku duże hamowanie gospodarki. W takim scenariuszu ekonomiści spodziewają się zwolnienia tempa realnego wzrostu wydatków gospodarstw domowych z około 4% do 2-2,5%. To oczywiście nie byłoby jeszcze żadne nieszczęście, ale nasza gospodarka jest oparta w dużym stopniu na konsumpcji. Jednak autorzy raportu mają nadzieję, że aktywność zakupowa konsumentów „nie osłabnie aż tak znacząco” – nawet w tym czarniejszym scenariuszu.

Ekonomiści wierzą, że w takiej sytuacji uratuje nas m.in. zbudowana w zeszłym roku poduszka oszczędności. Choć przyznają, że popyt konsumpcyjny może w takiej sytuacji zwolnić trwale, a nie tylko na chwilę. Takie zjawisko widać już w krajach Europy Zachodniej. „Tam nastroje konsumentów wyraźnie siadły wraz z wybuchem wojny w Iranie, co może nie najlepiej wróżyć polskiemu eksportowi” – uważa Michał Dybuła.

Ale i co do tego czynnika widzi możliwe koło ratunkowe – neutralizująco powinna zadziałać poprawa sytuacji europejskiego przemysłu na początku tego roku, m.in. dzięki wyższym wydatkom publicznym w Niemczech.

BNP Paribas: ochroni nas napływ funduszy europejskich

Wiele krajów europejskich coraz więcej wydaje na zbrojenia (również Polska), ale u nas widać też dodatkowy element poprawiający humory ekonomistom – spektakularny napływ funduszy europejskich, które staną się głównym czynnikiem wspierającym inwestycje i wzrost PKB. To pieniądze głównie z KPO. Czy to wystarczy dla złagodzenia niekorzystnego wpływu wojny i kryzysu związanego z załamaniem podaży surowców energetycznych?

„Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) może wynieść ok. 50 mld euro”.

– piszą autorzy prognozy. BNP Paribas podkreśla, że to gigantyczna góra pieniędzy – ponad 210 mld zł, niemal jedna trzecia tego, co państwo zbiera rocznie z podatków. Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości niemal 60 mld zł. To wyraźnie więcej niż na przełomie lat 2024 i 2025, kiedy problemem była zmiana wieloletniej perspektywy finansowej Unii Europejskiej.

No i pojawia się jeszcze nowy czynnik – program pożyczkowy na finansowanie zakupów i inwestycji zbrojeniowych SAFE. Tych pieniędzy jeszcze w kraju nie ma, ale Polska ma otrzymać pożyczki o wartości 43,7 mld euro. A to kolejne ponad 180 mld zł, które wpłyną do polskiej gospodarki. Takiego zbiegu pozytywnych czynników jeśli chodzi o napływ pieniędzy z Unii Europejskiej jeszcze nie było. Pieniądze z SAFE byłyby nie tylko zabezpieczeniem kraju na wypadek konfliktu zbrojnego, ale swego rodzaju poduszką makroekonomiczną.

„Wytwórcy dóbr inwestycyjnych radzą sobie bardzo dobrze w zasadzie od początku 2025 roku i sądzimy, że w branżach takich jak produkcja maszyn, sprzętu transportowego, czy szeroko rozumianych zbrojeń perspektywy rysują się obiecująco. Liczymy, że w końcu ruszy też budowlanka, która od 2024 roku znajduje się w zastoju”.

Co do sektora budowlanego, to na początku tego roku zaliczył on spowolnienie z powodu bardzo mroźnej zimy. Ale ekonomiści BNP Paribas widzą w danych ożywienie aktywności budowlanej. Widać już pierwsze pozytywne efekty niższych stóp procentowych, co dobrze rokuje na dalszą część roku.

Co z inflacją? Czy grozi nam gonitwa cen, jak w latach 2022-2023?

Inflacja przyspiesza w Polsce i tak samo dzieje się w wielu krajach, które odczuły skutki kryzysu na rynku paliw w związku z wojną w Zatoce Perskiej. Czy będzie to zjawisko trwałe, które będzie nas nękać przez dłuższy czas? Poza paliwami – co może martwić – w ostatnich dwóch miesiącach wzrósł też wskaźnik inflacji bazowej, czyli tej liczonej z wyłączeniem energii, paliw i żywności. Głównym pytaniem dla ekonomistów jest wpływ tej sytuacji na oczekiwania inflacyjne konsumentów. A więc czy coś zmieni się w naszych głowach?

Czarny scenariusz to ten, w którym po wzroście inflacji pojawią się niebezpieczne tzw. efekty drugiej rundy, które utrwalają wyższą inflację. Czyli sytuacja, w której rosnące ceny paliw przekładają się na żądania płacowe pracowników i na podwyżki cen towarów w sklepach i usług. I kolejne pytanie: czy może dojść do powtórki sytuacji, która miała miejsce kilka lat temu, czyli poważnego wzrostu inflacji, nawet do kilkunastu procent w skali roku?

Raport BNP Paribas raczej wyklucza taką możliwość. Ekonomiści powołują się na to, że w przeciwieństwie do poprzedniego szoku inflacyjnego sprzed kilku lat obecnie nie wzrosły np. ceny frachtu międzynarodowego, a złoty na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy umocnił się wobec dolara. Nie widać też skoku popytu konsumpcyjnego jak przed czterema laty. Dezinflacyjnie oddziałuje też hamująca dynamika wzrostu wynagrodzeń, która w ostatnim czasie obniżyła się w okolice 5,5-6%, czyli tylko nieznacznie powyżej inflacji.

Według ekonomistów BNP Paribas, inflacja konsumencka CPI przyspieszy do 4% pod koniec bieżącego roku, jednak w połowie 2027 roku tempo wzrostu cen konsumpcyjnych powinno ponownie spaść w okolice celu inflacyjnego NBP, czyli 2,5%. Przebieg inflacji zależy jednak w dużym stopniu od tego, co się będzie działo w kolejnych miesiącach z cenami surowców energetycznych.

Wzrost cen surowców energetycznych po wybuchu konfliktu z Iranem zatrzyma spadek stóp procentowych. Ostatnia obniżka stóp przez RPP miała miejsce na początku marca, tuż po ataku Izraela i USA na Iran, ale już wypowiedzi prezesa NBP z początku kwietnia pokazywały inny kierunek. Rada Polityki Pieniężnej będzie teraz obserwować rozwój sytuacji i zastanawiać się, czy nie dojdzie do bardziej trwałego wzrostu inflacji.

Co ze stopami procentowymi? Czy mogą wzrosnąć?

Zdaniem ekonomistów BNP Paribas, stopy banku centralnego pozostaną do końca tego roku stabilne, nie będzie też zmieniał się kurs złotego. To jest bazowy scenariusz oparty na założeniu, że eksport surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu zostanie przywrócony, a ceny paliw spadną. Jeśli jednak okaże się, że porozumienia między Stanami Zjednoczonymi i Iranem nie uda się ostatecznie osiągnąć, a cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, „zacieśnienie polityki pieniężnej przez Radę Polityki Pieniężnej stanie się realistyczną opcją”.

„W takim przypadku spodziewalibyśmy się przynajmniej dwóch podwyżek stóp procentowych jesienią tego roku. Przy przewidywanej przez nas obecnie ścieżce inflacji wciąż widzimy możliwość obniżki stóp procentowych w połowie przyszłego roku, (…) do stopy referencyjnej NBP na poziomie 3,5%”.

Tak sytuację postrzega Michał Dybuła, który prognozuje też stabilny kurs złotego w kolejnych miesiącach. Ekonomista przypomina, że kurs złotego zareagował dość łagodnie na wydarzenia na Bliskim Wschodzie i po krótkotrwałym wzroście notowania pary EUR/PLN szybko spadły w okolice poziomu 4,25 zł za euro. Wsparciem dla krajowej waluty pozostaje dobra kondycja gospodarki, w tym wyraźnie szybsza dynamika wzrostu niż w Europie Zachodniej.

Głównym ryzykiem dla waluty pozostaje geopolityka i ewentualny odpływ kapitału z rynków wschodzących, który dotknąłby nasz kraj. Poduszką bezpieczeństwa pozostają środki finansowe z Unii Europejskiej, które napłyną w takiej masie, że stworzą bardzo mocną barierę przed niekorzystnymi zjawiskami płynącymi z otoczenia naszej gospodarki. Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas, oczekuje kursu EUR/PLN w granicach 4,20-4,25 zł w dalszej części roku.

BNP Paribas: trzy trendy, które zdefiniują najbliższą przyszłość

Ekonomiści BNP Paribas uważają, że kolejne miesiące tego roku upłyną nam pod znakiem trzech trendów. Pierwszym, najważniejszym dla wygenerowania przyzwoitego wzrostu gospodarczego, będą rosnące inwestycje, a szczególnie istotną rolę odegrają tu środki z KPO i inne fundusze unijne przeznaczone na inwestycje w infrastrukturę, energetykę i transformację technologiczną.

Drugim trendem będzie utrzymująca się odporność konsumpcji polskich gospodarstw domowych na wstrząsy geopolityczne. To nadal jeden z głównych filarów wzrostu gospodarczego. Wzrost wynagrodzeń, relatywnie niskie bezrobocie oraz poprawa realnych dochodów gospodarstw domowych podtrzymają wydatki konsumentów na dobrym poziomie. A Polska należy dziś do krajów, w których dochody gospodarstw domowych rosną najszybciej w Europie. To wspiera handel, usługi i rynek mieszkaniowy.

Trzecim trendem będzie niepewność geopolityczna, która będzie uwzględniana w strategiach firm. Firmy uczą się działać w otoczeniu podwyższonego ryzyka: wojny za wschodnią granicą, zmian polityki celnej USA czy napięć handlowych między światowymi mocarstwami. Jednak polska gospodarka stała się bardziej odporna niż jeszcze kilka lat temu. Duże znaczenie ma silny popyt wewnętrzny oraz dywersyfikacja eksportu. Ryzyko to słabsza koniunktura w Niemczech i turbulencje na światowych rynkach.

Choć światowa gospodarka nadal jest niestabilna, to nasz kraj ma relatywnie mocne fundamenty. Wzrost inwestycji, silna konsumpcja i odporność przedsiębiorstw mogą sprawić, że Polska utrzyma pozycję jednego z liderów wzrostu gospodarczego w Europie Środkowej. Dla inwestorów w Polsce oznacza to kilka konkretnych wniosków.

Jeżeli polska gospodarka rzeczywiście utrzyma wzrost PKB powyżej średniej w Unii Europejskiej, to może to wspierać warszawską giełdę, szczególnie spółki powiązane z infrastrukturą, budownictwem, energetyką, bankowością, konsumpcją wewnętrzną, nowymi technologiami. A więc hossa polskich akcji może potrwać, choć przecież to już czwarty rok z rzędu wzrostów cen polskich akcji.

CZYTAJ TEŻ:

czas przesiąść się na mniejszego konia

Jeśli utrzyma się silna konsumpcja wewnętrzna, będzie to wsparcie dla tych sektorów polskiej giełdy, które oparte są na handlu i wydatkach konsumentów indywidualnych. Rosnące wynagrodzenia i niski poziom bezrobocia zwykle pomagają firmom działającym w handlu i usługach. Korzystać mogą sieci handlowe, e-commerce, sektor rekreacji i turystyki, deweloperzy mieszkaniowi.

Czy fundusze z Unii Europejskiej mogą stworzyć mini-boom inwestycyjny? Być może, bo środków unijnych będzie wyjątkowo dużo. Napływ pieniędzy z KPO, funduszy europejskich i SAFE może zwiększyć aktywność w sektorach energetycznym, kolejowym, cyfrowym, obronnym, budowlanym. Dla inwestora indywidualnego oznacza to potencjalne okazje zarobku na wzroście notowań spółek infrastrukturalnych i przemysłowych notowanych na warszawskim parkiecie.

Według raportu, możliwe są dalsze spadki stóp procentowych, mimo wzrostu inflacji w ostatnich dwóch miesiącach. Jeżeli inflacja będzie dalej spadać, a Rada Polityki Pieniężnej zacznie sygnalizować, że możliwy jest dalszy spadek stóp procentowych, to być może nie warto tak nerwowo przesiadać się z obligacji o stałym oprocentowaniu na te antyinflacyjne?

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

obligacje czerwiec czy ministerstwo finansów nas dyskryminuje

Z kolei sygnały o tym, że niepewność nie ustąpi, to przypomnienie, że każdy inwestor powinien pamiętać o dywersyfikacji portfela. Ekonomiści BNP Paribas wyraźnie przestrzegają, że mimo dobrych perspektyw czas jest bardzo niespokojny. Złe scenariusze nie są dziś najbardziej prawdopodobne, ale… trzeba je brać pod uwagę. To wojna w Ukrainie (i możliwość jej rozszerzenia, co mogłoby załamać hossę polskich akcji i podwyższyć rentowności obligacji), problemy gospodarki niemieckiej, napięcia handlowe USA–Chiny, zmienność cen energii.

Dlatego dbajmy o zróżnicowanie miejsc, w które wkładamy nasze pieniądze. Najlepiej, zgodnie z wielokrotnymi radami, które przekazujemy w „Subiektywnie o Finansach”, część portfela mieć w Polsce, część za granicą, inwestować w różne klasy aktywów oraz w różnych walutach i pozostawić sobie większą niż zwykle rezerwę gotówkową na wszelki wypadek.

CZYTAJ O PLANACH BANKÓW:

rośnie popyt na kredyty hipoteczne

nowy dywidendowy bank w Polsce, czyli BNP Paribas zazielenia portfele

Czytaj więcej o nowych pomysłach BNP Paribas Bank Polska:

karta bankowa ze zniżką na zakup karmy

jaką kartę kredytową zabrać na wakacje

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu