Obligacje: czerwiec nie przyniesie zmian w wysokości oprocentowania. Czy Ministerstwo Finansów dyskryminuje inwestorów indywidualnych?

Obligacje: czerwiec nie przyniesie zmian w wysokości oprocentowania. Czy Ministerstwo Finansów dyskryminuje inwestorów indywidualnych?

Rentowność dziesięcioletnich polskich obligacji, notowanych na giełdzie, po raz pierwszy od dawna przekroczyła 6%. Czy w takiej sytuacji nie powinno wzrosnąć także oprocentowanie detalicznych obligacji skarbowych przeznaczonych dla „drobnych ciułaczy”? Ministerstwo Finansów na razie ma inne plany. Przedstawiło właśnie obligacje na czerwiec. Czy powinniśmy się czuć poszkodowani? Które obligacje skarbowe teraz kupić, aby nie stracić? A może… żadne? 

Zobacz również:

Obligacje Skarbu Państwa to jedna z najbezpieczniejszych inwestycji, bo gwarantem jest państwo polskie (chociaż warto zdawać sobie sprawę z kilku „pułapek”, które opisałem tutaj). Przez jakiś czas, w pakiecie z bezpieczeństwem, mogliśmy też korzystać z bardzo korzystnego oprocentowania. Było ono na tyle dobre, że wielu się zastanawiało, czy dywersyfikacja oszczędności w ogóle ma sens. Po prostu obligacje oferowały więcej odsetek, niż jakakolwiek bezpieczna inwestycja. Czy to się właśnie zaczęło zmieniać?

Obligacje na czerwiec 2026 r. Poznaliśmy ofertę!

W poniedziałek Ministerstwo Finansów odkryło karty i zaprezentowało oprocentowanie obligacji skarbowych, które będzie obowiązywać w czerwcu. W ofercie nic się nie zmieniło, choć niektórzy liczyli na to, że – w związku z rosnącą inflacją, wysoką rentownością obligacji notowanych na giełdzie czy wzrostem długoterminowego wskaźnika WIBOR – rząd zdecyduje się na podwyżkę oprocentowanie obligacji.

Nic takiego się nie stało, a obligacje „wystawione” na czerwiec 2026 r. będą oprocentowane na tym samym poziomie, co majowe. Jeżeli chodzi o obligacje o stałym oprocentowaniu, to te trzymiesięczne (OTS) będą oprocentowane na 2% w skali roku. Natomiast trzyletnie obligacje TOS będą oprocentowane na 4,4%. W dwa lata ubyła w ich przypadku aż jedna trzecia odsetek:

 

Kolejna kategoria to obligacje z oprocentowaniem uzależnionym od stopy referencyjnej NBP. Roczne obligacje ROR w czerwcu będą oprocentowane na 4% w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym, a w kolejnych okresach oprocentowanie będzie równe stopie referencyjnej NBP (obecnie 3,75%). W przypadku dwuletnich obligacji DOR wartości te wynoszą odpowiednio 4,15% i stopa referencyjna powiększona o 0,15 punktu procentowego.

Obligacje indeksowane inflacją w pierwszym rocznym okresie odsetkowym będą oprocentowane na 4,75% (4-letnie obligacje COI) lub 5,35% (10-letnie obligacje EDO). Marża ponad inflację w kolejnych latach wyniesie odpowiednio 1,5 punktu procentowego i 2 punkty procentowe.

Zostały nam jeszcze obligacje rodzinne, czyli reglamentowana opcja obligacji indeksowanych inflacją przeznaczona dla rodziców małoletnich dzieci. Sześcioletnie obligacje ROS w pierwszym rocznym okresie odsetkowym będą oprocentowane na 5%, a w kolejnych okresach marża ponad inflacje wyniesie 2 punkty procentowe. Z kolei dwunastoletnie obligacje ROD w pierwszym okresie oprocentowane będą na 5,6%, a marża w kolejnych latach to 2,5%.

Czytaj też: Ogłoszono wezwanie na wszystkie akcje InPostu. Będzie jedno z największych przejęć firmy założonej w Polsce. Mali akcjonariusze przed dylematem

Czy indywidualni inwestorzy są poszkodowani?

Najwyższy czas pochylić się nad tym, czy Ministerstwo Finansów nie powinno podwyższyć oprocentowania obligacji. Na razie oprocentowanie było dosyć przewidywalnie. Wysokość oprocentowania rosła po podwyżkach stóp procentowych i spadała po obniżkach stóp procentowych (z pewnymi wyjątkami). Czasami rządzący roztaczali mały parasol ochronny nad długoterminowymi obligacjami, zachęcając nas do dłuższego oszczędzania, ale generalnie sytuacja nie zaskakiwała.

Problem w tym, że inwestorzy globalni oczekują coraz wyższego oprocentowania polskich obligacji długoterminowych. Ostatnia obniżka stóp procentowych miała miejsce w marcu, a więc już po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdy było wiadomo, że inflacja wzrośnie. Obecnie oficjalna stopa procentowa NBP wynosi 3,75%. Rada Polityki Pieniężnej zagrożenie wzrostem inflacji, a w Ministerstwie Finansów od kwietnia… pogorszyła się oferta obligacji skarbowych (pisałem o tym tutaj).

Chyba nikt nie przewidział, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał tak długo i przyniesie tak trwały wzrost cen ropy naftowej. Dla inwestorów z całego świata oznacza to wzrost ryzyka inflacji, a to oznacza z kolei chęć uzyskiwania większego wynagrodzenia za inwestycje w obligacji. I rentowność obligacji na całym świecie poszła w górę, nie wyłączając Polski. W rezultacie po raz pierwszy od dawna rentowność 10-letnich obligacji notowanych na giełdzie była wyższa niż oferta dla klientów detalicznych, indywidualnych.

Powoli nieaktualna staje się więc teza, że rząd płaci ekstra odsetki dla szarych ciułaczy, posiadaczy drobnych oszczędności, którzy zainwestują w obligacje Skarbu Państwa. Dziesięcioletnie obligacje EDO będą w czerwcu oprocentowane na 5,35% w pierwszym okresie odsetkowym. Natomiast rentowność 10-letnich obligacji na rynku giełdowym (handlowanych głównie przez fundusze inwestycyjne) oscyluje ostatnio w okolicach 6%.

Kiedy poprzednio rentowność polskich „dziesięciolatek” przekroczyła 6% (w lutym 2025 roku), to 10-letnie obligacje EDO były oprocentowane na… 6,55% w pierwszym okresie odsetkowym. Wtedy można było wierzyć, że inwestorzy detaliczni są dopieszczeni. Teraz są wręcz dyskryminowani. Spójrzcie na poniższy wykres.

 

Jeżeli chodzi o instrumenty o krótszym terminie zapadalności, to sytuacja jest podobna. Weźmy np. rentowność trzyletnich obligacji notowanych na giełdzie. Wynosi ona teraz około 4,8-5%. Dla porównania trzyletnie obligacje TOS na czerwiec nadal będą oprocentowane w skali 4,4% w skali roku.

Jeśli w czerwcu oprocentowanie obligacji ma pozostać bez zmian, to oznacza, że ministerstwo nie widzi w tym nic złego. Zastanawiam się, czy to słuszny krok. Widać wyraźne znaki, że cena pieniądze w przyszłości będzie wyższa. Już podrożały kredyty bankowe. Banki nie zwlekały i od razu po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie podniosły oprocentowanie kredytów. Co więcej, ostatnio pisaliśmy, że banki nie chcą teraz refinansować kredytów na stałą stopę oprocentowania, bo czekają na wzrost stóp procentowych.

Po drugie, banki przystopowały z obniżkami oprocentowania lokat, a niektóre z nich nawet delikatnie poprawiły swoją ofertę. Wreszcie, po trzecie, WIBOR, czyli wskaźnik obrazujący przyszłą cenę pieniądza, wystrzelił. WIBOR1R przebił ostatnio poziom 4%! Z kolei inwestorzy na rynku kontraktów terminowych obstawiają, że za rok stopa procentowa będzie na poziomie… 4,7%.

Wydaje mi się, że Ministerstwo Finansów powinno to wziąć pod uwagę i nieco podrasować ofertę obligacji Skarbu Państwa. Obligacje (jeśli chodzi o ofertę na czerwiec 2026 r.) nadal bardzo dobrze wypadają na tle oferty długoterminowych depozytów w bankach, ale różnica powoli się zmniejsza. No i to średnio wygląda, że rząd płaci więcej „obcym”, niż oferuje swoim obywatelom.

CZYTAJ TEŻ:

dlaczego banki nie chcą refinansować kredytów

Czytaj też: Chcesz być zabezpieczony przez kradzieżą danych i pieniędzy? Pojawiła się nowa usługa, którą warto dodać do swojego pakietu bezpieczeństwa. To ich lista!

Czy popyt na detaliczne obligacje spadnie?

W kwietniu Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje Skarbu Państwa o łącznej wartości 5,6 mld zł. Polacy najchętniej inwestowali w roczne obligacje ROR (2,2 mld zł), 4-letnie obligacje COI (1,06 mld zł) oraz 3-letnie obligacje TOS (0,96 mld zł). Czy wstrzemięźliwość Ministerstwa Finansów w podnoszeniu oprocentowania obligacji wpływa na nasz popyt?

Tego oczywiście nie wiem, ale zwróćcie uwagę, że sprzedaż obligacji w kwietniu była niższa niż w marcu, co się w ostatnich latach nie zdarzało. Moim zdaniem główny wpływ na to ma fakt, że kwietniowa obniżka oprocentowania była ogłoszona (standardowo) jeszcze w marcu. Część chętnych zapewne przyspieszyła swoje zakupy.

 

Na razie nie zauważyłem znaczącego spadku popytu na obligacje. Łączna wartość sprzedanych obligacji w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku wyniosła 24,8 mld zł i była to porównywalna kwota do poprzednich lat (24,8 mld zł w 2025 roku i 22,5 mld zł w 2024 roku).

Mimo wszystko zamierzam monitorować sytuację i reakcję Ministerstwa Finansów. Jeżeli okaże się, że popyt na obligacje w wakacje jest niższy niż w poprzednich latach, to może się okazać, że podwyżki oprocentowania będą konieczne. Interesujące jest za to zachowanie Polaków. W zeszłym roku mniej niż co piąta sprzedana obligacja (19,2%) była indeksowana inflacją. W tym roku jest to już prawie co trzecia obligacja (27,9%).

To oznacza, że w narodzie znowu wzrasta obawa przed inflacją, chociaż daleko jej jeszcze do poziomów z 2023 roku, kiedy ponad połowa sprzedanych obligacji miała oprocentowanie oparte o inflację (54,6%). Niedługo się dowiemy, czy ten strach jest uzasadniony.

Czytaj też: Wielka polska spółka uruchamia klub akcjonariusza. Uczestnictwo na razie jest „w promocji”. Policzyłem, czy warto z niej skorzystać

Obligacje: czerwiec bez szału. Czy warto kupować „papiery”?

Inflacja już wzrosła i w kwietniu doszła do 3,2%. To oczywiście pokłosie wojny na Bliskim Wschodzie. Z drugiej strony, Donald Trump będzie starał się zakończyć ten konflikt przed wyborami połówkowymi, które odbędą się w listopadzie. Jak w takiej sytuacji inwestować w obligacje Skarbu Państwa, gdy nie wiadomo, czy ich oprocentowanie zaraz nie wzrośnie? Które instrumenty okażą się najbardziej opłacalne?

Jeżeli spodziewacie się wzrostu stóp procentowych, to można zdecydować się na instrumenty z oprocentowaniem uzależnionym od stopy NBP. Są to roczne obligacje ROR oraz dwuletnie obligacje DOR. To w miarę krótkoterminowe instrumenty, z niską opłatą za wcześniejszy wykup (odpowiednio 50 i 70 groszy od sztuki), a których oprocentowanie zmienia się co miesiąc. Jeżeli Ministerstwo Finansów zwiększy w najbliższych miesiącach oprocentowanie obligacji, to ewentualna przesiadka na inne papiery nie będzie przesadnie kłopotliwa.

Wyższa inflacja w przyszłości oznacza też, że obligacje o stałym oprocentowaniu są coraz mniej opłacalne. Zysk z takich obligacji TOS będzie taki sam (jakieś 11,17 zł od sztuki) niezależnie od warunków rynkowych. Lepszym wyborem powinny być obligacje z oprocentowaniem opartym o inflację (w szczególności długoterminowe obligacje: EDO i ROD).

Pojawia się też pytanie, czy jest sens już teraz wiązać się długoterminową umową z Ministerstwem Finansów? Nawet jeżeli obligacje (oferta na czerwiec 2026 r.) oparte o inflację będą lepszą inwestycją niż obligacje o stałym oprocentowaniu, to jaką mamy gwarancję, że te same obligacje (np. EDO) z sierpnia nie będą jeszcze lepiej oprocentowane? Żadnej, a przecież rządzący muszą widzieć rosnącą inflację.

A przypominam, że za wcześniejsze zakończenie inwestycji w obligacje Skarbu Państwa trzeba zapłacić opłatę (0,50-3 zł od sztuki, w zależności od typu obligacji). Może lepszym wyjściem jest przeczekanie kilku miesięcy w bankach (a kilka z nich płaci nawet 6% w skali roku), a dopiero potem zakup obligacji? Jeżeli spodziewacie się, że stopy procentowe mogą wzrosnąć w najbliższych tygodniach, to taka strategia mogłaby mieć sens.

CZYTAJ TEŻ:

lokaty 6%

Problem w tym, że nawet jeżeli Ministerstwo Finansów zdecyduje się podwyższyć oprocentowanie obligacji, to prawdopodobnie marżę w kolejnych okresach odsetkowych pozostawi na niezmienionym poziomie. Innymi słowy – niewiele zmieni się rezultat całej inwestycji, który nadal będzie w znacznej mierze zależeć od przyszłej inflacji.

Gdyby na przykład oprocentowanie 10-letnich obligacji EDO wzrosło w pierwszym okresie odsetkowym z 5,35% do 6%, a marża w kolejnych okresach pozostała bez zmian (2%), to różnica po 10 latach (zakładam średnią inflację na poziomie 4%) wyniesie zaledwie 89 groszy na każdej obligacji! Jeżeli jednak spodziewacie się, że rządzący mogą podwyższyć też marżę, to przeczekanie z oprocentowaniem 6% w banku brzmi nieźle.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

panika obligacyjna w japonii

rośnie premia za ryzyko

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

Zdjęcie główne: wygenerowane za pomocą Gemini

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hipolit
34 minut temu

> Gdyby na przykład oprocentowanie 10-letnich obligacji EDO wzrosło w pierwszym okresie odsetkowym z 5,35% do 6%, a marża w kolejnych okresach pozostała bez zmian (2%), to różnica po 10 latach (zakładam średnią inflację na poziomie 4%) wyniesie zaledwie 89 groszy na każdej obligacji!

A jak Pan Redaktor to wyliczył? Mi wychodzi 79,09 : 77,98, czyli 1,11 różnicy…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu