Obligacje: kwiecień 2026. Zaskakująca decyzja ministerstwa. Wojna w Zatoce Perskiej wzbudziła obawy o inflację i o wzrost kosztów finansowania długu państwowego, ale akurat w tym momencie Ministerstwo Finansów poinformowało o… obniżeniu oprocentowania obligacji detalicznych. Powód: wciąż niska inflacja oraz spadające oprocentowanie lokat bankowych. Niewykluczone więc, że to tylko przejściowa „korekta” oprocentowania. Czy w tym „dołku” opłaci nam się kupować obligacje Skarbu Państwa?
Karty zostały odkryte. Ceny rosły wolniej (niższa inflacja), potaniał pieniądz (niższe stopy procentowe), więc i Ministerstwo Finansów działa (będzie niższe oprocentowanie obligacji skarbowych). Problem w tym, że Wojna w Zatoce Perskiej może ponownie rozhulać inflację. Jak w kolejnych miesiącach 2026 roku będą oprocentowane obligacje? Zobaczymy. Pewne jest to, że kwiecień przyniesie (być może przejściowo) negatywne zmiany.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Co konkretnie zmieni się w ofercie obligacji skarbowych? Które obligacje będą niżej oprocentowane? Czy trzeba spieszyć się z inwestycją, by zdążyć jeszcze kupić obligacje na starych zasadach? I jak w ogóle inwestować w obligacje podczas wojny w Iranie?
Obligacje: kwiecień 2026. Ministerstwo Finansów obniża odsetki
Ta decyzja Ministerstwa Finansów może dziwić, ale prawdą jest, że w ciągu poprzednich 12 miesięcy doczekaliśmy się aż siedmiu obniżek stóp procentowych, w następstwie których stopa referencyjna spadła łącznie o 2 punkty procentowe (z 5,75% do 3,75%). A oprocentowanie obligacji od grudnia stało w miejscu. Ministerstwo Finansów sprezentowało inwestorom kwartał spokoju, ale na tym koniec. Oprocentowanie obligacji oszczędnościowych spadnie już od 1 kwietnia. I to nie jest prima aprilis
Spadło oprocentowanie trzymiesięcznych obligacji OTS o stałym oprocentowaniu. W kwietniu będzie wynosić zaledwie 2% w skali roku. Lepsze oprocentowanie można bez większego problemu dostać w bankach, ale część Polaków chętnie korzysta z tego krótkoterminowego sposobu na przechowanie oszczędności.
Inne instrumenty o stałym oprocentowaniu, trzyletnie obligacje TOS, od kwietnia będą oprocentowane na 4,4% w skali roku. Spadek oprocentowania o 0,25 punktu procentowego oznacza, że każde 100 sztuk kupionych obligacji wypłaci niższe odsetki o jakieś 66 zł. Spójrzcie na poniższy wykres – w ciągu dwóch lat ubyło kilkaset złotych odsetek.
Jeżeli chodzi o obligacje uzależnione od stopy referencyjnej NBP (roczne obligacje ROR oraz dwuletnie obligacje DOR), to naturalną konsekwencją spadku stóp jest obniżka oprocentowania takich instrumentów. W kwietniu oprocentowanie w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym wyniesie odpowiednio 4% (dla ROR) i 4,15% (dla DOR). Bez zmian pozostały zasady ustalania oprocentowania w kolejnych okresach. Oprocentowanie obligacji ROR będzie równe stopie referencyjnej, a oprocentowanie obligacji DOR stopie referencyjnej powiększonej o marżę w wysokości 0,15 punktu procentowego.
Wiosna? A będzie mroźnie. Obligacje indeksowane inflacją gorzej oprocentowane!
Kwiecień przynosi również zmianę oprocentowania obligacji skarbowych indeksowanych inflacją. W przypadku czteroletnich obligacji COI oprocentowanie w pierwszym rocznym okresie odsetkowym wyniesie 4,75% w skali roku. W kolejnych latach oprocentowanie będzie równe inflacji powiększonej o 1,5 punktu procentowego marży.
Jeżeli chodzi o dziesięcioletnie obligacje EDO, to oprocentowanie wyniesie 5,35% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym. Nie zmieniła się natomiast marża w kolejnych okresach odsetkowych, która nadal będzie wynosić aż 2% ponad inflację. Niestety, tym razem Ministerstwo Finansów nie zdecydowało się preferencyjnie potraktować długoterminowych obligacji. Szkoda, bo w ostatnich miesiącach wzrastało zainteresowanie 10-letnimi obligacjami. To wciąż są prawdopodobnie najbardziej opłacalne obligacje (dane na kwiecień 2026 r.).
Spadło również oprocentowanie obligacji rodzinnych, czyli instrumentów, które można kupić za kwotę otrzymaną z programu 800+. W kwietniu sześcioletnie obligacje ROS będą oprocentowane na 5% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym. Marża ponad inflację w następnych latach wyniesie 2 punkty procentowe. W przypadku dwunastoletnich obligacji ROD oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wyniesie 5,60%, a marża ponad inflację w kolejnych latach aż 2,5%.
To w ogóle jest ciekawa strategia Ministerstwa Finansów. Okazuje się, że najmniejszy spadek oprocentowania (zaledwie o 0,2 punktu procentowego) dotyczył… sześcioletnich obligacji ROS. Mam wrażenie, że głównym argumentem przemawiającym za takim działaniem była… ochrona psychologicznej granicy 5%. Można i tak. Dzięki temu ciągle są aż trzy instrumenty oprocentowane na „piątkę” z przodu.
Które obligacje (kwiecień 2026 r.) są opłacalne w czasie wojny?
Kilka tygodni temu wydawało się, że inflacja została opanowana i będzie trzymać się w celu inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego (przypomnijmy: 1,5-3,5%). W takiej sytuacji inwestycyjnym „pewniakiem” wydawały się trzyletnie obligacje o stałym oprocentowaniu TOS, które oferowały gwarantowany procent, kapitalizację odsetek i w miarę niską opłatę za wcześniejszy wykup.
Niestety wojna w Zatoce Perskiej wywróciła sytuację do góry nogami. Umocnił się dolar, wzrosły ceny paliw i nawozów, gaz staje się trudno dostępnym produktem i tak dalej. Prawdopodobnie już w marcu inflacja w Polsce wystrzeli do poziomu ponad 3%, a może i wyżej. Spodziewają się tego wszyscy, którzy czasem tankują samochód. Rosnące ceny paliw błyskawicznie przekładają się na rosnące ceny… po prostu wszystkiego.
Pytanie brzmi – czy to będzie krótkoterminowy wzrost (bo np. zawirowania będą przejściowe), czy inflacja rozleje się na całą gospodarkę (bo np. konflikt będzie trwać). Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że konia z rzędem temu, kto przewidzi, jak to się dalej potoczy. Prawdopodobnie musiałbym sprezentować takiego konia połowie z Was, bo sytuacja albo się ustabilizuje, albo wymknie spod kontroli. Tak zwane fifty-fifty.
W które obligacje warto inwestować podczas wojny w Iranie? W miarę prostą konstrukcję mają roczne obligacje ROR i dwuletnie obligacje DOR. Ich oprocentowanie uzależnione jest od stopy referencyjnej NBP. Czyli jeżeli wzrosną stopy procentowe, to oprocentowanie tych papierów (w kolejnych miesięcznych okresach odsetkowych) również wzrośnie.
Warto jednak pamiętać, że obligacje oparte o stopę referencyjną NBP nie dadzą nam żadnej ochrony, jeżeli inflacja wystrzeli, a Rada Polityki Pieniężnej nie podniesie stóp procentowych. A tak może się stać, na przykład, jeżeli członkowie rady uznają, że inflacja wynika z sytuacji na świecie i korekta stóp nic nie zmieni.
Potencjalna groźba wyższej inflacji skutkuje tym, że jest większe prawdopodobieństwo, iż inwestycja w trzyletnie obligacje TOS nie ochroni oszczędności przed inflacją. Od kwietnia oprocentowanie wyniesie zaledwie 4,4%, a pamiętajmy, że od tego trzeba jeszcze odjąć 19% podatku Belki.
Wzrasta więc zainteresowanie obligacjami opartymi o inflację. Zwiększyło się prawdopodobieństwo, że inflacja za rok przekroczy 3%. To oznacza, że oprocentowanie obligacji COI wyniesie minimum 4,5%, a obligacji EDO ponad 5%. Te instrumenty są o tyle fajne, że w przypadku wysokiej inflacji zapewnią nam wysoki procent, a w przypadku niskiej inflacji i tak coś otrzymamy (często będzie to więcej niż w bankach).
Obligacje EDO w miarę dobrze zabezpieczają przed wzrostem inflacji. Jednocześnie w sytuacji, w której inflacja będzie niska, ponosi się stosunkowo niewielki koszt. No bo popatrzcie – nawet jeżeli pojawi się deflacja (a to raczej się nie stanie zbyt szybko), to instrument będzie oprocentowany na 2%. Takie oprocentowanie powinno być korzystne na tle ofert bankowych czy obligacji o stałym oprocentowaniu.
Jak podzielić oszczędności w czasie wojny?
Jeżeli jednak nie czujecie się zbyt pewnie z inwestycją wszystkich oszczędności w tak długoterminowy produkt (za wcześniejszy wykup jest oplata w wysokości 3 zł od sztuki obligacji) albo spodziewacie się szybkiego zakończenia wojny w Zatoce Perskiej, to dobrym pomysłem może być podział oszczędności i inwestycja np. 60% w EDO i 40% w TOS.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie niewiele zmienia, jeżeli chodzi o obligacje rodzinne. Już to pisałem, ale powtórzę – nie wyobrażam sobie mieć dzieci, jakieś oszczędności i nie wykorzystać „po korek” 12-letnich obligacji ROD. Marża w wysokości 2,5% ponad inflację i kapitalizacja odsetek to konstrukcja, którą trudno będzie Wam pobić w inny sposób.
Dobra wiadomość jest taka, że obligacje (na kwiecień 2026 r.) nadal są korzystnie oprocentowane w porównaniu do depozytów bankowych. W moim marcowym rankingu (tu szczegóły) średnie oprocentowanie 3-miesięcznych lokat wyniosło 2,45%. Natomiast 12-miesięczne lokaty były średnio oprocentowane na 2,34%. Te stawki są trochę wyższe dla promocyjnych ofert (np. na nowe środki) i wynoszą odpowiednio 4,24% i 3,08%.
Na zakończenie przypominam też, że obligacje Skarbu Państwa mają bardzo fajną konstrukcję. Ofertę na kolejny miesiąc zawsze poznajemy jeszcze w trwającym miesiącu, więc przez kilka dni mamy wybór: poczekać lub działać od razu. Od kwietnia oprocentowanie spadnie, więc – jeżeli chcecie kupić obligacje, to – nie ma na co czekać.
CZYTAJ TEŻ:
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
Zdjęcie główne: wayhomestudio / Freepik



