Rząd długo odrzucał możliwość interwencji na rynku paliw, żeby zapobiec skokowym wzrostom cen benzyny i oleju napędowego. Czy jednak po ponad trzech tygodniach konfliktu na Bliskim Wschodzie właśnie się łamie i niedługo zobaczymy niższe ceny na stacjach benzynowych?
Interweniować może rząd, wprowadzając jakieś mechanizmy obniżające ceny paliw, lub największa polska spółka paliwowa, czyli Orlen (prowadząca sieć 2000 stacji w całej Polsce). Średnie ceny paliw wciąż są niższe niż podczas kryzysu energetycznego w 2022 r., choć kierowcy, a zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy używają szybciej drożejącego oleju napędowego, są coraz bardziej nerwowi. Barierą, która sprowokuje rząd do działania, może być przekroczenie przez olej napędowy ceny 9 zł za litr.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Jest drogo, ale… nie tak drogo, jak w 2022 r.
Wiosną 2022 r., podczas najsilniejszej fali kryzysu energetycznego, wywołanego przez najazd Rosji na Ukrainę, olej napędowy kosztował średnio 8,5 zł za litr. A paliwo E-95 do samochodów osobowych osiągnęło cenę średnio 7,9 zł za litr. Dziś jeszcze tak źle nie jest – średnia cena benzyny (według danych Autocentrum) zbliża się do 7,2 zł za litr, choć na wielu stacjach jest wyższa. Średnia cena oleju napędowego co prawda osiągnęła już podobny poziom, jak w 2022 r., ale trzeba zauważyć, że od tamtego czasu wartość pieniądza spadła, więc realnie ceny są wciąż niższe od tych z 2022 r.
Kiedy Rosja najechała Ukrainę w 2022 r., cena ropy Brent utrzymywała się powyżej 100 dolarów za baryłkę przez ponad pięć kolejnych miesięcy (od marca do lipca), dochodząc w pewnym momencie do ponad 130 dolarów za baryłkę, co odpowiada ponad 150 dolarów w dzisiejszych cenach. Dziś cena baryłki ropy Brent kręci się w zakresie 90-110 dolarów i to dopiero od kilku tygodni (a nie miesięcy).
Wygląda na to, że do jakichś decyzji – choć sytuacja nie wydaje się jeszcze tak dramatyczna, jak w 2022 r. – szykuje się rząd. Na stole jest szereg możliwych działań, które były już wcześniej testowane w okresach szoków paliwowych, np. po ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. To narzędzia związane z obniżaniem wysokości danin pobieranych przez budżet państwa. W cenie produktów paliwowych na stacjach bardzo dużą część zajmują podatki i opłaty, które teoretycznie można by zawiesić.
Struktura kosztowa benzyny bezołowiowej 95-oktanowej przy cenie 7 zł za litr wygląda tak, że koszt ropy i jej przerobienia stanowi 40-50% tego, co płacimy na stacji (czyli 3,2-3,4 zł za każdy litr), podatki i opłaty (akcyza, VAT, opłata paliwowa, opłata emisyjna) to kolejne 45% (czyli 3,5 zł), a reszta to marża detaliczna stacji paliw, zwykle wynosząca ok. 30-35 gr. Teoretycznie do ugrania – jeśli zgodziłaby się Unia Europejska (bo to rodzaj pomocy publicznej) – byłoby więc sporo.
W 2022 roku interwencja na rynku paliw polegała na działaniach państwa (obniżki podatków), a z drugiej strony Orlenu. W ramach „Tarczy antyinflacyjnej” rząd obniżył wtedy podatki. VAT na paliwa został obniżony z 23% do 8% w okresie luty-lipiec 2022 roku, spadła też stawka akcyzy i opłata paliwowa. W efekcie do budżetu nie trafiły pieniądze z tych danin. Działania Orlenu polegały na obniżenia marż detalicznych, wprowadzaniu promocji (rabaty 30-40 groszy na litrze). Były także interwencyjne obniżki cen, w ramach których ceny benzyny spadały o około 20 gr za litr, a diesel taniał nawet o ponad 30 gr.
Jakie były koszty budżetowe tych akcji? Rząd nie podawał dokładnych danych, ale z podatków paliwowych (VAT, akcyza itp.) budżet uzyskuje łącznie około 70–80 mld zł. Obniżka VAT o 15 pkt proc. zabrałaby budżetowi w skali roku około 15-25 mld zł, ale ponieważ trwała pół roku, koszt mógł wynieść około 8-12 mld zł. Do tego doszły obniżki akcyzy i opłat, które mogły sięgnąć kilku mld zł. Łącznie koszty interwencji rządowych mogły się zamknąć w kwotach około 10-15 mld zł.
Jakie były efekty dla konsumentów? W wyniku obniżenia VAT cena mogła spaść o 60-70 gr za litr, a całość obniżek (VAT, akcyza, opłaty) mogła dać niższe ceny na stacjach benzynowych o około 1 zł na litrze. Działania Orlenu dawały dodatkowe obniżki 20-40 gr na litr, z tym że były ograniczone do konkretnych krótszych okresów.
Ile wtedy trzeba było zapłacić za paliwa na stacjach? Na początku 2022 roku ceny benzyny wynosiły około 5,7 zł za litr, a diesel kosztował 5,8 gr za litr. Po interwencji ceny utrzymywały się w okolicach 6-6,5 zł za litr, mimo wciąż drożejących paliw na świecie, np. w grudniu 2022 roku cena benzyny wyniosła 6,6 zł za litr. Bez interwencji ceny byłyby wyższe o około 1 zł. Jednak były i negatywy rynkowe – ludzie wykupywali tańsze paliwo, więc pojawiały się braki w dostępności, budżet nie dostał swoich pieniędzy, zaburzone zostało działanie rynku.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Olej napędowy po 9 zł za litr? Już blisko
Od wtorku Orlen wprowadził obniżkę ceny hurtowej diesla. Litr oleju napędowego będzie o 9 groszy tańszy, czyli będzie kosztował 7,17 zł netto. Po doliczeniu podatku VAT cena wyniesie 8,82 zł. Jednak do tej kwoty dochodzi jeszcze marża na stacji benzynowej. Jest całkiem prawdopodobne, że dla oleju napędowego „pęknie” cena 9 zł za litr.
Benzyna i diesel „żyją” na dwóch różnych rynkach, które w ostatnich dniach poszły w przeciwnych kierunkach. Diesel drożeje globalnie (i to mocno), a powodem jest konflikt na Bliskim Wschodzie i rosnące ryzyko zakłóceń dostaw. Pojawiły się nawet obawy o niedobory diesla.
Diesel jest paliwem bardziej „międzynarodowym”, więc reaguje na wzrosty na giełdach na świecie szybciej i mocniej. Około 38% oleju napędowego w Polsce pochodzi z importu. Dla benzyny ten wskaźnik to tylko około 20%, więc łatwiej utrzymać niższe ceny w przypadku tego drugiego rodzaju paliwa. Diesel będzie zawsze bardziej zależny od wydarzeń globalnych, a ceny benzyny będą zachowywać się bardziej stabilnie.
Orlen w swojej polityce cenowej stosuje zasadę „replacement cost” (koszt wymiany). Cena, po której Orlen sprzedaje paliwo hurtownikom, jest ustalana w odniesieniu do bieżących notowań giełdowych (głównie z Amsterdamu i Rotterdamu), a nie historycznych kosztów produkcji. Cena paliwa w hurcie odzwierciedla aktualny koszt zakupu nowej partii surowca lub gotowego paliwa (tzw. „koszt wymiany”), a nie średnią cenę paliwa znajdującego się już w zbiornikach.
W praktyce oznacza to, że jeśli ostatnia partia jest droższa, cena hurtowa rośnie, nawet jeśli zapasy w rafinerii były kupowane taniej. W przypadku konieczności uzupełnienia zapasów poprzez import (gdy produkcja własna jest niewystarczająca), cena ostatniej partii transportu importowanego ma silny wpływ na cennik krajowy, zwłaszcza przy wysokich kosztach logistyki. W ten sposób bieżące ceny na rynkach międzynarodowych bezpośrednio wpływają na hurtowe ceny bieżące na polskim rynku paliw.
Orlen tłumaczy też w swoich komunikatach, że ceny hurtowe nie zależą bezpośrednio od ceny ropy, tylko od wielu czynników. Na całość ceny hurtowej składają się notowania gotowych paliw (benzyny i diesla), marże rafineryjne, kurs dolara i cena logistyki. Diesel drożeje więc również dlatego, że popyt na to paliwo jest stały. Olej napędowy wykorzystywany jest do napędu cięższego sprzętu.
Rząd wejdzie do gry? Jest zapowiedź
Po wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka napisał na platformie X: „Ministrowie omawiali scenariusze działań w kwestii cen paliw. Wszystkie działania są analizowane i aktualizowane zgodnie z sytuacją na rynkach. Na podstawie tych analiz ministrowie podejmą właściwe decyzje w najbliższym czasie”. Jakie to mogą być decyzje? Na rządowym stole mogą leżeć trzy scenariusze.
Pierwszym rozważanym rozwiązaniem jest uwolnienie rezerw paliwowych. Taki ruch mógłby ograniczyć presję na dalsze podwyżki, choć – jak wynika z ustaleń dziennikarzy RMF FM – ma on obecnie najmniejsze poparcie. W przeszłości podobne działania były już stosowane. Premier mówił wcześniej, że takie rozwiązanie może być zastosowane tylko w niezwykle trudnej sytuacji, a nie tylko z powodu chwilowych wzrostów cen paliw.
Druga opcja to obniżka opodatkowania paliw, np. akcyzy. Ten wariant napotyka jednak opór ze strony Ministerstwa Finansów – podaje RMF FM. Wpływ z podatków, takich jak VAT i akcyza to podstawa finansów państwa, więc pochopne obniżenie takich wpływów mogłoby się negatywnie odbić na stabilności budżetu. Wtedy straciliby wszyscy, nie tylko ci, którzy narzekają obecnie na wysokie ceny paliw.
Najbardziej realny trzeci scenariusz zakłada przerzucenie części kosztów na Orlen. Spółka mogłaby samodzielnie ograniczyć lub zamrozić ceny paliw. To rozwiązanie było też stosowane w przeszłości, jest bezpieczne z punktu widzenia finansów państwa, a sytuacja finansowa Orlenu jest obecnie bardzo dobra, koncern sporo zarabia na produkcji własnych paliw oraz imporcie taniego gazu z USA, który następnie sprzedaje drożej w Europie.
Podobno w otoczeniu rządowym powróciła też koncepcja jednorazowego podatku od nadmiarowych zysków Orlenu. Takie rozwiązanie było testowane przez niektóre państwa w UE w okresie szoku paliwowego po ataku Rosji na Ukrainę. Potężne zyski koncernów paliwowych były dla polityków łakomym kąskiem w sytuacji, kiedy budżety państw miały coraz mniejsze wpływy z podatków dochodowych, a większe wydatki związane ze wsparciem dla konsumentów rynku energii i paliw.
Jakie kwoty „utracone” przez budżet w 2026 roku są w grze? Z VAT od paliw budżet może mieć około 30-40 mld zł, to około 8-10% wpływów z podatku VAT w skali całego roku. Akcyza paliwowa to około 30 mld zł w skali roku. Opłaty paliwowe i emisyjne to około 8-12 mld zł. Wszystkie dochody państwa z podatków w 2026 roku to około 580 mld zł, z czego cały VAT to 330-350 mld zł, a akcyza 103 mld zł.
Wszystkie wpływy budżetu państwa w 2026 roku z paliw wyniosłyby według założeń z końca 2025 roku wpisanych do ustawy budżetowej około 70-80 mld zł. Ogółem dochody z paliw to około 12-15% dochodów państwa z podatków. Ponieważ państwo ma też inne dochody, to ogólnie z paliw budżet uzyskuje w skali roku około 10-12% wszystkich wpływów.
CZYTAJ TEŻ:
CZYTAJ O WOJNIE:

——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
Źródło zdjęcia: FinanceVisual








