Cena ropy naftowej nie przestaje rosnąć. Jej amerykańska odmiana WTI przekroczyła już na giełdzie cenę 85 dolarów za baryłkę, zaś ropa Brent z Morza Północnego zbliża się już do 90 dolarów za baryłkę. To oczywiście oznacza w przyszłości wyższe koszty zakupu ropy naftowej przez polskie rafinerie. I droższe paliwo. Ale ceny paliwa na stacjach idzie w górę znacznie szybciej, niż można było przewidywać. Dlaczego paliwo drożeje tak szybko? Czy to sprawa dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy nieuchronna reakcja rynku?
Kilka dni temu zrobiłem w „Subiektywnie o Finansach” analizę, w której próbowałem oszacować jak bardzo może wzrosnąć cena paliwa w najbliższych kilku, kilkunastu tygodniach. Wyszło mi, że gdyby cena ropy naftowej zatrzymała się w okolicach 70-75 dolarów za baryłkę, moglibyśmy się spodziewać podwyżki cen paliwa do poziomu 6,5-6,7 zł za litr (w przypadku E-95).
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Gdyby zaś ropa naftowa osiągnęła poziom 110-120 dolarów za baryłkę, który widzieliśmy podczas kryzysu energetycznego w 2022 r. – moglibyśmy zobaczyć na stacjach nawet 7,8 zł za litr. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że to czarny scenariusz, który raczej nie powinien się zdarzyć. Ale dziś już 110-120 dolarów za baryłkę przestało być abstrakcją. Europejska ropa Brent zbliża się do 90 dolarów za baryłkę.

Rząd USA rozważa interwencję na rynku kontraktów terminowych, aby ograniczyć wzrost cen ropy naftowej, a także udzielił indyjskim rafineriom zezwoleń na zakup rosyjskiej ropy, by złagodzić braki podaży wywołane wojną na Bliskim Wschodzie. Ewentualna interwencja Departamentu Skarbu USA na rynku kontraktów terminowych na ropę naftową to byłby mocno niekonwencjonalny sposób na ograniczenie spekulacji „papierową ropą” i stabilizację cen. Zamiast uwalniać baryłki z rezerw strategicznych rząd mógłby handlować kontraktami terminowymi, aby wpływać na rynek.
Ceny paliwa na stacjach w górę o 6-7% w ciągu czterech dni. Średnio
Pod tekstem o skali możliwego wzrostu cen ropy naftowej w „Subiektywnie o Finansach” jest mnóstwo komentarzy z Waszymi spostrzeżeniami dotyczącymi wzrostu cen na stacjach paliw. Piszecie, że ceny w okolicach 6,5-6,7 zł można spotkać już dzisiaj, a nie za kilka miesięcy. Podajecie przykłady stacji paliw, które z dnia na dzień potrafią podwyższyć ceny detaliczne paliw o 20-30 groszy na litrze. Klasyk powiedziałby, że „to się w pale nie mieści”. Ale musi się zmieścić, bo tak po prostu jest.
Z danych Autocentrum.pl wynika, że jeszcze w niedzielę (1 marca, wojna w Iranie zaczęła się dzień wcześniej) za E-95 płaciliśmy średnio 5,61 zł. Dzień później było to już średnio 5,76 zł, zaś po dwóch kolejnych dniach 5,94 zł. W sumie przez cztery dni litr paliwa E-95 podrożał średnio o 6%, czyli o 33 grosze. W tym samym czasie olej napędowy poszedł w górę z 5,94 zł do 6,35 zł (a więc o prawie 7%). W porównaniu ze wzrostem cen ropy naftowej to i tak niewiele – ropa Brent podrożała w tym czasie o 22%. Ale koszt ropy naftowej to 30-40% finalnej ceny paliwa w detalu, więc proporcje się zgadzają.

Wielu z Was uważa, że to jest ordynarne naciąganie kierowców, bo przecież od momentu zakupu ropy naftowej do momentu jej dostarczenia (pod postacią paliwa) do baków samochodów mija zwykle kilkanaście tygodni. Zatem paliwo w dystrybutorach jest jeszcze ze starszej, tańszej ropy. Teoretycznie nie ma więc powodu, żeby drożało i to z dnia na dzień. Ale też piszecie, że w zasadzie nie ma wyjścia – trzeba akceptować dictum stacji paliw, bo bez paliwa samochód nie pojedzie.
Być może to jest sprawa dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów? Skoro stacje paliw podnoszą z dnia na dzień ceny, to należałoby je poprosić o to, by wykazały analogiczny wzrost kosztów? Albo przynajmniej żeby pokazały tak szalony wzrost sprzedaży paliwa, który uzasadnia podniesienie ceny? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów badał już politykę cenową stacji paliw w 2022 r., w szczycie kryzysu energetycznego. I nie wykrył nieprawidłowości.
„Badanie wykazało, że wzrost cen paliw w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, ma fundamenty rynkowe – brak jest podstaw do stwierdzenia, iż może on wynikać z niedozwolonych praktyk przedsiębiorców” – ogłosił wówczas UOKiK. Jak jest teraz? Cóż, podnoszenie przez stacje paliw cen w tempie 10-20 groszy dziennie wygląda podejrzanie, ale…
A może to nie stacje? W hurcie Orlen podniósł ceny o 12% w tydzień
Jakie są hurtowe ceny paliwa w Orlenie, w którym zaopatrują się niemal wszystkie stacje paliw w Polsce? W piątek przed tygodniem Orlen sprzedawał stacjom paliwo w hurcie po 4,46 zł na litr (w przypadku E-95). Tydzień później w czwartek sprzedawał je po 4,83 zł. A w ten piątek „pękło” już 5 zł.
Tak czy owak, jak łatwo policzyć, jest to wzrost o ponad 8% licząc do czwartku, zaś już 12% licząc od piątku do piątku. Wygląda więc na to, że ceny w detalu ruszyły w górę w dużej części z tego powodu, że Orlen drożej sprzedaje paliwo w hurcie. Właściciele większości stacji zapewne automatycznie podnoszą ceny detaliczne, widząc ich wzrost w hurcie – nawet jeśli do baków leją jeszcze paliwo kupione po niższej cenie. Zatem pytania są aż dwa: czy właściciele stacji paliw nie przyspieszyli (lub nie zwiększyli ponad miarę) podwyżek cen, a także na ile uzasadnione są podwyżki cen w hurcie.
Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: „to zależy”. Duże stacje paliw kupują paliwo z hurtowni co 1-2 dni, mniejsze co 3-5 dni. Więc nie każda musiałaby z dnia na dzień podnosić ceny. Z tego, co piszecie, na wielu stacjach podwyżki są szybsze i większe, niż to, co mogłoby wynikać z cen hurtowych paliwa. Czyli większe, niż 6-7% w ciągu czterech dni (zmiana średniej ceny według Automarket.pl od poniedziałku do czwartku) i więcej niż 12% (zmiana ceny hurtowej w Orlenie w okresie od piątku do piątku).
„Piątek przed tygodniem – 5.44 zł. Wtorek w tym tygodniu – 5.88 zł, a środa – 5.97 zł” – wylicza jeden z czytelników. Łatwo policzyć, że mamy wzrost o 10% w trzy dni, podczas gdy hurtowa cena tego paliwa urosła o 12%, ale w ciągu pięciu dni. Ta konkretna stacja podwyższyła ceny dwa razy bardziej, niż wynikało to z cen hurtowych. Inny przykład: „Wczoraj rano – 6,03 zł, a wczoraj po południu już 6,40 zł”. Nie wiemy, co było wcześniej i później, ale wzrost ceny o ponad 5% z dnia na dzień, to jest ostra jazda”.
Drugie pytanie jest szczególnie smakowite, bo przecież premier Donald Tusk obiecał, że Orlen będzie „używał wszelkich dostępnych narzędzi, także tych powiązanych z marżą”, by skalę podwyżek cen ograniczyć. Czy podwyżka cen hurtowych paliwa w ciągu czterech dni o ponad 8% realizuje ten postulat?
Dlaczego ceny paliwa na stacjach idą w górę tak szybko?
Orlen kupuje ropę z wyprzedzeniem liczonym raczej w tygodniach, niż w dniach w stosunku do chwili, kiedy ta ropa trafia do baków naszych samochodów. A cały cykl – od zakupu surowca do sprzedaży gotowej benzyny w hurcie – trwa zwykle co najmniej sześć tygodni (a przeważnie są to trzy miesiące). Benzyna sprzedawana dziś w hurcie stacjom raczej na pewno nie pochodzi z przerobu ropy kupowanej po 90 dolarów za baryłkę.
Dlaczego więc hurtowe ceny paliw idą w górę? Ludzie działający na tym rynku mówią mi, że to standardowa polityka rafinerii. Ceny są ustalane według bieżących notowań ropy naftowej i aktualnego kursu walut, a nie według kosztu ropy już kupionej i przerobionej. Podobno inaczej nie dałoby się sensownie zarządzać zapasami. Po pierwsze, przy dynamicznych zmianach cen trzeba by każdą dostawę sprzedawać osobno, a po drugie – byłyby bitwy o to, kto ma dostać paliwo jeszcze ze „starej” dostawy, a kto już z nowej.
Nie sądziłem, że związek między ceną ropy naftowej, a hurtową ceną paliwa i jej ceną w detalu jest tak „krótkotrwały”, ale to – przynajmmniej częściowo – tłumaczy błyskawiczne reakcje sieci stacji na droższą ropę. Ale oczywiście nie znosi racjonalności pytań o to dlaczego cena detaliczna paliwa na niektórych stacjach idzie w górę znacznie szybciej, niż wynikałoby to ze średniej rynkowej i ze zmiany hurtowej ceny paliwa w Orlenie.
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
CZYTAJ O WOJNIE:

zdjęcie tytułowe:






