11 marca 2026

Wojna w Zatoce Perskiej to nie tylko problem cen paliw. Dużo większy kryzys może przyjść z rynku nawozów. Dziś problem mają rolnicy, a kiedy konsumenci?

Wojna w Zatoce Perskiej to nie tylko problem cen paliw. Dużo większy kryzys może przyjść z rynku nawozów. Dziś problem mają rolnicy, a kiedy konsumenci?

Wojna na Bliskim Wschodzie niesie oczywiście problem dotyczący cen paliwa. Niestety, na tym komplikacje dla światowej gospodarki się nie kończą. Państwa Zatoki Perskiej są też jednym z liderów światowych dostaw nawozów, których deficyt i wysokie ceny mogą przełożyć się na drożyznę na rynku żywności. Coraz bardziej grozi nam uderzenie inflacją cen żywności z dwóch stron: od strony drogich paliw i drogich nawozów. Czy właśnie to ryzyko dyskontują już rynki skarbowych papierów dłużnych na całym świecie? 

Zaczyna się sezon na nowalijki. Truskawkom jest zapewne obojętne, czy staną się radością dla naszych kubków smakowych, ale konsumentom z pewnością nie jest obojętne, ile przyjdzie zapłacić za tę ucztę podniebienia. Rolnicy mają trudny orzech do zgryzienia. Tym razem przyczyną nie są marne prognozy meteorologiczne, lecz to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Cieśnina Ormuz, to nie tylko szlak transportowy ropy naftowej, ale innych surowców i towarów – z gazem ziemnym i nawozami na czele.

Zobacz również:

Rynek nawozów w większym szoku, niż rynek paliw?

Ponad 30% globalnej podaży nawozów sztucznych pochodzi właśnie z państw Półwyspu Arabskiego, które – mając pod nosem olbrzymie pokłady gazu ziemnego – korzystają z renty przetwórczej (brak kosztu transportu surowca do firm chemicznych). To z tego regionu pochodzi znaczna liczba największych wytwórców nawozów sztucznych. Należą do nich m. in. Israel Chemicals, saudyjski SABIC, Fertiglobe (ZEA).

Wiele zakładów jest zlokalizowanych u wybrzeży Zatoki Perskiej, a zatem w obszarze objętym działaniami wojennymi. Ci, którzy mają mniej pecha geograficznego (np. Egipt) i tak odczuwają niedobory dostaw gazu ziemnego, nieodzownego surowca do produkcji nawozów. Katar ogłosił zamknięcie zakładu skraplania gazu ziemnego Ras Laffan, który odpowiada za ok. 20% dostaw surowca na świecie.

Konflikt irański ma istotne znaczenie dla branży nawozowej, ponieważ z bliskowschodniego obszaru pochodzi 44% globalnego eksportu mocznika, 27% eksportu amoniaku, czy 47% eksportu siarki. Nic dziwnego, że ceny nawozów wzrosły od chwili inwazji amerykańsko-izraelskiej na Iran. Cena mocznika od rozpoczęcia konfliktu wokół Zatoki Perskiej poszybowała o 30%, a licząc od dołka w grudniu 2025 roku – o ponad 70%.

„Kontrakty terminowe na kwietniowe dostawy mocznika z Bliskiego Wschodu były oferowane po minimum 675 dolarów za tonę. Obecnie zostały wycofane i wróciły na rynek przy cenie 790 dolarów za tonę” – piszą analitycy Argus, specjalizujący się w monitorowaniu rynku nawozów. W grudniu kontrakty terminowe na dostawy mocznika były handlowane po 580 dolarów za tonę. W kilka miesięcy wcześniej po 470 dolarów.

Gaz ziemny i mocznik to bracia syjamscy, którzy zwykle są trwale spleceni, jeżeli chodzi o trendy notowań, zwłaszcza, gdy dochodzi do zaostrzenia sytuacji geopolitycznej, w które wpisane jest ryzyko zakłócenia dostaw komponentów niezbędnych do produkcji nawozów sztucznych. Widzimy to poniżej, gdzie poza ceną mocznika (oś prawa) jest cena gazu ziemnego gatunku europejskiego TTF (oś lewa).

Źródło: opracowanie własne na podstawie Trading Economics (data referencyjna 6 marca 2026)

Choć rola państw Zatoki Perskiej w dostawach nawozów sztucznych do Europy jest stosunkowo mała, bo odpowiada za 1-2% importu Unii Europejskiej, to pośredni wpływ konfliktu USA-Iran na rynek nawozów jest już ewidentnie widoczny. Zakłócenia w Cieśninie Ormuz doprowadziły do natychmiastowej reakcji w Egipcie i Algierii, skąd pochodzi 30% importu nawozów do Unii Europejskiej. W Egipcie granulowany mocznik skoczył z 495-505 dolarów za tonę do 610-625 dolarów za tonę.

Kiedy wzrost cen nawozów dotrze do Polski?

Prawdopodobnie zobaczymy wzrost cen nawozów na całym świecie. Skoro za paliwo płacimy globalne ceny, choć z Zatoki Perskiej pochodzi tylko kilka procent paliwa wlewanego do baków naszych samochodów, to podobnie może być z nawozami. Zwłaszcza, że te same firmy ubezpieczeniowe, które anulowały ubezpieczenie od ryzyka wojny morskiej dla tankowców, anulowały je również dla statków do przewozu nawozów. Nawóz nie przemieszcza się, ponieważ statki nie mogą być ubezpieczone. Nawóz, który się nie przemieszcza, nie dociera do gleby. To podniesie cenę chleba w różnych częściach świata.

Bezpośredni problem mają Indie, które importują ponad 40% mocznika z Bliskiego Wschodu. Indyjskie Ministerstwo Nawozów nakazało krajowym rafineriom maksymalizację produkcji. W Polsce na razie jest spokojnie, gdyż krajowy lider w produkcji nawozów – Grupa Azoty – zdecydował się jedynie na umiarkowaną podwyżkę cen w porównaniu ze wzrostem cen nawozów u największych eksporterów do Europy.

„Mimo skokowego wzrostu cen gazu ziemnego w bardzo krótkim czasie zdecydowaliśmy się jedynie na kilkuprocentową korektę cen nawozów. Naszym priorytetem była stabilność rynku i ograniczenie presji kosztowej po stronie rolników” – wyjaśnił Marcin Celejewski, prezes zarządu Grupy Azoty. Szef spółki dodał, że decyzja miała także na celu ograniczenie przestrzeni do spekulacyjnych podwyżek cen oraz utrzymanie konkurencyjności krajowej produkcji w stosunku do importu z Rosji i Białorusi.

Te zapowiedzi odbiegają zasadniczo od obserwacji praktyków. Rolnicy zrzeszeni w Kujawsko-Pomorskiej Izbie Rolniczej zauważyli, że ceny nawozów oszalały. „Zwracamy się z prośbą o pilną interwencję w sprawie nieuzasadnionych, posiadających znamiona spekulacyjne, podwyżek cen nawozów. Sytuacja ta zbiegła się z wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie w taki sposób, że już pierwszego dnia po jego wybuchu ceny nawozów wzrosły o 30%” – napisano na facebookowym profilu Izby.

Nie jest jasne, jak zareagowali producenci nawozów na Starym Kontynencie, gdyż do takich danych nie udało mi się dotrzeć. Wiadomo jedynie, że europejskie kontrakty terminowe na dostawę amoniaku gwałtownie podrożały, a transakcje z kwietniowym terminem dostawy osiągnęły stawkę 725 dolarów za tonę, czyli o 130 dolarów więcej niż wynosiły w połowie lutego. A to oznacza, że prawdopodobnie do Europy też idzie fala podwyżek cen nawozów.

Svein Tore Holsether, dyrektor generalny norweskiego giganta nawozowego Yara, podkreślił, że plony mogą spaść nawet o 50%, jeśli nawozy nie będą dostępne w odpowiednich cenach dla rolników. Z kolei Bank Światowy szacuje, że każdy 1% wzrost cen nawozów powoduje wzrost cen żywności o 0,45%. Mocznik podrożał o 30% w ciągu kilkunastu dni. Indeks cen żywności FAO osiągnął w lutym poziom 125,3 pkt, najwięcej od czterech miesięcy. Ale dopiero odczyty za marzec i kwiecień zaczną odzwierciedlać transmisję wzrostu cen nawozów na ceny żywności.

Sypać, czy nie sypać? Oto jest pytanie

To nie jest zagwozdka, przed którą stoją przyszli pensjonariusze przybytków służby więziennictwa. To dylemat rolników. Z wielu rzeczy możemy zrezygnować w obliczu trudności. Droga cena benzyny czy diesla zachęcić może wielu użytkowników do ograniczenia wojaży pojazdami mechanicznymi lub podniebnych eskapad zamorskich. Nie da się za bardzo tego zrobić w przypadku jedzenia.

Marzec na naszej półkuli ziemskiej to okres, gdy farmerzy budzą się do życia, gdyż nadchodzi sezon siewny, który trwa do maja. Bez dbałości o właściwą agrokulturę trudno o zadowalające plony. Nawozy sztuczne służą poprawie wydajności z uprawianego areału. Gorzej, gdy ich ceny znacząco rosną, a to właśnie obserwują rolnicy. Sypać, czy nie sypać na polach – wielu z nich stawia sobie takie pytanie.

Jeśli nie będą sypać, to plony okażą się kiepskie, a na rynku może pojawić się niedobór podaży, co zwykle kończy się wzrostem cen dla gospodarstw domowych. Ale jeśli sypać, żeby poprawić efektywność produkcji, to trzeba zapłacić wysokie ceny za nawozy. W takim wariancie farmer na pewno będzie próbował przenieść na klienta końcowego podwyższony koszt produkcji, co możemy odczuć kupując produkty zbożowe, warzywa i owoce.  Zdaniem ekspertów niderlandzkiego Rabobanku nawozy odpowiadają za ok. 40-50% kosztu zmiennego produkcji rolnej.

Przedłużające się napięcia na Bliskim Wschodzie, których konsekwencją będą podwyższone ceny węglowodorów z pewnością nie staną się motywacją do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, a projekcja inflacji NBP może zostać wystawiona na poważną próbę. Ekonomiści Banku Millennium policzyli, że jeśli cena za baryłkę ropy gatunku Brent utrzyma się na poziomie ok. 100 dolarów przez dłuższy czas, to przełoży się to na wzrost inflacji o ok. 0,9 pkt procentowego w skali roku.

Akcje nawozowe (nie) szaleją na parkietach

W Polsce w zasadzie jedynym rodzynkiem branży nawozowej jest Grupa Azoty. W porównaniu jednak z możnymi świata firma nie wypada okazale, gdyż jej kapitalizacja rynkowa wynosi 1,6 mld zł. Krajowa spółka na pewno nie gra w pierwszej lidze światowej. Do zakwalifikowania się do Top-10 niezbędna jest bowiem wartość rynkowa akcji na poziomie ponad 4 mld dol. Wiele z największych firm nawozowych jest przedmiotem obrotu giełdowego.

Źródło: LinkedIn

Sektor producentów nawozów w wydaniu giełdowym jest dość skoncentrowany, gdyż w skali świata da się do niego zaliczyć tylko nieco ponad 20 podmiotów. Bezapelacyjnym liderem jest australijski Westfarmers, a trójkę na podium uzupełniają jeszcze kanadyjski Nutrien i amerykański CF Industries. Reakcja kursów akcji spółek branży na wydarzenia frontowe napływające z Bliskiego Wschodu była raczej mieszana.

Część papierów poszła w górę – CF Industries, SABIC, Mosaic, ICL Group, ale trend nie wygląda tak, by całość poszła stadnie. Już ten fakt rodzi wątpliwość, czy inwestycja w papiery sektora są wyjątkową okazją, żeby próbować zarobić na zakłóceniach logistyczno-produkcyjnych w przemyśle nawozowym.

Źródło: Trading View

Kolejną rzeczą, której nie warto pomijać są oczekiwania analityków, które zbiera FactSet. Na potrzeby tej analizy uwzględniłem wybrane parametry finansowe dla Top-10 producentów nawozów z całej planety, do której dorzuciłem nasze Azoty. Odległość cen docelowych od obecnych notowań w perspektywie 12 miesięcy w większości przypadków nie zachęca do inwestycji. Wyjątkiem mogą być zapewne akcje Coromandel, Yuntianhua i Mosaic.

Źródło: opracowanie własne na podstawie FactSet

Polscy inwestorzy mogą upatrywać w obecnych zawirowaniach – w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie – szansy dla Grupy Azoty na poprawienie jej sytuacji finansowej, która zmierzała ostatnio w złym kierunku. Kilkuprocentowe podwyżki cen nawozów na pewno nie będą stanowić przełomu dla standingu finansowego kolosa, który – oględnie rzecz ujmując – nie jest kwitnący.

Azoty, czyli na nawozach da się stracić. I to ile!

Grupa kapitałowa Azoty w latach 2023-2024 miała niemal 4 mld zł skonsolidowanej straty netto zbliżyła się do 4 mld zł, a pierwsze trzy kwartały 2025 roku dorzuciły do tego ok. 1,1 mld zł strat. W związku ze złą sytuacją finansową zarząd firmy planuje emisję akcji, co ma dać ok. 560 mln zł. Czy to wystarczy, żeby skutecznie przeprowadzić sanację spółki, to się dopiero okaże. O ile oczywiście akcjonariusze uznają, że ta operacja ma ekonomiczne uzasadnienie.

Z czego wynikają kłopoty firmy? Przyczyn jest kilka: załamanie marż ze sprzedaży nawozów po kryzysie energetycznym w 2022 roku, spadek popytu na nawozy w Europie, konkurencja taniego importu spoza Unii Europejskiej (głównie z Rosji, Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej) oraz wysokie koszty energii i opłat za emisję CO2. To klasyczny przykład firmy, która płaci własnym „życiem” za odchodzenie Europy od paliw kopalnych.

Do tego oczywiście dochodzą problemy z zadłużeniem. Azoty zainwestowały mnóstwo pieniędzy w Polimery Police, ale – podobnie jak w przypadku podobnego projektu Olefiny III realizowanego przez Orlen – w czasie trwania inwestycji okazało się, że popyt na tworzywa sztuczne, ze sprzedaży których częściowo miała się „zwrócić” inwestycja, może być mniejszy od zakładanego w biznesplanie. A realizacja inwestycji z powodu wysokiej inflacji okazała się znacznie droższa od zakładanej. Banki w zeszłym roku „zwindykowały” ponad 30 mln euro przeterminowanego zadłużenia Azotów.

Analitycy firm inwestycyjnych nie mają złudzeń co do perspektyw spółki. Przykładem jest Łukasz Prokopiuk z DM BOŚ, który wystawił po raz piąty z rzędu w grudniu 2025 r. rekomendację „sprzedaj” dla Grupy Azoty z ceną docelową 13 zł za akcję. Być może jednak kryzys nawozowy i „wyłączenie” z gry silnych konkurentów z krajów arabskich jest szansą na przejście do ofensywy? Oby, bo w ciągu ostatnich 10 lat Azoty straciły na giełdzie 80% wartości.

Trump nie zniesie wysokich cen paliw i nawozów?

Donald Trump najwyraźniej przelicytował, być może zachęcony bezbolesnym „przechwytem wenezuelskim” w styczniu tego roku. Miała być szybka operacja na wzór najazdu na Caracas, a coraz częściej w kręgu inwestorów powątpiewa się w zdolność USA i Izraela do szybkiego uporania się z Iranem. Koalicja atakująca ma takie sobie atuty, skoro Amerykanie poprosili o pomoc w wojnie dronowej niezwykle doświadczonych pod tym względem Ukraińców.

Rynki finansowe dość jednoznacznie wyraziły się, co sądzą o genialności Epic Fury. Potężny wzrost cen ropy naftowej i innych węglowodorów energetycznych może zapowiadać, że przedłużająca się awantura na Bliskim Wschodzie znacząco odkotwiczy oczekiwania inflacyjne, a wtedy cykl luzowania polityki pieniężnej za pomocą stóp procentowych stanąłby pod znakiem zapytania.

W zeszłym roku otarliśmy się o książkową bessę na rynku akcji, gdy Donald Trump ogłosił na początku kwietnia taryfy wzajemne na podstawie ustawy IEEPA, co ostatecznie zakwestionował Sąd Najwyższy. Moim zdaniem Republikanin liczy się ze zdaniem Wall Street i dlatego bliższy mi jest scenariusz dość szybkiego wycofania się rakiem z batalii bliskowschodniej, gdyż coraz częściej w kręgach inwestorskich wybrzmiewa brzydkie słowo „stagflacja”.

Nie wszyscy podzielają to podejście, gdyż wczoraj rano Jim Cramer, słynny publicysta inwestycyjny z CNBC, podzielił się swoją wizją, że widzi ropę naftową po 150-200 dolarów za baryłkę. Ale niewielu analityków widzi to, co on. Ekipa Donalda Trumpa może nie w pełni rozumieć, co to właściwy timing. Z pewnością świadomi są tego rolnicy, którzy stoją teraz przed trudnym wyborem.

Inwestorzy też, bo kryzys naftowy jest „wyceniony”, czyli uwzględniony w wycenach akcji, czy obligacji. Kryzys nawozowy jest trudniejszy do „wyceny”. Rozplenia się podskórnie, uderzy z opóźnieniem, ale być może mocniej. Azot może być tak samo ważny dla przyszłości światowej (i polskiej) gospodarki, jak ropa naftowa, ale rzadziej niż ropa trafia na pierwsze strony serwisów informacyjnych.

CZYTAJ TEŻ TO:

stopy procentowe pójdą w górę

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Zdjęcie: Taras Jasiński/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BadaczTalmudu
1 miesiąc temu

[CENZURA-red, płatny ruski troll, nie zasługuje na dyskutowanie z użytkownikami tego forum]

Łukasz
1 miesiąc temu
Reply to  BadaczTalmudu

Pytanie do redakcji – dlaczego tego jegomościa na stałe nie zablokujecie lub nie nałożycie tzw. shadow bana (on by myślał, że jego komentarze są widoczne, a inni by ich nie widzieli)?

Widać takie cenzurowanie jego wypocin pod niemal każdym wpisem i ani to nie wygląda komicznie, ani profesjonalnie

Last edited 1 miesiąc temu by Łukasz
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Łukasz

Lubimy się nad nim znęcać i go torturować 😉

RafałX
1 miesiąc temu

Na razie nic nie wskazuje na szybkie zakończenie. Iran ma duże zapasy rakiet i dronow, może nękać Izrael i Saudow wiele miesięcy jak nie lat.

James85
1 miesiąc temu

Dzisiaj z rana jakiś generał wypowiadał się w Polsat, że Irańczycy są dobrze zaopatrzoni w shahedy. Mogą tym trzaskać jeszcze kilka dobrych miesięcy.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  James85

Tak, mi też się wydaje, że oni będą prowadzili po prostu działalność terrorystyczną za pomocą dronów. Świetnie na tym wyjdzie specjalista od dronów – Zełeński

Niko
1 miesiąc temu

https://x.com/i/status/2031808565275463853
Pozwoliłem sobie na tą wrzutke chyba troche dotyczacą obecnej sytuacji osoboscie posiadam akcje Nutrien kupowane z 2 miesiace temu .

Niko
1 miesiąc temu

Panie Marcinie sądzi Pan że to już czas aby Azoty zmienily trend na wzrostowy?Zainteresowałem się też Bogdanką w związku ze zwyżkami cen wėgla przyczynå są pewnie problemy z podażå ropy😉

Niko
1 miesiąc temu

Firma z Brazylii (potasowa)

18142
Niko
1 miesiąc temu

Gemini troche pomaga😉Wydobycie potasu (MOP) jest procesem górniczym, a nie chemicznym, dlatego gaz ziemny nie jest tam kluczowym surowcem (w przeciwieństwie do nawozów azotowych). Gaz służy głównie do suszenia urobku i ogrzewania kopalń. ​Oto kluczowe spółki z dostępem do najtańszej energii i gazu: ​Nutrien (Kanada): Największy gracz na świecie. Korzysta z ogromnych zasobów w Saskatchewan, gdzie ceny energii i gazu w Ameryce Północnej (indeks Henry Hub) są znacznie niższe niż w Europie. ​The Mosaic Company (USA/Kanada): Drugi gigant operujący w tym samym regionie, co Nutrien, z podobną przewagą kosztową. ​Uralkali (Rosja): Posiada dostęp do prawdopodobnie najtańszego gazu na świecie dzięki… Czytaj więcej »

Robert
1 miesiąc temu

ziemia odetchnie. trump nowym wrogiem PL rolnictwa.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu