29 grudnia 2019

Rozwikłane zagadki i odzyskane spadki. Oddane prowizje i papierów rewizje. Tomasz odzyskał 27.000 zł, a Mariola 2.800 zł. A inni? Też sporo

„Subiektywnie o finansach” już jedenasty rok pomaga Wam w rozwiązywaniu problemów z bankami, firmami ubezpieczeniowymi, pośrednikami finansowymi, funduszami, leasingodawcami, organizacjami płatniczymi… Oto przegląd najciekawszych Waszych spraw, które udało nam się rozwikłać w 2019 roku. Nie mamy nadziei, że w 2020 r. będziemy mieli dużo mniej pracy, ale może instytucje finansowe odpuszczą nam choćby troszeczkę?

Ekipa Samcika na stronach „Subiektywnie o finansach” nie tylko doradza jak lokować oszczędności, ostrzega przed trefnymi produktami finansowymi, prześwietla i edukuje. Naszym głównym zadaniem jest pomaganie Wam, naszym czytelnikom. Codziennie otrzymujemy co najmniej kilkanaście nowych e-maili z prośbami o pomoc, radę, czy opisy nierozwiązywalnych spraw, albo opisami ciekawych historii.

Nie na wszystkie listy jesteśmy w stanie od razu odpowiedzieć, ale wszystkie czytamy, za wszystkie dziękujemy, a większość z nich w jakiejś formie wykorzystujemy w naszej pracy. Ponieważ 2019 r. ma się ku końcowi, postanowiliśmy zrobić kwerendę naszej publicznej działalności interwencyjnej.

Siłą rzeczy jest ona niepełna – część spraw udaje nam się załatwić poza wirtualnymi łamami „Subiektywnie o finansach” (w ogóle więc nie trafiają do publikacji, choć udaje nam się rozwiązać problem, z którym przychodzicie), a w części przypadków wystarczy już sama publikacja tekstu, by problem magicznie rozwiązał się sam. A poniższa lista to sprawy, w których podjęliśmy interwencję, udało nam się coś ugrać, zaś na koniec temat trafił na strony „Subiektywnie o finansach”.

Dziękujemy za to, że z nami jesteście – w 2019 r. publiczność „Subiektywnie o finansach” urosła do rekordowego poziomu 260.000 użytkowników miesięcznie – bo popularność „Subiektywnie…” to moc, którą możemy wykorzystać, żeby pomagać tym, którzy się do nas zwracają o pomoc. A więc zaczynamy! Oto lista najważniejszych spraw, które udało nam się załatwić (częściowo lub po całości) w 2019 roku!

Alior Bank dopiero po naszych pytaniach oddał czytelnikowi 27.000 zł. Panu Tomaszowi podczas wykwintnej kolacji ktoś zwędził kartę debetową i nakupował biletów londyńskiego metra na prawie 30.000 zł. Czytelnik nie powinien odpowiadać za transakcje, których nie wykonał, ale bank był nieugięty. Nie pomogło zgłoszenie sprawy na policję – pomogło zgłoszenie sprawy Ekipie Samcika.

Skruszyliśmy serce firmy ubezpieczeniowej. Po śmierci jednego z kredytobiorców rodzina zgłosiła się po pieniądze z polisy. Ale firma PKO Ubezpieczenia powiedziała, że zgłosić się musi bank, bo to on jest uposażonym. Taka jest konstrukcja ubezpieczeń do kredytów. Ale bank podjął decyzję, że po pieniądze się nie zgłosi. Dlaczego? Tajemnica przedsiębiorstwa. Po opisaniu sprawy firma przeanalizowała przypadek jeszcze raz i spłaciła połowę kredytu zgodnie z umową.

Pomogliśmy odzyskać pieniądze kilkorgu klientów firm leasingowych. Pani Marzena musiała wykupić polisę o 1.600 zł droższą, bo firma nie chciała się zgodzić, żeby doniosła swoje ubezpieczenie. A pani Kasi robili pod górkę przy wypłacie kasy z ubezpieczenia. W obydwu przypadkach to jednak nasze czytelniczki wróciły z tych potyczek z tarczą – z naszą, drobną pomocą.

Firma Uniqa odmówiła sfinansowania kosztów leczenia i rehabilitacji 11-letniej Weroniki, która miała wypadek w szkole. Roszczenie uznali, ale tylko połowicznie. Na całość pieniędzy, w sumie 5.000 zł Weronika i jej mama musiały poczekać do czasu naszej interwencji

Pomogliśmy odzyskać spadek rodzinie pani Małgorzaty. Sprawa miała być prosta – po śmierci ojca do oddziału mBanku – by załatwić formalności – zgłosili się wszyscy spadkobiercy. Dla niektórych była to prawdziwa wyprawa, bo mieli do pokonania 1,5 tys. kilometrów. Ale nieszczęścia chodzą parami: okazało się, że pracownik banku nie przyjął podpisów od wszystkich spadkobierców, a potem, że zgubił fakturę potrzebną do zwrotu kosztów pogrzebu! I nie ma podstaw do wypłaty bezspornej – jak by się mogło wydawać – kwoty. I wtedy pojawiliśmy się my. Efekt? Okazało się, że się da. 

Udało nam się rozwikłać zagadkę dotyczącą ubezpieczenia, które nie wiadomo ile kosztuje. Klient zapytał bank o wysokość składki, a bank na to, że… on nie wie. Delikatnie zmotywowaliśmy bank i w końcu się dowiedział!

Inna zagadka z archiwum X dotyczyła pytania weryfikacyjnego zadawanego przez bankowca, by potwierdzić tożsamość klienta. Okazało się, że na jedno z pytań weryfikacyjnych nie istnieje właściwa odpowiedź. Po naszej interwencji bank obiecał, że przeformatuje pytanie.

Po naszym tekście bank BNP Paribas przestał molestować klientów (wśród poddanych temu grillowaniu był sam Samcik) SMS-ami windykacyjnymi, wysyłanymi bez umiaru, ładu, ani składu.

To, że Bank Millennium zmienił praktykę w sprawie zwracania klientom kredytowym kosztu ubezpieczeń niskiego wkładu własnego nie jest co prawda wyłącznie naszą zasługą, ale pisząc od wielu lat o tych nibyubezpieczeniach czujemy się „współodpowiedzialni” za tę dobrą zmianę w magentowym banku

Po długiej walce na stronach „Subiektywnie o finansach” wywalczyliśmy też lepszą komunikację banku Citi Handlowy z klientami, którzy jednocześnie są posiadaczami aplikacji Revolut. Dzięki naszym upartym publikacjom w banku zrozumieli, że czas zmienić sposób rozmawiania z klientami.

Naszej czytelniczce skradziono pieniądze. Zajęła się sprawą sama, niemal doprowadziła policję do drzwi przestępców. I co? I okazuje się, że nikt nie był zainteresowany dopadnięciem przestępcy! Na szczęście po naszej publikacji sprawa została podjęta przez policję, ale końcowego efektu wciąż brak.

Na 50.000 zł oskubali też panią Barbarę. Powiadomiła organy ścigania, a nawet sama przeprowadziła w tej sprawie śledztwo. Ale bank nie był w stanie nawet pokazać umowy, którą rzekomo podpisała. Zamiast wyjaśnić sprawę, pogroził windykacją. Wtedy wkroczyliśmy do akcji. Nie wiemy, czy dopadli oszustów, ale bank zapewnił, że nie będzie już nasyłał na panią Barbarę windykatorów i usunął negatywny wpis z bazy Biura Informacji Kredytowej.

Po naszej publikacji udało się błyskawicznie odblokować punkty, które zostały naliczone jednemu z naszych czytelników w programie lojalnościowym organizacji płatniczej Mastercard, a potem… zakwestionowane. Bo za szybko się zbierały.

Nasi czytelnicy poprosili bank o zmianę zabezpieczenia kredytu frankowego. Bank przy tej okazji postanowił zwiększyć marżę kredytu, bo jego zdaniem od ostatniej weryfikacji wzrósł wskaźnik LtV, czyli wartość kredytu do wartości nieruchomości. Ale klienci we wzrost LtV nie wierzą. „Niech bank pokaże jak wyliczył LtV” – żądają. Zapytaliśmy o to w banku i… okazało się, że dokopaliśmy się do „tajemnicy przedsiębiorstwa”. Ale udało nam się przez nią częściowo przeniknąć.

Pan Dominik mieszka w Niemczech, ale korzysta z polskiej karty płatniczej do konta walutowego. Myślał, że dobrze kontroluje koszty. W końcu po to są konta i karty walutowe! Ale gdy chciał zapłacić za zakup nowej lodówki, bank pobrał 35 euro więcej. Zajrzeliśmy do tej czarnej dziury i pomogliśmy odzyskać część pieniędzy

Bank mówił, że chce pomóc spełnić marzenie pani Lidii. Ale gdy przyszło do podpisania papierów, to je zniszczył. Ale Ekipa Samcika jest wrażliwa na krzywdę ludzką, więc wzięła się do roboty. Skruszyliśmy kamienne bankowe serca

Swoje dane znalazła w banku, któremu ich… nigdy nie przekazała. To była twarda walka, w której po jednej stronie wystąpiło RODO, a po drugiej była brutalna rzeczywistość bankowego biznesu. Alior Bank po publikacji naszego artykułu poprosił klientkę o kontakt i zaproponował pomoc w wyjaśnieniu jej sprawy.

Drogie bilety do kina? Pani Renata znalazła na to sposób. Płaciła kartą i bilety miała gratis. Aż poczuła, że ktoś ją oszukał. Na 33 seanse. Pomogliśmy czytelniczce (od)zyskać trochę punktów, nie tylko do lansu.

„Będzie pan musiał oddać 29.000 zł dopłat” – usłyszał od bankowca pan Tomasz, gdy postanowił wcześniej spłacić kredyt. „Ale przecież prawo mówi coś innego” – zaoponował klient. A ponieważ pat trwał, poprosił o pomoc ekipę „Subiektywnie o finansach”. I dopłat zwracać nie musi.

Pomogliśmy też pani Marioli odzyskać blisko 2.800 zł tytułem przewalutowania transakcji. Klientka Alior Banku chciała przelać pieniądze między swoimi złotowymi rachunkami, ale przez nieuwagę pieniądze poszły na konto w euro. Alior najpierw odrzucił reklamację (a właściwie błaganie o wyrozumiałość), ale później zmiękło mu serce (oczywiście po naszej interwencji). Nie dość, że zwrócił klientce koszty przewalutowania, to jeszcze zapewnił, że będzie edukował klientów, żeby takich błędów nie popełniali.

Z kolei pan Sebastian założył w Getin Banku lokatę przez internet. Ale gdy chciał ją zerwać, okazało się, że po pieniądze musi przyjść… do oddziału, bo kwota lokaty była za wysoka. „Takie procedury” – tłumaczył bank. Ale gdy zaczęliśmy węszyć przy tej sprawie, okazało się, że znalazły się procedury, by kasa z lokaty wróciła do klienta tą samą drogą, czyli przez internet.

Pani Dorota zapłaciła za bilet lotniczy prawie 100 euro (w euro, bo lot realizowany był poza Polską). Przewoźnik odwołał lot i zwrócił pieniądze, ale po drodze bank „skubnął” jakieś 40 zł za przewalutowanie, a więc to on był jedynym wygranym niezrealizowanej usługi. Choć wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem, niesmak pozostał. Po naszej interwencji wspaniałomyślnie zwrócił klientce prowizję.

Pan Paweł nie życzył sobie kontaktu telefonicznego w celach marketingowych, o czym bank doskonale wiedział, ale i tak dzwonił do klienta, żeby uzyskać jednorazową zgodę na to, by przez telefon przedstawić mu ofertę marketingową. Sprawiliśmy, że bank przestał dzwonić.

Przelew internetowy o wartości kilkuset tysięcy złotych? To może się nie udać, bo banki ustawiają wewnętrzne limity kwotowe na jeden przelew. Po naszym tekście bank, który najbardziej wkurzał pod tym względem klientów, dwukrotnie podwyższył limit na przelewy.

W tej historii poszkodowanym był jeden z nas. Montaż kuchni zamówiony w IKEA, który miał trwać dwa dni, przeciągnął się do… kilku miesięcy, bo ta znana firma meblarska nie potrafiła przyciąć kilku desek. Po nagłośnieniu tej sprawy IKEA postanowiła przynajmniej finansowo zrekompensować swoją „wpadkę”.

Czy we wniosku o 500+ składanym przez bankowość elektroniczną trzeba podać numer dowodu osobistego? W formularzu nie ma takiego pola, ale gdy wydrukujemy potwierdzenie złożonego wniosku, to pole się pojawia, tyle że puste. Pan Maciej postanowił przeprowadzić śledztwo, a my je zakończyliśmy. Bank Millennium zapewnił, że zmieni swoje formularze tak, żeby klienci nie mieli już żadnych wątpliwości czy numer dowodu trzeba wpisać czy nie.

Pani Mariola otworzyła konto w banku. Pierwsze zalogowanie do bankowości elektronicznej, a tam… zdefiniowany odbiorca. Skąd się tam wziął? Gdy wkroczyliśmy do akcji bank przyznał, że taka sytuacja może zdarzać się sporadycznie. Ale obiecał, że przeprowadzi niezbędne prace informatyczne, żeby nieproszeni „zdefiniowani odbiorcy” nie pałętali się w systemie.

Pan Michał regularnie płacił za abonament w UPC. Pewnego dnia dostał wiadomość z działu windykacji operatora, że zalega z zapłatą kilkudziesięciu złotych. UPC poinformował klienta o podwyżce, ale wiadomość wysłał na nieaktualny adres e-mail, choć miał pod ręką aktualny numer telefonu klienta. Co ciekawe, gdy przyszło do windykacji, potrafił użyć właśnie tej najbardziej poręcznej formy kontaktu. Nasza interwencja najwyraźniej skłoniła operatora do refleksji. Operator zaktualizował adres e-mail pana Michała w swojej bazie i czasowo anulował podwyżkę abonamentu.

Pan Norbert korzystał z karty wielowalutowej PKO BP. Schody zaczęły się, gdy zapłacił nią w egzotycznym kraju. Najpierw organizacja płatnicza przeliczyła walutę kraju, w którym dokonano transakcji, na euro, a dopiero wtedy bank przeliczył kwotę w euro na złotówki. Przyznacie, że to bez sensu, zważywszy na to, że do karty podczepiony był rachunek w euro. Po co więc dokonywać kolejnego przewalutowania na złotówki i obciążać klienta dodatkowymi kosztami? „Bo takie są procedury” – tłumaczył bank, ale po naszej interwencji dał do zrozumienia, że „przejrzy” swoje procedury.

Austriacki Raiffeisen Bank International długo upierał się, że nie musi podpisywać aneksów do umów z walutowymi kredytobiorcami. Dziwne, bo po przejęciu Raiffeisen Polbank przez Francuzów z BNP Paribas zmieniła się strona umowy. Ale po kilku miesiącach nacisków Austriacy ulegli. Kto chciał, mógł aneks podpisać.

Nawet 1-2 dolary mogli tracić na jeden transakcji klienci Alior Banku i T-Mobile Usługi Bankowe, bo w systemie coś źle ustawiono. Pytaliśmy, sprawdzaliśmy, naciskaliśmy i ponoć się naprawiło.

Jak widzicie, niemało udało nam się w 2019 r. uczynić, ale oczywiście w wielu sprawach nie osiągnęliśmy sukcesu, przynajmniej na razie. Bo są tematy, o których piszemy latami, zanim kropla wydrąży dziurę w skale. Życzymy Wam dobrego 2020 roku i żebyście nie zapominali zaglądać na www.subiektywnieofinansach.pl!

A tutaj przeczytaj ile spraw załatwiliśmy w 2018 r.

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
KusioMichałMaciej SamcikPppoko Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
oko
Gość
oko

Trzymam za Was kciuki w 2020.

Ppp
Gość
Ppp

Gratuluję – dobra robota. Teraz pozostaje tylko tę listę rozesłać do banków i innych firm „okolofinansowych” – ku przestrodze.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

Michał
Gość
Michał

Cytat z artykułu:
> W obydwu przypadkach to jednak nasze czytelniczki
> wróciły z tych potyczek na tarczy – z naszą, drobną pomocą.

Czyli, jak rozumiem, pomogliście złym bankom pogrążyć biedne czytelniczki?
Ale, ale – z przywołanych tekstów wynika, że nie, że pomogliście czytelniczkom!
To proponuję poprawić wpis na poprawny frazeologicznie. Niech się młodzież (i nie tylko) edukuje!

Kusio
Gość
Kusio

Życzę równie wiele, a nawet więcej, zapału w „wsiadaniu na koń” w przyszłym roku :].

A tak przy okazji to czy link pod: „Ale bank podjął decyzję, że po pieniądze się nie zgłosi. Dlaczego?” nie jest przypadkiem do złego artykułu?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij