12 czerwca 2019

Polska karta, niemiecki sklep i amerykański PayPal, czyli mieszanka wybuchowa. Klient chciał być rozsądny, a zobaczył… 150 zł prowizji!

Polska karta, niemiecki sklep i amerykański PayPal, czyli mieszanka wybuchowa. Klient chciał być rozsądny, a zobaczył… 150 zł prowizji!

Pan Dominik mieszka w Niemczech, ale korzysta z polskiej karty płatniczej do konta walutowego. Myślał, że dobrze kontroluje koszty. W końcu po to są konta i karty walutowe! Ale gdy chciał zapłacić za zakup nowej lodówki bank pobrał 35 euro więcej!

O ile życie byłoby prostsze gdybyśmy mieli wspólną z pobliskim krajami walutę euro? Przewalutowania, spready, kantory… Po co to wszystko? Niestety, jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle zanim dołączymy do eurogrupy, co w praktyce oznacza, że musimy pilnować zasad świadomego korzystania z dobrodziejstw płatności międzynarodowych.

Zobacz również:

Dotyczy to zarówno turystów, którzy przyjeżdżają do Polski, jak i Polaków, którzy jeżdżą na wycieczki za granicę. Ale też rodaków, którzy mieszkają za granicą, ale kartę bankową mają „polską”. Historia, którą chcę dziś opowiedzieć, jest właśnie na ten temat.

Przeczytaj też: Podpiąłeś „kredytówkę” do Revoluta? To grzech. „Bank naliczył 6.400 zł prowizji za przelew!”. Ale czy właściwie poinformował o zmianach?

Niemiecki sklep, karta w euro i… dwa przewalutowania

Zgłosił się do nas pan Dominik, który mieszka i pracuje w Niemczech, ale korzysta z usług polskiego (od jakiegoś czasu nie tylko poprzez miejsce rejestracji i płacenia podatków, ale też i kapitału właścicielskiego) Alior Banku. Pan Dominik postanowił zrobić zakupy niemieckim sklepie internetowym, a opłatę uiścić za pomocą karty płatniczej wydanej przez tę szacowną instytucję.

Nie, nie była to debetówka do konta złotowego. Pan Dominik wie o co chodzi z przewalutowaniami i spreadami, więc wybrał kartę nominowaną w tej walucie, w której płacił – czyli w euro. Teoretycznie więc nie powinno być żadnych kosztów transakcyjnych. Cena płacona w euro z karty nominowanej w euro (przypiętej do eurowego rachunku bankowego). Tu się nie miało prawa nic popsuć. A jednak…

„Po wykonaniu transakcji okazało się, że wysokość pobranej kwoty jest o 35 euro wyższa, niż cena towaru w niemieckim sklepie! Gdy zadzwoniłem do banku dowiedziałem się, że kwota do zapłaty ze sklepu została przysłana w złotych, w związku z czym bank skonwertował ją na walutę rachunku. Nastąpiło więc podwójne przewalutowanie (w sklepie z euro na złote, w Aliorze ze złotych na euro). Poradzono mi złożyć reklamację w sklepie. Sklep odesłał mnie z kwitkiem twierdząc, że oni handlują towarami, których ceny są wyrażone wyłącznie w euro i że wina leży po stronie mojego banku”

Ale numer! Na pierwszy rzut oka wygląda to na internetową odmianę DCC, czyli usługę przewalutowania transakcji po kursie firmy, która jest właścicielem terminala płatniczego w sklepie.  Kiedyś, gdy nie było jeszcze w powszechnym użyciu kart walutowych i wielowalutowych, posiadaczowi złotowej karty mogło opłacić się przewalutowanie transakcji eurowej na złote już w terminalu, bo prowizje i spready w sytuacji, gdyby zrobił to dopiero polski bank mogłyby być wyższe. Ale dziś już rzadko kiedy DCC opłaca się klientom polskich banków.

Czytaj też: Czytelnik z Niemiec chciał zapłacić za zakupy w Polsce kartą. I bardzo się zdziwił, to terminal liczył kursy jak chciał. Ekipa śledcza w akcji!

Czytaj też: Wybierasz się na wakacje za granicę? Już teraz zadbaj o walutę na wyjazd. Nie tylko w gotówce, ale i o tę na karcie płatniczej

Czytaj też: Karta walutowa, wielowalutowa, a może bezspreadowa? Która najlepiej sprawdzi się w zagranicznej podróży?

Pan Dominik, po wstępnej rundzie przerzucania się jego sprawą jak gorącym kartoflem, złożył w swoim banku reklamację, która… migusiem została uznana. Ale to naszemu czytelnikowi nie wystarczyło, chciał się dowiedzieć w czym był problem. Choćby z tego względu, że mógłby on w każdej chwili się powtórzyć. A pan Dominik nie ma czasu, ani nerwów, żeby co chwilę boksować się w sprawie przewalutowań. Właśnie po to wziął kartę w euro, żeby wszystko było prostsze.

„W banku zaznaczono, że moja reklamacja została uznana na zasadzie wyjątku”. Bank na drugi raz może nie być taki łaskawy”

Odpowiedź, którą dostał z banku nasz czytelnik w odpowiedzi na kolejne pismo z prośbą o wyjaśnienia, nie wyjaśniła genezy problemu. Do czarnej dziury zajrzeliśmy w takim układzie my. Poprosiliśmy bank, by jeszcze raz przyjrzał się sprawie i rozkminił ją do kości. Czego się dowiedzieliśmy?

„Weryfikacja reklamowanej transakcji wykazała, że płatność została zrealizowana z udziałem serwisu PayPal, który pośredniczy w płatnościach internetowych. Usługodawca ten przesłał obciążenie do tej transakcji wyrażone w walucie PLN, dlatego bank przewalutował je na walutę rachunku na zasadach opisanych w regulaminie kart płatniczych. 

Cel? (Pay)Pal!

Czytelnik nie informował nas w jaki sposób przeprowadzał płatność. Domyślnie płacąc kartą powinien użyć płatności Visa lub Mastercard, ewentualnie Masterpass lub Visa Chckout, czyli „wirtualnych skarbców” pozwalających płacić kartą bez podawania jej danych. Ale najwyraźniej pan Dominik w formatce płatności musiał wybrać system płatności PayPal, czyli kolejnego pośrednika. Czy ów pośrednik mógł zignorować to, że karta była przypisana do konta walutowego w euro i potraktować ją jak złotową?  

Takie rzeczy się zdarzają: Zagraniczny sklep internetowy, w którym można płacić tylko w złotych? W głowie się nie mieści, ale u nich tak właśnie to działa. I co im zrobisz?

Czytaj też: Klient powiedział, że będzie nagrywał rozmowę z konsultantem. Bank: „pracownik ma prawo się rozłączyć”. Czy na pewno?

Bank zaangażował się w wyjaśnienie sprawy do tego stopnia, że sam przekazał nam informację o tym, że płacenie PayPalem wymaga sporej uwagi od kogoś, kto chciałby uniknąć przewalutowań.

„Zgodnie z informacją dostępną na stronie internetowej serwisu PayPal, w przypadku płatności realizowanych przy użyciu kart zarejestrowanych w serwisie przez użytkowników, serwis ten ustawia domyślną walutę rozliczenia transakcji na walutę kraju wydawcy karty – w tym przypadku na PLN. PayPal instruuje również swoich klientów, w jaki sposób mogą dokonać zmiany waluty rozliczeniowej do zarejestrowanej karty. Instrukcje te dostępne są na tej stronie internetowej”

Bank pana Dominika wziął „na klatę” podwójne przewalutowanie i chwała mu za to. Nie był to jego błąd, tylko kwestia dodatkowego pośrednika, serwisu PayPal. Każdy, kto robi zakupy przez internet i wybiera płatność PayPalem, a używa karty walutowej, powinien zmienić walutę rozliczenia transakcji, żeby uniknąć podwójnego przewalutowania. Warto o tym pamitać, bo nie zawsze sprawę da się odkręcić tak, jak to się stało w tym przypadku. 

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
obatel
7 lat temu

Podczas dokonywania płatności PayPalem jest informacja o walucie i opcja jej zmiany. Trzeba czytać i rozumieć.

Tomek
7 lat temu
Reply to  obatel

Dokładnie, informacja jest dobrze widoczna. Nie rozumiem dlaczego bank zwrócił różnicę.

Anna
7 lat temu
Reply to  Tomek

Najprawdopodobniej dlatego,że podobnie jak inne banki nie informuje
1/o pułapkach lub ich możliwości i związanej z tym konieczności szczególnej uwagi przy korzystaniu z pośredników,
2/o tym,że za granicą polska karta jest odczytywana jako polska właśnie (pomimo bycia walutową) i – jak mnie np.poinformował terminal płatniczy w Wiedniu – w ramach „przyjacielskiego stosunku do Ciebie [kliencie] transakcję realizujemy w Twojej walucie krajowej”.Ja wówczas – w odróżnieniu od PayPala – nie miałam możliwości wyboru waluty- i mogłam jedynie operację anulować.Co też zrobiłam, bo za tę „przyjazność” kazano mi ponad PLN 5!!! za 1 euro.

Gosia
7 lat temu
Reply to  Anna

Bank nie musi o tym nikogo informować. Używa się karty na własną odpowiedzialność i trzeba patrzeć co się zatwierdza (czy to na terminalu, czy na ekranie).

Aladyn
7 lat temu
Reply to  Anna

Przepraszam, ale nawet w w dużej sieci w PL jest grzecznie i czytelne DCC – np. dla EUR wyświetla: DCC: ” kurs wymiany” XX PLN = X EUR, NO – red YES – green, zauważ że w marketach przy granicy, ludzie nawet tego nie ogarniają, klepią 2x PIN… przeszło ok, nie przeczyta…. Dostaje nawet metr papierka z wyjaśnieniem 3,5% + koszty banku… LUZ 🙂 I pierwsze słysze aby DCC było bez możliwości jego odrzucenia… Kelner Ci wcisnął walutę za Ciebie? I fajnie się słyszy od sprzedawców „czerwony taniej/red cheaper”

SkadWiesz
7 lat temu
Reply to  Aladyn

To mało slyszaleś….
Są np bankomaty, na ktore sam trafiłem podczas wakacji, w ktorych nie masz możliwości zmiany waluty. Pozostaje albo akceptacja wysokiej prowizji za przewalutowanie transakcji (wyraźny i czytelny komunikat na wyswietlaczu bankomatu) albo odrzucenie transakcji bez możliwości zmiany domyślnej waluty.

someone
7 lat temu
Reply to  Tomek

Bo bardziej ceni sobie dobro klienta niż sztywne trzymanie regulaminu?

Gosia
7 lat temu
Reply to  obatel

Również potwierdzam, że jest taka informacja. W ustawieniach Paypala można też zmienić domyślne ustawienie danej karty (jeśli ma się konto). Było to omawiane w tym wpisie: https://subiektywnieofinansach.pl/ebay-paypal-mozesz-zaplacic-tylko-w-zlotych-tak-nabijaja-spread/ i w komentarzu Amigi jest instrukcja co jak ustawić.

Chyba, że… to sklep przelicza i posyła PayPalowi już kwotę w PLN (raz się z tym spotkałam). Trzeba byłoby sprawdzić.

Mateusz
7 lat temu
Reply to  obatel

dokładnie, artykuł mocno naciągany i bicie plany o nic, po prostu ewidentne przeoczenie kupującego. Ani bank tutaj winny, ani paypal, jedyna wina po stronie kupującego.

tgb
7 lat temu
Reply to  obatel

Ale tez jeśli ktoś bierze twoje pieniądze, to wypadałoby powiedzieć za co, prawda? W tym artykule problemem nie byla sama opłata, ale to, że dopiero po interwencji mediów podano klientowi informację za co i komu zapłacił.

Anna
7 lat temu
Reply to  tgb

….i to jest w punkt opinia…bo o to i w moim własnym wpisie rzecz szła…

Gosia
7 lat temu
Reply to  tgb

To już było w PSD1, że muszą podać oryginalną kwotę i kurs przeliczenia.

Lasz
7 lat temu