Co może wyjść z połączenia miłości do srebrnego ekranu, przedłużających się reklamacji i cofnięcia promocji na bilety do kina? Gradobicie! Pani Renata nie mogła się doliczyć punktów w programie Priceless Specials o wartości 33 biletów do kina. Na szczęście wszystko dobre, co się dobrze kończy – po naszej interwencji czytelniczka nie musi sobie odmawiać ani jednego seansu.
Bilety do kina są drogie. Nawet jeśli chcemy zobaczyć film w środku tygodnia, czyli poza weekendowym szczytem zainteresowania, w multipleksie zapłacimy za bilet do 30 zł. A w weekendy ceny sięgają 40 zł od osoby. Sobotnie wyjście z dziećmi urasta do rangi niebagatelnego wyzwania finansowego, na które trzeba zarezerwować circa 200 zł gdyż na finalny rachunek składają się wydatki w kinowym barze. A jak wiadomo dla wielu widzów nie ma seansu bez tony popcornu, litrów coli, czy garści żelków.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Ale czy bilety do kina są „za drogie”? Chyba nie, bo z roku na rok padają frekwencyjne rekordy, czyli popyt wcale nie spada, mimo, że kino nie jest naszą pierwszą, ani drugą, czy trzecią potrzebą. W 2018 r. Polacy kupili w sumie 59,7 mln biletów – najwięcej po 1989 r. Może to jeden z efektów programu „Rodzina 500+”, a może niehandlowych niedziel?
Czytaj też: Ile wart jest Oskar? I ile można zarobić na dostawaniu Oskarów? I kto już zarobił na tym najwięcej?
Priceless Specials, czyli bezkosztowy wypad do kina
Życie nauczyło nas lawirować w skomplikowanym systemie cenników i promocji: wybieramy tanie środy, promocyjne czwartki, czy wtorki dla par i wymieniamy bilety do kina w programach lojalnościowych. To – trzeba przyznać – jest złoty interes: sam testowałem przynajmniej dwa sposoby na wejście do kina bez wydawania złotówki.
Pierwszy to bilety za punkty w ramach świadczeń pozapłacowych od pracodawcy – w zależności od programu można je wymienić na bilety w jednej z sieci multipleksów. Przelicznik jest bardzo dobry, bo bilet do kina kosztował 20 pkt, a 1 pkt to 1 zł – czyli mogłem „kupić” weekendowy bilet za 37 zł „w cenie” 20 punktów (złotych), czyli płacąc 35% mniej.
Drugi sposób to korzystanie z programów lojalnościowych, w których zbieramy punkty zamieniane na nagrody. Jednym z nich jest MasterCard Priceless Specials (dawny MasterCard Rewards). Nie jest już tak atrakcyjny jak kilka lat temu, gdy punkty za płatność kartą zbierało się za zakupy gdziekolwiek. Od 2,5 roku można je ciułać tylko u wybranych partnerów. Fani X Muzy nie powinni jednak bardzo narzekać, bo została im możliwość wymiany punktów na bilety do kina. I właśnie o tym będzie ta historia.
Prawda czasu, prawda ekranu, czyli kiedy zaksięgują się punkty?
Zgłosiła się do nas pani Renata, która ma co najmniej dwie wielkie pasje: chodzenie do kina i kolekcjonowanie punktów w programie Priceless Specials. Problem w tym, że gdy postanowiła je połączyć, to wyszedł zgrzyt. Co się takiego stało? I kto zawinił?
Pani Renata ma w dwóch bankach cztery podpięte do Priceless Specials karty, przy pomocy których zbiera punkty w programie. Na przykład za zakupy w Empiku ma 3 pkt za wydane 5 zł, w Mohito – 6 pkt za 5 zł, w drogerii Douglas – 8 pkt za 5 zł. Czytelniczka stara się nie chomikować punktów, ale wymieniać ja na bieżąco na nagrody.
Problem w tym, że program nie księguje punktów na bieżąco, lecz z opóźnieniem. I – przynajmniej w przypadku pani Renaty – zdarzało mu sie „zapomnieć” o niektórych punktowych zdobyczach. Księgował je dopiero po tym, jak pani Renata złożyła reklamację! Nadchodził wówczas taki oto komunikat.
„W związku z zarejestrowanym zgłoszeniem reklamacyjnym odnośnie braku punktów z ofert spersonalizowanych uprzejmie informuję, iż dokonano korekty punktów na Pani kontach dla kart. Suma punktów dodanych wynosi odpowiednio: 5900 i 6050 pkt.”
Czyli nie wystarczy zrobić zakupy u partnera programu – żeby otrzymać punkty trzeba dopilnować ich naliczenia! Myślę, że wielu osobom włącza się teraz lampka ostrzegawcza i niejeden zacznie zaraz prześwietlać swoją historię w programie Priceless Specials, żeby upewnić się, że wszystkie premiowe zakupy zostały rozliczone co do punkcika.
Pani Renata nie miała problemu z uznawaniem jej roszczeń – szczęśliwie wszystkie reklamacje były uznawane. Jeśli komuś nie zależy na czasie i nie wkurza go konieczność upominania się o swoje, to można powiedzieć, że sprawy (prawie) nie ma. Pani Renata też nie rozdzierała szat, aż przyszedł 5 lutego.
Prosta matematyka: 9089 pkt na koncie + 4200 pkt „w pamięci” = 33 bilety do kina
Tego dnia nasza czytelniczka zalogowała się na stronę programu i zobaczyła, że zmieniła się stawka za bilety do kina. Zamiast 400 pkt jeden bilet miał teraz „kosztować” 800 pkt. We wcześniejszej „cenie” można było wymienić jeszcze tylko 5 biletów! A potem za każdy bilet pani Renata będzie musiała zapłacić w punktach dwa razy więcej niż dotychczas.
„Dlaczego nie zostałam o tym poinformowana? Zmiana nastąpiła z dnia na dzień, bez uprzedzenia. Gdybym o niej wiedziała, wcześniej zamieniłabym punkty na bilety. Czuję się oszukana”
– skarży się czytelniczka. Ale nie tylko w tym problem. Część punktów, które – nawet w ostatniej chwili – mogłaby wymienić na bilety, była dla niej zwyczajnie niedostępna. Pani Renata precyzuje, że 4 lutego miała na swoim koncie 9089 pkt, a czekała na kolejne 4200 pkt, które miały zostać naliczone za zakupy w styczniu. Ale nie zostały naliczone, bo utknęły w procesie reklamacyjnym – gdyby nie to, pani Renata wymieniłaby je na czas na tańsze bilety do kina.
Czytelniczka wyliczyła, że „opóźnione” punkty wystarczyłyby na 33 bilety do kina po niższym przeliczniku. To masa seansów! Rocznie polskich premier jest mniej więcej 40. Można się wkurzyć, prawda? Ale pytanie brzmi co z tym fantem zrobić? Czy oburzenie pani Renaty jest słuszne? A może trzeba powiedzieć, że „life is brutal” i organizator mógł snagle kończyć ofertę z tańszymi biletami? Tylko co z tymi zaległymi punktami? Mastercard odpowiada na reklamację tak:
„W lutym nastąpiła zmiana w warunkach zamawiania kodów do Cinema City. Ponieważ nie minęło jeszcze pięć tygodni od wykonania transakcji objętych premiami, to punkty mogą się jeszcze naliczyć. Jeśli nawet klientka musiałaby zgłosić reklamację dla owych transakcji, to regulaminowy czas na naliczenie się punktów zakończy się w dniu, w którym obowiązują już nowe zasady zamawiania voucherów do Cinema City, dlatego nie ma podstaw do przyjęcia reklamacji”
Czyli mamy swoisty „arbitraż punktowy”. Między wykonaniem transakcji objętych naliczeniem punktów, a ich faktycznym naliczeniem może upłynąć nawet pięć tygodni i dopiero po tym terminie można zacząć się awanturować. Tylko dlaczego w takim razie podobny interwał nie dotyczy zmian warunków naliczania punktów?
MasterCard pokazał, że się da. Wypady do kina nie zostały stracone!
W XXI wieku, gdzie wszystko jest online, takie duże opóźnienie w naliczaniu czegokolwiek są niezrozumiałe. Owszem, można by jakoś uzasadnić opóźnienie np. 14-dniowe (bo klient w tym czasie może odstąpić od umowy zawartej na odległość albo np. zwrócić towar, o ile sklep na to pozwala), ale po pierwsze system powinien pokazywać takie punkty jako „nieaktywne” (wtedy klientowi byłoby łatwiej kontrolować ich prawidłowe naliczanie), a po drugie – dwa tygodnie to nie pięć.
Na szczęście okazało się, że ta historia ma swój happy-end. Po naszych pytaniach MasterCard odkręcił całe „nieporozumienie”.
Przykro nam, że użytkowniczka Priceless Specials z powodu przedłużającego się procesu reklamacyjnego nie zdążyła skorzystać z naszej oferty specjalnej na bilety do kina. Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ponieważ zazwyczaj punkty są naliczane na koncie użytkownika Priceless Specials w ciągu 2-3 dni od zakupów. W tym szczególnym przypadku postanowiliśmy wynagrodzić użytkowniczkę dodatkową liczbą punktów, które pozwolą jej zakupić tyle samo biletów do kina, jak wtedy, gdyby korzystała ze wspomnianej oferty specjalnej.
źródło zdjęcia: YouTube/Kadr z filmu „Pulp Fiction” 1994 r.

