18 listopada 2019

Firma meblarska, która nie potrafi przyciąć trzech desek? Walka z IKEA o zabudowanie lodówki. Czy mam prawo do rekompensaty?

Zwykle opowiadam Wam historie, które spotkały moich czytelników, ale dziś mam do opowiedzenia swoją. Chciałbym Wam opowiedzieć o przejściach, jakie miałem (mam) z firmą IKEA. Piszę o tym ku przestrodze, ale jednocześnie chciałbym wywołać dyskusję na temat prawa do rekompensaty za zszargane nerwy, stratę czasu, dziesiątki telefonów, wizje lokalne i za… niewykończoną (wciąż) kuchnię

Wszystko zaczęło się w sierpniu tego roku. Z Ulą – moją narzeczoną – remontowaliśmy mieszkanie. A ponieważ nie mieliśmy wcześniej żadnych złych doświadczeń z IKEA, zdecydowaliśmy się na kuchnię właśnie z tej firmy: projekt, meble, montaż. W sierpniu spotkaliśmy się z architektem wnętrz z IKEA. Pokazaliśmy plan kuchni i to, jak chcielibyśmy ją urządzić. Okazało się, że to nie takie proste, bo kuchnia jest dość nietypowa. I że czeka nas sporo przeróbek, żeby dostosować ją do wymagań IKEA.

Pani architekt zaproponowała wykupienie za 200 zł usługi, w ramach której kuchnię obejrzy i zmierzy specjalista, a projekt przygotujemy na bazie jego planu. Tak też zrobiliśmy. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie z architektem. Na tym etapie nie mogliśmy przewidzieć, że coś będzie nie tak, ale tak naprawdę podczas tego spotkania zaczęły się problemy.

IKEA oferuje swój sprzęt AGD, ale montuje też kuchnie ze sprzętem zakupionym w innych sklepach (choć liczy więcej za montaż „nie swojego” AGD). A że nam zależało na konkretnych modelach zmywarki, pralki i lodówki, poszliśmy tą drogą.

Podczas spotkania – to bardzo istotne w całej sprawie – pokazaliśmy lodówkę, jaką zamierzamy kupić wraz z jej rysunkiem technicznym. Nic nie wzbudziło podejrzeń. Projekt kuchni został przygotowany. Za meble i montaż zapłaciliśmy ok. 16.800 zł.

Przeczytaj też: Montaż kuchni z IKEA jak męki Tantala. Trwa już pół roku i końca nie widać. Ale może będzie przełom? IKEA ma ważną refleksję

Przeczytaj też: Jakość IKEA, szwedzka rekomendacja i polskie wykonanie. Efekt: mieszkanie zalane i 9500 zł strat. Kto zapłaci? Na razie chętnych brak

To było pod koniec sierpnia. Teraz musieliśmy uzbroić się w cierpliwość. Meble w paczkach miały przyjechać do nas w drugiej połowie września, a najbliższy termin montażu to 30 września. Miesiąc czekania. Montaż kuchni zaplanowano na dwa dni, ale drugiego dnia ekipa uprzedziła nas, że będzie potrzebowała jeszcze jednego. Jasna sprawa, w końcu nie wszystko da się przewidzieć.

Trzeciego dnia kuchnia była gotowa. Prawie. Wybuchł dynamit, do którego lont podpalono miesiąc wcześniej, podczas projektowania. Okazało się, że fronty do zabudowy lodówki nie pasują do modelu, który kupiliśmy, a IKEA nie ma innych, które można by szybko podmienić. Pan, który montował kuchnię, spisał protokół z zaznaczeniem, że usługa nie została wykonana. W sprawie dokończenia montażu musieliśmy rozmawiać z biurem IKEA.

Wizja lokalna zamiast montażu

Jest początek października. Dodzwonić się do IKEA nie sposób. Pojechaliśmy więc do biura obsługi klienta na warszawskim Targówku. Po konsultacjach z działem kuchni powiedziano nam, że montażysta jednak powinien zabudować lodówkę tymi frontami, które kupiliśmy. I że wyśle do nas kolejną ekipę, a ta pojawiła się u nas mniej więcej po tygodniu.

Ale okazało się, że panowie nie przyjechali nic montować, tylko jeszcze raz obejrzeć lodówkę i szukać rozwiązania. Kolejny protokół z „wizji lokalnej”. Tym razem dowiedzieliśmy się, że będzie trzeba przyciąć fronty do zabudowy lodówki, czyli trzy deski. Panowie sobie poszli, a my czekaliśmy kolejnych kilka dni, żeby dowiedzieć się co dalej z naszą sprawą.

Osoba, która w IKEA bezpośrednio zajmuje się naszą reklamacją, poinformowała nas, że na własną rękę powinniśmy poszukać jakiegoś warsztatu stolarskiego, który przytnie fronty, a IKEA zwróci nam pieniądze. Zaprotestowaliśmy. Potem pojawiły się pomysły (ze strony IKEA), żeby podnieść lodówkę (umieścić ją na podeście). Super, po rzeczy z najwyższej półki musielibyśmy sięgać wchodząc na drabinę.

Jest już listopad, za nami kolejne rozmowy z IKEA, ciśnienie skacze. W końcu przychodzi rozwiązanie. To IKEA przyśle do nas stolarza, który odpowiednio przytnie fronty. Ale dopiero za kilka tygodni, bo wcześniej nie ma wolnych terminów. Nie godzimy się na to. Ale nagle cud – ktoś może przyjechać do nas wcześniej, bo zwolnił się termin. Jesteśmy przekonani, że przyjedzie fachowiec z narzędziami i dokończy to, co miało być gotowe prawie półtora miesiąca wcześniej.

Nic z tych rzeczy. Przyjechał pan na… kolejną „wizję lokalną”. Jeszcze raz mierzy i kombinuje jak rozwiązać problem. I wpada na kolejne rozwiązanie. Zabudowa lodówki składa się z trzech frontów: dwa od górnej części lodówki i zamrażarki oraz jeden, który zakrywa półkę nad lodówką. Pomysł jest taki, żeby środkowy i górny front połączyć. Przy otwieraniu lodówki otwierać się będzie też górna półka.

Nie mamy już siły protestować, ani dyskutować. Niech tak będzie, oby tylko szybko. Za chwilę jednak słyszę, że elementy, które mają połączyć te dwa fronty, muszę… kupić we własnym zakresie, bo IKEA nie ma ich w ofercie. Ale na to też się godzę. Pan wychodzi z kolejnym protokołem.

Przeczytaj też: Polska karta, śląski bank, rachunek w złotych, a terminal chce… przewalutować transakcję. A pan Ryszard vel Richard ma pół sekundy

Przeczytaj też: Pan Paweł nie dał zgody marketingowej, ale bank uparcie pisał i dzwonił… Jak to tłumaczy? Nie zgadniecie. Ja prawie spadłem z krzesła

Jakiej rekompensaty się domagać?

Na tym sprawa stanęła. Jesteśmy umówieni na 25 listopada. Mamy nadzieję, że na montaż, a nie kolejną „wizję lokalną”. Ale są pewne niejasności, bo ja dowiedziałem się, że elementy do łączenia frontów muszę kupić sam, a Ula usłyszała od przedstawiciela IKEA, że jednak te elementy będzie miał montażysta. Komu wierzyć? Może na wszelki wypadek powinienem je kupić, żeby zabudowa lodówki nie przeciągnęła się na grudzień?

Wybaczcie, jeśli zanudziłem Was tą historią (choć i tak pominąłem niektóre ciekawe aspekty rozpatrywania naszej reklamacji). Chciałem pokazać chaos panujący w IKEA, ale zwrócić uwagę na coś jeszcze. Podczas jednej z rozmów z osobą, która „opiekuje się sprawą”, zirytowana Ula powiedziała, że jeśli dalej ma to tak wyglądać, to chyba należy nam się jakaś rekompensata, na co miała usłyszeć: „w porządku, proszę coś zaproponować”.

Przeczytaj też: Odsetki miały rosnąć tak szybko, jak dziecko. Tyle że ROR jest… nieoprocentowany, a na oprocentowane konta nie da się przelać pieniędzy

Przeczytaj też: T-Mobile i nagła zmiana ceny przy kasie. Nie tak łatwo się zorientować, gdy usługę kupujemy np. przez telefon. UOKiK: „to jest wprowadzanie w błąd!”

W ten sposób zaczęliśmy poważnie rozmawiać o rekompensacie. Zapytałem moją partnerkę, co by osłodziło jej tygodnie (zaraz pewnie będziemy mówić o miesiącach) użerania się z IKEA. I wtedy wypaliła: „ten kolorowy dywan”. Faktycznie, mieliśmy w planach jego zakup, ale po tym co nas spotkało (a raczej spotyka) stwierdziliśmy, że znajdziemy podobny w innym sklepie.

Dywan kosztuje ok. 1000 zł. To jakieś 6% kwoty, jaką zapłaciliśmy za materiały i montaż kuchni. Czy Waszym zdaniem, to dużo czy mało? Czy żądając takiej rekompensaty wychodzimy na klientów, którzy próbują „oskubać” firmę, wykorzystując jej „potknięcie”, czy jest to uczciwa „zapłata” za – sorry za wyrażenie – spieprzenie roboty?

35
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
29 Comment authors
PrzemoRafalMariazenekAndzela Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Gość
Paweł

Przygotowanie projektu kosztowało 200 zł, wydaje się że dywan za 1000 zł to trochę dużo, ale po to wydaliście te 200 zł (nie z zastrzeżeniem, że może zapłacicie , a może nie) żeby takich jazd nie było.
Niby dolegliwość nie jest wielka, kuchnia może być używana, ale wielokrotne angażowanie klienta i tak długi okres załatwiania, a raczej niezałatwiania sprawy, uzasadnia przyznanie dywanu jako rekompensaty. tym bardziej że to zaledwie 6% wartości zamówienia.

filip
Gość
filip

to ja mam autorowi bloga radzic jak zalatwic rekompensate?

Magda
Gość
Magda

Typowa historia z kuchnią Ikea. U mnie z kolei przygotowali zły projekt (choć zamówiliśmy wymiarowanie na miejscu), w związku z czym meble nie pasowały. Na szczęście ekipa montażowa (nasza, nie z Ikea) była na tyle ogarnięta, że naprawiła niedoróbki. Warto też wiedzieć, że montaż robią firmy zewnętrzne, więc może przyjechać ktokolwiek i jest to niestety loteria.

Maciej W
Gość
Maciej W

Oj straszliwa loteria. Potwierdzam. Trafiłem np. na monterów, którym ja musiałem tłumaczyć jak powinni złożyć szafę – niestety, tłumaczyłem im to, kiedy szafa była w 90% złożona i nie dało się zamontować ostatnich elementów, bo była złożona do góry nogami. Ale najlepsze jest to, że to tłumaczenie trochę trwało – zanim zrozumieli.

Włodek
Gość
Włodek

A może niech IKEA przeleje 3000PLN. Państwo załatwią stolarza na własną rękę a jeśli coś zostanie to zwrócą? Zaufanie przede wszystkim.

Pytanie czy gdyby Państwo wiedzieli, że będą problemy to decydowaliby się na kuchnię – IKEA zabiera kuchnię i zwraca pieniądze skoro zamówienie nie zostało poprawnie zrealizowne.

Mateo
Gość
Mateo

200 zł za projekt ???? Jaja sobie robicie ?

Michał
Gość
Michał

Dwie historie ode mnie – jedna zakończona, druga w trakcie: 1. „Za szeroka lodówka” Remont w domu robiłem sam, projekt IKEA zrobiła żona, wszystko montowałem samodzielnie, ale kiedy przyszło do ostatniego elementu – notabene lodówka – okazało się, że jest o 1,5 cm za szeroki front. Z pomocą znajomych z warsztatem stolarskim, przycięliśmy, okleiliśmy rant i do dzisiaj wygląda, jak z zestawu 🙂 2. „Rekompensata czy żądanie” Ponad 5 tygodni temu zgłosiłem narożnik do reklamacji. Uznano mi reklamację i zaproponowano 3 rozwiązania, wybrałem to w którym wymienię narożnik za dopłatą na nowy model. 26.10 zaproponowano mi termin odbioru na 6.11… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

1000zl to uczciwa rekompensata, zwlaszcza ze kuchnia wydaje sie bardzo droga, prawdopodobnie maja wysoką marżę. Mysmy zamowili kuchnie u stolarza tez nietypowa;) Zapłaciliśmy 11tys i nie bylo zadnych problemow a jakosc zdecydowanie lepsza, mamy wysuwane kosze, cichy domyk i narożna szafke z systemem dp wyjmowania.

Andzela
Gość
Andzela

Ikea ma kuchnie bardzo dobrej jakości, zazwyczaj lepszej niż u niejednego stolarza. 25 lat gwarancji oraz wszystkie te bajery, a nawet kilka innych fajnych rozwiązań. Który Stolarz da gwarancję na 25 lat. W razie czego są w stanie wymienić nawet całą kuchnie jak coś się zdazy np z frontem, którego już nie ma w produkcji. Pomijając problemy po drodze, do samej jakości i gwarancji trudno się przyczepić.

~marcin
Gość
~marcin

1) Jeżeli cena dywanu wynosi 1000zł, to faktyczny koszt dla IKEA wynosi np. 900zł. 2) Jeżeli za kilka godzin pracy „specjalisty” IKEA bierze 200zł, to za kilkanaście / kilkadziesiąt Waszych zmarnowanych godzin kwota 900zł czy 1000zł wydaje się bardzo umiarkowanym roszczeniem. Myślę, że z pomocą prawnika (naprawienie szkody, zadośćuczynienie i takie klimaty) bylibyście w stanie wyciągnąć kilka tysięcy zł, plus, oczywiście, dodatkowym kosztem dla IKEA byłoby wtedy zasądzone wynagrodzenie dla Waszego prawnika. Jeżeli byłbym naprawdę zły na IKEA, to rozważyłbym udanie się do prawnika po prostą poradę prawną, taką za 50zł: jeżeli prawnik dałby mi na piśmie, że w/g jego… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

100% racji – popieram…:-)

anonymous
Gość
anonymous

Skoro za pisanie artykułów na ‚subiektywnie…’ zarabia się takie kokosy że stać na kuchnie za 17k o trzeba było wybrać niezależnego stolarza bezpośrednio a nie ikee z nieznanymi wykonawcami.

Sauk
Gość
Sauk

Zajmij się swoimi zarobkami, a nie zaglądaniem do kieszeni innych. G…no Cię obchodzi ile zarabia Pan Bednarek i jakie kwoty wydaje na swoją kuchnię.

Andzela
Gość
Andzela

Kuchnia za 17k oznacza, że zarabia się kokosy? Bez przesady, kuchnia za niewiele wyższa kwotę to były w moim przypadku trzy miesiące oszczędzania. Może i nie zarabiam najniższej krajowej ale też nie zarabiam wcale kokosów. Na pewno w dużym mieście zarobki poniżej 10 tysięcy nie są to kokosy.

Kamil
Gość
Kamil

Nie wiem , czy 6% to dużo, czy mało. Mam to gdzieś. Wiem natomiast, że tyle razy Pan w artykule wspomniał o Uli, że to już nie przelewki.
Niech Wam się wiedzie! Szczęść Boże (przyszłej) Młodej Parze!
Tylko miłość się wżyciu liczy, nie jakieś tam rekompensaty. 😉

And
Gość
And

Panie Bednarek – jak dziecko we mgle. Trzeba czytać blogi mądrych ludzi i nie byłoby problemu – temat znany każdemu kto wymieniał kuchnie i czyta „subiektywnie o finansach”
https://subiektywnieofinansach.pl/montaz-kuchni-z-ikea-konca-nie-widac-ale-moze-bedzie-przelom-ikea-ma-wazna-refleksje/
Pana Irka było pytać czy warto wydać 20 tys w IKEA – a może lepiej było iść do stolarza – cena ta sama – a z docięciem płyt nie byłoby problemu!

ps. no ale IKEA taka fajna – skandynawska 😉

Maciej
Gość
Maciej

Moim zdaniem 1000 jest ok, nawet uważam że możnabyłoby negocjacje zacząć od 2k.

IKEA wiele razy, zwłaszcza z tego co pamiętam na gwiazdkę, robi taką promocję na kuchnie: „za każdy wydany 1000, 100 PLN na następne wydatki”.

https://finanse.wp.pl/tajna-promocja-na-kuchnie-w-sklepach-ikea-zobacz-jak-z-niej-skorzystac-6418060544288385a
https://www.pepper.pl/promocje/100-zl-rabatu-na-kolejne-zakupy-za-kazde-1000-zl-wydane-na-kuchnie-132721

A rekompensata to powinna być chyba kosztowniejsza od promocjii….

Sebo
Gość
Sebo

Ja mam większe przeboje z montażem kuchni – firma też ogólnopolska, bo (CZERWONY CZARNY BIAŁY w dowolnym tłumaczeniu). Od chwili zamówienia do realizacji reklamacji minęły prawie 2 lata – z czego na dobrą sprawę po 4-tej reklamacji odpuściłem i kazałem wymienić tylko fronty, które finalnie różnią się kolorem od boków zabudowy (pierwotnie wszystko było w jednym odcieniu).
Dopiero wystawienie odpowiedniego komentarza na Google pomogło reakcją sprzedawcy (przez którego przechodziła reklamacja), a który od 9 ciu miesięcy nie potrafił nic załatwić – nagle po komentarzu znalazł termin na ruszenie reklamacji.

Maciej W
Gość
Maciej W

Zamawiałem w IKEA meble ze składaniem regularnie, przez ostatnich kilkanaście lat. 10 lat temu IKEA była bezkonkurencyjna i uczciwa (w sumie uzbierało się przez te 10 lat prawie 100 tysięcy złotych za te moje zamówienia). Na dzień dzisiejszy, przed skorzystaniem z usług IKEA trzeba się poważnie zastanowić: czy chcemy ryzykować kolejne problemy i kontakt z nieuczciwymi wykonawcami? A dzisiejsi wykonawcy z IKEA nie umieją składać szaf, oszukują, ukrywają zniszczenia – trzeba nad nimi stać i patrzeć na ręce i nieraz tłumaczyć, jak złożyć szafę. Ale i tak jako zamawiający wszystkiego nie wyłapiemy od razu. Oczywiście zniszczeń nie wykrytych od razu,… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Każdy facet mający minimalne umiejętności manualne złoży sam każdy mebel z IKEI typu szafa, łóżko czy komoda. Więc nie rozumiem zupełnie komentujących którzy zamawiają szafę z montażem. Ludzie ogarnijcie się

Jakub
Gość
Jakub

„Pomysł jest taki, żeby środkowy i górny front połączyć. Przy otwieraniu lodówki otwierać się będzie też górna półka.” pomysł stary jak Ikea… Od 5 lat mam takie rozwiązanie w kuchnii i to ze sprzetem z Ikei 🙂 zresztą nie tylko ja 🙂
Ja bym kupił fronty zanim przyjadą, firmy montujace to sa podwykonawcy, do mojej kuchnii przyjechali bez planu który musiałem im sam wydrukować… A co do załatwiania spraw w Ikei to najskuteczniejsze działanie to awantura w dziale obsługi klienta. Jak przyszedł kierownik to moje nogi od szafki których szukanie trwało juz 2 tydzień znalazły sie w 2 godziny 🙂

Marcin
Gość

Według mnie za tak długi czas oczekiwania 1000 zł to za mało żądalbym przynajmniej trzykrotnie tyle, argumentując, że czas też przelicza się na pieniądze. Oczywiście 1k to minimum jakie firma powinna wyłożyć. Ja za spóźnienie się z drzwiami o 3 tygodnie, wartość drzwi 5 K dostałem rekompensaty 1000 zł. A zamawiałem w niezbyt wielkiej firmie.

Artur
Gość
Artur

Bo inaczej zachowała by się IKEA w Szwecji, w Polsce to jeszcze jest IKEJA.;)

Ada
Gość
Ada

Panie Macieju, serio Pan nie wiedział że z kuchniami z Ikea taki brazylijski serial?
Na necie można wiele takich historii znaleźć, Pana historia to jeszcze całkiem spokojna sprawa.

Anna
Gość
Anna

Panie,Panienki,Panowie!I Panie Macieju osobiście takoż 🙂 ! W tym artykule jest „wklejka” do artykułu o kłopotach z firmą IKEA.Ja po przeczytaniu już wtedy wiedziałam,że jeśli na bezludnej wyspie byłabym tylko ja i ta firma,to…nie wzięłabym jej.Powody? 1/jeżeli chcę kuchnię na wymiar,to o n i muszą się dostosować do mojego stanu a nie ja „przerabiać” kuchnię,żeby oni łaskawie się nią zajęli; 2/jednak wstępna opłata jest naciąganiem klienta – ja nie mam obowiązku kupowania kota w worku;zwłaszcza,że już w tralcie tego „spotkania” zaczęło wyłazić szydło przyszłych kłopotów z worka ich podejścia do klienta; 3/ta opłata -tak, jak u innych dostawców uczciwych –… Czytaj więcej »

Andzela
Gość
Andzela

Nie liczyłabym nawet na nic za połowę tej kwoty ☺️ Miałam podobną historię, tylko że z blatem i całym zamówieniem. Przyszłam do sklepu że swoim projektem ze strony ikea. Pani miała to tylko wprowadzić do systemu (jako zamówienie) w trakcie wszystko pomieszała różne od siebie odcienie białych frontów, szafki w innych niż w projekcie wymiarach elementy których w projekcie nie było, a te co były nie zostały dodane. Musiałam kilkukrotnie jeździć i wymieniać. Najwięcej problemów było z blatem. Kuchni nie mogłam używać przez ponad 3 miesiące! W projekcie były dwa blaty, dostępne w systemie w trakcie składania zamówienia, chociaż faktycznie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss