1 lutego 2019

Pani Kasia miała stłuczkę. Szkodę zgłosiła, rachunek warsztatowi zapłaciła. Ale ktoś blokuje wypłatę odszkodowania. Ruszamy na pomoc!

Pani Kasia miała stłuczkę. Szkodę zgłosiła, rachunek warsztatowi zapłaciła. Ale ktoś blokuje wypłatę odszkodowania. Ruszamy na pomoc!

Pani Kasia mimo posiadania ubezpieczenia musiała sama zapłacić za naprawę samochodu. Powód? Jej leasingodawca nie chciał wystawić ważnego dokumentu. Musieliśmy go do tego przekonać

Pani Kasia jest jedną z półtora miliona osób, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Korzysta z dobrodziejstw własnej mikrofirmy i do przemieszczania się po mieście używa samochodu w leasingu. Wydawało się, że to dobry wybór do momentu stłuczki. Co się stało?

Zobacz również:

Niedługo przed wygaśnięciem umowy leasingowej zdarzyła się niewielka kraksa z jej winy. Samochody w leasingu muszą mieć ubezpieczenie AC, więc pani Katarzyna nie miała najmniejszego powodu sądzić, że to jej przyjdzie zapłacić za naprawę. Tym bardziej, że nie było żadnej okoliczności, która by wyłączała działanie ubezpieczenia.

Faktura na 4400 zł. Czytelniczka płaci w całości i czeka na zwrot, ale doczekać się nie może

Dlatego z czystym sumieniem i spokojnym sercem pani Kasia poinformowała pracownika firmy leasingowej Getin Fleet, że w pojeździe jest szkoda. Firma odpowiedziała: „prosimy, żeby Pani zgłosiła szkodę do ubezpieczyciela”. Co było potem?

„11 grudnia 2017 r. pojazd został zaprowadzony na parking Getin Fleet we Wrocławiu, a 19 grudnia odbyły się oględziny eksperta z ubezpieczalni. Na bazie oględzin został sporządzony raport i tytułem odszkodowania została przyznana kwota w wysokości 2007,81 zł brutto. 11 stycznia 2018 r. Idea Getin Leasing wystawił mi fakturę na kwotę 4.369,53 zł brutto, którą opłaciłam. Faktura obejmowała ponadnormatywne uszkodzenia pojazdu, w których zawierały się te, które zostały zgłoszone i uznane przez PZU oraz dodatkowe, dostrzeżone przez Getin Fleet po zdaniu przeze mnie pojazdu”

Czytaj też: Wyprzedaż aut z poprzedniego rocznika: dobra okazja czy szukanie jeleni? Sprawdzamy jak nie dać się nabrać i co to znaczy „porządny rabat”

Do tego momentu pani Kasia nie miała żadnych uwag. Ci z czytelników, którzy zdawali leasingowane pojazdy wiedzą, że niektóre firmy dokonują niezwykle szczegółowej inspekcji samochodu w poszukiwaniu jakiś uszczerbków, wytartych materiałów, niewielkich uszkodzeń, dzięki którym mogą skasować klienta na dodatkowe kilka stówek, albo i kilka tysięcy złotych – wszystko jest zgodne z umową. Ale…

Do wypłaty brakuje jednego papierka. Ale firma mówi: No pasarán!

… ku zdumieniu naszej czytelniczki Getin Fleet odmówił wydania ubezpieczycielowi dyspozycji, na bazie której pani Kasia mogłaby dostać zwrot 2007,81 zł z zapłaconej przez nią kwoty za naprawę auta.  Mimo, że pani Kasia w dobrej wierze zapłaciła całą kwotę z faktury, czyli prawie 4400 zł licząc, że ubezpieczyciel wypłaci jej przynajmniej 2007,81 zł. Ale leasingodawca powiedział – No pasarán!  Na jakiej podstawie? 

„W odpowiedzi na reklamację Getin Fleet powołuje się na fakt, jakoby spółka nie została poinformowana o zaistniałej szkodzie na pojeździe. Jest to twierdzenie nieprawdziwe – zgłoszenie takie nastąpiło drogą telefoniczną. Gdyby takowego zgłoszenia nie było to na jakiej podstawie likwidator szkody stawiłby się do oględzin pojazdu?

– pyta retorycznie pani Katarzyna. Dodatkowo – relacjonuje czytelniczka – firma argumentuje, iż nie dokonała naprawy pojazdu, a tym samym nie poniosła z tego tytułu kosztów. Ale czytelniczka ma przecież dowód w postaci opłaconej faktury. Czy to jakaś równoległa rzeczywistość?

Czytaj też: Komu bardziej opłaci się używać, niż kupować? Odkrywamy tajemnice leasingu komputerów, drukarek i innego sprzętu IT

Czytaj też: Leasing to nie tylko samochody. Oto pięć powodów, dla których nawet małej firmie może opłacić się leasing komputerów i sprzętu IT

Czytaj też: Planujesz wziąć auto w leasing? Używasz prywatnego samochodu na potrzeby firmy? Idą zmiany. Czego nie wrzucisz już w koszty?

Czytaj też: Dziwny przypadek pana Rafała. Auto zastępcze, z którego korzystasz w ramach polisy OC sprawcy kolizji, może zamienić się w finansową pułapkę. Wystarczy chwila nieuwagi

Kiedy firma da zielone światło do wypłaty?

Czytelniczka podsumowuje, że za zgłoszoną do ubezpieczyciela  szkodę zapłaciła podwójnie: raz opłacając wymaganą składkę ubezpieczeniową, a drugi raz regulując w całości fakturę na kwotę 4.369,53 zł.

„Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, pomimo otrzymania ode mnie pieniędzy za ponadnormatywne zużycie pojazdu (którego nie kwestionuję), Getin Fleet blokuje mi dostęp do zwrotu pieniędzy przez ubezpieczyciela, który szkodę uznał. Jaki ma w tym interes i przede wszystkim jaka jest prawna podstawa takiego stanowiska?”

– punktuje pani Katarzyna. Pyta nas, bo – jak twierdzi – z Getin Fleet trudno cokolwiek wycisnąć. Niestety wygląda na to, że czytelniczka dostała po uszach za to, że chciała być fair i po dobroci uregulowała fakturę licząc na to, że firma odda kwotę odszkodowania. Poprosiliśmy Getin Fleet o sprawdzenie o co tu chodzi.

Czy czytelniczka nie powiedziała nam całej prawdy? Jeśli firma twierdzi, że cała naprawa to pic – może ta naprawa była zrobiona „po znajomości”, a faktura zawyżona? Ale wtedy poszkodowaną byłaby firma ubezpieczeniowa, a nie leasingodawca. Może papiery dotyczące naprawy nie dotarły do Getin Fleet? Ale przecież mamy XXI wiek i takie rzeczy można przesłać jeszcze raz, e-mailem.

Po głowie chodzi mi też scenariusz, w którym Getin Fleet szuka byle pretekstu, by nie wypłacić pieniędzy klientce i zwiększyć możliwie jak najbardziej rentowność leasingu. Ale to byłaby jazda po bandzie, wyjątkowo krótkowzroczna. A może – to czwarty scenariusz – pracownicy Getin Fleet żyją w matriksie i mają problem, by skontaktować się z rzeczywistością?

„Nasze ustalenia wykazały, że zaistniała sytuacja była efektem błędu w procesie przekazywania informacji, co spowodowało, że zgłoszenie szkody przez klientkę nie dotarło do spółki Getin Fleet. Poprosiliśmy już towarzystwo ubezpieczeniowe o wypłatę odszkodowania. O wpływie odszkodowania klientka zostanie niezwłocznie poinformowana, a za zaistniałą sytuację i wszelkie niedogodności przepraszamy. Sprawę tę traktujemy jako wyjątkowy incydent, który na pewno uwzględnimy przy doskonaleniu naszych procedur wewnętrznych, aby podobnych sytuacji w przyszłości uniknąć”

Cieszymy się, że problem udało się rozplątać, choć niedobrze, że była do tego potrzebna interwencja „subiektywnej” ekipy. Czytelniczka zgłosiła się do nas nie z czystego kaprysu, lecz dlatego, że została potraktowana przez firmę leasingową w sposób, który nie dawał nadziei na zmianę dziwnej decyzji. Dostała komunikat w rodzaju „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”. Ani krztyny wrażliwości , nikt nie spróbował nawet wyjaśnić co się stało, że klientka chce jakichś 2000 zł, a w firmie nie ma temat tej kasy żadnego śladu.

W „cywilizowanych” instytucjach finansowych taka sprawa trafiłaby do Rzecznika Klienta, czyli pracownika zajmującego się rozstrzyganiem sporów i wyjaśnianiem tego typu nieprozumień. Cieszy nas deklaracja, że firma zamierza wyciągnąć wnioski. Oby.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
1 rok temu

Uwielbiam te bezczelne kłamstwa wypowiadane w żywe oczy przez złotoustych rzeczników ze strony instytucji finansowych: błąd w komunikacji, błąd w procedurze ale jeżeli ktoś – pokroju autora tego bloga – zajmie się sprawą to nagle przelew się da zrobić, papiery się odnajdują i sprawę można szybciutko załatwić. Oczywiście nie zarzucam oszu… tfu! złej woli biednej firmie leasingowej. Przecież to niesłychane, żeby taka instytucja ze sztabem prawników próbowała wykiwać uczciwego, ale z ich perspektywy słabego w bojach urzędowo-sądowych, klienta. Takie rzeczy to nie w Polsce… Na takie sytuacje powinien być rzecznik klienta z dotkliwą i szybką procedurą dyscyplinująca – jedna, dwie… Czytaj więcej »

Igor
1 rok temu

„Nasze ustalenia wykazały”… zaraz, to co robił dział reklamacji odrzucając reklamację? Nie dokonał żadnych ustaleń i weryfikacji?

Dopiero trzeba uruchamiać większe siły by się działy obudziły?

mborus
1 rok temu

Cytat: „Sprawę tę traktujemy jako wyjątkowy incydent.”

Link: https://www.forum-kredytowe.pl/f144/getin-leasing-nie-wyplaca-odszkodowania-111560.html

Wniosek: jest kolejny incydent.

Jak to w Getin. Nie ich wina. Krystalicznie czyści, uczciwi, zapracowani, profesjonalni i do rany przyłóż.

anonymous
1 rok temu

Kolejny argument żeby od leasingu i getinu trzymać się z daleka.

Jack
1 rok temu

Mnie najbardziej rzuciło się w oczy „rachunek dla warsztatu zapłaciła” 😀 Płacimu komuś a nie dla kogoś 😛

Admin
1 rok temu
Reply to  Jack

no tak, poprawimy

Jack
1 rok temu
Reply to  Jack

Haha, wymądrzam się po czym sam strzelam literówkę. „Płacimu” 😀

[…] tym co może pójść nie tak pisaliśmy w lutym na przykładzie pani Kasi. Nasza czytelniczka mimo posiadania ubezpieczenia musiała sama zapłacić za naprawę samochodu. Powód? Jej leasingodawca nie chciał wystawić ważnego dokumentu. Dopiero po naszej […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu