19 marca 2019

Bank mówił, że chce pomóc spełnić marzenie pani Lidii. Ale gdy przyszło do podpisania papierów, to je zniszczył. Kruszymy kamienne bankowe serca

Bank mówił, że chce pomóc spełnić marzenie pani Lidii. Ale gdy przyszło do podpisania papierów, to je zniszczył. Kruszymy kamienne bankowe serca

Pani Lidia postanowiła przeprowadzić się do większego lokum i przepisać na nie kredyt frankowy. Banki obiecują, że patrzą przychylnym okiem na takie plany klientów. Problem w tym, że deklaracje to jedno, a rzeczywistość – drugie. „Czas ucieka, umowa niedługo wygaśnie,pomożcie!” – błaga czytelniczka. Czy cały ten „pakiet pomocowy” banków dla frankowiczów to tylko obiecanki cacanki?

Sytuacja frankowiczów jest ostatnio coraz ciekawsza. Z jednej strony sądy coraz częściej wydają wyroki na korzyść klientów, uznając, że to co zaciągali wcale kredytem nie było, politycy w roku wyborczym przypomnieli sobie o swoich obietnicach dotyczących przewalutowania umów. Ale większość z ponad 500.000 osób, które jeszcze spłacają kredyt indeksowany do franków, nie liczy ani na sądy, ani na polityków, tylko z pokorą płaci raty.

Zobacz również:

Niezależnie od decyzji polityków banki wprowadziły pakiet samoregulacyjny, który miał ułatwić życie z kredytem, np. gdy zmienia się sytuacja życiowa. Zestaw obejmuje m.in. wydłużenie lub okresowe zawieszenie spłaty kredytu na wniosek klienta, rezygnację z żądania dodatkowych zabezpieczeń w przypadku klientów terminowo spłacających raty, czy  „elastyczne” podejście do restrukturyzacji kredytów hipotecznych.

Tutaj piszę: Ile mniej więcej mógłby dostać klient w ramach przewalutowania? Czy to by mu się opłaciło? I dlaczego lepiej wtedy mieć kredyt w dobrym banku?

Czytaj więcej: Zbliża się czas zapłaty za nieetyczną sprzedaż? Bank ma oddać klientom 3 mln zł za to, że wprowadził ich w błąd przy zaciąganiu kredytu

Czytaj też: Czy przymusowe przewalutowanie kredytów frankowych naruszyłoby prawo własności?

Jeden krok od spełnienia marzeń. Nowy dom, ale stary kredyt i dotychczasowe warunki

Pani Lidia, nasza czytelniczka, wzięła kredyt frankowy w feralnym 2007 r. w ówczesnym Dombanku (niegdyś hipoteczna marka Getin Banku). Po kilku latach zmieniła się jej sytuacja rodzinna. Zapragnęła sprzedać mieszkanie, kupić dom i przenieść nań kredyt frankowy. A jednocześnie zniszczyć największą wadę kredytu frankowego – niemożność jego refinansowania, a w konsekwencji – przywiązanie do jednego mieszkania przez niemal całe życie.

„Znaleźliśmy dom, podpisaliśmy umowę przedwstępną sprzedaży naszego mieszkania i umowę zakupu domu, złożyliśmy wniosek do banku o przeniesienie kredytu. Kupujący nasze mieszkanie chce zapłacić gotówką, więc wydawało się, że wszystko pójdzie gładko i pieniądze ze sprzedaży mieszkania będą przejściowym zabezpieczeniem kredytu do czasu wpisania hipoteki na rzecz banku w księdze wieczystej kupowanego domu”

Gdy zmiana nieruchomości nie może wiązać się ze spłatą starego i zaciągnięciem nowego kredytu, lecz co najwyżej z „przepisaniem” kredytu na nowe lokum (a tak wygląda status sprawy w przypadku każdego kredytu frankowego), sytuacja staje się megaskomplikowana. Dla kredytów złotowych takie operacje są w zasadzie niemożliwe – trzeba zamknąć jeden kredyt i zaciągnąć kolejny.

Na szczęście bankowcy (nie wszyscy, ale na pewno większość) oferują spłacającym kredyty we frankach ten swój wyżej wspomniany słynny pakiet – zamianę mieszkania na większe z zachowaniem dotychczasowych warunków spłaty rat. W tym niskiej marży, pochodzącej z okresu frankowej hossy.

Teoretycznie powinno to działać tak, że klient składa wniosek i przedstawia bankowi przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości. Pieniądze ze sprzedaży trafiają na specjalne konto i są tymczasowym zabezpieczeniem kredytu dla banku. Po tym, jak klient wybierze już nowe mieszkanie, które chce kupić, bank przygotowuje aneks do umowy. Wtedy pieniądze ze sprzedaży poprzedniej nieruchomości są przelewane bezpośrednio na konto sprzedawcy nowego mieszkania, które teraz ma stanowić zabezpieczenie dla banku. 

Czytaj więcej: NBP podał receptę na bankructwo. Spełniasz te trzy warunki? Prędzej czy później to cię czeka

Zadanie od banku dla frankowiczki: jak zjeść ciastko i mieć ciastko?

Getin Bank też ma program „Pomoc CHF” dla klientów posiadających kredyty hipoteczne indeksowane lub denominowane we frankach. Zakłada m.in. właśnie zmianę zabezpieczenia  nieruchomości, łącznie z „czasowym zabezpieczeniem kredytu na środkach pieniężnych”. Proste? Na papierze wszystko wydaje się jakieś takie lepsze, ale życie to weryfikuje.

Bank zaakceptował nowe zabezpieczenie kredytu po sporządzeniu operatu szacunkowego (koszt 600 zł) i inspekcji (koszt 170 zł ), a następnie przygotował aneks do umowy, w którym wyraża zgodę na przeniesienie hipoteki pod warunkiem:

– dostarczenia do banku oryginału wypisu aktu notarialnego dotyczącego nabycia nieruchomości z potwierdzeniem zapłaty całej ceny zakupu, zawierającego wniosek o wpis nowego uprawnionego do nieruchomości w dziale II księgi wieczystej i niezawierającego nieakceptowanych przez Bank obciążeń;

– dostarczenia do banku zawiadomienia o dokonaniu wpisu w księdze wieczystej hipoteki na rzecz banku na pierwszym miejscu, na podstawie którego bank zweryfikuje poprawność wpisów w księdze wieczystej

Czyli bank zażądał od swojej klientki, żeby ta zjadła ciastko i miała ciastko. Pani Lidia ma bowiem dostarczyć dowód w postaci aktu notarialnego, że kupiła mieszkanie, ale problem w tym, że aby je kupić musi sprzedać stare. Ale nie może sprzedać starego bez odpowiedniej umowy przygotowanej przez bank. I tak koło się zamyka. 

„W sytuacji kiedy Państwo oczekują okazania aktu notarialnego dotyczącego nabycia nowej nieruchomości z potwierdzeniem zapłaty całej sumy zakupu całość transakcji jest nie do zrealizowania. Spełniliśmy wszystkie wymagania banku, przedstawiliśmy dwie umowy przedwstępne, zobowiązanie do zakupu, zrobiliśmy operat szacunkowy, została też wykonana inspekcja – ponieśliśmy znaczne koszty z tego tytułu. Nowa nieruchomość została przez Państwa zaakceptowana i jest o znacznie większej wartości niż sprzedawane mieszkanie. Uprzejmie prosimy o możliwość czasowego zabezpieczenia kredytu na środkach pieniężnych i przygotowanie nowego aneksu do umowy”

– napisała do banku pani Lidia. Bank pozostał jednak niewzruszony. Owszem, pakiet „pomocowy” dla frankowiczów obowiązuje, ale przecież to bank decyduje komu lubi pomagać, a komu nie. Nawet jeśli w tym przypadku bank dostałby de facto lepsze zabezpieczenie tego samego kredytu.  

Czytaj też: Sąd Najwyższy wreszcie pomógł frankowiczom? Koniec probankowej interpretacji art. 385 Kc!

Czytaj też: Misselling, wprowadzanie w błąd, zakazane klauzule w umowach. UOKiK zaczyna ścigać winnych wciskania klientom obligacji Getbacku

Czytaj też: Jak udowodnić bankom misselling? Są tacy, którym już się udało!

Błyskawiczne kruszenie kamiennych bankowych serc

Skąd ta usztywniona postawa? Przeniesienie zabezpieczenia to dobra wola banku. I opcja dla tych, którzy regularnie spłacają raty, nie mają zaległości no i przede wszystkim mają solidne zabezpieczenie. Ale w tym konkretnym przypadku wszystkie te warunki są spełnione. Pani Lidii nie pozostało nic innego jak zgłoszenie się do nas. Bo jednak kto jak kto, ale Ekipa Samcika ma zdolność kruszenia bankowcyhc serc z kamienia.

Bardzo proszę o pomoc, sprawa stoi już na ostrzu noża. Do końca kwietnia br. powinniśmy podpisać akt notarialny sprzedaży naszego mieszkania, a do końca maja – akt notarialny zakupu nowej nieruchomości. Jeśli bank się nie ugnie, wszystko legnie w gruzach, a to jedna z najważniejszych transakcji, jakie zawieramy w życiu”

– napisała do nas czytelniczka, a my napisaliśmy do banku. Reakcja była nad wyraz szybka, bo oto po kilku godzinach dzwoni delegowana do sprawy pani Lidii osoba i mówi, „Po co te maile? Przecież już wszystko zostało załatwione!”. Oj – pomyślałem – może pani Lidia się pospieszyła z tym psioczeniem na bank i proszeniem nas o pomoc, bo on sam doszedł do wniosku, że nie można mieć serca z kamienia? 

Zastanawiając się nad tym wszedłem do poczty elektronicznej, a tam znalazłem wiadomość od pani Lidii. Dosłownie sprzed chwili. Pani Lidia donosiła radośnie, że…

„Przed chwila dzwonił pan z Getinu i powiedział, że przygotują nowy aneks, bez tych dodatkowych wymogów i że zrobią to gratis! Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc! To się stało dopiero po waszych pytaniach, wcześniej nie było mowy o zmianie pierwotnego aneksu, odbijałam się od ściany”

Cóż, w zasadzie należy się cieszyć, że bank zareagował tak błyskawicznie. Może bankowe serca już się prawie kruszyły, a subiektywność była jedynie tym młoteczkiem, który wykonał ostateczne uderzenie?

źródło zdjęcia:  Wir_Sind_Klein/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
1 rok temu

Nie rozumiem po co ci ludzie stawiają wszystko na ostrzu noża licząc na czyjąś łaskawość. Ja jak brałem 2 kredyty, to miałem możliwość splunięcia na bank, ale najpierw trzeba było na to uzbierać czekając nawet lata dłużej. Przy mniejszym kredycie na szczęście bank mnie zdenerwował, wiązka reklamacji poszła oczywiście bank wystawił od samego początku d…ę. Udało się raz wcześniej wrócić z pracy, bo inaczej się nie dało jak tylko osobiście do 17:00. Nie wiem jaki miałem tam status, ale w 3 min zamknąłem konto oczywiście kilka dni wcześniej spłaciłem cały kredyt. Nie można uzależnić w 70% swojego życia od banku,… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Michał

No, mając franki ciężej się uniezależnić…

Marcin
1 rok temu

Pan i Pana zespół odwalacie kawał dobrej roboty.
O ile dla banku klient detaliczny to tylko pozycja w tabelce to przy zainteresowaniu medialnym nawet nad takim klientem bank „jest uprzejmy” się pochylić….

Admin
1 rok temu
Reply to  Marcin

Dzięki 😉

Jan
8 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Bo banki niestety „złapanego” klienta nie traktują jak partnera biznesowego tylko mają go w 4 literach.
Jedynie medialny szum zmusza je do jakiegoś sensownego działania.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu