Polityka prorodzinna: podróżując Intercity wciąż lepiej mieć psa, niż dziecko :-). Ale idą zmiany!

Polityka prorodzinna: podróżując Intercity wciąż lepiej mieć psa, niż dziecko :-). Ale idą zmiany!

Ostatnio trudno mi napisać coś niemiłego na temat kolei. Być może dlatego, że większość moich postulatów dotyczących ułatwienia moich podróży pociągami Intercity została spełniona :-). Jest nowoczesny system rezerwacyjny zaprojektowany tak, że w zależności od obłożenia pociągu płacę za bilet mniej lub więcej (choć jego start to była istna katastrofa), są szybkie pociągi, w których nawet bilet pierwszej klasy można kupić za przyzwoite pieniądze (pod warunkiem, że kupuję z wyprzedzeniem), jest możliwość zakupu biletów przez internet i smartfon. Po frekwencji w pociągach Intercity i wynikach finansowych firmy (wciąż strata, ale już stosunkowo niewielka) widać, że kolejarzom wreszcie udaje się powalczyć z konkurencją autobusową i lotniczą. Dopóki nie przesiadam się do pociągów osobowych (a czasem muszę), to żyję w mydlanej bańce przeświadczenia, że polskie koleje to synonim szybkich i wygodnych podróży w jakości pendolino.

Czytaj też: Nowy pomysł kolejarzy. Wysiadasz z pociągu, a tam… taxi

Zobacz również:

Czytaj też: Kolejarze zwariowali? Zabierz ojcu dowód (rejestracyjny) i na dworzec!

Teraz czas na małe „ale”. Jako stały klient pociągów intercity nie mogę zrozumieć jak to jest, że wciąż możliwości tej firmy przerasta dostarczenie pasażerom dostępu do internetu w czasie podróży. Nie ogarniam po co kelnerzy wagonów barowych są wyposażeni w terminale płatnicze, skoro mogą przyjmować płatności wyłącznie w trybie online (a przez większość czasu podróży za oknami są pola, lasy i zero sieci). Nie umiem pojąć czy to naprawdę taki problem podać w opisie pociągu czy w wagonach znajdują się przy siedzeniach gniazdka z prądem, czy też nie i w której klasie (jest to loteria: pendolino i nowe pociągi typu Flirt mają to udogodnienie, ale trzeba sprawdzić po numerze pociągu czy „załapujemy się” na nowy skład). Szlag mnie trafił, gdy z dworców wywieziono większość biletomatów, dzięki którym nie trzeba było ustawiać się w długich kolejkach do kas.

z16510165QWagonIIklasywpociaguPendolinoprzypominatroc

Ale to wszystko pikuś. Tak naprawdę od lat niezmiennie doprowadza do szału podejście kolejarzy do rodzin. Pisałem już o tym w blogu kilka razy i wciąż nic. Jak krew w piach :-). Kilka dni temu spędziłem urocze dwie godziny na warszawskim Dworcu Wschodnim. Nie spędzałbym tych uroczych godzin w tym akurat miejscu, bo bilety na pociągi – wspomniałem już chyba o tym? ;-)) – kupuję wyłącznie przez internet bądź smartfona. Niestety, tym razem musiałem skorzystać z fizycznej kasy, bo zamarzyła mi się ekstrawagancja: bilet rodzinny. Czyli taki, który daje mi – jako opiekunowi dziecka – 37% zniżki na bilet drugiej klasy. Co więcej, zapragnąłem też drugiej ekstrawanancji – zakupić bilet rodzinny i podróżować w przedziale dla rodzin w pociągu pendolino. To specjalne przedziały, które pozwalają podróżować czteroosobowej rodzinie w super-warunkach (a dzieci nie przeszkadzają pozostałym podróżnym w wagonach bezprzedziałowych). Niestety, żadna z tych dwóch ofert nie jest dostępna w kanałach zdalnych. W systemie rezerwacyjnym Intercity można skorzystać z dziesiątek różnych ulg, ale takich dla rodzin nie przewidziano. 

„Nasza oferta internetowa jest rozwijana. W ostatnim czasie udostępniliśmy do sprzedaży takie udogodnienia jak bilet na przewóz roweru, większego bagażu czy psa. W kolejce na wdrożenie czekają takie usługi jak bilet z przesiadką, czy bilet rodzinny. Obecnie trwają prace nad tymi udogodnieniami”

– napisano mi w biurze prasowym kolejowej spółki. Dziś system rezerwacyjny PKP Intercity – w dobie „dobrej zmiany”, programu „Rodzina 500 plus”, „Karty wielkiej rodziny”, becikowego, kosiniakowego oraz podatkowej ulgi na dziecko – karze rodziców koniecznością stania w kolejce po bilet rodzinny, Jest to tym bardziej karygodne, że – tu zwracam oczy w kierunku czynników rządzących – że studenci wielokulturowości (!), geje i lesbijki (!!) cykliści (!!!!), imigranci z dużym bagażem (!!!!)  i inne „wyrzutki społeczeństwa” :-))), a także emeryci, renciści oraz niepełnosprawni bez przeszkód mogą kupować ulgowe bilety zdalnie.  Cóż, może się czepiam, ale dlaczego, do jasnej cholery, w Intercity pierwszeństwo we wdrożeniach informatycznych ma bilet dla psa przed biletem rodzinnym? Nie mam nic do piesków (generalnie uważam, że zwierzęta są lepsze, niż większość ludzi, bo przynajmniej szczere i pójdą za swoim właścicielem w ogień), ale jednak „wszystkie dzieci nasze są”, a poza tym to one będą nas utrzymywać na emeryturze.

Spędziłem więc czas na dworcu. Pobrałem bilecik systemu rezerwacyjnego (w momencie pobrania bileciku było ok. 100 numerków przede mną) i zacząłem obserwować ludzi pracujących przy sprzedaży biletów. Przyuważyłem np. panią, która odpowiada za sprzedaż biletów grupowych i w ciągu godziny obsłużyła… dwóch podróżnych. Poza tym zajmowała się przerzucaniem papierów, otwieraniem szaf, zamykaniem szaf, gapieniem się w komputer, albo po prostu wychodziła na 5-10 min., żeby rozprostować kości. Nikomu nie wpadło do głowy, że mogłaby się zająć pomocą w rozładowaniu kolejki. Widać pani od biletów grupowych nie chciała się zniżać do obsługi jakichś-tam pojedynczych biletów w detalu :-)). Hurt to jest jednak hurt ;-). Pobrałem bilecik (że niby chcę kupić bilet grupowy) i próbowałem w ten sposób zmiękczyć serce pani-hurtowniczki. Nic z tego. Nie zdołałem zwrócić na siebie jej uwagi i czekałem pół godziny na wizytę w okienku, choć byłem pierwszy (!!) w kolejce, a pani była na miejscu i musiała wiedzieć, że ktoś pobrał bilecik kolejkowy.

z16526907QwnetrzepociaguPendolino

Jak już dostąpiłem zaszczytu wizyty przy okienku, to tylko zapytałem tę panią czy mógłbym ewentualnie porozmawiać chwilę z jej szefową. Okazało się, że szefowa akurat jest zajęta, bo obsługuje klientów. Zapewne to właśnie jest przyczyną, że niektórzy kasjerzy nie pracują na 100% swoich możliwości, bo przecież nikt ich nie pilnuje. W okienku informacyjnym nie znają nikogo innego, komu można byłoby zwrócić uwagę na organizację pracy kas. Przed jedną z kas stał ogromny baner z informacją o „priorytecie obsługi pendolino”. Niestety nie ma jak z tego priorytetu skorzystać, bo system kolejkowy nie przewiduje pobrania jakichś innych numerków „vipowskich”, nawet jeśli chcę kupić bilet rodzinny za kilka stów.Kasa była strukturalnie zamknięta. Dlaczego system kolejkowy przy kasach Intercity nie premiuje w żaden sposób klientów sieci EIP, choć baner przy jednej z kas taką preferencję obiecuje?

„Na Dworcu Wschodnim dysponujemy okienkiem kasowym dedykowanym obsłudze pasażerów pociągów EIP (Pendolino). Okienko uruchamiane jest na 30 minut przed odjazdem najbliższego składu tego typu. Zgodnie z sugestią, przyjrzymy się przyjętemu na dworcu modelowi działania kas”

– napisała mi pani Beata Czemerajda z Intercity. Bardzo dziękuję za przyjęcie moich uwag i zapraszam Czytelników blogu do zgłaszania własnych, je również przekażę – za pośrednictwem biura prasowego – szefom kolejowej spółki. A ja grzecznie odczekałem swoje dwie godziny w kolejce. Pewnie byłoby mniej, gdyby niektórzy kasjerzy nie podchodzili do obsługi systemu kolejkowego z takim pietyzmem i nabożnością, czekając po kilkadziesiąt sekund z nadzieją, że może ktoś jednak przyjdzie do okienka. Większość numerków nie została nigdy wykorzystana, bo przerażeni długością kolejki podróżni po prostu odchodzili. Ale panie w kasach – przynajmniej niektóre – czekały na nich, niczym w Wigilię na strudzonego wędrowca :-). Czekanie jest mniej męczącą czynnością, niż obsługiwanie klientów, więc nie dziwię się, że niektórzy kasjerzy wolą czekać, niż obsługiwać. Ale jak już dostałem się do okienka, to muszę powiedzieć, że zostałem obsłużony profesjonalnie, szybko, uprzejmie i z pełną życzliwością. W ogóle atmosfera w kasach była jak u cioci na imieninach i w zasadzie chyba nie jest to żaden zarzut.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!