Nowy pomysł speców od polis inwestycyjnych: „pozwolimy ci odejść za darmo, ale w zamian…”

Nowy pomysł speców od polis inwestycyjnych: „pozwolimy ci odejść za darmo, ale w zamian…”

Październikowa decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o ukaraniu czterech firm sprzedających polisy inwestycyjne dała, jak można było przewidzieć, mnóstwo wiatru w żagle tym klientom, którzy mają ze sprzedawcami polis na pieńku. Interesująca jest zwłaszcza sytuacja firmy Aegon, która dostała wielomilionową karę za to, że samowolnie zmieniła klientom zasady pobierania opłat likwidacyjnych. Zamiast tych zakwestionowanych już kilka lat temu, najpierw przez UOKiK, a potem przez Sąd Ochrony Konkurencji, Aegon pobiera od klientów opłatę według nowych zasad, nieco mniej dolegliwych, ale skutkujących i tak utratą dużej części pieniędzy. Nowe zasady są stosowane na podstawie uchwały zarządu Aegonu. I właśnie to jest złe. Według UOKiK-u jednostronna zmiana zdelegalizowanej klauzuli na inną, nieuzgodnioną z klientami, jest równoznaczna z samowolną zmianą umowy, czyli ze złamaniem praw konsumentów. Aegon nie miał prawa stosować „starej” opłaty likwidacyjnej, ale nie miał też prawa wstawić w to miejsce innej. UOKiK, poza nałożeniem kary finansowej, zażądał od Aegona zmiany praktyki uznanej przez urzędników za nielegalną.

Jak można się było spodziewać, w odpowiedzi na decyzję UOKiK klienci Aegona zaczęli wysyłać pisma z żądaniem udostępnienia im możliwości „odejścia za darmo”. Klienci liczą na to, że firma uzna – w ślad za UOKiK-iem – iż nie ma prawa pobierać żadnej opłaty likwidacyjnej. Niestety, wygląda na to, że Aegon jest twardy i nie zamierza się cofnąć ani o krok. Jestem w posiadaniu kilku listów z odpowiedziami na roszczenia osób chcących się wycofać z polis, wysłanych przez biuro obsługi klientów Aegona już po UOKiK-owskiej decyzji. Zawierają one dokładnie tę samą argumentację, co poprzednio (że konkretny sposób liczenia opłat likwidacyjnych został zakwestionowany, ale sama możliwość pobierania opłat – nie), a także pewien nowy akapit:

Zobacz również:

„Jednocześnie pragniemy wyjaśnić, że decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie jest prawomocna i nie oznacza zmiany w sposobie naliczania opłat likwidacyjnych w tym momencie. Wszelkie kroki związane z ewentualną zmianą sposobu naliczania opłat Towarzystwo będzie wdrażało jeśli tylko powstaną wyraźne wytyczne w tej sprawie, czy to nakazem Sądu, czy poprzez rozwiązania ustawowe”

Aegon pisze klientom, że ma „liczne” podstawy, by od decyzji UOKiK odwołać się do sądu. I dodaje, że klient może odwołać się od odpowiedzi zawartej w piśmie, a w przypadku nieuwzględnienia odwołania, będzie miał prawo wytoczyć Aegonowi pozew sądowy. Niezłe filutki z tych aegonowych pisarzy ;-). „Jeśli ci bardzo zależy, to napisz odwołanie, a my ocenimy czy jesteś wystarczająco zdeterminowany, żeby iść z nami do sądu” – tak chyba należy to rozumieć.

aegonpismonew.skan2

To sytuacja trochę podobna do tej, którą mamy w sprawie „Nabitych”. Tam sąd wykreślił klauzulę, na podstawie której bank podwyższał oprocentowanie kredytu. I wyrok ten, wbrew pozorom, niczego nie rozwiązał, gdyż bank uznał, iż skoro w umowie jest napisane, że oprocentowanie jest „zmienne”, a warunki owej zmienności zostały zdelegalizowane, to trzeba na ich miejsce wyznaczyć inne. Z kolei klienci twierdzą, że skoro klauzula definiująca zasady zmian oprocentowania wypadła, to oni mają z bankiem umowę na stały procent, taki jak w dniu podpisania umowy. Z Aegonem jest tak samo, tylko że jeszcze dziwniej – skoro sąd zdelegalizował opłaty likwidacyjne, to Aegon nie tylko uznał, że w to miejsce należałoby wpisać inne ich określenie, bardziej fair wobec klientów, ale po prostu „wpisał” coś, co mu się wydawało bardziej fair (w cudzysłowie, bo przecież tak naprawdę do warunków polisy nic nie zostało wpisane, nowe zasady opłat likwidacyjnych są stosowane na podstawie uchwały zarządu).

Czytaj też: prawnicy o opłatach likwidacyjnych. Dlaczego UOKiK ich nie zdelegalizuje?

Z punktu widzenia Aegonu sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Po pierwsze zawsze jest szansa (w tym przypadku, jak sądzę, mała), iż sąd nie uzna argumentacji UOKiK-u i stwierdzi, iż skoro Aegon chciał zmienić zasady pobierania opłat na lepsze, to nie wymagało to zgody klienta. Aegon może też zmienić warunki polis w taki sposób, żeby klienci w ogóle nie mieli ochoty odchodzić, korzystając z furtki otwartej przez UOKiK. Wiadomo, że ci klienci, którzy zostali wmanewrowani w plan inwestowania myśląc, że mają szansę na gwarantowane zyski, i tak odejdą. Ale większość wiedziała w co się pakuje, lecz nie doceniła poziomu opłat, które pochłaniają większość lub całość wypracowanych zysków. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zaproponować klientom ich zmianę. Wygląda jednak na to, że Aegon idzie trzecią drogą – proponuje klientom możliwość wycofania się z polisy bez opłaty likwidacyjnej, ale… pod warunkiem, że odzyskane w ten sposób pieniądze klient przeznaczy na zakup kolejnej polisy. Ten genialny w swej prostocie trik powoduje, że firma utrzymuje pieniądze klienta, a tylko zmienia mu produkt na taki, w którym zapisy o opłatach likwidacyjnych są już zmienione. Taką właśnie ofertę dostał jeden z moich czytelników:

„Panie Macieju, szukam kontaktu do Pana, gdyż potrzebuję pomocy co do polisy w Aegon, gdyż nie do końca ufam opiekunowi, który zajmuje się moimi polisami. Wraz z mężem mamy polisę od pięciu i pół roku i w związku z szumem wokół tej sprawy zaczęliśmy baczniej przyglądać się polisie i przeliczać wpłacone pieniądze. Jak się okazało, na koncie mamy stratę (nie licząc opłat, jakie pobierają co miesiąc). Po kontakcie z doradcą dowiedzieliśmy się, że jest możliwość wycofania się z polisy i powalczenia o brak opłaty likwidacyjnej, ale warunkiem jest przystąpienie do „korzystniejszej” polisy na 15 lat (na „dzień dobry” chcą skasować opłatę w wysokości 720 zł) Co robić? Czy to nie jest znowu jakieś nabijanie w butelkę? Proszę o poradę”

– pisze czytelnik, a podobnych listów otrzymałem ostatnio kilka. Cóż, sprawa jest trudna do rozstrzygnięcia. Gdyby polisa była obłożona niskimi prowizjami (np. opłata za zarządzanie 1% lub mniej, brak opłaty administracyjnej, brak lub bardzo niska opłata od każdej wpłacanej składki), to można byłoby się zastanowić nad taką konwersją. Ale miałoby to sens tylko po osiągnięciu 200% pewności, że ani opłata likwidacyjna, ani zasady pobierania przez firmę opłat nie są niekorzystne dla klienta. I że opłata likwidacyjna nie została zamieniona na inną, równie bałamutną.

Więcej o tym: Zamienili opłatę likwidacyjną i… dalej sprzedają klientom polisy inwestycyjne

Z drugiej strony są dwa argumenty, żeby nie przyjmować oferty. Pierwszy to kwestia wcześniejszych doświadczeń – jeśli ktoś raz zawiódł twoje zaufanie, to czy należy go „nagradzać” możliwością zarabiania na tobie przez kolejnych wiele lat? Może ów ktoś chce odkupić swoje winy, a może… tylko jeszcze raz cię oszukać? Drugi argument to niejasna sytuacja prawna dotycząca możliwości odejścia „za darmo” bez żadnych warunków. Po uprawomocnieniu się decyzji UOKiK może się okazać, że klienci mający polisy ze „starymi” opłatami likwidacyjnymi mogą odzyskać wolność bez żadnych warunków (być może nawet z odsetkami ustawowymi?). Zawierając z Aegonem układ „zero opłat likwidacyjnych w zamian za nową polisę” takiej szansy się pozbawiamy. Zanim zdecydujecie się na przeskoczenie do kolejnej polisy, bardzo uważnie to rozważcie, żeby potem nie było płaczu i zgrzytania zębów. I nie ufajcie bezgranicznie pracownikowi firmy, bo on ma prowizję od sprzedaży nowej polisy (i to wysoką, najmarniej kilkusetzłotową), co nie skłania do obiektywnego przedstawienia wszystkich „za i przeciw” konwersji polis.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!