mBank też nie lubi internetowych kantorów? Klienci wściekli za prowizje od przelewów

mBank też nie lubi internetowych kantorów? Klienci wściekli za prowizje od przelewów

Relacje banków z internetowymi kantorami bywają napięte. Wiadomo – głównym celem takich kantorów jest to, żeby banki nie zarabiały pieniędzy na spreadzie walutowym. W internetowych kantorach jest on znacznie niższy od bankowego, co ma znaczenie w przypadku spłaty rat kredytów frankowych oraz przy pozyskiwaniu walut obcych na inne cele, np. wakacyjne wyjazdy. Zdarzają się też klienci, którzy zarabiają w „twardej walucie” i chcą bezgotówkowo oraz bez zbędnego spreadu wymienić ją na polskie złote. Modele działania kantorów są różne, ale najpopularniejszy jest ten oparty na przelewach wewnętrznych, pozwalający ominąć prowizje narzucane przez banki dla operacji walutowych. Czyli: internetowy kantor ma konta we wszystkich dużych bankach, a klient wysyła mu pieniądze do wymiany ze swojego prywatnego konta na konto kantoru w tym samym banku. Kantor zaś oddaje walutę już po wymianie przesyłając ją na wskazany przez klienta ROR „docelowy” (albo np. konto techniczne do spłaty kredytu hipotecznego). Interes się kręci, a obroty internetowych kantorów są wielomiliardowe (sięgają ok. 5 mld zł na kwartał). Bankom, mimo najlepszych chęci, nie udało się wykończyć internetowych kantorów.

Czytaj też: Czy bankomat Euronetu może być… kantorem walutowym w Londynie?

Zobacz również:

Są banki, które dostosowały się do nowej rzeczywistości – tak, jak Citi Handlowy, pozycjonujący się jako bank dla podróżników – i zmniejszyły spready (przynajmniej na niektórych walutach). Są też banki, które – jak Alior – otworzyły własne internetowe kantory i starają się wygrać z pozabankowymi konkurentami bezpieczeństwem transakcji (klient nie musi przelewać pieniędzy za konto kantoru, wszystko dzieje się w ramach rachunku należącego do klienta). Ale – jak wspomniałem – niektóre banki nie mają ochoty pozbywać się wpływów ze spreadu walutowego i utrudniają życie internetowym kantorom oraz ich klientom. Należy do nich Getin Bank, który wprowadził jakiś czas temu 50-złotową opłatę za przelew wewnętrzny w walucie obcej. Ale nie jest to jedyny taki przypadek. Klienci mBanku – i to jest pretekst do niniejszego wpisu – skarżą się na niecną praktykę tego banku, które uniemożliwia im bezpłatne handlowanie walutą z kantorem Cinkciarz.pl (sądzę, że identyczny problem dotyczy wymiany walut w innych kantorach). Jeden z zawiedzionych klientów zrobił nawet w internecie akcję społecznościową, wystawiając w sieci stronę „Jak mBank okrada swoich klientów naliczając prowizję za coś, co według tabeli opłat powinno być darmowe”. Strona miała do poniedziałku ponad 150 polubień na Facebooku i prawie 2000 na Wykopie.

„Jakiś czas temu zacząłem zarabiać w euro. Spoko sprawa. Ponieważ bankowe kursu walut są – delikatnie mówiąc – słabe, postanowiłem używać kantoru Cinkciarz.pl do zamieniania dewiz w złotówki. W tym celu przelewam hajs z mojego konta w euro w mBanku do Cinkciarza, a ten mi potem „odlewa” pieniądze na moje złotówkowe konto w mBanku (…). Więc śmigam do mBanku, aby zrobić przelew. Jest spoko, bo system rozpoznaje, że Cinkciarz też ma konta w mBanku. Ale żebym mógł wysłać walutę obcą, a nie złotówki, muszę zmienić konto docelowe Cinkciarza ze złotówkowego na eurowe. Co się wtedy dzieje? To konto Cinkciarza jest w mBanku, ale jednocześnie w nim nie jest”

– opowiada klient i na dowód tego odkrycia publikuje screenshot. A na nim widać jak na dłoni, że podane przez Cinkciarza konto walutowe jest identyfikowane przez mBank jako konto w „obcym banku”. I mBank lojalnie uprzedza, że próba przelania na nie pieniędzy może być obciążona prowizją taką, jak za każdy przelew walutowy (czyli 0,25%, ale nie mniej, niż 20 zł w przypadku systemu SWIFT lub przelewu „krajowego walutowego” bądź 5 zł w przypadku skorzystania z systemu SEPA, dostępnego jednakowoż tylko dla waluty euro.

przelewemaxeurombank

Protestujący klient ma mBankowi za złe zwłaszcza to, że z tabeli opłat i prowizji jasno wynika, iż przelewy wewnętrzne w ramach konta eMax walutowego powinny być w gratisie. Bank jednak uparcie pobiera prowizje (nasz klient zapłacił 5 zł) i ewentualnie później zwraca pieniądze w ramach procedury reklamacyjnej. Prawdopodobnie przynajmniej jeden powód takiej taryfikacji to fakt, że rachunki firmowe w walutach obcych (a kantory walutowe, jako przedsiębiorstwa, mają w w bankach konta firmowe) prowadził kiedyś BRE Bank, czyli korporacyjna odnoga grupy kapitałowej, której częścią był mBank. Formalnie dziś wszystko to jest „sklejone” jako mBank, ale system może „widzieć” tego typu przelewy jako zewnętrzne. Reklamacje klientów podobno czasem są uwzględniane, a czasem nie. Ale już sam fakt, że trzeba je zgłaszać, tracąc czas, a potem czekać na „akt łaski mBanku” jest – tu się chyba zgodzicie – upokarzający dla klienta, który powinien przelewać pieniądze bezgotówkowo między dwoma rachunkami w tym samym banku bez żadnych prowizji. Co na to mBank?

„Zgodnie z Taryfą Prowizji i Opłat mBanku, jako przelew wewnętrzny z rachunku eMax Walutowy rozumiany jest przelew do odbiorcy zdefiniowanego na rachunek prowadzony przez mBank zrealizowany w złotych polskich. Wszelkie inne przelewy bank traktuje jak przelewy walutowe zagraniczne, udostępniając przelew SWIFT oraz SEPA i pobiera za nie opłaty zgodne z Taryfą Prowizji”

– odpowiedziano mi w mBanku. Jest to dość kontrowersyjne stwierdzenie, bo jeśli spojrzymy w mBankowe tabele prowizyjne, to zobaczymy, że jako bezpłatne „dokonanie przelewu wewnętrznego” jest rozumiany „przelew pomiędzy rachunkami prowadzonymi przez mBank”. W żadnym miejscu tabeli nie jest powiedziane, że to powinien być przelew w złotych. Klienci nie muszą też wiedzieć, że część rachunków wyświetlanych jako mBankowe tak naprawdę jest prowadzonych przez coś, co tylko na zewnątrz jest pomalowane jako mBank, a tak naprawdę jest pozostałością po odrębnej części tej grupy finansowej – bankowości korporacyjnej BRE Banku.

O tym, że w mBanku też zauważyli, iż coś tu nie gra, świadczy dodatkowy przypis w tabeli opłat i prowizji. Wynika z niego, że od początku lutego bezpłatny będzie tylko taki przelew z rachunku eMax, który jest zlecony „pomiędzy rachunkami prowadzonymi przez mBank. Dotyczy przelewów zdefiniowanych wykonywanych w złotych polskich”. Takie brzmienie taryfy prowizyjnej zacznie obowiązywać dopiero od 5 lutego. I wtedy klienci mBanku, korzystający z rachunków eMax w celu wymieniania walut obcych na złote w internetowych kantorach, będą płacili za taką operację od 5 zł (dla transakcji wymiany euro) do co najmniej 20 zł (dla innych walut). To może znacznie utrudnić im wymianę walut. Taka strategia nie dziwi, bo przecież ostatnio mBank wchodzi na rynek „kantorowy”, sprzedając klientom firmowym walutę dwoma kliknięciami. Na razie jednak wciąż powinny chyba obowiązywać w tej sprawie „happy hours”. Jeśli bank pobierze za taką operację prowizję – warto złożyć reklamację.

SKOKpanoramaSUBIEKTYWNIE O SKOK-ACH NA WIZJI. W ostatnich tygodniach sporo subiektywności pojawiło się w telewizji w związku z niepewną sytuacją SKOK-ów. Jako dziennikarz, który – równolegle z Bianką Mikołajewską – ujawniał od 2004 r. nieprawidłowości wokół SKOK-ów, jestem pytany przez kolegów-dziennikarzy z telewizji jaka może być przyszłość spółdzielczego systemu i w jaki sposób można by go naprawić. Na razie po stronie strat jest zniknięcie z rynku czterech Kas. Po upadłości SKOK-u tvn_bisWspólnota (w ramach pomocy Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić członkom Kasy ponad 800 mln zł). ten sam los spotkał SKOK Wołomin (prawdopodobnie będzie to kosztowało 2,5 mld zł), zaś dwa kolejne SKOK-i zostały przejęte przez banki (SKOK w Rumi i SKOKsuperstacja21 Kopernik). Duża część pozostałych SKOK-ów prowadzi programy naprawcze i w zależności od ich efektów okaże się czy będą mogły dalej prowadzić samodzielną działalność. Niestety, wszystko wskazuje na to, że naprawianie SKOK-ów jeszcze trochę potrwa, zaś klienci banków zapłacą jeszcze za złe zarządzanie Kasami w przeszłości i za brak skutecznego nadzoru nad nimi, za który odpowiedzialność ponosi ekipa Grzegorza Biereckiego, dziś senatora wybranego z listy PiS. 

SUBIEKTYWNIE O ŚWIĄTECZNYCH PUŁAPKACH. W ostatnich dniach sporo subiektywności było na wizji w temacie kosztów świątecznych. Podpnsswieta21obno statystyczna rodzina wydała na święta 1150 zł (tak wynika z raportu Deloitte), co oznacza, że wspólnie wydaliśmy na prezenty, jedzenie i odwiedzanie rodziny kilkanaście miliardów złotych. Sądząc po statystykach z poprzednich lat tvrep1faktyczne wydatki były nieco niższe – zwykle deklarujemy, że wydamy w święta 10-15% więcej, niż wydajemy naprawdę. O tym jak na świąteczne przygotowania wydać mniej, mówiłem m.in. w programie śniadaniowym TVP2 (tam opowiadałem o tym jak na świątecznych zakupach oszczędzała moja babcia) oraz w Telewizji Republika (tam ostrzegałem głównie przed pułapkami rat 0%). W ramach przedświątecznych ostrzeżeń odwiedziłem również w porannym programie Piotra Maślaka z TOK FM. Tym z Was, którzy obejrzeli i się zainspirowali – dziękuję. W nagrodę macie więcej pieniędzy w portfelach. Kolejna porcja świątecznych rad już za niespełna rok 😉

pnsswieta1

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ! Blog „Subiektywnie o finansach” to jedno z  najbogatszych źródeł informacji istotnych dla Waszych kieszeni. Jest tu ponad 2300 tekstów, a miesięcznie zagląda tu ok. 200.000 osób, Subiektywność jest też w portalach społecznościowych – profil blogu na Facebooku ma ponad 25.000 fanów, zaś na Twitterze – prawie 4000 followersów. Kto woli oglądać, niż czytać – zapewne polubi wideofelietony na kanale blogu w YouTube (w tym kinie jest już prawie 1000 osób). Dla zwolenników druku w każdy czwartek mam autorskie strony blogu „Pieniądze Ekstra” w „Gazecie Wyborczej”. Chłoń subiektywność tak, jak chcesz. A ja dostarczę Ci ją do biurka, do kawy lub… do łóżka 😉

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!