Idealny prezent na pierwszą komunię! Zarabia i edukuje, ale ma pewien feler…

Idealny prezent na pierwszą komunię! Zarabia i edukuje, ale ma pewien feler…

Zaczyna się sezon pierwszych komunii świętych, więc domyślam się, że wielu z Was żyje w niezłym stresie. Wybór prezentu to zawsze spory dylemat. Z jednej strony chciałoby się nie brać udziału w tym całym wyścigu finansowych szczurów, a z drugiej – sprawić „komuniście” trochę radości. A w mieście można się nasłuchać opowiadań, jak to teraz „w standardzie” są iPady albo laptopy. Horror. Gdyby to ode mnie zależało, to administracyjnie zabroniłbym obdarowywania jakimikolwiek prezentami dzieci przystępujące do pierwszej komunii. Bo z tego mogą być tylko przykrości – jeden przyjdzie następnego dnia do szkoły z laptopem, a drugi, którego rodzina nie ma drukarni z banknotami, będzie zazdrościł. Miejcie to proszę na uwadze, zanim zdecydujecie się zaszaleć z prezentem komunijnym. Bo nawet obdarowanemu zaszkodzicie – święto duchowe będzie mu się kojarzyło tylko z kapustą, a to ze wszech miar demoralizujące.

Tym niemniej dostałem od kilkorga moich czytelników „zamówienie” na odcinek o pierwszej komunii, więc o prezentach kilka słów napiszę. Ale tych mądrych, które nie demoralizują. Najpierw jednak słów kilka o preferencjach dzieciaków. Wiem, powinny myśleć o tym co będą przeżywać w jedną z najbliższych majowych niedziel, ale ankieterzy wynajęci przez porównywarkę Nokaut.pl postanowili wodzić je na pokuszenie i pytać o wymarzone prezenty. 40% ankietowanych pierwszo-komunistów ma prosty pomysł – najbardziej ucieszyłaby ich koperta z kasą (banknotów ma być kilka i to nie o najniższych dostępnych nominałach). Na drugim miejscu listy preferencji znalazł się… laptop (ponad 30% ośmiolatków ma taką koncepcję prezentową). Co trzeci ankietowany chciałby dostać grę komputerową lub konsolową, zaś co szósty… smartfona. Z mody wyszły już rowery (12%) oraz zegarki (3% wskazań ośmiolatków).

Zobacz również:

Prześwietliłem też fora internetowe pod kątem rynkowej „wyceny” wartości prezentu. Z prześwietlania kilkunastu forów internetowych, na których wre teraz dyskusja o prezentach pierwszokomunijnych wyłania się następujący obraz: większość internautów, którzy w tym roku wystąpią na pierwszej komunii w roli ojców lub matek chrzestnych, zamierza włożyć do koperty bądź przeznaczyć na prezent 400-500 zł. Ci, którzy w imprezie będą uczestniczyli w roli „zwykłych” gości wyceniają swoje aspiracje finansowo-prezentowe na 100-300 zł (w większości bliżej górnej, niż dolnej granicy).

Jeśli miałbym  obdarować ośmiolatka sensownym prezentem, to wolałbym, by nie była to ani droga elektronika (komputer, konsola, smartfon, tablet), ani żywa gotówka, którą dzieciak bądź jego rodzice prędzej czy później przejedzą. Pomyślałbym raczej o jakiejś monecie kolekcjonerskiej, która za lat kilkanaście, gdy osesek osiągnie pełnoletniość, będzie warta wielokrotnie więcej, niż dziś. Taka pamiątka, prezent będący jednocześnie inwestycją, to moim zdaniem mądra i sensowna rzecz. Inna sprawa, że nie każda moneta może przynieść zyski, a poza tym łatwo można dać się nabrać i kupić jeden z reklamowanych w telewizji medali pamiątkowych, które fajnie wyglądają na półce, ale dodatkowej wartości nie wykreują. Idealnym pomysłem na finansowy prezent pierwszokomunijny byłyby najzwyklejsze w świecie obligacje skarbowe.

Takie dziesięcioletnie, które są w stałej ofercie w banku PKO BP, po 100 zł za sztukę. Ich oprocentowanie zależy od inflacji i jest powiększane o stałą marżę. Teraz w PKO BP można kupić obligacje dające bardzo dobrą rentowność 6,5% w pierwszym roku i zyski uzależnione od wskaźnika inflacji, powiększonego o 2,75% marży w latach kolejnych..Czy może być fajniejszy prezent dla obecnego ośmiolatka, niż bezpieczne papiery wartościowe, które po osiągnięciu pełnoletniości rząd wykupi od niego, płacąc np. 170 zł za każdą obligację kupioną dziś za 100 zł i sprezentowaną na pierwszą komunię? Taki prezent nie tylko z czasem zyska na wartości i nie tylko będzie użyty w bardziej sensowny sposób, niż dziś, ale też uczy oszczędności i cierpliwości. A to walor edukacyjny, którego przecenić nie wolno.

Jest tylko jeden problem – obligacje nie mają materialnej postaci (poza wydrukiem z komputera) i to sprawia, że na prezent nadają się średnio. Nie wiem też czy rząd może sprzedawać je osobie niepełnoletniej (żeby były przypisane od początku do konta 8-latka). Nie jestem w stanie pojąć dlaczego nikt w Ministerstwie Finansów nie wpadł na pomysł, by na życzenie kupującego przygotować efektowną, materialną formę takiego papieru wartościowego i możliwość sprezentowania obligacji wskazanej osobie. Dzięki temu setki tysięcy osób kupowałyby obligacje swoim dzieciakom, chrześniakom, wnuczkom z najróżniejszych okazji – zamiast iPadów, konsol do gier, czy zwykłych kopertówek.  Czy to nie byłoby piękne, dobre, użyteczne? No, nie byłoby? 

SPOTKAJ SIĘ Z AUTOREM BLOGU NA TARGACH KSIĄŻKI. W najbliższą sobotę o godzinie 13.00 znajdziecie mnie na Targach Książki w warszawskim Pałacu Kultury. Jeśli ktoś kupił lub kupi mój najnowszy poradnik „Jak pomnażać oszczędności” i chciałby sympatyczną dedykację – zapraszam. Jeśli chcielibyście przyjść i pogadać o domowych finansach – też zapraszam! ”Dziennik Gazeta Prawna” zrecenzowała książkę tak: ”Autor wie jak rozprawiać o finansach w sposób zachęcający i zrozumiały. (…). Samcik wielokrotnie powołuje się w książce na swoje długie, bo już prawie 20-letnie doświadczenie inwestora. To uczciwy i dobry sposób, by wciągnąć czytelnika do fascynującej gry w inwestowanie. To czyni tę książkę wiarygodnym źródłem wiedzy o sensownym odkładaniu pieniędzy”. 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!