Coraz droższe kredyty? Jest plan pomocy. Zamrażanie WIBOR-u, kasowanie marż, dopłaty. Sprawdzam, co jeszcze rząd powinien zamrozić, by żyło się lepiej

Coraz droższe kredyty? Jest plan pomocy. Zamrażanie WIBOR-u, kasowanie marż, dopłaty. Sprawdzam, co jeszcze rząd powinien zamrozić, by żyło się lepiej

Przez Polskę przelewa się dyskusja o tym, co zrobić, żeby wzrost stóp procentowych nie bolał (choć przecież po to jest, żeby bolał). Zamrożenie stawki WIBOR, dopłaty do kredytów dla najuboższych (to tacy w ogóle dostawali kredyty?), ograniczenie marż bankowych i nieoprocentowane pożyczki na spłatę rat. Świetne pomysły, choć pewnie spowodują konieczność… jeszcze większego podwyższania stóp procentowych. Cóż, mamy czasy, w których dopłaty, ulgi, dotacje, świadczenia, zasiłki są na porządku dziennym. Co jeszcze rząd powinien zamrozić, by żyło się lepiej, wszystkim? Oto kilka propozycji. Dorzucajcie swoje!

Zamrożenie WIBOR oraz inne pomysły na pomoc kredytobiorcom to najgorętszy temat ostatnich dni. I nic dziwnego – po raz pierwszy od 20 lat rosną w Polsce stopy procentowe (a za nimi właśnie WIBOR, czyli wskaźnik określający cenę kredytu). Ostatnia decyzja RPP o podniesieniu stóp procentowych aż o „cztery ćwiartki” zszokowała niektórych kredytobiorców. Niektórzy znów zaczęli marzyć o zamianie kredytu na taki o stałym oprocentowaniu.

Zobacz również:

Nie da się ukryć: inflacja dotyka nie tylko tych, którzy kupują towary w sklepach, ale i tych, którzy spłacają kredyty (czyli po prostu ceny pieniądza). Kredyty, które jeszcze pół roku temu były tanie jak barszcz, nagle drożeją. I to drożeją bardzo szybko (nikt się nie spodziewał, że rata kredytu może się w kilka miesięcy podwoić). A przecież prezes NBP Adam Glapiński obiecywał, że stopy będą długo niskie. I mówił, że to dobrze, iż polskie rodziny kupują mieszkania na kredyt.

Stopa NBP urosła do 4,5%. Oprocentowanie kredytów do 7%. Czas na pomoc?

Wzrost rat kredytów jest tak duży (a przede wszystkim: tak szybki), że coraz więcej osób wzywa rząd do reakcji. W jednym z poprzednich tekstów policzyliśmy, że na razie szum wokół stóp procentowych i podwyżek rat kredytów jest chyba większy niż realny kaliber sprawy. Sprawdziliśmy, kto może mieć kłopoty ze spłatą rat kredytowych i ile jest takich osób. Oraz czy Wy – Drodzy Czytelnicy – też jesteście na liście.

Najogólniej rzecz biorąc: na razie problem nie jest masowy. Ale oczywiście, wraz ze wzrostem stóp procentowych może nim się stać. Tutaj Maciek Samcik pisze, do jakiego poziomu stopy mogą urosnąć (scrolluj do końca tekstu).

Lewicowa Partia Razem chce zamrożenia stawki WIBOR na niższym poziomie niż obecny (to dziwne, bo Lewica zawsze pomagała najbiedniejszym, a kredyty hipoteczne to raczej domena klasy średniej). Na to konserwatywny PSL dorzucił swoje trzy grosze i proponuje: „niech państwowe banki zrezygnują z marży kredytowej”. Ma to powstrzymać ubożenie osób, którym rata kredytu zjada domowy budżet. Rząd poczuł, że ktoś inny mógłby „przytulić” wyborców-kredytobiorców i puścił przeciek do mediów, że też się zastanawia. Jak podało radio RMF FM, w grę wchodzą:

  • nieoprocentowane pożyczki dla najbiedniejszych na spłatę kredytów
  • dopłaty do kredytów (nie wiadomo, czy tylko dla najbiedniejszych)
  • ustawowe, czasowe ograniczenie marż bankowych

Generalnie – nic konkretnego. To wygląda raczej na balon próbny i demonstrację, że rząd widzi problem drożejących kredytów. Ludzie orientujący się w finansach już pukają się w czoło: dopłacanie do kredytów będzie oznaczało, że RPP będzie musiała jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe. Bo one są właśnie po to, żeby kredyty były droższe.

Ale dlaczego tylko ograniczać się do WIBOR-u? I dlaczego ograniczać się tylko do banków? Państwo jest obecne w wielu dziedzinach gospodarki. Co jeszcze mogłoby zamrozić, żeby żyło się lepiej, wszystkim? Oto kilka propozycji (z przymrużeniem oka, więc się nie denerwujcie).

Zamrożenie cen… na giełdzie. Dla emerytów!

W akcjach polskich spółek (głównie tych największych, wchodzących w skład WIG20) pieniądze trzyma 15,4 mln Polaków, którzy w trakcie swojej kariery zawodowej składkowali na emeryturę do OFE. Sporo ludzi inwestuje pieniądze w formie IKE, IKZE, PPE i PPK. Są też ludzie, którzy po prostu długoterminowo inwestują na giełdzie, że mieć dodatkową emeryturę.

Może by tak arbitralnie ustawić limit wartości WIG20 na poziomie choćby 2200 pkt? Tyle mniej więcej wynosiła wartość tego indeksu w ostatniej dekadzie. Dlaczego by nie zobowiązać instytucji państwowych do interwencyjnego skupu akcji, gdy ich wartość zacznie spadać? Choć brzmi jak herezja, to nią nie jest. Już teraz przecież NBP interweniuje na rynku, tyle że walutowym, umacniając albo osłabiając – w zależności od potrzeb – kurs złotego. A Putin zamknął giełdę, gdy mu się nie podobały kursy, a potem zabronił sprzedawać akcji i ją… otworzył. Można? Można.

Poza tym był już pomysł, żeby rząd wyrównał straty na rynku akcji po transferze pieniędzy z OFE do ZUS przy okazji wygaszenia działalności funduszy emerytalnych. Jeden z barwniejszych członków RPP, Eryk Łon, postulował, aby NBP – wzorem Banku Anglii, Banku Japonii czy EBC – skupował obligacje prywatnych spółek i miał możliwość inwestowania na giełdzie. Czyli gdyby na giełdzie była panika, a indeksy spadały, NBP mógłby stabilizować ceny. Zadowoleni byliby inwestorzy i budżet państwa, który zarabiałyby na podatku Belki.

Czytaj też: WIBOR w górę, ceny mieszkań w dół? Rosnące stopy pogrzebały zdolność kredytową tysięcy Polaków. Awaria silnika, który napędzał wzrost cen mieszkań. Co to oznacza?

Mrożenie cen mleka, mąki i kurczaka. A ośmiorniczki?

To, czy rośnie presja, aby daną cenę zamrażać, czy nie, zależy od klimatu. Na co dzień zamrożone (w sensie: taryfowane) są ceny nośników energii: prądu czy ciepła, i to w wielu europejskich krajach. Za to, że konsumenci mają taniej, zwykle większy rachunek płacą firmy (np. WIBOR przecież miałby być zamrożony dla klientów indywidualnych, kredytów firmowych chyba (?) nikt zamrażać nie chce).

Jakie jeszcze ceny można zamrozić, by chronić dobrobyt konsumentów? Prawie 29% naszych wydatków stanowi żywność. Niestety, tutaj z mrożeniem jest problem. Rząd co prawda obniżył VAT na niektóre produkty do 0%, ale to wcale nie przełożyło się na spadki cen. Koszty produkcji (surowców, pensje pracowników) i tak rosną, co musi być widoczne na półkach.

Ale czy rzeczywiście musi? Drożeje wszystko, ale można sobie wyobrazić, że – w imię dobra wspólnego – rząd zamraża ceny produktów pierwszej potrzeby. Co by to miało być? Nie trzeba daleko szukać, wystarczy zainspirować się Węgrami, gdzie rząd wprowadził regulowane ceny mleka, cukru, mąki pszennej, oleju, udźca wieprzowego i piersi z kurczaka. Tego wszystkiego od razu w sklepach natychmiast zabrakło.

Niech drożeją „ośmiorniczki”, jagnięcina, łosoś czy bezglutenowy makaron, ale mąka pszenna i kurczak mają zostać tanie. W imię obrony najuboższych. Trudno zrozumieć, dlaczego rząd się na to nie zdecydował. Zwłaszcza że jeden z posłów PiS wygadał się w programie telewizyjnym, że mówi się o tym wśród polityków. Czyżby obawiano się, że za cenami urzędowymi na żywność przyjdą – całkiem nieplanowane – kartki na żywność?

Czytaj też: Podwyżki cen paliw drenują nam portfele. Czy tradycyjnie tanie stacje przy marketach i z mniej znanych sieci są wciąż ratunkiem? Huzar i Auchan kontra Orlen, Circle K i BP

Zamrożenie cen usług publicznych. Abonament RTV już jest „zamrożony”

Państwowe (ale też samorządowe) spółki mogą z łatwością „zamrozić” ceny. Przykład idzie z góry, a właściwie z telewizji. W tym roku wysokość abonamentu RTV nie wzrosła. To jest wręcz niemożliwe, obserwując wzrost cen na rynku. A jednak – w tym roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie zmieniła stawki abonamentu, który wynosi 24,5 zł.

Jak to możliwe? To proste – TVP regularnie, od kilku lat, dostaje rekompensatę z budżetu. Abonamentu nie płacą wszyscy zobowiązani (robi to jedynie 31% gospodarstw domowych), koszty działalności rosną, więc wyrwa finansowa jest pokrywana z budżetu. I ludzie są szczęśliwi.

To samo może dotyczyć innych usług publicznych, np. cen na kolei czy w komunikacji miejskiej. W ostatnich tygodniach wiele miast ogłosiło wzrost cen biletów autobusowych: w Łodzi o 30%, w Gdańsku o 28%. A przecież już teraz w Polsce są dziesiątki miast z darmową komunikacją miejską (więcej informacji na ten temat tutaj). Fakt, są to głównie „miasteczka”, a nie miasta, ale jednak pokazują, że się da. Poza publicznym transportem powinno się też zamrozić ceny na przejazd państwowymi autostradami.

Czytaj też: Kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem na 25 lat: dlaczego w Polsce takich nie ma? Banki nie chcą? Rząd nie chce? Polacy nie chcą? Oto odpowiedź

Czytaj też: Stopy procentowe znowu w górę, oprocentowanie kredytów też. Czy kredyty z ery „taniego pieniądza” to tykająca bomba zegarowa? Kto nie udźwignie wzrostu stawki WIBOR?

Zamrożenie cen usług w firmach państwowych. Hotele, paliwa…

„Powinna powstać państwowa sieć sklepów” – powiedział minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Rząd rzucił rękawice sektorowi prywatnemu, bo uznał, że a) ceny są za wysokie lub b) ceny są za niskie, bo rolnicy i producenci żywności dostają zbyt mały kawałek sprzedażowego tortu. Pomysł żyje w przestrzeni publicznej prawie dwa lata.

Zdaniem rządu nowa państwowa sieć „GS-ów” (czyli znanych z PRL spółdzielni produkcyjno-handlowo-sklepowych) ma przeciwdziałać zmowom cenowym na rynku. Jeśli tak, to jest to prztyczek w nos UOKiK-u, który na co dzień ze zmowami cenowymi walczy. Ale skoro już będzie państwowa sieć sklepów, to konsumenci będą mieli prawo oczekiwać tam niskich cen.

To samo dotyczy innych usług, w których obecne jest państwo, np. hoteli (Polski Holding Hotelowy jest jednym z większych operatorów hoteli znanych marek np. Hampton by Hilton czy Courtyard by Marriott). W PHN sztywna cena doby hotelowej mogłaby wynosić 150 zł – żeby każdego było stać i żeby inflacja nie ograniczała nam wypoczynku.

Polska nie zdecydowała się (jeszcze) na zamrożenie cen paliw, ale nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Ropa naftowa ciągle drożeje, a ceny paliw w hurcie są na rekordowo wysokim poziomie. Być może następne w kolejce do ustalenia sztywnego cennika są ceny paliw na 1800 stacji Orlenu.

Czy państwo powinno sterować czy nadzorować?

Czy to źle, że mamy tyle państwa w gospodarce? Udział w rynku państwowych firm w Polsce jest duży i wynosi 25-30%. W Europie państwo też jest obecne, tyle że na poziomie 10%. Według PwC państwo w gospodarce ma służyć m.in. ochronie konsumentów (jeśli regulacje nie wystarczają). I pewnie na to liczą niektórzy wyborcy i ekonomiści, którzy chcą zamrożenia WIBOR-u.

Dlatego bliższy jest mi model anglosaski, gdzie – jak czytam w raporcie wymienionej firmy doradczej – udział państwa w gospodarce jest mniejszy, za to państwo poprzestaje na regulowaniu branży prywatnych, a nie ingerowaniu w nie. My w ostatnich latach idziemy raczej w stronę, jeśli nie Wenezueli, to przynajmniej Turcji – z wysoką, już nawet ok. 50% inflacją i ręcznym sterowaniem gospodarką, za co na końcu i tak zapłacą zwykli obywatele. Dlatego już koniec tych żartów.

——————

Posłuchaj podcastu: coraz droższe kredyty. Czy znów grozi nam, że będziemy mieszkać „u Niemca”?

W 99. odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” sprawdzamy, jakie podwyżki powinni dostać urzędnicy budżetówki (lider opozycji obiecuje 20% jeśli wygra wybory, ale minister edukacji przebija i mówi – 30%), a także chłodno myślimy o innych podwyżkach. Rozważamy, do czego doprowadzą nas podwyżki stóp procentowych i wzrost raty kredytu (czy z ich powodu znów grozi nam, że będziemy „mieszkać u Niemca” i czy to aby na pewno jest źle). Zastanawiamy się też nad tym, czy lepszą lokatą kapitału od depozytu w banku może być… używane auto. A na koniec przedstawiamy trzy dobre wiadomości na wyjątkowo złe czasy. Do wysłuchania podcastu – aby to uczynić należy kliknąć ten link – zapraszają Maciek Bednarek, Irek Sudak, Maciek Samcik oraz nowy członek teamu „Subiektywnie o finansach” – Maciek Jaszczuk. Bo liczba Maćków na metr kwadratowy subiektywności musi się zgadzać :-).

Zobacz też wideokomentarz:

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
60 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
4 miesięcy temu

Mrożenie cen pokazały Węgry jak to działa. Stacje i sklepy wprowadziły limity a niektóre odmówiły sprzedaży, bo generowała straty.

gosc
4 miesięcy temu

Proponuje zamrozic wyplaty czlonkow rzadu poslow, senatorow, ministrow, prezydentow, burmistrzow i w ogole wysoko zarabiajacych urzednikow. Niech dostaja minimalna krajowa i sobie pozyja jak wiekszosc Polakow. Moze przestana byc oderwani od rzeczywistosci jak po kieszeni dostana.

stary
4 miesięcy temu
Reply to  gosc

„Genialny” pomysł. Robiliby jeszcze większe wałki niż obecnie.

Anna
4 miesięcy temu

Zamrożenie premii prezesa NBP

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Anna

Prosiliśmy o rozwiązania systemowe, a nie o indywidualne sankcje 😉

T-1000
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Systemowo to można ich tylko posłać na ławę oskarżonych!

Grzegorz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie sankcje, a specjalna operacja ekonomiczna.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Specjalna operacja to jest dostarczanie ciężkiego sprzętu Ukrainie 😉

Julia
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)a może dostarczenie ciężkiego sprzętu Ukrainie zakupionego za premię prezesa NBP ?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Julia

Na kilka javelinów może by starczyło 😉

mko
4 miesięcy temu

WIBOR zamrozić może rząd bardzo łatwo, wystarczy wysłać maila do prezesów państwowych banków, aby deklarowali odpowiednie wartości do obliczania WIBORu (przypominać trzeba zawsze i wszędzie, że WIBOR nie ma nic wspólnego z realnymi kosztami/przychodami banków z pożyczania sobie wzajemnie pieniędzy, bo żadne banki ich sobie nie pożyczają na 1M,3M, 6M czy dłużej)

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  mko

O to to. Proste rozwiązania są najlepsze 😉

ona
4 miesięcy temu

jak czytam słowa: dopłaty do kredytów to głowa mi pęka i dostanę udaru zaraz. To już nie jest zwykłe denerwowanie się. Ja mam dopłacać swoimi podatkami ludziom, którzy chcieli żyć ponad swój stan? Serio ktoś jest w stanie wpaść na taki pomysł!?

Last edited 4 miesięcy temu by ona
ona
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

świat się kończy … serio. To już nie jest śmieszne.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  ona

Pewnie się nie kończy, ale niewykluczone, że będzie zawierucha na miarę wojen światowych

Przemo
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wiadomo już, że putler nie ma potencjału na konwencjonalne zaatakowanie Europy. Zatem jak będzie zawierucha to i koniec świata będzie.

Wanda
4 miesięcy temu
Reply to  ona

To jest hucpa. Cyrk. A dziś do tego grona dołączył Tusk. Zacieśnianie ilościowe i podnoszenie stóp proc. ma zdjąć nadmierną płynność z rynku. Także z tych zakredytowanych. Jaki sens ma podnoszenie stóp i jednoczesne obniżanie podatków i rozbudowywanie wydatków socjalnych. Czemu ekonomiczne autorytety siedzą cicho?

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Wanda

A znasz jakieś autorytety, które są autorytetami dla większości Polaków?

daniel
4 miesięcy temu
Reply to  ona

Ale 500 plus pewnie bierze …

daniel
4 miesięcy temu
Reply to  ona

Ale 500 plus się bierze

Regnard
4 miesięcy temu
Reply to  ona

A tak. Jest takie klasyczne przysłowie „Malo accepto sultus sapit” co w wolnym przekładzie znaczy „Doznawszy złego głupi mądrzeje”. Ktoś ma jeszcze wątpliwości że w Rydzykolandzie, tym – nie bójmy się tego słowa – raju, ciężkim frajerstwem jest praca?

Dora
4 miesięcy temu
Reply to  ona

Otóż to, jak to mówią: w punkt 🙂

Paweł
4 miesięcy temu

A gdzie zamrożenie kursu CHF na poziomie np. z 2008 roku na tej liście? Złotówkowicze już zapomnieli jak się wyżywali jeszcze 6 miesięcy temu na „roszczeniowych” frankowiczach, co to brali w innej walucie niż zarabiają?
Nie znaczy, że krytykuję pomysł „zamrażania WIBORu” czy zmniejszania marży banków, ale zachowajmy symetrię w działaniach

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

A tak, niejeden złotówkowicz po dwukrotnym wzroście raty do zapłacenia zweryfikuje swoje stwierdzenia o „pazernym frankowiczu” 😉

Dociekliwy
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A może nawet niektórzy złotówkowicze zaczną bardzo uważnie analizować podpisane umowy…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Dociekliwy

Może w ogóle zaczną je analizować? A może po raz pierwszy przeczytają co podpisali? 🙂

Tobiasz
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Ja mam wrażenie, że złotówkowicze zaraz podzielą się na dwa „obozy” – starych kredytobiorców, którzy zaciągali zobowiązania w złotych w latach 2005 – 2014 i nowych kredytobiorców z lat 2015 – 2022. Ci pierwsi będą mówić, że nikt im nie zamrażał WIBOR – u, jak płacili raty a biorący kredyty po 2015 roku płacili najniższe raty w historii. I wcale mnie kolejna oś polaryzacji społeczeństwa nie zdziwi 😉

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Całkiem możliwy scenariusz

cynik
4 miesięcy temu

Skoro już planują dodruk i dorzucenie grosza kredyciarzom to niech nie zapominają o oszczędzających. Nam też się należy trochę świeżej kasy. Banki nie chcą płacić, to niech władza zacznie. Mają doświadczenie w rożnych plusach.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  cynik

Oczywiście!

Jadzia
4 miesięcy temu

Banki już zarobiły 2x więcej niż rok temu (styczeń-luty). Jeśli się zamrozi raty kredytu hipotecznego na poziomie wiboru sprzed kilku miesięcy nic się złego nie stanie. Banki mniej zarobią, mniej przetransferują dywidend do zagranicznych właścicieli a ludziom zostanie więcej pieniędzy.

Raider
4 miesięcy temu
Reply to  Jadzia

Proponuję dokwaterować każdemu zmrożonemu po 5 rodzin, wynajmujących teraz mieszkania – ludziom zostanie więcej pieniędzy.

Tobiasz
4 miesięcy temu

Wystarczająco dużo kasy rząd już rozdał – emerytom, górnikom, swoim partyjnym towarzyszom. Pomijam oczywiście pandemię i tarcze antyinflacyjne obniżające podatki, bo to było uzasadnione. Propozycję dopłat można by ewentualnie rozważyć, ale nie przy skali dotychczasowego rozdawnictwa ze strony PiS. Potrzebujemy oszczędności w budżecie i ograniczania wydatków z powodu dramatycznie rosnącej inflacji.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

„Oszczędności” oraz „PiS” – to się nie sklei

Hieronim
4 miesięcy temu

Panie Redaktorze, to jest perpetuum mobile, zaraz wyjaśnię. Prezes NBP próbuje jakoś utrzymać w ryzach inflację, priorytetem Premiera jest wygranie wyborów. RPP podniesie stopy, rząd przyzna ulgi „najuboższym”, więc inflacja znów wybije. I da capo al fine: RPP znów podniesie stopy, na co zareaguje rząd… Ciekawe, czy opamiętanie przyjdzie przy kursie 7 złotych za dolara, czy dopiero przy 10?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Brzmi jak dobry plan premiera 😉

Grzesiek
4 miesięcy temu

A może dopłaty dla tych co jeszcze żadnych dopłat za nic nie otrzymali, żeby mieli z czego dopłacać…..

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Bardzo mi się podoba ta koncepcja!

Marcin
4 miesięcy temu

Zrobiłem sobie sam „dopłatę do kredytu”, wniosek o częściową spłatę kredytu już wisi w banku i czeka na wykonanie. Co ciekawe mój kredyt w PKO BP jest sprzed 2017 roku więc jest ze starej ustawy o kredycie hipotecznym i częściowa nadpłata raty następuje następnego dnia po dacie spłaty kredytu więc składasz wniosek i czekasz na termin spłaty raty żeby nadpłata zeszła razem z ratą. Jeśli się ma pieniądze i chce spłacić kredytu to wcale nie jest takie proste go iść i nadpłacić, trzeba czekać…. Bank dodatkowo wymaga złożenia wniosku o częściową nadpłatę na co najmniej 3 dni przed datą spłaty… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

W sumie to powinien być po prostu większy przelew i prośba do banku o przeliczenie harmonogramu…

Waldek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To nawet srajbank ten od ąęśćż, ma opcje spłać na stronie czy apce. Klikam ile, czy skrócenie okresu czy zmniejszenie raty i już. Auto przelicza harmonogram. Nawet od jakiegoś czasu już go wysyłają na mejla a nie za każdym razem papierem przez Świętą pocztę narodową.

oxo
4 miesięcy temu

Kilka stron artykułu o kredytach hipotecznych i ANI ZDANIA o tym, że WIBOR jest obiecnie kompletnie sztucznym tworem naliczanym BEZ transakcji i zupełnie odjechał od podstawowej funkcji, czyli mapowania „kosztu pieniądza w hurcie”. Banki w tej chwili bezczelnie okradają ludzi, rozjazd między lokatą, a kredytem hipotecznym chyba nigdy nie był tak duzy,a szanowcy autor chowa temat żartami z centralnego sterowania gospodarką. Gdyby WIBOR był uczciwie ustalany, to byłby obiecnie na poziomie 1,5-2 pp dla 3M/6M albo banki drastycznie podniosłyby oprocentowanie lokat, co zamorowałoby inflacje w góra rok. Ale o tym cicho sza, pisac i gadać pewnie nie wolno. Bardzo jestem… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  oxo
Jarek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Również uważam, że jest to kwestia totalnie przemilczana i całkowicie na rękę bankom. Niech Wibor równa się nominalnej stopie oprocentowania NBP i wszystko będzie jasne. A tak to Wibor 6M rośnie jak chcą banki. Przecież tutaj banki są stricte sędziami we własnej sprawie. I zamiast kpić z ludzi, co to mają pomysły zamrażania wiboru to pochylmy się nad realnym problemem tego jak wyliczany jest Wibor. Prawda jest taka, że jakieś 90% kredytobiorców nie ma pojęcia jak wyliczana jest ich rata, co to jest ten Wibor i o wysokości raty dowiadują się z listu od banku. Może jednak warto by zacząć… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Jest pewna wada tej opcji – gdyby cena kredytu zależała od stopy NBP to też byłyby sterowane przez kilku gości, podobnie jak WIBOR 😉
Ale są niezależne wskaźniki. Tutaj opisujemy jeden z nich:
https://subiektywnieofinansach.pl/porownalem-wskaznik-wibor-z-oprocentowaniem-depozytow/

Jarek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przynajmniej byłaby to instytucja państwowa, która przynajmniej w teorii nie jest zainteresowana zyskiem banków. No ale zaufanie do RPP i innych instytucji państwa tez jest mocno ograniczone. Skoro zaś zgadzamy się co do meritum, że oprocentowanie jest sterowane i zawyżone, to może warto o tym trąbić, a nie ograniczać się do wyśmiewania pomysłów typu zamrożenie Wiboru czy dopłaty do kredytów? (Dopłaty do kredytów do czyste szaleństwo – nic innego jak dalsze nabijanie kabzy bankom) Problemy kredytobiorców dopiero się zaczynają, cześć osób jest wciąż jeszcze przed zmiana oprocentowania albo dotknęła ich jedna z pierwszych, niewielkich podwyżek – poczekajmy do maja, czerwca,… Czytaj więcej »

Grzesiek
4 miesięcy temu
Reply to  Jarek

…. a może oprocentowanie kredytów i depozytów powinno być uzależnione od inflacji i wyższe od niej? Przecież teraz depozytariusze tracą bo nie doganiają inflacji. Kredytobiorcy natomiast dostają pieniądze po cenie poniżej inflacji, więc są i tak do przodu

T-1000
4 miesięcy temu

Czyli ich elektorat kupił sobie wymarzone mieszkania, zadłużając się pod korek? Dlaczego mnie to nie dziwi???

Mateusz
4 miesięcy temu

Prosze zamrożenie cen mieszkań… hmm… z 2002r.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Ech, kupowałem wtedy mieszkanie po 2700 zł za metr 😉

Mariusz
4 miesięcy temu

Cały ten artykuł to reklama złota, bo jeżeli rząd będzie dopłacał każdemu i tym samym czasie zmniejszał obciążenia podatkowe to forsa na ten cel będzie pochodzić z dodruku. Pewien rządowy ekonomista oburzył się na określenie 'dodruk’, ale za co NBP kupuje obligacje PFR, jeżeli nie zbiera gotówki z lokat. To jest droga do sytuacji jak w Wenezueli czy Turcji, gdzie złoto i waluty obce jeszcze pozwalają coś kupić. Zgadzam się też z redaktorem, że upadek waluty doprowadzi do władzy politycznej populizm i skrajne ruchy lewicy lub prawicy. To może skończyć się rozbiciem UE i wojna wewnątrz Europy, gdzie np Orban… Czytaj więcej »

Mariusz
4 miesięcy temu

Przekaż rządu: nie pracuj, bo po co – damy Ci 500+, zasiłki i dopłaty. Weź kredyt – my Ci go spłacimy. Nie oszczędzaj – bo to idiotyczne w czasie inflacji – lepiej przepić wspierając monopol. Jest powiedzenie, że oszczędnością i pracą narody się bogacą. W Polsce mamy jednak polityków, którzy słuchali hipisa Alana Wattsa, który stwierdził, że pieniądze są tylko jednostka miary jak centymetr i w czasie kryzysu gospodarczego nie można powiedzieć robotnikom, że brakuje pieniędzy, bo to tak jakby powiedzieć, że brakuje centymetrów do produkcji. W Polsce rząd mówi wyraźnie, że nie brakuje centymetrów i farby w drukarni NBP… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

„nie pracuj, bo po co – damy Ci 500+, zasiłki i dopłaty. Weź kredyt – my Ci go spłacimy. Nie oszczędzaj – bo to idiotyczne w czasie inflacji – lepiej przepić wspierając monopol” – a na koniec zagłosuj jak trzeba

Jan
4 miesięcy temu

Co z tego, że podnosi się stopę jak i tak lokaty mają oprocentowanie 1 procent. W ten sposób tylko banki zarabiają i dyktują warunki. Jeżeli oprocentowanie w bankach nie pójdzie gwałtownie do góry to można wszystkim dopłacać a i tak pieniądz będzie trącił. Lepiej aby państwowe banki znacząco podniosły stopy procentowe na lokatach….. To płn się wzmocni, bo…

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Jan

A to banki dyktują stopy procentowe? Ajć! NBP to też bank.

Grunwi
4 miesięcy temu

Odpowiadając na pytanie w tytule: wydatki. Podnoszenie stóp nie ma prawa zadziałać przy proinflacyjnej polityce nierządu.

Kamil
4 miesięcy temu

NBP jako instytucja konstytucyjnie zobowiązana do dbania o poziom inflacji podnosi stopy, w tym sam czasie rząd planuje zamrozić WIbor, żeby koszt pieniądza był niższy. Gdzie tu logika? Po to NBP podnosi stopy, by koszt finansowania był wyższy.
a co do poziomu Wibor, to inflacja wynosi dzisiaj 11%, Wibor Ok. 5%, jesli dodamy do tego marże, to lacznie % na kredycie wynosi Ok. 7, czyli realne oprocentowanie wynosi -4%.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!