7 kwietnia 2022

Stopy procentowe ostro w górę, wzrosną więc raty kredytowe. Wiemy, ile osób może mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego. Czy jesteś na liście?

Stopy procentowe ostro w górę, wzrosną więc raty kredytowe. Wiemy, ile osób może mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego. Czy jesteś na liście?

Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe aż o 1 pkt proc. Główna stopa referencyjna rośnie więc do 4,5%. Przy takim poziomie stóp procentowych znacząco rośnie ryzyko niespłacalności kredytów. Ile osób – i kto dokładnie – będzie mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego? Co wynika z danych i prognoz? 

Po publikacji ostatnich danych o inflacji, która osiągnęła poziom dwucyfrowy, było przesądzone, że na kwietniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniesie stopy procentowe. I że skala podwyżki będzie spora. Mało kto jednak przewidział, że stopy procentowe wzrosną aż o 1 pkt proc., a więc że główna stopa – referencyjna – wzrośnie do 4,5%.

Zobacz również:

Dla kredytobiorców ważniejsze jest to, jak na ostatnią podwyżkę zareaguje wskaźnik WIBOR, od którego bezpośrednio zależy oprocentowanie kredytu. WIBOR 3-miesięczny jeszcze przed podwyżką wynosił 4,9%, a 6-miesięczny 5,15%. A więc oba wskaźniki były wyższe od stopy referencyjnej o 1,4-1,65 pkt proc. Jeśli WIBOR wzrośnie o tyle, o ile w górę poszły stopy procentowe, wskaźnik znajdzie się na poziomie ok. 6%. A jeśli dodamy do tego ok. 2 pkt proc. marży, oprocentowanie kredytów hipotecznych sięgnie nawet 8%.

To nie stanie się automatycznie, ponieważ oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie waloryzowane jest co kwartał lub pół roku, w zależności od tego, który wskaźnik WIBOR – 3-miesięczny czy 6-miesięczny – wpisany jest do umowy kredytu.

Przeczytaj też: Zaskakująca podwyżka stóp procentowych! Czy Rada Polityki Pieniężnej oszalała? A może „znormalniała”? Odpowiadam na sześć ważnych pytań dla naszych portfeli

„Próg bólu”, czyli jakie oprocentowanie oznacza kłopoty?

Dla kredytobiorców wzrost oprocentowania oznacza wyższe raty kredytowe. A przecież domowy budżet nie jest z gumy. Kredytobiorcy będą musieli zacisnąć pasa, ale część z nich może mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego.

Warto tu podkreślić, że kredyt hipoteczny to taki produkt finansowy, którego spłaty bronimy jak niepodległości. Nawet jeśli się wali i pali, to zrobimy wszystko, żeby spłacić terminowo ratę kredytu hipotecznego. Jeśli pojawiają się turbulencje w domowym budżecie, w pierwszej kolejności pozwalamy sobie na niespłacenie zadłużenia na karcie kredytowej, kredytu gotówkowego czy rachunków za media. Kredyt hipoteczny to ostatni rodzaj kredytu, który przestajemy spłacać.

Przy jakim poziomie oprocentowania mogą zacząć się poważne problemy kredytobiorców? Rozmawiałem o tym z prof. Waldemarem Rogowskim, głównym analitykiem Biura Informacji Kredytowej, który na bazie danych archiwalnych określił „próg bólu”, a więc poziom oprocentowania kredytu, przy którym zauważalnie pogarsza się jakość portfela kredytowego. A konkretnie chodzi o wzrost udziału kredytów spłacanych z opóźnieniem przekraczającym 90 dni.

Rogowski oszacował, że wspomniany „próg bólu” to nominalne oprocentowanie kredytu przekraczające 6,5%. Po ostatniej podwyżce stóp procentowych właściwie każdy kredyt (choć pewnie nie od razu) przekroczy ten poziom oprocentowania.

Przeczytaj też: Stopy procentowe idą w górę i nie chcą się zatrzymać. Czy warto jeszcze zmienić oprocentowanie kredytu ze zmiennego na stałe? Szukam odpowiedzi

Kogo dotknie problem ze spłatą kredytu hipotecznego?

Ekspert BIK podkreśla, że problemy ze spłatą kredytu dotkną tylko część kredytobiorców. Nie jest to bowiem produkt dla każdego. Żeby zaciągnąć kredyt hipoteczny, trzeba mieć stabilne i nie najniższe dochody oraz część inwestycji w zakup nieruchomości sfinansować z własnej kieszeni. W praktyce (przy wymaganym wkładzie własnym na poziomie 10-20%) trzeba uzbierać co najmniej 50 000 – 100 000 zł.

Jaką grupę kredytobiorców najbardziej zaboli drożejący kredyt? To przede wszystkim osoby ze wskaźnikiem DTI (skrót z ang. debt to income) przekraczającym 50%. Wskaźnik określa udział rat kredytowych w domowym budżecie. W przeszłości obowiązywała rekomendacja KNF, która pozwalała bankom udzielić kredytu pod warunkiem, że nie spowoduje to przekroczenia tego wskaźnika powyżej 50%. Jeśli ktoś zarabiał na rękę 5000 zł, to raty wszystkich kredytów (nie tylko hipotecznych) nie mogły przekroczyć 2500 zł. Dziś banki nie muszą kurczowo trzymać się tego wskaźnika. Muszą kierować się „rozsądkiem” i wewnętrznymi zasadami oceny ryzyka kredytowego.

Z analiz BIK wynika, że gdy wskaźnik DTI zaczyna przekraczać 50% (raty zjadają ponad połowę budżetu), to taki kredytobiorca – przy wzroście oprocentowania kredytu – może mieć problemy ze spłatą. Rzecz jasna za problemami ze spłatą kredytu nie stoi tylko jeden czynnik. Waldemar Rogowski dostrzegł, że przy wzroście oprocentowania znacznie szybciej „psują” się kredyty wysokokwotowe, czyli udzielone na kwotę powyżej 1 mln zł.

Przeczytaj też: Aż o 41 mld zł wzrosło nasze zadłużenie w instytucjach finansowych w drugim roku pandemii. Jak będzie w 2022 r.? Niektóre sposoby pożyczania mogą… zniknąć

Kolejnym czynnikiem ryzyka jest moment zaciągnięcia kredytu. Wzrost oprocentowania w większym stopniu odczują osoby, które zaciągnęły kredyt w ostatnich dwóch latach, a więc w warunkach prawie zerowych stóp procentowych. Nie chodzi tu tylko o nagły wzrost rat, ale też związany z tym szok. Osoby, które zaciągały kredyty np. 15 lat temu, nauczyły się, że kredyt niekiedy może przypominać ruletkę. Raz jest tanio, raz drogo i przygotowały się na taką sytuacją, tworząc np. poduszkę finansową.

Problem ze spłatą mogą mieć też osoby, które zaciągały kredyt solo, a nie np. ze współmałżonkiem czy partnerem. Z analiz BIK wynika, że przy rosnącym oprocentowaniu takie kredyty „psują” się częściej. W grupie ryzyka są też osoby, które oprócz kredytu hipotecznego mają na głowie inne zobowiązania, np. kredyty gotówkowe, limity na kartach kredytowych.

W końcu ważne są kompetencje i siła przebicia kredytobiorcy. Wzrost rat kredytowych można zamortyzować na dwa sposoby: zacisnąć pasa albo pójść do szefa po podwyżkę. Jeśli komuś uda się ją wywalczyć, wzrost rat kredytowych właściwie nie wpłynie na obecny poziom życia. Albo wpłynie nań w stosunkowo niewielkim stopniu (nie zagrażając bankructwem). Osoby o stosunkowo niskich możliwościach wywalczenia podwyżki wynagrodzenia mają większe ryzyko, że z powodu wysokich rat kredytu hipotecznego wpadną w tarapaty.

Przeczytaj też: Wkurza cię, że rosnący WIBOR podnosi raty kredytów? Pierwszy bank w Polsce zaoferuje kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem aż przez 10 lat. Wiemy z jakim

90 000 kredytobiorców właśnie wpada w tarapaty?

Podsumujmy. Za chwilę (jeśli nie już) oprocentowanie większości kredytów hipotecznych będzie wyższe niż „próg bólu” określony przez BIK na poziomie 6,5%. Na problem ze spłatą kredytu hipotecznego najbardziej narażeni będą kredytobiorcy, którzy zaciągali kredyt w ostatnich dwóch latach (przy rekordowo niskich stopach), na wysokie kwoty (ponad 1 mln zł), spłacający też inne kredyty, zwłaszcza ci, którym wskaźnik DTI przekroczy 50%.

W grupie ryzyka są też osoby, które brały kredyt samodzielnie (jednoosobowo) oraz z niższymi kompetencjami zawodowymi, a więc z mniejszymi szansami na wywalczenie podwyżki pensji. Ile osób spełnia tych kilka warunków, które zwiastują kłopoty? BIK szacuje, że problem ze spłatą kredytu hipotecznego może dotknąć ok. 90 000 kredytobiorców, którzy pożyczyli ok. 26,5 mld zł. Sporo, ale jeśli spojrzymy na liczbę hipotecznych kredytobiorców i portfel tych kredytów, nie są to oszałamiające liczby.

Wartość portfela kredytów hipotecznych to ok. 530 mld zł. „Zagrożone” kredyty (26,5 mld zł) stanowią więc tylko 5% wszystkich udzielonych kredytów. Kredyty hipoteczne spłaca ok. 2 mln osób, a więc 90-tysięczna grupa „zagrożonych” kredytobiorców stanowi również niespełna 5% wszystkich. Pamiętajmy jednak, że to jeszcze nie koniec podwyżek stóp procentowych. Im będą wyższe, tym więcej będzie osób w „grupie wysokiego ryzyka”, które nie będą w stanie spłacać rat.

Zobacz też wideokomentarz:

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin z Komańczy
5 miesięcy temu

Przez prawie 30 lat WIBOR to był legitny wskaźnik, który na tyle nikomu nie przeszkadzał, że większość nawet nie wiedziała o jego istnieniu. Stał się nieuczciwy po tym jak stopy zaczęły iść w górę.

Marcin z Komańczy
5 miesięcy temu

Chociaż sam w 2005 roku brałem kredyt na jakieś 7 czy 8 % i uważałem że to nisko jest.

Mieszko
5 miesięcy temu

To czy ktoś zwracał uwagę czy nie wcale nie oznacza, że był „legitny”. To, że rośnie świadomość własnych praw i konstrukcji świata finansów u ludzi to chyba dobrze. Gdyby był legitny od razu po podwyżce stóp ludzie powinni wiedzieć ile wynosi ich oprecentowanie, a konia z rzędem temu kto to przewidzi.

Raider
5 miesięcy temu

Ku przestrodze.Jest rok 2020. Znajomy znajomego wziął kredyt na milion złotych z 10% wkładem własnym. Przecież stopy procentowe miały już nigdy nie rosnąć, a jaszczomp pisowski z NBP zapowiadał całkowity brak inflacji. Co tam mini ratka 8 tys PLN znajomy uspokajał. Nawet jak podwyższą, to o ile mu ona wzrośnie.

Dzisiaj siedzę, otwieram popcorn i czekam na rozwrzeszczanych frankowiczów 2.0. ze znajomym znajomego w pierwszym szeregu.

Jak dobrze mieć nieruchomości i nie mieć kredytu.

Tak samo było w 2008.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Raider

O ku…rczę. To jak teraz miniratka wzrośnie do 14k… Pan da telefon do tego znajomego znajomego, może mu zaproponuję wybawienie od problemu z dyskontem 40% 😉

Jacek D
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jak Marcin z Komanczy. Pod koniec ubiegłego wieku brałem hipoteczny. Inflacja podobna jak dzisiaj, tylko oprocentowanie jakoś mi się nie zgadza. Zaczynałem z ca.16%, a chyba w 2000 r, bank pobierał sobie ok. 20% odsetek. Ciekawe co wydarzyłoby się obecnie gdybyśmy podjechali pod te poziomy oprocentowania… Ale wtedy udział własny musiał być 50%. Miałem farta, że nie musiałem brać kredytu w 2008, gdzie dawali 120% ceny nieruchomości, bo odsetki same się spłacą z zysku na funduszach. A jeszcze większego mieli koledzy, którzy brali w CHF przed 2000 r. i szybko go spłacili po tym jak frank się zdeprecjonował do… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Jacek D

Ja zaczynałem od kredytu „Alicja”. To była dopiero ostra jazda 😉

Adam S.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No ale chyba się opłacało to mieć? Inflacja zeżarła.

Aleks
5 miesięcy temu
Reply to  Raider

Kolejny raz, banda nieuków rozkreciła wzorem Turcji (ponad 61% inflacji) i Wegier, stymulowanie gospodarki dodrukiem pieniazkow. Nie majac oparcia w solidnych podstawach ekonomicznych – bawili sie socjalem jakby Polska byla przynajmniej Niemcami, nie baczac na to, ze Polski nie stac na tak hojny socjal. Doping byl taki sam jak w 2006r. i nast. – kredyty = wzrost cen uslug i nieruchomosci…a pozniej szybki zjazd w dol. Efekt – ok. 900 tys kredytobiorcow mamionych wizja Polska w strefie euro, zakupilo nieruchomosci stymulujac gospodarke. Obecnie czesc osob po transferach socjalnych uwierzyło, ze jest w klasie sredniej (!), zamarzyło i realizuje zawyzone w… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Oj tak, jeszcze będzie 13-tka dla 500+. Tylko wiadomo jak to się skończy – jeszcze wyższą inflacją

Ralf
5 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Niestety, nie urażając nikogo, transfery (zaoszczędzonej, a potem już drukowanej) gotówki, miast w rozwój nowoczesnej gospodarki, trafiają pod strzechy ludu. A że pod strzechami żyje w większości mało kumata masa, to niestety potem tak to się kończy. A kolejne transfery powodują tylko rozpasanie i roszczeniowość. O edukacji ekonomicznej chyba nawet nie ma co pisać… Kiedyś byłem idealistą (oraz patriotą) i uważałem, że z dobrobytu powinna korzystać jak największa część społeczeństwa, bo niby dlaczego miodek ma spijać wąska grupa?! Dlaczego na wakacje ma jeździć tylko śmietanka. Czas zweryfikował moje poglądy. Stykając się z rodakami, w sezonie, na Półwyspie Helskim, stwierdzam, że… Czytaj więcej »

Frajer
5 miesięcy temu
Reply to  Raider

Czerwiec 2021, wybieram się z przyjaciółmi na wakacje. Jeden z nich chwali się zakupem pierwszej nieruchomości na kredyt. Pytam czy brał pod uwagę wzrost stóp procentowych. „Przecież nie wzrosną” usłyszałem w odpowiedzi. Na szczęście nie jest to nieruchomość, w której mieszka i może ją sprzedać, a rata była niewielka, więc nie przymiera głodem z tego powodu, a ma tylko mniejsze możliwości oszczędzania i inwestowania. Lipiec 2021, spotykam się z koleżanką po dłuższym czasie na kawie. Rozmowa o wszystkim i niczym. „Po co mam płacić za wynajem jak kredyt jest tańszy od najmu”. Teraz szok i niedowierzanie, że rata rośnie. Sierpień… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Frajer

Fajna trzyaktówka. Pytanie czy to są kandydaci do dopłat czy nie

aergety
5 miesięcy temu
Reply to  Frajer

Kto ma kredyt, ten jedzie na wynajmujących. Kto wynajmuje, jedzie na zakredytowanych.

Prawda jest taka, że nominalnie rata kredytu jest zawsze niższa niż czynsz najmu. Nie bez powodu landlord podnosi czynsz, jak mu rata skoczy.

Adam S.
5 miesięcy temu
Reply to  Frajer

Mam nadzieję, że nadwyżki ładujesz w złoto i crypto. A, i zmień towarzystwo na jakieś bardziej ogarnięte.

Malgosia
4 miesięcy temu
Reply to  Frajer

Wzrost raty jest oczywisty przy kredycie na tyle lat. Czy spodziewałam się, że w ciągu roku rata się podwoi? Nie do końca. Moja pensja nie wzrosła o 100% . Mam to szczęście, że nie wzięłam kredytu pod korek, mam męża, który też dobrze zarabia, ale to dużo większe zobowiązanie.

Marcin Staly Czytelnik
5 miesięcy temu
Reply to  Raider

Tak to jest jak sie slucha znajomych czy ludzi z tv zamiast liczyc samemu. Umiesz liczyc to licz sam 😉

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Raider

Kupił jedna nieruchomość jest [CENZURA-red], chyba że pod wynajem

Michał
5 miesięcy temu

Gdyby chociaż za podwyżkami kredytów szły w górę podwyżki depozytów 🙂

Fronczewski
5 miesięcy temu

Kredyty wcale nie są za drogie. My po prostu zarabiamy wciąż za mało. Mamy europejskie ceny i usługi bankowe przy niegodnych zarobkach i dlatego kredyt w wielu przypadkach skończy się katastrofą.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Fronczewski

Kredyt właśnie dlatego jest drogi, że mało zarabiamy. Wbrew pozorom to są naczynia połączone.

Jarek
5 miesięcy temu

Stopy procentowe mogą rosnąć w nieskończoność. Niedługo banki zastaną puste mieszkania i brak środków na koncie. Pracownik wyjedzie z tego kraju i sobie poradzi. Jak to mawiali politycy „niech jadą…”. Ciekawe co zrobią jak waluta zamieni się w papier…

Adam S.
5 miesięcy temu

Zaczyna nudzić mnie ten blog. Nic tu dla mnie nie ma. Kredytu nie mam, mam złoto, kryptowaluty, akcje, wszystkie formy oszczędzania emerytalnego, gotówkę, podwyżkę większą niż inflacja.

Same wpisy dla biedoty tutaj są a dla ogarniętych ludzi to co proponujecie?

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Adam S.

O przepraszam, dla biedoty to dopiero od dwóch dni, wcześniej było o nieruchach, fotowoltaice, inwestowaniu w roślinki i o krypto 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!