21 grudnia 2021

Tureckie kazanie o ekonomii? Wprowadzają rządowe dopłaty do oprocentowania depozytów, żeby ludzie nie wyciągali oszczędności z banków i nie zamieniali na dolary

Tureckie kazanie o ekonomii? Wprowadzają rządowe dopłaty do oprocentowania depozytów, żeby ludzie nie wyciągali oszczędności z banków i nie zamieniali na dolary

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan pokazuje włodarzom Polski, co się może stać, gdy rozstrzał między poziomem inflacji i stopami procentowymi staje się nie do zniesienia. Właśnie zapowiedział, że… będzie dopłacał obywatelom do oprocentowania pieniędzy w bankach, żeby tylko nie wymieniali swoich oszczędności na dolary. Czy takie dopłaty do oprocentowania depozytów mają sens? I czy byłyby możliwe w Polsce?

O tym, że Turcja jest rządzona przez finansowego analfabetę, wie już cały świat. Jakiś czas temu zastanawialiśmy się nawet na „Subiektywnie o Finansach”, czy rządzący Polską mogliby doprowadzić kraj do takiego stanu, w jakim jest Turcja – i doszliśmy do wniosku, że to raczej niemożliwe. Wciąż nie wycofujemy się z tego naszego urzędowego optymizmu, choć powoli nabieramy wątpliwości. 🙂

Zobacz również:

Turcja to kraj, który już kilka lat temu stanął na krawędzi bankructwa i w którym bank centralny jest politycznie w pełni uzależniony od rządu (przypomina Wam to coś?). Dla rządu to fajne: wiadomo, że im niższe stopy procentowe są w danym kraju, tym taniej jego rząd się może zadłużać. Więc stopy w Turcji są znacznie poniżej poziomu inflacji (przypomina Wam to coś?) i… spadają. Ostatnio zostały obniżone do 14% przy inflacji sięgającej 21,3%. W tym roku – przy rosnącej inflacji – bank centralny Turcji, pod naciskiem Erdogana, obniżył stopy o pięć punktów procentowych.

Nie śmiejcie się – naszemu prezesowi NBP też to przeszło przez głowę. Ba, niedawno przechodziły mu przez głowę znacznie gorsze rzeczy – chciał walczyć z nadchodzącą deflacją.

Lira tonie? Prezydent Erdogan: będą dopłaty do oprocentowania depozytów

Z tego powodu – jak również z powodu przekonania inwestorów, że kraj jest rządzony przez typa nieobliczalnego – kapitał ucieka od inwestowania w Turcji oraz od tureckiej waluty. Jeszcze w 2013 r. dolar kosztował tylko dwie liry, a Turcja była uznawana za wschodzącego tygrysa gospodarczego. Kilka dni temu za dolara trzeba było płacić 18 lir – tylko w tym roku cena „zielonego” się podwoiła.

Dla obywateli to jest niszczące – wyobraźcie sobie, że w ciągu kilkunastu miesięcy kurs euro skacze z 4,5 zł do 9 zł. Spada wartość nabywcza pensji (wszystkie towary z importu drożeją lawinowo), rośnie inflacja, tanieją nieruchomości wyrażone w „twardej walucie”. Tak drastyczny spadek wartości rodzimej waluty musi wywoływać zmiany w mózgach ludzi, którzy zamieniają oszczędności w lirach na dolary, powodując jeszcze większy wzrost jego wartości i… jeszcze wyższą inflację.

o ile zmienił się kurs dolara do złotego i do liry przez 10 lat
O ile zmienił się kurs dolara do złotego i do liry przez 10 lat?

Dlaczego piszę o tym, że Erdogan to finansowy analfabeta? Ano dlatego, że z uporem maniaka przekonuje w swoich publicznych wypowiedziach, iż musi obniżać stopy procentowe po to, żeby… walczyć z inflacją. Jest to całkowicie sprzeczne z wiedzą ekonomiczną świata, ale trzech prezesów banku centralnego, którzy próbowali wytłumaczyć Erdoganowi, że błądzi, pożegnało się ze stanowiskiem.

Prezydent Erdogan długo zastanawiał się „co poszło nie tak”, aż wreszcie wczoraj późnym wieczorem wystąpił w telewizji i ogłosił, żeby Naród się nie przejmował, bo on – wujek Erdogan – będzie teraz dopłacał ludziom do bankowych depozytów w lirach. A dokładnie Recep Tayyip Erdogan ogłosił, że rząd pokryje ewentualne straty poniesione przez posiadaczy depozytów w przypadku, gdy deprecjacja liry w stosunku do walut obcych będzie większa niż oprocentowanie depozytów proponowanych przez banki komercyjne.

„Od teraz nasi obywatele nie będą musieli wymieniać swoich depozytów z tureckiej liry na walutę obcą, obawiając się, że kurs obcych walut wzrośnie”

– powiedział Erdogan w poniedziałek. Pomysł już na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie, ale niestety nie został dokładnie wytłumaczony, więc niewiele więcej o nim mogę powiedzieć.

A gdyby premier Morawiecki dopłacał nam do strat w związku z inflacją?

Nie wiemy, od jakiego poziomu kursu liry w stosunku do dolara będzie obowiązywał ten „zakład”. Sprawdziłem w ofercie największego tureckiego banku, AKBank, ofertę depozytową, ale eksponują tam jedynie oprocentowane konto osobiste oferujące np. 10% w skali roku dla osadu w wysokości do 50 000 lir (równowartość niecałych 3000 dolarów), 12% w skali roku dla osadu 100 000 – 250 000 lir oraz 4% dla wyższych.

AK Bank największy bank w Turcji (być może będą dopłaty do oprocentowania depozytów)
AK Bank, największy bank w Turcji (być może będą dopłaty do oprocentowania depozytów), zdjęcie od Duvar.English

Wynikałoby z tego, że jeśli kurs dolara wzrośnie np. z 10 lir do 12 lir (czyli o 20%), to posiadacze najmniejszych osadów dostaną 10% dodatkowych odsetek od wujka Edrogana. A więc realna, wyrażona w dolarach, wartość ich oszczędności się nie zmieni. Ta obietnica ma spowodować, że posiadacze depozytów w tureckich bankach przestaną się denerwować spadkiem ich wartości. Przynajmniej licząc w dolarach, bo przy przekraczającej 20% rocznie inflacji trzymanie pieniędzy w banku nie gwarantuje ich wartości.

Tak sobie myślę: dlaczego nasz prezes banku centralnego, razem z premierem, nie wpadną na taki pomysł? Gdyby tak zaczęli dopłacać posiadaczom depozytów do spadku wartości złotego albo np. pokrywali różnicę między oprocentowaniem depozytów a inflacją – czyż to nie byłoby piękne?

Kurs złotego aż tak bardzo nie spada (chociaż dokładnie cztery lata temu euro kosztowało 4,20 zł, a teraz 4,60 zł z okładem, więc dałoby się cokolwiek zrekompensować), ale dlaczegóżby nie zrekompensować posiadaczom depozytów strat inflacyjnych? W razie potrzeby służymy niezbędnymi wyliczeniami.

Maciek Bednarek raz na jakiś czas podlicza, ile tracimy realnej wartości naszych oszczędności z powodu różnicy między oprocentowaniem depozytów („zawinionej” częściowo przez zbyt niskie stopy procentowe NBP) a poziomem inflacji. Ostatnio – w zależności od metodyki – wychodzi ponad 60-70 mld zł w skali roku (i to tylko, jeśli mówimy o refundowaniu strat indywidualnym posiadaczom oszczędności).

Dopłaty do oprocentowania depozytów? Odwrotnie niż u nas

Tych, którzy nie bardzo rozumieją sensowności pomysłu prezydenta Erdogana, pragnę uspokoić – to Wy jesteście normalni. Tego typu dopłaty do depozytów oznaczają de facto podwyżkę stóp procentowych, tylko nie dokonywaną przez bank centralny, lecz przez budżet państwa. I obejmującą tylko posiadaczy oszczędności. Teoretycznymi beneficjentami będą posiadacze pieniędzy we wszystkich tureckich bankach.

Największe banki w Turcji
Największe banki w Turcji

To trochę tak, jakby premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że w związku ze spadkiem kursu złotego wywołanym przez zbyt niskie stopy procentowe NBP, dopłaci każdemu posiadaczowi depozytu ileśtam procent do jego osadu w banku. A więc wszyscy podatnicy składają się na to, żeby ci, którzy oszczędzają w bankach, nie zbiednieli i się nie obrazili.

Na razie polski premier dokonuje operacji dokładnie odwrotnej – pozwala na spadek realnej wartości depozytów w bankach, a zyski z tego wynikające dla budżetu państwa (wyższa inflacja to wyższe dochody z podatków m.in. z VAT) częściowo rozdaje ludziom w formie Tarczy Antyinflacyjnej.

Prezydent Turcji też by tak chciał, ale… już nie może, bo doprowadził własnych obywateli do sytuacji, przed którą bardzo mocno ostrzegałem prezesa NBP w jednym z zeszłorocznych felietonów – do zmian w mózgu. Jeśli obywatele nie chcą już posiadać waluty własnego kraju, to ta waluta staje się „śmieciowa” i kraj bankrutuje – bo nikt mu już nie chce pożyczać pieniędzy.

I wtedy „prezes kraju” (lub – w zależności od konfiguracji – szef banku centralnego) ma do wyboru dwie rzeczy. Po pierwsze może powiedzieć: „Przepraszam, spieprzyłem sprawę. Podwyższamy stopy procentowe do takiego poziomu, żeby obywatelom opłacało się oszczędzać, a inwestorom zagranicznym – pożyczać nam pieniądze”. Kosztem są oczywiście bankructwa posiadaczy kredytów hipotecznych, zadłużonych firm oraz cięcie wydatków socjalnych (bo wyższe jest oprocentowanie długu krajowego).

Po drugie może zrobić to, co Erdogan, czyli powiedzieć ludziom: „Pieniądze z Waszych podatków wypłacimy posiadaczom oszczędności, żeby nie szantażowali nas, że zabiorą z banków pieniądze”. Czyli biedni zapłacą bogatym „podatek” za to, że rządzący źle rządzili. Pieniędzmi z budżetu państwa – zamiast finansować szpitale, szkoły, policję i wojsko, drogi i opiekę nad najsłabszymi – rząd będzie ratował spadający kurs krajowej waluty.

Możliwa jest też trzecia sytuacja: że to wszystko ściema. Erdogan chce po prostu uspokoić Turków, rzucając im jakieś „dopłaty z power-pointa” (skądś to znacie, prawda?), żeby trochę zyskać na czasie. Ale w dłuższej perspektywie nic się nie zmieni, przynajmniej dopóki prezydent nie dojdzie do wniosku, że tylko pierwsze rozwiązanie – podwyżka stóp procentowych – bez względu na to, jak bardzo będzie bolało, może coś realnie zmienić.

Inflacja to problem, którego nie da się oszukać

Poza zamiarem dopłacania ludziom do depozytów prezydent Erdogan zapowiedział też kilka innych działań, które mają zwiększyć atrakcyjność inwestowania Turcji i w walutę tego kraju.

Władze będą – oczywiście na koszt podatników – pokrywać firmom koszty zabezpieczenia walutowego (kontraktów terminowych na rynku walutowym), żeby zmniejszyć im ryzyko kursowe, które dziś oni przerzucają na klientów w postaci ponadprzeciętnego podwyższania cen. Turcja zawiesi też podatek od zysków z inwestycji w obligacje skarbowe w lirach (wynoszący dziś 10%) – czyli odpowiednik naszego podatku Belki.

W bardzo krótkiej perspektywie to wszystko przynosi skutek – na rynku trwa epickie umocnienie tureckiej waluty – dolar, za którego jeszcze kilka dni temu płacono aż 18 lir, teraz kosztuje „tylko” 13 lir. Choć to wciąż znacznie więcej niż jeszcze na początku roku (wtedy było 7,5 liry za dolara).

recep erdogan obiecuje dopłaty do oprocentowania depozytów w lirach. kurs liry reaguje
Recep Erdogan obiecuje dopłaty do oprocentowania depozytów w lirach. Kurs liry reaguje

Ale raczej nie jest tak, że Erdogan wymyślił genialne rozwiązanie na ratowanie „domowej” waluty, za które dostanie ekonomicznego Nobla. Albo wszystko okaże się złudzeniem optycznym i gdy czar pryśnie, to ucieczka od liry do dolara powróci, albo turecki budżet państwa pójdzie z torbami, a wyborcy wywiozą za to rządzących na taczkach.

Problemem Turcji jest rozbujana inflacja, a w tej sprawie nikt nic nie robi – właśnie kilka dni temu ogłoszono w kraju kolejny wzrost płacy minimalnej (przypomina Wam to coś?). Dopóki inflacja będzie wysoka, a stopy procentowe niskie – lira będzie słabła. A inflacja będzie coraz wyższa.

A na koniec protip dla polskich władz monetarnych i rządu: walka z inflacją musi boleć. A walka z inflacją przekraczającą 20% zawsze boli bardziej niż z tą, która nie osiągnęła jeszcze wartości dwucyfrowej. I żeby nie skończyło się jak w Turcji, że będą nam chcieli dopłacać za to, żebyśmy nie wymieniali złotych na euro (znienawidzoną walutę „niemieckich okupantów”) i dolary.

zdjęcie tytułowe: Patrick Fore/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
60 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
11 miesięcy temu

Nie wiem, jak to wygląda w Turcji, ale u nas jest jeszcze inna opcja:
mogliby rzucić 3-miesięczne obligacje na 8% i 2-letnie obligacje na 10% – efekt byłby mniej-więcej ten sam, a nie trzeba by kontrolować banków, czy spełniły zalecenia.
Zauważmy, że kto ma „stare 4-latki”, to w przyszłym roku będą dawać po 5-7%, a za dwa lata po 8-10%.
Pozdrawiam.

Konstantyna
11 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Tak, korzystając m.in. z Subiektywnie o Finansach poradziłem bliskiej osobie ulokowanie oszczędności w obligacje czteroletnie. Wypłata trzeciej transzy odsetek: wrzesień 2022, oprocentowanie: 6,25% brutto.

Sylwester
11 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Chyba, że okaże się, iż nasza inflacja sięgnie ponad 10% i zaczyna szybować w stronę Turcji.

erdwa
11 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Mi się duża partia niestety konczy we wrześniu, październiku i listopadzie. Ech… będę musiał znów się czołgać rok na śmiesznym kuponie albo inwestować na giełdzie.

Michał
11 miesięcy temu

Szczerze mówiąc jestem rozdarty w obecnej sytuacji. Z jednej strony posiadam dosyć znaczne oszczędności (jak na polskie warunki), z drugiej strony mam też przeszło 450 tyś. zł. kredytu hipotecznego. W tej chwili szacuję, że moja rata wzrasta o ponad 400 zł. W obecnej sytuacji finansowej nie stanowi to dla mnie aż tak dużego problemu, ale już „wariant turecki” na pewno doprowadzi mnie do bankructwa. W tej chwili planuję z jednej strony lokować oszczędności w taki sposób, żeby możliwie najlepiej chronić je przed inflacją, a z drugiej strony nadpłacać kredyt po 700-1000 zł miesięcznie żeby zniwelować straty na rosnących odsetkach. Mam… Czytaj więcej »

erdwa
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jak pisałem wcześniej – rząd juz zadba żeby nie stracić słupków w sondażach i zamrozi wysokośc rat.

krystian
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Będzie jak z frankowiczami jak się opłacało to było dobrze. Jak frank poszybował w górę to zaczęło się szukanie na kogo by tu przenieść koszty. Z miejsca znajdą się politycy, którzy chętnie dopłacą (z kieszeni podatnika) do kredytobiorców. Rozkręcanie inflacji trwało kilka lat, żeby to wyhamować trzeba będzie kolejnych kilku lat i drastycznych środków. Tylko jak wytłumaczyć suwerenowi, że pieniądze nie biorą się z drukarki a dobrobyt z głosowania na konkretną partię polityczną.

Piotrek
11 miesięcy temu
Reply to  krystian

No nie da się 😂

MarekB
11 miesięcy temu
Reply to  Michał

Szczerze mówiąc nie bądźmy Pewex’ami, nie mieszajmy dwóch systemów walutowych, a raczej kwotowych. Nie da się porównać i ocenić „dość znacznych oszczędności” i 450 tyś kredytu. Z pomocą przyjdzie wyrażenie wszystkiego w liczbach i kalkulator. Na razie nie ma powodu do paniki, ale do czerwca z inflacją będzie pod górkę więc zmiany stóp są pewne.

Marek
11 miesięcy temu
Reply to  Michał

Jeśli masz kredyt wyższy, niż oszczędności, to netto nie masz znacznych oszczędności, ale dług. To jest jednak zadziwiające, że politycznie by się opłacało utrzymywać nieadekwatnie niskie stopy procentowe i tym samym dbać nie o zapobiegliwych i oszczędnych mających oszczędności, a o tych co mają kredyty. Przecież bez oszczędności, chociażby na start biznesu czy wkład własny kredytu gospodarka również padnie. Najuczciwsze byłoby, gdyby stopy procentowe były równe inflacji, no ale obawiam się, że te czasy szybko nie wrócą. Jeśli lokujesz oszczędności korzystniej niż oprocentowanie kredytu (+20% podatku) to inwestuj, jak mniej korzystnie to lepiej nadpłacić kredyt. Zostawiając sobie na w razie… Czytaj więcej »

Justyna
11 miesięcy temu
Reply to  Michał

Myślę bardzo podobnie, jedynie szacuje przyszłą podwyżkę na 4%, czyli standardowy historyczny poziom w Polsce i myślę ze to jest też taka granica możliwa do „wytrzymania” przez Polaków….

Adam
10 miesięcy temu
Reply to  Michał

Ja brałem kredyt na 330k z oprocentowaniem 5,5% i nie było tragedii. Lata temu. Spłaciłem w niecałe 6 lat odkładając dodatkowo dwie raty co miesiąc na dedykowane konto. Teraz ludzie panikują jak oprocentowanie w rasta im z 2% na 4%. Biorac kredyt w Polsce trzeba być świadomym, że oprocentowanie może wzrosnąć. Przed podpisaniem umowy należy przeprowadzić symulację i podjąć decyzję w oparciu o scenariusz pesymistyczny. Teraz mam kolejny kredyt na 2miliony ale ze stałym oprocentowaniem 1.33% (nie w Polsce). Oprócz raty mam dwa osobne konta, gdzie co miesiąc odkładam stałą kwotę do nadpłaty kredytu w przyszłości i na emeryturę.

Last edited 10 miesięcy temu by Adam
E.G
11 miesięcy temu

Można z dużym prawdopodobieństwem założyć że każdy Turek będzie milionerem, tak jak kiedyś myśmy byli. A jak to podniesie ego dyktatora !

Piotrek
11 miesięcy temu
Reply to  E.G

Dyktatora? Czyli jeśli wynik wyborów jest niezgodny z oczekiwaniami demoliberalow, to już jest dyktatura, bo nie rządzą nasi, a wiadomo, że powinni przecież 😂

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

To dlaczego suwerenna demokracja w Warszawie ingeruje w demokratyczny wybór Białorusi?

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A dlaczego? Na Białorusi panuje demokracja suwerenna od praworządności.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja nie nazwałbym demokracją żadnego systemu panującego po za Szwajcarią…

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To oligarcha lordowska.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Racja… trudno nazwać demokrację, gdzie ludzie głosują na Sandersa, a dostają Clinton.

E.G
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

U nas głosowali na Trzaskowskiego a przy pomocy Pegasusa dostali Dudę. Ile już tych demokracji się namnożyło ? Suwerenna , brytyjska ,lordowska , Orban wymyślił własną, demokracja nieliberalna , a ja jeszcze pamiętam demokrację socjalistyczną . Te kolorowe demokracje tak się różnią od demokracji jak krzesło od krzesła elektrycznego.

Rryyyyy
11 miesięcy temu

Brawo. Bardzo dobry artykół.

Klis
11 miesięcy temu
Reply to  Rryyyyy

Szkoda, że komentarz kiepski 😉

Mariusz
11 miesięcy temu

Dobrze, że nasz sułtan to prezes PiS Jarosław Kaczyński, którego wzorem jest Józef Piłsudski i nie zajmuje się ręcznym sterowaniem gospodarką a wojna hybrydowa z Niemcami i ich 5 kolumna w Polsce na czele, której stoi Tusk. Ale prezes ma też trochę żyłki do interesów – projekt Dwie Srebrne Wieże na mnie zrobił wrażenie.

Mariusz
11 miesięcy temu

Z doświadczenia nauczyłem się, że polityków obowiązują reguły sformułowane przez serialowego dr House: 1. Wszyscy kłamią. 2. Wszyscy myślą o swoich interesach. Czyli nauczyłem się odwracania przekazu polityków. Jeżeli mówią, że inflacja jest tymczasowo to znaczy, że potrwa z dekadę, jeżeli mówią, że nie podniosą stop procentowych to znaczy że podniosą, jeżeli mówią, że gospodarka się rozwija to tak naprawdę się zwija. Jeżeli mówią aby kupować mieszkania i domy na kredyt hipoteczny to należy zamieszkać jak Drzemała w wozie, bo majac kredyt mają kolejnego niewolnika, który będzie posłusznie tyrał jak wariat, aby chałupy utrzymać.

Piotrek
11 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Nie zawsze się sprawdzi, ale statystycznie w dlugim terminie na pewno 😂

jsc
11 miesięcy temu

Erdogan założył pseudopeg na kurs dolara? No to Sorosoidy rozjadą mu bank centralny…

MarekB
11 miesięcy temu

„Prezydent Turcji Recep Tayiip Erdogan”

Powinno raczej być: Recep Tayyip Erdoğan,
niby małą różnica ale to jednak czyjeś imię i nazwisko i nie wiem czy powinienem czytać ten artykuł dalej skoro już na początku są takie błędy. Świąteczna gorączka? Może warto przystopować na chwile a nie walić maszynowo.

MarekB
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Po co komentarz? Żeby poprawić.

MarekB
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I ktoś tu pisał o trollowskich komentarzach.

Adam S.
11 miesięcy temu
Reply to  MarekB

Następnym razem napiszą: stary cep i każdy będzie wiedział, że Recep to cep i mniejsza szansa na literówkę też będzie.

gosc
11 miesięcy temu

Ciekawe, którym krajem rządzą pandemiczni analfabeci ?

bbt
11 miesięcy temu

Kurs liry mocno spadł ale na jeden dzień,
myślałem że dokupie troche tureckiego ETF ale nie zdażyłem,
Z tego punktu widzenia – to faktycznie wyglada na spekulacyjny atak na turecka walutę.

stef
11 miesięcy temu

Wakacje w Turcji są najtańsze w historii. USD był po 7 następnie 13 a jest po 18 Lir.

erdwa
11 miesięcy temu

Choroba rozlewa się po regionie. Węgrzy zamrozili raty kredytów hipo na ichniejszym buborze z października. Motywy oczywiscie polityczne. przed wyborami nie moga wyborcy wzrosnąć raty. Kwestia czasu jak to pojawi się i u nas. Rezultat bedzie taki że uruchomi się znów run na kredyty hipo, utrwali się inflacja i oslabią walutę w dłuższym okresie. Ponoć ma to być rozwiązanie na pół roku. A ja mówię że bedzie na tyle na ile bedzie opłacalo się politykom. Tak czy siak – popyt na nieruchomości wzrośnie, oszczędzający dalej będa łupieni, promowane będzie ryzykanctwo i nieroztropność kredytowa po stronie kredytodawców a zwłaszcza kredytobiorców wychodzących… Czytaj więcej »

XXL
11 miesięcy temu

Nie oczekuję od rządu dopłat, ale coś jest mocno nie w porządku: najlepiej oprocentowane obligacje 10-letnie przynoszą stratę. A w przypadku obligacji wszystko jest pod kontrolą rządzących: oprocentowanie i podatek Belki. Czy to nie jest złodziejstwo pobieranie podatku od zysku, którego nie ma? Przecież to jest opłata nałożona na podatek inflacyjny, a przecież prawo zakazuje naliczać odetek od odsetek. Uczciwie byłoby pobierać ten podatek tylko wtedy, gdy zysk przewyższył inflację. Albo też całkowicie zaniechać, przynajmniej dla obligacji skarbowych. Wcale nie chcę jakiegokolwiek zysku, a jedynie utrzymania wartości moich oszczędności, które w zamierzeniu miały być na emeryturę. Nie przekonują alternatywy: nie… Czytaj więcej »

Krystian
11 miesięcy temu

Na początek proponuję zniesienie podatku belki od lokat bankowych.

gosc
11 miesięcy temu

Inne szalone pomysły/kiełbasa wyborcza:

3. Viktor Orban ręcznie steruje oprocentowaniem kredytów hipotecznych
https://businessinsider.com.pl/piec-najciekawszych-wydarzen-w-gospodarce-teraz-ranking-23122021/hb1vngm
„Trudna kampania wyborcza przed wyborami w kwietniu i brak pewności co do szans na zwycięstwo pcha premiera Węgier Viktora Orbana w stronę coraz bardziej szalonych pomysłów gospodarczych. Postanowił on właśnie zamrozić na poziomie z października oprocentowanie kredytów hipotecznych dla gospodarstw domowych. Ograniczy to wysokość miesięcznych rat od tych kredytów i sprawi, że nie będą one rosły tuż przed wyborami, w wyniku wzrostu stóp procentowych.”

Piotrek
11 miesięcy temu

Nie „przez finansowego analfabetę”, ale przez potężnego, bardzo silnego i odważnego człowieka, który twardo sprzeciwia się syjonistom i międzynarodowej klice finansowej spod znaku Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, a wobec którego to Banku leżą pokornie wszystkie inne banki centralne, włącznie z „naszym” NBP (tak to „wstaliśmy z kolan”), bankiem centralnym Węgier i Rosji. Tylko Ludowy Bank Chin i od niedawna bank centralny w Turcji mają tę odwagę. Nie dziwi więc silny atak spekulacyjny międzynarodowej finansjery na turecka lirę.
Ale nie z Erdoğanem takie numery finansowa mafio, możecie Erdoğana zabić, ale nie pokonać 💪

Piotrek
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Polecam Panu Redaktorowi i minusujacym mnie 5 tom „Wojny o pieniądz” Songa Hongbinga 😛

Adam S.
11 miesięcy temu

Mnie uspokaja widok sztabki pod monitorem oraz posiadłości w kryptolandzie. Pełen relaks.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Działki na Księżycu zaczęto sprzedawać na długo przed tym na niejaki Satoshi Nakamoto zaczął pisać swoje opus magna…

Bartek
10 miesięcy temu

Obligacje EDO, COI itp. dostępne w Polsce od 2004 mają nierynkowe oprocentowanie od samego początku. Dziś nawet prawie 9%. Posiadamy, czy się brzydzimy?

Konrad
7 miesięcy temu

Ja się właściwie zastanawiam nad sensem stop procentowych jeśli tak naprawdę oprocentowanie kredytów oraz depozytów jest czysto biznesową decyzja banków… Naprawdę… Będę wdzięczny jak ktoś mi to wyjaśni…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!