30 grudnia 2020

Prezes NBP tylko sonduje, czy chce dalej zmniejszać wartość naszych oszczędności? „Możliwe dalsze obniżenie stóp” – wypalił Adam Glapiński. Cztery rady co zrobić z pieniędzmi

Prezes NBP tylko sonduje, czy chce dalej zmniejszać wartość naszych oszczędności? „Możliwe dalsze obniżenie stóp” – wypalił Adam Glapiński. Cztery rady co zrobić z pieniędzmi

Czy prezes NBP będzie kontynuował dzieło zmniejszania realnej wartości naszych oszczędności? „W pierwszym kwartale 2021 r. możliwe jest dalsze obniżenie stóp procentowych” – zapowiedział w wywiadzie dla „Obserwatora Finansowego” Adam Glapiński. Czy to tylko „interwencja słowna”, która ma doprowadzić do obniżenia kursu złotego (na czym zależy rządowi)? A może zapowiedź, że prezes Glapiński chce pomóc rządowi w napędzaniu inflacji i w spłacaniu covidowych długów? Dziś, specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o finansach”, cztery rady co zrobić z pieniędzmi, gdyby domniemane szaleństwa prezesa NBP weszły w kolejne „fazy realizacji”

Czy stopy procentowe NBP mogą być jeszcze niższe? Wydawałoby się to mało prawdopodobne, bo już dziś są niemal zerowe (podstawowa wynosi 0,1%), a bank centralny bywa krytykowany za to, że z obniżaniem ceny pieniądza przesadził. Ale prezes NBP nie wyklucza… kolejnych obniżek stóp.

Zobacz również:

„Obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i najlepiej odpowiada obecnej sytuacji. Jednak w pierwszym kwartale następnego roku możliwe jest dalsze obniżenie stóp” – powiedział w wywiadzie dla „Obserwatora Finansowego” prezes NBP Adam Glapiński. I dodał: „Prowadzimy w NBP odpowiednie analizy możliwych okoliczności i potencjalnych skutków takiego obniżenia” (w momencie pisania tego tekstu wciąż nie była opublikowana pełna wersja wywiadu, a jedynie zajawka).

Po co obniżać stopy procentowe? Co NBP chce osiągnąć?

To teoretycznie możliwe, bo np. w Szwajcarii obecnie stopa procentowa tamtejszego banku centralnego wynosi minus 0,75%, a w Japonii – minus 0,1%. Po co jednak nasz NBP miałby nadal obniżać stopy procentowe, a być może sprowadzić je nawet do ujemnego poziomu?

stopy procentowe banków centralnych
Stopy procentowe banków centralnych, źródło Investing.com

Kiedyś takie rzeczy robiło się, żeby wspomóc gospodarkę tanim kredytem. Jeśli stopy procentowe banku centralnego są niskie, to znaczy, że banki komercyjne mogą tanio pożyczyć od niego pieniądz z przeznaczeniem na udzielanie kredytów ludziom i firmom. A pieniądze z tych tanich kredytów lecą do gospodarki, która zaczyna się szybciej kręcić.

Na świecie obniża się też stopy procentowe licząc na to, że dzięki temu nie tylko pieniądze banków, ale też pieniądze klientów banków popłyną do firm (poprzez zakupy akcji i obligacji) i posłużą rozpędzaniu gospodarki.

No i wreszcie można obniżać stopy procentowe po to, żeby osłabić własną walutę. Skoro banki mogą taniej pożyczyć pieniądz od banku centralnego, to obniżają też oprocentowanie depozytów. Spada też rentowność wypuszczanych przez kraj obligacji. Stają się one mniej atrakcyjne dla całego świata, więc mniej pieniędzy płynie z zagranicy, żeby je kupić. I kurs waluty spada.

EUR/PLN w ostatnich 5 latach
Kurs EUR/PLN w ostatnich pięciu latach, źródło: Stooq.pl

Trzy cele, ale tylko jeden nie jest fikcją

W Polsce może chodzić chyba tylko o realizację tego ostatniego celu, czyli o osłabienie wartości złotego. Cel pierwszy to bowiem fikcja. Dziś wpływanie przez bank centralny tą drogą na rozpędzanie machiny kredytowej w gospodarce jest mało skuteczne. Banki są poddane tylu różnym regulacjom – a w Polsce są dodatkowo nadpłynne, czyli mają więcej pieniędzy, niż są w stanie pożyczyć – że ich reakcja na poziom stóp procentowych jest umiarkowana albo żadna.

W 2020 r. stopy procentowe NBP spadły z 1,5% do 0,1%. W tym czasie nie nastąpił boom kredytowy, a w pierwszym półroczu wręcz otarliśmy się o credit crunch (czyli zamknięcie kredytowania przez banki). W ankietach bankowcy jasno mówią, że to nie polityka stóp procentowych NBP wpływa na ich decyzje dotyczące tego, czy udzielają kredytów. A poza tym – o tym dalej – z powodu ustawy antylichwiarskiej banki w Polsce z powodu obniżek stóp muszą ograniczać, a nie zwiększać do kredytów. Ot, taki nasz paradoks.

Polska i Węgry ścigają się na stopy procentowe
Polska i Węgry, wyścig na stopy procentowe. Źródło wykresu: Bankier.pl

Cel drugi w Polsce też nie „zadziała”. Nie mamy rozwiniętego rynku kapitałowego, firmy nie pozyskują masowo pieniędzy wchodząc na giełdę, rynek nie ugina się od ofert obligacji emitowanych przez największe firmy z myślą o zwykłych ciułaczach. Fundusze inwestycyjne nie przyjmują setek miliardów złotych, by pośredniczyć w tego typu transakcjach.

Rząd nie wspiera inwestowania na rynku kapitałowym, a wręcz robi mu konkurencję ustalając na wysokim poziomie oprocentowanie obligacji skarbowych oraz centralizując wszystko, co się da. Mają istnieć głównie państwowe banki, państwowe sklepy, państwowe sieci paliw.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Czy prezes NBP igra z ogniem, czyli z inflacją?

Dążenie do osłabienia własnej waluty to zacny cel, ale pytanie, czy warto go realizować za pomocą broni „atomowej”, czyli obniżania stóp procentowych bez względu na okoliczności.  Uważam, że to ryzykowna droga, a prezes NBP już i tak przesadził z obniżaniem stóp procentowych. Dalsze prowadzenie takiej polityki może zagrozić wiarygodności złotego.

Przy okazji przeczytaj: Kryzysowe niepokoje Polaków. Czy pieniądze w bankach są bezpieczne? Tak, dopóki rząd może ich sobie sam „dodrukować”

Dlaczego? Ano dlatego, że poziom stóp procentowych nie może ignorować podstawowego parametru w gospodarce, jakim jest inflacja. Bank centralny jest po to, by manewrować stopami procentowymi i podażą pieniądza, a jednocześnie panować nad inflacją.

inflacja w Polsce
Inflacja w Polsce, źródło: Bankier.pl

NBP nad inflacją panuje umiarkowanie. Od dawna słyszymy opowieści prezesa NBP o tym, że wzrost inflacji, ostatnio do 3% – poziomu niemal najwyższego w całej Unii Europejskiej – jest „chwilowy” lub „przejściowy”. A inflacja spadać nie chce. Co z tego wynika?

Polska jest dziś jednym z krajów, które mają najbardziej ujemne realne stopy procentowe na świecie. Czyli największą różnicę miedzy oprocentowaniem pieniądza, a inflacją.

Każdy, kto ma jakiekolwiek oszczędności w banku może więc powiedzieć, że prezes NBP źle wykonuje swoje obowiązki, bowiem nie dba o wartość pieniądza. NBP ma (miał?) nawet taki slogan: „Dbamy o wartość pieniądza”. Patrząc na politykę NBP należałoby go zmodyfikować na „Dbamy o jak najmniejszą wartość pieniądza”.

realne oprocentowanie lokat
Realne oprocentowanie lokat, pierwotnie opublikowano na AleBank.pl

Spadająca realna wartość pieniędzy wszystkich, którzy oszczędzają – czyli nie wydają wszystkiego, co zarobili – teoretycznie może doprowadzić do tego, że przestaniemy lokować oszczędności w polskim złotym, tylko wybierzemy walutę, której realna wartość nie spada w tak drastycznym tempie.

Poczytaj więcej o tym: Czy NBP może stracić panowanie nad inflacją? Co się wtedy stanie? Zmiany w mózgu

Oj, nie chciałby prezes NBP zobaczyć kolejek ludzi wymieniających złote na euro czy dolary. To się oczywiście nie stanie dziś, ani jutro, ale odbieram od znajomych mnóstwo pytań o możliwość lokowania za granicą i w zagranicznych walutach. A wiosną w bankach regularnie brakowało walut obcych. Kropla drąży skałę, a jak wydrąży, to już nie będzie ratunku.

Czytaj też: Prezes NBP Adam Glapiński mówi, że ma nieprzebrane ilości gotówki. Ale nie chce się nią podzielić z naszym czytelnikiem. A ten ma za złe. Czy słusznie?

Obniżanie stóp procentowych: plusy dodatnie i plusy ujemne

Kraje, w których banki centralne zarządziły ujemne stopy procentowe, to najbogatsze kraje świata, uchodzące za „bezpieczne przystanie”. Tam kapitał płynie w gigantycznych ilościach, nie bacząc na to, że musi dopłacać za przechowywanie tam pieniędzy.

A przede wszystkim: nie mają tam wysokiej inflacji. Zarówno w Szwajcarii, jak i w Japonii mają ujemny wskaźnik inflacji (tutaj najnowsze dane ze Szwajcarii, a tutaj z Japonii). U nich więc ujemne stopy procentowe „zgadzają się” z sytuacją gospodarczą (nie zazdrościmy, oni pewnie sporo by dali za „polskie” 3% inflacji)

Polska nie jest jednym z najbogatszych krajów świata, choć w jakiejś części stała się „bezpieczną przystanią”, bo uchodzimy wśród inwestorów za miejsce na świecie, które relatywnie szybko podźwignie się z kryzysu (nie mamy aż tak rozwiniętych branż opartych na mobilności i turystyce, jak południe Europy i nie jesteśmy tak zadłużeni). Ewentualne dalsze obniżanie – chyba już do ujemnych poziomów – stóp procentowych NBP miałoby potężne skutki uboczne.

>>> kolejne ograniczenie możliwości udzielania przez banki kredytów (ustawa antylichwiarska uzależnia próg lichwy od stóp NBP), co zmniejszy im możliwości zarabiania na marży odsetkowej (a to zwiększy determinację banków do dojenia obywateli opłatami i prowizjami) i zepchnie część ludzi w kredytową szarą strefę;

>>> ujemne oprocentowanie oszczędności w bankach. Jakiś czas temu wprowadził je na niemieckim rynku Deutsche Bank, choć na razie tylko dla największych oszczędności. Już dziś polskie banki każą firmom dopłacać do przechowywania ich pieniędzy (a firmy wliczają ten koszt w ceny towarów, więc to my go płacimy), pojawiły się też próby wprowadzenia tylnymi drzwiami ujemnego oprocentowania oszczędności klientów indywidualnych. Pojawiają się też pytania czy ujemne oprocentowanie depozytów dla zwykłych ludzi byłoby legalne;

>>> wypychanie oszczędności z banków, a w świetle nie działającego w Polsce rynku kapitałowego – dalsze pompowanie bańki nieruchomościowej (jeśli pytacie czyja to wina, że w Polsce mało kogo stać już na mieszkanie, to jednym z winnych jest prezes Glapiński), różnego rodzaju baniek wynikających wyłącznie z mody na uciekanie przed inflacją (w tym wzrost popularności piramid finansowych) oraz wzrost skłonności Polaków do oszczędzania w euro i dolarach (wiosną 2020 r. w bankach brakowało już walut obcych);

Niszczenie oszczędności klasy średniej, pompowanie bańki nieruchomościowej, ryzyko ratowania za publiczne pieniądze banków, które nie poradzą sobie w tarapatach – to minusy ewentualnych obniżek stóp przez NBP.

W dodatku Polska nie jest krajem, który ma „infrastrukturę” przygotowaną na głęboko ujemne realne stopy procentowe. Pieniądze nie popłyną w takiej sytuacji z lokat bankowych do akcji polskich spółek (bo giełda dogorywa), obligacji korporacyjnych emitowanych przez polskie firmy (bo rynek obligacji jest żywym trupem), funduszy inwestycyjnych, czy ETF-ów. Pieniądze mogą jedynie uciec za granicę lub pompować bańki spekulacyjne w nieruchomościach.

Czytaj też: Pandemiczne decyzje finansowe Polaków. Gdzie przenosiliśmy pieniądze, gdy banki przestały płacić za depozyty?

—————————–

SKORZYSTAJ Z NAJLEPSZYCH BANKOWYCH OKAZJI:

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————–

Tylko interwencja słowna, czy zapowiedź podwyżki „podatku inflacyjnego”?

A plusy obniżania stóp procentowych? Pewna szansa na osłabienie złotego, co realnie pomoże polskim eksporterom oraz… łatwiejsza spłata gigantycznego zadłużenia wygenerowanego przez polski rząd z powodu covid-kryzysu. To zadłużenie jest naprawdę monstrualne i dlatego właśnie rząd z taką determinacją walczy o szybkie przeprowadzenie szczepień na Covid-19. No właśnie: a może prezes NBP robi to wszystko specjalnie? My się tu martwimy, że on biedny nie może sobie poradzić z inflacją, ale przecież może być tak, że decyzje prezesa NBP są nakierowane na wzrost inflacji.

Byłaby to zabawa strażaka z zapałkami w stodole pełnej suchego siana, bo powyżej pewnego poziomu wzrost inflacji jest już nie do zatrzymania i cała gospodarka się załamuje. Ale bolesna prawda jest taka, że jak rząd nie ma czym spłacić długów, to po prostu niszczy realną wartość pieniądza, w którym ten dług zaciągnął.

To zły pomysł, gdy większość zadłużenia ma się za granicą – słaba własna waluta powoduje, że więcej jej potrzeba, by spłacić długi w dolarach, czy euro – ale świetny, gdy się na zadłużenie głównie wobec własnych obywateli. A tak się właśnie szczęśliwie składa, że zdecydowana większość polskiego długu to ten wewnętrzny.

Struktura zadłużenia Skarbu Państwa
Struktura zadłużenia Skarbu Państwa, źródło: Gov.pl

Dochody państwa są przecież liczone od kwot uwzględniających inflację. A więc podatki zapłacimy nominalnie coraz wyższe. Rządowi wszystko jedno jaka jest wartość tych złotówek, jemu się muszą zgadzać tylko cyferki w państwowym budżecie.

Gdyby prezes NBP „grał” nie tylko na osłabienie złotego, ale i na wzrost inflacji, to byłby już regularnym monetarnym samobójcą. Nie można jednak wykluczyć, że tak właśnie jest. Może jego zrośnięcie z ekipą rządzącą jest już tak duże, że nie ogarnia potencjalnych konsekwencji?

Może być też tak, że wywiad prezesa NBP to taki „sondaż”, rodzaj słownej interwencji. Udzielił wywiadu portalowi finansowanemu przez NBP i zobaczy co się stanie. Może złoty się osłabi już od samego gadania? Ech, fajnie by było…

Cztery rzeczy, które warto zrobić z oszczędnościami, żeby obronić je przed efektami potencjalnych szaleństw prezesa NBP

Jaka powinna być odpowiedź każdego rozsądnego posiadacza oszczędności w sytuacji, gdyby to nie było tylko czcze gadanie? Oczywiście może ich być wiele, ale poniżej zebrałem cztery rzeczy, które – tak najogólniej – można uczynić, żeby się zabezpieczyć.

1. Oszczędzaj nie tylko w złotych polskich

Z całą pewnością prezes NBP „gra” na obniżkę wartości złotego. Nie wiemy czy mu się to uda, ale jeśli zakładamy, że Adam Glapiński będzie z determinacją dążył do tego, by złoty miał mniejszą wartość do innych walut, to sprawa jest prosta – czas na dywersyfikację walutową swoich oszczędności.

Na pewno nie ma sensu wszystkich pieniędzy zamieniać na euro, dolary, jeny albo franki. I na pewno nie wolno robić tego od razu, teraz, zaraz. Spokojnie jak na wojnie: przestawiamy zwrotnicę ostrożnie, rozkładamy zakupy na raty, jedziemy na kilku koniach. I mamy cały czas z tyłu głowy scenariusz, że to, co chciałby prezes NBP wcale nie musi się sprawdzić, czyli złoty wcale nie musi się osłabić. Nie ma żadnej pewności, że euro za rok będzie po 5 zł.

Jak lokować oszczędności w waluty obce? Najprościej po prostu mieć w banku depozyt walutowy. Ale pamiętajmy, że on będzie trudno zamienialny na gotówkę. Banki mają problem z walutami obcymi – jeśli chcemy mieć dostęp do gotówki, to część zakupów niestety musimy realizować poza bankami. A wtedy potrzebny będzie porządny sejf. O tym jaki trzeba kupić, żeby go nie wynieśli razem z meblościanką – pisał Maciek Bednarek w tym legendarnym już poradniku.

Drugi sposób to globalne fundusze inwestycyjne. Franklin Templeton, BlackRock, Fidelity – moje osobiste oszczędności leżą częściowo w funduszach tych firm zarządzających i są denominowane w euro albo dolarach. Mam więc inwestycję walutową, relatywnie bezpieczną (fundusze, których używam do przechowywania walut obcych inwestują w obligacje z całego świata) i spokojnie czekam na efekty szaleństw prezesa NBP.

Czytaj też: Jak zabrać się za inwestowanie oszczędności? Siedem prostych kroków i gotowe!

——————

POSŁUCHAJ PODCASTU M.IN. O WALUTOWYCH INWESTYCJACH

W 31. odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawialiśmy z Adamem Drozdowskim oraz Piotrem Bujko, zarządzającymi funduszami InValue Multi Asset. Pytaliśmy o to, jak widzą przyszłość rynków akcji (i w co teraz inwestować?), jak gospodarka przetrwa postpandemiczny kryzys, czy biliony wydrukowanych przez banki centralne  euro i dolarów odbiją nam się czkawką w postaci inflacji, które waluty mogą dziś najlepiej ochronić wartość oszczędności, czy warto kupować złoto? Aby posłuchać podcastu – kliknij tutaj

——————

2. Kup antyinflacyjne obligacje

Jeśli rząd chce spłacić zaciągnięte przez siebie długi pieniędzmi wszystkich Polaków, czyli podatkiem inflacyjnym, to warto być sprytnym i stać po dwóch stronach tej barykady.

Rząd emituje obligacje skarbowe, których mechanizm naliczania odsetek jest uzależniony od inflacji. Np. w przypadku obligacji 10-letnich jest to inflacja plus 1% (punkt procentowy). Mając te obligacje bierzemy udział w „zabawie w zadłużanie” chroniąc pieniądze przed inflacją. Ta część naszych pieniędzy, która jest schowana w obligacjach, nie „płaci” podatku inflacyjnego.

Oczywiście: jeśli chętnych do zakupu obligacji będzie za dużo, to rząd skasuje ten przywilej, bo przecież nie może dopuścić, by 100% oszczędności Polaków schowało się przed podatkiem inflacyjnym. Nie po to się go „wprowadza”. Ale dopóki o możliwości inwestowania w obligacje wie niewielu – rząd przymyka oko i pozwala im chronić się przed inflacją.

Czytaj więcej: Obligacje skarbowe – czym się od siebie różnią i jak są oprocentowane. I jak je kupić?

Pieniądze ulokowane w obligacje można w każdej chwili odzyskać, płacąc niewielką karę. Warto trzymać palec na spuście, gdyby okazało się, że rząd coś zaczyna kombinować przy mechanizmie oprocentowania obligacji. To nas nie będzie dotyczyło (ewentualnie nowych nabywców), ale będzie świadczyło o tym, że rząd nie chce już dopuszczać więcej ludzi do „spółki”. Wtedy ewentualnie trzeba będzie rozważyć „ewakuację”.

Czytaj też: Nieatrakcyjne depozyty? Bankowcy znaleźli sposób. Jednym kliknięciem na koncie osobistym kupisz obligacje polskiego banku, albo… amerykańskiego rządu

3. Miej udziały w największych światowych firmach

Rynek kapitałowy to dla wielu czarna magia, ale tak naprawdę nie ma w tym nic magicznego. Przekazujesz spółkom notowanym na giełdzie pieniądze (żeby mogły je w coś zainwestować), w zamian dostajesz kawałek własności i prawo do kawałka zysków firmy. Skomplikowane? Nie za bardzo.

Oczywiście: żeby było bezpieczniej, trzeba mieć udziały w kilkudziesięciu, kilkuset firmach, bo każda z nich inwestuje uzyskane od nas pieniądze inaczej i nie każdej może się to udać.

Z punktu widzenia naszego dzisiejszego tematu – czyli szaleństw prezesa NBP – ważne jest to, że te spółki, niezależnie od tego, jaką prowadzą działalność, inflację wliczają w ceny swoich produktów i usług. Ich zyski też są więc „po inflacji”. I dywidenda dla akcjonariuszy też. I ich wartość rynkowa też powinna (choć ona oczywiście się waha).

Krótko pisząc: będąc właścicielem kawałków spółek masz realny majątek, którego wartość w długim terminie odzwierciedla inflację. Mało kto ma czas i chęci, żeby samodzielnie zbudować sobie portfel takich spółek, więc można korzystać z funduszy inwestycyjnych, automatycznych funduszy ETF oraz z podpowiedzi ekspertów z biur maklerskich. Poniżej kilka propozycji.

>>> Tutaj dwa słowa o antyinflacyjnych obligacjach skarbowych i o tym, które teraz najlepiej wybrać. A do wzięcia jest nawet 4-5% rocznie na długoterminowych obligacjach i 1% na tych względnie krótkoterminowych

>>> Warto też wiedzieć, że w niektórych bankach pozwalają kupować covidowe obligacje BGK z poziomu zwykłego konta osobistego. Potencjalny dochód może sięgnąć 0,7-0,8% w skali roku

>>> A tutaj trzy w miarę bezpieczne sposoby lokowania oszczędności nie będące depozytami, pozwalające chronić pieniądze przed inflacją

>>> Tutaj  trzy przykładowe strategie lokowania oszczędności na dłużej, oparte na funduszach inwestycyjnych

I jeszcze dwie zniżki przygotowane specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o finansach”:

>>> W ramach mojej współpracy z AXA TFI możesz dostać dwa razy po 200 zł, wpłacając pieniądze na konta IKZE oraz IKE – czyli inwestując w ramach „opakowania emerytalnego” związanego z gwarantowaną przez polski rząd ulgą podatkową Szczegóły tej promocji znajdziesz pod tym linkiem. Warto wpisać przy rejestracji kod promocyjny „msamcik2020” (działa zarówno przy promocji 200 za 2000 przy wpłatach do IKE, jak i do IKZE).

>>> W ramach współpracy edukacyjnej z F-Trust mam dla Ciebie kupon umożliwiający inwestowanie pieniędzy bez opłaty manipulacyjnej na internetowej platformie, na której znajdziesz setki funduszy inwestycyjnych. Należy kliknąć ten link, a potem wpisać kod promocyjny ULTSMA. Zapłacisz tylko wliczaną w wartość jednostek uczestnictwa opłatę za zarządzanie wybranym funduszem lub funduszami (jej ominąć się, niestety, nie da). Ale żadnych innych opłat nie będzie.

4. Rozważ inwestycje alternatywno-antyinflacyjne

Jakąś – niewielką – część kapitału (jeśli ktoś ma go dużo) można ulokować w rzeczy, które są niepodatne na inflację, czyli trzymają w długim terminie realną wartość pieniądza. Oczywiście na czele takich inwestycji jest złoto (ostatnio trochę potaniało) i nieruchomości (nie potaniały).

Złoto można mieć fizycznie albo cyfrowo (przez fundusz inwestycyjny lub firmę pośredniczącą w zakupach). W tym drugim przypadku warto pamiętać, że partner musi być wiarygodny i że w przypadku krachu na rynkach cyfrowe aktywa mogą być trudne do spieniężenia.

Czytaj też: Rekordowo drogie złoto. Kto nie kupił, przegrał życie? A może jeszcze zdąży kupić taniej?

Czytaj też: NBP drukuje pieniądze jak szalony, a Polacy… rzucili się na złote sztabki. Tak się rzucili, że sztabki się skończyły

Czytaj teżKtóre złote monety warto kupić z myślą o długoterminowych profitach?

Tutaj znajdziesz: Tekst o tym, po ile warto kupić złoto – moim skromnym zdaniem

Jeśli chodzi o nieruchomości, to warto pamiętać, że choć dobrze trzymają wartość pieniądza – mają też kilka wad. Są łatwe do opodatkowania, niełatwe do schowania przed rządem i można je znacjonalizować albo zakazać obrotu. No i nie da się ich ubezpieczyć od wojen i innych rozruchów.

————–

ZAPRASZAM DO POSŁUCHANIA PODCASTU EKIPY SAMCIKA!

To ostatni odcinek podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” w 2020 r. A to oznacza, że czas zaplanować portfele na 2021 r. Co nas czeka? Przede wszystkim uciekanie przed inflacją, drożyzną, niestabilnością. Jak przygotować swoje pieniądze na te wszystkie „atrakcje”? Jakie nowe podatki będzie trzeba przyjąć na klatę? Co zdrożeje a co stanieje z rzeczy małych i dużych, takich jak samochody, czy mieszkania? Podcast można posłuchać klikając ten link albo znaleźć „Finansowe sensacje tygodnia” na jednej z ośmiu najpopularniejszych platform podcastowych (w tym Spotify, Google Podcast, czy Apple Podcast)


źródło zdjęcia tytułowego: NBP, HRE

Subscribe
Powiadom o
48 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BdB
5 miesięcy temu

I do tego dewaluuje złotego przez co maleje moc nabywcza tego co mamy. Po to im była własna waluta i nastraszyli ludzi przyjęciem euro.

Tomasz
5 miesięcy temu

Szanowny Panie, zechciałby pan opisać w paru słowach w jaki sposób inwestować w globalne fundusze tak żeby prowizje nie pozjadaly wszystkich oszczędności?

Fabian
5 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Poczytać blogi znających się na rzeczy (inwestomat.eu i podobne). M. Samcik też ostatnio publikował na ten temat różne informacje.
Notabene, prowizje rzędu 0,2 – 0,4% w ETF zagranicznych nabywanych za pośrednictwem krajowych biur maklerskich to „betka” w porównaniu z kilkuprocentowymi prowizjami „za zarządzanie” pobieranymi przez zwykłe fundusze inwestycyjne działające na polskim rynku.

Kamil
5 miesięcy temu

1) Jest Pan nie na czasie z nową ekonomią: Turcy dzielnie udowadniali przez ostatnie 7 lat, że najlepszym sposobem na wyhamowanie inflacji są niskie stopy procentowe 🙂 A Polak-Turek dwa bratanki i prezes Glapiński się wzoruje na Erdoganie. 2) Dla mnie jest niepojętą rzeczą dlaczego rząd, który sobie gębę wyciera ojcowizną i flagą biało-czerwoną itd. itd. pożycza głównie za granicą. Tyle pieniędzy leży na RORach, przecież gdyby podnieśli oprocentowanie obligacji, tak żeby cztero- i dziesięcioletnie były bezkonkurencyjne w porównaniu do lokat (ja wiem, że i tak są, ale żeby ludzie to zobaczyli, że zamrożenie tych nawet 5 czy 10 tysięcy… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

To chyba ty nie jesteś na bieżąco z ekonomią. Niepojęte czemu nie chce zapożyczać się z ror-ów? ano dlatego że ty masz kupować i wydawac a nie oszczędzać na starosć. My nie mamy banku centralnego tylko ministerstwo długu. NBP nie dba o twoje oszczędnosci i inflację tylko o stan budżetu i możliwości jego uzupełnienia więc nie podniosa ci oprocentowania COI/EDO tylko dlatego żeby zrobić ci dobrze. Oni zrobią to dopiero wtedy gdy będą do tego zmuszeni. Tylko się pewnie tego nie doczekasz. Możliwe że w marcu beda kolejne obniżki na tych obligacjach. Musze matce jakoś 50k zagospodarować bo przeciez wydrenują… Czytaj więcej »

Kamil
5 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Raczej nie działa w ten sposób: zgoda, jeśli ktoś ma 1000 zł czy 5000 zł oszczędności i słyszy o inflacji, to może zdecyduje się wydać te pieniądze zgodnie z myślą, że to tak małe kwoty, a skoro jeszcze tracą na wartości… kupię telewizor. Natomiast jeśli ktoś ma na koncie 500 tys., albo więcej to nie zdecyduje się na wydawanie pieniędzy, bo „inflacja mi je zżera”. Będzie szukać jakiejś ochrony przed inflacją, zatem te pieniądze nie trafią na rynek i nie podbiją inflacji bez względu na to jakie jest oprocentowanie obligacji, RORów itd. One będą co najwyżej podbijać wyceny różnych instrumentów,… Czytaj więcej »

Kamil
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, 34% to dług u nierezydentów; 25% w obcych walutach. Dla porównania w Japonii 90% długu jest w rękach Japończyków. Nie żeby rozwiązanie japońskie mi się podobało, ale nadal nie widzę spójności w zachowaniu rządzących.

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Polska gospodarka zdecydowanie nie jest samowystarczalna, a nawet większość produkcji eksportowanej wymaga „wsadu dewizowego”, zaimportowania czegoś za obce waluty. Własną walutę mogą sobie drukować („luzować”), ale jak zabraknie dopływu środków unijnych, to wszystko to padnie jak kilkadziesiąt lat temu… https://subiektywnieofinansach.pl/prezes-nbp-adam-glapinski-tylko-sonduje-czy-naprawde-chce-obnizka-stop-procentowych/#comment-70057

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Ale mówisz o długu skarbowym czy generalnie o zadłużeniu Polski bo kredyty frankowe i zadłużenie firm w obcej walucie to też dług ktory trzeba spłacać a bankructwo gospodarstwa domowego czy firmy niesie ze sobą określone konsekwencje jeśli się zmultiplikuje w skali kraju. Polska, Węgry i Turcja to kraje z dużą ekspozycją na dług zewnętrzny
Jak chodzi o obligacje to tylko 18% to udział zagranicy z tego co pamiętam

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do tego podatek bankowy. Bank który nabywa obligacje jest w tej części zwolniony z podatku. Teraz wyobraźmy sobie że bank zamiast obligacji chce kupić bon pieniężny albo skarbowy. 0.1% w skali roku czy coś koło tego. Od tego już bank musi odprowadzić podatek bankowy. Czyli od kapitalu a nie od zysku czyli powstaje strata. Co robi bank ? Na gwałtu rety kupuje obligacje skarbowe byle uciec przed tym podatkiem. banki już są największym posiadaczem państwowego długu a teraz dołączył do nich NBP. Co się stanie z sektorem bankowym jak z jakiegoś powodu Polska stanie się taką Turcją i ruszy inflacja… Czytaj więcej »

Marek
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Jak ktoś ma na koncie 500tys, to może kupić mieszkanie. Taki mechanizm zaistniał na Węgrzech.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Na Erdoganie to się wzoruje inny prezes…

Stef
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Proszę zobaczyć jak to się w Turcji skończyło. Ile % mają teraz stopy i jak bardzo spadła wartość Liry Tureckiej.

Kamil
5 miesięcy temu
Reply to  Stef

Przecież to był żart 🙂
Wiadomo, że Erdogan był/jest zwolennikiem ekonomii alternatywnej.

erdwa
5 miesięcy temu

Sprawa praktycznie przesądzona. Glapa (x2), Żyżyński, Łon, Kochański, Sura czyli 6 głosów . Deal przyklepany. Jest to największa banda złodziei jaka spotkała Polaków od 89r. Nawet w Turcji mamy dodatnia stopę teraz z tego co pamietam. Tu -4 praktycznie bo te kocupały gusowskie o inflacji to dotyczą kazdego i nikogo. Depozytów nie bedzie a za rok będziemy do nich dopłacać. W miedzyczasie sieć spóldzielczakow przejmie państwo i dodatkowo jakieś 3-4 banki komercyjne (Getin, IB, Millennium to moje typy) Nigdy nie myślałem że zatęsknię za Orbanem a jednak to się stało. Orban dał rok temu obywatelom obligacje z progresywnym oprocentowaniem .… Czytaj więcej »

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Przedszkolanek zapomniałeś wymienić.

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Buhahahahaa. jestem prorokiem. Od 3 stycznia Pekao przejmuje Idea Bank. Przymusowa restrukturyzacja. Ciekawe czy będa to konta PEKAO czy zostawią warunki kont z idei. Bedę musiał konto likwidować. lokaty akurat polikwidowałem tydzień temu. Getin nastepny w kolejce a potem takie banki jak Millennium czy inne małe zagraniczne złożą ofertę sprzedaży bo ten biznes nie ma już zadnego sensu

Krzysztof A.
5 miesięcy temu

A szansa na pociągnięcie do odpowiedzialności [CENZURA-red] przewodzącego niby niezależną organizacją – zerowa. A najgorzej, że większość ludzi w tym kraju ta decyzja ucieszy, a nie wkurzy, bo oszczędności zero albo niemal zero, kredyty wysokie, to znaczy że jak ktoś ma więcej, pewnie ukradł i trzeba mu zabrać. Ciekawe kiedy wymyślą wyższy podatek Belki od inwestycji zagranicznych, bo to finansowanie wrażych obcych mocarstw…

Last edited 5 miesięcy temu by Krzysztof A.
Krzysztof A.
5 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof A.

Cenzurę zastąpię w takim razie dłuższym, grzeczniej brzmiącym opisem, przekazującym to samo – człowieka wykonującego polecenia partyjne wbrew mandatowi podległej sobie instytucji. Nie zakwalifikowałbym swojego określenia jako bluzgów, ale nie będę dyskutował 😉

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof A.

Panie Maćku warto napisać o zmianach w kk Millennium: starym klientom co mają przez niskie stopy korzystne oprocentowanie podsuwają aneksy podwyższające % i warunkują nimi włączenie do nowego programu rabatowego, a stary dla kart Alfa i Impresja kończą jutro.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jest na stronie banku, jest też sporo komentarzy na livesmarter.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To ze strony o Impresji:

„Jeśli korzystasz z karty Impresja, a umowa o kartę została zawarta w okresie od 1.05.2013 r. do 10.11.2019 r., by dalej korzystać z programu „Moneyback” na nowych zasadach, należy podpisać aneks do umowy o kartę zmieniający jej oprocentowanie (RRSO 11,94%).”

Niektórzy mają obecnie oprocentowanie ok. 2% czy 7%.

Jacek
5 miesięcy temu

Już napisałem na LinkedIn, że powoli zbliżamy się do Szwajcarii. Oni juz od kilku lat płacą swoim bankom za przechowywanie pieniędzy. Zdaje się (nie pamiętam dokładnie), że za darmo można mieć konto od wkładu 100 000 franków. Wobec tego nie należy się dziwić, że przedsiębiorczy i ostrożni Szwajcarzy inwestują w zróżnicowaną gamę produktów z pogranicza inżynierii finansowej. Powodzeniem cieszą się tam kryptowaluty i firmy z tego rynku mają preferencyjne warunki działania (wiem to na pewno, bo syn programista uczestniczy w takim nowym projekcie). Sam jestem inwestorem w jeden z instrumentów finansowych pochodzącym wprawdzie z USA, ale „zaimportowanym” przeze mnie na… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tia. Do Szwajcarii. My już dawno ją przegoniliśmy. Kraj z walutą rezerwowa ma wyższe stopy niz śmieciowy PLN zarządzany przez wariata z Żoliborza. masz realną stopę -3% a w Szwajcarii -0.5 z tego co pamietam. Stać nas. Bogatych obywateli mamy.
ps. nie po to drukuje sie masowo kase żeby banki zamykały ludziom dostęp do pieniadza. Te kochane kryptowaluty to będzie przyszłosć banksterii centralnej. Wprowadzą e-dolara i e-złotego po to aby nie było możliwości runu na banki.

Sosna
5 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Ten e-dolar to taka nowoczesna nazwa bonu towarowego PeKaO? Kolejny element historycznej rekonstrukcji i powrotu do młodości miłościwie panującego nam Prezesa?

Fabian
5 miesięcy temu

Wygląda na to, że mój pomysł by jesienią zainwestować ponad 100 kPLN w ETF-y na rynkach globalnych, nie był wcale taki zły. Początkowo bardzo obawiałem się ryzyka walutowego, a tu okazuje się że „narodowi szkodnicy” usilnie działają na korzyść inwestujących na zagranicznych rynkach.

michał
2 miesięcy temu
Reply to  Fabian

Dysponujesz jakąś podstawową wiedzą ekonomiczną ,aby w ten sposób zadbać o swoje oszczędności,czym się kierowałeś przy wyborze ETF-ów?

Robert
5 miesięcy temu

Czy polityka jest tak żałosna ze trafia do niej najgorszy sort a wybierają ich najgłupsi z nas..Przegrywamy walkę na normalne nowoczesne państwo a prywata i egoizm to jest główna cecha polityka.Czy Historia nas Polaków niczego nie uczy, od tysiąca lat wstajemy z kolan aby jeszcze szybciej na nich wylądować bo głupcy wybierają głupców.Prawa wyborcze to jest wielki przywilej który nie powinien wszystkim być dany.

E.G
5 miesięcy temu

Emeryci pamiętają , młodszym łącznie z panem Samcikiem pod rozwagę . Wydaje sie to niemożliwe ale tak było i doskonale to pamiętam . Lata 70-te . Niszczenie gospodarki Gierek rozpoczął od rozrzucania po kraju miliardów $. Zarobki wtedy to ok. 1500/ miesiąc. Nazywało się to „unowocześnianiem gospodarki przez zakupy zachodnich licencji ” a w praktyce było skandalicznym marnotrawstwem, licencje dostawał każdy kogo aparat partyjny wyznaczył . Takie wcześniejsze 500 + . Jak zabrakło waluty z eksportu węgla i mięsa, pożyczało się miliardy $ z zagranicy. Bal trwał w najlepsze ponad 5 lat , inflacja rosła, aż wymknęła się całkowicie spod… Czytaj więcej »

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale deprecjacja własnej waluty utrudnia spłatę długu w walutowego.
Do tego, co napisał @E.G warto właśnie dodać jeszcze problem, jaki miało tamto państwo z dewizami. Sam pamiętam, że w talach osiemdziesiątych na niezelektryfikowanych liniach kolejowych jeździły parowozy — bo na import ropy do spalinowozów brakowało dewiz. Własną walutę rządzący mogą do woli dodrukowywać (czy też „luzować”), ale kto wie, może znowu dożyjemy czasów, gdy wszystkie waluty pozyskane z eksportu będą szły na obsługę zadłużenia i wróci gospodarka parowozowa oraz słowa-klucze jak „wsad dewizowy”…

Marco
5 miesięcy temu
Reply to  E.G

Tylko, że kolega E.G dobrze się trzyma jak na osobę pamiętającą lata 70-te.
Pamięta może Powstanie Warszawskie? Może AK-owiec? Nie mylić proszę z AK-47 😉

Pan Krzysztof
5 miesięcy temu

Świnka Peppa jak zwykle uśmiechnięta i zadowolona z siebie 🙂 Ma dwie plastikowe pomocnice i drukareczkę pieniążków. Żyć nie umierać.

Jakub
5 miesięcy temu

Dzień dobry, bardzo chciałbym zrozumieć czy w obliczu wysokiej inflacji w Polsce, inwestowanie np. w ETF S&P500 (długoterminowo) jest dobrą dywersyfikacją w stosunku do zainwestowania wszystkiego w obligacje 10-etnie indeksowane inflacją. Jeśli EUR będzie drożało w stosunku do PLN to z tego powodu, ETF’y S&P500 w EUR będą zyskiwać na wartości dla kogoś kto mieszka w Polsce ale czy nie okaże się, że zysk na kursie zostanie zjedzony przez inflację w Polsce? Inaczej stawiając pytanie – czy potencjalna, utrzymująca się długo, bardzo wysoka inflacja w Polsce będzie jeszcze bardziej osłabiała wartość PLN? Jeśli tak to rzeczywiście, długoterminowa inwestycja w ETF… Czytaj więcej »

Jakub
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, bardzo dziękuję za odpowiedź ale chyba zbyt skomplikowałem pytanie. Generalnie chciałem się upewnić czy wysoka inflacja przekłada się na osłabienie waluty wokół której ta wysoka inflacja występuje.

Jakub
5 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Właściwie to mógłbym powyższe pytanie doprecyzować jeszcze bardziej – czy potencjalnie długo utrzymująca się wysoka inflacja w Polsce wpłynie na osłabienie się kursu PLN wobec innych walut, np. EUR?

Karolina
5 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Panie Jakubie,

Czy mogę podpytać, jak Pan inwestuje w ETF S&P500 z Polski? Zastanawiam się, gdzie wkładać niewielkie kwoty miesięcznie (500-1000 PLN), ale regularnie, i zagraniczni finansjerzy to polecają, ale widzę, że z Polski niełatwo się tam dostać?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dodam jeszcze, że ING ma ciągle przedłużaną (obecnie do końca czerwca 2021) promocję obniżającą prowizję na ETF do 0,1% min. 1,50 zł. To biuro maklerskie ma swoje wady, jednak 1,50 zł za kupno nawet za małą kwotę indeksu S&P 500 czy DAX to mocny argument (w każdym razie mnie przekonał, choć tam tylko ETF kupuję).

Zenek
5 miesięcy temu

Mam USD na koncie bankowym 0% kupionych za zł drożej niz obecny kurs. Trzymam je żeby sprzedać jesli USD zdrozeje, ale nie wiadomo kiedy to sie stanie i czy w ogóle. Prosze o opinię gdzie mozna je zaiwestować,w moim bamku mogę kupować zagraniczne fundusze.

PLN
5 miesięcy temu

Poważnie zaczynam się bać o wartość pieniądza i dbałość o niepodległość naszej waluty

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!