13 października 2021

Porównałem wskaźnik WIBOR z oprocentowaniem depozytów. Czy raty kredytów milionów kredytobiorców mogą być zawyżone? Ile wynosi „ukryta marża” banków?

Porównałem wskaźnik WIBOR z oprocentowaniem depozytów. Czy raty kredytów milionów kredytobiorców mogą być zawyżone? Ile wynosi „ukryta marża” banków?

Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie podniosła stopy procentowe o 0,4 pkt. proc. Główna stopa procentowa wynosi teraz 0,5%. Wzrósł też trzymiesięczny wskaźnik WIBOR, od którego zależy oprocentowanie milionów kredytów. Wynosi on obecnie 0,65%. To koszt, po jakim banki teoretycznie pozyskują finansowanie – teoretycznie, bo patrząc na oprocentowanie depozytów można odnieść wrażenie, że banki płacą mniej. To zaś z kolei może oznaczać, że polscy kredytobiorcy grubo przepłacają za kredyty

Jeśli ktoś spłaca kredyt frankowy, zapewne wie, czym jest LIBOR CHF. Kredytobiorcy złotowi na pewno słyszeli o wskaźniku WIBOR. Te i inne wskaźniki obliczają licencjonowane podmioty. W uproszczeniu mają one pokazać średni koszt transakcji na rynku międzybankowym.

Zobacz również:

Wskaźniki wykorzystuje się m.in. do wyliczania oprocentowania kredytów o zmiennej stopie procentowej. Zasada jest taka, że oprocentowanie to zmienna stawka LIBOR (dla danej waluty) lub WIBOR (transakcje złotowe) powiększona o stałą marżę banku.

Do obliczania danego wskaźnika potrzebna jest grupa tzw. panelistów – np. banków, które dostarczają dane o przeprowadzonych transakcjach. Te dane są agregowane, przetwarzane, a efektem jest określony poziom wskaźnika. Zgodnie z unijnymi regulacjami, wskaźniki referencyjne powinny być obliczane na bazie realnych transakcji.

Problem w tym, że o ile przed światowym kryzysem finansowym rynek międzybankowy puchł od transakcji (banki pożyczały sobie pieniądze na potęgę), o tyle po kryzysie ten rynek zamarł. Banki, a przynajmniej te działające w Polsce, finansują się głównie z depozytów klientów indywidualnych i firm.

Przeczytaj też: Zwrot prowizji przy wcześniejszej spłacie kredytu. Kolejny bank ugiął się pod presją UOKiK. Zamiast płacić kary rozliczy się z klientami

Wskaźnik WIBOR „wisi” na pojedynczych transakcjach

A skoro tak, to można zadać pytanie, czy obecny poziom wskaźnika WIBOR (jego administratorem jest GPW Benchmark) oddaje realne transakcje i realia gospodarcze? Czy WIBOR to faktyczny koszt, jaki banki ponoszą za pozyskanie finansowania, który następnie przerzucają na klientów w formie zmiennej części oprocentowania kredytów?

Jakiś czas temu pisałem o związanych z tym wątpliwościami. Z ujawnionych informacji wynikało, że wskaźnik WIBOR obliczany był na bazie pojedynczych transakcji. Zastrzeżenia co do reprezentatywności WIBOR-u mieli też przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego, która wydaje licencje na opracowywanie i stosowanie wskaźników. Zastanawiające jest to, że wartość WIBOR-u przez wiele miesięcy stała w miejscu, jakby na rynku nie dochodziło do żadnych transakcji.

Choć do WIBOR-u przyzwyczailiśmy się jak do powietrza, nie jest on jedynym wskaźnikiem dopuszczonym do stosowania w Polsce. Instytut Rynku Finansowego opracowuje wskaźnik WKF (Wskaźnik Kosztu Finansowania), który obliczany jest na bazie oprocentowania depozytów w bankach spółdzielczych.

Przeczytaj też: Kredyty hipoteczne ze stałym oprocentowaniem już w ofercie wszystkich banków. Ile trzeba dopłacić za 5 lat spokoju w spłacie kredytu?

Szukam lokaty takiej, jaką „sugeruje” wskaźnik WIBOR

Poszedłem tym tropem i postanowiłem sprawdzić, czy mogę założyć w bankach komercyjnych lokatę terminową, której oprocentowanie będzie przynajmniej zbliżone do stawki WIBOR (albo chociaż do WIBID, czyli stawki, po jakiej banki podobno przyjmują od siebie depozyty). Bo jeśli banki finansują się depozytami, to oczekiwałbym właśnie takiego oprocentowania. A zyskiem banku jest wtedy „goła” marża dokładana do wskaźnika WIBOR.

Obecnie 3-miesięczny WIBOR wynosi 0,65%, a 6-miesięczny – 0,76% (w przypadku WIBID – 0,5-0,6%). To najczęściej stosowane stawki w umowach o kredyt hipoteczny. Jeśli w umowie wpisany jest 3-miesięczny WIBOR, oznacza to, że co trzy miesiące (od momentu podpisania umowy) bank dokonuje aktualizacji oprocentowania, uwzględniając bieżący wskaźnik WIBOR.

Sprawdziłem aktualne oprocentowanie lokat terminowych: kwartalnych i półrocznych. W kilku bankach znalazłem oferty promocyjne, na które można wpłacić zwykle nie więcej niż 10 000 zł. Np. Nest Bank nowym klientom oferuje 2,1% w skali roku (lokata półroczna) lub 1,5% (kwartalna). W Getin Banku na 2-miesięcznej lokacie zakładanej przez aplikację mobilną zarobimy 2% w skali roku. Z racji tego, że są to oferty promocyjne, nie będą ich uwzględniał.

W przypadku lokat 3-miesięcznych „panelistami” będzie dziesięć banków komercyjnych, które takie depozyty mają w ogóle w ofercie. Jak średnie oprocentowanie takich lokat ma się do 0,65%, czyli do stawki 3-miesięcznego WIBOR-u?

Alior Bank, BNP Paribas, Credit Agricole, Plus Bank, mBank, Bank Pekao i PKO BP płacą na takim depozycie 0,01%. W Nest Banku „wyciśniemy” 0,02%, w Getin Banku 0,03%, a w ING Banku 0,05%. Średnie oprocentowanie 3-miesięcznych depozytów to zatem 0,017%, czyli blisko 38 razy mniej, niż wynosi 3-miesięczny WIBOR.

W przypadku lokat półrocznych uzbierało się jedenastu „panelistów”. Sześć banków (Alior, BNP Paribas, Bank Pocztowy, Credit Agricole, mBank i Bank Pekao) płaci 0,01%, Bank BOŚ i Nest Bank – 0,02%, Getin Bank – 0,03%, Plus Bank – 0,05%, a Bank Millennium – 0,2%. Średnia wynosi 0,035%, a więc 21 razy mniej niż aktualny WIBOR 6M.

Przeczytaj też: Ceny mieszkań szybują. Czy ich wzrost o 10% w ciągu roku jest uzasadniony wyższymi kosztami? A może deweloperzy korzystają z okazji i nas doją?

Dopłacasz 10 000 zł do kredytu. Czy kredytobiorcom puszczą nerwy?

Co by było, gdyby zamiast 0,65% (czyli stawki WIBOR 3M), typowy kredyt hipoteczny był oprocentowany według stawki realnie odzwierciedlającej koszt finansowania banków depozytami (czyli 0,02%)? Oprocentowanie przeciętnego kredytu na 25 lat, w wysokości 300 000 zł, z marżą 2%, wynosiłoby o 0,63 pkt proc. mniej niż w rzeczywistości. Pojedyncza rata byłaby niższa o 92 zł, a przez cały okres spłacania kredytu łącznie odsetki byłyby o 27 600 zł niższe.

Można więc powiedzieć, że przez to, iż WIBOR nie odpowiada rzeczywistemu kosztowi finansowania się przez banki depozytami klientów, przeciętny hipoteczny kredytobiorca dopłaca bankowi 27 600 zł odsetek w postaci de facto ukrytej marży.

Nie wiem, na bazie jakich transakcji obliczany jest WIBOR. Do czasu, kiedy jest on na stosunkowo niskim poziomie, nikogo nie drażni. Ale stopy procentowe banku centralnego właśnie poszły w górę i wiele wskazuje na to, że na jednej podwyżce się nie skończy i WIBOR też podskoczy. A wtedy kredytobiorcom mogą puścić nerwy. Niektórzy mogą próbować w sądach kwestionować sposób jego wyliczania. Jeśli banki finansują się głównie depozytami, a ich oprocentowanie nijak ma się do poziomu WIBOR, może to być argumentem do podważenia wiarygodności WIBOR-u.

——————–

Nowy podcast „Finansowe sensacje tygodnia”. Gość specjalny: Jan Grzegorz Prądzyński

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o teraźniejszości i przyszłości ubezpieczeń. O co chodzi w konflikcie firm ubezpieczeniowych z częścią warsztatów w sprawie kosztów napraw naszych aut? Czy ceny polis samochodowych dotknie inflacja? Czy to dobrze, że za punkty karne będziemy płacili wyższe składki za samochodowe OC? Jak ubezpieczyciele mogą pomóc w poprawie jakości świadczonych przez państwo usług zdrowotnych? Czy cyfryzacja ubezpieczeń wytnie zawód agenta i brokera? Czy nadchodzi era ubezpieczeń „katastroficznych”? Co najbardziej uwiera dziś branżę ubezpieczeniową? O tym wszystkim dyskutujemy z Janem Grzegorzem Prądzyńskim, szefem Polskiej Izby Ubezpieczeń. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem.

Podcast „Finansowe sensacje tygodnia” znalazł się ostatnio w zestawieniu 10 najpopularniejszych podcastów newsowych na platformie Spotify. A możecie go słuchać także na Google Podcast, Apple Podcast oraz na kilku innych, popularnych platformach podcastowych

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mikołaj Sierpiński
15 dni temu

Warto przy okazji zauważyć, że wbrew zapowiedziom lokaciarzy oprocentowania depozytów nie poszły w górę, więc pobożne życzenie o podniesienie stóp bo oszczędności topnieją spotkało się ze ścianą rzeczywistości.
Rzeczywiście wskaźnik WIBOR jest w pewnym sensie widzimisię banków, bo jak można sugerować się w trakcie jego pseudo-wyliczania mniej niż kilkudziesięcioma transakcjami? Z niecierpliwością czekam na casus frankowy w wydaniu złotówkowiczów – poleje się krew. Całe szczęście, że z żoną spłaciliśmy kredyt w 2018, a kolejny wzieliśmy na stałą stopę 5-letnią przy 0,59%….

Pozdrawiam

Dociekliwy
14 dni temu

Co do oprocentowania depozytów, to może być jeszcze zbyt wcześnie, zarządy banków potrzebują chwili czasu na podjęcie odpowiedniej uchwały.

Tobiasz
15 dni temu

Nawet jeśli WIBOR jest zawyżany to umowy kredytu oparte na tym wskaźniku są generalnie nie do podważenia w sądzie.

Mikołaj Sierpiński
14 dni temu
Reply to  Tobiasz

Zobaczymy, nie takie głowy siedziały w bankach wymyślając umowy frankowe.

Dociekliwy
14 dni temu
Reply to  Tobiasz

Jak najbardziej do obalenia, z dwóch przesłanek: możliwości manipulacji wartością wskaźnika przez jedną z zainteresowanych stron oraz brak informacji o charakterze wskaźnika.

Tobiasz
14 dni temu
Reply to  Dociekliwy

To by znaczyło, że ten jeden, konkretny bank sam kształtuje WIBOR, co jest po prostu nie obrony. Konsument nie musi znać zasad rynkowego kształtowania WIBOR-u. Wystarczy, że bank poinformuje o ryzyku związanym ze wzrostem WIBOR-u i jego wpływu na wysokość rat (np. pokaże dane historyczne kształtowania się tego wskaźnika i sporządzi wyliczenia spłaty kredytu dla różnych wysokości WIBOR-u).

Tomek
14 dni temu
Reply to  Tobiasz

We wcześniejszym artykule była informacja na temat ilości transakcji do wyliczenia wskaźnika. Zdarzały się pojedyncze, a czasami było ich zero. Przy takiej ilości nawet jeden bank może dowolnie nim zachwiać, a pamiętajmy o tym, że zarabiają na tym wszystkie.

Dociekliwy
14 dni temu
Reply to  Tobiasz

> To by znaczyło, że ten jeden, konkretny bank sam kształtuje WIBOR, co jest po prostu nie obrony.

Akurat jest i to dość łatwo, jeśli udział transakcji tego banku w wartości WIBOR przekracza jakąś znaczną wartość, np. 25-30%.
Wówczas WIBOR zaczyna pełnić rolę, jak słusznie zauważył Pan Redaktor, marży ukrytej przed kredytobiorcą.

Don Q.
14 dni temu
Reply to  Dociekliwy

@Dociekliwy, no właśnie 25-30% to pewnie za mało, by uznać, że to dany bank kształtuje wysokość WIBOR. Pewnie musiałoby to być 50% albo i więcej, do tego przez długi czas, a nie tylko w pojedyncze dni. Co więcej, w takiej teoretycznej sytuacji klienci tylko tego jednego banku mieliby jakąś szansę na sądową skuteczność tego argumentu… To już chyba skuteczniejsze mogłoby być udowodnienie jakiejś zmowy banków (WIBOR jest podejrzanie płaski, rzadko się zmienia), ale pewnie coś takiego trudno by było udowodnić… (Disclaimer: ja akurat mam sporą część oszczędności, dobre kilkadziesiąt tysięcy, ulokowanych na lokatach indeksowanych WIBOR-em, więc dla mnie im wyższy,… Czytaj więcej »

Last edited 14 dni temu by Don Q.
jsc
14 dni temu
Reply to  Tobiasz

Jeśli udowodni się zmowę to można podważyć dosłownie wszystko…

Jakub
14 dni temu

Do tego, jeśli uwzględnimy funkcjonujący system rezerwy obowiązkowej (obecnie 0,5%) to okazuje się, że banki muszą finansować tylko mały % depozytów żeby udzielać nam kredytów

Don Q.
14 dni temu
Reply to  Jakub

Oprócz utrzymywania rezerwy obowiązkowej na rachunkach w NBP banki muszą mieć także swoją rezerwę gotówkową dla zachowania płynności. Tak czy inaczej nie mogą pożyczać więcej, niż mają, więc póki jest zapotrzebowanie na zaciąganie kredytów (a banki nie mają bardziej atrakcyjnych metod finansowania), póty depozytów potrzebować będą. Oczywiście niskie rezerwy zwiększają mnożnik kreacji pieniądza (póki banki udzielają kredytów), bo każdy kredyt to wprowadzenie nowego pieniądza do gospodarki (w sensie: że stary ciągle jest na rachunku depozytu). Np. jeśli jesteś Murarzem lub Deweloperem, to może się zdarzyć, że zarobisz np. 10 kzł z pieniędzy, które Twojemu klientowi bank dał w postaci kredytu; może… Czytaj więcej »

Tomek
13 dni temu
Reply to  Don Q.

To byłaby prawda gdyby nie system rezerw wymagany dla banków. Z tych 10k na koncie bank może udzielić spokojnie 1000k kredytu. Dlatego bank nie potrzebuje tyle depozytów.

jsc
13 dni temu
Reply to  Tomek

(…)Dlatego bank nie potrzebuje tyle depozytów.(…)
Dopóki nie przyjdą klienci i nie powiedzą (…)Give me my money. Please.(…)

Don Q.
13 dni temu
Reply to  Don Q.

LOL , ktoś mnie zminusował, choć polemicznej odpowiedzi nie widzę… Bardzo z tego mojego komentarza jestem zadowolony (choć teraz bym go przeredagował, by był jeszcze lepszy), bo rozmawiając ze „zwykłymi ludźmi” nie tylko w necie, ale też na żywo, wielokrotnie przekonałem się, że oni często myślą, że system rezerwy cząstkowej oznacza, że banki mogą pożyczać więcej, niż mają zgromadzonych środków (czyli że w bilansie aktywa mogą przewyższać pasywa). Nie jest tak, banki nie mogą pożyczać więcej, niż mają, choć nie wyklucza to faktu, że mogą kreować pieniądz… Mam nadzieję, że ten minus był za to, że próbuję tłumaczyć tak oczywiste… Czytaj więcej »

Don Q.
13 dni temu
Reply to  Don Q.

A jednak pojawiła się odpowiedź na mój komentarz, modelowa:
„Z tych 10k na koncie bank może udzielić spokojnie 1000k kredytu. Dlatego bank nie potrzebuje tyle depozytów.”

Byłem zadowolony, że tak jasno wytłumaczyłem, że banki pieniądz kreować mogą, ale nie mogą pożyczać więcej, niż mają, a jednak nie wszyscy to zrozumieli. Co gorsze, oni też mogą skorzystać z finansowanych z moich podatków systemów typu 500+, oni mogą nawet ryzykownie zainwestować i potem sądownie odzyskiwać pieniądze. A najgorsze, że oni też mają prawa wyborcze…

Marek
14 dni temu

A tak z innej strony: to takie gdybanie, ale warto też zwrócić uwagę na fakt wyroku TK ograniczający wpływ TSUE na polski wymiar sprawiedliwości w kontekście jego licznych ostatnio wskazówek dotyczących kredytów frankowych. Czy w takim razie polskie sądy jeśli by posłuchały TK przestały brać pod uwagę zdanie TSUE w tej sprawie?

Tobiasz
14 dni temu
Reply to  Marek

Wyrok TK dotykał tylko niewielkiego wycinka zasady prymatu w odniesieniu do sądownictwa, także nie wpłynie na orzecznictwo dotyczące klauzul abuzywnych. Zresztą w ogóle orzecznictwo obecnego TK w zasadzie w ogóle nie wpłynie na skuteczność orzeczeń TSUE, bo legalni sędziowie traktują te orzeczenia jako prawniczą makulaturę. 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!