7 października 2021

Bank wcisnął klientowi „toksyczne” fundusze inwestujące w lasy i pola. Klient poszedł do sądu i… wygrał. Inni szukają szczęścia w pozwie zbiorowym

Bank wcisnął klientowi „toksyczne” fundusze inwestujące w lasy i pola. Klient poszedł do sądu i… wygrał. Inni szukają szczęścia w pozwie zbiorowym

Sąd Okręgowy w Kielcach uznał, że Alior Bank sprzedał klientowi ryzykowne certyfikaty inwestycyjne funduszu „Lasy Polskie” z rodziny funduszy W Investment, choć ten nie akceptował ryzyka utraty nawet części kapitału. To jednak połowiczny sukces, bo bank zapewne odwoła się od wyroku

Sprawie tzw. funduszy W Investments przyglądam się od kilku lat, właściwie od momentu, gdy zaczęło się z nimi dziać coś niedobrego. Fundusze straciły płynność, a inwestorzy nie mogli wycofać pieniędzy. Chodzi o cztery fundusze zamknięte, w które ok. 2000 osób zainwestowało blisko pół miliarda złotych.

Zobacz również:

Pierwszy fundusz (Inwestycje Rolne) miał zarabiać na wzrostach wartości ziemi rolnej, drugi na nieruchomościach leśnych (Inwestycje Leśne), trzeci (Inwestycje Selektywne) na inwestycjach w perspektywiczne spółki, a czwarty fundusz (Fundusz Vivante) miał stać się deweloperem, czyli wybudować pod Otwockiem nowoczesny dom spokojnej starości.

Minimalny próg wejścia wynosił 40 000 euro, a certyfikaty tych funduszy oferowały m.in. BOŚ Bank i Alior Bank. W pewnym okresie w fundusze wmontowany był wabik w postaci gwarancji zysku. Dlatego część inwestorów mogła traktować tę ryzykowną inwestycję jak bezpieczną lokatę bankową.

Zarządzanie funduszami przechodziło z rąk do rąk. Formalnie fundusze wchodziły w skład portfela FinCrea TFI, ale de facto zarządzały nimi inne podmioty: do wiosny 2016 r. Dom Maklerski W Investment, a następnie spółka Meridian.

Kancelaria prawna, którą wynajął Alior Bank (w tej sprawie bank występuje jako poszkodowany) ustaliła, że przyczyną problemów funduszy były nietrafione inwestycje dokonywane przez faktycznych zarządzających. Chodzi np. o inwestycje w „wydmuszki”, czyli firmy niewiele warte, za które zapłacone grube miliony. W pewnym momencie zarządzający zaczęli oskarżać się nawzajem o wyprowadzanie pieniędzy z funduszy.

Pod koniec 2017 r. Fincrea TFI odebrała zarządzanie Meridianowi, a chwilę później Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła licencję Fincrei za niedostateczny nadzór nad funduszami. Fundusze przeszły pod zarząd ówczesnego Raiffeisen Polbank, który pełnił rolę depozytariusza funduszy, a więc instytucji, która ma czuwać m.in. nad poprawnością wycen funduszy. Ostatecznie fundusze zlikwidowano. Sprzedaż aktywów, a więc rolę likwidatora powierzono Raiffeisenowi.

Przeczytaj też: Nie tylko wierzyciele Getback drżą o swoje pieniądze. Co czeka tych, którzy zainwestowali pół miliarda w feralne fundusze Fincrea TFI?

Przeczytaj też: Sprzedawali feralne inwestycje w lasy i ziemię rolną. Teraz przestają płacić za pomoc prawną dla klientów. W co gra Alior Bank?

Likwidacja funduszy przedłużona o 3 lata

Po czterech latach inwestorzy nadal czekają na zwrot choćby części zainwestowanych pieniędzy. Wiadomo bowiem, że w funduszach (a przynajmniej w „leśnym” i „rolnym”) są jakieś aktywa. Ale muszą uzbroić się w cierpliwość. W lutym 2021 r. likwidator funduszy poinformował inwestorów o przedłużeniu o 3 lata procesu likwidacji, co oznacza, że co najmniej do 2024 r. nie zobaczą oni ani grosza.

Ale jest grupa inwestorów, która postanowiła nie czekać. Niektórzy oskarżają Alior Bank o misselling, a więc sprzedaż ryzykownych instrumentów finansowych osobom, które nie akceptują ryzyka inwestycyjnego.

Być może zachęciły ich do tego działania Komisji Nadzoru Finansowego, która ustaliła, że w procesie sprzedaży certyfikatów przez Alior Bank mogło dochodzić do missellingu. Poszkodowani, z którymi rozmawiałem, mówili mi, że sprzedawcy w Alior Banku sugerowali, że jest to inwestycja bezpieczna, niemal tak jak bankowa lokata.

Jedna z takich spraw właśnie doczekała się szczęśliwego końca, choć jeszcze za wcześnie na taki optymizm. Klient wygrał bowiem w pierwszej instancji. Jego sprawę przed kieleckim sądem prowadziła kancelaria prawna Wątrobiński Nartowski.

Przeczytaj też: Miał być zysk z parków handlowych, jest 260 mln zł strat. Będzie pozew zbiorowy. Zawinił Saturn TFI, ale inwestorzy na cel biorą…. bank. Czy mają szansę odzyskać pieniądze?

Klient pozywa Alior Bank i wygrywa

Chodzi o małżeństwo, które mieszkało w jednym z krajów Europy Zachodniej. Przyjeżdżając do Polski odwiedzali oddział Alior Bank, gdzie wpłacali zarobione na zachodzie pieniądze (w planach mieli powrót na stałe do Polski).

„Nasz klient przez lata korzystał ze wsparcia dedykowanego mu bankiera, rekomendowanego przy pierwszym spotkaniu przez dyrektora oddziału Alior Bank jako świetny specjalista. To bankier kontaktował się z naszym klientem, wychodził z inicjatywą co do poszczególnych produktów przedstawianych naszemu klientowi (rekomendował rozwiązania), sprawował opiekę nad środkami naszego klienta i jego całą relacją z bankiem”

– opisuje kancelaria Wątrobiński Nartowski. W 2016 r. klientowi kończyła się umowa o lokatę terminową. Wówczas skontaktował się z nim bankier, polecając „korzystną propozycję”.

Klient zeznał, że nie akceptował ryzyka inwestycyjnego, ale pracownik banku zapewniał go, że ów produkt jest tak samo bezpieczny jak bankowa lokata, a jednocześnie ma większy potencjał zysku. Tą „fantastyczną” inwestycją był jeden z funduszy W Investment – „Lasy Polskie”. Klient zainwestował ponad 200 000 zł.

„Gdy zaczęło się zamieszanie z certyfikatami, nasz klient nic o tym nie wiedział. Bank nie skontaktował się z nim, nie przekazał mu jednoznacznej informacji o tym, że zaczynają się problemy i może być kłopot z odzyskaniem środków. Kiedy klient dowiedział się o problemach funduszy, próbował wycofać pieniądze. Na próżno, bo w tamtym czasie fundusze nie realizowały już wykupów. Postanowił pozwać Alior Bank”

Przeczytaj też: Jak Polacy oswajają fundusze inwestycyjne w erze zerowych stóp procentowych? Oto pięć tajemnic polskiego inwestora. Nie wszystkie bolesne

Niech bank weźmie certyfikaty inwestycyjne i czeka na pieniądze

W trakcie procesu sąd dał się przekonać do tego, iż – choć nieformalnie – bank zawarł z klientem umowę o świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego.

„Zawarta umowa nie była wykonywana w sposób odpowiedni przez Alior Bank. Wynikało to m.in. ze sposobu dystrybucji produktu (certyfikatów inwestycyjnych), naruszenia przepisów i wymogów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, w tym zwłaszcza poprzez doprowadzenie do transakcji, w sytuacji gdy nasz klient jasno i jednoznacznie komunikował pracownikowi oddziału Alior Bank, że nie godzi się na poniesienie jakiejkolwiek straty inwestowanych środków”

– relacjonują prawnicy. Wynika z tego, że bank – w ocenie sądu – dopuścił się w tek sprawie missellingu. Alior Bank użył argumentu, iż w tym przypadku można ewentualnie mówić o „szkodzie przyszłej”, a więc takiej, która zmaterializuje się dopiero w przypadku spieniężenia certyfikatów inwestycyjnych. I dopiero wtedy da się określić wartość szkody. Przypomnę tylko, że proces likwidacji funduszy przedłużono niedawno o kolejne trzy lata. Najwcześniej wtedy okaże się, ile likwidator majątku funduszy odzyska pieniędzy i jaki zwrot przypadnie na certyfikat.

Mecenas Damian Nartowski, który prowadził sprawę poszkodowanego, powiedział mi o próbach ugody z Alior Bankiem. Zaproponował, by bank zwrócił klientowi zainwestowane środki i przejął jego certyfikaty inwestycyjne i czekał na zakończenie procesu likwidacji. Bank na ugodę jednak nie poszedł. Prawnik:

„Nie można obciążać klienta banku obowiązkiem oczekiwania w nieskończoność na odzyskanie środków”

Przeczytaj też: Precedensowy wyrok w sprawie sprzedaży obligacji GetBack. Klient wygrał i odzyskał zainwestowane pieniądze. Inni poszkodowani mogą nie mieć tego szczęścia

Pozew zbiorowy przeciwko Alior Bankowi

We wrześniu przed Sądem Okręgowy w Kielcach zapadł wyrok pozytywny dla klienta. Sąd w całości uwzględnił żądanie klienta, nakazując Alior Bankowi zwrot ponad 200 000 zł tytułem odszkodowania. Ale to nie kończy sprawy. Bank zapewne złoży apelację, co oznacza, że przed klientem mniej więcej rok (a może dłużej) oczekiwania na ostateczny werdykt.

Z informacji mecenasa Nartowskiego wynika, że polskie sądy wydały dwa pozytywne wyroki dla klientów, którzy pozwali Alior Bank za nieprawidłowości przy sprzedaży certyfikatów. W tych sprawach nie zasądzono jednak odszkodowań.

Wyroki ustalały odpowiedzialność Alior Banku w przyszłości, a więc do czasu likwidacji funduszy. Bank będzie musiał pokryć starty tych klientów, jeśli w wyniku spieniężenia majątku funduszy nie odzyskają oni w pełni zainwestowanych środków. Jest też grupa ponad 80 osób, które wniosły pozew zbiorowy przeciw Alior Bankowi.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
55 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Don Q.
20 dni temu

No i tak to wygląda, jak grube ryby, bogacze jednorazowo inwestujący kilkaset tysięcy złotych, mogą być ponad prawem, mogą udowodnić, że ich błędne decyzje inwestycyjne to nie ich wina, że to „pracownik banku zapewniał go, że ów produkt jest tak samo bezpieczny jak bankowa lokata” (ten cytat to pewnie wśród nich tekst tak standardowy, jak formułki o unikaniu opodatkowania w cypryjskich spółkach). To nie to, co koszenie milionów czy setek tysięcy szaraczków na nienależną opłatę za konto. Żenada, przecież wiadomo, że w pojedynczy FIZ nie można lokować więcej, niż 5 no może 10 procent oszczędności, więc jeśli ktoś inwestuje 200… Czytaj więcej »

Stef
20 dni temu
Reply to  Don Q.

Uważasz że oszukiwanie klienta przez sprzedawcę w banku jest ok? Jak ci sprzedawca samochodu naście nią o silniku, że jest bezpieczny a rozpadnie się po roku to też powiesz, że trzeba się było znać na silnikach?

Don Q.
20 dni temu
Reply to  Stef

No tak, trochę idiotyczne byłoby narzekanie, że kupiło się diesla, bo przecież sprzedawca mówił, że to nowoczesny silnik, dzięki któremu dostaniemy zielone tablice i będziemy mogli wjeżdżać do tych stref czystego transportu, korzystać z buspasów etc. Oczywiście, że taki sprzedawca byłby oszustem. A klient idiotą.

Lecz to i tak słaby przykład, przypomnę, że to dotyczy milionerów, chodzi o kogoś, kto ma wielomilionowy majątek i będąc idiotą, który nie zna się na silnikach, kupuje sobie za 200 kzł samochód z silnikiem diesla. A potem idzie do sądu oburzony, że nie dostał, jak mu to ponoć sprzedawca obiecywał, zielonych blach.

Milioner
20 dni temu
Reply to  Don Q.

Bogaty klient z reguły po to zleca takie zadania doradcom finansowym by nie zajmować się wszystkimi szczegółami bo nie musi się na nich znać. Po to wynajmuje fachowców. A gdy ci spece – przecież nie w firmie krzak lecz w godnej zaufania instytucji! -z przekonaniem polecają to przedsięwzięcie, dlaczego ma im nie wierzyć?

Notabene, niejeden sądzi, że pozjadał wszystkie rozumy, zna się na wszystkim i wszyscy powinni być tacy jak on. Tak można oceniać otoczenie z pozycji swojego małego podwórka. A dzisiejszy świat jest znacznie bardziej złożony i funkcjonuje w nim daleko posunięta specjalizacja.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Milioner

„Bogaty klient z reguły po to zleca takie zadania doradcom finansowym” — ale opisany klient najwyraźniej właśnie nie korzystał z usług licencjonowanego doradcy inwestycyjnego.
Uznał, że sam jest na tyle mądry, by zadecydować o zainwestowaniu tych 200 kzł.
W porządku, ja też sam decyduję o swoich inwestycjach.
Mi też się zdarzyły nietrafione inwestycje, np. obligacje GetBack czy fundusz akcji tureckich… Ale ja moje błędy przyjmuję na klatę, nie idę do utrzymywanego przez podatników sądu, by mi ktoś moje błędy zrekompensował!

Piotr
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Tutaj jest jeszcze jedna strona medalu. Bank robi ankietę (nie pamiętam jak ona się nazywa) na temat gotowości do ryzyka inwestycyjnego. Od kilku lat jest obowiązkowa. W tym wypadku wg. słów prawnika klient miał profil konserwatywny, czyli bank nie miał prawa zaproponować nic poza lokatą lub obligacjami i to jest tutaj podstawą do sprawy przed sądem i podejrzewam też, że dlatego w 1 instancji klient wygrał.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

Aha,to bardzo ważny czynnik.
Ja właśnie jestem zwolennikiem tych ankiet https://subiektywnieofinansach.pl/kredyty-frankowe-najbardziej-toksyczny-produkt-z-bankowej-oferty-ale-znalazlem-kilka-innych-rodem-z-kasyna/#comment-41082 , wiem, że zdarzają się przypadki podrobienia tej ankiety, gdy klient podpisuje to, co wypełnił bankowy pracodawca, jeśli jednak ktoś oferował coś spoza instrumentów wynikających z uczciwie wypełnionej ankiety, to rzeczywiście jest to nadużycie.
Ale przecież nie wiemy, jak w tym przypadku było, chyba że to Ty jesteś tym poszkodowanym klientem?

Piotr
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Dwa punkty w tekście na to: Klient zeznał, że nie akceptował ryzyka inwestycyjnego, ale pracownik banku zapewniał go, że ów produkt jest tak samo bezpieczny jak bankowa lokata A drugi punkt jest jeszcze wyraźniejszy: „Zawarta umowa nie była wykonywana w sposób odpowiedni przez Alior Bank. Wynikało to m.in. ze sposobu dystrybucji produktu (certyfikatów inwestycyjnych), naruszenia przepisów i wymogów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, w tym zwłaszcza poprzez doprowadzenie do transakcji, w sytuacji gdy nasz klient jasno i jednoznacznie komunikował pracownikowi oddziału Alior Bank, że nie godzi się na poniesienie jakiejkolwiek straty inwestowanych środków” Jeśli wygrali to w sądzie to znaczy, że bank musiał przedstawić ankietę, w której profil był mocno konserwatywny, a mimo to wcisnęli produkt klientowi. Domniemywam, że w każdej… Czytaj więcej »

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

„ Klient zeznał, że nie akceptował ryzyka inwestycyjnego, ale pracownik banku zapewniał go, że ów produkt jest tak samo bezpieczny jak bankowa lokata” — no ale zeznania klienta nic tu nie wnoszą, wiadomo, że będziesz się bronił, że to nie Ty jesteś winny swoim błędnym decyzjom inwestycyjnym, lecz to ktoś Cię oszukał. Do tego zapewnienia pracownika banku o niczym nie świadczą, sam kiedyś byłem obiektem wciskania ubezpieczenia w formie polisy ubezpieczeniowej, pamiętam, że sprzedawca na pytanie o bezpieczeństwo powiedział: „no przecież to jest oparte na obligacjach więc wiadomo” (zapomniał dodać, że chodzi w obligacjach jest ulokowana tylko część tego funduszu,… Czytaj więcej »

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Podkreślę jeszcze, że jeśli ktoś nie akceptuje ryzyka inwestycyjnego, to po prostu nie wchodzi w instrumenty typu FIZ.

(Dalej nie piszę, bo byłoby pewnie o idiotach i ich prawie wyborczym.)

Piotr
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Nadal musimy wziąć pod uwagę, że klient się nie znał, a sprzedawca zapewniał, że to jest tak samo bezpieczne jak lokata. Ty, czy ja i pewnie wielu innych słysząc taki tekst: zapali się czerwona lampka i zawyje syrena ostrzegawcza. Jednak jest spora grupa ludzi, którzy się na to złapią. Generalnie zgadzam się z Tobą, że system prawny nie chroni drobnych ciułaczy, bo o drobne nikt nie ma siły i ochoty się bić. Gdyby prawo było jaśniejsze i prostsze to pewnie jak grzyby po deszczu wyrosły by kancelarie, które wygrywały by zwroty za różne niesłusznie pobrane prowizje, czy sprzedane lipne produkty.… Czytaj więcej »

Don Q.
18 dni temu
Reply to  Piotr

Oj, trochę bełkotliwie napisałem powyżej: „sam kiedyś byłem obiektem wciskania ubezpieczenia w formie polisy ubezpieczeniowej” — ale ten mój bełkot jest usprawiedliwiony tym, że to był taki przedziwny produkt, czasem się to nazywało polisolokatą, ale klasyczna polisolokata (że co?) to chyba jednak coś innego…
No w każdym razie jak przychodzisz do banku po lokatę, a dostajesz jakiś produkt ubezpieczeniowy albo FIZ, to oczywiście, że powinna się zapalić czerwona lampka. Albo i zawyć syrena ostrzegawcza. (Dalej nie piszę, bo byłoby pewnie o idiotach i ich prawie wyborczym.)

Don Q.
18 dni temu
Reply to  Piotr

„Chyba że jakaś instytucja trafi na mnie 🙂 ja się nawet skarżyłem do Rzecznika Finansowego o 300 zł zwrotu z ubezpieczalni, która próbowała wykorzystać niejasny zapis w OWU” — no i to mi imponuje, to lubię! 😆 Mi się zdarzało właśnie reklamować niepoprawnie pobraną bankową opłatę, tutaj bandytyzm bankowców polega też na tym, że jeśli na koncie nie było środków, to potem od tej nienależnej opłaty naliczali odsetki! Niestety nigdy nie udało mi się w takiej sytuacji uzyskać jakiegoś zadośćuczynienia, tylko zwrot tej opłaty i odsetek, a przecież obciążenie konta nienależną opłatą i jeszcze wysyłanie oszczerczych esemesów „Przypominamy o terminowej… Czytaj więcej »

Last edited 18 dni temu by Don Q.
Mag
19 dni temu
Reply to  Piotr

Bank dał klientowi notarialną gwarancję bezpieczeństwa kapitału…

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Mag

„Bank dał klientowi notarialną gwarancję bezpieczeństwa kapitału” — skąd ta informacja?
Jest w ogóle możliwe coś takiego? Notarialna gwarancję bezpieczeństwa kapitału?

Admin
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Może to jakiś zamiennik „słowa honoru” 😉

Mag
19 dni temu
Reply to  Don Q.

A przepraszam, chodziło o gwarancję zysku (jeszcze lepiej…). Sprawa jest opisana w tekście zalinkowanym poniżej (’Fundusz gwarantował zysk 5 lub 10 procent. Co ważne, gwarancja była w formie aktu notarialnego’).

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Mag

No ale jak to, przecież akt notarialny z zasady podpisuje się w kancelarii notarialnej (choć film „Wesele” pokazuje, że są możliwe wyjątki), a tu nie było mowy o odwiedzaniu notariusza, więc to pewnie kolejne kłamstwo klienta-ryzykanta.
No i nie wyobrażam sobie, by jakiś notariusz zatwierdził transakcję gwaranctującą jakiś zysk z inwestycji w FIZ, mówiąc szczerze, najwyraźniej ktoś tu łże.

Piotr
20 dni temu
Reply to  Don Q.

Z tekstu nie wynika, że to milionerzy. Ja tutaj widzę małżeństwo pracujące na emigracji i np. ciułające na dom/mieszkanie z gotówkę jak wrócą do kraju. To że my tu na blogu wiemy, że nie inwestuje się wszystkiego w jeden, a nawet dwa ryzykowne biznesy, to nie znaczy, że wszyscy o tym wiedzą, albo się do tego stosują. Jest spora grupa ludzi, którzy po prostu wierzą doradcy. W Amber Gold ludzie inwestowali wszystko co mieli.
Sam nieskromnie pochwalę się, że jak byłem młody i głupi to dałem się nabrać na polisolokatę AXA

Admin
20 dni temu
Reply to  Piotr

Niestety ma Pan rację – ludzie mają zaufanie do doradcy, bo myślą, że nie jest w jego interesie oszukanie ich

Piotr
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pamiętam jak w latach 90 i na początku 2000 moi rodzice coś tam inwestowali, to wszystko szło przez doradcę i mógłby im wcisnąć każdy kit. Tyle że w tamtych czasach w miasteczkach powiatowych ewentualne wtopy doradców wynikały bardziej z niedoedukowania niż chęci nacięcia klienta. Myślę, że w sporej mierze to się nie zmieniło, bo w bankach na prowincji nie ma młodych gniewnych doradców/opiekunów klienta, tylko Pani +- 50 lat, która jest raczej szanowana w lokalnej społeczności. Chociaż muszę przyznać, że ciśnienie z góry na sprzedaż pewnie jest, bo w kilku przypadkach miałem do czynienia z doradcą mocno zestresowanym, a jedna… Czytaj więcej »

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

No nie wiem, chyba zbytnio gloryfikujesz prowincjonalnych bankowców, pewnie jednak wszędzie rządzą plany sprzedażowe, a prowizje ze sprzedanych produktów napędzają chciwość sprzedawców. Oczywiście sprzedaż chorych produktów ułatwia im chciwość klientów. Wszyscy są chciwi.
Polecam ciągle aktualną książkę „Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy” Pawła Reszki.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

„to wszystko szło przez doradcę” — właśnie, to jest rzecz, którą organy nadzorcze powinny się zająć. Doradca inwestycyjny to w Polsce zawód regulowany, ten tytuł podlega ochronie prawnej. Jeśli jakiś bankowy sprzedawca (skądinąd nierzadko formalnie nawet nie pracownik banku) nie posiadając licencji doradcy inwestycyjnego tak się przedstawia, to należy dokonać obywatelskiego zatrzymania (jakby fikał, to trzeba go unieszkodliwić) i wezwać policję.

Piotr
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Oficjalnie w większości przypadków to się nazywa opiekun klienta, przynajmniej dla wyższych kont. Osoba pracująca na „sali” to pewnie będzie sprzedawca/doradca klienta lub jakieś inne modne nazwy. Nie sądzę, żeby mieli odwagę nazwać się doradcą inwestycyjnym.
Co do doradców/sprzedawców na prowincji to ich nie gloryfikuję, bo w tym samej wypowiedzi zwróciłem uwagę na ich słabe douczenie. Często, gęsto nie ogarniają mniej popularnych usług (w moim przypadku kończy się to telefonem w mojej obecności gdzieś wyżej/dalej). Oczywiście, że wszędzie dominują plany sprzedażowe, tylko trochę trudniej wcisnąć produkt starszej pani, która jest znajomą matki/ojca/ciotki/brata itp. niż anonimowemu frajerowi w dużym mieście.

Mag.
19 dni temu
Reply to  Piotr

I mysla (zwlaszcza starsi ludzie), ze bank jest instytucja zaufania publicznego.

Greg
19 dni temu
Reply to  Mag.

Proponuję zaprzestać przywoływania terminu „instytucja zaufania publicznego”.
Nie ma takiego terminu w naszym prawie.
Ba, wszelkie instytucje aktywnie utrwalają we mnie przekonanie, że jakiekolwiek zaufanie do nich musi być ograniczone. W stosunku do banków i funduszy, którym powierzamy nasze pieniądze -szczególnie ograniczone. Dlaczego ? Między innymi dlatego, że pracują tam ludzie, którzy realizują plany sprzedażowe, a których doświadczenie sprowadza się do zaliczenia kursu przygotowującego do pracy i napisania testu.
Instytucji zaufania publicznego nie ma.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

„Sam nieskromnie pochwalę się, że jak byłem młody i głupi to dałem się nabrać na polisolokatę AXA” — phi, ja kupiłem obligacje GetBack. Ciągle mi wiszą niewykupione na koncie maklerskim. Ale właśnie ja kupiłem ich dosłownie kilka, za kilkaset złotych (to było świadome wzbogacanie portfela ryzykownymi obligacjami korporacyjnymi). „To że my tu na blogu wiemy, że nie inwestuje się wszystkiego w jeden, a nawet dwa ryzykowne biznesy, to nie znaczy, że wszyscy o tym wiedzą” — no sorry, może zbyt mocny był ten mój pierwszy komentarz, ale mi się to naprawdę nie mieści w głowie. Naprawdę? Po tym jak ludzie… Czytaj więcej »

Piotr
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Różnica między Amber a tym funduszem jest taka, że tam był parabank, a tutaj sprzedawano to w banku (patrz kom Mag.)
„Toż nawet metodę na wnuczka oszuści przerobili na na policjanta” – i ta metoda na policjanta leci sobie już 3 lata, czy coś koło tego i nadal działa. Ostatnio rozmawialiśmy z żoną o metodzie na policjanta, a jej się przypomniało, że jej ciotka pod koniec lat 90 już została zrobiona na wnuczka, więc ta metoda spokojnie trwała ponad 20 lat.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Piotr

Tak, rozumiem, że są ludzie, którzy myślą, że jeśli im ktoś coś oferuje w oddziale banku, to musi to być bankowy produkt oferowany przez bankowego doradcę. O ile to drugie często jest nieprawdą albo po prostu oszustwem (nie jest to doradca inwestycyjny, nie jest to nawet pracownik banku, a jednoosobowa działalność gospodarcza), to z pierwszym chyba nie jest tak prosto. Przecież banki inwestycyjne to chyba właśnie „na zachodzie” standard? Dla nas, szaraczków wychowanych w PRL-u, bank może się kojarzyć tylko z „bezpiecznymi” depozytami bankowymi, ale „na zachodzie” ludzie chyba powinni wiedzieć, że banki oferują także produkty inwestycyjne? Mi też ktoś… Czytaj więcej »

dizzy
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Świetna sprawa takie stereotypy, milioner to zawsze „gnida” a szaraczek to zawsze biedny i pokrzywdzony..
Nie osądzajmy nikogo na podstawie samych przesłanek o stanie konta, bo to może być krzywdzące, szanujmy się nawzajem.
I owszem, bogatym zwykle jest łatwiej walczyć o swoje ale nawet drobny ciułacz też może walczyć o swoje nienależnie pobrane opłaty. Tylko zwykle szkoda mu kruszyć kopie o drobne, co jest wykorzystywane przez instytucje, zaś milioner o swoje „drobne” kilkaset tysięcy chyba jednak zawalczy.
Piszę to ja, szaraczek..

Don Q.
19 dni temu
Reply to  dizzy

Tak, o to właśnie chodzi, milion szaraczków, którym bank pobierze kilka złotych nienależnej opłaty, nie będzie o to kruszyć kopii. Natomiast milioner o swoje kilkaset tysięcy zawalczy, chętnie wykorzystując choćby i system sądowy utrzymywany z podatków szaraczków…

Radek
19 dni temu
Reply to  Don Q.

A z podatków milionera nie utrzymuje się systemu sądowego? Pewnie dlatego, że wszystko co wpłaci do budżetu rząd wydaje na zasiłki dla szaraczkó, by kupić sobie głosy. Nic dziwnego, że na sądy braknie.

Mistrzowsko próbujesz grać emocjami i podziałami (milioner, szaraczek). Kurski powinien zgłosić się po twoje CV.

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Radek

„A z podatków milionera nie utrzymuje się systemu sądowego?” — „wpłacali zarobione na zachodzie pieniądze”

Radek
19 dni temu
Reply to  Don Q.

i? Już wiesz o nich wszystko? wyjechali na zachód zaraz po zakończeniu edukacji? czy po 20 latach pracy w PL? nie mają żadnej nieruchomości w PL, mieszkania czy lokalu usługowego który wynajmują odprowadzajac podatki? skąd to wiesz? z tego krótkiego zdania?

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Radek

„i? Już wiesz o nich wszystko?” — nie wiem, ale jest oczywiste, że jeśli „wpłacali zarobione na zachodzie pieniądze”, to zapewne podatek od tego zarobku płacili tam, gdzie je zarabiali.
No chyba że dla Ciebie to nie jest oczywiste…

stef
19 dni temu
Reply to  dizzy

Obecnie żeby zostać milionerem wystarczy sprzedać mieszkanie.

Rafał
19 dni temu
Reply to  stef

Jak ktoś mieszka w mieszkaniu o wartości rynkowej > mln zł i nie ma długów, to już jest milionerem, nie musi go sprzedawać. Wartość netto to suma wartości aktywów minus wartość zobowiązań.

zenek
18 dni temu
Reply to  dizzy

dokładnie, para odłożyła 200tys czyli 100tys/osobę pracując za granicą Znam osoby które w Polsce zarabiając poniżej średniej tyle odłożyły, jak ktoś jest specjalistą to wysiłkui zbiera tyle przez 10lat. I tylko totalny leń albo uczepiony państwowej posady będzie wyzywał takich 'milionerów’ od złodziei. W tym wypadku słusznie para wygrała w sądzie. Co innego jakby sami zakupili te produkty przez stronę banku – – wtedy wyświetlają się ostrzeżenie że instrument jest niezgodny z profilem ryzyka ale tutaj to byłą rekomendacja pracownika banku. Kolejna sprawa to sam produkt, co innego jak jest market funduszy inwestycyjnych a co innego jak bank wprowadza jeden… Czytaj więcej »

Don Q.
18 dni temu
Reply to  zenek

@zenek, bardzo dobry komentarz, rzeczywiście, fakt kupna tych certyfikatów w placówce, a nie na stronie internetowej, gdzie się wyświetlają ostrzeżenia, ma tu jakieś znaczenie; w placówce to pracownik powinien ostrzegać, nie wiemy, czy tak było. Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś inwestuje w FIZ, myśląc, że jest to bezpieczna inwestycja o gwarantowanym zysku, to jest idiotą, czy go ktoś ostrzega, czy nie. Nie za bardzo rozumien drugą część, Alior ma przecież w ofercie mnóstwo FIO i SFIO, chodzi o to, że FIZ miał tylko jeden? Skąd ta informacja? Ale nawet jeśli, to przecież to jeszcze nie powód, żeby w… Czytaj więcej »

Radek
19 dni temu
Reply to  Don Q.

Jeśli obywatel płaci podatki, to ma prawo do sądu, zgoda? Sąd jest utrzymywany tak samo z podatków twoich, jego jak i banku, który sprzedał inwestycje.

To jest ciekawe: „A ciekawe, ile sam w Polsce podatków zapłacił…”.
Możesz rozwinąć? Uważasz, że wysokość zapłaconych podatków powinna determinować prawo dochodzenia sprawiedliwości przed sądem?

Don Q.
19 dni temu
Reply to  Radek

„Jeśli obywatel płaci podatki” — ale czy ten klient płacił? Skoro pieniądze były „zarobione na zachodzie”?

Radek
19 dni temu
Reply to  Don Q.

pewnie wiesz 🙂 skoro na podstawie krótkiej informacji o małżeństwie już wiesz że są milionerami, to pewnie wiesz dokładnie jakie osiągają dochody, jaki mają majątek i gdzie wypracowany.

Don Q.
18 dni temu
Reply to  Radek

„skoro na podstawie krótkiej informacji o małżeństwie już wiesz że są milionerami” — moje słowa „w pojedynczy FIZ nie można lokować więcej, niż 5 no może 10 procent oszczędności, więc jeśli ktoś inwestuje 200 kzł, to naprawdę jest grubym milionerem” są dla Ciebie za trudne? Nawet gdyby w ten FIZ zainwestowali 1/10 swoich oszczędności, to całość wynosiłaby dwa miliony — tak, dwieście tysięcy razy dziesięć to dwa miliony, choć Ty tego pewnie swoim rozumkiem nie ogarniasz…

zenek
18 dni temu
Reply to  Don Q.

skoro jako obywatel polski mieszkajacy za granicą mam obowiązki z tego tytułu – chociażby nieograniczony obowiązek podatkowy – to najbardziej mogę też korzystać ze swoich praw. To oczywista oczywistość chociaż może nie dla wszystkich

Don Q.
18 dni temu
Reply to  zenek

@zenek, jaki nieograniczony obowiązek podatkowy? Przecież w Unii Europejskiej (choć dotyczy to także innych krajów) obowiązują umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. A jeśli ktoś stałe miejsce zamieszkania ma za granicą, to w Polsce płaci podatek tylko od dochodów (przychodów) uzyskanych w danym roku podatkowym w Polsce.

Last edited 18 dni temu by Don Q.
omyk
17 dni temu
Reply to  Don Q.

Don Q – „zamilcz” już!

Elon
16 dni temu

Szkoda slow…

Last edited 16 dni temu by Elon
Janosik
16 dni temu

A tutaj HIT video https://emalm.com/?v=iFEms pokazujace FIZ patologie tym razem z pod znaku Saturn TFI i parkow ktore mialy powstac a nie powstaly a Panowie Fijalkowski, Stupkiewicz i inni sobie robia zarty z KNF i prokuratury…. Poszkodowani tak jak w przypadku W Investment zwracaja sie z pozwami do bankow.. bo spolki przeciez nie maja juz zadnego majatku. Polecam KONIECZNIE trzeba zobaczyc!

Stef
14 dni temu
Reply to  Janosik

WoW.. niesamowite że takie patopiramidy funkcjonują a KNF nic

Don Q.
12 dni temu
Reply to  Stef

Ale przecież FIZ to z zasady produkty dla milionerów!
Co Wy się tak przejmujecie tym, jak milionerzy popełniając błędne decyzje inwestycyjne tracą kasę?
Czyżby ktoś Wam za takie komentarze płacił? Ile za jeden?

Admin
11 dni temu
Reply to  Don Q.

O przepraszam, o milionerów też się trzeba martwić 🙂

Don Q.
11 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No i dobrze, edukujcie, żeby nawet skąpi milionerzy oszczędzający na doradcach inwestycyjnych, którzy sami się swoimi inwestycjami zajmują, wiedzieli co to jest fundusz inwestycyjny zamknięty. Pod tym względem znakomity był tu tekst red. Sudaka, moje ulubione fragmenty: Wyłożył, ale gdy chciał zabrać, okazało się, że tego zrobić się nie da, a przynajmniej nie tak od razu. Czy to powód do lamentu? Ktoś powie – nic dziwnego – w końcu to fundusz zamknięty, więc trudno sobie wyobrazić, że pieniądze będą dostępne na zawołanie.Wydaje się, że właśnie odrabiamy kolejną lekcje z inwestowania, tym razem temat lekcji to „fundusze zamknięte”. Wielu ludziom wydaje… Czytaj więcej »

Mike
15 dni temu

Dzień dobry, a czy ktoś miał do czynienia z Arka BZ WBK Fundusz Rynku Nieruchomości FIZ ? przy sprzedazy certyfikatów w 2004 roku (dostali prawie 340 milionów) obiecywali spory zysk, a 10 lat póżniej likwidowali fundusz z duzymi stratami dla inwestorów. Czy ktoś pamięta jakieś pozwy związane z tym FIZ?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!