9 lutego 2022

Kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem na 25 lat: dlaczego w Polsce takich nie ma? Banki nie chcą? Rząd nie chce? Polacy nie chcą? Oto odpowiedź

Kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem na 25 lat: dlaczego w Polsce takich nie ma? Banki nie chcą? Rząd nie chce? Polacy nie chcą? Oto odpowiedź
Współautor: Maciej Samcik

W Polsce co prawda można zaciągnąć kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem, ale taki trochę „udawany” – na najwyżej 7 lat. Tymczasem w wielu krajach Europy kredyt ze stałą stopą na ponad 10 lat to standard. Co musi się stać, żeby w Polsce też pojawiły się takie kredyty? I dlaczego jeszcze ich nie ma, a zamiast tego miliony Polaków muszą drżeć o poziom stawki WIBOR?

Od połowy 2021 r. wszystkie banki, które udzielają kredytów hipotecznych, muszą też mieć w ofercie wariant kredytu ze stałym oprocentowaniem. Wcześniej była to dobra wola banków i tę „dobrą wolę” okazywało zaledwie kilka banków. Komisja Nadzoru Finansowego w przeszłości chciała, by banki oferowały stałe oprocentowanie przez okres co najmniej 10 lat. Ostatecznie stanęło na 5 latach. I tak jest prawe we wszystkich bankach. Wyjątkiem są Credit Agricole i Alior Bank, które oferują stałą stopę przez okres 7 lat spłaty kredytu.

Zobacz również:

Mając taki kredyt, przez co najmniej kilka lat możemy spać spokojnie i zapomnieć o sytuacji na rynku stóp procentowych. I nie przejmować się rosnącą stawką WIBOR, bo żadne podwyżki rat nam nie grożą. Mimo że od października weszliśmy w fazę podwyżek stóp procentowych, popyt na kredyt hipoteczny o stałej stopie nadal jest śladowy.

Czytaj więcej o przykrych tego konsekwencjach i pomysłach na zamrożenie WIBOR: Zamrożenie WIBOR w Polsce? Mamy odpowiedź Ministerstwa Finansów

Dlaczego? Powody są dwa. Po pierwsze na starcie kredyt o stałej stopie zawsze będzie droższy od kredytu o zmiennej stopie. Różnica w wysokości oprocentowania to obecnie 1-2 pkt proc. Po drugie część klientów nie widzi sensu w płaceniu wyższej raty tylko po to, żeby zabezpieczyć się przed „ruchomością” ceny kredytu tylko przez kilka lat. Z ich punktu widzenia stała stopa miałaby sens, ale pod warunkiem, że obowiązywałaby przez cały czas spłacania kredytu.

W ubiegłym roku, kiedy stopy procentowe banku centralnego były rekordowo niskie (0,1%), a z ust prezesa NBP Adama Glapińskiego słyszeliśmy, że inflacja jest pod kontrolą i nie przewiduje podnoszenia stóp procentowych, trudno było znaleźć chętnych na droższy kredyt o stałej stopie. Ale sytuacja się zmieniła.

Z moich szacunków wynika, że jeśli ktoś przed wzrostem stóp procentowych zaciągnął kredyt o stałej stopie lub zamienił kredyt o zmiennej stopie na stopę stałą, w 5-letnim okresie prawdopodobnie zapłaci mniej niż kredytobiorca „zmienny”. Ale nawet obecnie decyzja o przejściu na stałą stopę nie jest pozbawiona finansowego sensu.

Czytaj więcej o tym: Prezes NBP straszy: stopy procentowe powinny być wyższe, niż oczekują inwestorzy. To ostatni moment, by przesiąść się na kredyt ze stałym oprocentowaniem?

Kredyt hipoteczny za stałym oprocentowaniem? W Polsce: 0%

W komentarzach często piszecie, że kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu w polskim wydaniu to lipa, jeśli raty można zamrozić tylko na 5 lat. I pytacie, dlaczego nie można zabezpieczyć się przed wzrostem rat na dłuższy okres, a najlepiej na cały okres kredytowania. Zwracacie uwagę, że w innych krajach tego typu produkty są czymś normalnym. Faktycznie, Polska jest europejskim ewenementem.

Informacje o tym, jaką stopę – zmienną czy stałą – stosuje się w kredytach hipotecznych, zbiera European Mortgage Federation, czyli Europejska Federacja Kredytu Hipotecznego. Najświeższe dane dotyczą trzeciego kwartału 2021 r. i obejmują portfel kredytowy udzielony w tym okresie. W zestawieniu brakuje danych dla Polski za cały 2021 r. W czwartym kwartale 2020 r. udział kredytów o zmiennej stopie wynosił… 100%. W żadnym z analizowanych krajów nie ma takiego wskaźnika.

W trzecim kwartale 2021 r. najwięcej kredytów hipotecznych o stałej stopie obowiązującej ponad 10 lat udzielono w Belgii – 84%. Kredyty o zmiennej stopie stanowiły zaledwie 0,4% portfela. Pozostałe kredyty też miały wbudowaną stałą stopę, tyle że w 5-letnim okresie (1,2% portfela) lub na okres 5-10 lat (15%).

„Potentatami”, jeśli chodzi o udzielanie kredytów o stałej stopie, były też banki działające w Danii. Aż 61% nowo udzielonych kredytów miało stałą stopę procentową obowiązującą przez ponad 10 lat. W Hiszpanii takie kredyty stanowiły 57% portfela, w Holandii 49%, w Niemczech 48%, a w Szwecji 43%. We Włoszech 83,5% udzielonych kredytów miało zagwarantowane stałe raty przez okres 5-10 lat. Z kolei w Wielkiej Brytanii i Irlandii popularne są kredyty ze stałą stopą obowiązującą przez maksymalnie 5 lat. Stanowiły one 93% nowego portfela kredytowego (Wielka Brytania) i 81% (Irlandia).

Jeśli chodzi o kraje, w których dominuje zmienne oprocentowanie, to – poza Polską – przoduje Finlandia (97%), Rumunia (74%) i Portugalia (71%). Ale warto zaznaczyć, że w Rumunii i Portugalii dostępne są – i cieszą się popularnością – kredyty ze stałą stopą na okres ponad 10 lat. Ich udział w rynku wynosi odpowiednio: 12% i 29%.

Ciekawa sytuacja jest też w Czechach. Kredyt hipoteczny za stałym oprocentowaniem nie jest tam dostępny na okres ponad 10 lat, ale 51% udzielonych kredytów to takie z gwarancją stałych rat do 5 lat, a 48% – przez 5-10 lat. Kredyty ze zmiennym oprocentowaniem stanowią zaledwie 1% portfela.

Przeczytaj też: Bierzemy pod lupę kolejny aneks do umowy na wypadek zniknięcia WIBOR-u. Co w nim znaleźliśmy? Co grozi, jeśli go nie podpiszemy?

Listy zastawne kluczem do kredytów o stałej stopie

Dlaczego w innych krajach kredytobiorcy mogą zabezpieczyć się przed wzrostem stóp procentowych nawet przez ponad 10 lat, a w Polsce nie? Trzeba pamiętać, że bank też musi się przed takim ryzykiem zabezpieczyć. To dlatego – jak już wspomniałem – kredyt o stałej stopie na starcie zawsze będzie droższy od kredytu ze zmienną stopą.

By oferować stałą stopę w dłuższym okresie, banki muszą mieć też odpowiednio długie finansowanie akcji kredytowej. Mogą to być klasyczne depozyty. Problem w tym, że w Polsce dominują depozyty bieżące, czyli pieniądze do wyjęcia przez klienta w każdej chwili. Środki na kontach osobistych i oszczędnościowych stanowią 85% wszystkich depozytów gospodarstw domowych.

Lokaty terminowe? Problem z nimi jest taki, że stanowią niewielką część depozytów i też są niestabilne. Można je zerwać w każdej chwili, choć za cenę utraty naliczonych odsetek. Poza tym Polacy celują w lokaty miesięczne i kwartale. A skoro bank ma zaoferować kredyt ze stałym oprocentowaniem przez np. 10 lat, to po stronie pasywów musi mieć „podkładkę” o podobnym terminie zapadalności.

Jak podaje NBP, w grudniu 2021 r. na lokatach terminowych trzymaliśmy 164 mld zł oszczędności (pierwszy raz od połowy 2019 r. ich wartość w skali miesiąca wzrosła). Tylko 23 mld zł tej kwoty stanowiły depozyty zakładane na okres dłuższy niż dwa lata.

Kluczem do możliwości udzielania kredytów o stałej stopie w długim terminie są listy zastawne, które mogą emitować tzw. banki hipoteczne. To rodzaj długoterminowych obligacji zabezpieczonych kredytami hipotecznymi. W Polsce rynek listów zastawnych jest niestety słabiutki. Mało jest banków banków hipotecznych („zwykłe” banki mogą je tworzyć w swoich grupach kapitałowych i przenosić do nich swoją działalność hipoteczną), a te, które działają, nie mają jeszcze dużego udziału w rynku.

Jak podaje PKO Bank Hipoteczny (jeden z pięciu działających w Polsce banków hipotecznych), na koniec września 2021 r. łączna wartość wyemitowanych przez polskie banki hipoteczne hipotecznych listów zastawnych wyniosła 25,5 mld zł. Na koniec sierpnia 2021 r. hipoteczne listy zastawne wyemitowane przez polskie banki stanowiły 5,1% wartości udzielonych przez banki kredytów mieszkaniowych. Dla porównania, np. w Czechach nawet połowa akcji kredytowej finansowana jest listami zastawnymi. Tam więc kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem nie jest jak Yeti.

Dlaczego w Polsce listy zastawne nie są modne?

Pytanie brzmi: jak to jest, że w Czechach banki mogą finansować udzielanie kredytów hipotecznych listami zastawnymi, a w Polsce nie? Hipotez jest kilka, ale żadna nie jest w pełni przekonująca. Tak naprawdę do tej sytuacji przyczyniają się wszystkie powody po trochu. A jakie to przyczyny?

>>> Banki mają nadpłynność, jeśli chodzi o depozyty, więc dopóki nie są do tego zmuszone, będą rozwijały akcję emitowania listów zastawnych niespiesznie. Skoro pieniądze „pod hipoteki” już leżą w skarbcu („sprezentowane” przez deponentów i to często dosłownie, bo leżące na zero procent), to po co tracić czas i pieniądze na emisje listów zastawnych? Trzeba się spocić, poszukać inwestorów, odpowiednio przygotować dokumentację dotyczącą nieruchomości, zapłacić odsetki, często wyższe od tych, które płaci się deponentom… Krótko pisząc: dopóki trzymamy oszczędności niemal wyłącznie w bankach i nie szukamy wyższych dochodów na rynku kapitałowym, bankom się „nie chce” szukać chętnych na listy zastawne;

>>> Bankom, które udzieliły 520 mld zł kredytów hipotecznych, nie jest ani łatwo, ani wygodnie „przesunąć” już zaciągnięty przez klientów dług do „swoich” banków hipotecznych. Wymaga to spełnienia licznych i kosztowych formalności (dotyczących nieruchomości, która ma być zabezpieczeniem listu zastawnego, sporządzenia z klientem aneksu do umowy itp.) oraz jest obwarowane różnymi ograniczeniami, np. dotyczącymi stosunkiem wartości nieruchomości do wartości zadłużenia klienta, które przypada na tę nieruchomość. To z kolei oznacza, że zanim w Polsce pojawi się duży udział kredytów o stałej stopie procentowej, muszą upłynąć lata (czyli muszą się w dużej części „spłacić” już udzielone kredyty);

>>> Rząd oraz nadzór bankowy nie przewidziały żadnych poważniejszych zachęt dla banków, by bardziej opłacało im się rozwijać działalność w ramach banków hipotecznych niż w tradycyjnym modelu. Gdyby bankom się opłacało udzielanie kredytów w oparciu o listy zastawne (np. byłyby zwolnione z jakichś obciążeń lub regulacji), to zapewne w erze niskich stóp procentowych szeroko by je promowały. A tymczasem 150-200 mld zł kredytów zostało wziętych przy niemal zerowych stopach procentowych. Banki – owszem – ostrzegały klientów o ryzyku kursowym, ale rzadko kiedy oferowały realną alternatywę. Teraz – gdy stopy procentowe już ruszyły w górę – to już musztarda po obiedzie, bo okazja na stworzenie w Polsce bezpiecznych kredytów hipotecznych na jakiś czas została stracona;

>>> Konsumenci nie „zagłosowali nogami” i nie rzucili się na te kredyty hipoteczne o stałej stopie procentowej, które w Polsce się pojawiły (czyli na stałą stopę na 5-7 lat). Gdyby to był hit wśród Polaków – mimo że oprocentowanie jest wyższe o 1,5-2 pkt proc. – to banki zwietrzyłyby interes i na wyścigi zaczęłyby emitować listy zastawne. Ale tak się nie stało: przeciętny Polak był i jest zainteresowany kredytem najtańszym (przez pryzmat bieżącej raty), a nie najbezpieczniejszym. I dlatego nie wywarł presji na branżę bankową. A bankowiec, jak to bankowiec – lubi, jak mu jest wygodnie. Skoro nie musi brać na siebie ryzyka zmian stóp procentowych i może je przerzucić na klienta, to tak zrobi.

Podsumowując: gdybyśmy wszyscy byli mądrzejsi – państwo, nadzór bankowy, banki oraz klienci – to dziś już 20-30% kredytów miałoby stałą stopę procentową na co najmniej 10-15 lat. Ba, pierwsza ustawa o listach zastawnych powstała w 1998 r. i gdyby nie była kiepska, to może kredytobiorcy dziś w ogóle nie wiedzieliby co to jest stawka WIBOR, bo już od dawna mielibyśmy wyłącznie kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem. Cóż, wygląda na to, że doczekają tego nasze dzieci.

Subscribe
Powiadom o
121 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jol
6 miesięcy temu

Banki powinny mieć nakaz zaoferowania kredytu o stałej stopie na okres kredytowania równy temu, który oferują na stopę zmienną z ustawowo określonym maksymalnym poziomem marży ponad oprocentowanie zmienne. Banki nie są takie bezbronne wobec braku rynku listów zastawnych. Mogą zawrzeć CDS z underwritterem i po problemie. Dostosować sobie już na wejściu profil ekspozycji na rynek stopy wobec oprocentowania źródeł finansowania. To nie jest trudne i do ogarnięcia. A dzięki temu uniknęlibyśmy teraz idiotycznyvh dyskusji o mrożeniu WIBORu…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Jol

Zgadza się, ale po co banki mają to wszystko robić, skoro mają furę pieniądza na zero procent i mogą sobie same ustalać stawkę, na którą go pożyczają (WIBOR)? Upraszczam trochę, ale tylko trochę

Łukasz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju
Nigdy do końca nie mogłem zrozumieć jednej rzeczy – biorąc kredyt dziś, bank wypłaca całą kwotę dziś czyli pożycza gdzieś w dniu dzisiejszym przy dzisiejszym koszcie pozyskania pieniądza. Do tego umawiamy się z bankiem na marże która jest jego zarobkiem. A oddajemy przez kolejne 25-30 lat pokrywając marże – co oczywiste oraz koszt pozyskania pieniądza z przyszłości. To trochę jak zakup samochodu dziś za kwotę x wpłaconą w całości ale jeżeli cena samochodu w przyszłości wzrośnie to trzeba by dopłacić ta różnicę.. 🙂

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

No tak. Dokładnie tak jest

Rozum
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może znajdzie się na to paragraf? Banki spekulują kosztem pozyskania pieniądza.
Jak kupię kartę graficzną to sklep nie każe mi dopłacać bo za tydzień jej wartość wzrośnie czyli potencjalny koszt nabycia jej od dystrybutora lub producenta przez sklep jest wyższy….

Leci z nami jakiś prawnik spec. od prawa bankowego i instrumentów pochodnych?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Rozum

Toż to na tym polega cała afera: że ktoś musi wziąć na siebie ryzyko tego, iż Pan nie kupuje tej karty graficznej w całości dziś, tylko po kawałku przez 30 lat. I że w tym czasie cena tej karty może się zmieniać

Wojtek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli idąc tym przykładem, chodzi o to, że na końcu kredytu trzeba zwrócić całą „kartę” która za x lat będzie dużo droższa?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Nie, nieruchomości też przecież nie zwracamy

Wojtek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Napisał Pan: „Pan nie kupuje tej karty graficznej w całości dziś„, ale przecież ja kupuje kartę całą dzisiaj, po cenie dzisiejszej. Co mnie interesuje ile ona kosztuje za x lat? Dlaczego nie oddaje tylko tego co pożyczyłem + marże?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Płaci Pan za nią w ratach, a wysokość rat jest indeksowana do cen bieżących tej karty

Pawceluto
5 miesięcy temu
Reply to  Rozum

W odróżnieniu od producenta karty graficznej banki nie produkują pieniędzy. Banki pożyczają pieniądze które pozyskują od swoich klientów. Gdyby banki mogły pożyczać tylko własne pieniądze kredyty byłby niebotycznie drogie bo ilość takiego pieniądza w stosunku do podaży byłaby śmiesznie niska. Dlatego oczywiste jest że jeśli po kilku latach koszt pozyskiwania pieniędzy klientów rośnie, to i koszt pożyczek także musi. Inaczej skończyłoby się to odpływem pieniędzy tak jak to miało w ostatnim roku, kiedy to klienci banków stwierdzili że nie opłaca im się trzymać pieniędzy na kontach tylko zaczęli je inwestować bądź wydawać. Koniec końców oznaczałoby to bankructwo. Niemożliwa jest sytuacja… Czytaj więcej »

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Ciekawy komentarz.

Przede wszystkim przypomnę, że nie ma obowiązku brania kredytu. (Zwykły uczciwy prekariusz zresztą i tak nie dostanie, to jest coś elitarnego.)

A jak chodzi o oszczędności, to można było wybierać produkty indeksowane, ja mam oszczędności w obligacjach skarbowych indeksowanych CPI oraz na depozytach w Nest i Alior (po Meritum) indeksowanych WIBOR-em. Jeśli WIBOR zostanie zamrożony, to być może będę musiał mścić się i walczyć fizycznie atakując pseudolewackich bandziorów, jak Jacek Żakowski, walczących o korzystne warunki dla wąskiej elity kredytobiorców.

Michu
4 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Tylko że polskie banki oferowały jakieś śmieszne gwarancje po 5 lat (oczywiście nie dla wszystkich). To jakieś kolejne oszustwo, a nie stała stopa. W innych krajach jakoś potrafią zrobić nawet 25%. I skoro jest taki problem z kredytami ze stałą stopą to dlaczego w ogóle istnieją zagranicą? Tam jakoś banki od tego nie zbankrutowały. A jeśli polskie mają tyle dochodu, że pływają w pieniądzach i im się po prostu nie chce pójść ludziom na rękę, to naprawdę nie trzeba szukać żadnych dodatkowych wyjaśnień, tym bardziej wybielających banki, że takie biedne, bo tyle ryzyka ponoszą. (Re „Banki mają nadpłynność, jeśli chodzi… Czytaj więcej »

Jay
5 miesięcy temu
Reply to  Rozum

Niczym nie spekulują banki, tylko kredytobiorcy. Działalność bankowa polega na tym, że zawsze powinna być zabezpieczona. Twój przykład jest błędy. Cena karty graficznej jak ją kupisz już Cię nie interesuje bo już ją masz. Bank nie ma swoich pieniędzy, pożycza je od kogoś ( ktoś wpłaca depozyt), ale problem jest taki, że ktoś ten depozyt może wypłacić. I bank mu musi oddać te kasę, chociaż ją Ci pożyczył na 30 lat. Co więc musi zrobić bank? ZABEZPIECZYĆ SIĘ. Jak? Musi mieć pewność, że pozyska kolejny depozyt po aktualnej w danym czasie cenie ( WIBOR) a jako, że bank się zabezpiecza… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Jay

No właśnie o to chodzi, że w kredytach hipotecznych o stałej stopie i bank może być zabezpieczony i klient. A nie tylko bank

Krzysztof
5 miesięcy temu
Reply to  Jay

Raczej całe ryzyko ponosi kredytobiorca. nie mamy jak w stanach, że w przypadku nie spłacania kredytu nieruchomości po prostu przechodzi na własność banku i to już jego problem ile odzyska. za to mamy spekulacje banków na wiborze, które sami sobie ustalają

Bartek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy na pewno tak jest? A nie jest tak – przynajmniej w teorii – że o ile bank „pożycza” dzisiaj to ponosi koszty pożyczenia kapitału tak jak klient ponosi koszty kredytu przez cały czas jego trwania? Oczywiście to jest pewnie bardziej skomplikowane bo są instrumenty finansowe ale chyba nie do końca mogę się zgodzić z interpretacją P. @Lukasz.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bartek

W przypadku złotowych kredytów bank się finansuje depozytami short term, które ciągle roluje. W przypadku franków – przeważnie instrumentami pochodnymi (CIRS, SWAP), których wartość i cena też zmieniają się w czasie

Jay
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie jest tak. Proszę zapoznać się z moim komentarzem.

Andrzej
6 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Dlatego wibor jest dość istotny z punktu widzenia banku. W jakimś stopniu zabezpiecza ten kontrakt przed zawirowaniami na rynku finansowym na przestrzeni tak długiego okresu czasu. Przecież wypada mieć z tyłu głowy że istnieje coś takiego jak inflacja czy cykle koniunkturalne.
Zobacz że stałe oprocentowanie zawsze wiąże się z wyższą marżą bo właśnie bank się zobowiązuje do czegoś bez względu na to co się dzieje na rynku, i to jest mega ryzyko.

Jay
5 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Wytłumaczę Ci różnicę: ( kluczowe w twojej wypowiedzi jest to słowo ,,GDZIEŚ”) Ponieważ bank nie ma zapewnionego finansowania na cały okres pobiera wibor + marża. Bank ma kasę z depozytu, który dzisiaj finansuje za kwotę X, ale ktoś może ten depozyt wyjąć i wtedy np. za 10 lat może się okazać, że koszt pozyskania tej kasy którą dał dla Ciebie jest dużo wyższy. Przed tym bank chroni się wiborem. Bank w twoim przykładzie kupuje auto, a tak nie jest. Bank nie ma kasy na 30 lat więc auta nie kupuje. Gdyby były listy zastawne na 30 lat tak właśnie by… Czytaj więcej »

Jozef_socjopata
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przegapił pan słowo-klucz „nakaz” („ustawowo”). Banki to krwiopijcy, i należy je bezwzględnie i twardo regulować. A jak nie pasuje – wynocha. Polska jest dużym krajem, i jak się jeden-czy-dwa banki obrażą, nie znaczy to że inne nie przyjdą i że konkurencja spadnie.

Admin
6 miesięcy temu

No, ale dwa największe to banki państwowe ;-). Więc wypijają naszą krew na rzecz państwa. A państwo to lubi. Jakoś nikt nie przeszkadza takim firmom jak PKO BP zarabiać po 5 mld zł rocznie przez minimalizowanie oprocentowania depozytów i maksymalizowanie oprocentowania kredytów…

Michał
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Rozwiazaniem jest edukacja. Jezeli ludzie beda mieli: -wieksza wiedze, Zrozumieja jak dziala system bankowy, monetarny, rezerwy czastkowej – poznaja instrumenty finansowe Wyedukowani ludzie zmienia swoje decyzje finansowe i zwieksza oczekiwania wobec bankow. Ponadto zmniejszy sie udzial deopozytow na poczet innch aktywow finansowych a to wymusi poprawe ofert bankowych. Z drugiej strony w naszym systemie monetarnym kreacji waluty: 1. Bank jest zabezpieczony nieruchomoscia 2. Dodatkowo obywatel dozywotnio odpowiada za dlug. Nawet jak odda nieruchomosc będzie musiał pokryć brakujące wartości kredytu. Dlaczego kreujac walute w roku 2022 mamy zaplacic wiecej odsetek w przyszlosci Bank powinien zarabiac na marzy. Czy nie mozna zrobic… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Michał

Edukacja zawsze jest rozwiązaniem, ale wymaga dużo czasu, pieniędzy i chęci

MarekB
6 miesięcy temu

„Podsumowując: gdybyśmy wszyscy byli mądrzejsi – państwo, nadzór bankowy, banki oraz klienci – to dziś już 20-30% kredytów miałoby stałą stopę procentową na co najmniej 10-15 lat.” To by dopiero były jaja. Ależ byłby płacz niczym frankowicza! Zamiast liczyć miesięczne oszczędności i nadplacać kredyty w latach 2014-2021 przy spadającym wiborze to krzyki oszukali nas bandyci niosły by się przez cały kraj. No bo w końcu jedni mieli by nadal ratę 2000 a innym spadła by do 1200 wraz ze zmianą oprocentowania. I dziwi mnie to oburzenie o wiborze. Nagle wszyscy dziwnym trafem kwestionują jego legalność chociaż w umowach jest ile,… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

Polakowi nie dogodzisz 😉

aergjaepoirhg
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

zwróć uwagę na asymetryczność pozycji banku i kredytobiorcy. Bank nie udzieli kredytu na stałą ratę, bo się nie może zabezpieczyć, ogranicza ryzyko na maxa. Czyim kosztem? Kredytobiorcy. To on bierze całe ryzyko na siebie, nie mając w praktyce żadnych instrumentów zabezpieczających. Kredytobiorca ponosi ryzyko związane z utratą zdrowia, utratą dochodu, utratą nieruchomości i wszystkie ryzyka związane z działalnością banku. CHORE! Mówimy tu o banku zarządzanym przez zespół profesjonalistów (w założeniu 😉 ), z dostępem do doradców, itd. To nie powinno tak wyglądać. To kredytobiorca systemowo powinien mieć możliwość zabezpieczenia się na wypadek ryzyka. Jeśli system na to nie pozwala, to… Czytaj więcej »

MarekB
6 miesięcy temu
Reply to  aergjaepoirhg

Asymetryczność w relacjach firma-klient była zawsze i będzie w każdej z branż, pierdyliard instytucji nadzoru tego nie zmieni. Część ryzyk które opisujesz klient może przerzucić na ubezpieczyciela, ale to kosztuje a wiadomo, że kredyt musi być tani. I jest dokładnie tak jak piszesz: „Mówimy tu o banku zarządzanym przez zespół profesjonalistów (w założeniu 😉 ), z dostępem do doradców, itd.” To oni dbają o akcjonariat i przychód i o to aby zminimalizować ryzyko dla firmy. Co w tym jest nie tak? I generalnie myślę, że chętnie pożyczyłbym od Ciebie 500k na 10 lat na oprocentowaniu stałym, pewnie tak z 3… Czytaj więcej »

Djxjshrigochdy
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

W przypadku innych transakcji b2c klient nie stoi na z góry straconej pozycji, jak w przypadku deala z bankiem. Nigdzie indziej takiej asymetrii nie ma.

Janek
6 miesięcy temu
Reply to  aergjaepoirhg

Nie żebym bronił banki. Ale to Kowalski chce zrobić biznes a nie bank, przychodzi do banku po kapitał. Bank jak by chciał kupić nieruchomość to by wziął 1000 mieszkań w super lokalizacji a nie kupował 50m2 w Wólce Kosowskiej. Więc nie dziwię się ze ogranicza ryzyko kosztem kredytobiorcy.

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  aergjaepoirhg

Nie wspominając o mitycznym Wiborze, który ustalany jest na podstawie wymian międzybankowych, ktorych defacto… nie ma:)

Dociekliwy
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

> Nie ma wskaźnika którego nie można zmanipulować (…)

Ale powinien być wskaźnik, którego wartościami nie opłacałoby się manipulować…

> Można szybko przejść na stopę referencyjną NBP ale co to da?

Nie, nie można, z powodu takiego, jak napisałeś.

MarekB
6 miesięcy temu
Reply to  Dociekliwy

Chętnie dowiem się wiecej na temat Twoich pomysłów na punkt pierwszy. Drugi komentarz niestety nic nie wnosi.

Dociekliwy
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

> Drugi komentarz niestety nic nie wnosi.

Wnosi, nie można użyć stopy referencyjnej NBP jako wskaźnika dla oprocentowania kredytu. Potwierdza to również m.in. BMR.

> Chętnie dowiem się wiecej na temat Twoich pomysłów na punkt pierwszy.

Chętnie dowiem się, jaką stawkę proponujesz za taką pracę…?

Realista
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

Dokładnie tak. Jasne jest, że banki nie są instytucją charytatywną i jak tylko będzie okazja żeby zarobić to z niej skorzystają. Problemem jest zbyt niska świadomość ekonomiczna ludzi i co gorsze rządowi czy bankom wcale nie zależy na tym aby to zmienić. Pierwsze KNF wprowadza swoje rekomendacje o wkładzie własnym 20% a później banki że to tak w sumie nie do końca bo można ubezpieczyć niski wkład własny albo wziąć z większą marżą kredyt itp. Teraz jeszcze rząd chce gwarantować wkład własny. Nie dopłacać a gwarantować czyli musisz go i tak pożyczyć i spłacać. Przez co mówią wprost nie masz… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Realista

My też się cieszymy, że udaje nam się przyciągnąć komentujących, którzy mają coś mądrego do powiedzenia 🙂

Roman
6 miesięcy temu
Reply to  Realista

Gwarantowany wklad rząd ma zamiar umarzć w zależności od ilości urodzonych dzieci. Tak wiec jesli ktoś i t ak planuje potomstwo…może na tym skorzystać.

Zofia
6 miesięcy temu
Reply to  Roman

Jest to bardzo dyskryminujące. Obecny rząd się w tym specjalizuje niestety. Jako rodzic 2 dzieci uważam, że nie powinno sie umarzać tej dotacji na wkład własny uzależniając to od ilości potomstwa. Ludzie bezdzietni też potrzebują gdzieś mieszkać i to ich sprawa z jakiego powodu nie mają dzieci. Państwo powinno zapewnić większe ulgi podatkowe dla osób wychowujących dzieci, które siłą rzeczy są uzależnione od dochodu. Większy dochód-większa ulga. Nagradzać za zaradność a nie walczyć z przedsiębiorcami np. nazywając ich „cwaniakami” . Państwo powinno wspomagać walkę z trudnościami z zajściem w ciążę. Np. w krajach cywilizowanych in vitro jest refundowane. Niestety Polska… Czytaj więcej »

Szymek
6 miesięcy temu
Reply to  Realista

Tu zapominasz o limitach które powodują że do własności na pierwsze m może dojść każdy a reszta nie ma dostępu do programu. Skierowany jest do młodych którzy uczciwie płacą wynajem i zamiast czyjś to chcą swój wkład jak i kapitał nazbierać. Przypominam też że dzieci i dzietność nie wzrasta w populacji „na wynajem” co już za granicą widać w eksperymencie „życie na wynajem”. Samo oprocentowanie nie jest problemem dopóki nie mówimy o wpisie w księdze wieczystej. Bank w ten sposób „nabył” mnóstwo mieszkań. Bank dosłownie zarabia na wzroście wartości nieruchomości. Jeśli te zabezpieczenie mieszkaniem by nie istniało to zgadzam się… Czytaj więcej »

Ksystof
6 miesięcy temu

5. czy 7 lat to mało, ale też warunki kredytów ze „stałym” oprocentowaniem są słabe, to m.in. brak możliwości wcześniejszej spłaty kredytu, co jest normą w kredytach o zmiennym oprocentowaniu.

Rafal
6 miesięcy temu
Reply to  Ksystof

Brak mozliwosci wczesniejszej splaty? Bzdura. Majac taki kredyt moge go splacic w kazdej chwili wg umowy. Pozdr.

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Ksystof

Ja mam możliwość nadpłaty bezpłatnie od początku i całkowitej spłaty po 5 latach, akurat tych 5, które zapowiadają się nieciekawie

stef
6 miesięcy temu

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule jest prostsza, bo regulator tego wobec banków nie wymaga.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  stef

A dlaczego nie wymaga? Bo jest de facto zależny od rządu – premier powołuje szefa KNF. Czyli regulator jest od tego, żeby robić dobrze rządowi, a przy okazji regulować rynek. Gdyby nakazał bankom udzielanie wyłącznie kredytów o stałej stopie to więcej osób nie dostałoby kredytu. I byłby krzyk. To ta sama sytuacja, co przy frankach. Wszyscy wiedzieli, że to jest kasyno, ale rząd (nota bene też PiS) chciał mieć dobrą koniunkturę. A nic tak nie wspomaga koniunktury w gospodarce, jak rynek nieruchomości. Dopóki nadzór bankowy nie będzie niezależny od rządu, to będzie miał w dup… będzie ważył racje konsumenta racjami… Czytaj więcej »

Ralf
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nadzór może i musi być zależny od rządu, czy generalnie od instytucji państwowych (Zgromadzenie Narodowe?). Tylko te instytucje, po pierwsze muszą mieć bezstronnych fachowców w swoim składzie (znowu wracamy do solidnego wykształcenia i doświadczenia), owi fachowcy muszą być niezależni od rządu (mechanizm podobny, który obowiązuje w NIK i który, patrząc na zagrania Banasia, chyba się sprawdza), działać w interesie obywateli i mieć do tego instrumenty nacisku. Gdyby KNF, UOKiK, RPO działali według tych zasad, to byśmy nie mieli Amber Gold, czy Getback. Wiem, wiem, to utopia, ale jakoś Piłsudski scalił trzy różne kawałki gruntu w jeden organizm państwowy w mniej… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Nadzór nie może być przybudówką rządu, a dziś tak jest usytuowany i to jest źródło dużej części naszych problemów

T-1000
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, w państwie autorytarnym wszystko stoi na głowie, w takim państwie nie ma miejsca na przestrzeganie prawa, w tym na funkcjonowanie instytucji na rzecz dobra wspólnego.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  T-1000

No, zdarzały się państwa autorytarne, w których – przynajmniej przez jakiś czas – panował dość duży porządek. Co oczywiście nie oznacza, że Naród był szczęśliwy. Ale co do zasady państwo prawa i państwo autorytarne to dwie różne istoty

jsc
5 miesięcy temu
Reply to  Ralf

A wyobraż sobie, że NIK jest zależny od rządu… czy teraz Banaś kontrolowałby teraz tak skrupulatnie poczynania rządu? A może podanoby go do dymisji?

jsc
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale jak to? Nadzór nie jest demokratycznie wybrany?

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  jsc

Aż za bardzo demokratycznie

Joanna
6 miesięcy temu

To nie prawda , że w IV kw. 2020 było 100% kredytów ze stopą zmienną. Jakie jest źródło tych danych ? Pytam , bo ja w grudniu 2020 wzięłam kredyt ze stopą stałą.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Tam chyba jest podane źródło. Pani Joanno, przykro mi to mówić, ale jest Pani błędem pomiaru 😉

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja też jestem błędem pomiaru. Pozdrawiam Panią Joannę, grudzień 2019

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Anna

A jakie oprocentowanko, tak z ciekawości? Choć to może być drażniące dla WIBOR-owców 😉

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

3,67 w ING. Wtedy zmienne było takie samo przez chwilę. Wcale niemało, ale teraz to jednak mało

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Anna

Good deal!

Maciej
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja zaciągnąłem kredyt ze zmienną stopą (marża 1,89 + wibor 3M) w bardzo podobnym czasie co pani Anna (grudzień 2019) i „szacując” w głowie, wychodzi mi, że po 5 latach (czyli okresu stałego oprocentowania) wyjdziemy +/- na to samo.

Pomimo tego, że wyjdzie na to samo, komfort stałej raty jest na pewno dużo wyższy, i sam bym się zdecydował wtedy na taki kredyt, ale ING nie było w moim zasięgu.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej

Tak, stabilność i przewidywalność to jest wartość sama w sobie – warto za to nawet trochę więcej zapłacić

Piotr
6 miesięcy temu
Reply to  Anna

To zero może nie jest duże, ale jest:) Ja mam stałe od 09.2018 i podyktowane to było tym, że kasa na socjal lała się strumieniami, rynki wydawały się niesamowicie przegrzane no i stopy jak na tamte czasy już rekordowo długo względnie niskie. Razem z marżą mam dziś 4,06%.

MarekB
6 miesięcy temu
Reply to  Joanna

Obawiam się, że mogę za to dostać w twarz, ale chyba Pani się zaokrągliła. Do 0%.

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

😆

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  MarekB

Jejku, jaki dobry komentarz… Chyba się Pani zaokrągliła… A najlepsze, że merytorycznie prawdziwy, bo w tym rzecz, że to wartość tak mała, że zaokrąglana do 0%…

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

I nadpłacam żeby się wyrobić z całk. spłatą w tych 5l. Narazie to mój sposób na inflację

Ppp
6 miesięcy temu

W sprawie wieloletnich lokat: sam od wielu lat mam lokaty TRZYLETNIE, bo dłuższych nie ma. Gdyby pojawiły się 5 czy 10 letnie, to chętnie bym je sprawdził. Gdybym mógł taką założyć 10 lat temu (na 4-5%), to teraz byłbym mocno do przodu.
Pozdrawiam.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Dlatego ich nie ma, bo jeśli Pan byłby do przodu, to bank byłby do tyłu 😉

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ja mam w Alior jeden taki produkt otwarty w sierpniu 2012 r., coś tam w nazwie „emerytalne” miał, ale to nie jest jakieś IKE ani nic takiego, zwykły produkt systematycznego oszczędzania, w którym wybraną składkę dopłaca się co miesiąc przez 10 lat. Oprocentowanie to 6%. W każdym razie, to wyjątek potwierdzający regułę…

emerytalne.png
Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Godne pozazdroszczenia 😉

Dariusz
5 miesięcy temu
Reply to  Ppp

A obligacje?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

A obligacje to zupełnie inny produkt. Tak czy inaczej, raczej nie ma wieloletnich stałoprocentowych, zarówno korporacyjne, jak i skarbowe, są indeksowane np. jakimś WIBOR-em. W Polsce mamy też dostępne ciekawe skarbowe obligacje indywidualne („oszczędnościowe”) indeksowane CPI; tak czy inaczej, to nie jest ani produkt bankowy, ani stałoprocentowy. Może są jakieś inne polskie obligacje skarbowe stałoprocentowe, tak czy inaczej dla indywidualnego klienta pewnie przeważnie raczej mniej opłacalne, niż te indeksowane, ale to też nie produkt bankowy, z tego kasa nie idzie na kredyty, a na pięćsetplusy i „czternaste emerytury” dla darmozjadów.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Nie wiem czy to ładnie nazywać emerytów „darmozjadami”

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

darmozjad pot. «ten, kto żyje na cudzy koszt»
Niestety emeryci żyją na mój koszt, nawet ci, którzy doprowadzili ten kraj do ruiny i zostawili mi (naszemu pokoleniu) go do odbudowy na prekaryjnych zasadach. Dodatkowo z moich podatków współfinansowane są ich emerytury, choć ja dostawać nie będę…
https://subiektywnieofinansach.pl/dzis-pierwsi-klienci-przetestuja-platnosci-zblizeniowe-bez-podawania-pin-u-za-zakupy-do-100-zl/#comment-51170

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

No, ale składki przez całe życie płacili?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie dość, że te składki sami przecież przejedli (a kraj i tak zrujnowali), to przecież za PRL płacili pewnie dolara czy dwa składki, a teraz pobierają setki dolarów emerytury. To nie jest uczciwe.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

No tak, ale to nie emeryci ukradli, tylko komunistyczne władze…

ŁukaszM
6 miesięcy temu

Panie Macieju, 2 lata temu przy okazji refinansowania kredytu hipotecznego w Banku Millennium zastanawiałem się nad kredytem o stałej stopie na okres 5 lat. Dlaczego nie skorzystałem? Nie do zaakceptowania dla mnie był fakt, jak banki określają oprocentowanie kredytu po zakończeniu okresu stałoodsetkowego. Albo pojawiały się zapisy typu marża nie mniejsza niż … uzależniona od sytuacji rynkowej (jak mam to zweryfikować?) lub marża banku była wskazana precyzyjnie, ale była dużo powyżej najgorszych wtedy ofert na rynku. Nie skorzystałem i wybrałem kredyt o zmiennym oprocentowaniu z marżą na poziomie 1,41%. Zmiana była korzystna, bo w przybliżeniu przy tej samej wysokości raty… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  ŁukaszM

To oznacza, że z kredytem zmiennoprocentowym też da się żyć 😉

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  ŁukaszM

Dlatego ja zamierzam wyrobić się ze spłatą w 5l.

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Anna

Rozwaliłaś system. 😉

piotr
5 miesięcy temu
Reply to  Anna

Mam podobny zamiar i sytuacje jedynie wystartowałem ciut przed wzrostami, powiedziałbym świeży w temacie, odnosnie nadplaty, Anno realizujesz je od pierwszej raty czy powiedzmy co jakiś czas „grubiej” o ile to ma znaczenie, jeszcze nie wiem

Olek
6 miesięcy temu

Jakby bank pożyczał tylko własne pieniądze to by nie było problemu. Umawiamy się na jakiś procent i to jest jego wynagrodzenie. Oczywiście kreacja kredytów była by dużo mniejsza i powyższe rozwiązania są hipotetyczne. WIBOR jako koszt pozyskania kapitału jest miernikiem niedoskonałym, zwłaszcza w obecnych czasach. Banki raczej finansują się depozytami za które płacą dużo poniżej WIBOR-u. A jakby powiązać koszt kredytu z najwyższym oprocentowaniem oferowanym przez banki np. na lokacie? Oprocentowanie kredytu było by wyznaczane jako oprocentowanie lokaty (najwyższe jakie bank ma) + marża banku. Mechanizmy rynkowe powstrzymały by banki przed nadmiernym podnoszeniem oprocentowania lokat (jeżeli nie ma potrzeby) bo… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Olek

To nie jest zły pomysł, ale wtedy banki miałyby motywację, żeby oferować lokaty „hipotetyczne” – takie, których i tak nikt nie może wziąć (z jakimiś obostrzeniami)

Olek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No to trzeba dopisać, że musi to być lokata bezwarunkowa, powszechnie dostępna 🙂

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Olek

A wie Pan jak skończył Podstawowy Rachunek Płatniczy, który bank musi mieć w ofercie i musi być za darmo ;-). Tak go wykastrowali, że ludzie w ogóle nie chcą go mieć 😉

Grzecho
6 miesięcy temu

W 2017 roku propozycja jaka otrzymałem od banku na stałą stopę była taka, że te 4 procent stopy planowane na ten rok jest i tak niższe od ich propozycji. To co jest w artykule o różnicy w oprocentowaniu rozmija się z rzeczywistością. Biorąc wtedy kredyt że stałą stopa byłbym dziś bardzo w plecy. 5 Latek akurat teraz mija. To żadna ochrona.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Grzecho

No, ale to było pięć lat niskich stóp. A teraz będzie pięć lat wysokich

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie. Jednego żałuję- trzeba było pól temu dobrać kredytu bodaj na kawalerkę oczywiście ze stałym oprocentowaniem.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Anna

Bez przesady, brać kredyt tylko po to, żeby mieć stałą ratę to lekka perwersja 😉

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale ślicznie by się spłaciła inflacją i wynajmem

KGb
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No ale teraz będzie musiał zaakceptować oprocentowanie „stałe” 9%, więc znowu nic nie oszczędzi 😉

Hieronim
6 miesięcy temu

Panie Redaktorze, z kredytem na stałą stopę procentową jest powiązany mały gadżet – gospodarka musi wykazywać jakąkolwiek przewidywalność…
Wyobraźmy sobie kredyt na 30 lat na 5% i eksplozję inflacji do 50% w skali roku. Rozdawanie mieszkań wręcz za bezcen nie byłoby zbyt zdrowe.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Słuszne spostrzeżenie. Banki mogę tego nie chcieć, bo nie mają zaufania do stabilności państwa

Pawel
6 miesięcy temu

Ja właśnie chciałem podjąć kredyt mieszkaniowy.
I Alior Bank mi odmówił stałej spalaty i powiedzieli ze tego już nie ma.
[CENZURA-red]

Pawel
6 miesięcy temu

Ząd Polski powinien założyć kaganiec dla Banków.
W ten sposób zagraniczne macki niszczą Polskie rodziny.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Ale dwa największe banki należą do Skarbu Państwa 🙂

Pawel
6 miesięcy temu

JEST TAKIE PRZYSŁOWIE
HISTORIA LUBI SIE POWTARZAĆ.
I CO 10 LAT W POLSCE SIE POWTARZA

Pawel
6 miesięcy temu

Najpierw Frankowicze a teraz zlotówkowicze.
Banki się cieszą passa wróciła.
I odzyskają straty poniesione z przed kilku lat.
Dobre.
Tak dalej
A naród niech oczy otworzy co oni robią.

Paweł
6 miesięcy temu

Można być sprytnym i w te pięć lat stałego oprocentowania spłacić cały kredyt i po sprawie

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Tak właśnie, ale to nie jest takie łatwe, bo po to się bierze kredyt na 30 lat, że nie ma się pieniędzy, żeby go spłacić w pięć lat

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak się nie ma na coś pieniędzy, to się tego czegoś nie kupuje. Ogólnie jestem przeciwnikiem zadłużania się, rozumiem, że kredyt hipoteczny na swoje mieszkanie można uznać za pewnego rodzaju wyjątek. Jednak nie w założeniu, że się go będzie spłacało 30 lat, a już w szczególności z ratą „pod korek”. (Zresztą już samo założenie, że się będzie w jednym miejscu mieszkać przez 30 lat jest głupie.) Ale wariant, w którym kogoś stać na spłatę kredytu w 5 lat, to jednak coś innego. A gdy dodatkowo przez te 5 lat kredyt ma korzystną stałą stopę, to jest to całkiem sprytne… PS.… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Jest na żywo, po prostu robiłem dwie rzeczy naraz 😉

Grzesiek
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Czy to takie sprytne to nie wiem. Po pierwsze nie każdego stać na spłatę w ciągu kilku lat. Po drugie w długiej perspektywie 20 lat uśredniony WIBOR lub inny wskaźnik powinien wynieść ok. 3-3,5% (więc już w tym momencie to słaby deal). Po trzecie jak WIBOR wzrośnie do 4,5% gwarantuję, że zacznie się zamrażanie/sprawy w sądzie i „case złotówkowicze” na wokandzie. Wtedy być może warto męczyć się z WIBORem mając w perspektywie zwrot odsetek lub w ogóle abolicję całego kredytu. Jak bank zażąda zwrotu w terminie 30 dni całego kapitału, to zaradniejsi złotówkowicze będą i tak do przodu bo sobie… Czytaj więcej »

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

A po co mam się kotłować z anulowaniem kredytu skoro uczciwie i bez cyrków mogę go w 5l spłacić. Liczę że za 5l stopy spadną i dokupię kolejne mieszkania

Kamil
6 miesięcy temu

Wystarczy zkorelować WIBOR od stawki oferowanej na depozytach i wszyscy zadowoleni.
Zarówno ciułacze jak i kredyciarze.

Średnia stawka oferowanych depozytów – 3% = 3% – oprocentowanie kredytu.

Wojtek
6 miesięcy temu

„Z moich szacunków wynika, że jeśli ktoś przed wzrostem stóp procentowych zaciągnął kredyt o stałej stopie lub zamienił kredyt o zmiennej stopie na stopę stałą, w 5-letnim okresie prawdopodobnie zapłaci mniej niż kredytobiorca „zmienny”.”
Myhy a można poznać te szacunki na 20-30 lat do przodu? Jakie założenia do tych” szacunkow”, czym się sugerowano

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Na 20-30 lat nie ma co szacować

Wojtek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

to skoro w 5 letniej perspektywie zaplaci mniej przy stalej stopie procentowej to dlaczego te kredyty nie ciesza sie zainteresowaniem?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Bo na razie płacą więcej, a reszta jest prognozą opartą o szacunek przyszłej wartości wskaźnika WIBOR…

Tom
6 miesięcy temu

Co się musi stać. Proste i logiczne trzeba tylko usunąć z tego kraju złodzieji prawnych.
Prawo które jest tworzone to dla zlodzieji z góry

karruma
5 miesięcy temu

W Irlandii nie ma banku, który oferowałby tańszy kredyt ze zmienną stopą, ze stałą stopą są zawsze tańsze z wyjątkiem stałej stopy na 15-30 lat, te na 5 lat są nawet 1pp niższe niż te na zmienną. Domyślam się, że to wynika zapewne z dwóch rzeczy mniejszego ryzyka dla banku (niższa rata większe prawdopodobieństwo spłaty) oraz zachęt i preferencji nadzoru finansowego. Nie wiem czy w Polsce KNF jest w jakikolwiek sposób zainteresowana konsumentami, liczą się przeważnie tylko interesy banku.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  karruma

Zbadam ten przypadek. Zapewne to jest kwestia właśnie preferencji, które mają banki udzielając takiego właśnie kredytu

karruma
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Porównanie ofert kredytów hipotecznych w Irlandii w załączonym zrzucie ekranu.

Screenshot_20220213-164417_Drive.jpg
Admin
5 miesięcy temu
Reply to  karruma

Dzięki!

Ekaterina
5 miesięcy temu

Tę samą dyskusję przeprowadziliśmy z mężem i doszliśmy do wniosku, że teraz to już po ptakach, trzeba było myśleć w październiku. Biorąc pod uwagę marżę bodaj 1,7% (albo 1,8%) , obecnie płacimy niewiele więcej niż przed obniżką WIBORu. Oprocentowanie 3,84, czy jakoś tak. Obecnie banki nie schodzą poniżej 2% marży, a trzeba doliczyć dodatkowe koszty i zawrót gitary – wycena nieruchomości, prowizja, ubezpieczenie, inne debilizmy… Ogólnie dają jakieś 6,5% stałej stopy. Zanim WIBOR 3M dojdzie do 5 i zejdziemy na ten poziom, to jeszcze z pół roku do roku minie. A w tym czasie spokojnie będziemy nadpłacać i skracać czas… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!