22 sierpnia 2020

Rząd w ostatnich dniach ujawnił, ile (na razie) kosztowała Was pandemia koronawirusa. A wiceminister finansów (niechcący) udzielił nam cennej rady. Warto skorzystać!

Rząd w ostatnich dniach ujawnił, ile (na razie) kosztowała Was pandemia koronawirusa. A wiceminister finansów (niechcący) udzielił nam cennej rady. Warto skorzystać!

Deficyt budżetu polskiego państwa wyniesie w tym roku rekordowe 109 mld zł – przyznał rząd. Ale przy okazji ujawnił, ile tak naprawdę kosztowała nas (przynajmniej do tej pory) pandemia koronawirusa. A wiceminister finansów (chyba niechcący) przy okazji udzielił nam pewnej, bardzo ważnej rady

W ostatnich godzinach poznaliśmy narysowany na nowo budżet państwa na 2020 r. Ten sam, który poprzednio miał być pierwszym w nowożytnej historii Polski budżetem bez deficytu (a więc po raz pierwszy rząd miał nie wydać więcej, niż dostaje z podatków – i po raz pierwszy nas dodatkowo nie zadłużyć).

Zobacz również:

Według nowego planu w tym roku dziura w kasie państwa ma wynieść rekordowe 109 mld zł. Dochody państwa – głównie z podatków, ale nie tylko – będą niższe od pierwotnie planowanych o 37 mld zł i wyniosą 398 mld zł. Wydatki zaś mają wynieść aż 508 mld zł, czyli o 73 mld zł więcej, niż planowano.

Generalnie takie kwoty przeciętnego konsumenta ani ziębią, ani grzeją. Czytelnika „Subiektywnie o finansach” trochę jednak rozgrzewają, bo my tutaj wiemy, że jak jest deficyt, to trzeba będzie te pieniądze pożyczyć, w kraju i za granicą. A potem – po kilku, kilkunastu latach – spłacić z odsetkami (fakt, niskimi, bo pożyczamy tanio). Albo zdewaluować polski pieniądz, żeby… nie musieć spłacać. Kłopot pojawi się też wtedy, gdy z jakichś przyczyn spadnie wiarygodność polskiego rządu i wzrośnie oprocentowanie nowo zaciąganego długu na spłatę kończących „żywot” obligacji.

Czytaj też: Tutaj szacowaliśmy, o ile mogą spaść dochody państwa z podatków w 2021 r. 

109 mld zł dziury w budżecie państwa w 2020 r. to kwota abstrakcyjna, ale ona de facto oznacza, że rząd zadłuży nas (się u nas? nas u nas?) na kwotę porównywalną z niemal dwukrotnością wartości wszystkich podatków dochodowych, które płacimy w skali roku. Gdyby chcieć jakoś te długi spłacić, to powinniśmy po prostu zamiast jednego podatku PIT na koniec roku zapłacić… trzy. Mówi Wam to coś?

Poza tym za rok dwa trzeba będzie zacząć myśleć o zmniejszaniu tego długu, a przynajmniej o tym, żeby już go nie pompować, bo powoli jednak zbliżamy się do ściany, za którą jest scenariusz grecki. Ale jak tu nie pompować długu, skoro przez 20 lat rok w rok polskie rządy coraz bardziej nas zadłużały?

Zapewne czekają nas wyższe podatki, choć rząd ani Wam tego nie powie, ani w sposób otwarty nie podwyższy PIT-u (VAT-u też pewnie nie). Ale zrobi coś innego. Zapraszam do lektury felietonu, który ujawnia plany rządzących na „wyciśnięcie” z nas większych pieniędzy. A z kolei tutaj jest felieton, który mówi o tym, jakie będą podwyżki rachunków już… tego lata

Deficyt w kasie państwa jest rekordowy, ale… przy okazji rząd „napompował” dziurę w kasie państwa. Z premedytacją!

Dziś jednak główną informacją, którą wyciągam z ogłoszonych przez rząd cyferek jest to, że wreszcie mniej więcej wiemy, ile kosztował polską gospodarkę – czyli pośrednio nas wszystkich – koronawirus. Pamiętacie, jak na początku lockdownu snułem takie prognozy, z których wynikało, że jak dobrze pójdzie, to zapłacimy 100 mld zł, a jak źle, to może nawet 400 mld zł? Liczyłem wtedy, ile „straty” przypada na jedno uratowane życie.

Już patrząc na ogłoszone niedawno cyferki dotyczące spadku PKB w drugim, pandemicznym kwartale, widzimy zjazd o 9% w stosunku do poprzedniego kwartału i 8% spadku w stosunku do poziomu sprzed roku. Trzeba przy tym wiedzieć, że PKB Polski – czyli wartość wytworzonych przez nas wszystkich dóbr i usług – wynosi w skali roku jakieś 2,1 bln zł.

Biorąc pod uwagę, że gdyby nie było koronawirusa, to wzrost PKB wyniósłby pewnie ze 3%, mówimy o nie wypracowanej przez nas wszystkich kwocie 250 mld zł. Część z tej „produkcji” zostanie odrobiona w kolejnych kwartałach, a część (zapewne ta większa) „wyparowała” już nieodwracalnie.

Dane z ogłoszonego planu nowelizacji budżetu państwa na bieżący rok mówią z kolei, że bezpośrednie koszty koronawirusa dla państwowego budżetu wyniosły 50 mld zł (w tym 40 mld zł to spadek dochodów z podatków, a 10 mld zł to ekstra-wydatki związane z walką z Covid-19).

A pozostałe 60 mld zł? Nie mam jasności, ale prawdopodobnie 20 mld zł deficytu to pieniądze, które nie wpłyną z prowizji od konwersji naszych pieniędzy leżących w OFE (pamiętacie, miały być przeniesione do IKE), zaś kolejne co najmniej 20-25 mld zł to „zbunkrowane” akonto przyszłego roku wydatki socjalne – np. na 13. i 14. emeryturę.

Rząd wyszedł z założenia, że w tym roku nikt – zwłaszcza nasi wierzyciele – nie będzie zwracał uwagi na to, czy mamy 60 mld zł deficytu, czy 160 mld zł, więc trzeba upchnąć w tegorocznym budżecie wszystkie przyszłe wydatki, które się da w nim zmieścić, zanim „znieczulenie” minie. A tutaj dwa słowa o tym, kim są ci nasi mityczni wierzyciele. Aż sam się zdziwiłem, że tak małą część długu posiadają wredni, zagraniczni kapitaliści.

Wygląda więc na to, że w narysowanym na nowo budżecie na 2020 r. rząd przewidział zarówno koszty Covid-19, jak i deficyt, który do tej pory był przed nami ukrywany i chowany po kątach, a wynikający z „wyuzdanej konsumpcji”, czyli beztroskich wydatków socjalnych. Takich, które są bezsensowne i które niepotrzebnie pozbawiły państwową kasę poduszki finansowej na złe czasy. Jakiś czas temu tę kwotę wyrzuconych w błoto pieniędzy oszacowaliśmy na „Subiektywnie o finansach” na… prawie 100 mld zł. 

Czytaj też: Takiej dziury w budżecie państwa jeszcze nie było. Trzy rzeczy, których potrzebujemy, żeby to się źle nie skończyło

Jaki naprawdę jest koszt Covid-19 dla polskiej gospodarki i Polaków?

Mamy więc zmieszczone w budżecie 50 mld zł kosztów Covid-19 (reszta deficytu budżetowego to „ujawniony” bałagan niezależny od pandemii), ale to oczywiście nie jest pełen koszt koronawirusa dla Polski. Z powodu wyżej wzmiankowanego bałaganu większość kosztów walki z koronawirusem wyprowadzono z budżetu państwa do zewnętrznych instytucji – Polskiego Funduszu Rozwoju i Banku Gospodarstwa Krajowego:

>>> PFR w ramach Tarczy Finansowej przeznacza na wspomaganie polskich firm 100 mld zł w ramach Tarczy Finansowej PFR

>>> BGK utworzył fundusz pomocowy dla firm (emitując obligacje) o wartości 110 mld zł.

Gdyby dodać 50 mld zł kosztów Covid-19 umieszczonych w budżecie państwa oraz 210 mld zł funduszy dostępnych w ramach tarcz „pozabudżetowych”, to otrzymalibyśmy 270 mld zł jako koszt pandemii dla polskiej gospodarki i finalnie dla Polaków.

Ale trzeba pamiętać, że część pieniędzy z tych tarcz nie jest czystą dotacją, lecz ma szansę wrócić w części do państwowej kasy (zwłaszcza dotyczy to Tarczy Finansowej PFR, która w co najmniej 25% jest zwrotna). Nie będzie herezją, jeśli przyjmiemy, że finalnie koszt długu zaciąganego przez PFR i BGK wyniesie ostatecznie jakieś 150 mld zł.

Zakładam, że te pieniądze nie są żadnymi „dodatkowymi” środkami w gospodarce, tylko zalepiają dziurę w produkcji dóbr i usług, spowodowaną lockdownem. A więc trzeba je liczyć jako koszt pandemii koronawirusa.

Ale i to nie jest ostateczny bilans koronawirusa dla Polski i Polaków. Przecież są jeszcze koszty związane z ZUS (znam szacunki mówiące, że trzeba będzie dosypać 10 mld zł, żeby zrefundować ZUS-owi niższe wpływy ze składek) oraz mniejsze dochody i wyższe zadłużenie samorządów.

Dane Ministerstwa Finansów pokazują, że w zeszłym roku samorządy miały 80 mld zł długów. Analitycy Credit Agricole prognozowali przed pandemią, że w tym roku szacowany deficyt w budżetach samorządowych może wynieść od 6 mld zł do aż 18 mld zł. Należy przyjąć, że wraz z pandemią nadszedł scenariusz negatywny „plus” i że koronawirus będzie kosztował samorządowców nawet o 5-10 mld zł ekstra więcej, niż zakładali w najczarniejszych myślach analitycy.

Czytaj też: Oficjalny lockdown zakończony, ale… nic już nie będzie tak samo. Ilu z nas nie wróci do kina, siłowni, restauracji, hotelu i samolotu? Sprawdzam dane!

Wiceminister finansów (niechcący?) daje nam ważną radę

Łącząc „covidowy” deficyt budżetu państwa (50 mld zł) z dodatkowymi wydatkami instytucji takich jak PFR i BGK (150 mld zł) oraz z dodatkowymi dziurami w budżetach ZUS i samorządów, otrzymamy jakieś 220 mld zł kosztów pandemii dla polskiej gospodarki i dla Polaków. A więc liczbę porównywalną z tą, która wynika ze spadku PKB.

Oznaczałoby to, że nie wypracowaliśmy – a więc i nie zarobiliśmy oraz nie wydamy w sklepach – kwoty, która odpowiada jakimś 6.000 zł na głowę Polaka (licząc razem ze emerytami i dziećmi) lub 10.000 zł na każdego pracującego. Dla porównania: tutaj piszemy, ile standardowo oddajecie w ramach podatków państwu.

„Za prawdopodobny scenariusz uznajemy wykonanie deficytu w okolicach 90-95 mld zł. Nie zmienia to faktu, że potrzeby pożyczkowe państwa w tym roku wyniosą ok. 220 mld zł, z czego ok. połowa została już zaspokojona poprzez emisje obligacji. Rok 2020 zostanie zapamiętany jako okres załamania dochodów podatkowych, silnego wzrostu wydatków i pogorszenia wyniku budżetu”

napisali analitycy Banku Pekao w komentarzu do nowego budżetu państwa na 2020 r. A ogromny wzrost zadłużenia państwa – ostatnio większość obligacji kupowały polskie banki i pośrednio NBP – oznacza większą skłonność rządzących do manipulacji wartością pieniądza po to, by spłacanie długu było łatwiejsze.  O czym myślę? Ano np. o utrzymywaniu jak długo się da, niskich stóp procentowych (żeby płacić niskie odsetki od długu), co wiąże się też z osłabieniem złotego wobec innych walut. Ale nie tylko.

Ciekawą rozmowę uciął sobie w TOK FM Maciek Głogowski z wiceministrem finansów Piotrem Patkowskim. Młody wiceminister w pewnym momencie zdradził, dlaczego rząd aż tak bardzo się nie przejmuje rosnącym zadłużeniem. Otóż wiceminister powiedział, że po pierwsze PKB będzie nominalnie rósł, więc ten sam dług z czasem „rozpuści się” w większym bogactwie Narodu, a po drugie, że…

„Oprocentowanie pieniędzy, które pożyczamy na rynku często jest niższe od poziomu inflacji. W związku z tym te pieniądze realnie i nominalnie tracą na wartości”

Co wiceminister ma na myśli? Ano to, że jeśli, jako minister finansów, pożyczę dziś od kogoś 1.000 zł na 1% w skali roku i będę musiał te odsetki spłacać z pieniędzy pozyskanych z podatków obywateli, a inflacja w tym czasie wynosi 5%, to wzrost dochodów podatkowych (ceny w sklepach są przecież z VAT-em, czyli uwzględniają inflację, a płace są obciążane PIT-em), to mój dług jest realnie wart coraz mniej, a pieniędzy na jego spłatę jest nominalnie coraz więcej.

Czytaj też: Czy gospodarczy koronakryzys oznacza koniec „państwa dobrobytu”? Jak może wyglądać państwowy budżet A.D. 2021? Będzie podwyżka podatków?

Czytaj też: Niemcy „odpalają” drugą fazę walki z kryzysem: zachęcą konsumentów do kupowania. A jak? Niższy VAT, 300+ i dopłaty do zakupów. Jest czego zazdrościć? Liczę!

Skryte marzenie rządu i co my na to? Znów damy się „ogolić”?

Marzenie rządu, wyrażone między wierszami przez wiceministra jest więc następujące: możliwie jak najniższe stopy procentowe (nawet kosztem spadku wartości złotego) oraz inflacja wyższa od oprocentowania długu. Im większy dług, tym silniejsze marzenie. A na koniec tego roku siła marzenia wzrośnie z biliona do 1,2 biliona złotych (bo o tyle wzrośnie zadłużenie Polski).

Na Waszym miejscu chwytałbym się już dziś za portfele (dotyczy tych, którzy mają jakieś oszczędności). Nie ma wątpliwości, że rząd nie będzie się strachał umiarkowanie wysokiej inflacji, bo dzięki niej łatwiej mu będzie spłacać zadłużenie, które właśnie teraz mu wystrzeliwuje pod sufit. A deficyt państwowego budżetu będzie mniej groźny.

Przeczytaj też: NBP obniża stopy procentowe (prawie) do zera, żeby pomóc rządowi w zadłużaniu nas. A kto za to zapłaci? Długa lista kosztownych konsekwencji

W tej sytuacji wypowiedź wiceministra warto potraktować jako dobrą radę: przygotujcie swoje oszczędności na inflację, żeby nie traciły na wartości. A idąc do konkretu…

>>> Tutaj dwa słowa o antyinflacyjnych obligacjach skarbowych i o tym, które teraz najlepiej wybrać. A do wzięcia jest nawet 4-5% rocznie na długoterminowych obligacjach i 1% na tych względnie krótkoterminowych

>>> Warto też wiedzieć, że w niektórych bankach pozwalają kupować covidowe obligacje BGK z poziomu zwykłego konta osobistego. Potencjalny dochód może sięgnąć 1,7-1,8% w skali roku

>>> A tutaj trzy w miarę bezpieczne sposoby lokowania oszczędności nie będące depozytami, pozwalające chronić pieniądze przed inflacją

>>> Tutaj macie trzy przykładowe strategie lokowania oszczędności na dłużej, oparte na funduszach inwestycyjnych

>>> Tutaj dwa słowa o możliwościach lokowania oszczędności w największe firmy na świecie, żeby uniezależnić się od szaleństwa polskich polityków

>>> A tutaj o nowych możliwościach lokowania w ETF-y, czyli we wszystkie najpotężniejsze spółki na świecie… naraz

———————-

Obawiasz się inflacji? Sprawdź też „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

———————-

Subscribe
Powiadom o
46 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof
26 dni temu

Dwa komentarze:
1. Polska ostatnio pożyczała głównie w kraju, a nie za granicą. Czy są jakieś dane, że to się zmieniło?
2. Zakładanie, że dług trzeba spłacić w ciągu jednego roku – bo to wynika z porównania do jednorocznych wpływów z podatków dochodowych – miałoby sens, gdyby Polska zadłużała się na krótko. A średni termin spłaty długu Polski to jakieś 4-5 lat. No chyba, że coś się tu też ostatnio zmieniło.

RobS
26 dni temu

No to mamy gotowy przepis na miezłą jazdę z inflacją. Polska to nie USA, Japonia, Szwjacaria czy też strefa Euro. Oni mogą sobie pozwolić na dużo więcej bo dla tych walut nie ma za bardzo alternatywy. Naszą walutę można w kilka godzin sponiewierać dość małym kapitałem, a wiara, że nasi rządzacy mogą ten proces inflacyjny kontorolować jest zabawna (przy żenująco malym poziomie rezerw). To kto inny zdecyduje o poziomie kursu naszej waluty, a teraz właściwie jedyny sojusznik to USA – niech rządzacy trzymają kciuki za wygraną Trumpa (i może my też) bo inaczej będzie tsunami.

E.G
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Hańba i wstyd nie tylko rządzących ale i 50 % społeczeństwa . Za 3 lata nie będzie co zbierać. To jakiś gen polskości przechodzi z pokolenia na pokolenie. „Miałeś chamie złoty róg ,miałeś chamie czapkę z piór , ostał ci się ino sznur”

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

nie ma Pan racji…hanba i glupota bylo to co wyprawial z budzetem poprzedni rzad,prosze zobaczyc jaki wtedy byl dlug publiczny i jakie sztuczki stosowano zeby nie przekroczyc konstytucyjnego progu zadluzenia…a ponoc wtedy zylo sie wspaniale i wszystko bylo super…bylo ale na kredyt. prosze zauwazyc,ze obecny rzad zmniejszyl procentowy udzial zadluzenia w PKbB 4 razy( tak czterokrotnie) tylko dzieki temu mozemy sie teraz zadluzac by walczyc z Covidem,Ciekawe co by zrobil poprzedni rzad z takim zadluzeniem jakie zostawil napotkal taki kryzys? Tak,ze prosze nie pisac glupot,ze rzad nie przygotowal gospodarki na kryzys, przygotowal, to,ze mamy najnizsze spadki PKB w Europie,najnizsze bezrobocie… Czytaj więcej »

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

caly czas slysze z ust opozycji i rowniez Pana,ze teraz jest zle, wiec rozumiem,ze kiedys bylo lepiej…pytam gdzie?sam Pan wkleil udzial zadluzenia w PKB i tam czarno na bialym widac w jakiej czarnej d… bylismy.Gdyby obecny rzad nie zmniejszyl 4 razy tego wskaznika to mielibysmy druga Grecje dzis…zrobil to i jeszcze wpompowal miliardy w socjal( czy madrze,czy glupio, czy daloby sie lepiej to inna sprawa) dzieki czemu przecietnemu Polakowi zyje sie lepiej.To sa fakty. to,ze PFR czy BGK biora na siebie wydatki to zadna nowosc, jezlei mam Pan chociaz minimalne pojecie o tym jak dziala budzet panstwa czy samorzadu od… Czytaj więcej »

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To w takim razie prosze podac kraje, ktore sa/byly na takim samym poziomie jak my i w wyniku najlepszej koniunktury na swiecie zebraly kase na walke z koronawirusem…czekam

krzysztof
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

no to spojrzmy jak wygladaja te rewelacyjne budzety Slowacji i Czech obecnie: https://www.euractiv.pl/section/grupa-wyszehradzka/news/czechy-slowacja-deficyt-budzetowy-koronawirus-pandemia-covid19-v4-kryzys-gospodarczy/ Czeska Izba Poselska (izba niższa parlamentu) uchwaliła w środę (8 lipca) nowelizację budżetu z deficytem sięgającym 19 mld euro (500 mld koron). To najwyższy deficyt budżetowy w historii Czech. Wyższy od tego przegłosowanego w 2009 r. w trakcie kryzysu zadłużeniowego Rząd sąsiedniej Słowacji także w środę (8 lipca) projekt projekt nowelizacji budżetu na 2020 r., w którym chce znacznie zwiększyć deficyt z 2,77 mld euro do 11,95 mld. Nowelizacja uwzględnia koszty związane z pandemią koronawirusa. dodajmy do tego,ze oba kraje maja duuuzo wiekszy spadek PKB niz Polska,… Czytaj więcej »

Pan Krzysztof
25 dni temu
Reply to  krzysztof

Rząd nic nie zmniejszył, tylko okradł nas inflacją. Każdy to widzi, więc po co te eufemizmy? Po za za tym z tą 4 krotnością to chyba lekka przesada.

krzysztof
24 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

dlaczego przesada? wynika to wprost z wykresu, wklejonego przez autora.wystarczy spojrzec na rok 2015 i 2020…nic trudnego

RobS
24 dni temu
Reply to  krzysztof

Tak tylko dodam, że ten rząd też robi skok na to co zotało z OFE…. Ciekawe dlaczego? Pewnie by żyło nam się lepiej 😉

E.G
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W punkt. Brawo panie Macieju.

Don Q.
26 dni temu

Świetny tekst, ostatnio tu bywają różne fajne (i z fajnymi komentarzami), np. o piwach bezalkoholowych, ale to taki hard-core Samcik. Podoba mi się podkreślenie ryzyka związanego ze wzrostem oprocentowania rolowanego w przyszłości długu — bo popularne jest mówienie: co z tego, że się zadłużamy, przecież tanio to robimy — a to nie takie proste. Dodam jeszcze jedno ryzyko: zadłużanie się w obcych walutach jest wrażliwe na ryzyko kursowe, co z tego, że nawet jakieś obligacje udaje się sprzedać z ujemną rentownością, skoro trzeba będzie je spłacać po innym kursie; coś mi się nawet wydaje, że ten sam bandzior, który zapominając… Czytaj więcej »

Andrzej
26 dni temu

A taki miał być budżet piękny „amerykański” (jak by powiedział Pawlak,) bez deficytu.
I co złotousty, drewnianonosy premierze?
Zaraz usłyszę że to tylko 109 dużych baniek,a za PO byłoby na pewno więcej.
Ale kasa na podwyżki dla swoich chwilę po wyborach się znalazła. Tfu wstyd.
Nawet dla osoby,która jest głównym nabywcą apaszek w Polsce.
Ja bym się że wstydu pod ziemię zapadł jak by mi znajomi męża przyznali 18000 za nic nie robienie.
Przecież to są kpiny że społeczeństwa w żywe oczy
WSTYD.
Ludzie wam to zapamiętują.
To już ostatnie wygrane przez was wybory.
Jakiekolwiek

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Andrzej

miszczu, o koronawiruszie slyszales? pokaz mi panstwo w Eu, ktore nie zmienilo budzetu w zwiazku z tym..
za podwyzkami glosowala rowneiz opozycja, do nich pretensji nie masz?
nie powtarzaj bredni wyborczej o apaszkach bo swiadczy to tylko o tym,ze umiejetnosc czytanai ze zrozumieniem jest Ci obca…
pensje dla pierwszej damy przeglosowali niemal wszyscy parlamentarzysci, wiec idz placz do nich…

Jacek
25 dni temu
Reply to  krzysztof

Opozycja głosowała też za podwyżkami dla tzw. klasy politycznej.

Andrzej
22 dni temu
Reply to  krzysztof

Taki jesteś zwolennik ceramiki wiszącej na ścianie w męskim kiblu miszczu?
To powiedz mi czemu te łachy nie uchwalili sobie podwyżek przed wyborami tylko teraz jak są trzy lata do następnych??
Dziwne prawda??
O wirusie słyszałem głównie w TVPIS
Cały rok żyje i pracuję normalnie,a nie zdalnie czy sralnie.
Mam dużo znajomych.
Nikt nawet nie słyszał o jakimś chorym.
Zdrowia Ci życzę dużo i mniej paniki
I bez osobistych wycieczek Krzysiu

gosc
26 dni temu

Szef WHO: mamy nadzieję, że pandemia skończy się w ciągu dwóch lat
https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-na-swiecie,szef-who–mamy-nadzieje–ze-pandemia-skonczy-sie-w-ciagu-dwoch-lat,artykul,28646726.html

Jeśli pandemia zakończy się w sierpniu 2022 to jakie to będzie miało konsekwencje dla budżetu i gospodarki kraju?

gosc
26 dni temu

Rządy będą upadać. Światu grozi największa od lat 80. XX w. fala państwowych niewypłacalności (28 czerwca 2020)
https://forsal.pl/gospodarka/artykuly/7758141,rzady-beda-upadac-kryzys-gospodarczy-niewyplacalnosci-panstw.html
„Problem w tym, że w wyniku pandemii Argentyna nie będzie, a właściwie już nie jest, jedynym państwem niezdolnym do obsługi swojego zadłużenia.
Agencja ratingowa Fitch w oficjalnym komunikacie z 12 maja zaznacza, że w tym roku podobny los spotkał Liban i Ekwador, a w kolejce już ustawiają się inni.”

Artur
26 dni temu

Trzeba też mieć na uwadze, że w przyszłym roku wypada termin wykupu obligacji emitowanych w czasie poprzedniego kryzysu.

geraltz r rivi
26 dni temu

prawdziwe zadłużenie z czasów jak rządziło PO i kreatywny Pan Rostowski xDcomment image

Adam. S.
26 dni temu

Za… 10 tys. PLN pod pretekstem walki z jakąś cudaczną pandemią. Pięknie.

E.G
26 dni temu

Deja vu. W latach 70 -tych w czasach Gierka . Sprawdzone wzorce już są .Najpierw zaciągania długów , kupowanie zagranicznych licencji i rozrzucanie 20 mld $ zakładom pracy w celu „unowocześnienia ” gospodarki , potem galopująca inflacja , rosnące ceny , puste półki i run do sklepów po cokolwiek żeby ratować oszczędności . Z średniaków wszyscy zostaliśmy milionerami z papierami bez wartości . Obecna wiarygodność rządu za granicą jest żadna , Morawiecki kłamie, a potem – z wyroku sądu – przeprasza w mediach za to, że oszczędnie gospodaruje prawdą . Nawet ostatnio, że Covid 19 już nie ma , seniorzy… Czytaj więcej »

Andrzej
25 dni temu
Reply to  E.G

A propos młokosów to nowa świecka tradycja tego rządu.
Vide Misiewicz,i ten młokos co to Antoniemu doradzał nie pamiętam nazwiska taki gimnazjalista z okrągłą buźką w okularach.

Andrzej
25 dni temu
Reply to  Andrzej

Już wiem
Janiger Edek.
To jest dopiero fachowiec doradca
Dwudziestoletni z dziesiecioletnim doświadczeniem.
( pewnie w call of duty i MOH)

26 dni temu

Przecież ten cały dług jest wirtualny, to są tylko papierowe zapisy. Nikt tego nigdy nie będzie spłacać, a autor się emocjonuje cyferkami.
Ekonomia funkcjonuje w zakresie wyznaczonym przez politykę, warto o tym pamiętać. Jak siły polityczne zdecydują, że dług jest umorzony, a pieniądze przeznaczone na te wszystkie wydatki wzięły się „z powietrza”, to po prostu tak będzie. Banki cały czas tworzą pieniądz „z powietrza”, dlaczego tylko one mają mieć takie prawo, a nie może tego robić państwo? Pieniądz jest sztucznym tworem, nie obowiązuje w jego przypadku zasada zachowania, to nie energia.

Artur
24 dni temu
Reply to  raj

Tyle, że „siły polityczne” stojące za wierzycielem mogą się okazać silniejsze od tych, którymi dysponuje dłużnik.

Stryjek Dudy
25 dni temu

Jak to jest, że w Polsce inflacja szaleje, w strefie Euro jest koło zera, a Złotówka się umacnia względem Euro? Czy to już pora aby jeździć do Niemiec na zakupy? Niższy VAT, tania waluta….

Jacek
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież dziura w samym ZUS’ie to ponad 300% PKB!!!

jan
25 dni temu

poprosze artykuł o inwesto z ing, bardzo ciekawe

bbt
24 dni temu

„Dbamy o wartość pieniądza” to motto Narodowego Banku Polskiego. Co to oznacza i dlaczego jest tak ważne?
NBP rozpisuje konkursy na ten temat, ale chyba nic nie załapał.
https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/konkursy/2019/praca-pisemna/index.html
A może to my nie wiemy co to jest ten pieniądz? być może nie chodzi o złotówkę?

Pan Krzysztof
23 dni temu
Reply to  bbt

Urabianie ludzi należy zaczynać od najmłodszych lat. Potem jako dorośli będą powtarzać te same bzdury, że inflacja dobra jest, że dopłaty to dobra rzecz, że bank centralny naszym przyjacielem i takie tam. A spytaj takiego dlaczego, to Ci na żadne pytanie nie odpowie 🤪

Don Q.
23 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Jak spytasz, dlaczego dopłaty to dobra rzecz, to pewnie usłyszysz: bo nam się te pieniądze należą!

CaptainVimes
20 dni temu

Yeaaa, mój ulubiony wiceminister budujący klasę średnią za 4 tys. brutto.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu