21 listopada 2019

Korzystasz z bankowości internetowej w PKO BP? Robot pomoże ci ulokować oszczędności. Ja już dałem sobie pomóc. Bolało

Korzystasz z bankowości internetowej w PKO BP? Robot pomoże ci ulokować oszczędności. Ja już dałem sobie pomóc. Bolało

Największy polski bank zaoferował swoim klientom, użytkownikom bankowości internetowej, narzędzie do automatycznego tworzenia strategii oszczędzania. Robot pomoże ustalić nasz profil, wybrać odpowiedni fundusz inwestycyjny, dostosowany do preferencji i oczekiwań, a potem pomoże systematycznie lokować weń pieniądze. Jak to działa? Sprawdziłem na sobie. Bolało

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, wspomina od czasu do czasu, że chciałby przerobić ten bank na fintech z licencją bankową. Jakkolwiek rzeczywistość wciąż rzuca mu kłody na tej drodze – np. próba przerobienia karty płatniczej na „wielowalutówkę” a la Revolut skończyła się dość rozczarowująco – to trzeba mu kibicować, bo im lepsze PKO BP, tym lepsza, siłą rzeczy, będzie jego konkurencja.

Zobacz również:

Czytaj też: Klienci PKO BP niedługo będą w oddziałach obsługiwani w pełni multimedialnie

Jedną z cech nowoczesnego, „fintechowatego” banku musi być usługa robo-advisor, czyli automatyczne doradzanie klientom w kwestii lokowania ich oszczędności. Takie automaty, które – po wrzuceniu do nich danych z ankiety MIFiD – „wypluwają” rekomendację dotyczącą lokowania oszczędności oferują swoim użytkownikom internetowe platformy oferujące fundusze inwestycyjne. Ale w bankach raczej takich „cudów” jeszcze nie ma.

Czytaj też: Jeśli plotki się potwierdzą, że Revolut będzie wart niedługo tyle, ile PKO BP. Policzyłem rentowność klientów obu firm i… coś mi tu nie gra

Masz konto internetowe w PKO BP? Robot zaplanuje ci inwestowanie

No i PKO BP kilka dni temu tego rodzaju narzędzie dla swoich klientów wprowadził. Nazywa się „Inwestomat”, a jego celem ma być stworzenie warunków, by każdy klient PKO BP, korzystający z bankowości elektronicznej (systemu iPKO), mógł lekko, łatwo i bezpiecznie zacząć inwestować oszczędności. Pieniądze będą co miesiąc schodziły z konta i lądowały w wybranym miejscu, gdzie mają się mnożyć, jak norki.

Postanowiłem przetestować to narzędzie na sobie i sprawdzić, czy rzeczywiście doradzi mi prawie tak samo, jak ja sam bym sobie doradził. A to może być podprowadzenie pod odpowiedź na pytanie: czy „Inwestomat” może doradzić także Wam, moim czytelnikom.

„Mimo zaawansowania technologicznego, Inwestomat wyróżnia intuicyjność obsługi i prostota w komunikowaniu się z klientem, usługa pomaga też zrozumieć trudne pojęcia oraz ryzyka związane z inwestowaniem. Korzystając z atrakcyjnej formy graficznej w prosty sposób wskazuje jak wybrać odpowiednie fundusze, które mogą pomóc osiągnąć klientom upragniony cel, np. zgromadzić środki na edukację dziecka, mieszkanie lub emeryturę. Propozycja uwzględnia poziom akceptacji ryzyka oraz oczekiwaną stopę zysku i czas trwania inwestycji”

– zachęca bank w informacji przekazanej dziennikarzom. A jak jest naprawdę? Cóż, nie wydaje mi się, żeby to narzędzie ujęło za serce młodych klientów PKO BP – mimo wszystko jest zbyt mało atrakcyjne graficznie i zbyt drewniane w formie. Ale nie od razu Kraków zbudowano ;-).

Czego nie powiedział mi robo-doradca? A czego powiedział za dużo?

Na początek definiujemy cel oszczędzania. Do wyboru są krótkoterminowe – typu „na wszelki wypadek”, czy „duży zakup” – a także długoterminowe, jak „emerytura”, „przyszłość dziecka”, czy „budowanie majątku”. Wybrałem jeden z celów długoterminowych, a robot zapisał sobie w pamięci, że będziemy mogli w związku z tym troszeczkę poszaleć.

Po wyborze celu jest ankieta MIFiD oraz profilowanie użytkownika. W sumie aż 20 pytań. Ten PKO-owski robot musi być ciężko-kapujący, skoro potrzebuje aż tyle wiedzieć. W konkurencyjnych usługach tego typu już 10 pytań to dużo. Przy odrobinie niesprzyjających okoliczności łatwo byłoby mi „odpaść” już na tym etapie. Tym bardziej, że pytania w ankiecie są nudne i podane językiem „profesjonalnym”. Czytaj: zniechęcającym normalnego człowieka do współpracy.

Pamiętam, że w jednej z tego typu usług, które testowałem (bodaj ETFmatic albo eToro) widziałem pytania badające profil kontekstowo (typu: „wolałbyś zaliczyć skok na bungee, czy wyścigi gokartów”). Ale tego od poważnego banku nie wymagam. Tym niemniej pytania w ankiecie PKO BP są tak drewniane, nudne i zabijające finansowym językiem, że ręce opadają.

„Ilu transakcji na papierach dłużnych, akcjach, funduszach i produktach strukturyzowanych dokonałeś w ostatnich pięciu latach?”. Naprawdę, nie można byłoby zapytać: „czy w ciągu ostatnich pięciu lat lokowałeś oszczędności w akcjach lub obligacjach i ewentualnie jak często?”. Albo takie coś:

Doszło do tego, że poprztykałem się z robotem i zacząłem mu wpisywać „nie wiem” przy co bardziej denerwujących pytaniach. To powinna być usługa przyjazna klientowi, która ma go rozluźniać przy tego rodzaju „testach”, a nie spinać formalnym językiem i finansową nowomową.

Niedawno zakładałem konto na platformie Finax (inwestowanie w ETF-y z całego świata) i tam przy okazji każdego pytania – żadne nie było tak źle napisane, jak w PKO – automat wrzucał jakieś komentarze typu: „twój wybór wskazuje na to, że…”, albo „widzę, że jesteś…”. Nie sądzę, by PKO BP chciał pokazać jak nudną jest instytucją, ale dokładnie tak wyszło. Sorry, ale „fintechy z licencją bankową” tak nie robią.

Po przebrnięciu przez 20 pytań ankiety robi się trochę bardziej kolorowo, bo pokazuje się mój profil w siedmiostopniowej skali (odpowiadającej oficjalnej skali ryzyka podawanej dla funduszy inwestycyjnych). Opis jest znów od czapy (dlaczego oni, do ciężkiej cholery, mówią do mnie w trzeciej osobie, per „on”?), ale przynajmniej z torcika coś już wynika.

Potem przechodzimy do kwot, które będę w stanie wpłacić na początek, a potem co miesiąc (to fajnie, że „Inwestomat” od razu pokazuje, że tu się inwestuje systematycznie, a nie dorywczo) oraz do czasu inwestowania. A następnie pokazują się scenariusze, które wynikają z ustalonej we wcześniejszym kroku strategii (podziale inwestycji pomiędzy akcje, obligacje i depozyty).

W kolejnym kroku jest rekomendacja konkretnego produktu. Cienkość polega na tym, że platforma (jako, że należy do banku) wybiera tylko spośród funduszy dostępnych w PKO BP, a nie spośród wszystkich funduszy istniejących na rynku.

Nie dostanę więc rekomendacji zakupu kilku funduszy najlepszych w swoich kategoriach, z których robo-advisor złoży mój portfel, tylko propozycję zakupu funduszu ze „stajni” PKO BP (niezależnie od tego czy jest dobry, czy słaby i czy drogi, czy tani). To na pewno wada „konstrukcyjna” tego rozwiązania.

„Inwestomat” zarekomendował mi subfundusz PKO Diamentowy, którego struktura inwestycji okazała się identyczna w stosunku do tej, która wyszła mi z badania MIFiD. Gdybym był podejrzliwy, to bym się zaczął zastanawiać czy wyniki ankiety przypadkiem nie są ustawione „pod” zgodność z poszczególnymi funduszami :-). Ale to drobiazg.

Potem zobaczyłem podstawowe informacje o funduszu. Szkoda, że nie można na tym etapie zobaczyć wykresów dotyczących zysków i strat funduszu w stosunku do jakichś punktów odniesienia (benchmarków), ani – co ważniejsze – zestawienia opłat.

Porządny robo-advisor powinien je podawać jak na tacy. Wchodząc do aplikacji ETFmatic od razu na głównym ekranie widzę: ile zarobiłem (na wzroście wartości inwestycji oraz na dywidendach) i ile pobrano ode mnie opłat – kwotowo i procentowo. Jeśli chce się być „fintechopodobnym”, to nie wolno ukrywać opłat przed klientem i to już na poziomie „prezentacyjnym” (bo w dokumentach, które dostałem na e-mail oczywiście wszystko już było powiedziane).

Co ciekawe nawet w następnym kroku – czyli na etapie „otwarcie funduszu”, gdy zaczynam zakup udziałów – nie ma ani słowa o opłatach.

To był główny powód, dla którego przerwałem proces. Kupując usługę inwestycyjną w renomowanej instytucji finansowej oczekuję pokazania mi całych „bebechów”. O ile jeśli chodzi o prognozowane scenariusze „Inwestomat” dał sobie radę, o tyle w kwestii prezentacji opłat – można mieć zastrzeżenia.

Ile kosztują usługi PKO-owskiego robota?

Na koniec mojej przygody z „Inwestomatem” prześwietliłem jeszcze fundusz, który mi zarekomendował robo-doradca. Jest to fundusz lokujący głównie w akcje – zarówno polskie, jak i zagraniczne.

Ze struktury inwestycji podanej w dokumentach wynika, że jeszcze niedawno miał połowę pieniędzy zainwestowanych w akcje ok. 40 największych polskich spółek giełdowych, zaś zaś ok. 30% kasy ulokował w ETF-y odwzorowujące notowania indeksów zagranicznych giełd (niemieckiej, japońskiej, amerykańskiej, a także w indeks kilku giełd wschodzących i europejskich). Kolejne 15% leży w obligacjach skarbowych wyemitowanych przez polski rząd.

Jest to więc de facto fundusz „multiindeksowy”, którego skład można byłoby dość łatwo odwzorować, kupując ETF na WIG20, ETF na mWIG40 (po 25% portfela), kilka ETF-ów giełd zagranicznych i 10-letnie obligacje skarbowe. Opłaty za zarządzanie „polskimi” ETF-ami nie przekraczają 0,8% w skali roku (plus 0,2% opłaty transakcyjnej dla biura maklerskiego), a obligacje można kupić bez prowizji. Nie jest to już dzisiaj mission impossible, choć dla większości ciułaczy będzie to mimo wszystko zadanie zbyt wymagające.

Nie kwestionowałbym a priori sensu istnienia tego typu funduszy, choć powinny opierać się na kilku ETF-ach i rebalansingu (czyli stałego dostosowaywania strukturyu portfela do zmiany cen) i pobierać symboliczne opłaty (np. 1% w skali roku i zero opłaty dystrybucyjnej).

Czytaj też: Nowy ETF na warszawskiej giełdzie, czyli inwestowanie (nie)patriotyczne

Ile fundusz sobie policzy za pośrednictwo w zmontowaniu takiego prostego portfela? Z tabelki, którą znalazłem w dokumentach funduszu wynika, że opłata za nabycie wynosi aż 4,5%. Być może przy internetowym, samoobsługowym nabyciu jest znoszona, ale ja do tego etapu nie dotarłem, żaś z tabelki to nie wynikało. Z kolei w karcie funduszu znalazłem 2% opłaty za nabycie. Nie wiem więc w końcu ile ona wynosi.

Opłaty za zarządzanie wynoszą natomiast 2,1% w skali roku plus ewentualna premia za sukces, naliczana w sytuacji, gdy fundusz zarobi więcej, niż 5% w skali roku (wtedy fundusz pobiera 20% od tej nadwyżki – jeśli więc zarobi 10% brutto, to weźmie dodatkowy 1% dla siebie).

Wyniki? Na razie szału nie ma, ponad 4% straty przez niecałe dwa lata. Korzystając z porównania zamieszczonego w serwisie Analizy.pl zobaczyłem, że „diamentowy” fundusz na razie jest w ogonie stawki podobnych do siebie funduszy.

Ale w tej sprawie akurat bym się jakoś bardzo nie awanturował. Ale jeśli w trzecim roku działalności nie pokaże „efektu wow”, to będzie oznaczało, że coś jest nie tak. Albo z kosztami zarządzania, albo z nadmiarem polskich akcji w portfelu, albo z brakiem selekcji „polskiej” części portfela (może spółek powinno być mniej, ale lepsze?).

Generalnie trzeba się cieszyć, że polskie banki wreszcie znajdują sposoby na wykorzystywanie technologii do prostych porad inwestycyjnych, ale problem jest w tym, że przy okazji muszą się nauczyć mówić do klientów po ludzku (bo duża część tych klientów jest już „wychowana” na treściach z Youtube’a). A przy okazji: wyzbyć się skłonności do ukrywania opłat i prowizji. Świadomość klientów rośnie i niestety stare metody – ukrywanie istotnych rzeczy „pod kołderką” dokumentacji wysyłanej klientom e-mailem – coraz rzadziej będzie przynosić pożądany skutek.

źródło zdjęcia: NickyFe/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
gosc
1 rok temu

W branży finansowej panuje teraz moda/obsesja na punkcie słowa fintech. Wszyscy tworzą, kupują, chcą być fintechem. FINTECHOMANIA przypomina mi manie na punkcie dotcomów. Fintech kojarzy mi się z niską jakością obsługi oraz z niskim poziomem bezpieczeństwa. Jeszcze nie przeczytałem o żadnym fintechu aby wyróżniał się jakością obsługi albo bezpieczeństwem w porównaniu z tradycyjnymi instytucjami finansowymi. Kiedy zacząłem czytać ten artykuł i trafiłem na słowo robot to przypomniała mi się historia z najbardziej znanym fintechem – Revolutem. Jeden z klientów Revoluta zgłosił przez chatbot (nie miał innej opcji), że z konta zniknęły mu pieniądze a chatbot na koniec „rozmowy” powiedział mu… Czytaj więcej »

Anna
1 rok temu
Reply to  gosc

Welcome IN Polish bank 🙂 (i wiem ,dlaczego „in” a nie „to”). Znam też praktyki tegoż banku,w którego oddziale 71-latkowi wciśnięto 10-letnią „strukturę”,która nie była widoczna w internetowym systemie na dodatek więc nawet całkiem rozgarniętą osobę (bo korzystającą pełnymi garściami z systemu on-line) zdołano skołować.Parafrazując powiem:kiedy słyszę PKO BP odbezpieczam pistolet 😉 😉

mateusz
1 rok temu

To, że system jest drewniany i nieprzyjazny… OK, da się przebrnąć. To, że proponują tylko swoje fundusze… OK, ich piaskownica, mają prawo. To, że te ich fundusze są drogie, i jak pokazał przykład, niekoniecznie skuteczne… OK, j.w., chociaż to już mało eleganckie. Ale to, że ukrywają opłaty… To jest po prostu, tak po ludzku… OSZUSTWO. Nie można oczekiwać, że każdy będzie studiował papiery, które dostanie w poszukiwaniu kruczków i gwiazdeczek. Oferta powinna uczciwie pokazywać wszystko co się z nią wiąże, a opłaty są jedną z najważniejszych pozycji. Takie i podobne sytuacje osobiście kwalifikuję do kategorii OSZUSTWO/KRADZIEŻ. Jedną z metod kieszonkowców… Czytaj więcej »

Wojciech
1 rok temu
Reply to  mateusz

mialem w tym banku rachunek do 2009 roku. już wówczas miałem wrażenie, ze odwiedzajac oddziały, obsługują mnie boty.

Don Q.
1 rok temu
Reply to  Wojciech

Gdy tam ostatnio byłem (zmienić dane do obligacji skarbowych oszczędnościowych), to bot, który mnie obsługiwał, miał jakoś mało energii, właściwie to ledwo kontaktował…

BdB
1 rok temu
Reply to  Wojciech

Ja byłem tam ostatnio w 2002 r. kiedy pani przekonywała mnie, że limity dzienne na karcie Visa Electron nie mogą być wyższe niż 150 zł, ponieważ karta to bardzo niebezpieczne narzędzie. W tym samym czasie w Millennium, Inteligo i mBanku miałem limity po 2 tys. zł. Nigdy więcej tej bankowej poczty polskiej.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Wojciech

Ja pamiętam dawniejsze zdarzenie, jakoś tak zaraz po wilczkowej ustawie o dzialalności gospodarczej, którą to działalność natychmiast otworzyłem (akurat 18 skończyłem). Wpływy miałem może nie kosmiczne, choć na tamte czasy było to niezłe kieszonkowe. Starczało na auto i na ubieranie wcześniej rozebranej kobiety. Do dziś pamiętam i nigdy nie zapomnę, jak przychodziłem z czekiem na 200k do II Oddziału PKO w Opolu i pani od obsługi wrzeszczała do kasjerki, że „przyszedł pan po 2 miliony” (a może 20, nie pamiętam). Zdarzenie były cykliczne, powtarzalne i musiało się zakończyć moją wizytą dwa piętra wyżej w celu omówienia z dyrektorem postawy pracowników.… Czytaj więcej »

Mona
1 rok temu

” wykorzystywanie technologii do prostych porad …..”
ZADZIWIAJĄCE, JESTEM PODWÓJNYM TECHNOLOGIEM I INFORMATYKIEM I NIE WIEM O CI TU CHODZI.
JEDNA Z GAŁĘZI NAUKI ZWANA TECHNIKĄ SKŁADA SIĘ Z DWÓCH DZIAŁOW:
– KONSTRUKCJI ( INŻYNIEROWIE KONSTRUKTORZY )
– I TECHNOLOGII PRODUKCJI TYCH KONSTRUKCJI.
INNE UŻYCIE SLOWA TECHNOLOGIA, A TYM BARDZIEJ W KONTEKSCIE WYKORZYSTYWANIA ZAMIAST KORZYSTANIA Z CZEGOŚ – JEST BŁĘDNE I CAŁKIEM NIEUPRAWNIONE.

Don Q.
1 rok temu
Reply to  Mona

Informatyk nie radzący sobie z obsługą klawiatury? 🤔

Iza
1 rok temu

Cieszmy się, ze w naszym kraju dzieje się dobrze. Cyfryzacja bankową to naprawdę innowacyjna rzecz dla nas, Polaków. Bardzo się cieszę na te zmiany.

Jakub
1 rok temu

Pan Jagiełło ma rację , widać, ze zależy mu na tym, aby Polska była innowacyjna. Ja również jestem ciekaw tych zmian.

Adam
1 rok temu

Świetne informacje. Aktualnie cyfryzacja bankowa wiedzie prym w wysoko rozwiniętych krajach. Miło czuć się jednym z nich.

Alan
1 rok temu

Ja nie jestem informatykiem.
Ale podoba mi się to, jest to coś nowego, nieznanego w naszym kraju. Nowości są fajne, o ile będą dobrze zaprezentowane gawiedzi. Ja jestem za.

Borys
1 rok temu

No coz. Pozostaje nam poczekać cierpliwie na to jak rozwiąże się dalej ta kwestia. Ja osobiście jestem ciekaw. Jestem informatykiem i takie nowości to mój konik.

Artur
1 rok temu

To nie jest usługa dla laików, bowiem to nie jest zabawa dla każdego… ja osobiście jestem zachwycony tym robo-doradcą. Technologia przyszłości.

Abanazy
1 rok temu

Moim zdaniem to świetnie, że PKO sie cyfryzuje. Wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano i są błędy, ale to i tak nowoczesne podejście.

Majkel
1 rok temu

To są pierwsze koty za płoty, wiadomo że narzędznie nie od razu bedzie w stanie doradzić inwestycyjnie, ale to co teraz jest testowwane za kilka lat bedzie przyszloscia

kamper
1 rok temu

Całkiem mądrze zrobiony ten bot. Sądzę, ze po ulepszeniach to będzie całkiem nowoczesna rzecz.

landryna
1 rok temu

Czyli koniec końców inicjatywa na plus. Cieszy mnie rozwój i informatyzacja, bo do tej pory u nas był z tym dramat.

Igor
1 rok temu

Pan Jagiełło ma absolutną rację, inwestując w nowoczesne technologie i modernizację, w tym tempie niedługo PKO wyjdzie na europejską czołówkę.

Jerzy
1 rok temu

PKO bardzo się modernizuje, a pan Jagiełło jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Henryka
1 rok temu

Ja jestem bardzo zadowolona, może są faktycznie lepsze roboty-doradcy, ale inwestycje w portfel PKO nigdy nie będą stratą; Polski kapitał, a nie zagraniczny, nigdzie nie zniknie nagle i jest gwarancja że bank nie upadnie.

Michal
1 rok temu

Moim zdaniem artykuł mocno pod tezę. Niby na początku pisze Pan w pozytywnym tonie, a potem zaczyna się jazda. Nie mówię, że pana opinia nie ma racji bytu, po prostu rażą mnie np. takie zdania 'Po wyborze celu jest ankieta MIFiD oraz profilowanie użytkownika. W sumie aż 20 pytań. Ten PKO-owski robot musi być ciężko-kapujący, skoro potrzebuje aż tyle wiedzieć”. To chyba dobrze, że robot zbiera jak najwięcej informacji, im więcej danych dostanie AI, tym precyzyjniejsza będzie zwrotka. Na moje to takich pytań powinno być i z 50 jeśli mówimy o zarządzaniu portfelem. Co do wyniku to przy ustawionym celu… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!