Czy lokowanie oszczędności w ETF-y jest bezpieczne? I gdzie kupować ETF-y, żeby było tanio i wygodnie? Przegląd opcji

Czy lokowanie oszczędności w ETF-y jest bezpieczne? I gdzie kupować ETF-y, żeby było tanio i wygodnie? Przegląd opcji

ETF-y, czyli nowy w Polsce sposób lokowania oszczędności na rynku kapitałowym, są dziś na fali. Mnóstwo osób o nie pyta, coraz więcej je kupuje – przeważnie zamiast funduszy inwestycyjnych albo jako uzupełnienie funduszowych inwestycji. Dzięki nim można niemal jednym kliknięciem stać się udziałowcem setek najpotężniejszych spółek na całym świecie. Ale jakie ryzyka kryją się za ETF-ami oraz jakie możliwości ma polski oszczędzający, żeby wejść w ich posiadanie?

Pod względem sposobu działania ETF-y bardzo przypominają fundusze inwestycyjne. Główna różnica polega na tym, że ETF-y kupują wszystkie spółki zaliczane do danego indeksu giełdowego, zaś fundusze inwestycyjne mają zarządzających, którzy wybierają z nich teoretycznie najlepsze spółki. Który sposób jest lepszy? Pisałem o tym w jednym z poprzednich artykułów z tego cyklu.

Zobacz również:

Jest i druga różnica: kosztowa. Fundusze z reguły pobierają wyższe opłaty za zarządzanie pieniędzmi, bo dokonują selekcji akcji, które kupują dla klientów. ETF-y są zarządzane automatycznie, automaty pilnują, by możliwie jak najwierniej odzwierciedlały wskazany giełdowy indeks. Podstawowe różnice ETF-ów i funduszy inwestycyjnych opisałem w tym artykule

Poczytaj też: Czy teraz jest dobry moment, by zacząć systematycznie oszczędzać z ETF-ami? Przegląd argumentów

ETF-y są obecne w Polsce od niedawna, dlatego przeciętny ciułacz mógł o nich nie słyszeć. Ich „tajemniczość” polega na tym, że z reguły, inwestując w ETF-y, wysyłamy pieniądze za granicę, bo to na Zachodzie jest tworzona większość ETF-ów. Innym „egzotycznym” dla początkujących inwestorów aspektem jest to, że ETF-y są notowane na giełdzie i kupuje się je przez biuro maklerskie, a nie np. w bankach.

Czy to bezpieczne? Na pewno mniej swojskie, niż zakup jednostek uczestnictwa funduszu inwestycyjnego, który ogranicza się z reguły do wyboru funduszu, wypełnienia formularza zapisu i przelania pieniędzy na wskazane konto bankowe. Tam pieniądze są zamieniane na jednostki uczestnictwa, których wycenę inwestor może codziennie sprawdzać w internecie.

Wszystko o ETF-ach: podstawową wiedzę o tym nowym w Polsce sposobie lokowania oszczędności znajdziesz pod tym linkiem

Czytaj więcej: Ile tak naprawdę zarabiają dla nas fundusze inwestycyjne? Jaką część zysków pochłaniają opłaty? Europejski nadzór to prześwietlił i…

Czym to się różni od ‚zwykłego” funduszu? I czy jest bezpieczne?

W przypadku ETF-ów wszystko bardziej przypomina inwestycję giełdową. Jest normalne zlecenie zakupu papieru wartościowego (tyle, że nie akcji, lecz ETF-u), jest prowizja maklerska i cena zmieniająca się nie raz dziennie, tylko niemal z minuty na minutę.

ETF-y są emitowane przez banki lub firmy zarządzające aktywami. Przeważnie są to potężne, międzynarodowe instytucje finansowe, dysponujące miliardami dolarów i euro. Ale trzeba pamiętać, że to wiarygodność instytucji-wystawcy ETF-a jest główną gwarancją, że swoje pieniądze dostaniemy z powrotem.

Czy wystawca ETF-a mógłby zbankrutować i nie wywiązać się ze zobowiązań? Teoretycznie tak, choć w praktyce zdarza się do niezmiernie rzadko. Tym niemniej w takim przypadku trzeba brać pod uwagę, że odzyskiwanie pieniędzy (o ile będzie możliwe) będzie przebiegało w trybie regulowanym przez państwo, na którego terenie został wystawiony ETF.

Trzeba też brać pod uwagę sytuację, w której duża część inwestorów będzie chciała się natychmiast pozbyć danego ETF-a, a on w związku z tym przestanie mieć możliwość płynnego naśladowania indeksu, z którym był do tej pory związany.

Może się zdarzyć, że część mechanizmu zapewniającego wierne naśladowanie indeksu jest zapewniana nie przez akcje, tylko przez kontrakty terminowe na akcje (bo np. łatwiej je kupić i sprzedać, to jest tzw. syntetyczna replikacja). Gdyby wystawca tych kontraktów terminowych zbankrutował, ETF też może mieć kłopoty z utrzymaniem wartości.

Jest też ryzyko walutowe (wiążące się z lokowaniem oszczędności w dolarach, funtach lub euro). To ostatnie ma jednak dwa oblicza, bo przecież z drugiej strony zapewnia pożądane w portfelu każdego inwestora zróżnicowanie.

ZOBACZ TEŻ: ZAPIS WEBINARU O LOKOWANIU OSZCZĘDNOŚCI W TRUDNYCH CZASACH

Jedno kliknięcie i jesteś udziałowcem największych światowych firm

Większość tych ryzyk wiąże się z faktem, że lokowanie w ETF-y ma z reguły charakter globalny. Umieszczamy pieniądze w instrumencie finansowym notowanym na zagranicznej giełdzie, stworzonym przez zagraniczną instytucję finansową i regulowanym przez obce prawo.

Z tego wszystkiego trzeba sobie zdawać sprawę, ale z drugiej strony warto pamiętać, że trzymanie wszystkich oszczędności w jednym kraju (w dodatku niezbyt potężnym, bo Polska wypracowuje tylko 0,8% światowego PKB), w jednej walucie (złotym) i być może nawet w jednym banku – też nie jest pozbawione ryzyka.

Pieniądze może zjeść inflacja (realnie „pożerała” ostatnio 20-30% realnej wartości w ciągu każdych 10 lat) lub deprecjacja (osłabienie wartości złotego w relacji do innych walut). W dodatku są narażone na efekty działań polityków.

Stąd właśnie pomysł, by część swoich oszczędności umieścić poza bankiem, zaś część tych pozabankowych – obok obligacji, funduszy inwestycyjnych, a być może też złota, czy nieruchomości – powierzyć ETF-om jako relatywnie taniej i łatwej do ogarnięcia formie lokowania pieniędzy.

Za pomocą ETF-a jednym ruchem można stać się udziałowcem np. 100 największych firm w Niemczech (kupując indeks DAX), czy 500 największych firm w USA (kupując ETF na indeks S&P 500). Podobnie można stać się „udziałowcem” na rynku ropy naftowej, złota, czy nieruchomości. Są nawet ETF-y odzwierciedlające ceny obligacji emitowanych przez rządy z całego świata oraz największe globalne korporacje.

————————

POSŁUCHAJ PODCASTU O ETF-ACH

W tym odcinku „Finansowych sensacji tygodnia” moim gościem jest Michal Manin z platformy Finax, która oferuje polskim konsumentom możliwość automatycznego lokowania oszczędności na całym świecie poprzez „automatyczne fundusze inwestycyjne”, czyli ETF-y. W podcaście odpowiadamy na pytania:

>>> czym są ETF-y i jakie cechy odróżniają je od funduszy inwestycyjnych

>>> w jakich sytuacjach i komu lokowanie oszczędności w ETF-y może się opłacić

>>> jak działa platforma Finax i jakie usługi oferuje, ile to kosztuje oraz czy takie inwestowanie jest bezpieczne

Zapraszamy do posłuchania. Klikajcie w poniższy baner lub w ten link

————————

Jaki ETF wybrać? Ten notowany na warszawskiej giełdzie czy zagraniczny?

Jak stać się właścicielem ETF-a? O ile w przypadku funduszu inwestycyjnego trzeba pójść do banku lub – co opłaca się znacznie bardziej – zarejestrować się na internetowej platformie danego TFI, żeby kupić jednostki online, o tyle w przypadku ETF-ów są trzy inne sposoby:

>>> skorzystanie z usług polskiego biura maklerskiego

>>> skorzystanie z usług zagranicznego biura maklerskiego

>>> skorzystanie z oferty pośrednika finansowego lub robodoradcy

W polskich biurach maklerskich, zarówno tych bankowych, jak i niezależnych od banków, można kupić nie tylko akcje i obligacje, czy instrumenty pochodne (czyli takie, które są zakładem o cenę jakiegoś instrumentu finansowego w przyszłości), ale też ETF-y. Nie zawsze jest to tania operacja, ale wiele zależy od tego, czy kupujemy ETF notowany na warszawskiej giełdzie, czy też taki, który jest notowany na giełdzie zagranicznej (np. w Londynie, Frankfurcie, czy Nowym Jorku).

Na warszawskiej giełdzie jest notowanych tylko kilka ETF-ów, ale dla początkujących inwestorów to może być wystarczający wybór. Mamy bowiem ETF-y na amerykański indeks S&P 500, na niemiecki index DAX oraz na polskie indeksy WIG, WIG20 oraz mWIG40. Są też dwa ETF-y na WIG20 dla tych, którzy lubią ostrą jazdę (lewarowany, czyli z „efektem trampoliny”, oraz short, czyli taki, który zarabia wyłącznie na spadkach indeksu).

Wśród ETF-ów opartych na polskich indeksach najbardziej lubię ETF mWIG40, bo znajdują się w jego składzie najlepsze polskie spółki prywatne (Żywiec, Budimex, ING, Bank Millennium, Asseco, Amrest, Kruk, GTC…). To ważne, bo jedna trzecia najpopularniejszego indeksu największych spółek WIG20 jest „kontrolowana” przez spółki państwowe (banki, ubezpieczyciele, firmy energetyczne, paliwowe).

Trzy opcje do wyboru: polski makler, zagraniczny lub robodoradca

Kupowanie ETF-ów notowanych na warszawskiej giełdzie w polskim biurze maklerskim wiąże się z koniecznością zapłaty prowizji rzędu co 0,2-0,3% od wartości zakupów, ale nie mniej, niż 3-5 zł (a czasem i 10 zł). Poza tym trzeba ponieść koszt prowadzenia rachunku (czasem to 0 zł, a czasem kilkadziesiąt złotych w skali roku).

W niektórych polskich biurach maklerskich są dostępne ETF-y zagraniczne, ale oczywiście prowizje w ich przypadku są znacznie wyższe. W najtańszych biurach maklerskich zaczynają się od 19 zł za każdą transakcję, ale są i biura, w których trzeba zapłacić „duże” kilkadziesiąt złotych. W ten sposób biura zniechęcają inwestorów do małych zakupów.

Zagraniczne biura maklerskie bywają tańsze od polskich, ale często stawiają zaporowe warunki, jeśli chodzi o wartość rachunku (np. trzeba mieć na koncie co najmniej 10.000 dolarów). Poza tym trzeba mieć orientację w zakresie kosztów przewalutowań, wpłat, wypłat i zawierania transakcji na zagranicznych parkietach. Słowem: to może nie jest najlepsza droga dla początkujących ciułaczy

Trzecią opcją jest skorzystanie z pośrednika, który w jednym miejscu pozwala kupić wiele ETF-ów oraz automatycznie buduje z nich portfel, w którym jest ETF na indeks akcji europejskich, amerykańskich, azjatyckich, obligacji rządowych oraz tych emitowanych przez korporacje.

Zwykle tacy pośrednicy świadczą usługę robodoradztwa, która polega na tym, że klient odpowiada na kilka pytań, a robot w oparciu o informacje udzielone przez niego odpowiednio dobiera zestaw ETF-ów.

Tak działa m.in. ETFmatic, w pewnym zakresie eToro (choć tam proponują raczej inwestowanie społecznościowe, czyli budowanie portfeli opartych na śledzeniu inwestycji bardziej doświadczonych uczestników platformy, osiągających najlepsze wyniki), czy Finax. Podstawową zaletą tego ostatniego robodoradcy jest brak progu wejścia (nie trzeba wkładać od razu 10.000 zł, wystarczy 100 zł) oraz przyjazny proces „wchodzenia na pokład” (przy okazji recenzowania tej platformy testowałem go i tutaj opisałem). Można ulokować nawet drobne pieniądze. Tego typu platformy generalnie nadają się dobrze do niewielkich, systematycznych zakupów ETF-ów. A jednym kliknięciem kupuje się nie jeden „fundusz indeksowy”, lecz cały ich zestaw.

Czym różni się inwestowanie w ETF-y poprzez biuro maklerskie i robodoradcę?

Ten tekst jest elementem akcji edukacyjnej, której patronem jest słowacki Finax. Poświęcę więc dwa słowa właśnie tej platformie (tutaj możecie się z nią zapoznać). Zwłaszcza, że lokuję tam też mały kawałek moich prywatnych oszczędności. To jedyny robodoradca, który mocno promuje swoje usługi w Polsce, choć przecież konkurencyjny ETFmatic też ma się czym pochwalić (z jego usług też korzystam, ma fajną aplikację mobilną, nie ma prowizji, ale obowiązuje dość wysoki próg wejścia – 1000 euro, o ile dobrze pamiętam).

Finax oferuje – w ramach zakupu online, wszystko odbywa się z poziomu fotela – dziesięć ETF-ów od czterech renomowanych dostawców (Black Rock, State Street, UBS lub Deutsche Bank), z których – w ramach usługi robodoradztwa – pomaga klientom zbudować „automatyczny” portfel inwestycji. Wygląda to tak, że klient wpłaca miesięczną „składkę”, zaś Finax automatycznie rozkłada te pieniądze między ETF-y w zależności od sytuacji i profilu danej osoby.

Finax oczywiście nie jest bankiem i nie gwarantuje osiągnięcia określonych zysków. Ale w ramach licencji maklerskiej przyznanej przez Narodowy Bank Słowacji każdy klient jest chroniony na wypadek defraudacji lub upadłości jednego z emitentów tych papierów wartościowych. Ochrona obowiązuje do kwoty 50.000 euro. To oznacza, że firma częściowo znosi te ryzyka, o których wspomniałem na początku tego tekstu.

Wszystkie „fundusze indeksowe” ze „stajni” Finax są notowane w euro lub dolarach (z punktu widzenia polskiego inwestora wchodzi więc ryzyko walutowe, w zamian mamy możliwość zróżnicowania walutowego naszego portfela, czyli nasze oszczędności nie „wiszą” tylko na złotym, którego wartość i moc nabywcza za 20 lat są zagadką).

Firma pobiera 1,2% opłaty za zarządzanie pieniędzmi klientów rocznie (poza opłatami, które pobierają firmy zarządzające ETF-ami, ale one są już zawarte w ich wycenach). To dodatkowy koszt, którego nie ponosimy kupując ETF-y samodzielnie. Ale wtedy płacimy z kolei prowizje maklerskie (kilka złotych od zakupu polskiego ETF-a, kilkanaście-kilkadziesiąt złotych przy zakupie zagranicznych). Jest też druga opłata – 1% za zaksięgowanie środków – dotyczy ona przelewów poniżej 1000 euro (lub ekwiwalentu w złotych). Od czasu do czasu Finax proponuje promocje, które pozwalają uniknąć tej opłaty.

Te dwie prowizje (lub tylko opłata za zarządzanie jeśli wpłacamy ponad 1000 euro lub trafimy na promocję) to dodatkowy koszt łatwego zakupu wielu ETF-ów w jednym miejscu, w automatycznie skalibrowanym dla klienta pakiecie oraz możliwości systematycznego wpłacania małych kwot (np. 200 zł, czy 500 zł miesięcznie). W przypadku takich małych zakupów zagranicznych ETF-ów przez biuro maklerskiego prowizje – wyrażone procentowo do wartości inwestycji – byłyby bardzo wysokie. Jeśli jednak ktoś umie sam sobie wybrać kilka ETF-ów, w które chce zainwestować i jest gotów przeznaczyć na zakup każdego z nich np. po 10.000 zł, to bardziej opłacalne będzie dla niego skorzystanie z usług biura maklerskiego.

Poza możliwością zakupu całego „portfela” udziałów w światowej gospodarce jednym kliknięciem Finax oferuje pewną rzadko spotykaną w Polsce opcję – automatyczne rebalansowanie, czyli utrzymywanie struktury portfela nawet jeśli mocno zmienią się ceny. Jeśli np. wzrosną ceny akcji i część akcyjna „urośnie”, Finax automatycznie sprzeda trochę „papierów” akcyjnych i dokupi np. obligacyjnych. Z punktu inwestora-amatora to pożyteczna usługa.

Z mojego punktu widzenia robodoradztwo w powiązaniu z możliwością kupowania ETF-ów z całego świata to ciekawa opcja, którą osobiście testuję na małym kawałku swoich oszczędności. Pamiętajcie, że w inwestowaniu oszczędności konieczna jest dywersyfikacja, czyli nie wolno powierzać jednej instytucji, ani jednemu modelowi działania wszystkich oszczędności. Z tą formą lokowania pieniędzy – tak, jak z każdą inną – polecam zaprzyjaźniać się stopniowo.

Do zobaczenia w kolejnym odcinku tego cyklu. W komentarzach wpisujcie pytania, będę prosił przedstawicieli Finax, by się ustosunkowali do wszystkich zagadnień, które podrzucicie.

———————————

Partnerem cyklu edukacyjnego „Pasywne inwestowanie w ETF-y” jest platforma inwestycyjna Finax oferująca możliwość lokowania oszczędności w ETF-y w ramach usługi robodoradztwa

Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
obatel
3 miesięcy temu

szkoda że finax nie pozwala sprawnie i tanio zmienić strategii, tak jak np. chociażby etfmatic

Karol
3 miesięcy temu

Wszystko fajnie, tylko że tak naprawdę obecnie w PL ciężko jest inwestować w ETF. Na GPW można kupić 2 indeksy polskie WIG20 i mWIG40, ale opłata za prowadzenie mWIG to aż 0,8% + prowizja dla biura maklerskiego około 0,3%. Nijak to się ma do tezy, że koszty kupna i utrzymania ETF są tanie. Jeśli chodzi o zagraniczne ETF na GPW to jest S&P 500 Lyxora, ale budowany na zasadzie replikacji syntetycznej, co wszyscy generalnie odradzają. Pozostaję więc jedynie indeks DAX. Jeśli chodzi o ETF poza polską GPW to trzeba wchodzić z naprawdę dużymi kwotami, żeby nie zjadły nas prowizje. Najlepszą… Czytaj więcej »

Radosław
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Racja, ETFy to instrument przede wszystkim dla indywidualnych inwestorów, jeśli ktoś zamierza inwestować w szeroki rynek. Dysponując przeciętnymi oszczędnościami replikacja indeksu, a następnie rebalansowanie itd. wpędziłaby każdego w znaczne koszty transakcyjne. Pomijam przy tym koszty czasu i zdobycia wiedzy, jak to się robi. A sam artykuł bardzo przystępnie wprowadza w tematykę ETF 🙂

PS
W artykule jest literówka, ale dosyć istotna. Zamiast ‚denominacja’ powinno być ‚deprecjacja’ lub ‚dewaluacja’ w zależności od systemu kursowego.

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  Karol

„opłata za prowadzenie mWIG to aż 0,8% + prowizja dla biura maklerskiego około 0,3%” — pomieszanie z poplątaniem. Prowizja dla biura maklerskiego jest od transakcji, niekiedy pewnie wynosi te 0,3%, ale bywa też 0,1%. Gdyby za kupno i sprzedaż po 20 latach zapłacić po 0,1%, to roczny koszt tej prowizji wyniósłby ok. 0,01% (z założenia kwota sprzedaży, a więc i prowizji za sprzedaż, powinna być większa, ale to ten rząd wielkości).

Radosław
3 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Jeśli ktoś zamierza kupić akcję jednej spółki to oczywiście lepiej kupić „fizyczny” papier, a nie ETF na jedną spółkę (jeśli takowe istnieją). Jeśli jednak ktoś zamierza replikować szeroki rynek to dysponując ograniczonymi oszczędnościami trudno jest kupić np. 40 spółek w proporcjach indeksowych i w dodatku ponosić koszty rebalansowania co jakiś czas. W takim przypadku na pewno ETF jest tańszy.

Piotrek
3 miesięcy temu
Reply to  Radosław

„ETF na jedną spółkę” 😂
Na jedną spółkę to można sobie kupić ADR lub GDR.

Radosław
3 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Tak, zgadza się, ale rozmawiamy o ETFach i ekspozycji na ryzyko rynkowe i z tego punku widzenia ETF, GDR, ADR są tym samym, bo odwzorowują zmienność instrumentu bazowego w przybliżeniu 1:1. Natomiast pisałem o „jednoakcyjnych ETF” z ostrożności, bo nie znam całego rynku ETFów, a skoro są ETFy na pojedyncze aktywa (np. metale) to można sobie wyobrazić ETFy na pojedyncze akcje. Nie wiem natomiast jakie as różnice z punktu widzenia prawa papierów wartościowych miedzy ETF, GDR a ADR, więc tym bardziej nie chciałem mieszać tematów.

Paweł
3 miesięcy temu

Liczyłem na bardziej szczegółowe porównanie finax i etfmatic. Na razie te dwie platformy wydają się najsensowniejsze dla takiego żółtodzioba jak ja. Plusem etfmatic są niższe prowizje (Marcin Iwuć to porównywał, finax ma chyba 1,4 licząc z kosztem zakupu, a etfmatic 0,6 – przy finax nie liczę dodatkowej opłaty od wpłat poniżej 1000 euro) finax ma obsługę po polsku, możliwość wpłaty w PLN i wystawia pit 8c.

Paweł
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z tego co przeczytałem w porównaniu na akademii finansów (https://akademia-finansow.eu/opinie-etfmatic-czy-finax/) – akurat niedługo po Pana artykule znalazłem – ETFmatic też ma rebansing.
Można liczyć na jakiś poradnik jak rozliczać podatek z etfmatic?

Krzysztof
3 miesięcy temu

W przypadku ETFów zagranicznych kupowanych w polskim DM – co się dzieje w przypadku upadłości DM? Dla papierów notowanych w Polsce jest KDPW, czy obejmuje on też papiery z giełd zagranicznych, czy w razie takiej sytuacji papiery są w odpowiedniku KDPW dla danej giełdy o ile on istnieje (zakładam że dla LSE, NYSE, i giełdy we Frankfurcie raczej tak)?

Maciej W.
3 miesięcy temu

Warto też napisać o tym, że inwestowanie za pośrednictwem polskiego biura maklerskiego daje nam gotowe wyliczenie podatku na koniec roku (dostajemy od biura PIT-8C). I uważajcie, to że jakaś firma ma polską stronę internetową i polską infolinię, nie oznacza, że jest zarejestrowana w Polsce i że zapewni wam PIT-8C na koniec roku. A ogarnięcie samemu całej roboty księgowej może nas kosztować grube pieniądze (zależy oczywiście ile kto zarabia na godzinę). Jeżeli nie mamy PIT-8C, to oprócz wyliczeń uwzględniających zmienny kurs waluty, każda operacja musi być dokładnie udokumentowana. Robiłem to przez jakiś czas samemu. Kilkanaście operacji w walucie obcej rocznie da… Czytaj więcej »

Andrzej
3 miesięcy temu

a jak z rozliczeniem podatkowym w finax?

Don Q.
3 miesięcy temu

„Pieniądze może zjeść inflacja […] lub denominacja (osłabienie wartości złotego w relacji do innych walut)”
— nie żebym się czepiał, ale chyba deprecjacja (względnie dewaluacja)?

Andrzej
3 miesięcy temu

Warto moim zdaniem wspomnieć o tym jakie są realnie dostępne ETFy u polskich maklerów.
Na papierze wygląda to różowo. Niestety ze względu na obowiązek publikowania KID bardzo wiele atrakcyjnych ETF z amerykańskich giełd jest dla nas niedostępna. Jasne, na europejskich giełdach jest spora oferta ETF, jednak ze świecą szukać czegokolwiek sensownego notowanego w dolarach.
Najbardziej brakuje mi dolarowych, szerokich indeksów typu ‚rynki wychodzące’ lub ‚rynki rozwinięte’. Ekspozycja wyłącznie przez euro lib funta jest dla mnie skrajnie nieatrakcyjna.

Andrzej
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Szczerze mówiąc, nie czuję do końca czy to jest realnie problem czy nie. Intuicyjnie, raczej powiedziałbym że tak. Chociażby dlatego, że wprowadza do instrumentu dodatkowy czynnik i instrument z relatywnie prostego staje się bardziej skomplikowany. To już jest pierwsza rzecz, która mi nie odpowiada. Druga to taka, że ‚rynki rozwinięte’ to głównie USA i… jakoś dziwnie się czuję kupując pakiety amerykańskich akcji płacąc za nie w euro. Możliwe, że nie ma realnych powodów do takiego poczucia, nie wiem. Trzeci to taki, że chciałbym kupować jednostki zagranicznego ETF raz na kilka miesięcy (tzn. gdy uzbieram odpowiednio dużą kupkę, żeby nie bolała… Czytaj więcej »

Pior
3 miesięcy temu

Czy ETF i fundusz indeksowy to tosamo?

Wiktor
3 miesięcy temu

DAX ma 30 spolek a nie 100 🙂

Jezeli chodzi o upadek zarzadzajacego to papiery i tak leza u powiernika (custodian) ktorym najczesciej jest ktorych z duzych specjalizcujach sie w tym bankow USA (BNY Mellon, State Street)

Pzdr

metkor
3 miesięcy temu

Panie Macieju, ma do Pana zagadnienie do opisania a które wypłynęło po informacji że inwestuje Pan tu i tam. Proszę o zrobienie artykułu jak Pan ogarnia sprawy informatyczne w inwestowaniu: bezpieczeństwo danych (hasła, loginy itp.) oraz monitoring inwestycji: gdzie jest kasa, w jakich wartościach i jakie przynosi zyski.

JAN
26 dni temu

Nie ma czegoś takiego jak gwarancje, pewny zysk, bezpieczeństwo nawet w bankach.
Pewna i gwarantowana jest tylko i wyłącznie śmieć i nic poza tym.
Jak ktoś mi da gwarancję pewnego zysku, biznesu to sprzedam cały majątek i tam zainwestuję ( ale coś takiego nie istnieje ).
Co nie jest zabronione jest dozwolone !!!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu