17 sierpnia 2026

Rząd zbija ceny benzyny. A drogie paliwo zmienia koszty posiadania samochodu. Szybciej zwróci się auto elektryczne. Ale czy wystarczająco szybciej?

Rząd zbija ceny benzyny. A drogie paliwo zmienia koszty posiadania samochodu. Szybciej zwróci się auto elektryczne. Ale czy wystarczająco szybciej?

Kiedy zwróci się auto elektryczne przy obecnych cenach benzyny? Wśród kilku powodów, które przemawiają za tym, żeby nie obniżać sztucznie rynkowych cen paliwa, wymieniam zwykle ten: im droższe paliwo, tym szybciej zwraca się inwestycja w oszczędny samochód. A wszystkim nam powinno zależeć, żeby po polskich drogach jeździło więcej samochodów, które zużywają mniej benzyny albo nie zużywają jej w ogóle. Nowszych, bezpieczniejszych, bardziej ekonomicznych. Ale czy wysokie ceny paliw już dziś powodują, że samochód elektryczny zaczyna się opłacać, nawet bez państwowych dopłat? Liczymy!

Wśród moich znajomych co rusz „odrasta” spór o to, czy bardziej opłaca się kupić, wynająć lub wziąć w leasing samochód o tradycyjnym napędzie (czyli w praktyce z silnikiem hybrydowym) czy też zaryzykować i zapłacić więcej za auto elektryczne. W praktyce jest też opcja połączenia tych dwóch rozwiązań, czyli hybryda plug-in. To rozwiązanie najdroższe, ale w zasadzie najbardziej przyszłościowe – mam do dyspozycji dwa napędy i używam tego, który mi bardziej pasuje.

Zobacz również:

Czy samochód elektryczny może się opłacić nawet bez dopłat?

Do niedawna to był spór w dużej mierze o charakterze „organizacyjnym” (czy w ogóle mam dostęp do taniego prądu do ładowania samochodu) albo „ideologicznym” (czy w ogóle chcę „bawić się” w planowanie każdej dłuższej trasy w taki sposób, żeby mieć gdzie „zatankować” samochód. Raczej nikt nie liczył pieniędzy, bo było wiadomo, że auto elektryczne – nawet wliczając ewentualne dopłaty od rządu.

Do niedawna przeciwnicy samochodów elektrycznych mieli w ręku bardzo poważny argument – gdyby z kasy podatników do tych samochodów nie dopłacać, to nikt by ich nie kupował. I to była w dużej mierze prawda. Samochody elektryczne kupowało się raczej nie dlatego, że to się miało opłacić, tylko z ciekawości, albo z potrzeby jazdy cichej i komfortowej. Albo żeby pokazać, że mnie stać na to, żeby takie auto mieć. Były takie czasy, że posiadanie elektrycznej Tesli to był wyznacznik luksusu.

Dziś już „elektryki” nie są tak elitarne – rejestruje się ich rocznie w Polsce 100 000 (i drugie tyle hybryd plug-in) – ale wciąż toną w morzu osobowych samochodów benzynowych, których rocznie rejestruje się rocznie półtora miliona. Wciąż są droższe w zakupie od benzynowych (choć różnica spada) i w ubezpieczeniu oraz szybciej tracą na wartości. Ale są tańsze w eksploatacji (serwis) i tankowaniu. I właśnie obecne, bardzo wysokie ceny benzyny sprawiają, że „inwestycja” w auto elektryczne zwróci się szybciej. Ale czy wystarczająco szybko? Liczymy!

CZYTAJ TEŻ:

trochę tańsze paliwo

Kiedy zwróci się auto elektryczne przy obecnych cenach benzyny?

Nie wierzycie? No to liczymy. Na warsztat wziąłem samochody klasy C (czyli ekonomicznej) z różnymi rodzajami napędu. Patrząc na cenę zakupu najłatwiej stać się właścicielem samochodu benzynowego. Skoda Octavia (najtańsza wersja za 101 000 zł, najdroższa w okolicach 150 000 zł), czy Volkswagen Golf (od 103 000 zł do 148 000 zł) to klasyczni przedstawiciele tego „gatunku”.

Jeśli chodzi o samochody hybrydowe, to najpopularniejszym przedstawicielem jest Toyota Corolla, którą można mieć w najtańszej wersji (nadwozie sedan) za 122 000 zł, a w wypasionej za 146 000 zł. Jej konkurenci są w porównywalnych cenach. No i jest jeszcze w tej klasie możliwość zakupu auta takiego, jak Volkswagen Golf z napędem diesla kosztuje od 122 000 zł do 152 000 zł.

Samochody elektryczne są droższe, nie jest to może różnica miażdżąca, ale jest duża. Odpowiednik benzynowego lub dieslowego Golfa, czyli Volkswagen ID.3 Neo jest wyceniany w najtańszej wersji na 153 000 zł, zaś w wersji najbardziej wypasionej – na 199 000 zł. Chiński konkurent, MG4 Electric, w najtańszej wersji jest do zdobycia za 130 000 zł, ale wypasiona kosztuje już mniej więcej 170 000 zł. No i jeszcze może Toyota C-HR plug-in, czyli ładowana z gniazdka. Mówimy tutaj o najtańszym modelu w cenie 124 000 zł i najdroższym za prawie 204 000 zł.

Różnica między autem tradycyjnym i odpowiadającym mu modelem elektrycznym to mniej więcej 30 000 zł, z odchyleniem do 50 000 zł w porywach dotyczących modeli z najmocniejszymi silnikami i najbardziej luksusowych. Czy ta różnica może się zwrócić bez żadnych rządowych dopłat przy założeniu, że będziemy rocznie przemierzali ok. 20 000 km?

Ile oszczędza się na „tankowaniu” samochodu elektrycznego?

Najpierw koszty eksploatacji – w przypadku aut elektrycznych są szacowane na 500 zł rocznie, w przypadku tradycyjnych na 1700-2000 zł rocznie. Ale po drugiej stronie tego bilansu jest ubezpieczenie, które dla samochodu elektrycznego jest droższe o mniej więcej 1500 zł (patrząc na pakiet OC plus AC). Te dwa parametry się nawzajem znoszą.

Koszt paliwa? Auto elektryczne zużywa 17-18 kWh energii na każde 100 km, co oznacza – przy cenie prądu z domowego gniazdka na poziomie ok. 1 zł za kWh – koszt przejechania 100 km na poziomie 17-18 zł. Cena paliwa do samochodu benzynowego, czy do diesla to przy obecnych cenach (7 zł za litr, nie uwzględniając „promocji” od rządu) jakieś 50-60 zł, w zależności od spalania (zakładam 7 litrów na 100 km).

Na każdych 100 km „dopłacamy” do samochodu benzynowego przynajmniej 32 zł. W skali roku (20 000 km) mówimy o różnicy na poziomie 6400 zł, ale realnie będzie mniej, bo od czasu do czasu będzie trzeba „tankować” w drodze drogi prąd. A ten (2,7 zł za kWh) będzie w cenie porównywalnej do benzyny Pb95. Przy założeniu, że 20% zużycia prądu do auta elektrycznego będzie przy cenie „benzynowej” – oszczędność będzie bliższa 5000 zł rocznie.

To oznacza, że gdyby utrzymały się obecne ceny paliwa, to auto elektryczne zwróci się w ciągu mniej więcej pięciu-sześciu lat, a potem zacznie się „opłacać”. Oczywiście, gdyby benzyna znów była po 5,5 zł za litr i koszt tankowania spadł z 50–60 zł do 40 zł za 100 km, to break-even point opóźni się o 20%, czyli o kolejny rok. I wtedy może wynieść już siedem lat, czyli długo.

CZYTAJ TEŻ:

nowy mercedes

Auto elektryczne: utrata wartości to gamechanger?

Te wyliczenia nie uwzględniają jeszcze jednego parametru, czyli utraty wartości. Z danych EVCostIQ z tego roku wynika, że samochód elektryczny taki jak Tesla (Model 3 albo Model Y) po pięciu latach traci na wartości 105 000-110 00 zł, czyli mniej więcej 57% początkowej ceny. Z tych samych zestawień wynika, że Toyota Corolla Hybrid ma utratę wartości rzędu 58 000 zł (42%). Benzynowe odpowiedniki (np. Toyota Corolla, Volkswagen Golf, Skoda Octavia) zwykle mieszczą się w 35–45% utraty wartości po pięciu latach.

Mówimy o różnicy sięgającej 15-20% ceny początkowej, czyli kwocie rzędu 30 000-35 000 zł, jeśli chodzi o wartość rezydualną samochodu po pięciu latach. Z punktu widzenia kogoś, kto samochodu nie zamierza sprzedawać, tyle go „zajechać” – nie ma to wielkiego znaczenia. Z punktu widzenia kogoś, kto za pięć lat samochód chciałby sprzedać, oznacza to realną stratę.

No, chyba że jako punkt odniesienia weźmiemy „benzyniaka”, który pali nie 7 litrów na 100 km, tylko 10 litrów, wtedy koszt przejechania 100 km rośnie do 70 zł. A oszczędność z auta elektrycznego – do 10 000 zł rocznie. Wtedy już po trzech-czterech latach mamy break-even point. Będzie on też wcześniej, jeśli weźmiemy auto, którego różnica w cenie – w porównaniu z samochodem benzynowym – będzie wynosiła 20 000 zł, a nie 40 000 zł.

CZYTAJ TEŻ:

ekonomiczny styl jazdy

sprzedajesz auto jak zrobić to dobrze

Przy jakiej cenie benzyny auto elektryczne zwróci się szybko?

Przy jakiej cenie benzyny auto elektryczne szybko się zwróci? Przy założeniu, że cena Pb95 skoczyłaby do poziomu odpowiadającego w wartościach realnych cenom z 2022 r. – czyli 12,5 zł za litr – przejechanie każdych 100 km samochodem benzynowym (przy spalaniu 7 litrów na 100 km) kosztowałoby 90 zł. Zaś oszczędność na każdych przejechanych elektrykiem 100 k sięgnęłaby 70 zł.

Rocznie na aucie elektrycznym oszczędzałoby się 14 000 zł. W dwa lata zwracałaby się różnica w cenie, a w kolejne dwa lata – różnica w tempie utraty wartości rynkowej. I to nawet bez jakichkolwiek dopłat do samochodów elektrycznych. Niewykluczone, że takich czasów dożyjemy, ale to jeszcze nie dziś. A premier Donald Tusk zdaje się robić wszystko, żeby ten moment nigdy nie nastąpił.

———————————

CZYTAJ O KUPOWANIU AUT:

samochód jako usługa płacę ratę i mam święty spokój

wojna robotaxi - zoox waymo las vegas

chińskie samochody

———————————

CZYTAJ O BRANŻY MOTORYZACYJNEJ:

volkswagen tonie

stellantis

———————————

CZYTAJ O OSZUSTWACH SAMOCHODOWYCH:

drogie auto z niską ratą

dochód pasywny

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

ZOBACZ „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NA YOUTUBIE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na YoutubIe. Cotygodniowy „Magazyn”, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube. Polub, komentuj, podaj dalej, pomóż nam się rozwijać!

zdjęcie tytułowe: Copilot AI

Subscribe
Powiadom o
89 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafal
1 dzień temu

Dlaczego w artykule wybrano do porównania takie a nie inne samochody a w ogóle nie wspomina się o samochodach chińskich szturmem zdobywających europejskie rynki , które pod względem ceny czy poziomu wyposażenia zjadają wszystkie wymienione samochody na śniadanie ?

Rafal
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Kto bogatemu zabroni. Jeśli ktoś w patriotycznym uniesieniu woli wydać 200K na samochód, który na tym samym poziomie wykonania i wyposażenia może mieć za 130K to jego wolny wybór. Tylko ile jest osób, które stać na takie gesty ? Poza tym samochód to się nie kupuje tylko bierze w najem długoterminowy czy leasing. Biorę na 4 lata wypasionego chińskiego elektryka , oddaję i biorę kolejnego i nic mnie nie obchodzi utrata wartości.

Rafal
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

To są wręcz raty zero procent. Na pierwszej z brzegu platformie (vehis.pl) wypasiona hybryda z gniazdkiem od BYD – zakup 125 000 zł, najem długoterminowy na 60 miesięcy: 2080 zł x 60 miesięcy = 124 800 zł przy wkładzie własnym 1% wartości samochodu. Marny jest los europejskiej motoryzacji.

Pawel Jarczyk
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Że mi zarabiają na dowaleniu klientowi przy oddawanie auta dodatkowych opłat albo przy wykupie auta że człowiek się nie pozbiera

Rafal
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście. W Chinach te same samochody są dużo tańsze. Do tego cały ich przemysł samochodowy jest dotowany przez państwo. No i w cenie najmu długoterminowego mamy pełne ubezpieczenie OC+ AC przez cały okres najmu, komplet opon zimowych co przy patriotycznym zakupie samochodu europejskiego (jeśli będzie nas na taki zakup stać) trzeba sfinansować samemu.

Rafał
1 dzień temu
Reply to  Rafal

Trzeba doliczyć wykup ok. 28%.
comment image

Rafał
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie kogoś, tylko Vehis =)

Rafal
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

No przecież napisałem, że własność jest przereklamowana. Biorę auto w najem długoterminowy, oddaję i biorę kolejny. Osób, których stać na zakup nowego samochodu za gotówkę jest może jakiś promil. Cała reszta musi się posiłkować różnego typu kredytami co też za darmo nie jest. Przy najmie długoterminowym nie obchodzi mnie spadek wartości. To nie jest mój problem.

Rafal
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie stać mnie ( jak zapewne 99% Polaków) na zakup samochodu za gotówkę. Więc albo drogi kredyt samochodowy ( gdzie dodatkowo bank będzie chciał wkładu własnego i też oddamy do banku z 20% więcej niż samochód kosztuje przy zakupie gotówkowym) albo najem długoterminowy czy leasing. Stać mnie na te 2K miesięcznej raty. Nazbierać 130 – 150K żeby kupić samochód za gotówkę jest dużo trudniej.

Klaudiusz
23 godzin temu
Reply to  Rafal

Ale jak kupię ten samochód za gotówkę i za 5 lat odsprzedam za nie wiem ile 1/2 ceny, to znaczy że płacisz 125 tys za coś co efektywnie kosztuje 62,5 tys. Więc utrata wartości o tyle Cię nie interesuje, że masz ją już wliczoną w cenę. Jak do tego dojdzie odbieranie damochodu z oczekiwaniem, że oddasz im 5 letni nowy samochód, to będziesz miał lipę. Co do zbierania na samochód. Moj pierwszy samochód to było Seicento używane kupię ne za jakieś 5 tys. Potem już brałem tylko samochody z salonu vw polo za 40 tys, potem Passata, a obecnie jeżdżę… Czytaj więcej »

Janek
21 godzin temu
Reply to  Rafal

130/2 daje nam 65 miesięcy. Czyli 5,5 roku odkładania po 2000 PLN. Po 5 latach auto sprzedajesz nawet za 40 000 tysięcy i kupujesz nowe. Nie wiem jak tam u ciebie matematyka, ale dla mnie rachunek jest prosty – kupuje auto jeżdżę sprzedaje i następne. A jak mi się koleje losu wygną to mam 5 letnie auto, które dalej jeździ. A zakładam jeszcze LPG i jeżdżę za 30 PLN (niech pali 10l a co tam) i wtedy to auto elektryczne w ogóle słabo się kalkuluje.

Powiedział ktoś kto ma Renault od 2009 roku 😁

Last edited 21 godzin temu by Janek
TomR
13 godzin temu
Reply to  Rafal

Proponuję wprowadzenie prawa nazwanego „nie masz nic przeciwko temu” – polegającego na tym, że jak ktoś wspiera finansowo dane państwo, kupując stamtąd drogie produkty – np. samochody – to system prawny uznaje, że on nie ma nic przeciwko temu co się dzieje w tamtym państwie i w związku z tym on sam nie posiada ochrony prawnej przed takimi czynami, które wykonuje się w tamtym państwie. Przykład praktyczny – w Chinach jest praktyka łapania ludzi i pobierania od nich organów wbrew ich woli. W wyniku prawa „nie masz nic przeciwko temu” uznaje się, finansowy sponsor tego reżimu (kupił chiński samochód) nie… Czytaj więcej »

das
1 dzień temu

Kilka uwag do artykułu. Po pierwsze trudno jednoznacznie podać koszty ładowania. Zależy to od możliwości właściciela. W skrajnych przypadkach może to być ładowanie na szybkich stacjach DC lub 'za darmo’ z fotowoltaiki w szczególności dla prosumentów rozliczanych netmeteringiem. Uważam, że powinno się przyjąć do obliczeń cenę prądu z G12 bo ta taryfa jest stosunkowo łatwa do załatwienia i ogólnodostępna. Cena 70gr/kWh. Zużycie energii uwzględniając straty ładowania to 20kWh/100km (dla ekonomicznie jeżdżącyh) Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę cenę LPG skoro dostępne są auta z fabryczną instalacją gazową palące ok.8l/100km Ceny elektryków w stosunku do bliźniaczych spalinowych trudno określić bo… Czytaj więcej »

das
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, konkluzja pozostaje taka sama: różnica (coraz mniejsza a nawet już teraz czasami brak różnicy) może się zwrócić bez żadnych rządowych dopłat. Nie ma energetycznie sprawniejszych napędów niż elektryczny, ekonomicznie najczęściej też ale konkretne kalkulacje każdy musi wykonać sam znając swoje wymagania i możliwości.

Kamil
1 dzień temu

Niescislość polega na tym że przyjęto ładowanie w domu do tankowania na stacji, dla full picture powinno być uwzglednione tankowanie prądu na stacjach. Ja nie mam stacjo benzynowej w domu ani gniazdka. Przyjmując ceny 3zl za kw, kolorowo nie bedzie a biorąc pod uwagę wartość rezydualną to i tak będziemy w placy bo za elektryka z zuzytą baterią wezmiemy grosze a Bateria po 8 latach to złom, wymiana (na dziś) 30-50.000pln

RafałX
4 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli auto ma służyć do jazdy w około domowego komina z własnym ładowaniem to jest to biznes opłacalny, ale jak teraz na wakacjenzrobile 5tys KM to zysk jest już wątpliwe.

Mariusz
1 dzień temu
Reply to  Kamil

Stek bzdur. Aktualnie nowoczesne baterie LFP po 10 latach będą miały utratę pojemności pi razy drzwi max 10-20%. Dojeżdża spokojnie do końca żywota auta i jeszcze posłużą jako magazyny energii.

tralalala
1 dzień temu
Reply to  Mariusz

nie znam się, więc zapytam. Baterie w telefonach, gdy spadnie ich wydajność do 80%, nadają się do wymiany, bo mocno tracą swoje pierwotne parametry. Czy nie podobnie jest w samochodach elektrycznych? To by oznaczało, że utrata pojemności o 80% oznacza, że pojemność i wydajność takiej baterii spada istotnie bardziej, niż o 80%.

Maciek
1 dzień temu
Reply to  tralalala

Kto obecnie wymienia baterie w telefonach???

tralalala
1 dzień temu
Reply to  Maciek

mało osób, bo jak lemingi wolą kupić nowy telefon po 2-3 latach, gdy ten stary jeszcze jest sprawny i wystarczający, a wymaga wyłącznie wymiany baterii. Można to bez problemu zlecić np. w autoryzowanym serwisie. Poza tym, pewnie wiesz, od 2027 w UE telefony mają mieć wymienne baterie, żeby użytkownik mógł to zrobić samodzielnie.

das
15 godzin temu
Reply to  tralalala

Obecnie powodem do zmiany telefonu po 2-3 latach nie jest raczej bateria. Sprawdziłem swój: 8/2019 – 7 lat i bateria spokojnie cały dzień wytrzymuje. Ekran pęknięty, raz utopiony w wodzie i … nadal działa. Jeśli wymienię to z chyba powodu braku esima i ładowania indukcyjnego.

Luigi
22 godzin temu
Reply to  Maciek

Ja, bo mam dobrej jakości flagowy telefon którego używam dobrych kilka lat.

Jednocześnie warto z przymrużeniem oka zaznaczyć że rzeczoną wymianą baterii w telefonie zszokowany zdaje się być Pan Redaktor Samcik rekomendujący arbitraż odsetkowy z kart kredytowych, na którym zarobi mniej niż ta wymiana baterii by kosztowała 😀

Phx
1 dzień temu

Państwo pozyskuje na paliwach w dużym uproszczeniu 60 mld złotych (raczej więcej) netto (po odliczeniu zwolnień VAT). To stanowi w przybliżeniu 10% budżetu Polski.

Czy myślicie, że Państwo zrezygnuje z tej daniny? Jeszcze jej nie ma w prądzie, ale tam ją przekieruje. „Opłacalność” elektryków zostanie zajechana jak tylko spalinówki wyginą.

RafałX
4 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Zdaje się, ,że przy rocznym przeglądzie będzie opisywany stan licznika i na tej podstawie podatek.

Wojtek
1 dzień temu

Uważam, że jednak posiadacz elektryka będzie go ładował w taniej taryfie, np. G12w, bo to jednak 40 procent mniej. W Tauron obecnie jest jeszcze dostępna taryfa dynamiczna z gwarancją nie przekroczenia ceny G11., czyli od wiosny do jesieni prąd często jest za darmo. Dla mnie grzejącego mój pasywny domek prądem tego typu taryfy to naturalne rozwiązanie, także dla elektryka, ale zauważyłem opór społeczeństwa przed ich używaniem, tzn nie wierzą że można mieć prąd tańszy niż w G11. Cała masa ludzi z pompami ciepła grzeje się w G11 przepłacając znaczne kwoty i nie mogę się nadziwić temu zachowaniu. No ale jak… Czytaj więcej »

Kris
7 godzin temu
Reply to  Wojtek

Piszesz, że od wiosny do jesieni prąd w tej taryfie dynamicznej jest prawie za darmo, a grzejesz w zimie. Wg jakiej stawki w zimie?

Maciek
1 dzień temu

Samochody elektryczne tanieją i będą tanieć. Zdecydowanie prostsza konstrukcja, mniej podzespołów które mogą się zepsuć. Koszty serwisu zdecydowanie tańsze. Odpada wymiana oleju i innych pierdół charakterystycznych dla aut napędzanych paliwem. Jeśli chodzi o ekspansję elektryków z Chin, myślę, że można to porównać z rewolucją smartfonową. Tam też momentalnie wyrosły wielkie chińskie marki, jak Xiaomi, kosztem takiej Nokii.
A i jeszcze jedno – ID.3 jest bardziej konkurencyjne cenowo niż podał autor artykułu. Cena zaczyna się od ok. 129,5 tys. zł. Warto też zwróć uwagę, iż podobnie wyceniany zdecydowanie większy ID.4

Maciek
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja uważam, że jesteśmy w fazie przełomu. Kiedy zaczynałem interesować się elektrykami, tak ok. 3-4 lata temu, nowa KIA eNiro, najbardziej podobna parametrami do teraźniejszych średniaków, kosztowała ok. 200 tys. zł. Teraz nowe auto o podobnych a nawet lepszych parametrach niż eNiro (ID.3 i 4, Leapmotor B10) zdecydowanie taniej.

Robert
1 dzień temu

Warto jednak pamiętać, że wraz ze wzrostem pojemności baterii trakcyjnych producenci aut skłaniają się do wyeliminowania możliwości ładowania prądem zmiennym z własnego gniazdka na rzecz szybkiego ładowania prądem stałym, które takie tanie już nie jest.

Maciek
1 dzień temu
Reply to  Robert

Pierwsze słyszę….

tralalala
1 dzień temu

elektryk w domu, to też ładowanie. Niby na co dzień, kręcąc się wkoło komina, można doładowywać, ale nie mając wallboxa, do tych powiedzmy 80% ładujesz się 20-30h (zależnie od pojemności baterii). Więc albo planujesz dalszy wyjazd, albo, jak lubisz spontanicznie pojechać w góry/nad morze, korzystasz z szybkich ładowarek. Wallbox w domu to kolejny wydatek, o ile technicznie w ogóle możesz go zamontować.

Rafał
1 dzień temu
Reply to  tralalala

Ja elektryka ładuje ładowarką za 800 zł podpiętą pod gniazdo siłowe. Moc 11 kW, każde auto można naładować max. w kilka godzin. Ja swoje w dwie godziny, bo bateria mała (stare Renault Zoe).

Rafał
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę na aliexpress wpisać „Feyree 11 kW”. U nas pośrednicy też ją sprzedają, ale oczywiście drożej (ok. 1150 zł z tego co widzę).

Rafał
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik
das
1 dzień temu
Reply to  Rafał

i trzeba pamiętać że to technicznie rzecz ujmując nie są żadne ładowarki, te znajdują się w aucie. To bardziej sterownik informujący auto jak dużo i kiedy może pociągnąć z sieci. Jego cena powinna być bliższa 200zł i zależeć od ilości miedzi w kablach 😉

Tomasz
17 godzin temu
Reply to  tralalala

Głupoty waść piszesz, słyszałeś o 3 fazach? W każdym domu są, zakładasz takie gniazdo (sam jak się znasz albo za 500 dla elektryka) i ladujesz całą baterie w nocy w 5-8h w zależności od pojemności (moc 11 kW)

Ppp
1 dzień temu

A jak się czują elektryczne ciężarówki? A elektryczne kombajny i inny sprzęt rolniczy? Istnieją w ogóle?
Osobowy samochód można mieć: spalinowy, hybrydowy lub elektryczny – jak kto woli, ale GOSPODARKA potrzebuje tanich paliw do transportu towarów i często do ich produkcji. Zatem drogie paliwa szkodzą, niezależnie od tego, czy ktoś jest zwolennikiem samochodów elektrycznych czy nie. Posiadacz fotowoltaiki i samochodu elektrycznego latem dojedzie do sklepu za darmo, ale i tak zapłacze przy kasie, jeśli ceny paliw będą wysokie i przejdą na ceny towarów.
Pozdrawiam.

Włodek
23 godzin temu
Reply to  Ppp

Ciężarówki i ciężki sprzęt budowalny jest i funkcjonuje.. sprzętu rolniczego przyznajne ze nie widziałem…jeszcze… Co nie zmienia faktu ze korzysci z elektryków są chwilowe, do momentu ich spopularyzowania

das
6 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale kto mówi i wierzy że nagle wszystkie urządzenia spalinowe zostaną zastąpione. To nie jest możliwe technicznie oraz niewykonalne i bezsensowne ekonomicznie. To proces rozłożony na kilkanaście, kilkadziesiąt lat. W tym czasie produkcja i dystrybucja energii się dostosuje.

TomR
6 godzin temu
Reply to  Ppp

Podobno kombajny elektryczne itp. rolnicze byłyby za ciężkie – ubijałyby glebę, byłaby za twarda.

Maciej
1 dzień temu

Pierwsze primo. Po co kupować nowe auto skoro za 50% nowego można kupić 5-6 letnie auto z polskiego salonu z niedużym przebiegiem, nawet z gwarancją. W użytkowaniu nie będzie się wiele różniło od nowego a jednak kilkadziesiąt tysięcy zostaje w kieszeni. Nawet przysłowiowa hybrydowa Corolla będzie 7-8 letnia ale dokładamy rocznie kilkaset złotych rocznie w eksploatacji do elektryka…

das
1 dzień temu
Reply to  Maciej Samcik

nie rozumie, czy auto z salonu = prepaid ???

Maciej
22 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Niekoniecznie. Korzystam z abonamentu, koszt 4 telefonów i internetu LTE w domu max 1TB, to 123zł/mies. C więcej prawie 20GB w roamingu w Unii. Mogę zrezygnować kiedy chcę, bo już od lat umowa na czas nieokreślony… Trudno o taki prepaid… A co do aut. Jako użytkownik 10-letniej Corolli (RIP) mogę powiedzieć, że 5 rok użytkowania jest tańszy od pierwszego, bo olej+ filtry + wymiana to 400zł a nie ma obowiązkowego przeglądu za 1000zł. Ja w ciągu 9 lat wydałem na auto na pewno poniżej 2000zł (komplet tarcz i klocków, akumulator, piórka wycieraczek, i opony ale tu komplet raczej tańszy niż… Czytaj więcej »

Mietek
15 godzin temu
Reply to  Maciej

Nigdy nie ma obowiązku serwisowania w ASO. Możesz z tego rezygnować, nie będziesz może miał gwarancji, ale na 5 letnie auto też nie masz.

Mariusz
21 godzin temu

Kilka drobnych uwag co do eksploatacji:
– elektryków prawie nikt nie naprawia, a wymienia podzespoły (bateria to cena 50% wartości samochodu)
– kilka takich zim jak ostatnia i ktoś parkujący elektryka na ulicy ma niewesoło
– co do „ chińczyków” – problem z dostępnością części. Wystarczy kamyk i pęknięty reflektor i autko sprawne a po drodze jeździć nie można bo nowy reflektorek może za pół roku będzie ( sprawdzili to w TVN turbo)

Mariusz
18 godzin temu
Reply to  Mariusz

Stek bzdur. Elektryk to nie stary diesel, który nie odpali na mrozie. Dla elektryka jest wszystko jedno czy jest minus 20 czy plus 40, odpala i jedzie. Dodatkowo można włączyć przez aplikację ogrzewanie i wejść do ciepłego auta. Co do czasu oczekiwania na części do chińskich aut należy dla porównania sprawdzić ile czeka się na części do aut europejskich:)

Radomir
21 godzin temu

Tydzień temu w Berlinie zamówiłem ubera, przyjechała Toyota Prius+ i w trakcie jazdy na liczniku wskoczyło 851000 km.
Fakt świeciło się kilka nadmiarowych kontrolek ale po tym przejedźcie takie rozkminy czy elektryk czy spalina mnie bawią bo technologia na auta ekonomiczne i długoterminowe już jest od dawna. 😉

Aleks
17 godzin temu

W wyliczeniu brakuje doplaty do 10letniej gwarancji na auto elektryczne – bez takiego bonusu auta elektrycznego nie kupię. Dlaczego- bo jakakolwiek awaria oznacza praktycznie utylizację auta elektrycznego,szczegolnie po ok.3 latach,gdy nie Chinczyk po roku produkcji juz nie oferuje części (gdyż nawet w produkowanych modelach zmienia kluczowe podzespoły na inne). Podobnie widać w sprzęcie AGD – co pół roku nowy model i problem z częściami zamiennymi i nawet eksploatacyjnymi.

JJF
15 godzin temu

W wyliczeniu kardynalny błąd. Analogiczny do robionego przez wyznawców PV. Nie uwzględniono kosztu wyłożonego pieniądza. Zamiast wydawać 100k na pompę ciepła, foto i modernizację instalacji c.o. daję te 100k na rynek. Uzyskując łatwo 5% netto zwrotu rocznie mam z górką z odsetek tyle ile wydaję na gaz (5000 na docieplony dom 200m2). Więc po co „inwestować „? Tym bardziej, że żywotność tradycyjnego kotła dużo wyższa niż pompy czy PV. Kocioł wymieniam co 20 lat. Z samochodami mniej korzystnie ale podobnie. Zamiast dopłacać 40k do elektryka mam z tej dopłaty 2000 rocznie na paliwo. Mój oszczędny benzynowy SUV nie hybryda pali… Czytaj więcej »

Miguel
14 godzin temu

Dla mnie z kolei liczy się wygoda. Wezmę elektryka, jeśli jego ładowanie po drodze potrwa tyle co tankowanie, czyli ok. 2 minut. Mam hybrydę plug/in, która na prądzie potrafi przejechać maks. 40 km (i to przy jeździe spokojniejszej niż nauka jazdy), więc już mi się odechciało ją ładować.

Miguel
2 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Może ma Pan dom lub inną możliwość ładowania przez noc. W moim przypadku jest na odwrót: dla 40 km zasięgu na prądzie (praktycznie mniej) musiałbym podjechać gdzieś postawić samochód na dedykowanej ładowarce na ponad godzinę. W efekcie tankuję dwa razy na miesiąc, a jedyną korzyść z hybrydy mam w zmniejszonym zużyciu paliwa.

Last edited 2 godzin temu by Miguel
TomR
6 godzin temu

Elektryczne będą droższe przy wypadkach itp. – jakl się w wypadku zniszczy akumulator, lub nawet tylko będzie po wypadku w stanie nieokreślonym – to go o tak trzeba będzie wymienić, bo z niepewnym się nie jeździ.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu