6 maja 2026

Polityczna awantura o kryptowaluty. Ale czy politycy wiedzą, o jaką stawkę jest ta gra? Lepiej, żebyście Wy to wiedzieli

Polityczna awantura o kryptowaluty. Ale czy politycy wiedzą, o jaką stawkę jest ta gra? Lepiej, żebyście Wy to wiedzieli

Trwa polityczna wojna o nadzór nad światem kryptowalut. Czy ma być – jak chciałaby prawica – liberalny czy też względnie ścisły, którego firmy krypto nie polubią, ale który da okruchy bezpieczeństwa klientom? Czy ten ściślejszy ma w ogóle sens, skoro można zarejestrować firmę w innym kraju i działać w Polsce bez problemów regulacyjnych? A może kryptowalut w ogóle trzeba zabronić? Kilka dni temu pojawił się raport mówiący o tym, że kryptowaluty są… groźne dla demokracji. Czy może w tym coś być? O jaką stawkę naprawdę toczy się gra?

Od lipca powinna zacząć w Polsce działać ustawa, która wprowadza zapisy unijnego rozporządzenia MICA. A więc odrobinę reguluje rynek kryptowalut – jeden z najpopularniejszych wśród Polaków form lokowania kapitału. Rząd w trybie pilnym kieruje do parlamentu kolejną wersję ustawy wdrażającej MICA. Prawica i prezydent uważają, że ustawa jest zbyt restrykcyjna (zbyt wiele obowiązków, zbyt wysokie opłaty dla firm z branży krypto). A rząd jeszcze podkręca: podwyższa w ustawie kary za oszukiwanie i okradanie ludzi przez nieuczciwe firmy kryptowalutowe. Chce powiedzieć: „oni (prawica) chronią przestępców”. W tle oczywiście jest afera Zondacrypto, w której ludzie stracili kilkaset milionów złotych.

Zobacz również:

Dlaczego prawica lubi kryptowaluty?

Bój politycznych narratorów jest też o to, czy uwierzymy, że prawicowe partie opozycyjne rozpostarły nad Zondacrypto parasol ochronny, czy za opóźnienia w pracach nad polską ustawą i lobbing za liberalnymi przepisami ktoś wziął pieniądze i czy Zondacrypto finansowała partie prawicowe. „Subiektywnie o Finansach” to nie jest miejsce, gdzie odpowiemy na te pytania. Natomiast to, że prawica czuje wyjątkową miętę do świata kryptowalut, nie jest niczym nadzwyczajnym. Branża krypto była największym donatorem kampanii Donalda Trumpa, więc byłoby dziwne, gdyby nie sponsorowała polityków prawicy także innych krajach. Również w Polsce.

Niektórzy mówią, że nie chodzi tylko o to, że prawica jest liberalna gospodarczo i generalnie nie lubi regulacji (więc wspiera wszystko, co zwiększa prywatność, decentralizację, łamanie monopolu państwa, minimalizowanie wpływu państwa). Ale może jest i drugie, poważniejsze dno? Jak przeczytałem w blogu brytyjskiego influencera finansowego Chrisa Skinnera, think-tank Bloomsbury Intelligence and Security Institute (BISI) opublikował kilka dni temu raport o tym, że kryptowaluty są wręcz… groźne dla demokracji. A więc że popierający je politycy mają w popularyzacji tego „pieniądza” konkretny cel – myślą o tym, by demokrację zaorać i rządzić w sposób nieskrępowany.

Gdybyśmy mieli przyjąć to założenie, to trzeba by kryptowalut zabronić, bo rozwalą tę część świata (już mniejszościową), w której panują demokratyczne zasady. Ale czy to prawda? Na jakich przesłankach opiera się to rozumowanie? Kryptowaluty to miała być przecież tylko innowacja w płatnościach, która ma realizować libertariańskie marzenie o minimalizacji roli państwa jako emitenta pieniądza oraz o roli centralnych instytucji jako „strażników rynku”. I usunięciu tych, którzy „widzą” przepływ naszych pieniędzy i kontrolują tym samym społeczeństwo oraz ustalają zasady gry.

Spór na pewno idzie więc o to, czy świat krypto ma być chwycony za twarz i poddany próbie minimalizowania jego „inności”. W przeciwnym razie będzie się nadal swobodnie rozwijał, stając się w jakimś stopniu alternatywnym systemem finansowym, do którego będziemy mogli wejść albo nie, w zależności od tego, czy mu ufamy czy nie. Ale jest też znacznie ważniejsza oś w tej politycznej walce. Jaka? O tym za chwilę. Najpierw dwa słowa o tym, czy warto się zajmować polityczną młócką o sam kształt ustawy regulującej kryptoaktywa.

Zondacrypto, czyli przekręt i… pretekst

Czy gdyby ta ustawa, którą forsuje rząd, obowiązywała wcześniej, to uniknęlibyśmy afery Zondacrypto? Moim zdaniem nie. Firma była zarejestrowana w Estonii, mogła tam działać do lipca 2026 r. bez licencji wymaganej przez MICA (znajdowała się w reżimie okresu przejściowego), a na mocy ustawy wdrażającej MICA w Polsce nasz KNF mógłby co najwyżej zadać pytania na temat Zondacrypto łotewskiemu nadzorowi. Nie ma pewności, czy by z tych uprawnień skorzystał i czy dostałby odpowiedź.

Natomiast coraz więcej wskazuje na to, że Zondacrypto była nie tylko giełdą kryptowalutową, ale też pralnią brudnych pieniędzy (może rosyjskich) oraz że została założona za pieniądze rosyjskiej mafii, więc być może – niezależnie od ustawy MICA – powinna być zamknięta wcześniej, niż sama się przewróciła, czyli na podstawie podejrzeń o szkodliwą z punktu widzenia państwa i z gruntu przestępczą działalność. Ale ten wątek trzeba dopiero wyjaśnić, bo nie wiemy, co i kiedy wiedziały o działalności Zondacrypto polskie służby bezpieczeństwa.

Czy ustawa wdrażająca rozporządzenie MICA sprawi, że casus Zondacrypto nie będzie mógł się powtórzyć? Moim zdaniem nie, choć będzie to trudniejsze. Świat kryptowalut to emitowane przez prywatne firmy cyfrowe „żetony” (mające realną wartość w pieniądzu) handlowane na prywatnych giełdach i przechowywane w prywatnych portfelach, których nie da się objąć nadzorem w tradycyjnej postaci, bo ten system finansowy jest zdecentralizowany.

Pod rządami MICA firmy zajmujące się emisją kryptowalu, ułatwiające handel nimi oraz oferujące usługi przechowywania będą musiały pokazać kapitał własny (udokumentować go z potwierdzeniem niezależnego rewidenta), wykazać dowody kompetencji i doświadczenia głównych menedżerów w finansach i usługach krypto (oraz niekaralność), pokazać procedury przeciwdziałające praniu pieniędzy (monitorowanie transakcji, identyfikacja klientów, raportowanie podejrzanych transakcji), pokazać zasady bezpieczeństwa (procedury ochrony kluczy i portfeli, ochrona danych klientów, procedury zarządzania ryzykiem), a także pokazać zasady ochrony aktywów klientów oraz zasady rozdzielenia aktywów własnych i klientów.

Firmy będą musiały raz w roku raportować swoje finanse do organów nadzoru, zgłaszać incydenty bezpieczeństwa oraz wszelkie zmiany we władzach. Nadzór, jeśli jest prowadzony rzetelnie, powinien wykryć naruszenie zasad najpóźniej w ciągu kilkunastu miesięcy. Raportowanie na bieżąco dotyczyć ma jednak tylko zgłaszania tzw. incydentów operacyjnych, naruszeń bezpieczeństwa, zmian organizacyjnych i zmian w zakresie usług. Kapitał, płynność, wyniki finansowe niestety będą raportowane tylko raz na rok [CIĄG DALSZY TEKSTU POD ZAJAWKAMI].

CZYTAJ WIĘCEJ O AFERZE:

czy nasze pieniądze są bezpieczne

czy państwo mogło zrobić więcej

zondacrypto estończycy wiedzieli nie powiedzieli

zondacrypto czyli recydywa

Bitcoin jest jak Uber czy AirBnb, a system się „wykrzaczył”

Kryptowaluty polegają na decentralizacji: tu nie ma banku centralnego, jest algorytm i zdecentralizowane „tworzenie” pieniądza. Nie ma banków pośredniczących w przesyłaniu pieniędzy, transferuje się je bezpośrednio z portfela na portfel. Nie ma instytucji rozliczeniowych, jest rozproszona księga transakcji, w której każdy może sprawdzić autentyczność transferowanego pieniądza (każda transakcja zostawia ślad, który za pomocą klucza publicznego można znaleźć w sieci, ale same transakcje są prywatne). Te funkcje kryptowalut spowodowały, że zainteresowali się nimi politycy.

A to oznacza, że politycy mają finansowy interes w tym, żeby korzystać na wzroście tego rynku (kosztem rynku tradycyjnych aktywów i tradycyjnego pieniądza). Jeśli w systemie nie ma centralnych instytucji, to trudniej skutecznie pilnować uczciwych zasad (może to robić tylko społeczność na zasadzie „spółdzielni”, co ma dobre i złe strony). A jeśli nie można pilnować zasad, to zarabianie pieniędzy może stać się przyjemniejsze, szybsze, można łatwiej oszukiwać i nie obawiać się kary. Polityk mający uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie może ją wykorzystywać we własnym interesie i bogacić się szybciej. Być może dlatego liberalni politycy wspierają kryptowaluty, bo czują tu łatwy pieniądz dla siebie.

Chyba to samo – a to już moje spostrzeżenie – wydarzyło się na rynku gospodarki współdzielenia. Uber powstał z idealistycznego dążenia do tego, żeby każdy mógł udostępnić swój samochód za drobną opłatą. Czyli żeby ludzie mogli sobie pomagać bez pośrednictwa korporacji. Airbnb powstało, by każdy mógł udostępnić na chwilę swoje mieszkanie za drobną opłatą. Oba modele biznesowe nie były regulowane, bo miały służyć społeczeństwu, obniżaniu kosztów, wspieraniu się wzajemnie w lokalnych społecznościach.

Oba się wykrzaczyły, gdy pojawili się w nich ludzie, którzy postanowili szybciej zarobić pieniądze, korzystając z tego, że jest to działalność słabiej regulowana. Ubera obsiadły wielkie floty parataksówek zatrudniających niewolników-imigrantów, a Airbnb sieci firm wynajmujących dziesiątki, setki mieszkań, czyli tworzących „parahotele” nieobjęte regulacjami.

Kryptowaluty też powstały z idealistycznego dążenia do pomocy ludziom. Bitcoin miał być narzędziem do przesuwania wartości na drugi koniec świata bez pośrednictwa banków. Z jednego cyfrowego portfela do drugiego. Cel szczytny i sprzyjający demonopolizacji światowego systemu finansowego. Potem ktoś zauważył, że skoro nie można ich (przynajmniej niektórych) „dodrukować”, to mogą służyć jako ochrona przed inflacją. Dyskusyjne, ale może kiedyś się sprawdzi. I pojawili się na tym rynku inwestorzy. Skoro się pojawili, to cena zaczęła rosnąć. A jak zaczęła rosnąć, to przyszli spekulanci, którym jest wszystko jedno, czym handlują, byle by była wahliwość ceny.

A dziś jesteśmy w momencie, kiedy do gry weszli już nie tylko inwestorzy, już nie tylko spekulanci, ale chciwi i cyniczni politycy mający wpływ na regulacje – np. Donald Trump, emitujący własną kryptowalutę, na której on zarabia, a ludzie tracą. Polityk zawsze będzie ustalał takie zasady gry, które nie chronią najsłabszych uczestników tej gry, tylko jego. Czyli wciąga zwykłych ludzi do gry w pokera znaczonymi kartami [CIĄG DALSZY TEKSTU POD ZAJAWKAMI].

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ O KRYPTO:

odwrót od bitcoina spółki skarbcowe pod wodą

vaneck i szalona prognoza dla bitcoina

Bój o kryptowaluty to bój o najwyższą stawkę – demokrację?

A gdzie tu zagrożenie dla demokracji? BISI pisze, że wynika ono z tego, że jeśli politycy, zapewne działając z pobudek merkantylnych, spowodują wzrost udziału świata kryptowalut w światowych finansach, to wpłyną na spadek przejrzystości polityki. A demokracja opiera się na „widoczności”. To już nie jest „tylko” problem walki z cyberatakami czy dezinformacją albo manipulowaniem algorytmami na platformach społecznościowych. Wraz z ekspansją kryptowalut dochodzi możliwość ingerencji finansowej w system polityczny na dużą skalę.

Państwa, mafie, grupy przestępcze, obce wywiady mogą dyskretnie kierować pieniądze do ekosystemów politycznych, nie pozostawiając oczywistych śladów. I wtedy kryptowaluta przestaje być innowacją finansową, tylko zaczyna być narzędziem wpływu na społeczeństwo. Rozdrobniony, ponadgraniczny, trudny do kontrolowania system finansowy oparty na decentralizacji może być wygodnym narzędziem nie tylko do zarabiania pieniędzy przez uprzywilejowane osoby, ale też do wpływu na wyniki wyborów w państwach demokratycznych. Jeśli nie wiadomo, kto finansuje polityków, to oni mają większe pokusy, by wchodzić w groźne dla nas, ale opłacalne dla nich deale.

Przez dziesięciolecia świat funkcjonował na stosunkowo scentralizowanych torach – system przelewów międzynarodowych SWIFT (monitorujący przepływy), banki centralne emitujące pieniądze, nadzorowane przez państwa oraz licencjonowane banki komercyjne przechowujące pieniądze (i w razie potrzeby je blokujące). Kryptowaluty oferują alternatywny system, który pozwala tworzyć konkurencyjne sieci monetarne: prywatny pieniądz emitowany przez prywatne firmy bez pokrycia w potencjale gospodarczym konkretnego państwa, bez pieczęci wiarygodności banku centralnego. Raport stawia tezę, że to nie jest decentralizacja, tylko fragmentacja.

Mówi coś jeszcze bardziej niepokojącego: im bardziej kryptowaluty się rozwiną, tym większe będzie ryzyko utraty kontroli nad finansowaniem polityków, a potem suwerennością monetarną. I o to jest ta gra. Jeśli wygrają ją państwa i rządy wspierające obecny system oparty na emitowanej przez państwa walucie, bankach centralnych, przelewach kontrolowanych przez licencjonowane banki komercyjne, to kryptowaluty zostaną chwycone za twarz, może nawet zakazane (jak stało się w Chinach). Jeśli wygrają politycy wspierający „przemysł” kryptowalutowy, to zapewne zarobią na tym ogromne pieniądze i zmieni się system polityczny. Na jaki? Trudno powiedzieć. Raczej nie będzie to już demokracja.

Spór o wielką stawkę, czyli pieniądz i władzę. Ile zależy od nas?

Demokracje będą się zapewne broniły, wprowadzając ograniczenia dla kryptowalut. Pojawi się nadzór nad aktywnością portfeli (a każde większe aktywności będą monitorowane na tyle, na ile się da), pojawią się wyraźne granice między regulowaną kryptowalutą a nielegalną kryptowalutą (ta pierwsza będzie pewnie nadzorowana, a ta druga pewnie będzie zakazana). A marzenie o wolnym, otwartym, zdecentralizowanym systemie finansowym zderzy się z rzeczywistością potęgi państwa narodowego. Tak samo jak marzenie o możliwości pożyczenia swojego samochodu czy użyczenia mieszkania turyście zderzyło się z chciwością korporacji takich jak Uber czy Airbnb.

I o to jest ta gra, o której dzisiaj słyszycie w radiu, którą obserwujecie w telewizji. Chris Skinner podsumował to tak: te same cechy, które czynią kryptowaluty potężnymi – decentralizacja, anonimowość i prywatność, „bezgraniczność” – są cechami, które czynią je politycznie destabilizującymi. Nie ująłbym tego lepiej. Kryptowaluty w czystej postaci to demokracja, czyli wolność i decyzyjność. Kryptowaluty pod rządami bogatych i wpływowych to już karykatura demokracji.

Ale z drugiej strony: czy demokracja liberalna w podobny sposób się nie wykrzaczyła? Była idea globalnej współpracy i w miarę równego podziału dóbr. I na tym zbudowała się globalizacja, dzięki której powstały korporacje „za duże, by upaść”. Aż w końcu zdecydowaliśmy, że tego nie chcemy. Co zdecydujemy tym razem? Na końcu jest zawsze zaufanie. Jeśli zaufamy „nowemu światu”, to on wygra. Jeśli zaufamy „staremu”, to chwyci kryptowaluty za twarz (na tyle, na ile będzie umiał). I reguły gry zostaną zachowane. Pieniądz będzie emitowany przez państwo, będą istniały instytucje centralizujące obieg pieniądza, pozostaną gwarancje państwa dla depozytów.

Na niekorzyść „starego” świata działa ogromne zadłużenie wyrażone w tradycyjnym pieniądzu. Im trudniej je będzie spłacać, tym mniejsze będzie zaufanie do tradycyjnych walut i tym większa szansa dla alternatywnych pieniędzy. Może też się pojawić pokusa, żeby zaorać stary system i nie spłacać już starych długów. Ale żeby to można było zrobić, potrzebny jest nowy pieniądz i nowy system. Tak się składa, że już puka do naszych drzwi.

———————

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

coraz większy popyt na pieniądze

klasa średnia rozliczenie pit

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBIE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

————————————-

KRYPTOAKTYWA DLA „NORMALSÓW”:

bitcoinowy etf na gpw

fundusz odzwierciedlający notowania bitcoina

komputery kwantowe ryzykiem dla bitcoina

bitcoin vs stablecoin

—————————

CZYTAJ O TOKENIZACJI AKTYWÓW:

cyfrowe certyfikaty akcji

——————————

zdjęcie tytułowe: Copilot AI

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Яцек
1 miesiąc temu

Nie zapominajmy też o pieniądzu CBDC, który może być skrajnie antyobywatelskim narzędziem nacisku ekonomicznego – w tym przypadku nikt nas nie spyta, czy chcemy w to wchodzić, czy nie.

Max
1 miesiąc temu

No cóż, demokracja ma o wiele dłuższą historię, niż kryptowaluty. Wykrzaczała się już wielokrotnie, co opisywali już starożytni (Arystoteles, Arystofanes). Przyczyną nigdy nie były kryptowaluty, bo ich po prostu nie było. Teraz też obserwujemy duże pogorszenie jakości ustroju, w którym żyjemy. Politycy i przyjazne im media już znaleźli kozła ofiarnego, czyli kryptowaluty. Tymczasem nie byłoby kryptowalut, gdyby państwa dbały o to, do czego zostały powołane, na przykład o stabilność emitowanych przez swoje banki centralne walut. A co mamy? Dodruk pieniądza w takt kampanii wyborczych. Inflację, zżerająca wartość oszczędności w czasie. Populistycznych polityków, przekupujących łapówami wyborczymi elektorat. Nie liczy się jakość… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

O ile wiem w Chinach nie ma demokracji. Dla ustrojów autorytarnych natomiast wszystko, co jest niezależne od rządu może być uznane za niebezpieczne. Kryptowaluty, złoto itp.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, tak. Za to pisze Pan o krypto jako o chorobie, bo wspomina Pan coś o szczepionce. Chorobą jest populizm, a nie kryptowaluty. One są skutkiem, nie przyczyną.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Pisze Pan o Uberze i AIRBNB. Tu idea też się podobno wykrzaczyła. I co? Zagroziło to demokracji? Dziwnie wpisuje się Pana artykuł w rządową narrację wokół krypto ostatnio. A tą narrację z daleka czuć właśnie populizmem.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Rynek nieruchomości jest znacznie większy, niż rynek kryptowalut, który póki co jest niewielką niszą.

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Max

To zbytnie uproszczenie – istotną zaletą jest możliwość taniego, natychmiastowego i niezakłóconego transferu środków dowolnej innej osobie bez takich absurdów jak zagraniczni korespondenci pomiędzy dwoma bankami na terenie kraju w przypadku skorzystania z obcej waluty.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Uciekanie z pieniędzmi z systemu finansowego zarządzanego albo przynajmniej nadzorowanego przez państwo, z powodu braku zaufania do tegoż państwa, w alternatywny system, który wyróżnia się całkowitym brakiem transparencji, a jego spora część, jeżeli nie większość, to zwykłe przekręty. Prawicowcy nigdy nie byli mocni w logikę, ale to już jest majstersztyk rozumowania 🙂

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

> Jak się zacząłem zastanawiać kto by płacił na to składki

Pan by płacił, i pani by płaciła… 😉

Cassandra
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Mówił o tym gdzieś ostatnio Waldemar Buda z PiS w jakimś programie radiowym… I akurat taki system gwarancyjny miałby dla mnie jakiś podstawowy sens, bo przynajmniej przy upadku giełdy/jej providera, klienci mieliby szansę coś odzyskać…przynajmniej w teorii 🙂 Czy to jest wykonalne technicznie to nie wiem, ale skoro jest BFG to może być pewnie i Kryptowalutowy Fundusz Gwarancyjny… A ile to nowych posad… Ehh, rozmażyłam się :)))

Cassandra
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A czemu to nie mógłby być system ogólnoeuropejski? Kryptowalutowy Europejski Fundusz Gwarancyjny 😉 (czy jakoś tak)? Wydaje mi się że skoro giełdy/ firmy europejskie mają spełniać pewne podobne standardy (rzetelności, rachunkowości, gwarancyjne itp.) to taki system mógłby obejmować przynajmniej podmioty z siedzibą w Europie… zdaje sobie sprawę z tego, że amerykańskie podmioty (czy jeszcze inne) wówczas nie będą nim objętę, ale wtedy przynajmniej klient będzie miał jasny wybór i wiedzę o różnicach między nimi oraz zakresie (lub jego braku) gwarancji państwowych dla takiej spółki… I wtedy sam wybierze czy woli inwestować na giełdzie np. maltańskiej czy estońskiej czy giełdzie firmy… Czytaj więcej »

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Cassandra

W sektorze krypto zdecydowanie powinna obowiązywać zasada „widziały gały co brały”, albo mówiąc bardziej globalistycznie – FAFO. Nie powinno być żadnego publicznego systemu ochrony przed ryzykiem takich „inwestycji”, bo to skłoniłoby jeszcze więcej naiwniaków do nadmuchiwania tej bańki.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Akurat problemem kryptowalut (nie scamów, tylko tych największych, jak bitcoin, ethereum, czy stablecoiny) jest całkowita transparentność, a co za tym idzie, brak prywatności. Dlatego ja na przykład zdecydowanie wolę ibit od bitcoina. No, ale lewicowcy tego nie ogarniają. I gratuluję wiary w państwo, ja uważam ją za daleko posuniętą naiwność.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Max

To ja gratuluję wiary w bitcoina, który wygląda na największy scam ze wszystkich 🙂

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Wszystko wywodzi się z prostej zasady: chcącemu nie dzieje się krzywda. Bądźmy więc konsekwentni i zakażmy hazardu, który przecież niejednego doprowadził do ruiny.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Яцек

Ale hazard właśnie jest w dużej części zakazany i mocno uregulowany. W sumie gdyby kryptowaluty miały być uregulowane z podobnym stopniem restrykcyjności jak hazard, to byłbym za 🙂
Inna sprawa, że kryptowaluty są bardziej szkodliwe od hazardu. Hazard nie zagraża stabilności światowego systemu finansowego, a jak pęknie bańka krypto, to możemy mieć powtórkę z 2008, tylko grubszą.

Albi
1 miesiąc temu

Mocny tekst, zanim doczytałem o uberze pomyślałem o mediach społecznościowych. Jak daleko od IRCa i GG jest dzisiejszy Tiktok, X, FB. Chyb nikt nie wierzy, że dzisiaj te media służą zawsze demokracji, a jak ktoś wierzy to polecam poszukać „Mianma Facebook systems promoted violence”
Czy cały dorobek internetu musi przejść taki cykl jak alkohol, narkotyki, broń: od wolności, przez wyzysk, aż po regulacje?

Marek
1 miesiąc temu

Drobna poprawka – wszystko wskazuje na to, że Zondacrypto była kontrolowana nie tyle przez ruską mafię, ale wręcz przez ruskie służby. Polecam świetny tekst Anny Mierzyńskiej w Oko.press. Autorka zna się na ruskiej wojnie hybrydowej jak mało kto, to co pisze, trzyma się kupy.

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Tak jak na agencie Gonzalesie vel Rubcovie..

Marek
1 miesiąc temu

Przyznam, że nie wierzę w bajeczkę o szlachetnych początkach kryptowalut – tajemniczego Satoshi Nakamoto, który postanowił wyzwolić ludzkość z okowów złych państw i nieodpowiedzialnych banków centralnych. A już tym bardziej w to, że do tej pory nikt nie zna jego tożsamości. Operacja o takim zasięgu i takim stopniu technologicznego zaawansowania musi być albo projektem służb specjalnych (w zasięgu tylko kilku najbardziej zaawansowanych) albo któregoś z wąskiej grupy multimiliarderów z sektora technologicznego. Oprócz zaawansowania technologicznego to była (i jest) genialna operacja socjologiczna i psychologiczna, bo wyhodowała sobie całkiem liczne rzesze wręcz religijnych wyznawców i jeszcze liczniejsze rzesze frajerów, którzy zaczęli w… Czytaj więcej »

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Przecież w to się bawią niemal wyłącznie spekulanci myślący tylko o wciśnięciu kryptobubla jeszcze bardziej chciwym i skłonnym do ryzyka od nich.

KRZYSZTOF
1 miesiąc temu

A dalej pojawiły reklamy fałszywe inwestycje z wizerunek Wałęsy

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  KRZYSZTOF

Obiecał przecież wszystkim sto milionów 😉

Włodek
1 miesiąc temu

I po raz kolejny zmierzamy do sytuacji w której brak rozsadku, i chciwość zostanie nagrodzona. Z ust polityków już padaja slowa ze rzad szuka pieniedzy na pomoc poszkodowanym przez zonde. Rzygac sie chce… Mi w zyciu za podejmowane ryzyko nikt nic nie dal, zawsze jest ono tylko moje, ale jak pojawi sie zysk to juz kolejka chetnych sie ustawia po swoja dole

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Lud żONDA CRYPTO?
żOND DA CRYPTO!

Adam
1 miesiąc temu

Ojcze Redaktorze ! Jak mawiał Ojciec Dyrektor – nie mylmy szamba z perfumerią. Napisał Pan ” Kryptowaluty polegają na decentralizacji” – otóż nie, znakomita większość jest scentralizowana i to jest patologia. Jest jednak kilka perełek działających na zasadach proof-of-work i to one są godne zainteresowania przede wszystkim. Giełdy crypto to osobny temat od emitentów crypto. Póki co mam wrażenie, że wszyscy wrzucają wszystko do jednego wora , a to błąd.

SirAdi
1 miesiąc temu

Odnośnie Zondy, zwracam uwagę na najnowsze doniesienia prasowe, że w 2018 r. wszczęto prokuratorskie postępowanie, w ramach którego przesłuchano 1500 osób, a które jednak umorzono 01.04.2024 r., czyli niespełna pięć miesięcy po zmianie władzy. Przypadek?

SirAdi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No nie, to konkretne postępowanie prowadzono w sprawie potencjalnego SCAMu. Załączam opublikowany dowód.

hhqylw6w8ayv2j5
SirAdi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadzam się, że najwyraźniej wtedy jeszcze nie doszło do oszustwa – jak sam Pan zauważył w innym tekście, wyraźny spadek salda Bitcoinów w gorących portfelach giełdy nastąpił między sierpniem 2024 r. a marcem 2026 r.

Wskazuję jedynie, że:
a) wbrew temu co Pan sugeruje, to konkretne postępowanie nie dotyczyło zaginionego.
b) do faktycznej kradzieży doszło po zmianie władzy i definitywnym umorzeniu śledztwa.

Cassandra
1 miesiąc temu

Jeszcze raz napiszę – mamy w Polsce (na świecie?) jakiś systemowy problem z kontrolą podmiotów rynku finansowego, ograniczeniem działalności piramid finansowych itp. Ludzie inwestują w produkty których nie rozumieją, prezesi znikają w ciepłych krajach, brakuje dobrej (rzetelnej) edukacji finansowej, działania państw bywają albo pozorne albo nieprzewidywalne, prawo jest skomplikowane itp… Rolą państwa jest, moim zdaniem, ustanowienie odpowiednich (szczelnych, efektywnych) ram dla działalności gospodarczej różnych podmiotów, ale również skuteczne egzekwowanie wykonywania przez nie ich obowiązków (prowadzenia audytów, raportów, ustanawiania gwarancji itp) z czym w PL mamy odwieczny problem… Osobiście coraz bardziej przekonuje się do tego, że państwo powinno zamykać podmioty, które… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu