20 czerwca 2026

Ceny oparte na algorytmach? Elektroniczne wywieszki cenowe w sklepach? Inwigilacja „konsumencka”? To już się dzieje. Czy jesteśmy gotowi?

Ceny oparte na algorytmach? Elektroniczne wywieszki cenowe w sklepach? Inwigilacja „konsumencka”? To już się dzieje. Czy jesteśmy gotowi?

Ceny oparte na algorytmach, czyli tzw. monitoringu cenowym? Koniec „normalnej”, obiektywnej ceny, takiej samej dla wszystkich konsumentów? A zamiast tego ceny indywidualnie „dopasowane” do każdego klienta, w zależności od zebranych przez algorytmy danych na jego temat? To już nie science fiction, to się zaczyna dziać w Kanadzie. Czy to zjawisko może dotrzeć do Polski? Czy my konsumenci powinniśmy to lubić czy się tego bać?

O kanadyjskich cenach kształtowanych przez algorytmy napisała niedawno na platformie LinkedIn polska dziennikarka Anna Lach mieszkająca i pracująca od wielu lat w Kanadzie. Okazuje się, że ceny uzależnione od danych zebranych przez komputery to coraz częstsze zjawisko w kanadyjskim handlu stacjonarnym i e-commerce. Jak to wygląda w praktyce i czy firmy mogą taki mechanizm przeszczepić do Polski? I jak to się ma do obowiązujących w Unii Europejskiej regulacji dotyczących ochrony konsumenta przed nieuczciwymi praktykami handlowymi?

Zobacz również:

System, który od jakiegoś czasu rozkwita w Kanadzie, jest oparty na algorytmach. Ale można go też nazwać systemem cen umownych i dynamicznych. Ceny dynamiczne oparte na tym, że kogoś stać na zakup, przypomniały mi zjawisko, które wystąpiło w Polsce w końcowej fazie PRL. Na rynku występowały typowe dla ustroju gospodarki centralnie planowanej niedobory towarów, więc władze postanowiły wprowadzić ceny umowne, czyli wyższe niż normalnie w sklepach, żeby klient z większą kasą mógł kupić to, co chciał.

Dziś dynamiczne ceny mamy np. w przewozach taksówkowych zamawianych przez aplikację. Największa globalnie platforma umożliwiająca takie przewozy była wielokrotnie oskarżana o inne ustawianie cen dla osób chcących np. dojechać na lotnisko (czyli bardziej zdeterminowanych i skłonnych do zapłacenia wyższej ceny), jadących do luksusowej dzielnicy albo np. zamawiających przejazd za pomocą drogiego smartfonu. A każdy z nas spotkał się z sytuacją, że cena za przejazd na tym samym dystansie jest zupełnie inna w godzinach szczytu niż poza szczytem. A nawet jest inna, gdy pada deszcz. Teraz ten system ustalania cen rozszerza się na wszystkie zakupy.

System, w którym ceny swobodnie wirują w przestworzach danych, żeby trafić na osobę, która może zapłacić więcej, budzi duże obawy. Jako konsumenci nie możemy być pewni, w jakiej grze uczestniczymy i czy na pewno mamy szansę na wygraną. Z algorytmami jest pewien problem – mało wiadomo o tym, jak działają.

Elektroniczne etykiety cenowe i algorytmy przy kasie

Pewnie większość z Was zastanawia się teraz, jak to się dzieje, że sklep, w którym coś kupujemy, wie o nas tyle, że wystarcza do przeliczenia tej wiedzy na cenę towaru. Cóż, od dawna żyjemy w świecie, w którym zostawiamy w internecie i w wielu bazach danych sporo informacji o sobie, naszych finansach, pracy, czasie wolnym i o przyzwyczajeniach konsumenckich. Te dane są tak cenne, że stanowią często przedmiot obrotu między różnymi instytucjami i firmami. Oczywiście konsument powinien o tym wiedzieć i się na to zgodzić. Niestety sporo rzeczy dzieje się poza naszymi plecami.

W Kanadzie sprawa dotyczy głównych tamtejszych sieci handlowych: Loblaw, Sobeys i Metro, które solidarnie wdrożyły „cyfrowe etykiety półkowe”, ułatwiając niemal natychmiastowe zmiany cen w zależności od różnych parametrów. Biuro podróży Travel & Ride-Sharing wykorzystuje algorytmy do ustalania dynamicznych cen oferowanych lotów, hoteli i przejazdów. Koszty zmieniają się na podstawie konkretnych indywidualnych danych w czasie rzeczywistym. Algorytmy wykorzystują m.in. indywidualną historię przeglądania stron internetowych i zapytań w wyszukiwarce.

Federalne Biuro ds. Konkurencji (odpowiednik naszego UOKiK) rozpoczęło konsultacje, których celem jest wykrycie manipulacji cenowych i zmowy cenowej, a także zapewnienie funkcjonowania konkurencji cenowej w gospodarce. Obserwacja dotyczy np. algorytmów zarządzania wynajmem nieruchomości. Postępy prac można śledzić na stronie rządu Kanady. W jakich częściach gospodarki Federalne Biuro ds. Konkurencji widzi problem, widać to na grafice poniżej:

 

Na razie ratunkiem może być większa świadomość konsumentów i zgłaszanie przez nich przypadków „zawyżania” cen, czyli nadużywania dominującej pozycji rynkowej. O ile bowiem w internecie mamy możliwość wyboru dostawcy kupowanych produktów, o tyle w stacjonarnych sklepach jest to dużo trudniejsze, bo zazwyczaj robimy codzienne zakupy w tych samych placówkach w pobliżu naszych domów czy pracy. Trudno jeździć gdzieś dalej po zakupy, choć jest to oczywiście możliwe. Ale czy dynamiczne ceny są rzeczywiście nieuczciwe? Prawo nie wypowiada się o tym jednoznacznie, więc trudno stwierdzić niezgodność z przepisami.

Samoobrona konsumencka. Czy algorytmy to inwigilacja?

Stąd takie akcje, jakie organizują aktywistki z Ontario Federation of Labour (OFL), największej centrali związkowej w Kanadzie reprezentującej ponad milion pracowników z 50 różnych związków zawodowych. Organizacja walczy o poprawę warunków pracy i życia, więc nic dziwnego, że włączyła się w monitorowanie cen za pomocą ogólnokrajowej związkowej akcji „Ban Surveillance Pricing„. Wpis w poście na FB brzmi:

„Ceny artykułów spożywczych wzrosły o 30% w ciągu ostatnich pięciu lat. A teraz niektóre firmy wykorzystują Twoje dane i algorytmy oparte na sztucznej inteligencji, aby jeszcze bardziej podnieść ceny – i to nie tylko w przypadku artykułów spożywczych. Wyślij wiadomość do swojego posła do parlamentu prowincji (MPP) i poproś go o poparcie zakazu inwigilacji cenowej”.

Akcja „Ban Surveillance Pricing” opiera się na zgłaszaniu przez konsumentów poprzez specjalną stronę internetową podejrzanych cenowo sytuacji. Jeśli ktoś podejrzewa, że zapłacił za dużo i że może to wynikać z cen opartych na algorytmach, może zgłosić taki przypadek i liczyć na to, że zgłoszenie posłuży do nacisku na polityków i instytucje publiczne, żeby powstały przepisy, które mogłyby ucywilizować nowy mechanizm cenowy. Akcja firmowana jest przez organizację związkową United Food and Commercial Workers (UFCW).

„Firmy wykorzystują informacje o tym, czego szukasz w internecie, na co klikasz, co kupiłeś w przeszłości, jak często i za jaką cenę oraz inne zachowania online. Praktyka ta jest często nazywana ceną inwigilacyjną, gdzie systemy szacują najwyższą cenę, którą prawdopodobnie zapłacisz. To jest drapieżna wycena inwigilacji.”

W sprawę zaangażowali się politycy lewicowej NDP, czyli Nowej Partii Demokratycznej (New Democratic Party, Nouveau Parti Démocratique). To główna kanadyjska partia polityczna o profilu socjaldemokratycznym i lewicowym, która opowiada się za silnym państwem opiekuńczym. Miesiąc temu, 20 kwietnia, NDP przedstawiła wniosek do parlamentu Ontario o zakazie ustalania cen w wyniku inwigilacji konsumentów. Wniosek zyskał poparcie liberałów i NDP, ale konserwatywni członkowie parlamentu prowincji (MPP) głosowali przeciwko.

Premier prowincji Ontario, najważniejszego obszaru Kanady, Doug Ford zapowiedział, że „nie zabroni tej praktyki, ponieważ wierzy w wolne rynkowe społeczeństwo kapitalistyczne”. Kto ma rację w tym sporze? Z jednej strony wolny rynek jest cenną zdobyczą ludzkości, o czym dobrze wiedzą Polacy, bo doświadczyli systemu gospodarki planowanej, a nadmierne regulacje potrafią sparaliżować biznes. Z drugiej strony nadmierne korzystanie przez biznes z danych zbieranych bez naszej wiedzy i zgody, a później wykorzystywanie ich do ustalania cen, to jednak nadużycie naszych praw obywatelskich i konsumenckich.

Spersonalizowane ceny odpowiadają za inflację?

Czy instytucje finansowe i sieci handlowe mogą samodzielnie, niezmuszone do tego przez prawo, ograniczyć swoje działania związane z używaniem sztucznej inteligencji i algorytmów? To co najmniej wątpliwe. Konsumenci nie przestaną przecież płacić elektronicznie, wpisywać swoich danych do sklepów internetowych, korzystać z promocji cenowych w sklepach i na kartach kredytowych, łapać okazji ogłaszanych w aplikacjach i na stronach banków. Dopóki to się kręci, to dane spływają szerokimi rzekami na różne serwery.

Uczestnicy konsultacji krytykowali elektroniczne etykiety sprzedażowe na półkach w sklepach, które „dają sprzedawcom detalicznym możliwość zmiany cen poprzez naciśnięcie przycisku”. Przy sprzedaży online konsument teoretycznie ma prawo do odrzucenia plików cookie, ale w praktyce, jeśli chodzi np. o takie niezbędne artykuły jak żywność, nie jest to dla większości ludzi opcja realistyczna. Wszystko, czym posługują się konsumenci – od kart lojalnościowych, po karty kredytowe i debetowe, a także aplikacje, zbiera dane.

Algorytmiczne ceny są krytykowane za umożliwienie dyskryminacji opartej na takich czynnikach, jak cechy indywidualne, status społeczno-ekonomiczny i zachowania zakupowe, co potencjalnie prowadzi do niesprawiedliwego traktowania niektórych grup konsumentów. Sporo osób jest zaniepokojonych tym, że „algorytmy cenowe działają jak czarna skrzynka”, co utrudnia konsumentom zrozumienie sposobu ustalania cen, a także ewentualny sprzeciw. Trudno jest też porównywać ceny rynkowe.

Część konsumentów w kanadyjskich konsultacjach jest za tym, żeby rząd regulował algorytmiczne ceny, aby zapewnić uczciwość i przejrzystość ustalania cen. Czy ceny ustawiane przez algorytmy podbijają inflację? Dane kanadyjskiego urzędu statystycznego nie potwierdzają takich obserwacji. Być może za jakiś czas dotrą do statystyków również dane o możliwych podwyżkach zawinionych przez algorytmy.

Ceny rosną, bo… tak mówi algorytm!

Analitycy ostrzegają, że niektóre importowane towary mogą być droższe nie z powodu ceł, tylko indywidualnej wyceny przez firmy, które niedawno – w okresie pandemii i potem – wykorzystywały momenty niepewności do windowania cen. Czy algorytmy też byłyby rodzajem takiej przykrywki, uzasadniającej podwyżki? Zdaniem niezależnego portalu The Walrus, „obsesja na punkcie ceł i inflacji przesłania inną zmianę, która rewolucjonizuje cennik produktów na rynku: to algorytmy„.

Portal przypomina, że „zautomatyzowane narzędzia zmieniają wysokość opłat pobieranych od Kanadyjczyków za podstawowe towary i usługi, w tym artykuły spożywcze i paliwo”. Kolejne obserwacje: „firmy mogą teraz korzystać z oprogramowania do dostosowywania cen na podstawie wielu czynników, od naszych nawyków przeglądania, lokalizacji, historii lojalności, rodzaju urządzenia i systemu operacyjnego. Ten sam produkt może być dostępny w innej cenie dla Ciebie, a innej dla kogoś innego, w zależności od tego, kim jesteś, i co widzi algorytm”.

Algorytm zbiera informacje z wielu rutynowych cyfrowych miejsc: śledzenia w internecie i aplikacjach (pliki cookies), geolokalizacji z telefonów i przeglądarek oraz czujników w sklepach. Sprawa jest poważniejsza niż tylko nasze zwyczaje zakupowe. To potężny system inwigilacji całego życia. Brokerzy danych sprzedają szczegółowe profile konsumentów, łączące dane demograficzne, historię zakupów i zachowania online. Konsument znajduje się w matni, z której właściwie nie ma wyjścia:

„Po początkowym zwabieniu atrakcyjnymi obietnicami zniżek zostajesz przekazany infrastrukturze monitorującej, która gromadzi dane dotyczące twojego zachowania”.

Teoretycznie algorytmy mogą oferować zniżki również klientom wrażliwym na cenę. Ale według organizacji konsumenckich ustalanie cen przez sztuczną inteligencję może „dyskretnie kierować osoby o najmniejszych możliwościach porównywania ofert w stronę wyższych cen i towarów gorszej jakości”, pogłębiając w ten sposób problemy mniej zamożnych gospodarstw domowych. Jeśli algorytm wie, kiedy masz dzień wypłaty, w jakiej okolicy mieszkasz i jakie masz zwyczaje zakupowe, może podnieść cenę.

Zdaniem portalu The Walrus działanie algorytmów podważa wiarygodność tradycyjnych wskaźników ekonomicznych. Portal uważa, że utrudnia to statystykom właściwy pomiar inflacji i „utrzymanie przez gospodarkę wspólnego poczucia wartości”. „Dynamiczne ustalanie cen rozbija punkty odniesienia, które spajają gospodarkę” – piszą autorzy w The Walrus. I podają przykład Kalifornii, w której wybuchł skandal, kiedy ludzie zorientowali się, że w liniach lotniczych Delta Airlines algorytmy nakładały wyższe ceny na podróżujących samotnie. System cen indywidualnych stosował też prawdopodobnie Uber, ale nikt tego oficjalnie nie potwierdził.

W październiku 2025 roku Kalifornia stała się pierwszym stanem, gdzie gubernator Gavin Newsom podpisał ustawę zakazującą algorytmicznego ustalania cen. Stan Nowy Jork poszedł w jego ślady, wprowadzając ustawę zmuszającą firmy do ujawniania, kiedy dane osobowe są wykorzystywane do algorytmicznego ustalania cen. Według szacunków w Stanach Zjednoczonych wprowadzono już około 50 ustaw tego typu. W Kanadzie przymierza się do takiej regulacji rząd Manitoby. Nie dziwią więc tytuły w kanadyjskich mediach, taki jak ten poniżej:

Ceny oparte na algorytmach. Czy to jest możliwe w Polsce?

Dynamiczne ustalanie cen na podstawie danych o konkretnym kliencie, czyli „personalized pricing”, technicznie jest możliwe również w Polsce i częściowo już się dzieje w e-commerce, choć chyba u nas jest to zjawisko mniej agresywne. Ale firmy cały czas analizują przecież historię naszych zakupów, częstotliwość odwiedzin na stronach sklepów, naszą lokalizację, reakcje na promocje, porzucone koszyki, wrażliwość na programy lojalnościowe. W jaki sposób z tego korzystają?

Również u nas dwie osoby mogą zobaczyć różne ceny, różne rabaty i promocje na ten sam produkt. Nie musi to być cena wyjściowa, ale już w ramach szeroko pojętej obietnicy obniżek, algorytm może wycenić nasze możliwości zakupowe i dostosować do tego swoje oferty. Nie mamy szans się zorientować, bo wiele sklepów, np. przy zakupie biletów lotniczych, z góry uprzedza, że ceny szybko się zmieniają i mogą być bardzo różne w ciągu dosłownie kilku minut przy kolejnych wyszukiwaniach.

Czy coś takiego jest legalne w Polsce? Jak najbardziej, ale pod pewnymi warunkami. W Unii Europejskiej obowiązuje dyrektywa Omnibus oraz RODO. Jeśli sklep stosuje zautomatyzowane personalizowanie cen na podstawie profilowania konsumenta, powinien o tym informować klienta. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz europejskie organy ochrony danych patrzą na takie praktyki coraz uważniej. Problem pojawia się, gdy klient nie wie, że jest profilowany, a algorytm dyskryminuje określone grupy ludzi.

Dla firm algorytmiczne ustalanie cen może być korzystne. Zalety to możliwe większe zyski, lepsze dopasowanie promocji, możliwość konkurowania ceną, bardziej efektywne zarządzanie marżą. Niektórzy dostają lepsze oferty, programy lojalnościowe bywają korzystniejsze, a promocje mogą być bardziej trafione. Przecież jeśli idziemy do banku po kredyt, to ujawniamy mnóstwo danych o nas i o naszych finansach, żeby dostać lepszą ofertę skrojoną precyzyjnie pod naszą historię kredytową.

Ale są też społeczne ryzyka. Np. „kara za lojalność”. Lepszą ofertę kredytu, lokaty czy karty dostaje najczęściej od banku klient nowy, a lojalny musi zadowolić się gorszymi warunkami. To mechanizm widoczny w liniach lotniczych, hotelach i części platform e-commerce. Kolejne ryzyko to brak przejrzystości rynku, bo przestajemy się orientować, jaka jest „normalna” cena (w liniach lotniczych w ogóle brak jest takiej ceny), ale także czy promocja jest prawdziwa i czy ktoś jednak nie płaci mniej.

Takie zaburzenia osłabiają klasyczny rynkowy mechanizm konkurencji cenowej. To, co niektórzy turyści znają z bazarów i targowisk krajów arabskich, na których właściwie nigdy nie ma „normalnej” ceny, tylko wszystko zależy od uporczywego targowania, które jest wręcz obowiązkowe, powiększone do skali ogólnokrajowych sieci handlowych powoduje rozchwianie rynku. Internet zaczyna przypominać targowisko w Turcji czy Egipcie, tyle tylko że negocjacje często odbywają się… bez wiedzy konsumenta! A z udziałem algorytmu.

Poza tym istnieje ryzyko algorytmicznej zmowy cenowej. Jeśli wiele firm używa podobnych modeli AI do optymalizacji cen, może dojść do sytuacji przypominającej powszechną manipulację cenami bez jakiejkolwiek umowy między sieciami handlowymi czy formalnie konkurującymi ze sobą na noże firmami. W takiej sytuacji konsument nie ma wyboru, a firmy mogą szaleć z cenami. Oczywiście do czasu, kiedy takie praktyki zostaną wyśledzone przez instytucje dbające o zachowanie konkurencyjności cen na rynku.

Ceny dynamiczne: tego się nie da powstrzymać. Ale jak się bronić?

Chyba nie uda się powstrzymać tego, że rozwój AI będzie zwiększał skalę personalizacji oferty handlowej. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, w którym spersonalizowane będą wszelkie promocje i rabaty (o ile już nie są), a ukryte – indywidualne ceny bazowe (to jednak nie byłoby zgodne z regulacjami). Ale samo zjawisko dynamicznych cen w czasie rzeczywistym będzie na pewno coraz powszechniejsze. I regulatorzy muszą się przygotować na monitorowanie takich zjawisk, najlepiej za pomocą własnych systemów AI.

Dla wszystkich konsumentów, którzy chcą ograniczyć wpływ algorytmów, radą byłoby na pewno porównywanie cen w trybie incognito (komputery i smartfony mają taką opcję), czyszczenie cookies przy większych zakupach, sprawdzanie cen na różnych urządzeniach, korzystanie z porównywarek, a także… skakanie po dostawcach i sklepach w poszukiwaniu tańszych opcji. Czy zauważyliście w swoim konsumenckim życiu ceny oparte na algorytmach?

CZYTAJ TEŻ:

omyłkowy przelew

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Surinder Pal Singh/Anil Baki Durmus/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
44 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
2 miesięcy temu

Przerażające. Choć z drugiej strony mam satysfakcję z powodu dostarczenia mi kolejnego potwierdzenia, że słusznie czynię, nie mają karty kredytowej ani bankomatowej. Myślę jednak, że znalazłyby się pewne sposoby zapobiegania. Np. prawnie ograniczyć prawo do zmian cen – nie częściej, niż raz na dobę. Jeśli firma „widzi”, że się czymś interesuję, wchodzę na stronę, wychodzę, potem wracam – to i tak nie może z tym nic zrobić. A jak na drugi dzień podniesie cenę, to ja zmienię sklep i sami sobie w kolano strzelą. Umocnić prawo antydyskryminacyjne – coś takiego na kilometr czuć dyskryminacją z powodu zachowania, nie będącego przestępstwem.… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Przerażająco rzeczywiste 😉

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ale ty musisz być zadufany w sobie wierząc, że taka biedronka obserwuje właśnie Ciebie i patrzy jak patrzysz się na ten serek z krówką na wieczku i mimo, że kupi go jeszcze 10000 osób, to tak cenę zawyżyli specjalnie dla ciebie.
Ale już do pustej główki nie przyszedł pomysł, że dynamiczna zmiana ceny może nie wynikać z tego, że Ppp wszedł kupon w jednorękim bandycie więc będzie teraz szal zakupowy, tylko dlatego, że analityk zrozumiał, że w markecie obok mają niższe ceny i żeby zapewnić konkurencyjność tych cen chcą obnizy

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Biedronka obserwuje wszystkich – każdego z osobna

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Biedronka przysyła mi często sms-y o promocjach, z których czasami korzystam (większość zakupów płacę kartą i do tego podsuwam kartę lojalnościową. A niech tam – mogą wiedzieć, co kupuję, nic mi to nie szkodzi.) Okazało się że promocja w sms-ie nie dotyczy wszystkich klientów Biedronki danego dnia, nawet mających kartę lojalnosciową, tylko tych, którzy dostali indywidualnego sms-a. Tak jest na 100% – kilkanaście razy sprawdzone. Co wy na to?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Czyli Wielki Brat już patrzy 😉

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W Lidlu jest podobnie są promocje sklepowe wg ustawien w twojej apce lidl plus, są też „promocje indywidualne” oraz złote i srebrne zdrapki zindywidualizowane.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I to jest ok, kazdy obserwuje wszystkich. Pracownik obserwuje wszystkoch pracodawców, ma znajomych, rozmawia sobie o pracodawcach, pracodawca pracowników, sklep klientów, klienci obserwują sklepy, wiele z nich korzysta z nieetycznego ogladania gazetek zanim zdecyduje się zrobić zakupy tylko po to żeby wyciągnąć więcej towaru bez płacenia*. * nieetycznego było przekronie, ale dokładnie w ten sam sposób w jaki sprzedawcy obserwują klientów, kliencie obserwują sprzedawców. Różnica między tymi grupami jest taka, że sprzedawca musi w danej chwili wystawić jedna cenę wszystkim, a klienci mają pełne prawo dyskryminować biedronkę i nie robić tam zakupu bo nie pasuje im żółty kolor wpisany w… Czytaj więcej »

Ppp
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

W spożywce i produktach szybkozbywalnych raczej nie, przy kupowaniu kilku produktów – nie. Ale przy zakupach elektroniki po duże kilkaset czy kilka tysięcy PLN, to na takiej operacji można by urwać stówę czy dwie. Tak samo, jak przy dużych zakupach – nigdy nie widziałeś ludzi wyjeżdżających z pełnymi, dużymi koszami towaru, a nawet „pociągiem” złożonym z 2-3 koszy? Sklep mógłby ich skubnąć na kilkunastu produktach po kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy, co dałoby mu dodatkowe kilka-kilkanaście PLN.
A odwoływanie do „pustej główki” – bardzo nieładnie!
Pozdrawiam.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

W apce biedny możesz dostać promo na produkt ktory ostatnio kupowałeś i oni nawet wprost o tym informują typu:” produkt sugerowany na podstawie twoich ostatnich zakupów”

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

W jaki sposób cena serka 3,70 zł 20 stycznia o godzinie 18:30, a cena serka 3,55 o godzinie 19:00, dyskryminuje Ciebie? Bo z artykułu nie wynika, że w sklepqch są ceny „dla Ciebie”. W liniach lotniczych itd. tak, ale to już teraz mamy w Polsce. I zaczynasz od stwierdzenia, że nie masz karty kredytowej ani bankomatowej, z artykułu jasno wynika że kanadyjczyków nie mających karty kredytowej ani bankomatowej też obejmują te ceny. Czyli (zakładając, że karta jest przyczyną wszelkiego zła oraz narzędziem po którym te firmy rozpoznają, że żeby robić ze mną biznes muszą mi dać lepsza cenę niż przeciętnej… Czytaj więcej »

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Moim zdaniem ktos miał super pomysl z obowiazkiem informowania:”najniższa cena z ostatnich 30 dni”. Mozna dodac najnkzsza cena z ostatnich 24h

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Na pewno i do tego dojdziemy 😉

Dare
2 miesięcy temu

Przecież to się już dawno dzieje. Firma, dla której pracuję, dawno wdrożyła tzw. DynamicPrices. Handlowiec robi ofertę dla klienta a ceny wyliczają się w zależności od historii zakupów, sytuacji rynkowej itp itd. Większość klientów to co prawda firmy ale prywatne osoby też się zdarzają. Ci to płacą najwięcej ale i tak mniej niż by zapłacili w marketach budowlanych. Branża stalowa.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dare

Czy mniejsza firma płaci więcej?

Darek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kupujący mniej i rzadziej płacą więcej. Czyli realnie mniejsze firmy i osoby prywatne.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Darek

A to fair – rabat powinien zależeć od obrotu

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to żadna nowość, tzn. w latach 90tych im wiejcej brales towaru w hurtowni, tym miales wiekszy rabat. To pierwowzór ceny dostosowanej do klienta.

Jak kolezanka zmieniala pracę to największym jej atutem byla znajomość cen i ilości ktore ktos kupuje.

Teraz zmierzamy w tym samym kierunku. Tylko AI może uwzglednić wiecej czynników.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Historia lubi się powtarzać

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Dare

Jak kiedyś się dorobicie i będziecie kupować samochód z salonu, to też jest algorytm dynamicznej ceny tylko nie AI tylko coś gorszego nim steruje, żywy człowiek, który może nie dać Ci maksymalnej zniżki bo nie jesteś „cytatom blondynom” apbo z twarzy przypominasz mu tego czlowieka, któremu on zawsze kradł kanapki i który ma teraz normalna pracę za normalne pieniądze:) Więc nic nowego, tylko po prostu na razie firmą opłacało się robić coś takiego na towarach za przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych, a teraz posiadają już wiedzę i technologię jak zoptymalizować cenę tak żeby pogodzić swoje oczekiwania wobec marży i oczekiwania konsumentów… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu

Śmieszne, że w kanadzie wzrosly ceny o 30% i oczywiście winnym są algorytmy. A jak w Polsce nie ma algorytmów i ceny wzrosły o 30% to już nie ma znaczenia. Ludzie jak im coś pasuje do światopoglądu to każdą głupotę łykną bez sprawdzania.

RafałX
2 miesięcy temu

Ostatnio dynamiczna zmianę cen mieliśmy na stacjach benzynowych 🙂
Na szczęście nie bywam w galeriach i sieciówkach, ale to dość przerażające jak dużo p nas wiedzą

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Tak, a jak jeszcze nauczą się tę wiedzę wykorzystywać…

Monika
2 miesięcy temu

To już jest na aledrogo i platformach typu wakacje.pl

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Monika

Aż tak? Nie zauważyłem, ale nie podoba mi się

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ależ oczywiście, że jest. Jak przeglądamy ceny biletów lotniczych, jst podana cena X, jak dochodzi do kupna, jest zawsze cena X + ileś PLN więcej. Niestety, działa to prawie wszędzie na wszystkich portalach.już od kilku lat.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

W przypadku biletów lotniczych to wiadomo – taktyka znana od lat

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Proponuje test, prosze na rosmann, wakacje.pl, dodać cos do koszyka ale nie kupować. Nagle okazuje się że jest promocja 😉
Kiedyś flixbuss tez to stosował.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Oooo, spróbuję 😉

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Monika

Na alegro sa ceny dynamiczne?

Monika
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Poobserwuj😁

Laura
2 miesięcy temu

Od kiedy zaczęły być popularne elektroniczne cenówki, to zaczęłam się zastanawiać jak to jest: biorę do koszyka produkt kierując się ceną przy nim podaną. Potem kolejne 10 minut chodzę po sklepie zbierając kolejne produkty, idę do kasy. W tym czasie sieć „naciska guzik” i zmienia ceny tak, że w momencie kasowania naliczy mi wyższą cenę? Teoretycznie powinnam zapłacić cenę zaprezentowaną przy produkcie, ale jak to zweryfikować, jeśli sklep może ją zmienić w dowolnym momencie?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Laura

Też się zastanawiam jak to chodzi…

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Sklep nie zmienia ceny na cenowe a w systemie. W związku z tym cena zmienia się i przy kasie i na cenówce .

Powinno to zapobiegać bolączce typu inna cena na półce a inna przy kasie.

Ps
Miałem cos takiego dawno temu w Auchan. Kupiłem produkt w promo, na paragonie sie nie naliczyło, dostałem zwrot a Pani na wrotkach pojechała zmienić cenę na półce.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Laura

A papierowe cenówki miały jakieś zabezpieczenie przed wyjęciem jednej ceny i włożeniem drugiej? Bo ja w elektromarkecie jak kiedyś kupowałem ekspres do kawy to widziałem dwie cenówki, jedna na 2999 zł druga na 3499 zł. Porównuję, porównuję ten sam produkt, patrzę cenę w internecie 3499 zł. O co chodzi z tą drugą cenówką? Złapałem mojego ulubionego sprzedawce i pytam go wtf? Wyszło, że mieli promocję i ktoś przeoczył przy zdejmowaniu cenówek i jak chcę to sobie mogę wybrać w której cenie kupuje tylko szybko bo on zaraz zmieni niewłaściwą cenę. Więc sugerowanie, że papierowych cenowek nie da się zmienić to… Czytaj więcej »

Przemek
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Uwierz lub nie, ale ja wszystkie ceny zapamiętuje, nawet przy pełnym wózku (pamięć fotograficzna). Może to odosobniony przypadek, może
mam autyzm czy coś, jednak daje przykład, że jednak jest to możliwe.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Przemek

Wow!

Tomiszon
2 miesięcy temu

Każdy kij ma dwa końce. Trzeba poznać algorytm, podsuwać mu odpowiednie dane i korzystać z permanentnych promocji 😉

Яцек
2 miesięcy temu

Żrąca wielkie ilości energii AI będzie „pracować” na własne utrzymanie poprzez podstawianie wyższych cen osobom sprawiającym wrażenie zdeterminowanych na zakup.
Nie mogę uciec od skojarzenia z wypowiedzią na temat kapitalisty, który sam sprzeda sznur, na którym zadynda..

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Tak może być 😉

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Czyli mowisz, że spojrzenie obojetnym wzrokiem na serek zapewni mni zniżkę? Super bo mnie zawsze żona posyła na zakupy i sam z siebie najchętniej nic bym nie kupował, algorytmy oszaleją jak zobaczą dozę niechęci i zniesmaczenia przy każdym produkcie, przeczuwam 99% zniżki.

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Było cos takiego w Taporcie mniejszości i łowcy androidów. Na co pattzysz tego algorytm ci wyświetla „promocję”.

Rrr
2 miesięcy temu

To trochę powrót do przeszłości, czy bliskowschodnich suków. Cena nie wynika z wartości towaru, ale z tego jak sprzedawca wycenia zamożność klienta i twoją chęć posiadania.
Jak jesteś grubym Amerykaninem na wakacjach, to zapłacisz więcej.
Tylko że teraz algorytmem jest sztuczna, a nie naturalna inteligencja.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Rrr

Słuszna uwaga

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu