24 kwietnia 2026

Kac po Zondacrypto. Klienci giełdy kryptowalutowej stracili pieniądze. Czy to by się mogło zdarzyć z innymi naszymi pieniędzmi? Jak są zabezpieczane?

Kac po Zondacrypto. Klienci giełdy kryptowalutowej stracili pieniądze. Czy to by się mogło zdarzyć z innymi naszymi pieniędzmi? Jak są zabezpieczane?

Klienci największej w kraju giełdy kryptowalutowej stracili setki milionów, może ponad miliard złotych. Zondacrypto okazała się przekrętem. Kto trzymał tam pieniądze lub kryptowaluty, był nieostrożny. Ale czym właściwie różni się pod względem bezpieczeństwa trzymanie pieniędzy na giełdzie kryptowalutowej od trzymania ich w innych miejscach – w bankach, funduszach inwestycyjnych, ETF-ach, akcjach spółek? Czy z tymi pieniędzmi mogłoby się stać to samo co z pieniędzmi w Zondacrypto? Wyjaśniam

Klienci Zondacrypto, którzy traktowali tę prywatną giełdę kryptowalut tak, jakby była bankiem, zapłacili za to wysoką cenę. Giełda, jak wiadomo, służy do handlowania, a nie do przechowywania aktywów. Zwłaszcza prywatna giełda, nieobjęta nadzorem państwa. Część poszkodowanych pewnie nie miała świadomości, że tak jest, a część świadomie ryzykowała dla wygody (żeby co chwilę nie przelewać w tę i we w tę pieniędzy i nie transferować aktywów) oraz licząc na to, że tak duża giełda nie może się zwinąć niemal z dnia na dzień. To samo przed laty myśleli klienci Amber Gold, przynosząc oszczędności, by zyskać znacznie wyższe oprocentowanie niż w banku.

Zobacz również:

Giełdy kryptowalut nie są objęte nadzorem państwa. W przyszłości będą musiały spełniać wymogi unijnej dyrektywy MiCA, która wymaga wypełnienia kilku warunków, by móc prowadzić giełdę kryptowalut, i nakłada kilka obowiązków dla jej działalności, by trudniej było dobrać się do pieniędzy klientów i je wyprowadzić, czyli ukraść. Ale to dopiero pieśń przyszłości. A poza tym rynek kryptowalut nigdy nie będzie pod takim nadzorem państwa jak inne aktywa.

Lokując pieniądze w kryptowalutę, kupujemy prywatny pieniądz wyemitowany przez firmę o mniejszej lub większej wiarygodności, zabezpieczony przez „zniszczeniem” lepiej lub gorzej. Handlujemy nim na prywatnej giełdzie, przechowujemy na własne ryzyko (albo w cyfrowym portfelu w smartfonie, albo niestety u pośrednika). Dla porównania: akcje polskiej spółki kupujesz na państwowej giełdzie. Są przechowywane w państwowym depozycie. Kupujesz je za wyemitowane przez państwo pieniądze, których wartość jest „gwarantowana” wielkością gospodarki kraju. Widzisz różnicę? Dlatego nawet przy najlepszej ustawie rynek kryptowalut nie ma prawa być bezpieczny.

A jak są zabezpieczane pieniądze, które trzymamy w bankach, na rachunkach maklerskich, w funduszach inwestycyjnych, w akcjach i ETF-ach? Jakiś czas temu przyglądaliśmy się temu zagadnieniu, gdy Rosja najechała na Ukrainę, zastanawialiśmy się, czy nasze pieniądze są bezpieczne także w przypadku najczarniejszych scenariuszy. Dziś wracam do tematu, bo znów pytacie, czy w innych miejscach niż giełda kryptowalut pieniądze nie mogą zniknąć.

Jak są zabezpieczane nasze pieniądze w bankach?

Nasze oszczędności w bankach komercyjnych są tak naprawdę elektronicznymi zapisami księgowymi. Nie są przechowywane w fizycznych skarbcach w formie banknotów jak kiedyś. Co by się stało, gdybyśmy w wyniku, dajmy na to, ataku hakerskiego, stracili dostęp do naszego konta? Albo gdyby pieniądze „zniknęły” z konta bankowego?

Rekomendacja D wydana przez KNF nakłada na banki obowiązek tworzenia kopii zapasowych danych – i to w odpowiednio bezpiecznych warunkach. Centra danych, w których banki trzymają swoje rejestry, należą do najbezpieczniejszych miejsc w kraju. Kto chce się więcej dowiedzieć, jak wygląda data center i jak bardzo jest odporne na różne dramaty, które mogłyby się wydarzyć (łącznie z bombardowaniem), niech przeczyta ten artykuł na Homodigital.pl. A kto nie do końca wierzy w to, że zapisy księgowe dotyczące naszych pieniędzy na rachunkach są niezniszczalne, niech po prostu raz na jakiś czas pobiera wyciągi z konta i je archiwizuje – tak na wszelki wypadek.

Przykład Ukrainy (tam banki działają bez przeszkód, mimo bombardowań) i wielopoziomowe zabezpieczenia naszych banków sugerują, że system jest niezwykle odporny. Nie trzeba przecież inwazji, żeby systemy bankowe padły. Zdarzały się mniejsze i większe awarie, które sprawiały, że byliśmy od naszych środków odcięci przez jakiś czas. A jednak zawsze kończyło się bez poważnych konsekwencji, choć humory klientów mogły zostać popsute.

A gdyby to bank był źródłem problemu z dostępem do pieniędzy, a nie zewnętrzne czynniki? Problemy techniczne i organizacyjne nie są powodem do działania dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten bowiem wkracza do akcji, kiedy brak możliwości wypłaty środków wynika bezpośrednio z sytuacji finansowej banku. Wówczas pieniądze każdego klienta są chronione gwarancjami państwowymi do równowartości 100 000 euro (ponad 420 000 zł).

W przypadku niewypłacalności banku klienci otrzymują zwrot swoich pieniędzy z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A gdyby ich zabrakło, to z kasy państwa. Ten mechanizm został już kilkakrotnie przetestowany i zadziałał. Jedyne, o czym powinien pamiętać klient banku, to żeby nie mieć w jednym banku więcej pieniędzy, niż wynosi limit ochrony na jednego klienta (równowartość 100 000 euro).

Limit się podwaja w przypadku kont wspólnych. Dotyczy wszystkich oszczędności (sumuje się pieniądze na kontach bieżących, rachunkach oszczędnościowych, depozytach terminowych). W przypadku pieniędzy przechowywanych w walutach obcych klient otrzymuje pieniądze po przeliczeniu na złote – nie otrzymuje walut. Warto sprawdzić, czy Wasz bank ma siedzibę w Polsce czy tylko oddział. Jeśli oddział, to podlega gwarancjom kraju, w którym ma siedzibę.

Ale te gwarancje są co do zasady takie same jak w Polsce – do 100 000 euro. Bardziej skomplikowana może być jedynie procedura odzyskiwania kasy. W Polsce mogą działać tylko banki mające siedzibę w Polsce (podlegające polskim gwarancjom) lub na terenie Unii Europejskiej (czyli posiadające identyczne gwarancje unijne).

Co z akcjami na rachunkach maklerskich? Inaczej akcje, inaczej gotówka

„Generalnie 70–80% moich oszczędności jest ulokowane globalnie (akcje rynków rozwiniętych, wschodzących, surowce czy obligacje skarbowe), ale dostęp do tego całego dobra jest poprzez polskie konta maklerskie. […] W razie jakichkolwiek problemów z działalnością tych biur maklerskich (ot, po prostu od dziś nie działają), jaką mam praktyczną możliwość dostępu do moich środków finansowych?” – pyta jeden z czytelników. No właśnie, jaką?

W biurach maklerskich sytuacja jest podobna jak w bankach. Pieniężna część naszych rachunków jest chroniona przez System Rekompensat prowadzony przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. I podobnie jak przy BFG ten mechanizm uruchamiany jest w sytuacji upadłości biura maklerskiego. To oznacza, że techniczne problemy („ot, po prostu od dziś nie działają”) nie są przesłanką do uruchomienia procedury rekompensat.

Analogicznie do BGF, gwarantowana kwota jest limitowana. W odniesieniu do depozytów bankowych jest to równowartość w złotych 100 000 euro, a jeśli chodzi o gotówkę na rachunku maklerskim – 22 000 euro (przy czym pierwsze 3000 euro rekompensowane jest w 100%, a kolejne 19 000 euro w 90%). A więc lepiej nie trzymać na rachunku maklerskim zbyt dużej gotówki, bo limit jej ochrony na wypadek upadłości biura maklerskiego jest ograniczony.

Wszystkie instrumenty finansowe, które mamy na rachunku, są jednak nasze i nawet w przypadku upadłości domu maklerskiego pozostają w naszej dyspozycji. Jedyną przeszkodą może być fakt, że informację o tym, co mamy w portfelu, ma tylko nasz broker. Dlatego w sytuacji awarii, cyberataku czy innej katastrofy może chwilę zająć, zanim uda się przywrócić kopie zapasowe.

Nie ma też znaczenia, skąd pochodzą instrumenty, które mamy. Nawet jeśli kupiliśmy zagraniczne akcje lub ETF-y przez polskie biuro maklerskie, to jedynie ono może potwierdzić nasze prawa. Wystawca ETF-u ani spółka, której akcje nabyliśmy, nie wie, że my to my. Dostaje tylko informację, że taka a taka ilość akcji jest w posiadaniu klientów takiej a takiej instytucji w Polsce. Ale tylko polskie biuro maklerskie wie, kto ile ma akcji czy ETF-ów. Warto na własną rękę takie informacje również archiwizować.

Ale uwaga: wszystko to, o czym powyżej, dotyczy biur maklerskich posiadających licencję na działanie w Polsce i zarejestrowanych w Polsce (a więc działających według polskiego prawa). Jeśli ktoś inwestuje za pośrednictwem aplikacji niepodlegającej polskiemu prawu (RobinHood, InteractiveBrokers, eToro), to powinien sprawdzić na własną rękę – i to jeszcze zanim włoży tam pieniądze – na mocy jakiego prawa chronione są pieniądze znajdujące się pod opieką właścicieli tej aplikacji i jakie w tym kraju obowiązują gwarancje na wypadek upadłości lub niewypłacalności firmy.

Gotówka to jedno, a aktywa (akcje, ETF-y, inne instrumenty) to drugie – one nie znikają w przypadku upadłości lub niewypłacalności brokera. Trzeba wówczas zadbać o to, żeby móc wykazać prawo ich własności. Nie możemy pójść do depozytu papierów wartościowych, w którym są przechowywane dane aktywa (albo do wystawcy ETF-u) i powiedzieć: „miałem udziały w aplikacji, ale nie mogę się zalogować, bo zniknęła”. Im bardziej egzotyczny partner w inwestowaniu, tym bardziej uważajmy, wpłacając gotówkę i tym większą uwagę zwracajmy na archiwizowanie dokumentacji na własną rękę.

W TFI „zgasło światło”. Co z jednostkami uczestnictwa?

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych działają na trochę innych zasadach. TFI nie przechowują środków klientów. Od tego mają depozytariuszy, czyli głównie banki o odpowiednio wysokich kapitałach. To depozytariusze przechowują aktywa, którymi TFI zarządza, prowadzą rejestry, zapewniają terminowość rozliczeń z uczestnikami funduszu. Dla bezpieczeństwa są to instytucje niepowiązane z towarzystwem funduszy inwestycyjnych, żeby uniknąć stronniczości i chodzenia na skróty.

Można więc przyjąć, że w zakresie bezpieczeństwa nasze jednostki uczestnictwa są podwójnie zabezpieczone. Raz, że swoją dokumentację prowadzi samo TFI. I pewnie – zgodnie z normami i standardami obowiązującymi instytucje finansowe – nie trzyma tego wszystkiego w teczce na biurku księgowej czy w pliku wszyscyklienci.xlsx zapisanym na pulpicie u prezesa. Dwa, że danych o rozliczeniach funduszu pilnuje także bank depozytariusz.

I znowu, ewentualna mniej lub bardziej poważna awaria systemów nie jest powodem do ogłaszania upadłości. Ale dla porządku doprecyzuję, że z funduszami jest trochę inaczej niż np. z biurem maklerskim. Fundusz inwestycyjny, jako podmiot, nie może upaść – wynika to wprost z prawa. Fundusz trzyma pieniądze klientów w banku, który je chroni przed jakimikolwiek transakcjami, które nie są zlecone przez klientów zgodnie z procedurami.

Nawet jeśli instytucja prowadząca fundusz będzie niewypłacalna, to nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi klientów, bo one są przechowywane w taki sposób, żeby nie można było nimi płacić rachunków firmy zarządzającej pieniędzy (np. TFI). Może się co najwyżej zdarzyć, że wartość zarządzanych aktywów spadnie w okolice zera. Wtedy jednak towarzystwo przeprowadza likwidację takiego funduszu. Sprzedaje to, co ma jeszcze jakąś wartość, ściąga należności, a tom co zostanie, dzieli między właścicieli jednostek czy certyfikatów. To jest jednak element ryzyka, na które się zapisujemy, inwestując w TFI.

Nasze pieniądze: lepiej nie ryzykować. Zróbmy to

Snucie scenariuszy „a co jeśli?” można ciągnąć w nieskończoność. Jest faktem, że nie ma systemów, które są bezpieczne w 100%. Jednak instytucje finansowe wydają miliardy złotych, by zabezpieczyć się przed utratą danych, które przecież w dzisiejszych czasach stanowią podstawę ich funkcjonowania. Są ludzie, którzy za wymyślanie „a co jeśli?”, biorą grube pieniądze – dlatego że na każde z tych „jeśli” starają się znaleźć odpowiedź.

Systemy bezpieczeństwa opierają się na redundancji, czyli nadmiarowości tego, co konieczne. Mamy dane na jednym dysku? Podłączmy drugi równolegle. Zasilanie elektryczne? Zainstalujmy dwa niezależne źródła. I my możemy dołożyć naszą cegiełkę do muru, który ochroni nasze oszczędności i inwestycje.

Co dokładnie można zrobić? Warto regularnie pobierać i zapisywać sobie na pendrive wyciągi z konta bankowego i z rachunku maklerskiego. W ostateczności, gdyby wszystko inne zawiodło, będziemy mieli dokumentację stanu naszych oszczędności. Tak na wszelki wypadek.

—————————————–

CZYTAJ O BANKRUCTWIE ZONDACRYPTO:

czy państwo mogło zrobić więcej

zondacrypto estończycy wiedzieli nie powiedzieli

zondacrypto czyli recydywa

Zondacrypto - czy pieniądze zostały pożyczone

w co gra zondacrypto

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZOBACZ SUBIEKTYWNE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

zdjęcie tytułowe: JeanetteAtherton/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
85 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
EKD
1 miesiąc temu

”Artur rok temu wpłacił na Zondacrypto 350 tys. zł”
ciekawy artykuł w Onet o przypadkach, w których ludzie traktowali tą giełdę „jakby była bankiem”

EKD
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

O ba! Ale inwestowanie na ROR Pana Redaktora nie daje takiej obietnicy zysku…

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Redaktor miałby wtedy do zapłacenia niechudy podatek 😉

Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  EKD

Po co ?przy 350 tys już pravite banking można mieć

Jot
29 dni temu
Reply to  EKD
Podroznik
1 miesiąc temu

dlatego only lokaty & obligacje , nic pozatym!

jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Coraz więcej banków w Europie zaleca trzymać część gotówki w domach. Znam ludzi, którzy poszli w skrajność i trzymają wszystkie pieniądze w domu (po wypłacie wyciągają wszystko z konta). Koło mnie w Biedronce ogromna większość ludzi płaci gotówką, na poczcie (na której czasami bywam), całkiem młodzi ludzi płacą nadal rachunki.

EKD
1 miesiąc temu
Reply to  jacek

Na ile oprocentowana jest aktualnie skarpeta? A na ile świnka?

Aleks
29 dni temu
Reply to  jacek

Bo mają „lewe” dochody – wystarczy pojechac poza miasto i zrobić zakupy w Dino czy w Biedronce…tam 1 na 10 kupujących placi karta – szczególnie widoczne jest to w marketach gdzie są kasy bezobslugowe – tam nie ma do nich kolejek w przeciwieństwem do kas z obsługą…

Tomasz
1 miesiąc temu

„Warto na własną rękę takie informacje również archiwizować” – jakie ruchy Pan zaleca korzystając z brokera XTB? (kupuje wyłącznie globalny ETF w EUR notowany na Xetra). Rozumiem, że dopiero cała akcja/jednostka etfu liczy się jako własność? Pozdrawiam

Imię
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

XTB co kwartał wysyła zestawienie aktywów i środków (zawiera również saldo i akcje ułamkowe) osobno dla każdego subkonta.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Liczy się cała, przy założeniu że system XTB poprawnie je scala, bo jak już pokazała historia np. przy Dino, okazało się, że jednostki nie były scalane przez system XTB (przynajmniej w kwestii obsługi zdarzeń korporacyjnych). Co trochę naruszyło zaufanie w kwestii scalania. W dodatku użytkownik nie za bardzo ma możliwość sprawdzenia czy jednostki faktycznie zostały scalone, musi ufać na słowo XTB. Ogólnie ułamki sprawiają tylko potencjalnie dodatkowe kłopoty, zarówno techniczne (udział w zdarzeniach korporacyjnych) jak i prawne (nie są instrumentem finansowym, nie podlegają pod ochronę depozytów). Przy globalnym ETF-ie nie warto sobie w ogóle zawracać nimi głowy, można po prostu… Czytaj więcej »

Michał
1 miesiąc temu

Na rynkach dzieją się dziwne i fundamentalne rzeczy, ropa i metale szlachetne rosną mimo że powinny być negatywnie skorelowane, ale przynajmniej tutaj można się zrelaksować przy lekturze o polskim piekiełku, politycznej nawalance i giełdzie od której każdy z olejem w głowie trzymał się z daleka.

jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Dobrze, z Zondacrypto jest juz pozamiatane, a z całym szacunkiem do P. Redaktora – te uwagi o bezpieczeństwie pieniędzy przewijały się przez ten portal dziesiątki razy. Ja bym się bardziej zastanowil nad profilem tych obywateli, którzy pakują się w takie szemrane interesy. Jak chciwość i naiwność powoduje niekorzystne lokowanie pieniędzy. Chociaż rozumiem, że jest to portal ekonomiczny, a nie socjologiczny. (ja raz w życiu tylko zagrałem w totolotka, nie wygrałem i dałem sobie spokój. Podobnie postępowałem całe życie. Jak w coś inwestowałem, to w rzeczy fizyczne, namacalne: nieruchomości, złoto, samochody, kolekcje znaczków, monet, kolejki PIKO, kolekcje starej broni, modelarstwo, kolekcje… Czytaj więcej »

Tadeusz
1 miesiąc temu

Jaka jest wartość dowodowa takiego archiwalnego wyciągu z konta skoro 5 minut później ktoś mógł wszystko sprzedać?

Gregory
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli plik nie ma podpisu elektrycznego, to wydruk świadczy tylko o tym, że jego posiadacz ma drukarkę…

Grosz
1 miesiąc temu

Mam kilka uwag do artykułu. 1. „Giełdy kryptowalut nie są objęte nadzorem państwa.” W niektórych jurysdykcjach giełdy krypto podlegają nadzorowi przez te same instytucje, które nadzorują rynek finansowy. 2. „W Polsce mogą działać tylko banki mające siedzibę w Polsce (podlegające polskim gwarancjom) lub na terenie Unii Europejskiej (czyli posiadające identyczne gwarancje unijne).” Moim zdaniem określenie gwarancje unijne jest niefortunne ponieważ UE nie gwarantuje depozytów. Są tylko przepisy unijne, które wymagają od państw członkowskich aby te gwarantowały depozyty do 100 tys. euro. Moim zdaniem gwarancje z małej Litwy (np. Revolut), czy z zadłużonych Włoch (lokaty Facto w BFF Banking Group), to… Czytaj więcej »

Grosz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie mogę sobie przypomnieć nazwy, ale kojarzę jakiś fundusz, chyba zamknięty, który miał inwestować w nieruchomości i było podejrzenie, że pieniądze z niego zostały wyprowadzone?

Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Grosz

Revolut i n26 nie przydatne aniegielski

Paweł
1 miesiąc temu

Żymska Ziemia – bezpieczna przystań dla biznesmenów po przejściach w Europie…
czyli miejsce, gdzie ‘kryzys wizerunkowy’ tłumaczy się jako ‘doświadczenie międzynarodowe’, a ‘problemy prawne’ jako ‘dynamiczne zarządzanie ryzykiem… i bez nerwów o ekstradycję…

Ralf
1 miesiąc temu
Reply to  Paweł

A złodziejstwo – dywersyfikacją przychodów 🙂

Janusz
1 miesiąc temu

Czy archiwizowanie wyciągów cokolwiek da? Nawet gdybym archiwizował codziennie stan rachunków (absurd), to po upadku instytucji ktoś pewnie powie „no tak, ma tu pan PDFa z poniedziałku, ale my jesteśmy przekonani, że wypłacił pan wszystkie środki we wtorek, chwilę przed upadkiem instytucji, więc należy się panu całe nic„. Oczywiście mogę potem próbować wykazać, że nie miałem żadnego wpływu środków na swoje rachunki w tym okresie… ale może nie pokazałem wyciągów ze wszystkich moich kont? itp, itd…

Max
1 miesiąc temu

A moim zdaniem to najbezpieczniej by było, jakby państwo przestało wreszcie traktować własnych obywateli jak dzieci. Zamiast chronic na każdym kroku, regulować, nakazywać i zakazywać, państwo niech zapewni po prostu sprawne sądownictwo. Ktoś uciekł z kasą inwestorów, służby powinny go postawić przed sądem, a zabezpieczone mienie, lub jego resztki, zwrócone poszkodowanym. FTX upadł niecałe 4 lata temu, a ludzie już dostali zwrot tego, co odzyskano, a sprawca już od dawna w więzieniu. U nas każda afera ciągnie się latami. Ale za to mamy wszechobecne KYC, AML itp, które tylko ludzi wystawiają na niebezpieczeństwo. Podobno właśnie Zonda była bardzo restrykcyjna pod… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No nie. Po pierwsze ogólne otoczenie. Ludzie są przyzwyczajeni do gwarancji państwowych. A nawet jak coś nie ma gwarancji, ale politykom opłaca się wyborczo, to się ludziom zwraca kasę (skoki, frankowicze). Poza tym, regulacji jest w krypto pierdyliard, niestety, zabezpieczają one jedynie państwo, a nie inwestorów. Ludzie przechodzą te wszystkie kyce, amle, legitymują się państwowymi dokumentami, danymi biometrycznymi, wysyłają wyciągi z kont bankowych i pity z wielu lat na te giełdy, to im się wydaje, że wszystko jest legitne. A tymczasem to tylko pozory, obywatel jest inwigilowany, a zdaje mu się, że jest chroniony. I zachowuje się jak dziecko.

Max
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie. Rezultat jest taki, że inwestor narażony jest na wyciek danych, ochrony nie ma w ogóle, ale zdaje mu się, że jest chroniony. Do dudy z takimi regulacjami.

Xxx
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie!

Xxx
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zero gwarancji, zero „opieki” państwa, ale nikomu to nie przeszkadzało

Rozróżniajmy brak gwarancji przed utratą wartości na skutek ruchów rynkowych (kredyty frankowe, default instrumenti finansowego w który była inwestycja) od zwykłego złodziejstwa. To, że inwestycja była obarczona ryzykiem nie znaczy, że w takim razie zwykłą kradzież środków można traktować jak coś wpisanego w ryzyko inwestycyjne.

Marcin
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Lata temu kupiłem legalne akcje HAWE S.A. na legalnej giełdzie, nadzór KNF i inne cudawianki. Dzisiaj nie mam akcji bo zostały usunięte z giełdy i zmaterializowane, pozostał mi wyciąg z rachunku domu maklerskiego, pieniędzy nie ma, sprzedać kupić się nie da, straty rozliczyć też nie można. I co? Co dały te wszystkie nadzory? Nic.

Marek
1 miesiąc temu

Z tym BFG też tak kolorowo nie jest. Bo niektórzy sobie wyobrażają, że system gwarancji depozytów to jakaś magiczna skarbonka gdzie znajduje się tyle samo środków ile wymagane jest na pokrycie depozytów objętych ochroną (do limitu 100k EUR). W praktyce jednak BFG posiada środki na pokrycie jedynie ~1,5% chronionych depozytów. Czyli jak upadnie jakiś mały bank spółdzielczy to spoko. Jednak jakby upadło PKO / Pekao to nie ma żadnych szans na pokrycie zobowiązań z BFG, dlatego takie banki są „zbyt duże aby upaść” i rząd nie może na to pozwolić. Proponowałbym teraz zastanowić się nad taką kwestią – czy taki… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Tu akurat jest „bezpiecznie”. Najwyżej opiekuńcze państwo nadrukuje pieniędzy, duży bank zostanie uratowany, a wszyscy obywatele za to zapłacą w inflacji i w utracie wartości oszczędności w następnych latach. Aż w końcu przyjdzie moment, że ten cały chory system diabli wezmą.

Marek
29 dni temu
Reply to  Marek

W razie upadłości większego banku pozostałe banki mają obowiązek wpłacenia do BFG składki nadzwyczajnej na pokrycie depozytów u bankruta. Czyli de facto BFG działa jako system naczyń połączonych. I racja – jeżeli hipotetycznie padną dwa czy trzy największe polskie banki, to pozostałe nie mają szans tego dźwignąć. Wtedy albo dokłada się państwo (ale formalnie nie ma takiego obowiązku!), albo cały system bankowy pada.
Dokładnie taką sytuację przerobił Cypr w 2013, z tym że tam państwo też nie dało rady i skończyło się na pakiecie pomocowym UE.

Marcin
29 dni temu
Reply to  Marek

Tylko ta składka nadzwyczajna jest prawnie ograniczona do maksymalnie 0,5% (od wszystkich uczestników łącznie) wartości depozytów podlegającej ochronie. Więc BFG z pokrycia ~1,5% będzie miało pokrycie ~2% depozytów.

Więc ta składka nadzwyczajna miałaby marginalny wpływ w przypadku upadku tylko jednego z dużych banków

Marek
1 miesiąc temu

Co do brokerów, to system rekompensat KDPW (do 22k, a w praktyce 20,1k EUR) obejmuje zarówno gotówkę na rachunku jak i posiadane instrumenty finansowe, w razie gdyby z jakiegoś powodu zostały „utracone”, czy to przez błędy w systemach brokera, czy celowe oszustwa. Oszustwa w księgowaniu miały miejsce chociażby na Węgrzech i po tym zwiększono tam ochronę na rachunkach brokerskich do 100k EUR. Warto wiedzieć, że w przypadku gdy rachunek brokerski jest spięty z rachunkiem bankowym (przykładowo eMakler / Saxo) mamy bankową ochronę wolnych środków (100k EUR) i brokerską ochronę instrumentów (20k EUR). Jak ktoś potrzebuje ochrony na wyższym poziomie to… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 miesiąc temu

BitMarket, OneCoin, Quadriga, FTX, Celsius, Thodex i nasza zondacrypto.

To już lepiej było w te cebulki tulipanów inwestować… przynajmniej by coś z tego urosło

Andy
1 miesiąc temu

Zonda to była w zasadzie malutka zaściankowa giełda a jak Panowie redaktorzy odnoszą się do konto w największych giełdach jak Biance i Kraken? Upadek czegoś takiego to prawie jak Lemana

E.G
1 miesiąc temu

Era różnych coinów właśnie się w Polsce skończyła. Nawet pomarańczowy coin padł, razem z żoną .

Paweł
1 miesiąc temu

Czyli fundusz gwarancyjny nie daje żadnej gwarancji, jeśli bank się zwinie. No fajnie 🙂

Paweł
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja o tym, że fundusz działa tylko wtedy, jak bank upadnie, a nie jak se ucieknie z kasą.

Marek
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nieprawda, a przynajmniej nie następuje to automatycznie. Jeżeli BFG nie ma kasy, to pozostałe banki muszą wpłacić składkę nadzwyczajną, czyli zrzucić się na bankruta. BFG działa jak system naczyń połączonych finansowany przez banki, nie przez państwo.
Dopiero gdyby bankrut byłby tak duży, że okazał się nie do dźwignięcia przez cały system bankowy, to wtedy rząd staje przed alternatywą, że wykłada kasę albo pozwala na upadek całego systemu bankowego. Prawnie rząd nie ma takiego obowiązku, ale faktycznie alternatywy specjalnie nie ma.

Marcin
29 dni temu
Reply to  Marek

Tylko ta składka nadzwyczajna jest prawnie ograniczona do maksymalnie 0,5% (od wszystkich uczestników łącznie) wartości depozytów podlegającej ochronie. Więc BFG z pokrycia ~1,5% będzie miało pokrycie ~2% depozytów.

Więc ta składka nadzwyczajna miałaby marginalny wpływ w przypadku upadku jednego z dużych banków.

Paweł
29 dni temu

Ja inwestuje w lokaty, waluty oraz obligacje skarbowe. Crypto zabawa to kilka procent oszczędności dla zabawy. Taką odskocznia. I trzymam na moim wallecie nie na giełdzie i transferuje w jakich partiach na giełdę hybsorzedac . Nie januszuje na prowizjach . Kilka stów w plecy na prowizjach od przekręty kryptowaluty a spokojnie że nie stracę na upadku giełdy

Paweł
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak już kiedyś pisałem – niby sterowanie i czytanie na słuchawkach bez dotykania telefonu strony Pana dobrze działa, to dyktowanie komentarza robi literówki.

PS. Może by napisać artykuł o dużych JDG w Polsce – bo jak nie ma ryzyka finansowego to czemu nie prowadzić dużych JDG zamiast zoo, optymalizację podatkową można robić na JDG…

Are
29 dni temu

Ciekawe kiedy xtb walnie i kto się będzie na to zrzucał. masa nachalnej reklamy, wszędzie ich pełno coś to przypomina pewna firmę z zielonej góry na c…

FarFoCel
29 dni temu

Przede wszystkim crypto nie trzyma sie na/w telefonie czy komputerze tylko w rozproszonej księdze rachunkowej, stąd tak długo jak działa dana sieć i nie utracimy klucza prywatnego do danego rachunku to crypto jest bezpieczniejsze niż złotówka w banku. Kluczowa jest tutaj globalna decentralizacja i rozmiar danego kryptoaktywa. W przypadku giełdy nie posiadamy klucza więc nie posiadamy też crypto i żadna ustawa tego nie zmieni.

Marcin
29 dni temu
Reply to  FarFoCel

Technicznie rzecz biorąc to nad krypto (poprawnie przechowywanym w odpowiednio bezpiecznym portfelu) ma się większą kontrolę niż nad akcjami na giełdzie. Krypto jest nasze, nikt z nim nic nie może zrobić bez naszej zgody. Natomiast nad akcjami nie ma możliwości posiadania pełnej kontroli – nie wypłacimy ich całkiem z giełdy/od brokera, muszą one zawsze znajdować się w depozycje nad którym pełną kontrolę ma broker – czyli technicznie są one własnością brokera, a dopiero broker wskazuje do którego użytkownika należą. W dodatku znaczna część krypto jest w pełni transparentna – możemy ze 100% pewnością określi faktyczny stan portfela, u brokera nie… Czytaj więcej »

Robert
28 dni temu

A co jeśli mam dokumentacje ze coś kupiłem i np biuro maklerskie upadnie? Co mam zrobić z tym zapisem? Przecież zawsze natkne się na argument, ze moglem to sprzedać!

Robert
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim razie po co mi ta dokumentacja?

Robert
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To, ze do czegokolwiek się przyda w wypadku upadku biura też do końca prawda nie jest 😉

Marek
28 dni temu
Reply to  Robert

Chociażby po to żebyś wiedział jak się rozliczyć ze skarbówką po sprzedaży u nowego brokera.

Robert
28 dni temu
Reply to  Marek

Jesli to polski broker to on mi dostarcza informacje do rozliczenia podatku

Marek
27 dni temu
Reply to  Robert

I sądzisz, że broker który upadł dostarczy Ci informację taką?

Bo nowy broker jak najbardziej wystawi Ci PIT-8C, tylko jest wysokie prawdopodobieństwo, że nie będzie posiadał informacji o koszcie nabycia instrumentów przez starego brokera, więc koszt uzyskania przychodów wedle nowego brokera będzie wynosił 0, co oznacza że wedle jego rozliczenia będzie trzeba zapłacić 19% podatku od pełnej wartości instrumentu zamiast 19% od zysku.

Krzysztof
24 dni temu

Po szwindelu Amber gold nie zakładam inwestycji w krypotowaluty. Mysle o planach kapitałowych bo tu nic nie stracę [CENZURA-red, bełkot]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu