24 listopada 2023

Jacek Jastrzębski będzie przez kolejnych pięć lat nadzorował nam banki. Czy to dobry wybór czy błąd? Czym wsławił się przewodniczący KNF?

Jacek Jastrzębski będzie przez kolejnych pięć lat nadzorował nam banki. Czy to dobry wybór czy błąd? Czym wsławił się przewodniczący KNF?

Jacek Jastrzębski będzie przez kolejnych pięć lat nadzorował banki, firmy ubezpieczeniowe i pilnował porządku na giełdowych parkietach. Tak zdecydował odchodzący premier Mateusz Morawiecki, który mianował Jastrzębskiego na kolejną pięcioletnią kadencję. Czy to dobra decyzja? Czy Jacek Jastrzębski sprawdził się jako przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego?

Jacek Jastrzębski zawitał do Komisji Nadzoru Finansowego w listopadzie 2018 r. Był wówczas niezbyt szeroko znanym prawnikiem, profesorem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Bankowcy znali go głównie z tego, że przez 10 lat był zastępcą szefa departamentu prawnego w banku PKO BP, czyli największym polskim banku komercyjnym. Niby „papiery” dobre (bo też i absolwent Szkoły Głównej Handlowej oraz prawniczego programu na University of California w USA), ale ścieżka kariery bankowej – niezbyt spektakularna.

Zobacz również:

Jacek Jastrzębski i duch molocha

Pamiętać też trzeba, że wówczas PKO BP był matecznikiem kadr związanych z Mateuszem Morawieckim. Sam Morawiecki co prawda przyszedł do polityki z innego banku (BZ WBK, potem Santander), ale w PKO BP niepodzielnie rządził jego bliski druh Zbigniew Jagiełło. To z PKO BP trafił do Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, uznawany przez lata za prawą rękę premiera Morawieckiego. Jacek Jastrzębski w KNF był uznawany za transfer z tej samej „drużyny”.

Trzeba jednak powiedzieć, że – inaczej niż Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego – Jacek Jastrzębski nie ma na koncie kompromitujących nominacji, ani niszczących reputację wypowiedzi. Nie są też publicznie znane przypadki promowania przez niego polityków PiS lub podejmowania przez Komisję Nadzoru Finansowego decyzji, które partii rządzącej by ewidentnie służyły. Chociaż np. decyzją w sprawie liczenia zdolności kredytowej przy „Bezpiecznym Kredycie 2%” dyskretnie rządowi PiS pomógł.

Czy prof. Jacek Jastrzębski sprawdził się jako szef państwowego nadzoru nad instytucjami finansowymi? Zanim „przejadę się” po jego głównych dokonaniach muszę dać uwagę ogólną: niezależnie od tego, kto byłby szefem KNF, to szału nie będzie, bo polski nadzór finansowy jest po prostu źle „zrobiony”. Co mam na myśli?

Za poprzednich rządów PiS (w latach 2005-2007) nastąpiło połączenie instytucji nadzorującej banki (KNB), ubezpieczycieli i fundusze emerytalne (KNUiFE) oraz nadzoru giełdowego (KPWiG) w jeden supernadzór podległy rządowi. Prawdopodobnie, gdyby nadzór finansowy był prężny i niezależny od rządu, to powstrzymałaby „rozdawcnictwo” kredytów frankowych. Ale dziś to urzędniczy moloch, który działa ślamazarnie, jest niewydolny, biurokratyczny i nie ma zdolności przewidywania zagrożeń na rynku finansowym i kapitałowym. A przede wszystkim – nie ma strukturalnego daru niezależności.

KNF: zawsze spóźnia się na imprezę?

Te wszystkie wady widać jak na dłoni, gdy ocenia się dokonania prof. Jacka Jastrzębskiego jako przewodniczącego KNF. Nie udało mu się przekonać ani rządu, ani banków do ustawowego rozwiązania problemu kredytów frankowych. Kilka lat temu był jeszcze na to moment, trzeba było po prostu postawić wszystko na jedną kartę, uprzeć się, może wbrew rządzącym politykom, czego szef KNF nie zrobił. Zrobił parę innych rzeczy, przygotował plan i projekt ugód. Nie wystarczyło. Czy mógł zrobić więcej?

KNF niewiele zrobił, by w porę upowszechnić w Polsce kredyty hipoteczne o stałym oprocentowaniu. Kiedy w całej Europie na kilka lat zawitały niemal zerowe stopy procentowe, mógł wprowadzić reguły, które preferowały udzielanie przez banki kredytów na stały procent. Nie zrobił tego, a ograniczenia w udzielaniu kredytów zmiennoprocentowych pojawiły się dopiero wtedy, gdy Polscy byli już nimi „zalewarowani” po kokardę. A jak już rynek kredytów finansowych „zdechł”, to KNF – zamiast podać mu respirator – jeszcze docisnął butem szyję do gleby. Kompletny brak wyczucia timingu.

Nadzór finansowy nie dbał zbytnio o klientów instytucji finansowych, które były przedmiotem fuzji i przejęć. Posiadacze np. kredytów frankowych byli traktowani jak worki kartofli i pozostawiani w bankach-wydmuszkach na pastwę losu. Nadzór akceptował zasady łączenia banków w taki sposób, że jakość obsługi klientów (także tych, którzy nie mogli uciec) się drastycznie pogarszała. W większości obciąża to jednak poprzedników Jastrzębskiego. Ale potwierdza, że polski KNF to nadzór bez większej wyobraźni.

Nadzorowanie spółek giełdowych to niewdzięczny kawałek chleba – jak ktoś chce okraść inwestorów, to i tak to zrobi, a nadzór nie może niańczyć inwestorów. Trudno więc czynić KNF-owi zarzuty, że nie powstrzymał np. afery Getback. Ale widać gołym okiem, że giełdowa część nadzoru nie umie wykrywać nieprawidłowości w czasie rzeczywistym, nie ma wystarczająco żelaznych cojones, żeby zawiesić notowania spółki, gdy z kursem dzieje się coś dziwnego, by chronić inwestorów przed manipulacjami.

Nadzór nie zapuszcza się też tam, gdzie musiałby się spocić, żeby posprzątać. Rynek spółek technologicznych NewConnect to jedna wielka jaskinia hazardu, firm robiących sobie jawnie jaja z inwestorów jest tam więcej niż gwiazd na niebie. A KNF jest jak policjant, który robi wszystko, by nie zapuszczać się z patrolami do dzielnicy czerwonych latarni.

Warto zabraniać czy warto rozmawiać?

Nadzór nie działa z pełną determinacją, by cywilizować obrót papierami wartościowymi, choć regulacje ograniczające crowdfunding czy akcje przeciwko firmom oferującym weksle inwestycyjne można uznać za takie działanie. Podobnie jak ograniczanie możliwości kupowania przez drobnych inwestorów obligacji niezabezpieczonych emitowanych przez banki, czy inwestowania pieniędzy w fundusze aktywów niepublicznych. Tyle że nie jestem pewny czy nakładanie dodatkowych wymogów to najlepsza droga. Przykład Palikota pokazuje, że patent na życie na cudzy rachunek zawsze się znajdzie.

Marzyłbym o rynku, na którym inwestor ma mnogość możliwości (np. dlaczego w Polsce nie ma REIT-ów, czyli możliwości inwestowania w spółki nieruchomościowe, dlaczego nie mogę legalnie pożyczyć 1000 ludziom pieniędzy na procent w ramach pożyczkowej platformy społecznościowej?), a nadzór pilnuje reguł gry i błyskawicznie reaguje na przejawy nieprawidłowości. Tymczasem KNF po prostu różnych rzeczy zabrania i uważa, że „posprzątane”. Ktoś się zabił na drodze? To zamknijmy drogę. Choć oczywiście brak REIT-ów to nie wina KNF, tylko Ministerstwa Finansów, które nie zrobiło regulacji.

Z pozytywów: za kadencji przewodniczącego Jacka Jastrzębskiego udało się w kulturalny i „bezkrwawy” sposób położyć dwa banki Leszka Czarneckiego – Idea Bank oraz dużo większy Getin Bank. Kosztowało to branżę 10 mld zł (i nie wszyscy byli klienci Getinu mają z tego powodu zerowy bilans), ale mogło być gorzej. Tyle że tutaj najwięcej zasług jest jednak po stronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Zaś do KNF raczej wielu ma pretensje, że pudrowanie trupa trwało tak długo.

Na rynku ubezpieczeniowym KNF przeprowadził skuteczną interwencję produktową, która ograniczyła sprzedaż po części toksycznych ubezpieczeń inwestycyjnych (polis, które tylko z nazwy były ubezpieczeniami). Dobrze pilnuje też banków, by ciułały kapitał i nie przepompowywały go do zagranicznych spółek-matek (ograniczenia w wypłacaniu dywidend). Czasem utrąca bankom niezbyt mądre pomysły (np. wzorzec umowy kredytu hipotecznego), jest też chwalony przez instytucje finansowe, że z nimi często rozmawia.

Rzeczywiście, to przetarcie ścieżek komunikacyjnych z branżą finansową to coś, co odróżniało KNF od innych instytucji państwa, które zajmowały się głównie udawaniem, że nie żyją. Jacek Jastrzębski jest na wszystkich finansowych konferencjach, bierze udział w dyskusjach, słucha i niektóre postulaty branży finansowej uwzględnia w proponowanych regulacjach.

Jacek Jastrzębski dopiero rozwinie skrzydła?

Być może wszystkie błędy i spóźnienia nadzorcze, które kosztowały Polaków dużo pieniędzy, w kolejnej kadencji posłużą mu jako dobre doświadczenie. Patrząc na obecne działania w sprawie kredytów hipotecznych (zakazywanie bankom refinansowania kredytów stałoprocentowych zmiennoprocentowymi), możemy wysnuć wniosek, że KNF wreszcie próbuje coś przewidzieć i czemuś zapobiec.

W tym sensie stabilizacja personalna na szczycie KNF może mieć sens, bo zamiast małpy z brzytwą, albo jakiegoś nieuka z koneksjami mamy gościa, który ogarnia rzeczywistość wokół, nie będzie się musiał wszystkiego uczyć od nowa, ma w małym palcu wszystkich z „drugiej strony stołu” i być może postara się przez kolejnych pięć lat częściej być w awangardzie zdarzeń, niż wciąż „spóźniać się na imprezę”.

Zgodnie z ustawą o nadzorze nad rynkiem finansowym, premier może odwołać przewodniczącego Komisji przed upływem kadencji wyłącznie w przypadku: prawomocnego skazania za umyślne przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, rezygnacji ze stanowiska, utraty obywatelstwa polskiego lub utraty zdolności do pełnienia powierzonych obowiązków na skutek długotrwałej choroby, trwającej dłużej niż trzy miesiące. To oznacza, że prawdopodobnie z Jackiem Jastrzębskim na czele KNF pożyjemy przez kolejnych pięć lat – dłużej niż z prezesem NBP i prezydentem z poprzedniego rozdania.

Słowa mają duże znaczenie w finansach. Czy pośrednik finansowy może oferować inwestycję i nazywać ją „depozyt”? Czy KNF w ogóle się tym przejmuje? Zapytałem i…

Może Cię też zainteresować to, ile powinna wynosić uczciwa prowizja za udzielenie kredytu. Sprawą zajął się TSUE i…

Posłuchaj też podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”. O czym w tym odcinku? Stopy procentowe spadły, ale czy potaniały pożyczki gotówkowe, karty kredytowe, debety i kredyty mieszkaniowe? Czy kontrowersyjna usługa DCC, czyli przeliczenie transakcji w innej walucie na złote już w terminalu płatniczym, powoli się cywilizuje? Przygoda Maćka Samcika z przedłużeniem ubezpieczenia i prosta recepta na to, jak łatwo można stracić klienta. Zapraszają Maciek Samcik i Maciek Bednarek

zdjęcie: Komisja Nadzoru Finansowego/archiwum

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Michal
4 miesięcy temu

Moim zdaniem KNF jest zawsze o jeden cykl koniunktury do tyłu. Rozluźnili kryteria kredytowe przed samym boomem na kredyty po 2 procent i promowali stałe stopy na samej górce zaraz się zacznie awantura o kredyty o oparte o stałą stopę. Ale moim zdaniem największy błąd KNF to bycie lobbistą sektora bankowego. Regulator powinien wyważać racje i dbać również o klientów sektora bankowego. Tymczasem Pan Jastrzębski sam wybrał się do Luksemburga i lobbował oraz kłamał jaka to katastrofa nasz czeka jak sędziowie wypowiedzą się po myśli frankowiczów. Wypowiedzieli się i nic się nie stało… Moim zdaniem temu Panu ciągle się wydaje,… Czytaj więcej »

RAFAL
4 miesięcy temu

Jedyny rozsądny i trzeźwo myślący w sprawie kredytów chf . Myśli symetrycznie a nie jest św mikołajem dla frankowiczów ( darmowe kredyty a może i darmowe nieruchomości za te kredyty ) i nie jest siepaczem bankowym .

Zbyszek
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Nikt tak nie pomógł frankwiczom jak szarże Jastrzębskiego przed TSUE. Rzeczywiscie myśli symetrycznie i bezstronnie :⁠-⁠), bo:
– do sprawy dołączył w ostatniej chwili przed wydaniem opinii rzecznika
– choć reprezentuje nadzór i nie powinien stawać ani po stronie klienta ani banku to wystąpił w roli prokuratura
– wystąpił wprost przeciw stanowisku UOKiK, Rzecznikowi Finansowemu, Rzecznikowi Praw Obywatelskich oraz Ministrowi Sprawiedliwości jednoznacznie walcząc po stronie banków i zajmując tożsame stanowisko.z lobbystami ZBP

Szarża została jak wiemy usadzona pytaniem sędziego „czy wobec tego rynek finansowy jest oparty na nieuczciwości? I czy nie należałoby tego naprawić?”

Tomek
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Pan prezes JJ jest również odpowiedzialny za przejęcie przez PKO BP sporego pakietu trefnych kredytów frankowych w ramach fuzji z Nordea. Oczywiście od strony prawnej. To jest jeden z powodów dla których tak bardzo broni banków i tych umów. Wpierw się nie popisał, więc teraz stroi na straży i pilnuje, żeby jego błędne decyzje nie wpłynęły zbyt mocno na zyski byłego pracodawcy. Pamiętajmy również, że po skończeniu pracy w KNF znowu trafi do jakiegoś banku, więc musi zasłużyć na przyszłą pensję.

Romek
4 miesięcy temu

Chciałbym tak samo nie słyszeć nic w mediach o Glapińskim jak nie słyszałem o nim więc chyba był dobry.

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Można złośliwie powiedzieć, że schrzanił sprawę 😉

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I co poprzednik po tych numerach hasa sobie wolno i swobodnie .

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobry sposób oceniania, jak z sędziami piłkarskimi – dobrzy są NIEWIDOCZNI. Nie przeszkadzają w grze, a interweniują, kiedy należy.
Pozdrawiam.

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale jeszcze pamiętam jakiego politycy zrobili wokól niego fikoła… chodzi o tą aferę z imprezą Konfederacji.

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do sędziego Marciniaka VAR dzwoni, żeby upewnić się, jak zinterpretować sytuację 😀

jsc
4 miesięcy temu

(…)Jacek Jastrzębski będzie przez kolejnych pięć lat nadzorował nam banki.(…)U nas afery wybuchają częściej niż w kryptosferze… zatem określenie (…)nadzorował(…) to kpina.

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Nie można tego powiedzieć o dwóch największych bankach w Polsce.(…)
Jasne… Imperium Czarneckiego to było wzór uczcicwości. A po zo tym trzeba jeszcze wziąć, że wszystki banki w Polsce są umoczone w kredyty frankowe czy w (…)oprocentowane(…) prowizje.

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

OK… są niezorganizowaną zbieraniną przestępców.

T1000
4 miesięcy temu

„W tym sensie stabilizacja personalna na szczycie KNF może mieć sens, bo zamiast małpy z brzytwą, albo jakiegoś nieuka z koneksjami mamy gościa, który ogarnia rzeczywistość […]” Błagam Pana, z całym szacunkiem, ale to są straszne bzdury. Ten człowiek wykonywał bez szemrania wszystkie polityczne polecenia z Nowogrodzkiej i był do bólu posłuszny pisiorom. Tylko niech Pan nie odpowiada, że każdy szef KNF taki jest, bo to by była kolejna totalna bzdura. Jak ktoś w KNF przekonywał, że to niezgodne z prawem, to wylatywał. I to ma być prawnik, wykładowca akademicki, profesor prawa? Jako taki jest skończony dla prawników z zasadami. Pisał o tym tygodnik Polityka w zeszłym… Czytaj więcej »

T1000
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To ma Pan bardzo niskie wymagania względem szefa banku, skoro na prezesa zarządu banku zwanego systemowo ważnym nie nadaje się u Pana tylko aparatczyk czy zwykły głupek. Jeżeli ktoś nawet dnia nie pracował w banku, jest to oczywiste, że nie ma żadnych kwalifikacji na jego prezesa.

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko dlaczego pisowscy nominaci w KNF mieliby być inni od tych w innych resortach?

Last edited 4 miesięcy temu by jsc
T1000
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie redaktorze, wymogi formalne zostały w KNF obniżone, aby partyjni nominaci dostali obiecane stołki. Jastrzębski mocno tego pilnował, by tak się stało, powtarzam – pisała o tym „Polityka” w zeszłym roku. A komentarze lepiej pisać rzetelne, zamiast szybkich.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu