30 lipca 2026

Najbardziej stresująca chwila wakacji – bitwa o leżak. A jeśli leżaków za mało? Jakiego żądać odszkodowania? Niemiecki sąd podpowiada!

Najbardziej stresująca chwila wakacji – bitwa o leżak. A jeśli leżaków za mało? Jakiego żądać odszkodowania? Niemiecki sąd podpowiada!

Idzie lato, a wraz z nim rośnie ochota na wyprawy urlopowe do dalekich krain, gdzie być może przyjdzie nam stoczyć bój. Nie będzie to walka o ogień, ale na plażach lub basenach być może trzeba będzie rywalizować o leżak. Sprawa dla niektórych z kategorii „być albo nie być”, bo w razie braku dostępu do tego sprzętu powoduje, że urlop będzie ewidentnie do bani. A wówczas ktoś będzie musiał za to odpowiedzieć. Wyrok niemieckiego sądu pokazuje, kto może za to zapłacić.

Wczasy bywają drogą przez mękę, która potrafi wystawić na próbę najwytrwalszych. Oczekujesz, że wypoczynek wypadnie anielsko, a nagle okazuje się, że trafiłeś do przedsionka piekielnego. Bo na przykład samolot się spóźnił lub nie odleciał w ogóle. A jak już trafisz w upragnione miejsce, to boleśnie konfrontujesz faktyczny wygląd kwatery ze zdjęciami zamieszczonymi w folderze touroperatora. Później jeszcze trzeba zmierzyć się ze zdradliwym słońcem, a czasami z niezbyt czystą plażą. No ich oczywiście wyzwaniem może być wyszynk reklamowany jako all inclusive, który nie przypomina opcji „zastaw się a postaw się”.

Zobacz również:

Najbardziej stresujące chwile wakacji: bitwy o leżak

Jak już przez to przebrniesz, to problemem mogą być inni turyści. Oni też chcieli spędzić wymarzony urlop, ale stoisz na ich przeszkodzie. Jesteś rywalem, gdyż konkurujesz o deficytowe zasoby. Jako rywal do zasobu w postaci leżaka do opalania możesz w którymś momencie zostać wystawiony na konieczność walki. Leżaków będzie brakowało. Ludzie „rezerwują” je sobie, oznaczając terytorium ręcznikiem lub jakąś częścią garderoby.

Media wielokrotnie dokumentowały zabiegi najbystrzejszych turystów, którzy budzili się skoro świt i już o szóstej rano ustawiali się w kolejkach pod szlabanem na plażę. Wirtuozi sztuki przetrwania na wakacjach wymyślili jeszcze lepszy patent. Oni po prostu nocują na leżakach.

Niemcom stereotypy przypisują ograniczoną fantazję, ale jednocześnie głoszą one, że to naród zorganizowany do bólu. Ordnung muss sein. A skoro Ordnung (przez duże „O”) liczy się najbardziej, to jego brak musi być napiętnowany. Sąd rejonowy w Hanowerze, stolicy landu Dolnej Saksonii, niedawno temu przychylił się do roszczeń podnoszonych przez niezadowolonego z obsługi turysty. Nazwijmy go Hans, bo prawdziwe personalia zostały zanonimizowane.

W sprawie, która trafiła przed oblicze Temidy, poszło właśnie o dostęp do leżaków. Hans wybrał się w 2024 r. na urlop z rodziną na grecką wyspę Kos, za co zapłacił 7186 euro firmie turystycznej TUI Deutschland. Ku jego rozczarowaniu dostępność do leżaków zlokalizowanych przy hotelowym basenie była co najmniej wątpliwa, jeśli nie żadna. Rozżalony turysta próbował działać, gdyż wstawał o 6.00 rano, aby zabezpieczyć leżaki, co zabierało mu ok. 20 minut dziennie, bo tyle trwała o nie „bitwa”.

Nie zawsze jednak udawało się zwyciężyć. Problemem stało się to, że rywale w walce o zasoby wielokrotnie „rezerwowali” je ręcznikami jeszcze przed wschodem słońca. Tabliczka nad basenem głosiła wprawdzie, że takie praktyki są zakazane, jeśli ktoś jest nieobecny na leżaku przez co najmniej 30 minut, choć trzeba przyznać, że nikt tej zasady nie egzekwował. Hans argumentował, że po przegranej walce o leżaki jego dzieci zmuszone były do leżenia na przybasenowym betonie.

Podróżny reklamował sprawę w TUI Deutschland, które zgodziło się na wypłatę 350 euro za niedogodności. Pewnie to nie przybrało charakteru ugody, gdyż wciąż nieudobruchany Hans wystąpił po sprawiedliwość do niemieckiego sądu powszechnego, domagając się większego zadośćuczynienia za zrujnowane przez bitwę o leżaki wakacje. Sąd pierwszej instancji w Hanowerze przyznał mu rację, stwierdzając, że rodzina mężczyzny ma prawo do zwrotu 986,7 euro za wykupiony pakietowy urlop, który nazywał „wadliwym”.

Hans przed sądem argumentował, że firma turystyczna była świadoma zakazu „rezerwacji” za pomocą ręczników w ośrodku, ale nie egzekwowała go. Prawnicy zapewne byliby podzieleni w ocenie, na kim spoczywa odpowiedzialność – czy na touroperatorze, który nie jest właścicielem hotelu, czy jednak na operatorze resortu turystycznego. Sędziowie z Hanoweru uznali, że choć touroperator nie zarządzał hotelem, to i tak powinien zadbać o to, by obiekt miał „rozsądny” stosunek leżaków do gości.

Sprawa odpowiedzialności odszkodowawczej touroperatorów/hotelarzy nie została w odróżnieniu od odpowiedzialności przewoźników lotniczych zdefiniowana w przepisach unijnych. Stąd precedensowe orzeczenia sądów mogą stanowić ważną wskazówkę linii rozstrzygania dla innych. A skoro niemieccy konsumenci potrafią walczyć przed Temidą o swoje, to wkrótce pewnie usłyszymy o podobnych pozwach pochodzących od niezadowolonych polskich turystów.

Jak radzą sobie hotelarze z deficytem leżaków?

W sieci pełno klipów pokazujących, według jakich reguł przebiegać może bitwa o leżak. Jeden z nich pokazujący zwycięstwo „drużyny” niemieckiej z rosyjską i brytyjską w rywalizacji prawie olimpijskiej obejrzysz poniżej. To przykład bezkrwawej rywalizacji, choć w sieci są też nagrania z bitwy o zasoby, gdzie spory rozstrzygano za pomocą szlachetnej walki na pięści ku trwodze przyglądających się temu dzieci.

Nie zawsze trzeba sięgać po takie rozwiązanie. Wystarczy przewaga płci i masy, o czym doniósł Daily Mail, który zrelacjonował przypadek z Wysp Kanaryjskich, gdy dwóch brytyjskich osiłków wyrzuciło matkę z dziećmi z leżaka. Ktoś mógłby powiedzieć, że hotele są same winne takim scenom, gdyż nie zapewniają wystarczającej liczby leżaków. Tylko, że w tym momencie należałoby sobie zadać pytanie, co to znaczy wystarczająca liczba? Obiekt miałby zapewnić tyle leżaków, ile ma miejsc noclegowych?

Rozmawiałem w tej sprawie z menedżerem hotelu o pojemności blisko 2000 miejsc noclegowych w jednej z często odwiedzanych śródziemnomorskich miejscowości. Usłyszałem, że spełnienie wymogu równowartości liczby leżaków i miejsc noclegowych się zdarza, ale w hotelach butikowych lub w najbardziej luksusowych obiektach, w których dzień pobytu jest liczony w tysiącach dolarów. Ale na pewno nie jest normą. U niego ten wskaźnik wynosi ok. 40%.

Mój rozmówca stwierdził, że zmienił się w ostatnim czasie również trend sposobu wypoczywania nad wodą. Dawniej przeważały wyprawy na plażing nadmorski. Obecnie jest to mniej popularne, gdyż turyści wolą się gnieździć przy basenie hotelowym. Tam przynajmniej meduz, rekinów i innych potworów z Loch Ness nie uświadczysz, bo jest niemal sterylnie, a przy tym nie spocisz się podczas wędrówki nad brzeg oceanu. No i blisko do drinków z palemką.

Hotelarze dostrzegają problem „rezerwowania” leżaków. W części placówek obowiązuje zasada jednej godziny. Po przestrzeni leżingowej przechadzają się kontrolerzy, którzy szukają „zarezerwowanych”, lecz opuszczonych leżaków. Gdy po godzinie nie dostrzegają oznak korzystania z nich, to ręczniki, książki czy inne rzeczy mające świadczyć o zajętości, są zabierane, po czym następna osoba może skorzystać z leżaka.

W niektórych hiszpańskich obiektach wywieszony jest regulamin, że za przegięcie w zakresie „rezerwacji” leżaka grozi kara pieniężna w kwocie 250 euro. Znany mi jest przypadek hotelarza, który nie tylko grozi, ale i egzekwuje. Jeżeli klient nie zgadza się na uiszczenie kary, to firma rekwiruje jego rzeczy pozostawione na bezpańskim leżaku, po czym, gdy nazbiera się wiele łupów, to wysyła je przesyłką charytatywną do potrzebujących w Afryce. Wielu to dyscyplinuje, gdyż poza ręcznikami czy książkami, ludzie zostawiają m.in. telefony, kamery, subwoofery, a nawet laptopy.

Część hotelarzy pobiera też niewygórowane opłaty za leżak (zwykle do 20 euro), choć jest to niepopularne, gdyż większość turystów uważa, że im się on należy. Czasami operatorzy resortów sięgają po inne rozwiązanie. Uzależniają możliwość zajmowania leżaków od progowo minimalnej konsumpcji drinków i przekąsek. Jest to również sposób na to, żeby odsiać najbardziej wrażliwych kosztowo klientów. Może być to barierą nie do przeskoczenia zwłaszcza dla turystów, którzy stołują się w ramach all inclusive.

Lubisz „bailando” na Ibizie, to naprawdę zarezerwuj sobie leżak

Wygląda przy tym, że bitwa o leżaki ma swój odprysk, którego pewnie mało kto się spodziewał. Alexia Parmigiani opuściła w 2020 r. Londyn, w którym pracowała jako projektantka mody. Kobiecie przypadła Ibiza tak do gustu, że postanowiła wraz z mężem i córką w końcu przenieść się na tę balearską wyspę.

Zaczęła pracować dla Queens of Clubs jako osobista asystentka turystów w tym imprezowym raju. Imprezy mają to do siebie, że łatwo „przesunąć się” czasowo, a to ma swój koszt. Parmigiani zajmuje się świadczeniem usługi „Hold My Sunbed” (pol. zarezerwuj mi leżak), co odbywa się za zgodą właściciela Queens of Clubs.

U Parmigiani nie obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, lecz można z wyprzedzeniem wynająć u niej leżak. Usługa nie należy do najtańszych. Pojedynczy leżak w dobrym miejscu to koszt dzienny rzędu 150 euro. Chcesz kombo czterech miejsc, żeby odpoczywać z przyjaciółmi? Proszę bardzo, ale zapłać 500 euro. Licząc tydzień pobytu na wakacjach z wykorzystaniem podstawowej usługi, nagle koszt pobytu rośnie o nieco ponad tysiąc euro.

Firma Alexii Parmigiani świadczy też bardziej wyrafinowane usługi. Ma relacje osobiste na całej wyspie, w tym w środowisku najbardziej modnych klubów nocnych na Ibizie, więc jest w stanie zapewnić wejścia klientom do miejsc, w których selekcja gości jest posunięta niemal do absurdu. Tutaj już obowiązują inne stawki. Jeżeli ktoś chce, aby podczas nocnych szaleństw klubowych towarzyszył mu przewodnik po nocnym życiu Ibizy, powinien wyciągnąć z kieszeni 1500 euro.

Biznes nie jest tak banalny, jak się komuś może wydawać. Gdy leżak na plaży jest rezerwowany bezpośrednio przez klub, to turyści muszą przybyć na czas, choć dopuszcza się maksymalnie 15-20-minutową obsuwę. Po tym czasie jest po herbacie, rezerwacja przepada, a wraz z nią zapłacone z góry pieniądze. A wówczas bizneswomen musi wkroczyć do gry, żeby ukoić zszargane nerwy spóźnialskiego.

————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————-

CZYTAJ O PODRÓŻACH:

orlen przedłuża promocję

program lojalnościowy PKP Intercity

————————–

CZYTAJ WIĘCEJ O SAMOLOTACH:

dopłaty za bagaż i nie tylko

———————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O WAKACYJNYCH DYLEMATACH:

nocleg w przyzwoitej cenie

jak zrezygnować z wyjazdu

urlop czy kasa wybór należy do ciebie

ubezpieczenie od złej pogody nad morzem

nielimitowany płatny urlop dlaczego nie wyszło

ile urlopu potrzebujesz

pułapka kaucji na booking-com

————————-

PRZECZYTAJ TEŻ O KOLEJACH:

spóźniony pociąg Berlin-Warszawa

u konduktora bilet gdy nie ma biletów

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

zdjęcie tytułowe: Copilot AI

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Xxx
19 dni temu

„Znany mi jest przypadek hotelarza, który nie tylko grozi, ale i egzekwuje. Jeżeli klient nie zgadza się na uiszczenie kary, to firma rekwiruje jego rzeczy pozostawione na bezpańskim leżaku, po czym, gdy nazbiera się wiele łupów, to wysyła je przesyłką charytatywną do potrzebujących w Afryce” Jak sobie radzą z przegranymi pozwami o kradzież? Tudzież jeżeli tak można to dlaczego źle zaparkowane samochody nie są przesyłane harytatywnie do afryki? Przecież to bzdura jest, kradzież na całej linii, pierwsze co bym zrobił to zanosił przypadkowe rzeczy innych ludzi ma te leżaki. Hotel nie jest oddzielnym państwem i nie może sobie zrobić wewnętrznego… Czytaj więcej »

Xxx
19 dni temu

Rozumiem, że Pan twierdzi i daje mi niezamowioną poradę prawną, że jak zacznę obsługiwać przybiedronkowy parking to zamiast wystawiać te wezwania do zapłaty które ludzie i tak wyrzucają do kosza a ja potem nie gość ustalić kto faktycznie kierował nie mam kogo ukarać, to sobie mogę w ramach „kompensacji roszczeń” odkręcić felgę z samochodu i wysłać charytatywnie do Afryki? W jaki sposób uargumentujesz przed sądem, załóżmy nawet że wiszę Ci te 250 czyli ty masz roszczenie wobec mnie o zapłatę 250 zł. W jaki sposób będziesz argumentował, że telefon ktory ukradłeś i który masz mi obowiązek zwrócić w zębach natychmiast… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu

„Nie mam pojęcia, skąd ta analogia przybiedronkowa.” Czego nie rozumiesz dokładniej, to Ci spróbuję wytłumaczyć? Powiedziałeś wyraźnie przedsiębiorca postępuje tak albo zapłacisz albo „firma rekwiruje jego rzeczy pozostawione na bezpańskim leżaku(…). Wielu to dyscyplinuje, gdyż poza ręcznikami czy książkami, ludzie zostawiają m.in. telefony, kamery(…)” Po czym jak powiedziałem, że takie dzialanie jest oczywiście nielegalne i gdyby to była prawda, to przestępca szybko skończyłby za kratkami, to napisałeś, że wszystko jest ok, bo przedsiębiorca nałożył im karę więc ma roszczenie i z ich rzeczy, które sobie wziął (precyzyjnie ukradł ale piszę jak ty sugerujesz, że jest) je kompensuje do czego twoim… Czytaj więcej »

Alf
19 dni temu

Intuicyjnie zgadzam się z Xxx, ale że nie jestem prawnikiem, więc zapytałem AI i według tego, co otrzymałem, nie ma Pan racji, a tzw. „kompensacja roszczeń” (np. potrącenie z art. 498 KC lub prawo zastawu z art. 850 KC) nie ma tu zastosowania.

I jest to albo przywłaszczenie (art. 284 KK) albo kradzież (art. 278 KK).

Nie chciałem wrzucać szczegółowego opisu, aby nie wyszła rozprawka.

Oczywiście, dobrze by było, gdyby się wypowiedział prawnik.
I to dotyczy polskiego prawa, a w innych krajach mogą być oczywiście inne przepisy.

Admin
19 dni temu
Reply to  Alf

W Polsce wymiar sprawiedliwości nie działa, więc zastosowanie ma prawo dżungli 😉

Alf
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To, że „wymiar sprawiedliwości” działa wadliwie (bo mimo wszystko nie zgodzę się z tym, że w ogóle nie działa), to prawda. Ale czy mam rozumieć, że wobec tego nawołuje Pan do wymierzania lub egzekwowania „sprawiedliwości” na własną rękę? I choć, niestety, czasem, w skrajnych przypadkach, nie pozostaje nic innego, to jestem jednak za tym, aby starać się rozwiązywać spory w zgodzie z prawem i raczej starać się przywrócić poprawne funkcjonowanie „wymiaru sprawiedliwości”, niż go ignorować. I wydawało mi się, że i Pan do tej pory był raczej za przestrzeganiem prawa (ale może się mylę). A Pan Kuchciak powołał się na… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeżeli prawo dżungli, to kradnący telefony właściciel hoteli nie ukradnie telefonu bo w odwecie będzie miał spalony ośrodek jak trafi na kogoś komu się nie spodoba dżungla przedsiębiorcy którego na leżaczek nawet nie stać. I niedziałający wymiar sprawiedliwości nic z tym nie zrobi, tylko powie, było nie fikać. Naprawdę ja tu nie mówię trudnych rzeczy. Pomyślcie logicznie, byłem na wakacjach nie raz i nawet jak się typy schylają i zaczynają odwalać to ośrodki się z nimi bawią jak z jajkami próbując ich załagodzić i posłać do łóżeczka, mimo, że przecież mogłyby zadzwonić na policję że pijak wszczyna burdy i na… Czytaj więcej »

Alf
18 dni temu

Powołał się Pan na konkretny „mechanizm” prawny, więc do tego się odniosłem. A co do meritum, to co nim jest: czy hotele powinny zapewniać 100% leżaków, czy pochwalamy „walkę” o leżak, czy też pytanie zadane w tytule: „Jakiego żądać odszkodowania?”.? Odnośnie samego „problemu” leżaków, to jest mi zagadnienie co najmniej dalekie, ponieważ nie spędzam wolnego czasu w ten sposób. Jednak, jeśli chodzi o zapewnienie dostępności leżaków, to według mnie, zależy to od tego, jak jest sformułowana oferta i to powinno być w niej (w jej regulaminie) zawarte. I powinna być zapewniona „infrastruktura” do korzystania z usługi. Jeśli hotel/organizator oferuje „nieograniczony”… Czytaj więcej »

Alf
18 dni temu

Oj, bez przesady, nie ma tych „jeśli” (w znaczeniu warunkowości) tak dużo.
Ale jak wyobraża Pan sobie zdefiniowanie wysokości zwrotów, nieuzależnionej od procentowego „udziału” niewykonanej części usługi w całości?
Chyba, że uznamy, że niewykonanie jakiejkolwiek części usługi, to niewykonanie całości.
Co do meczu – rozumiem, że chodzi o piłkę nożną – to nie interesuję się tym sportem w ogóle.
Jest dla mnie nudny.
Kiedyś jeszcze oglądałem piłkę południowoamerykańską, ale głównie dla wirtuozerii i fantazyjności gry, nie samej dyscypliny jako takiej.
Od kilku lat nie oglądam w ogóle.

Alf
18 dni temu

Nie interesowałem się tą tematyką, więc nie wiedziałem, że coś takiego, jak „Tabela Frankfurcka”, istnieje. Ale to w pewien sposób implementuje te moje „jeśli”, poprzez zakres procentowy (choć uważam, że za mały). I leżaki tam są zawarte. W opisywanym przez Pana przykładzie, Hans dostał od „TUI Deutschland” propozycję zwrotu poniżej 5% (minimalnej wartości dla leżaków), a w sądzie dostał prawie 14% (czyli powyżej maksymalnej). Czyli sąd uznał, że te wartości są za małe. Jednak sam mechanizm jest do przyjęcia, ale z tego, co zrozumiałem, te wartości są tylko sugestią i – jak widać z tego przykładu – firmy próbują się… Czytaj więcej »

Jzeb
16 dni temu
Reply to  Alf

Nudziarze:)

Karolina
19 dni temu

Dokładnie, regulamin jest po to żeby go przestrzegać i za każde nadużycie powinny być surowe kary. Znajomy opowiadał mi kiedyś, że u jego znajomego na osiedlu mieszkał laweciarz, któremu się nie podobało, że ludzie ignorują „Zakaz parkowania przodem do budynku”. Więc jak ktoś zaparkował przodem, to gość po prostu podjeżdżał swoją lawetą i wywoził samochód na parking przy hipermarkecie gdzie za postój bez biletu delikwent dostawał jeszcze mandat karny. Myślę, że potrzeba więcej takich ludzi, bo u mnie pod blokiem nikogo takie tabliczki nie obchodzą.

RAFAL
18 dni temu
Reply to  Karolina

Czy ten laweciarz ma jeszcze komplet uzębienia ?

Xxx
18 dni temu
Reply to  Karolina

Nie ma takiego przepisu, który pozwoliłby komuś wyprowadzić zakaz parkowania tyłem do budynku na publicznym parkingu przy drodze. [CENZURA-red]

Xxx
18 dni temu
Reply to  Xxx

No to innymi slowy skoro deser o smaku truskawkowym jest nielegalny. Tabliczka „zakaz parkowania tyłem”, mogę sobie tak napisać ja, możesz sobie tak napisać ty, na tabliczce ją gdzieś powiesić przy publicznym parkingu np. na scianie budynku (tal jakby swoją drogą istniał jakiś prawny obowiązek szukania i czytania takich tabliczek). Możesz też na tabliczce napisać „zakaz chodzenia na dwóch nogach” albo „nakaz robienia tiramisu” i moc prawna tych tabliczek będzie taka sama czyli możesz dalej chodzić normalnie i parkować jak Ci wygodniej. Bo poza napisaniem dowolnej bzdury na tabliczkach, regulaminach itd. musi istnieć jeszcze podstawa prawna zmuszająca mnie do ich… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu