Idzie lato, a wraz z nim rośnie ochota na wyprawy urlopowe do dalekich krain, gdzie być może przyjdzie nam stoczyć bój. Nie będzie to walka o ogień, ale na plażach lub basenach być może trzeba będzie rywalizować o leżak. Sprawa dla niektórych z kategorii „być albo nie być”, bo w razie braku dostępu do tego sprzętu powoduje, że urlop będzie ewidentnie do bani. A wówczas ktoś będzie musiał za to odpowiedzieć. Wyrok niemieckiego sądu pokazuje, kto za to zapłaci
Wczasy bywają drogą przez mękę, która potrafi wystawić na próbę najwytrwalszych. Oczekujesz, że wypoczynek wypadnie anielsko, a nagle okazuje się, że trafiłeś do przedsionka piekielnego. Bo na przykład samolot się spóźnił lub nie odleciał w ogóle. A jak już trafisz w upragnione miejsce, to boleśnie konfrontujesz faktyczny wygląd kwatery ze zdjęciami zamieszczonymi w folderze touroperatora. Później jeszcze trzeba zmierzyć się ze zdradliwym słońcem, a czasami z niezbyt czystą plażą. No ich oczywiście wyzwaniem może być wyszynk reklamowany jako all inclusive, który nie przypomina opcji „zastaw się a postaw się”.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Najbardziej stresujące chwile wakacji: bitwy o leżak
Jak już przez to przebrniesz, to problemem mogą być inni turyści. Oni też chcieli spędzić wymarzony urlop, ale stoisz na ich przeszkodzie. Jesteś rywalem, gdyż konkurujesz o deficytowe zasoby. Jako rywal do zasobu w postaci leżaka do opalania możesz w którymś momencie zostać wystawiony na konieczność walki. Leżaków będzie brakowało. Ludzie „rezerwują” je sobie, oznaczając terytorium ręcznikiem lub jakąś częścią garderoby.
Media wielokrotnie dokumentowały zabiegi najbystrzejszych turystów, którzy budzili się skoro świt i już o szóstej rano ustawiali się w kolejkach pod szlabanem na plażę. Wirtuozi sztuki przetrwania na wakacjach wymyślili jeszcze lepszy patent. Oni po prostu nocują na leżakach.
Niemcom stereotypy przypisują ograniczoną fantazję, ale jednocześnie głoszą one, że to naród zorganizowany do bólu. Ordnung muss sein. A skoro Ordung (przez duże „O”) liczy się najbardziej, to jego brak musi być napiętnowany. Sąd rejonowy w Hanowerze, stolicy landu Dolnej Saksonii, kilka dni temu przychylił się do roszczeń podnoszonych przez niezadowolonego z obsługi turysty. Nazwijmy go Hans, bo prawdziwe personalia zostały zanonimizowane.
W sprawie, która trafiła przed oblicze Temidy, poszło właśnie o dostęp do leżaków. Hans wybrał się w 2024 r. na urlop z rodziną na grecką wyspę Kos, za co zapłacił 7186 euro firmie turystycznej TUI Deutschland. Ku jego rozczarowaniu dostępność do leżaków zlokalizowanych przy hotelowym basenie była co najmniej wątpliwa, jeśli nie żadna. Rozżalony turysta próbował działać, gdyż wstawał o 6.00 rano, aby zabezpieczyć leżaki, co zabierało mu ok. 20 minut dziennie, bo tyle trwała o nie „bitwa”.
Nie zawsze jednak udawało się zwyciężyć. Problemem stało się to, że rywale w walce o zasoby wielokrotnie „rezerwowali” je ręcznikami jeszcze przed wschodem słońca. Tabliczka nad basenem głosiła wprawdzie, że takie praktyki są zakazane, jeśli ktoś jest nieobecny na leżaku przez co najmniej 30 minut, choć trzeba przyznać, że nikt tej zasady nie egzekwował. Hans argumentował, że po przegranej walce o leżaki jego dzieci zmuszone były do leżenia na przybasenowym betonie.
Podróżny reklamował sprawę w TUI Deutschland, które zgodziło się na wypłatę 350 euro za niedogodności. Pewnie to nie przybrało charakteru ugody, gdyż wciąż nieudobruchany Hans wystąpił po sprawiedliwość do niemieckiego sądu powszechnego, domagając się większego zadośćuczynienia za zrujnowane przez bitwę o leżaki wakacje. Sąd pierwszej instancji w Hanowerze przyznał mu rację, stwierdzając, że rodzina mężczyzny ma prawo do zwrotu 986,7 euro za wykupiony pakietowy urlop, który nazywał „wadliwym”.
Hans przed sądem argumentował, że firma turystyczna była świadoma zakazu „rezerwacji” za pomocą ręczników w ośrodku, ale nie egzekwowała go. Prawnicy zapewne byliby podzieleni w ocenie, na kim spoczywa odpowiedzialność – czy na touroperatorze, który nie jest właścicielem hotelu, czy jednak na operatorze resortu turystycznego. Sędziowie z Hanoweru uznali, że choć touroperator nie zarządzał hotelem, to i tak powinien zadbać o to, by obiekt miał „rozsądny” stosunek leżaków do gości.
Sprawa odpowiedzialności odszkodowawczej touroperatorów/hotelarzy nie została w odróżnieniu od odpowiedzialności przewoźników lotniczych zdefiniowana w przepisach unijnych. Stąd precedensowe orzeczenia sądów mogą stanowić ważną wskazówkę linii rozstrzygania dla innych. A skoro niemieccy konsumenci potrafią walczyć przed Temidą o swoje, to wkrótce pewnie usłyszymy o podobnych pozwach pochodzących od niezadowolonych polskich turystów.
Jak radzą sobie hotelarze z deficytem leżaków?
W sieci pełno klipów pokazujących, według jakich reguł przebiegać może bitwa o leżak. Jeden z nich pokazujący zwycięstwo „drużyny” niemieckiej z rosyjską i brytyjską w rywalizacji prawie olimpijskiej obejrzysz poniżej. To przykład bezkrwawej rywalizacji, choć w sieci są też nagrania z bitwy o zasoby, gdzie spory rozstrzygano za pomocą szlachetnej walki na pięści ku trwodze przyglądających się temu dzieci.
Nie zawsze trzeba sięgać po takie rozwiązanie. Wystarczy przewaga płci i masy, o czym doniósł Daily Mail, który zrelacjonował przypadek z Wysp Kanaryjskich, gdy dwóch brytyjskich osiłków wyrzuciło matkę z dziećmi z leżaka. Ktoś mógłby powiedzieć, że hotele są same winne takim scenom, gdyż nie zapewniają wystarczającej liczby leżaków. Tylko, że w tym momencie należałoby sobie zadać pytanie, co to znaczy wystarczająca liczba? Obiekt miałby zapewnić tyle leżaków, ile ma miejsc noclegowych?
Rozmawiałem w tej sprawie z menedżerem hotelu o pojemności blisko 2000 miejsc noclegowych w jednej z często odwiedzanych śródziemnomorskich miejscowości. Usłyszałem, że spełnienie wymogu równowartości liczby leżaków i miejsc noclegowych się zdarza, ale w hotelach butikowych lub w najbardziej luksusowych obiektach, w których dzień pobytu jest liczony w tysiącach dolarów. Ale na pewno nie jest normą. U niego ten wskaźnik wynosi ok. 40%.
Mój rozmówca stwierdził, że zmienił się w ostatnim czasie również trend sposobu wypoczywania nad wodą. Dawniej przeważały wyprawy na plażing nadmorski. Obecnie jest to mniej popularne, gdyż turyści wolą się gnieździć przy basenie hotelowym. Tam przynajmniej meduz, rekinów i innych potworów z Loch Ness nie uświadczysz, bo jest niemal sterylnie, a przy tym nie spocisz się podczas wędrówki nad brzeg oceanu. No i blisko do drinków z palemką.
Hotelarze dostrzegają problem „rezerwowania” leżaków. W części placówek obowiązuje zasada jednej godziny. Po przestrzeni leżingowej przechadzają się kontrolerzy, którzy szukają „zarezerwowanych”, lecz opuszczonych leżaków. Gdy po godzinie nie dostrzegają oznak korzystania z nich, to ręczniki, książki czy inne rzeczy mające świadczyć o zajętości, są zabierane, po czym następna osoba może skorzystać z leżaka.
W niektórych hiszpańskich obiektach wywieszony jest regulamin, że za przegięcie w zakresie „rezerwacji” leżaka grozi kara pieniężna w kwocie 250 euro. Znany mi jest przypadek hotelarza, który nie tylko grozi, ale i egzekwuje. Jeżeli klient nie zgadza się na uiszczenie kary, to firma rekwiruje jego rzeczy pozostawione na bezpańskim leżaku, po czym, gdy nazbiera się wiele łupów, to wysyła je przesyłką charytatywną do potrzebujących w Afryce. Wielu to dyscyplinuje, gdyż poza ręcznikami czy książkami, ludzie zostawiają m.in. telefony, kamery, subwoofery, a nawet laptopy.
Część hotelarzy pobiera też niewygórowane opłaty za leżak (zwykle do 20 euro), choć jest to niepopularne, gdyż większość turystów uważa, że im się on należy. Czasami operatorzy resortów sięgają po inne rozwiązanie. Uzależniają możliwość zajmowania leżaków od progowo minimalnej konsumpcji drinków i przekąsek. Jest to również sposób na to, żeby odsiać najbardziej wrażliwych kosztowo klientów. Może być to barierą nie do przeskoczenia zwłaszcza dla turystów, którzy stołują się w ramach all inclusive.
Lubisz „bailando” na Ibizie, to naprawdę zarezerwuj sobie leżak
Wygląda przy tym, że bitwa o leżaki ma swój odprysk, którego pewnie mało kto się spodziewał. Alexia Parmigiani opuściła w 2020 r. Londyn, w którym pracowała jako projektantka mody. Kobiecie przypadła Ibiza tak do gustu, że postanowiła wraz z mężem i córką w końcu przenieść się na tę balearską wyspę.
Zaczęła pracować dla Queens of Clubs jako osobista asystentka turystów w tym imprezowym raju. Imprezy mają to do siebie, że łatwo „przesunąć się” czasowo, a to ma swój koszt. Parmigiani zajmuje się świadczeniem usługi „Hold My Sunbed” (pol. zarezerwuj mi leżak), co odbywa się za zgodą właściciela Queens of Clubs.
U Parmigiani nie obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, lecz można z wyprzedzeniem wynająć u niej leżak. Usługa nie należy do najtańszych. Pojedynczy leżak w dobrym miejscu to koszt dzienny rzędu 150 euro. Chcesz kombo czterech miejsc, żeby odpoczywać z przyjaciółmi? Proszę bardzo, ale zapłać 500 euro. Licząc tydzień pobytu na wakacjach z wykorzystaniem podstawowej usługi, nagle koszt pobytu rośnie o nieco ponad tysiąc euro.
Firma Alexii Parmigiani świadczy też bardziej wyrafinowane usługi. Ma relacje osobiste na całej wyspie, w tym w środowisku najbardziej modnych klubów nocnych na Ibizie, więc jest w stanie zapewnić wejścia klientom do miejsc, w których selekcja gości jest posunięta niemal do absurdu. Tutaj już obowiązują inne stawki. Jeżeli ktoś chce, aby podczas nocnych szaleństw klubowych towarzyszył mu przewodnik po nocnym życiu Ibizy, powinien wyciągnąć z kieszeni 1500 euro.
Biznes nie jest tak banalny, jak się komuś może wydawać. Gdy leżak na plaży jest rezerwowany bezpośrednio przez klub, to turyści muszą przybyć na czas, choć dopuszcza się maksymalnie 15-20-minutową obsuwę. Po tym czasie jest po herbacie, rezerwacja przepada, a wraz z nią zapłacone z góry pieniądze. A wówczas bizneswomen musi wkroczyć do gry, żeby ukoić zszargane nerwy spóźnialskiego.
————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————-
CZYTAJ O PODRÓŻACH:
————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O SAMOLOTACH:
———————————-
CZYTAJ WIĘCEJ O WAKACYJNYCH DYLEMATACH:
————————-
PRZECZYTAJ TEŻ O KOLEJACH:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
zdjęcie tytułowe: Copilot AI



















