15 sierpnia 2025

W Polsce ruszają testy 4-dniowego tygodnia pracy. A oni planują coś odwrotnego: żeby móc urlop w części zamienić na… gotówkę. Pracować i zarabiać więcej

W Polsce ruszają testy 4-dniowego tygodnia pracy. A oni planują coś odwrotnego: żeby móc urlop w części zamienić na… gotówkę. Pracować i zarabiać więcej

Na światowym rynku pracy walczą dwie tendencje: dążenie do skracania czasu pracy i całkiem przeciwna – do jego wydłużenia. Ale nic na siłę. W Polsce ruszył właśnie pilotaż 4-dniowego tygodnia pracy, a co z niego wyniknie – zobaczymy za kilka lat. Natomiast warto wiedzieć, że kraje już znane ze stosunkowo krótkiego czasu pracy szukają możliwości… jego wydłużenia. Krótszy urlop za większą kasę: wchodzicie w to?

We Francji, gdzie trudna sytuacja budżetowa skłania rząd do szukania oszczędności, trwa debata nad tym, żeby piąty tydzień płatnego urlopu mógł być dla pracownika opcją, a nie bezwzględnie przestrzeganym obowiązkiem. Czy pięć tygodni urlopu to za dużo na wypoczynek? Dotychczas słyszeliśmy, że oderwanie się od pracy to element dobrostanu pracownika, a np. polski Kodeks Pracy nie chce słyszeć o tym, żeby zamieniać dni urlopu na brzęcząca monetę. Ale nad Sekwaną postawiono (rząd i media) pytanie, czy pracownik chciałby pracować więcej, żeby zarabiać więcej.

Zobacz również:

Czytaj też: Francja miała demograficznego Świętego Graala. Dzietność nad Sekwaną była dumą rządzących, ale coś się psuje. Czerwony alert dla… polskiego rządu

Urlop za kasę – czy to dobry kierunek?

Niektórzy chcieliby więcej wypoczywać, inni – więcej zarabiać. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb ludzi. Ale – potrzeby mają również państwa. Polska i Francja to dwa kraje, które nieoczekiwanie znalazły się bardzo blisko siebie, jeśli chodzi o wysokie, zbyt wysokie, poziomy deficytów budżetowych. Cięcia bardzo okazałych – zwłaszcza we Francji, chociaż u nas też – wydatków na cele społeczne i socjalne raczej nie wchodzą w grę. Co więc można robić? Jedną z propozycji we Francji są… zachęty do rezygnacji z części urlopu.

Stały się one już czymś więcej niż tylko kolejnym sensacyjnym tematem związanym z rynkiem pracy, poruszanym w mediach w czasie sezonu ogórkowego. Ostatnio weszły w oficjalny obieg prawny. Zostały bowiem wpisane do projektu francuskiego budżetu na przyszły rok. Gdyby ustawa budżetowa na rok 2026 weszła w życie bez zmian w tym zakresie, to pracownicy mogliby wnioskować o rezygnację z piątego tygodnia urlopu w zamian za podwyżkę wynagrodzenia. Na razie nie wiadomo, jak dużo mogliby na tym skorzystać i czy „odszkodowanie” byłoby dla nich opłacalne.

Podobnie jak w przypadku projektów RTT (skrócenia czasu pracy), oznaczałoby to w rzeczywistości jednorazową podwyżkę wynagrodzenia. Pytanie jest takie: Czy zgodziłbyś/zgodziłabyś się mieć o jeden tydzień urlopu mniej w ciągu roku? Precedens już jest. RTT to program funkcjonujący od kilku lat związany z wcześniejszym skróceniem tygodniowego czasu pracy do 35 godzin. Pracownicy mają możliwość wydłużenia tygodnia pracy w zamian za dodatkowe pieniądze. Statystyki pokazują jednak, że efekt tego rozwiązania nie jest duży, pracownicy wolą krótszy czas pracy.

Jakie byłyby szczegóły tego nowego projektu? Jak bardzo mogliby na nowych regulacjach skorzystać pracownicy. To ustali zapewne parlament w trakcie prac nad przyszłorocznym budżetem. Prawdopodobnie chodziłoby o to, żeby była możliwość wyboru dłuższej pracy poprzez rezygnację z jednego lub więcej dni odpoczynku, ale maksimum do tygodnia, w zamian za podwyżkę wynagrodzenia i za zgodą pracodawcy. Tak funkcjonuje RTT. Jeśli propozycja weszłaby w życie, nawet jako opcja, byłaby ona pierwszym tak poważnym odwróceniem zdobyczy socjalnych pracowników XX w.

Propozycja francuskiego premiera François Bayrou nie spotkała się z pozytywnym przyjęciem związków zawodowych. Uznano, że premier niszczy jedno z największych zdobyczy socjalnych swojego imiennika, socjalistycznego prezydenta François Mitteranda. Płatny urlop został wydłużony w roku 1982, czyli w apogeum rozkwitu gospodarki francuskiej w XX w., ale również w momencie przełomu, kiedy zaczęły być już odczuwalne skutki pierwszych kryzysów naftowych lat 70. Był to flagowy projekt socjalistów, którzy obiecywali polepszenie bytu klasy robotniczej.

Wówczas Francja była jeszcze przede wszystkim krajem przemysłowym, z dużym udziałem sektorów produkcyjnych. Mitterand doszedł do władzy dzięki kilku bardzo czytelnym obietnicom. Piąty tydzień płatnego urlopu, krótszy o jedną godzinę tydzień pracy (39 godzin zamiast 40) z docelowym skróceniem tygodnia pracy do 35 godzin, obniżenie wieku emerytalnego do 60 roku życia i podniesienie minimalnego wynagrodzenia SMIC. Pierwsze dwie obietnice prezydent spełnił niemal natychmiast po zaprzysiężeniu, bez udziału parlamentu, drogą wydanych dekretów.

Tak szczodrze ofiarowane klasie robotniczej przywileje nie były ograniczone tylko do tych Francuzów, którzy już pracował. Były częścią dużego programu ujętego w 110 obietnic, a zwieńczonego tzw. umową solidarnościową (le contrat de solidarité). Solidarność miała polegać na tym, że w okresie, kiedy dynamicznie rosła liczba osób bezrobotnych, przedsiębiorstwa zadbają o to, żeby zmniejszenie wymiaru czasu pracy uwolniło miejsca dla tych, którzy pracy szukają, a nie mogą jej znaleźć. To miał być sposób na niemal automatyczną redukcję bezrobocia i zwiększenie zatrudnienia.

Przez kolejne 40 lat zmieniała się struktura francuskiej gospodarki, ale po epoce przemysłowej pozostały bardzo silne związki zawodowe. Wydały one teraz druzgocącą opinię nowemu pomysłowi premiera, który chciałby odejść od mitterandowskisch obietnic. „To część jakiegoś muzeum grozy” – skomentowała projekt Marylise Léon, sekretarz generalna związku zawodowego CFDT (Francuska Konfederacja Związków Zawodowych Pracy). Jeśli tak zdecydowaną opinię mają związkowcy, to czy będzie to oznaczać kolejną mobilizację sprzeciwu społecznego we Francji?

Na obrazku poniżej wycinki z gazet w pierwszych dniach prezydentury Mitteranda w maju 1981 r. Opis na górze: „39-godzinny tydzień pracy, piąty tydzień płatnego urlopu, uchwalenie solidarnościowego podatku od fortun (L’Impôt de Solidarité sur la Fortune), emerytura w wieku 60 lat, podniesienie płacy minimalnej”:

Czytaj też: Polska szybko się zadłuża. Wina rządzących, bo nie potrafią poskromić wydatków? Konieczność? Ta analiza daje receptę na wyjście z kłopotu

Co mówią Francuzi w sondażach?

A jak odnoszą się do najnowszych oszczędnościowych propozycji premiera sami Francuzi? Co mówią w sondażach? Tradycyjnie prawa pracownicze należą we Francji do tych najbardziej zazdrośnie strzeżonych zdobyczy cywilizacyjnych. Dotychczas Francja szła raczej w kierunku skracania czasu pracy, więc pojawiały się w mediach nawet tak rewolucyjne propozycje, żeby wskoczyć na jeszcze wyższy poziom zdobyczy socjalnych i rozszerzyć płatny urlop o kolejny – szósty – tydzień. Szczególnie dla młodego pokolenia coraz ważniejsza jest bowiem równowaga między życiem zawodowym a prywatnym.

W jednym z nowszych sondaży pracowni YouGov France sprzed dwóch lat, ok. 78% Francuzów opowiedziało się za szóstym tygodniem płatnego urlopu! To ogromne poparcie, które pokazuje, w jak innym miejscu są oczekiwania społeczne i pomysły obecnych polityków rządzących Francją. Okazuje się, że za szóstym tygodniem urlopu opowiada się więcej kobiet (82%) niż mężczyzn (74%). Młode pokolenie w wieku 25–34 lat w 83% popiera szósty tydzień urlopu, a jeszcze więcej zwolenników jest wśród pracowników z dziećmi (85%).

Ciekawe jest to, że więcej urlopu chcieliby pracownicy sektorów ze sztywniejszym czasem pracy, przestrzeganym bardziej restrykcyjnie i z ograniczoną elastycznością. Z kolei 69% osób powyżej 55. roku życia uważa, że ma wystarczająco dużo urlopu. W tym przypadku najważniejszą rolę odgrywa na pewno to, że w tym wieku pracownicy mają już dorosłe dzieci, więc nie odczuwają presji na spędzanie rodzinnych wakacji, ale też mają mniej stresu spowodowanego koniecznością łączenia obowiązków rodzinnych z zawodowymi.

Czy jednak prawdą jest stereotyp, obecny także chyba w Polsce, łączący Francuzów z długimi okresami wypoczynku, długimi wakacjami i upodobaniem do czasu wolnego? Okazuje się, że sondaż nie potwierdza tego modelu, bo 40% Francuzów twierdzi, że nie wykorzystuje całego swojego urlopu w ciągu roku, a aż 49% Francuzów jest wręcz przeciwnych nieograniczonemu urlopowi i np. wydłużaniu długości płatnych wakacji o kolejny tydzień.

Sondaże odpowiadają też na pytanie, dlaczego wielu Francuzów ma mało pozytywny stosunek do długiego urlopu. Wiąże się to najczęściej z wykonywanymi w pracy zadaniami, które nie pozwalają na dłuższe okresy wypoczynku. Nie każdy może jechać sobie na wakacje, kiedy chce, mimo że tradycyjnie sierpień jest okresem, w którym wiele firm po prostu się zamyka, żeby pozwolić pracownikom na dłuższe wyjazdy bez konieczności zapewnienia zastępstwa. W rzeczywistości nie każdy może wziąć tyle samo wolnego, a wielu pracowników ma obawy przed braniem długiego urlopu.

Takie nastroje nasilają się zwłaszcza w okresach słabszej koniunktury w gospodarce i na rynku pracy. Charakterystyczny pod tym względem jest jeden w wniosków sondażu, gdzie można przeczytać, że :we francuskim społeczeństwie widoczne są obawy przed zbyt długą nieobecnością w miejscu pracy, nawet jeśli nieobecność wynika po prostu z wykorzystania przysługującego pracownikowi urlopu. Pracownicy obawiają się także większego obciążenia pracą wtedy, gdy inni przebywają na urlopie.

A czy rozwiązaniem mógłby być 4-dniowy tydzień pracy, tak często ostatnio zachwalany, również w polskich mediach? Okazuje się, że 77% Francuzów deklaruje poparcie dla 4-dniowego tygodnia pracy. Czyli – dwie trzecie populacji woli krótsze, bardziej efektywne tygodnie w biurze i mniej zajęte, bardziej relaksujące weekendy. Czy to byłby lepszy kierunek niż ewentualne dalsze zwiększanie wymiaru płatnego urlopu? To możliwe.

Czytaj też: Pilotaż czterodniowego tygodnia pracy: to przedwyborcza ściema czy realny plan na niedaleką przyszłość? A może pomysł na katastrofę?

Kiedy urlop tak naprawdę nie jest urlopem…

Wszystko byłoby jeszcze znacznie prostsze, gdyby urlop był naprawdę urlopem. Jednak ostatnie lata, szczególnie od czasu pandemii, zmieniły tak mocno sposób wykonywania zadań w pracy, że wpłynęło to również na czas wolny. Francja jest krajem w coraz mniejszym stopniu przemysłowym, a w coraz większym – nastawionym na logistykę i usługi. Praca biurowa i usługi dominują w krajobrazie francuskiego rynku pracy, szczególnie w większych miastach. A jeśli tak, to znaczy, że zaczyna zyskiwać na znaczeniu również praca zdalna, przetestowana z powodzeniem w czasie pandemii.

Praca z domu lub z dowolnego miejsca w mieście to wygoda, ale też zobowiązanie do ciągłego kontaktu z firmą. To już na co dzień obciąża pracowników, połączonych z firmą na stałe smartfonem czy laptopem. Stąd postulaty wprowadzenia prawa do odłączenia od firmy, do wyłączenia telefonu. Ale niestety podobnie dzieje się na urlopach. Sondaż YouGov France pokazuje konsekwencje tej zasadniczej zmiany na rynku pracy, jaką jest upowszechnienie się pracy zdalnej w nowoczesnej, postprodukcyjnej gospodarce. Okazuje się, że ok. 50% pracowników pracuje w czasie urlopu.

„Powszechne wprowadzenie telepracy zwiększyło zróżnicowanie różnych aspektów życia; nie ma już ścisłej granicy między pracą a życiem poza nią”.

Tak twierdzi francuska badaczka rynku pracy, Claudia Senik, ekonomistka i profesor na Sorbonie. Tego typu mechanizm rzadziej występuje w sektorach produkcyjnych, gdzie obecność pracownika na miejscu jest konieczna. Francja ma w planach jakiś zakres reindustrializacji, ale zwiększanie potencjału produkcyjnego potrwa długo, a zapewne nie będzie to powrót do stanu z lat 70.-80. XX w. Przyszłością rynku pracy pozostanie więc zapewne praca zdalna. Czy jednocześnie zwiększy ona poczucie dobrostanu pracownika i zmniejszy presję na długie urlopy?

Na razie, według think tanku DARES, ośrodka badawczego ds. Badań, Studiów i Statystyki, z pracy zdalnej we Francji korzysta prawie połowa firm, a tego typu praca może dotyczyć nawet 26% pracowników, podczas kiedy jeszcze w 2019 r., przed pandemią, pracowało w taki sposób zaledwie 4% osób. W czasie pandemii było to ok. 50% osób. Co czwarty pracownik pracuje obecnie zdalnie co najmniej jeden dzień w tygodniu. Tak duża zmiana w systemie pracy wpływa również na to, jak pracownicy traktują urlopy wypoczynkowe. Być może długie urlopy nie są już największym atutem pracy.

A jak to wygląda w naszym kraju. Polacy też mają problem z wykorzystaniem urlopu, który im przysługuje. Osoby zatrudnione na etacie mają prawo do płatnych 26 dni urlopu, ale często się zdarza, że nie wykorzystują tego czasu i ociągają się z wybraniem całości urlopu. Zaległe dni w końcu muszą wykorzystać, ale często robią to niemal pod przymusem i niekoniecznie wtedy wypoczywają. Często i tak pozostają wtedy w domu, a nawet mają kontakt z pracą, więc zasadniczy cel urlopu, jakim jest wypoczynek i oderwanie się od pracy, nie do końca jest spełniony.

Skalę tego urlopu-nieurlopu zbadał w jednym ze swoich monitorów rynku pracy Instytut Randstad. Na poniższej grafice widać, że ok. jedna trzecia pracowników deklaruje, że w ciągu roku nie udało się im wykorzystać całości urlopu, przy czym częściej deklarują to mężczyźni niż kobiety, a także osoby młodsze w wieku 20-30 lat i te lepiej wykształcone, co najmniej z wykształceniem średnim.

Czy na urlopie rzeczywiście w pełni wypoczywają i odrywają się zupełnie od swoich zadań w pracy? Niekoniecznie. Badanie Randstad pokazuje, że wciąż mamy do czynienia z modelem zaangażowanego pracownika, który z różnych powodów, być może presji pracodawcy, a być może własnych obaw o to, żeby się nie narazić, odbiera na urlopie telefony z pracy albo prowadzić korespondencje mailową. Przy czym zdecydowanie częściej odbieramy służbowe telefony, robi to z różną intensywnością ponad połowa pracowników. Mniej niż połowa korzysta też ze służbowego kontaktu mailowego.

Im więcej technicznych możliwości kontaktu, tym niestety gorzej dla pracownika. W badaniu nie ujęto co prawda wiadomości tekstowych, ale na pewno dużo Czytelników z własnego doświadczenia zna sytuacje, w których na urlopie pracodawca kontaktuje się z pracownikiem za pomocą smsów czy innych wiadomości przekazywanych przez aplikacje smartfonowe. W świecie tak dużych możliwości kontaktu, nie ma nawet jak uzasadnić tego, że nie odebrało się wiadomości. Nawet na urlopie.

Czytaj też: Kto będzie rządził Polską przez kolejne lata? Niezależnie od tego, kto weźmie władzę, będzie musiał rozwiązać ten poważny problem finansowy

Nie tylko firmy, również budżet potrzebuje więcej pracy

Czy jednak to, że na urlopie i tak czasem jesteśmy trochę w pracy uzasadnia… skasowanie części urlopu? Przypominałoby to leczenie dżumy – cholerą. Jednak premier Francji powołuje się na potrzeby budżetowe. Francja zadłużona, a zadłużyła się, żeby jak najwięcej dobra wszelakiego dać swoim obywatelom, potrzebuje teraz pomocy i wsparcia od obywateli. François Bayrou wezwał społeczeństwo francuskie do mobilizacji. Nie będzie cięć wydatków socjalnych, ale w imię uzdrowienia finansów publicznych Francja powinna ustabilizować swoje deficyty. Premier chce zaoszczędzić w 2026 r. aż 43,8 miliardów euro.

W momencie prezentacji projektu budżetu na 2026 r. premier zapowiedział wprowadzenie środków mających na celu położenie kresu „klątwie” długu. Ostrzegł, że sytuacja może zbliżyć się do tej, w jakiej była Grecja w latach 2015–2019, kiedy koszmarnie zadłużona musiała ponieść ogromne koszty społeczne, takie jak „obcięcie emerytur o 30% i pensji urzędników o 15%”. O tych dwóch aspektach wspomniał Bayrou, sugerując, że może przytrafić się to rownież Francji. Wszystko przez nadmierne zadłużenie:

„Z każdą sekundą dług Francji rośnie o 5000 euro (…). Mamy obowiązek wziąć na siebie odpowiedzialność, ponieważ to ostatni przystanek przed przepaścią”.

To dlatego zaproponował rewolucyjne i kontrowersyjne działania, takie jak zlikwidowanie dwóch dni świątecznych wolnych od pracy czy zamianę piątego tygodnia urlopu na dodatkowo płatna pracę. Dzięki tym propozycjom, deficyt finansów publicznych ma się zmniejszyć z 5,8% PKB w 2025 r. do 4,6% PKB w 2026 r. Docelowo premier chciałby dążyć do sprowadzenia deficytu budżetowego do poziomu akceptowanego w UE, czyli poniżej 3% PKB, co – jego zdaniem – mogłoby się stać w ciągu 4 kolejnych lat, czyli do roku 2029:

„Wydajemy za dużo w stosunku do naszych dochodów” (…). Minęło ponad 50 lat, odkąd nasz kraj ostatni raz przedstawił zrównoważony budżet (…). Czy byłbyś skłonny zrezygnować z dwóch dni świątecznych, aby pomóc zmniejszyć deficyt budżetowy?”

Żeby zrealizować tak duże oszczędności, premier Francji zaproponował, żeby rok 2026 był rokiem „pustym”. Co to oznacza? Zamrożenie wydatków publicznych i świadczeń socjalnych na poziomie z roku poprzedniego, bez uwzględnienia inflacji, która ma wynieść około 1,4%. Wśród wielu propozycji oszczędności na poziomie funkcjonowania sfery budżetowej, administracji publicznej i samego rządu, znalazły się zachęty do intensywniejszej pracy. Diagnoza premiera jest taka – Francuzi za mało pracują:

„Musimy więcej pracować. Cały naród musi ciężej pracować, aby produkcja i działalność kraju jako całości były bardziej znaczące przez cały rok, aby poprawić sytuację Francji”.

Polska, która podobnie jak Francja została objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, na razie nie ma aż takiej ochoty, żeby oszczędzać. Co prawda rząd ogłosił stopniowo zejście z deficytem budżetowym w kolejnych latach, ale na razie deficyty puchną, a wraz z nimi – puchnie dług publiczny, który w tym roku może przekroczyć poziom 60% PKB. Zadłużenie publiczne dotarło nominalnie do ok. 2 bilionów zł. Czy przypadkiem również nam nie przydałoby się wołanie ze strony rządu o… oszczędności i więcej pracy? Tymczasem zbliża się kolejny okres wyborczy, który nie będzie temu sprzyjał.

Czytaj też: Superminister od gospodarki. Co powinien zrobić Andrzej Domański, żeby naprawdę był super i trafił do panteonu reformatorów polskiej gospodarki?

Taka sobie pogoda… lepiej zostać w pracy niż męczyć się nad morzem?

Wiele spraw w życiu jest kwestią naszych wyborów. Ale w wielu sprawach decydują za nas inni. Kodeks Pracy np. nie dopuszcza rezygnacji pracownika z części urlopu. jest to możliwe tylko w ściśle określonych sytuacjach, np. wtedy, gdy odchodzimy z pracy i pozostały nam do wykorzystania dni urlopu, których już nie damy rady wykorzystać. Mamy wtedy prawo do ekwiwalentu pieniężnego. W przypadku normalnej pracy osób zatrudnionych na etatach, urlop po prostu musimy prędzej czy później wykorzystać, nie możemy go spieniężyć.

Gdybyśmy za bardzo się opierali i zwlekali z wzięciem wolnych dni, to pracodawca może nas przymusić do wzięcia urlopu, bo sam odpowiada za to, żeby pracownicy nie rezygnowali ze swoich praw do dobrostanu urlopowego. Nie tylko musimy wykorzystać urlop zaległy z poprzedniego roku do końca września kolejnego roku, ale część urlopu powinniśmy wziąć w pakiecie dwutygodniowym, co ma nam pozwolić na odpoczynek pełną piersią i dokładne odstresowanie się od pracy. Różnie to bywa w praktyce, ale – takie są zasady. Formalnie urlop jest dobrem niezbywalnym.

Nikt nas na razie nie wzywa do rezygnacji z piątego tygodnia urlopu, ale gdyby była taka możliwość, kto z Czytelników chciałby zamienić cenne wolne od pracy dni na dodatkowe wynagrodzenie? Opłacałoby się?

Czytaj też: Epickie! Polacy w Wielkiej Brytanii zaczęli właśnie zarabiać… więcej niż rodowici Brytyjczycy! Jak to możliwe, jak to się robi? Co potrafią Polacy w UK?

Czytaj też: Prezes NBP pociesza udręczonych inflacją konsumentów: „wytrzymajcie, za 10 lat dogonimy Francję”. Oto cztery rzeczy, które w tym celu musimy zrobić. Drobiazg

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

PRZECZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT:

ile urlopu potrzebujesz

A może… nielimitowany urlop gwarantowany przez pracodawcę? Czytaj poniżej:

nielimitowany płatny urlop dlaczego nie wyszło

Przeczytaj też o tym jak testosteron może… zwiększyć Twoje wynagrodzenie:

czy testosteron wpływa na zarobki

———————————-

ZOBACZ NASZE WIDEOCASTY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

Źródło zdjęcia: Andri Klopfenstein/Unsplash/DALL-E/Maciej Samcik/Canva

Subscribe
Powiadom o
36 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RAFAL
8 miesięcy temu

Na synekurach , za dużą kasę będzie dużo chętnych do rezygnacji z urlopu . Szczególnie dla wybrańców o nienormowanych godz pracy . Pasożyty np pełniacy funkcje zarządcze w urzędach wszelkiej maści . Mnóstwo jest przykładów gdzie pasibrzuchy zbierają po kilka m- cy urlopu i przy zmianie władzy biorą po sto i więcej tys zł kasy ekwiwalentu . A urlop to oni mają kiedy chcą ,oczywiście nierejestrowany . Kto będzie rozliczał zarząd . Kadrowa ,która trzęsie się o pracę i jest na łasce w/w? Na pewno nie jest to dla steranych przeciętnych ludzi ,którzy ledwo powółcząc nogami i na środkach przeciwbólowych… Czytaj więcej »

Niko
8 miesięcy temu

Francuzi to nie Japończycy inna mentalność raczej bliżej im do Greków chyba😉jakby Żabka nie skakała 🤣…niektorzy Polacy znają temat 25% bezrobocia więc są zdolni do poświęceń (to zależy od sytuacji finansowej).dzisiaj pogoda to piekło więc nie każdy chciałby pracować😉

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Niko

A niektórzy właśnie by chcieli pracować, bo w biurze w korpo klimatyzacja 😉

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Najczęściej to ludzie chcą uciec do pracy przed wrednymi babami w domu i zagrodzie lub przed męzem pijakiem i bokserem .

Niko
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobre🤣

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Niko

Polacy wbrew pozorom to bardzo spolegliwy i wytresowany naród

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Coś się Panu pomyliło z Niemcami 😉

RafałX
8 miesięcy temu

Social, więcej socjalu, jeszcze więcej socjalu.
Wiadomo trzeba utrzymać miliony emigrantów ekonomicznych.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Czterodniowy tydzień pracy za te same pieniądze, sześciodniowy za większe czy jest jakaś trzecia droga? 😉

RafałX
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jest ale trudna. Ogłosić, że nie ma kołaczy bez pracy.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Cholera. Jak się to ogłosi to można przegrać w wybory. Bo ludziom się wydaje, że jak wybiorą do rządów ludzi, którzy mówią, iż są kołacze bez pracy, to rzeczywiście będą kołacze bez pracy 😉

Sławek
8 miesięcy temu

W Polsce jeszcze jesteśmy na dorobku, a juz byśmy chcieli zjadać owoce swojej pracy tak, jak ma to miejsce w krajach rozwiniętych (o wiele bardziej rozwiniętych od Polski). Juz teraz trudno znaleźć pracowników fizycznych, bo kazdy chce klikać w „kąkuter” na pracy zdalnej albo w klimatyzowanym biurze, a jednocześnie oburzamy sie, ze coraz więcej u nas ukraincow/azjatów itp. robotników. Jak dla mnie (a nie jestem pracownikiem biurowym/umyslowym) urlop wypoczynkowy mógłby być krotszy. Ewentualnie 26 dni płatnego urlopu powinno sie nalezec po ukończeniu 50 roku życia, bo wtedy juz można czuc zmęczenie i jest potrzeba dłuższego odpoczynku. Jako społeczeństwo jesteśmy jeszcze… Czytaj więcej »

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

My to już nawet zaczynamy pożyczać owoce, które chcemy zjeść. Skracanie czasu pracy powinno być domeną rynków, na których wydajność jest wysoka. Jeśli u nas 20% ludzi zarabia płacę minimalną, a ta płaca minimalna rośnie znacznie szybciej, niż wydajność pracy, to po pierwsze oznacza, że ludzie chcą (i muszą) przede wszystkim więcej zarabiać, a po drugie – że powinniśmy się zająć najpierw wzrostem wydajności, a potem dopiero skracaniem czasu pracy

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Najbardziej wydajność to rośnie tym co mają pow 10 k / m- c . Po socjologii,politologii ,historii i zarządzaniu . Urzędnik i w korpo zresztą też . Znajomi królika . Produktywność niesamowita do budowania okrągłych frazesów i poganiania tych co pracują za min lub niewiele więcej .

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Pytanie czy dyrektor jest dyrektorem ze względu na mądrość czy przez tzw. zasiedzenie

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Często jest po prostu pod kogoś podczepiony i/ lub ma dobrego protektora . Z mądrością niewiele ma to wspólnego . Oczywiście wyjątki się zdarzają .

Wojtek
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Bo praca umysłowa bardziej człowieka wykańcza niż praca fizyczna. Psychicznie, szczególnie jeśli robisz coś odpowiedzialnego. Fizycznie, bo siedzenie 8 godzin to dla układu krążenia jak wypalenie paczki papierosów, do tego bóle kręgosłupa jeśli o niego nie zadbasz, otyłość itd. Tak mówią mi także ci co zmienili pracę na produkcji na upragnione biuro. Znam kilka takich osób – mówią że myślały że praca fizyczna jest męcząca, ale jednak nie. Mój tata był odkąd pamiętam na kierowniczym stanowisku, ale zawsze w ruchu, tylko 1-2 godziny przy biurku. Odkąd pracuje 90% przy biurku, mówi że od 15 lat dopiero rozumie jakie to jest… Czytaj więcej »

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

To prawda. Jak piszę to się czasem bardziej pocę niż w czasie pracy fizycznej

Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Poproszę o źródło tych teorii. Bo mnie w szkole uczyli, ze mięśnie, ścięgna, stawy itd. (po pracy fizycznej) dluzej sie regenerują niż glowa po wysiłku umyslowym.

Karlos
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Sławku ale pracodawca nie płaci bo sciegna potrzebują regenracji tylko bo praca jest o danej wartości. Praca fizyczna jest prosta – gość właśnie kładzie mi płytki, żeby położyć plytki musi wykonać dany zestaw ruchów ileś tam razy, to nie jest atletyczny olimpijski wysiłek, człowiek się meczy jasne ale on nie wraca do domu jako olimpijczyk po kolejnych zawodach tylko jako pan Mietek z brzuszkiem który mial dzień jak co dzień. Na koniec dnia ten Pan doskonale wie ile metrów tych płytek jest w stanie położyć i łatwo mu porównać się „z konkurencją” i ich stawkami. No i co najważniejsze, nie… Czytaj więcej »

Last edited 8 miesięcy temu by Karlos
Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  Karlos

„regenracji”, „fizolą”, „pitem”, „mrognięcia okiem”… Tyś widział studia i pracę umysłową za 30k netto miesiecznie jak świnia… siodło.
Co do treści, to nawet nie chce sie komentować tych Twoich Mietków i olimpijczyków. Bo i nie ma czego komentować. Ledwo przebrnąłem przez ten bełkot.

Karlos
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

[CENZURA-red]

Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

I jeszcze, zeby nie bylo…
W swoim życiu pracowałem fizycznie, w tym praca zmianowa (nocki) i umysłowo (nawet po 12 godzin za biurkiem). Te dwa rodzaje aktywnosci zawodowej sa nieporównywalne pod względem wpływu na nasze zdrowie. Praca fizyczna niszczy człowieka szybciej i w większym stopniu niż praca za biurkiem.

Niko
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Najlepiej trochę fizycznie i trochę za biurkiem, balans musi być bo przegięcie tylko w jedną stronę nie jest dobre.

Rob
8 miesięcy temu
Reply to  Niko

Ditto. Ja na szczęście ugadałem z szefem taki zakres obowiązków, że mam i trochę stukania w komputer, i trochę bardzo lekkiej fizycznej, a do tego mogę w wolnej chwili dowalić sobie krótki, ale intensywny trening – i w życiu nie czułem się lepiej. Sporą część urlopu też zamieniłem na gotówkę, i obaj jesteśmy z szefem zachwyceni. Ale mnie akurat urlopy dłuższe niż długi weekend zwyczajnie męczą – za to często wyjeżdżam na weekendy.

Monika
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

I dlatego jest tyle wysokofunkcjonujących alkoholików?

Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  Monika

Współczuję otoczenia, w którym funkcjonujesz.

Optymista
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Sławek a ty jak twój bliski nie był kimś – np. alkoholikiem – to nie jesteś w stanie zapoznać się publicznymi statystykami określającymi skalę problemu?
W ogóle czemu agresywna cenzura na tej stronie dopuściła żeby Sławek w ten sposób szczekał na Monikę, zarzucając jej, że otoczenie jej bliskich to alkoholicy? Monika to jest w porządku, czy po prostu Sławek trafił, twoja rodzina to alkoholicy i dlatego jesteś z tym ok?

kol
8 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

To dlaczego na 1 miejsce do Urzędu Skarbowego w Lublinie jest 50 kandydatek, a do pracownika kostki brukowej czy sortowacza owoców 2-3 ?

Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  kol

Co ciekawe, to pracownik przy kostce brukowej/sortowaniu owoców zarobi więcej niż ten w urzędzie skarbowym.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Mniej chętnych do wyżej wycenianego stanowiska. Co to się porobiło? 😉

Sławek
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo jesteśmy coraz bardziej leniwi i chcemy, zeby ktoś odwalał za nas najcięższą robotę. Wolimy zarabiac mniej i siedzieć za biurkiem. Takie podejście widac szczególnie mocno wśród młodszych Polaków. Ludzie w wieku 40+ nie boją sie pracy, natomiast młodzież oczekuje, ze jakiś murzyn/ukrainiec odwali brudną robotę, ale jednocześnie sa przeciwko przyjmowaniu obcokrajowców. Taki dysonans.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

A tak, dużo w tym prawdy. Ciekawe do czego nas to doprowadzi

Karlos
8 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Bo jesteśmy coraz bardziej leniwi i chcemy, zeby ktoś odwalał za nas najcięższą robotę. No to o co się burzysz i płaczesz w komentarzach? Jest ktoś chętny zapłacić za pracę fizyczną, nie zmusza do niej bo nie może w Polskim systemie prawnym, nie porywa osoby żeby pracowała po jej stawkach, tylko po prostu daje fizolowi szansę na podjęcie decyzji czy woli moje stanowisko za 30 tysięcy złotych czy woli przyjemną pracę fizyczną za niecałą średnią krajową. I fizol mówi, „boje się ciężkiej pracy, poproszę fizyczną”. Ludzie nie układają kostki bo zostali zmuszeni do tego siłą tylko dlatego, że przejrzeli ogłoszenia,… Czytaj więcej »

Kolega zza biurka
8 miesięcy temu
Reply to  kol

Bełkot. Proszę o wytłumaczenie jak się określa ilość kandydatek na 1 miejsce? Jak w zeszłym roku zatrudniałem stażystów to wpadło 16 cv z których rozważyliśmy 4, w tym roku było ponad 50 głównie (czy dlatego, że praca na stażu stała się 4 krotnie prostsza jak twierdzisz?) a może dlatego, że zeszłoroczny staż się udał i pocztą pantoflową rozeszło się, że jesteśmy fajnym działem, z fajnym szefem, w zdrowej firmie i stąd wysyp ogłoszeń, z których znowu wybraliśmy perełkę. Z drugiej strony moja żona pracuje w takiej firmie, że mimo iż potrzebują osoby o bardzo specyficznych umiejętnościach (a jeszcze publikują widełki… Czytaj więcej »

Last edited 8 miesięcy temu by Kolega zza biurka
kol
8 miesięcy temu

Czyli lepiej nic nie robić i żyć z socjalu, pracownikowi zabierze się urlop aby pracował wydajniej. Przecież to się nie może udać..

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu