23 lipca 2025

Superminister od gospodarki. Co powinien zrobić Andrzej Domański, żeby naprawdę był super i trafił do panteonu reformatorów polskiej gospodarki?

Superminister od gospodarki. Co powinien zrobić Andrzej Domański, żeby naprawdę był super i trafił do panteonu reformatorów polskiej gospodarki?

Andrzej Domański będzie nie tylko ministrem finansów, jak dotychczas, ale również ministrem odpowiedzialnym za całą gospodarkę. Będzie więc już nie tylko „głównym księgowym”, ale też kreatorem polityki rządu w dziedzinie inwestycji i rozwoju. Kluczowej, bo tylko udane inwestycje w infrastrukturę, energetykę, nowe technologie i obronność pozwolą Polsce wyjść z korkociągu długów bez konieczności cięcia świadczeń społecznych. Co powinien jak najszybciej zrobić nowy superminister, żeby…  zasłużyć na miejsce w panteonie wielkich poprzedników?

Nowy rząd premiera Tuska będzie szczuplejszy i ma być sprawniejszy w podejmowaniu decyzji. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, bo nadal jest to rząd koalicyjny, złożony z partii o różnych poglądach i różnych celach. Większa sprawność ma dotknąć zarządzanie gospodarką – Andrzej Domański będzie nowym superministrem do spraw finansów i gospodarki, a Miłosz Motyka ma rządzić ministerstwem energii i przemysłu.

Zobacz również:

To niezwykle ważny „kawałek” rządu, bo odpowiada za przestawienie zwrotnicy całej polskiej gospodarki z konsumpcji na inwestycje. Gigantyczne dziury w zeszłorocznym i tegorocznym budżecie (w sumie niecałe 500 mld zł) oraz zbliżająca się w dużym tempie ściana w postaci „pękających” limitów zadłużenia (mamy już 2 biliony długu i co dziesiąta złotówka dochodów podatkowych przeznaczana na odsetki od wyemitowanych obligacji) – to problemy do natychmiastowego rozwiązania.

Albo przekierujemy ogromne pieniądze (setki miliardów złotych rocznie) na inwestycje i zrobimy to dobrze, rozpędzając gospodarkę (która dzisiaj zaledwie pełza) i zwiększając wpływy podatkowe, albo… będzie trzeba ciąć transfery socjalne i podwyższać podatki – a to byłby ostatni gwóźdź tego rządu do trumny. Czasu, żeby pokazać jakość, jest mało – najwyżej dwa i pół roku.

Wzrost gospodarki – dzięki inwestycjom – realnie o 4% rocznie przekładałby się na 60-70 mld zł rocznie wyższych wpływów z podatków.  Za wygenerowanie tej poduszki finansowej, pozwalającej rządowi uniknąć cięć, a być może nawet zacząć realizować obietnice finansowe (np. ograniczenie podatku Belki, wyższa kwota wolna od podatku, zmniejszenie obciążeń dla przedsiębiorców). I właśnie rozpędzenie machiny wzrostu gospodarczego za pomocą pieniędzy z podatków będzie zadaniem, z którym zmierzy się nowy superminister Andrzej Domański.

Czy większy zakres obowiązków będzie oznaczał równocześnie większą samodzielność w podejmowaniu decyzji? Zobaczymy. Dziś wygląda na to, że superminister dostał do ręki władzę, która – jeśli zrobi z niej dobry użytek – może go wprowadzić do do panteonu znanych polskich polityków i ekonomistów, którzy po 1990 r. mieli szeroki zakres władzy i wykorzystywali go do forsowania swoich projektów zmieniania polskiej gospodarki. Co powinien zrobić superminister Andrzej Domański? Oto kilka pomysłów.

Czytaj też: Rząd ujawnił, w jaki sposób chce już za kilka lat zmniejszyć dziurę w państwowym budżecie o 70 mld zł. Kto zapłaci za zasypanie tej wielkiej wyrwy?

Czytaj też: Według danych MFW właśnie wkraczamy do grona 20 największych gospodarek świata. Co będziemy z tego mieli? I dlaczego nie chcą nas wpuścić do G20?

Jak to dawniej w polskich rządach z finansami i gospodarką bywało?

W decyzjach gospodarczych wolna i kapitalistyczna Polska miała mniej więcej taki debiut, jaki znamy z filmów Hitchcocka. Zaczęło się więc od trzęsienia ziemi w postaci planu Balcerowicza z roku 1990, a potem… cóż, bywało różnie. Ale przez bardzo długi okres kluczową rolę wśród ministrów odgrywał minister finansów, który bywał najczęściej wicepremierem i szefem Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, czyli rządowego ciała decyzyjnego w sprawach gospodarczych. Taką właśnie, silną pozycję mieli w rządach np. Leszek Balcerowicz, Marek Belka czy Grzegorz Kołodko.

Ministrów finansów było w ostatnich ponad 30 latach wielu i nie wszyscy zapisali się w świadomości Polaków. Są jednak nazwiska, które mocniej wybiły się na pierwszy plan, zresztą z różnych powodów. Do tej pory nie ma chyba konkurencji „plan Balcerowicza”. To określenie znają zapewne wszyscy Polacy. Ale Balcerowiczowi depcze po piętach „podatek Belki”, znany czytelnikom „Subiektywnie o Finansach” z dziesiątków artykułów na ten temat.

Ale czy wciąż porusza wyobraźnię „dziura Bauca”, związana z rekordowym ćwierć wieku temu – liczącym 100 mld zł – deficytem budżetowym, który przypadł na okres, kiedy szefem resortu finansów był Jarosław Bauc? Z kolei Jan Vincent-Rostowski, minister finansów w poprzednim rządzie Donalda Tuska, chciał trochę zaoszczędzić, ale został zapamiętany z nieco złośliwą intencją jako autor słów: „pieniędzy nie ma i nie będzie”.

Czasem w koalicyjnych rządach rozgrywały się wielkie batalie ekonomicznych samców alfa. Wielki spór o kształt polskiej gospodarki toczyli np. dwaj wicepremierzy i ministrowie rządu Jerzego Buzka – Janusz Steinhoff (gospodarka) z AWS i Leszek Balcerowicz (finanse) z Unii Wolności. Steinhoff był wielkim orędownikiem wsparcia państwa dla tradycyjnych przemysłów – górnictwa, hutnictwa, stoczni, a Balcerowicz w tym czasie promował swój kolejny plan oszczędności budżetowych, liberalizacji gospodarki i niskiego podatku liniowego.

Ministrowie finansów toczyli też wielkie spory z prezesami NBP. W mediach spory te zyskały swoją specjalną nazwę, używaną zawsze wtedy, gdy pojawiała się kolejna odsłona konfliktu. Miało dochodzić wtedy do sporu toczonego z dwóch stron ulicy Świętokrzyskiej. Chodziło o siedziby tych dwóch instytucji położone w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów, ale po przeciwnych stronach ulicy. Taki słynny spór toczyli np. Leszek Balcerowicz (jako minister finansów) i Hanna Gronkiewicz-Waltz (prezes NBP). Bank centralny musiał z trudem bronić swojej autonomii.

Spory z Leszkiem Balcerowiczem toczył również nieco ekstrawagancki ekonomista, kilkukrotny minister finansów i wicepremier Grzegorz Kołodko. Oszczędnościowej i liberalnej polityce Balcerowicza Kołodko przeciwstawiał wizje raczej etatystyczne z dużym wsparciem państwa w planach rozwojowych dla gospodarki. Balcerowicz, jako prezes NBP, zarzucał np. Kołodce, ministrowi finansów, że planuje zbyt wysokie deficyty budżetowe, co grozi wzrostem inflacji. Temperatura sporu była wysoka, ale był to spór na argumenty, a nie na emocje.

Ostatni raz duży zakres kompetencji gospodarczych skupił w swoich rękach ekonomista i polityk Zjednoczonej Prawicy Mateusz Morawiecki. Przez pewien czas był premierem i jednocześnie ministrem rozwoju i finansów. Pozazdrościł też Leszkowi Balcerowiczowi długofalowych wielkich programów i zainicjował projekt „Polski Ład”. Niestety – plan miał wady fabryczne nie do naprawienia, bo wprowadził chaos w rozliczeniach podatkowych, głównie dla firm. Rząd musiał pospiesznie łatać dziury, a krytycy i złośliwcy ochrzcili projekt mianem „Polski Nieład”.

Pełen spis ministrów finansów w kolejnych rządach można znaleźć na stronie www.gov.pl.

Czytaj też: Rząd ma projekt budżetu na 2024 r. Na rewolucję poczekamy. Są podwyżki dla nauczycieli i budżetówki oraz „babciowe”, ale kosztem większej dziury w kasie

Superminister: czy naprawdę będzie decydował?

Dawno już minister finansów czy minister ds. gospodarczych to nie były pierwszoplanowe funkcje w polskich rządach. Prawdopodobnie nawet większość z Was nie pamięta nazwisk kilku ostatnich ministrów finansów, tym bardziej ministrów ds. gospodarczych. Resort finansów z megaresortu, w którym decydował się kształt polityki gospodarczej rządu, już dawno temu skurczył się do funkcji czysto księgowych. Coroczne opracowywanie projektu ustawy budżetowej, kampanie rozliczania podatków i tyle. Wielkie batalie o politykę gospodarczą? Tego dawno już nie było.

Tym bardziej ciekawe są zapowiedzi premiera o utworzeniu wspólnej funkcji, która łączyłaby ogień z wodą. Ministra finansów, który tradycyjnie powinien być strażnikiem dyscypliny finansów publicznych i ministra gospodarki oraz rozwoju, który zarządza  dużą częścią gospodarki powiązanej z państwem i wydaje pieniądze na inwestycje w rozwój kraju. Udział sektora państwowego w polskiej gospodarce to ok. 25-30% w porównaniu z przeciętnym udziałem takich sektorów w krajach Unii Europejskiej na poziomie nieco poniżej 10%.

Charakterystyczne było jedno z pytań dziennikarzy skierowane do jednego z członków nowego rządu po ogłoszeniu przez premiera nazwisk nowych ministrów. Pytanie brzmiało: „To do kogo teraz mają przyjeżdżać z protestami górnicy?” I jest to pytanie, które pokazuje też ministrowi Andrzejowi Domańskiemu nowe perspektywy jego roli w rządzie. Nie tylko księgowy pochylony nad tabelkami budżetowymi i podatkowymi, nie tylko analityk finansowy rządu, od teraz – w większym stopniu polityk, który musi wejść w sam środek sporów sektorowych, czy pracowniczych.

Sama nazwa resortu „gospodarki” zniknęła z krajobrazu ministerialnego już w 2015 r., zastąpiona od tego czasu przez resorty z „rozwojem” w nazwie i rozwinięciem o słowa: infrastruktury, inwestycji, przedsiębiorczości, technologii… Nie wypaliła za to kompletnie koncepcja resortu przemysłu. Taki resort dumnie podobno funkcjonował przez ostatnie niemal dwa lata na Śląsku. Nie przetrwał. Schedę po nim obejmie Andrzej Domański.

Czytaj też: Ludwik Kotecki o stanie państwowego budżetu: co z wyższą kwotą wolną od podatku? Kiedy tańsze kredyty hipoteczne? Co z obniżkami stóp procentowych?

Andrzej Domański: superminister z „papierami” na panteon gwiazd?

Co musiałby zrobić nowy superminister, żeby zapisać się w panteonie gwiazd kreatorów polityki gospodarczej? Nie będzie to łatwe. Konkurencja jest spora. Chętnych do zarządzania  wielkimi projektami sporo – np. część programu rozwoju mieszkalnictwa prawdopodobnie trafi do rąk polityków Polski 2050. Energetyką będzie zarządzał Miłosz Motyka. Nie wiadomo co z programami wsparcia transformacji energetycznej w naszych domach (dopłaty do samochodów elektrycznych, do nowych źródeł ogrzewania, fotowoltaiki). Zgodnie z deklaracjami premiera, nowy superminister ma mieć spory zakres władzy i decyzyjności.

„To jest pierwsze tego typu przedsięwzięcie, chyba w całej naszej historii demokratycznej Polski, aby w jednym ręku skupić decyzje stricte gospodarcze i finansowe. Będzie jedno centrum działające transparentnie i będzie realizowało całościową politykę finansowo-gospodarczą”.

Andrzej Domański jeszcze dwa lata temu nie miał może dużego doświadczenia politycznego, był głównym ekonomistą Instytutu Obywatelskiego, czyli think tanku pracującego na rzecz Platformy Obywatelskiej, i ekspertem współtworzącym program gospodarczy tej partii.

Domańskiemu w czasie krótkiego jeszcze okresu działania w rządzie udało się zebrać krytyków po obu stronach sporu politycznego. Dla zwolenników dyscypliny finansowej jest nie dość skuteczny w kontrolowaniu dziur budżetowych. W dwóch firmowanych przez siebie budżetach zapisał rekordowe deficyty (pierwszy to korekta projektu odziedziczonego po Zjednoczonej Prawicy).

W budżecie na 2024 r. zaproponował deficyt w wysokości 184 mld zł, który po po nowelizacji wzrósł do 240 mld zł, podczas gdy rząd Mateusza Morawieckiego wpisał wcześniej 164,8 mld zł. Z kolei w kolejnym budżecie na 2025 rok deficyt wyniósł już rekordowe niemal 289 mld zł. Zadłużenie publiczne dotarło nominalnie do ok. 2 bilionów zł, a w relacji do PKB jeszcze w tym lub przyszłym roku możemy dojść do konstytucyjnej ściany na poziomie 60% PKB. Jednocześnie Polska została objęta procedura nadmiernego deficytu, więc powinna mocno ograniczać wydatki, a nie je zwiększać.

 

Krytycy z prawej strony zarzucają mu, że zablokował środki na działalność partii politycznych dla Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze inni mają mu za złe, że nie wprowadził dopłat do kredytów mieszkaniowych i nie „dowiózł” projektu wspólnego z resortem zdrowia obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Zmiany w składce zdrowotnej zostały nawet uchwalone, ale nie zostały zaakceptowane przez prezydenta Andrzeja Dudę. Nie przeprowadził też obniżki podatku Belki. Kolejnym sprawdzianem będzie trzeci w jego karierze projekt ustawy budżetowej, tym razem na rok 2026. Założenia muszą być gotowe do końca wakacji.

Czytaj też: Kto będzie rządził Polską przez kolejne lata? Niezależnie od tego, kto weźmie władzę, będzie musiał rozwiązać ten poważny problem finansowy

Co superminister powinien zrobić jak najszybciej? Oto lista

>>> Likwidacja lub ograniczenie podatku Belki. Podatek od zysków kapitałowych od lat krytykowany jest przez inwestorów jako jedna z barier rozwoju polskiego rynku kapitałowego. Jednak w obecnej sytuacji budżetu i w kontekście unijnej procedury nadmiernego deficytu rezygnacja z 10 mld zł rocznie dochodów podatkowych może być trudną decyzją dla ministra finansów. Dla ministra gospodarki – pewnie byłaby łatwiejsza. Zwiększenie skłonności Polaków do oszczędzania mogłoby podnieść potencjał finansowania polskiej gospodarki (zwłaszcza, gdyby te pieniądze skierować na finansowanie gospodarki).

>>> Plan na dochodzenie do wyższej kwoty wolnej od podatku. Tu superminister miałby poparcie nowego prezydenta Karola Nawrockiego, który w kampanii wyborczej zadeklarował chęć takiej ulgi dla gospodarstw domowych. To jedna z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej, niestety obecny stan budżetu mógłby tego nie unieść. Koszt takiej zmiany mógłby wynieść nawet 50-55 mld zł. Ale superminister może zaproponować plan stopniowego dochodzenia do realizacji tej obietnicy. Kwota wolna od podatku nie musi przecież wzrosnąć skokowo z 30 000 zł do 60 000 zł.

>>> Powrót do waloryzacji progów podatkowych. To nieco wstydliwy temat dla ostatnich ministrów finansów. Inflacja nie odpuszcza, choć jest już niższa niż dwa lata temu, ale waloryzacja byłaby dużą ulgą dla wielu podatników, którzy zbyt szybko obecnie wpadają w kolejny próg podatkowy. Brak waloryzacji przy tak wysokiej inflacji to faktyczna podwyżka podatków dla wielu podatników. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że skumulowana inflacja od początku 2022 roku, czyli od inwazji Rosji na Ukrainę, wyniosła już niemal 30%.

>>> Nowe produkty oszczędnościowe, odciągnięcie kapitału spekulacyjnego od kupowania mieszkań. Atrakcyjność inwestycyjna nieruchomości w ostatnich latach doprowadziła do niepotrzebnego wzrostu cen mieszkań i domów (albo przynajmniej się do tego przyczyniła). W Polsce to zjawisko przybrało już zbyt duże rozmiary. Potrzeba nowych produktów do inwestowania pieniędzy. Może największe polskie firmy powinny emitować obligacje dla zwykłych ciułaczy? Może trzeba wprowadzić REIT-y, czyli papiery wartościowe, które mogą polskimi oszczędnościami sfinansować budowę mieszkań? Może odważna strategia ożywienia warszawskiej giełdy?

Superminister powinien powiedzieć Polakom, jak mogą pomnażać swoje oszczędności i zaproponować inne drogi. Czy to już może czas na jakiś kolejny wielki impuls dla polskiej giełdy? Zamiast podatku Belki ściągającego kasę z ciułaczy kupujących akcje (podatek wszedł w życie wtedy, gdy kondycja polskiego rynku kapitałowego była wyjątkowo korzystna) – zachęty podatkowe dla inwestorów?

Oczywiście, projektów, które mogą przynieść sławę przyszłemu superministrowi jest więcej. Na uproszczenie czeka polski system podatkowy – jeden z najbardziej skomplikowanych i niesprawiedliwych na świecie. Wyeliminowanie „pasażerów na gapę” (czyli tych, którzy nie płacą podatków i składek na ZUS), wyrównanie opodatkowania dochodów z pracy, kapitału i majątku, ujednolicenie i uproszczenie skali podatkowej oraz opracowanie systemu wsparcia dla firm potrzebujących kapitału lub partnera do rozwoju. Gdyby taki projekt się udał, Andrzej Domański wszedłby do panteonu najważniejszych postaci polskiej gospodarki, tuż obok Balcerowicza. À vous de jouer!

PRZECZYTAJ TEŻ O WIELKIEJ POLITYCE:

czy warto oszczędzać w dolarze

imigracja

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZOBACZ NASZE WIDEOCASTY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

Źródło zdjęcia: strona gov.pl

Subscribe
Powiadom o
51 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
awo
9 miesięcy temu

Domański: Podatek Belki zostanie zmieniony. Projekt ustawy już w lutym (23.01.2024)
Domański: konkrety ws. podatku Belki po wakacjach (05.07.2024)
Domański: Podatek Belki będzie ograniczony. „Do końca roku kierunki zmian na rynku kapitałowym” (04.10.2024)
Domański: zmiany w podatku Belki przedstawimy w kwietniu (10.04.2025)
Domański: propozycje przed wakacjami. „Pojawiają się nowe koncepcje” (14.05.2025)
Domański: Informacje dotyczące propozycji zmian w tzw. podatku Belki w najbliższych dniach (30.06.2025)

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  awo

Okrutna lista. Ale jako superminister może będzie miał supermoce? 😉

Niko
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oby, zamiast w beton może będzie bardziej się opłacać inwestować na rynku kapitałowym może się doczekamy Gpw Great Again 😀

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Niko

Trzymamy kciuki i dmuchamy pod żagle, ale obiektywnie rzecz ujmując żaden sensowny plan się nie objawił…

Irek
9 miesięcy temu
Reply to  awo

I taka jest wiarygodność tego rządu. Rozczarowany

Kajo
9 miesięcy temu
Reply to  awo

No właśnie po powyższym powinno się pojawić zapytanie, dlaczego „nasz minister” dostał awans, gdy nic nie wprowadza i nic nie komunikuje (powiedzmy sobie, że podatek Belki nie jest jakimś wyrafinowanym instrumentem, więc jego reforma nie powinna stanowić problemu). Ironią jest, że najwięcej komunikatów statystyczno-finansowych można usłyszeć od… ADB 🙂

Ogólnie, ta „nominacja” jest idealnym podsumowaniem telenoweli pod tytułem „rekonstrukcja rządu”.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Kajo

To prawda, że podatek Belki obciąża ministra, ale ogólnie pozycja ministra finansów w polskich rządach była ostatnio słaba. Może więc nastąpi samorozwój?

Mateusz
9 miesięcy temu
Reply to  awo

Ile Domański za to otrzymał premii?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Warto zauważyć, że akurat w tej „branży” bycie urzędnikiem oznacza duże straty finansowe, bo tacy ludzie są rozchwytywani na rynku komercyjnym.

Mateusz
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyby był rozchwytywany i miał iść na stanowisko stratne dla siebie, to by nie poszedł. Jeśli poszedł, to stratny nie będzie, chyba, że to był mus.

Mateusz
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ubiegał się już o bycie posłem w 2019 ale dopiero w 2023 się udało zostać posłem. Po ministruje, po korzysta z czego się da w tym czasie, a potem za zasługi, podtrzymywania „optymalnego stanu finansów państwa” wyląduje gdzieś na intratnym stanowisku jakiejś w spółce, instytucji, fundacji w kraju albo gdzieś na wysokim stanowisku w UE, może począwszy od bycia europosłem.

ŁUKASZ
9 miesięcy temu
Reply to  awo

Domański, jak sama nazwa wskazuje jest specem od czasu przyszłego, tryb niedokonany – „domani” czyli jutro.
W skrócie: Domański – jutro będzie futro, a pojutrze będzie po futrze.

Sławek
9 miesięcy temu

Jak dla mnie pierwszą decyzją „superministra” moze być IPO akcji CPK, PGZ i Polskiego Standardu Płatnosci oraz emisja zielonych obligacji, z których pieniądze pójdą na elektrownie atomową i modernizację sieci przesyłowych.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Fajny pakiet pomysłów :-). Ale do CPK – zanim zrobimy IPO – bym pozyskał jakiegoś sensownego zagranicznego inwestora. Bo iść w inwestycję pod rękę z PPL-em, który ma kiepskie możliwości kredytowe, to trochę tricky 😉

mrn
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Inwestorzy (branżowi) byli za poprzedniego rządu…

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  mrn

Tak, z branży arabskiej i ruskiego sortu

mrn
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, naprawdę nie trzeba absolutnie każdej informacji dotyczącej poprzedniej władzy oskarżać o to o co Pan. Wydaje mi się, ze jednak faktem jest, że do CPK inwestorem mniejszościowym miało być konsorcjum firm branżowych, które po zmianie wladzy zostalo zamienione na PPL: CPK wybrało inwestora. „Chce wyłożyć do 8 mld zł na budowę” https://share.google/AKW9zle9MbTNxnc0U

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  mrn

Tak, te dwa fundusze były dobrym pomysłem, o ile CPK rzeczywiście ma być budowane.

kamel
9 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Skoro chcesz akcje CPK kupić, to może byłbyś zainteresowany czapką gruszek? Wierzba mi ostatnio obrodziła…
CPK jako projekt polityczny jest narażony na ciągły ostrzał oraz obstawianie swoimi. Potrzeba dwóch kadencji PIS, żeby to zbudować – zarabiać zacznie najwcześniej za 15 lat… Jakoś w okolicach wbicia pierwszego szpadla pod budowę elektrowni atomowej.

Oskar
9 miesięcy temu

myślałem, że na tej liście znajdą się progresywne podatki 🙂 chyba wcześniej doczekamy się legalizacji aborcji

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Ale podatki już mamy progresywne 😉

Oskar
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli jak ja na etacie zarabiam hiptotetycznie 15 tys brutto a jakiś adwokat zarabia 25 tys brutto to ten adwokat płaci procentowo więcej niż ja ?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Przy 15 000 zł brutto chyba się już wchodzi w drugi próg, więc od nadwyżki ponad 10 000 zł płaci się taki sam podatek (procentowo)

Oskar
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

wg powyższego to również adwokat, który zarabia 35 brutto płaci wyższe procentowo podatki niż ten adwokat co zarabia 25 brutto?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Oskar

No nie, przy takich zarobkach stawka podatkowa jest taka sama

Oskar
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdzie zatem ta progresja w opodatkowaniu? Możemy analizować różne przypadki – z jednej strony mamy adwokata na wynagrodzeniu 25 tys. zł brutto, a z drugiej lekarza na ryczałcie, który zarabia 35 tys. zł brutto. Czy w takim układzie lekarz płaci procentowo większe podatki? Podobnie, aby zrozumieć kwestie inwestycji: jeśli zainwestuję 500 tys. zł w akcje, będę płacić 19% od zysków i dywidend. Z kolei inwestując te same 500 tys. zł w nieruchomość, będę płacił 8,5% od zysków z najmu. Po 5 latach, po sprzedaży nieruchomości, nie zapłacę podatku, podczas gdy zyski z akcji będą zawsze obciążone stawką 19%.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Od kwoty 120 000 zł dochodu brutto płaci się 32% podatku. Czyli jeśli ktoś zarabia powyżej – procentowo płaci taki sam podatek od tego progu. Natomiast to oznacza, że jego efektywne opodatkowanie jest wyższe, bo większy procent jego dochodu jest opodatkowany stawką 32%, a mniejsza wchodzi w stawkę 12% lub kwotę wolną od podatku (do 30 000 zł). Sytuacja jest inna jeśli adwokat jest na podatku liniowym (czyli prowadzi działalność gospodarczą). Wtedy ich stawka jest taka sama.

Oskar
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

no to jest tak progresja czy jej nie ma? mówimy o całym systemie podatkowym a nie jedynie osobach, które się rozliczają na zasadach ogólnych…

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Jeśli rozumiemy progresję jako skalę podatkową, to w tym wypadku nie ma. A jeśli chodzi o efektywną stopę opodatkowania – to jest, ale niewielka

Piotr
9 miesięcy temu

Litości.. Mam przekonanie graniczące , że ten Andrzejek to Nikodem Dyzma rządów Tuska. Miętki do granic, mowa trawa, bez żadnych konkretów. Gada, pepla ale nie mówi nic wzpewnościąartościowego. Podatek Belki banał do zreformowania a zatrudnią Brzoskę. Wstyd się przyznać, że człowiek.za nimi stał i ich bronił oni nie mają jaj. Pis nie wiele powiedział jeszcze mniej pomyślał i już ustawa/ rozporządzenie było. Tu nawet power pointa jak u Pinokia nie ma!!!. Na co oni liczą. Pachnie mi to 2015 rokiem tą miałkością i bylejakością. Nic do przodu tyle czasu obiecują i już tylko głupiec im uwierzy!

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Dość szybko przekonamy się czy będzie konkret czy te nie.

Janek
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Konkret poparty obietnicami pojawi się za rok lub półtora, wraz ze startem kampani wyborczej

Piotr
9 miesięcy temu

Fujara nie minister, jeszcze jak słyszę Czażastego jaki to super fachowiec, że jak się z nim umówi na telefon na za pięć czwarta do zadzwoni na pewno. Dno i 7 metrów mułu a irytacja sięga zenitu. Może im gangus podrzuci jakiś projekt to będzie przynajmniej nad czym pracować… I tak tatka latka – dwa zlecą. I znowu będzie słychać wycie a PIS na to ZNAKOMICIE.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

No nie, słowność i punktualność to są rzeczywiście zalety. Inna sprawa, że dopiero w połączeniu z kreatywnością, determinacją i pracowitością powodują, że ktoś robi dobrą robotę. Ale bez słowności i punktualności to jest raczej niemożliwe 😉

kamel
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Czarzasty przyszły marszałek, który do samego sejmu dostał się na plecach lokalnego działacza z prawdziwymi zasługami i poparciem ludzi (posła Litewki).

Gdyby ten człowiek (Czarzasty) miał honor, to na marszałka sejmu wskazałby właśnie Litewkę – no ale nie oczekujmy jakichkolwiek standardów po niszczycielu polskiej lewicy.

Mike
9 miesięcy temu

Nie ma się kompletnie czym przejmować, bo Domański to tylko pionek, nie mający kompletnie nic do gadania. Zrobi to co Tusk i lobby mu powie.

Różnica to że zrobi to pewnie szybciej bo nie będzie musiał z nikim „konsultować”.

Niko
9 miesięcy temu

Chyba były jakieś obiecanki likwidacji podatku miedziowego który mocno obciąża Kghm🤔

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Niko

Ale przy podatku Belki taką „prowizorkę” szarpalibyście jak Burek szynkę 😉

Janek
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tego typu podatek jak miedziowy, bankowy czy od nadmiarowych zysków do okradanie Pana i mnie jako udziałowca, akcjonariusza i przyszlego emeryta. Podatek idzie cały do budzetu, pomniejsza zysk, wiec na dywidendy jest mniej lub wcale. A Państwo niedosc ze zabierze ekstra podatki to jeszcze weźmie nalezne dywidendy z tego co zostanie

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Janek

Oczywiście, pełna zgoda. Aczkolwiek jest inne pytanie: czy to może być lepszy pomysł na uzyskiwanie wpływów podatkowych niż inne (np. opodatkowanie pracy, czy przedsiębiorczości).

Szymek
9 miesięcy temu

Ten człowiek po pierwsze jest politykiem Tuska, a taki nie może być dobrym ministrem to primo. Secundo, nawet jeśli byłby niezależny to przy obecnych rządzących i w obliczu wyborów za 2 lata, nie ma szans by jakkolwiek zacisnął pasa rządowi. Nikt mu nie przegłosuje jakiejkolwiek ustawy choćby była lekiem na wszelkie „choroby gospodarcze”. A wracając do marzeń. Superminister obciąłby 800+, wywalił połowę KPRM, nie uwzględniłby głupich pomysłów rządzących i poszedł jedna z dwóch ścieżek. Ścieżka A – inwestycje które dadzą wymierne korzyści finansowe tj. elektrownie atomowe, fabryki amunicji i broni, CPK. Zaprzestanie corocznych podwyżek dla służby zdrowia bo niby %PKB… Czytaj więcej »

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Szymek

Proponowałbym Panu wytyczenie jeszcze jakiejś trzeciej, awaryjnej ścieżki, na wypadek gdyby te dwie były zbyt trudne 😉

Karol
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Awaryjna to taka jak zawsze 🙂 Byle do wyborów.

kkw
9 miesięcy temu

Odnosząc się do języka – nie będzie „superresortu” rozumianego jako jeden organizm ministerialny. Ministerstwa będą nadal dwa.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  kkw

Jeden król i dwa królestwa. Brzmi nawet lepiej 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu