15 sierpnia 2025

Żar leje się z nieba. Nie za darmo. Ile kosztują nas fale upałów? Oni to policzyli i ostrzegają przed zagrożeniami oraz… grzybami

Żar leje się z nieba. Nie za darmo. Ile kosztują nas fale upałów? Oni to policzyli i ostrzegają przed zagrożeniami oraz… grzybami

Gorąco? Jeśli marzycie o tym, żeby ta fala upałów się już skończyła, to musicie wiedzieć, że są ludzie, którzy pragną tego… jeszcze bardziej. I nie chodzi o mieszkańców południowej Europy czy Afryki, lecz o branżę ubezpieczeniową. Z najnowszego raportu globalnej firmy reasekuracyjnej Swiss Re wynika, że fale upałów są największym w krótkim terminie ryzykiem dla ubezpieczycieli. Swiss Re spróbowało policzyć, ile kosztują nas upały. Jest srogo

Na wieści ze świata ubezpieczeń w tych czasach warto patrzeć bardzo uważnie. Bo to w ubezpieczeniach – a przede wszystkim w cenach polis obejmujących różne ryzyka – będą się odbijały, niczym w lustrze, wszystkie nowe zagrożenia dla naszego życia i pieniędzy. Firmy, które nas ubezpieczają, muszą na bieżąco monitorować zmiany w ryzykach, uwzględniać je w nowych produktach, warunkach już oferowanych polis i w cenie składek – inaczej by zbankrutowały.

Zobacz również:

A my musimy mieć wystarczająco dużo oleju w głowie i kompetencji, żeby ocenić od czego powinniśmy się ubezpieczyć, a od czego musimy (i ile pieniędzy warto na to wydać). Jesteśmy coraz zamożniejsi, mamy więcej majątku, częściej inwestujemy i oszczędzamy – a wartość sprzedawanych ubezpieczeń rośnie znacznie wolniej niż nasze aktywa i zamożność. Największa luka ubezpieczeniowa – jak wynika z raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń – jest w ubezpieczeniach zdrowotnych (aż 125 mld zł) oraz w emerytalnych (75 mld zł).

Dlaczego ludzie nie ufają ubezpieczeniom?

Dużo o nowych ryzykach, które branża ubezpieczeniowa zaczyna uwzględniać w wycenie składek, mówi nowy raport szwajcarskiej firmy reasekuracyjnej Swiss Re, która specjalizuje się w ubezpieczaniu… ubezpieczycieli. Tegoroczny raport przedstawia osiem nowych ryzyk uznanych jako zasługujące na uwagę ubezpieczycieli z całego świata. Albo dlatego, że są nowe, albo dlatego, że są pilne. Zostały wybrane za pomocą technologicznych narzędzi wczesnego wykrywania sygnałów i danych pochodzących od naukowców.

W tym roku raport SONAR 2025 ostrzega przed pięcioma ryzykami strukturalnymi dla branży ubezpieczeniowej. Jednym z najważniejszych jest spadek zaufania konsumentów do ubezpieczeń, stanowiący kłopot dla wyceny wartości oferty ubezpieczeniowej w oczach ich odbiorców (ludzie nie będą kupowali ubezpieczeń, jeśli nie będą ufać w ich skuteczność).

Raport mówi też o inflacji społecznej. To zjawisko, w którym koszty roszczeń ubezpieczeniowych rosną szybciej niż ogólna inflacja. Przeważnie dzieje się tak ze względu na jakieś trendy społeczne i zmianę otoczenia prawnego. W Polsce firmy ubezpieczeniowe narzekają na to zjawisko w przypadku ubezpieczeń samochodowego OC.

Poza tym oczywiście na liście jest rewolucja technologiczna, która tworzy nowe ryzyka, przed którymi firmy i ludzie chcą się bronić, a także wyższa niż wynikałoby to ze statystyk historycznych śmiertelność, która utrudnia wycenę ubezpieczeń na życie (z drugiej strony rodzi się mniej dzieci, ale to raczej problem nie dotyczący ubezpieczycieli). Ludzie chorują częściej, umierają na serce i raka, a o przyczynach pewnie można byłoby mówić długo.

Z jakiego powodu umierają ludzie
Z jakiego powodu umierają ludzie

Najciekawsze są jednak nowe zagrożenia, które opisuje raport SONAR. Wśród nich dwa są najpoważniejsze i mogą uderzyć w branżę ubezpieczeniową w krótkim terminie. Pierwszym jest dezinformacja i deepfake’i, które podnoszą koszty walki ubezpieczycieli z oszustami. Branża ubezpieczeniowa się „zbroi” i inwestuje w technologię, żeby szybciej i lepiej wyceniać polisy i likwidować szkody, a przestępcy tę samą technologię wykorzystują do wyłudzania pieniędzy z polis.

Ile kosztują nas fale upałów? Szykujcie portfele

Ale największym „wschodzącym” ryzykiem są fale ekstremalnych upałów. Czyli to, co w ostatnich dniach obserwujemy w Polsce. SONAR 2025 podlicza, że straty roczne wynikające z uszkodzeń majątku przez ekstremalne ciepło i jego konsekwencje (m.in. uszkodzenia infrastruktury i nieruchomości) mogą w najbliższych 10 latach sięgać od 404 mld dolarów do 448 mld dolarów rocznie. Prawie pół biliona dolarów! Rocznie! To pół polskiego PKB.

W raporcie czytam, że rok 2024 był najgorętszy w historii pomiarów, a w lipcu zeszłego roku mieliśmy trzy najgorętsze dni w historii pomiarów. „Ekstremalny” upał to, zdaniem naukowców, taki stan, w którym temperatura jest wyższa niż w 90% dni w danym miejscu. W okresie od czerwca 2023 r. do kwietnia 2024 r. odnotowano 76 fal tak zdefiniowanych upałów w 90 krajach. Ponad 6 miliardów ludzi (około 78% populacji świata) doświadczyło co najmniej 31 dni ekstremalnych upałów w roku.

Od 1991 r. prawdopodobieństwo wystąpienia takich warunków wzrosło dwukrotnie. Ubezpieczyciele przewidują, że z tego powodu przedwcześnie będzie umierać więcej ludzi. Najpoważniejsze powody? Udar cieplny, problemy z nerkami (z powodu odwodnienia) i zaostrzenie istniejących wcześniej schorzeń, takich jak choroby układu krążenia i układu oddechowego. Te wszystkie konsekwencje nie są „wycenione” w raporcie, a więc nie uwzględnia ich sięgająca pół biliona dolarów rocznie kwota strat generowanych przez fale upałów.

A być może i to trzeba by wycenić, bo Swiss Re powołuje się na badania, z których wynika, że obecnie na świecie z powodów powiązanych z upałami umiera około 489 000 osób rocznie. Pół miliona na ogólną liczbę 60 mln ludzi umierających z różnych powodów w skali roku. Czyli masz – drogi Czytelniku – prawie 1% szans, że umrzesz z powodu przegrzania.

Fale upałów na świecie
Fale upałów na świecie

Poza bezpośrednimi efektami zdrowotnymi, fale upałów znacząco obciążają systemy opieki zdrowotnej — wzrasta liczba hospitalizacji, a infrastruktura medyczna jest przeciążona, co wpływa na pogorszenie jakości i szybkości świadczonej pomocy i powoduje „efekty drugiej rundy”, czyli kłopoty zdrowotne ludzi, którym nie udało się na czas dostać do lekarza.

Wpływ upałów na zdrowie może również zwiększyć liczbę roszczeń z tytułu ubezpieczeń medycznych, na życie i odszkodowań pracowniczych. Wzrośnie ryzyko odpowiedzialności cywilnej, bo pracodawcy i instytucje muszą zacząć uwzględniać ryzyko prawne związane z niezapewnieniem pracownikom i innym osobom środków chroniących ich przed skutkami upałów.

Poza bezpośrednimi stratami finansowymi wynikającymi z awarii sprzętu, strat w rolnictwie oraz zniszczeniami w wyniku pożarów rośnie ryzyko roszczeń z tytułu przerw w dostawie prądu oraz efektów zakłóceń działania infrastruktury transportowej, czy wodnej. To wszystko będzie – zdaniem Swiss Re – z roku na rok zwiększać wartość roszczeń z tytułu szkód majątkowych.

Swiss Re uważa, że najbardziej zagrożona konsekwencjami upałów będzie branża energetyczna (wyższe ryzyko awarii i blackoutów). Temperatury powyżej 30°C obniżają wydajność elektrowni oraz efektywność paneli słonecznych i turbin wiatrowych. Na ryzyku jest też transport (utrudnienia w świadczeniu usług wynikające z deformacji nawierzchni dróg, uszkodzenia torów kolejowych i mostów) oraz telekomunikacja (centra danych i sieci narażone są na przegrzewanie się, co może skutkować awariami i obniżeniem jakości usług).

Czytaj też o nowym rodzaju ubezpieczenia: oto polisa od… złej pogody nad morzem

ubezpieczenie od złej pogody nad morzem

Fale upałów „uruchomią” nowego wroga: grzyby

No i oczywiście rolnictwo (straty w plonach oraz wyższa śmiertelność zwierząt hodowlanych) oraz budownictwo (częstsza korozja, większa rozszerzalność elementów konstrukcyjnych, co może zagrażać stabilności i trwałości obiektów). Raport Swiss Re podaje też jeszcze jeden czynnik ryzyka, który dziś jest bardzo trudny do wycenienia. To… grzyby, które świetnie adaptują się do wyższych temperatur. To oznacza ryzyko strat w uprawach i zakłóceń w dostawach towarów i większą liczbę roszczeń związanych z pleśnią z powodu powodzi i wilgoci.

„Widzimy dwa główne obszary potencjalnych strat związanych z grzybami. Pierwszy z nich wynika z adaptacji grzybów do wyższych temperatur i ich rozwoju w nich, w tym u ludzi i innych zwierząt stałocieplnych. Drugim jest nadużywanie fungicydów, co prowadzi do rozwoju wielu patogenów grzybowych opornych na wiele leków”

– piszą w raporcie SONAR 2025. Ich zdaniem w ubezpieczeniach majątkowych i na życie grzyby mogą mocno namieszać, bo rozprzestrzenianie się zakażeń grzybiczych opornych na leki potencjalnie stanowi rosnące ryzyko wypłaty świadczeń. Swiss Re uważa, że ekstremalne fale upałów będą zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i intensywnym. I że będą stanowiły coraz bardziej poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi, stabilności funkcjonowania biznesów oraz całej gospodarki.

Raport alarmuje, że potrzebujemy szybkiej adaptacji do zmian klimatu — m.in. poprzez modernizację infrastruktury, wprowadzenie standardów bezpieczeństwa pracy podczas upałów, inwestycje w technologie chłodzenia i monitoringu ryzyka. A branża ubezpieczeniowa zapewne zacznie dostarczać nowe typy ubezpieczeń, które będą obejmować ryzyko strat nie tylko w wyniku powodzi, gwałtownych ulew i gradobić, pożarów i huraganów.

Będziemy kupować też ubezpieczenia od skutków niebezpiecznych fal gorąca. Przede wszystkim będzie kupował je biznes, bo on jest narażony na spowodowane gorącem przerwy w funkcjonowaniu. Ale my też. O ile branża ubezpieczeniowa nauczy się właściwie je wyceniać. Z całą pewnością na koniec to do nas (jako podatników albo płatników polis) będzie przychodził rachunek za konsekwencje upałów. Przepraszam jeśli zepsułem komuś humor na plaży…

A może bardziej bać się… powodzi?

Ubezpieczyciele spierają się o to, czy największym zagrożeniem są fale upałów czy powodzie. Natomiast są zgodne w tym, że zmiany klimatyczne spowodowane przegrzewaniem się Ziemi przyniosą w Europie podwojenie się kosztów różnych katastrof naturalnych (spowodowanych powodziami, huraganami, pożarami lub suszą) do 2050 r.  Huragan „Ida” w USA kosztował 65 mld dolarów, a powódź „Bernd” w Europie przyniosła 54 mld dolarów strat (z czego tylko jedna czwarta była ubezpieczona). Burze śnieżne i fale mrozów w USA „wyceniono” na 30 mld dolarów, a powódź w Chinach na 15 mld dolarów.

Z raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że za 20-25 lat będziemy wydawali na pokrywanie strat z tytułu różnych tego typu „eventów” – z kieszeni prywatnych ofiar, państwa, czyli podatników, oraz firm ubezpieczeniowych – co najmniej 50-60 mld euro rocznie. To kilka procent obecnych budżetów najbogatszych państw i kilkanaście procent budżetów krajów biedniejszych (takich jak Polska).

W 2100 r. tych strat będzie w Europie już siedem razy więcej niż dziś – mówimy więc o pieniądzach sięgających 200 mld euro rocznie (jedna piąta budżetu najpotężniejszych dziś na kontynencie Niemiec i więcej niż cały budżet państwa polskiego). Albo kwocie odpowiadającej wartości tych pieniędzy dziś. Gdyby te trendy rozciągnąć na cały świat (a dlaczego by nie?), mówimy o kwocie 1,4 biliona dolarów pożeranych przez straty spowodowane zmianami klimatu i katastrofami.

Więcej na ten temat czytaj w tekście poświęconym raportowi PIU: Firmy ubezpieczeniowe oszacowały koszt katastrofy klimatycznej. I mają dla nas kilka rad. Oto długoterminowa prognoza pogody dla naszych portfeli

Czytaj też ciekawe artykuły o ubezpieczeniach:

błąd na wakacjach dotyczący polisy

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

SPRAWDŹ SAMCIKOWE RANKINGI BANKÓW:

Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.

——————————-

zdjęcie: Alexas Fotos/Pixabay, Canva

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RAFAL
8 miesięcy temu

Zostawmy w Polsce nasze,, swary i kłótnie głupie ” o rzekomy upał . Lato przyszło w naszym kraju 14.08 i zakończy się ok 20.08. A za ok m-c trzeba zacząć dorzucać do komina . Także temat jałowy jeśli chodzi o PL.

Stef
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wg naukowców globalne ocieplenie nie oznacza wcale ze wszędzie bedzie ciepłej. Dlatego teraz uzywa sie globalne zmiany klimatu.
W skrócie zwiekszy sie amplituda temperatur.

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Łaskawe . Nie wiem dla kogo . Chyba dla wielbicieli angielskiej pogody .

Rafał
8 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Wolę to, niż 45 stopni w zachodniej Europie. We Francji ponad 20 dni z rzędu było ponad 30 stopni, absolutny rekord.

RAFAL
8 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Straszne . Dawnej to nigdy nie było fali upałow w Grecji , Hiszpanii , Włoszech . Było przyjemnie chłodno . Nie było pozarów i wichur . Było w sam raz. I ludzie byli mili i gościnni . Absolutny rekord w jakim interwale czasowym ? 3000 lat , czy 30 lat ?

Niko
8 miesięcy temu

O żesz! W dużych miastach jak Wrocław czy Warszawa dzisiaj jest piekarnik, pewnie można jajecznicę usmażyć na chodniku🤣a w nocy zonk nawet jak się chce przewietrzyć mieszkanko to żar, to karetki jedna za drugą wybudzają skutecznie, a nie każdy ma klimę przecież, nie ma to jak domek wśród zieleni zdala od miasta tu przynajmniej jest czym oddychać nawet w takie upalne noce.

TomR
8 miesięcy temu

71% procent powierzchni Ziemi to ocean i woda ma większą pojemność cieplną od lądów, więc większość ocieplenia trafia do oceanów. Docelowo może to oznaczać powrót do oceanu Canfielda, który dawniej był normą, przez 2 miliardy lat. Dolna część takiego oceanu jest martwa, nie ma w niej życia ze względu na brak tlenu. https://en.wikipedia.org/wiki/Canfield_ocean Obecnie tego typu struktura z martwą dolną częścią i wartstwą niebezpiecznych bakterii produkujących siarkowodór między warstwami jest w Morzu Czarnym https://www.britannica.com/question/Whats-notable-about-oxygen-levels-in-the-Black-Sea To gdzie jest warstwa niebezpiecznych bakterii siarkowodorowych zależy od temperatury – w przypadku dalszego ocieplenia warstwa niebezpiecznych bakterii ma szansę dojśc do powierzchni oceanu, co powoduje… Czytaj więcej »

Marco
8 miesięcy temu

Formuła ubezpieczeń komunikacyjnych OC jest mega spoko. Zdejmuje z ubezpieczającego konieczność czytania skomplikowanego OWU i w przypadku poszkodowanego ułatwia proces naprawczy – jedzie do ASO i nic go nie obchodzi. Ubezpieczycieli to boli, bo nie mogą omamić obietnicami najsłabszego tj. zwykłego człowieka, żeby później wszystko ograć w OWU, a dalej muszą się szarpać z ASO i ich prawnikami „sprawdzonymi w boju”. Tu widać jak na dłoni jak temu rynkowi zależy na transparnetności oferty i uczciwej wycenie szkód – wcale. Oby tak formuła nie uległa zmianie.

Marco
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No, nie. Bo dalej mogliby bić się na cenę. Zresztą, teraz też nie wszyscy kupują najtańszą.

Last edited 8 miesięcy temu by Marco
Moon
7 miesięcy temu

Pięć dni upałów w roku. Przy tych wyliczeniach niech uważają bo im zer w kalkulatorach zabraknie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu