26 października 2024

Dawać napiwki czy nie dawać? Czy napiwki w ogóle nagradzają dobrą jakość usług? Czy w ogóle mają sens? Zaskakujące badanie dzieli ten włos na czworo

Dawać napiwki czy nie dawać? Czy napiwki w ogóle nagradzają dobrą jakość usług? Czy w ogóle mają sens? Zaskakujące badanie dzieli ten włos na czworo

Jaki jest wpływ napiwków na jakość usług? Czy dając napiwki motywujemy pracowników do lepszej pracy lub nagradzamy ich dobą pracę, czy… wręcz przeciwnie? W sytuacji, kiedy wszystko wokół drożeje, warto przemyśleć swoje zachowanie: dawać napiwki, czy nie dawać? Są na ten temat ciekawe badania

Zaczęło się niewinnie – od drobnych kwot płaconych w XVI-wiecznych francuskich czy brytyjskich gospodach ich właścicielom za dobrą i szybką usługę. Potem napiwki stały się standardową opłatą płaconą przez klientów w bardzo wielu dziedzinach usług, a ostatecznie stały się nawet w niektórych krajach ukrytą częścią wynagrodzenia pracownika.

Zobacz również:

Czy prawdą jest, że zazwyczaj dajemy napiwek wtedy, kiedy jesteśmy zadowoleni z usługi? Ile osób uważa, że dawane napiwki mogą polepszyć jakość usług teraz albo w przyszłości? A może napiwki mają zupełnie neutralny wpływ na to, w jaki sposób wykonywana jest praca w usługach? A jeśli tak – to po co właściwie dawać napiwki?

Czy pracownicy obdarowywani napiwkami bardziej się starają? A może zapamiętają nas i następnym razem jeszcze lepiej nas obsłużą? A może to raczej my liczymy na to, że karma wróci – jeśli my damy napiwek w jednym miejscu, to w innym miejscu jakiś inny pracownik dołoży jeszcze większych starań, żeby przychylić nam nieba? A może uważamy, że kelnerzy i taksówkarze są niedopłaceni i chcemy im wynagrodzić ich ciężką i słabo płatną pracę? Co na to nauka?

Dwie francuskie ekonomistki – Brigitte AuriacombeVéronique Cova – przeprowadziły 30 ankiet wśród osób wykonujących usługi w branżach, w których zazwyczaj daje się napiwki. Postanowiły zbadać, jakie relacje łączą klientów i personel, i czy te relacje w kontekście dawania napiwków mają na pewno charakter czysto ekonomiczny i oparte są na chęci dodatkowej zapłaty za szybką i dobrą usługę lub na motywacji do lepszej pracy w przyszłości.

To badanie może ułatwić ostateczną decyzję – dawać napiwki, czy ich nie dawać? Ważny oczywiście jest kontekst i nasze indywidualne wyczucie sytuacji, a okazuje się, że sporo zależy od nas jako klientów i możemy umieścić swoje decyzje w jednym z czterech standardowych typów relacji z usługodawcą. Jeśli wiemy, z jakim typem relacji mamy akurat do czynienia, decyzja o napiwku będzie łatwiejsza. Zatem do dzieła!

Czytaj też: Paragon grozy w restauracji to nie wina kelnera. Dajecie napiwki? W Polsce są częścią szarej strefy, w USA – składnikiem wynagrodzenia. Który pomysł lepszy?

Komu i za co dajemy napiwki? Czy w ogóle dajemy je za „coś”?

W Stanach Zjednoczonych napiwki są od dekad bardzo rozpowszechnione w wielu sektorach gospodarki, oczywiście w branży hotelowo-gastronomicznej, pojawiają się w nowych sektorach, takich jak opieka zdrowotna i wolne zawody. Traktowane są często jak mniej lub bardziej ukryte wynagrodzenie, co wpływa na wynagrodzenie główne płacone przez pracodawców. Ten zwyczaj wpływa na to, że wysokość napiwków jest regulowana przez oficjalne przepisy. Chodzi o to, żeby ogólne wynagrodzenie zgadzało się z przepisami o płacy minimalnej za godzinę. W takiej sytuacji klient nie ma wyjścia. Napiwek bezwzględnie musi zostać opłacony.

Literatura naukowa rozróżnia dwa rodzaje napiwków w zależności od tego, czy opisują to zjawisko ekonomiści czy… psychologowie. Według badań ekonomicznych, napiwek istnieje tylko po to, aby zapłacić za usługę. Ale według badań psychologicznych, klient zostawia napiwek również po to,, aby podkreślić swoją przynależność społeczną, ale przede wszystkim – wykonać gest dawania.

Napiwki zazwyczaj są uważane za formę obdarowania osoby wykonującej usługę dobrze. Czyli powinien być to wyraz satysfakcji klienta z usługi. Jednak francuskim ekonomistkom to wydało się za proste. Postanowiły więc dokładniej przyjrzeć się temu, jaki jest związek między dawanymi napiwkami a jakością usługi. I czy w ogóle on istnieje. Ekonomistki przejrzały wszystkie dostępne praktyki związane z napiwkami. Chciały zrozumieć, jakie mają znaczenie dla tych, którzy dają napiwki i tych, którzy je przyjmują.  I czy te punkty widzenia w ogóle się krzyżują.

Podejście ekonomiczne uwzględnia sytuację, kiedy napiwek staje się częścią wynagrodzenia i ma z jednej strony zrównoważyć niewystarczające wynagrodzenie, a z drugiej strony ma zrównoważyć zbyt wysoki poziom cen usług. W ujęciu psychologicznym, klient zostawiający napiwek stara się raczej dostosować do normy społecznej, niż wyrazić satysfakcję z uzyskanej właśnie usługi. Psychologowie negują wręcz korelację między jakością usług a wskaźnikiem dawania napiwków.

Napiwki to w takim razie coś więcej niż zjawisko czysto rynkowe, to także praktyka społeczna i kulturowa zakorzeniona w interakcji pomiędzy usługodawcą, personelem i klientem. Są tutaj trzy równie ważne strony relacji. Dzieje się tak, mimo że bezpośrednio w dawaniu i przyjmowaniu napiwków uczestniczą dwie osoby, bez udziału pracodawcy czy właściciela.

Cztery sytuacje, gdy dajemy napiwki

Pierwsza sytuacja – gdy napiwek wynika z dobrego wykonania usługi. Symbolizuje uznanie ze strony klienta dla jakości wykonanej pracy. Już sama chęć przekazania napiwku jest równoznaczna z napiwkiem, a komplement lub pozytywne uznanie ze strony klienta też uważane jest za napiwek. Napiwek ma więc charakter symboliczny, a wysokość kwoty napiwku jest drugorzędna. Ta sytuacja wynika z zadowolenia klienta.

Druga sytuacjagdy napiwek jest dawany „z konieczności”, a jego kwota jest wynikiem różnicy między ceną, a ostatecznie wykonaną usługą. Ma ona charakter czysto pieniężny i w takich sytuacjach wydaje się konieczna, a nawet obowiązkowa. Tutaj komplement od klienta nie zastąpi napiwku. Chodzi często o sytuacje, w których usługa została wykonana extra, nie musiała być wykonana, a mimo wszystko klient ją otrzymał. To są często sytuacje, w których ci, którzy usługę wykonali, oczekują gratyfikacji, a jeśli jej nie ma, mają negatywne uczucia.

Trzecia sytuacjakiedy napiwki są normą w danym kontekście, ale nie ma związku między napiwkiem a wykonaniem usługi. Związek logiczny jest tu nieoczywisty. Są to bardziej napiwki rozumiane w kontekście relacji społecznej klient-pracownik i wyrażające pewną asymetrię tej relacji. Zależą od decyzji klienta, który może mieć różne motywacje. Decyzje o dawaniu napiwku lub niedawaniu są zazwyczaj systematyczne, czyli klienci konsekwentnie trzymają się swoich zasad postępowania.

Czwarta sytuacjakiedy systematycznie dajemy napiwki usługodawcom, zaś sama usługa schodzi na dalszy plan. Napiwek jest wtedy częścią relacji międzyludzkiej, która łączy dwie znające się osoby: klienta i kontaktującą się z nim obsługę. Dawanie napiwku jest oznaką wręcz przyjaznej więzi i solidarności, jaka istnieje między dwiema stronami tej relacji. W tym kontekście dawaniu napiwku nie towarzyszy żadne wyjaśnienie, np. co do jakości wykonanej usługi, chodzi tylko o to, że kwota napiwku przeznaczona jest dla konkretnej osoby wykonującej usługę.

Te cztery kategorie sytuacji zostały wyciągnięte przez naukowców z historii opowiedzianych przez osoby otrzymujące napiwki. Związek przyczynowo-skutkowy związany z jakością wykonanej pracy czy zadowoleniem klienta z usługi nie jest koniecznym elementem relacji dawania i przyjmowania napiwków. Jest tylko jednym z kilku czynników. Równie dobrze można wskazywać na zupełnie inne motywacje u osób oferujących napiwki. Trudno więc wykazać istotny związek ekonomiczny w tych relacjach.

Napiwek przeważnie nie wynika z jakości wykonania usługi

Wynagrodzenie i cena są płacone w ramach stosunków umownych: umowy o pracę, umowy handlowej. Ale między klientem a personelem wykonującym usługę nie istnieje żadne powiązanie umowne. Zdaniem naukowców kwestia dawania i przyjmowania napiwków może być rozumiana głównie w kontekście tych czterech powyższych relacji, a nie w kontekście jakości wykonywania usług.

Relacja klient-dostawca usług oraz umowa handlowa inicjują relację serwisową. Dochodzi do spotkania pomiędzy klientem a personelem, które jest niezbędne do wytworzenia usługi: spotkania te są epizodami relacji serwisowej. Podczas spotkania klient i osoba wykonująca usługę współdziałają na różnych poziomach. Dogadują ze sobą szczegóły techniczne, terminy, oczekiwane efekty, ostateczny zakres usługi i koszt. Współpracują również na innym bardzo ważnym poziomie – relacji społecznej i kultury. Chodzi o wyrażaną wobec siebie uprzejmość, życzliwość i oznaki szacunku.

Zarówno sytuacja 1., jak i 2. umiejscowione są w stosunku czysto usługowym, który ma miejsce w trakcie świadczenia określonej usługi. W obu sytuacjach samo wręczenie napiwku lub nie wynika z realizacji usługi. Obie strony tej relacji pozostają wobec siebie niezależne. Napiwki nie są celem ani zachętą, ale wyrazem uznania za dobrze wykonaną pracę, która jest celem samym w sobie.

Z kolei sytuacje 3. i 4. umieszczone są w trójstronnym systemie relacji klient/pracownik/dostawca, bez bezpośredniego powiązania z postępem świadczenia konkretnej usługi. W tych dwóch ostatnich sytuacjach napiwek konstruowany jest jako prezent od klienta dla personelu. Taki prezent ustanawia więź pomiędzy tymi dwiema stronami relacji, które w takim razie nie są już od siebie niezależne.

W sytuacji 3. strony relacji są definiowane przez ich rolę społeczną. Wysoka wartość napiwku podkreśla asymetrię tych ról społecznych i utwierdza związek władzy i zależności. Personel staje się wtedy zobowiązany wobec klienta. W sytuacji 4. następuje identyfikacja jednostek, a ich role społeczne schodzą na drugi plan. Napiwki są oznaką więzi przyjaźni i solidarności. Dyskrecja, z jaką wręczany jest napiwek oraz niska jego wartość podkreślają fakt, że ofiarodawca zrzeka się wszelkich wymagań wzajemności.

Napiwki: dawać czy nie dawać?

Kiedy motywacja do dawania opiera się na jakości otrzymanej usługi i chęci powiedzenia czegoś za pomocą gestów, a nie słów, dzieje się tak dlatego, że klient wybiera typ 1. opisanych sytuacji. Gdy motywacją do dawania napiwków jest chęć otrzymania dodatkowej usługi, wówczas klient uwzględnia napiwek w relacji umownej (sytuacja 2). Gdy motywacją do dawania jest dostosowanie się do normy społecznej i chęć wywarcia wrażenia, klient umieszcza napiwek w relacji społecznej (sytuacja 3). Jeśli klient daje napiwek ze współczucia i poczucia bliskości, dzieje się tak dlatego, że umieszcza napiwek w relacji międzyludzkiej, która łączy poszczególne osoby (sytuacja 4).

„Nasze wyniki potwierdzają, że satysfakcja klienta jest główną motywacją jedynie w jednej z czterech interpretacji. Pomaga to rzucić światło na sprzeczności dotyczące powiązania satysfakcja-napiwek.”

Trzeba jednak dodać, że ta pierwsza relacja niekoniecznie oznacza wysoką kwotę napiwku. Wyrażana pochwała jest traktowana często jako substytut nagrody pieniężnej, która sama w sobie nie musi już być znacząca. Napiwki nie są zatem redukowane do czystej funkcji motywacyjnej i ekonomicznej, wbrew temu, co dotąd twierdzili ekonomiści – uważają autorki badania.

Opisane sytuacje mogą pomóc w naszych „decyzjach napiwkowych”. Nie jesteśmy społeczeństwem tak bardzo jak Amerykanie przyzwyczajonym do dawania napiwków. jest to raczej kwestia ograniczona, głównie do usług gastronomicznych, a także przy wizytach u fryzjera czy przejazdach taksówkowych. W konkretnej sytuacji możemy sobie szybko przeskanować cztery opisane w badaniu sytuacje i nałożyć na kontekst, w którym akurat się znajdujemy. Powinno nam to ułatwić konkretne decyzje.

Czytaj też: Gotówka tak łatwo nie zniknie z naszego życia. We Francji zakochują się w niej… coraz młodsi konsumenci. Bo daje wolność

Źródło zdjęcia: Dan Smedley/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
157 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
1 rok temu

Przez 20 lat pracy tylko kilkakrotnie trafił mi się napiwek (ku wielkiemu memu zaskoczeniu), nie widzę zatem powodów, by komukolwiek napiwki dawać. Wysokość wypłaty jest problemem/winą pracodawcy, a klient nie ma powodów do ponoszenia dodatkowych kosztów z tego powodu – nie on zawinił.
Zatem nie daję i sumienie mam czyste. Próba wymuszenia/wyłudzenia napiwku czyni w moich oczach winnym tego, kto to robi.
Pozdrawiam.

Admin
1 rok temu
Reply to  Ppp

czyli nie daję „w ramach retorsji” 😉

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Pomimo że zjechałem ppp jak burą… to jednak ma on trochę racji. Doskonale sobie zdaje że system z napiwkami istnieje dlatego dlatego, że właściciel wierzy, że w tej sposób zarobi więcej. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby zrobić podsumowanie rocznego bilansu na zasadzie: 1 mln zł wpłaty za wykonane usługi. 120 tys zł napiwki. A następnie zrobić system motywacyjny który te 12% czyli 120 tys będzie rozdzielał na załogę (dzięki czemu ta nie będzie skakać tylko wokół pijanego pana który pewnie zostawi dużo, tylko zajmie się uczciwa obsługą wszystkich). Klient mógłby wtedy zaznaczać opinie o kelnerze na zasadzie np. 5… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

Niestety w restauracjach tak często jest: model biznesowy jest oparty na tym, że klienci dopłacą pracownikom (kelnerom)

Norbert
1 rok temu
Reply to  Ppp

Jako lekarz w publicznej placówce służby zdrowia nigdy nie dostałem bezpośrednio od pacjenta zapłaty, więc jak chodzę do sklepu to sobie biorę nie płacąc za nic. Nie moja wina, że się właściciel sklepu nie dogadał z nfz-em żeby płacił im za moje zakupy, to sprawa między sklepikarzem a państwem. Taka jest twoja logika…

Sławek
1 rok temu
Reply to  Norbert

Zmieniam zdanie. To nie frustrat. To jakiś cięższy przypadek…

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

Cieszy mnie że tak myślisz [CENZURA-red, nieeleganckie określenie w treści]

Norbert
1 rok temu
Reply to  Ppp

„a klient nie ma powodów do ponoszenia dodatkowych kosztów z tego powodu”
Czemu decydujesz za mnie? Nie ja zawiniłam ale jako człowiek o odpowiedniej kulturze i stanowisku doskonale rozumiem, że ten system powstał żeby taka biedota jak ty mogła zjeść po kosztach i człowiek na stanowisku jak ja mógł włożyć odpowiednią cegiełkę w wynagrodzenie tych ludzi jeżeli robią dobra moim zdaniem robotę.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Ppp

„Próba wymuszenia/wyłudzenia napiwku”
Jak można wyłudzić napiwek? Nie masz żadnego obowiązku go dać, sprzedawca może tylko poprosić, nie wyrwie ci tych pieniędzy, nie zamknie cię w piwnicy, [CENZURA-red]

Alf/red/
1 rok temu
Reply to  Norbert

Nie widziałeś nigdy kart dań z małym druczkiem „Do podanych cen doliczamy 10% napiwku”? To jest właśnie wyłudzenie.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Alf/red/

To jest właśnie przedstawienie oferty i wolę dużo taką właśnie opcje niż potrzebę zgadywania czy mam doliczyć 5%, 10% czy 50% żeby nie wyjść na neandertala.
Jak można coś wyłudzić wyraźnie przedstawiając ofertę?

Norbert
1 rok temu
Reply to  Alf/red/

Aha i alf/Red zauważ, że zapis „Do podanych cen doliczamy 10% napiwku” nie tylko nie jest wymudzeniem napiwku ci bardzo ważna dla klienta informacją. Bo gdy wchodzę do restauracji i widzę cenę dania no. 75 zł, to zakładam, że zgodnie ze społeczna normą będę musiał dobrego dopłacić jeszcze napiwek. Jeżeli restauracja napisze 82,50 to z jednej strony wygląda na droższa od swojej konkurencji zza rogu, a z drugiej strony i tak nie wiem czy mam zostawić napiwek czy nie. I tutaj taki zapis jest idealnym rozwiązaniem. Jasno mówi że cena to 75 + 10%, informuje cię że do takiej ceny… Czytaj więcej »

Alf/red/
1 rok temu
Reply to  Norbert

Póki co, to w Polsce nie ma konsensusu, że w danym sektorze płacimy napiwki, a społeczna norma nie jest przymusem. Więc to jest moja decyzja. Jeśli restauracja pozbawia mnie tej decyzji, to jest to wymuszenie. Po drugie, decydując się na wybór restauracji, patrzę na ceny w karcie, i nie szukam drobnych druczków (owszem, powinienem). Więc restauracja, która wymusza napiwek, jest w sposób nieuczciwy droższa niż tamci zza rogu, którzy nie wymuszają. Po trzecie, jeśli już o społecznych normach, to całkiem jawnie przyjmuje się, że napiwek powinien trafić do kelnera/kelnerki lub kucharza, a nie do właściciela biznesu. Nawet właściciele tak twierdzą… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Alf/red/

Ja bym to traktował jako informację – napiwek jest wliczony w cenę. W odróżnieniu od sytuacji odwrotnej, gdy istnieje oczekiwanie, że klient go zapłaci

Norbert
1 rok temu
Reply to  Alf/red/

„Jeśli restauracja pozbawia mnie tej decyzji, to jest to wymuszenie. ” No właśnie nie, to znaczy że restauracja zamiast kazać ci zgadywać ile zostawić napiwku i czy zostawić napiwek wlicza (tak jak wiele osób tutaj twierdzi) napiwek w cenie posiłki po czym prezentuje co to w taki sposób żebyś wiedział, że on jest już wliczony. Czyli uczciwie podaje Ci cenę posiłku. I to pokazuje, że wy cebularze nie macie problemu z tym że nie wiadomo ile zapłacić, czy płacić itd. tylko znajdujecie wymówki żeby komuś nie zapłacić za jego pracę. Najpierw płaczecie jak bobry że nie jesteście pracodawca więc nie… Czytaj więcej »

Radek
1 rok temu
Reply to  Norbert

„Do podanych cen doliczamy 10% napiwku”

To jest właśnie wyłudzenie. Niech podbiją każdą pozycję w menu o 10% i załatwione uczciwe.

Cennik w postaci kwoty x i na dole dopisek: 10% za obsługę, 5% za mycie naczyń, 2% za czysty obrus, 15% dla kuchni, a ja na koniec mam siedzieć i liczyć? 😀
Nie interesuje mnie – tak jak w sklepie – ile płacą za prąd, ile za sprzątanie, ile za wywóz śmieci. Interesuje mnie końcowa cena za produkt w którą wlicza się surowiec i cała usługa sprzedaży od dostawy do magazynu, przez wypakowanie na półki po obsługę przy kasie.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Radek

[CENZURA-red]
„Niech podbiją każdą pozycję w menu o 10% i załatwione uczciwe.”
Jak podbija każdą pozycję w menu czyli za obiad zamiast 70 zł, będzie napisane 77 zł, to klienci dalej nie będą wiedzieli czy mają dać napiwek czy nie. Tak jest jasne, że napiwek jest w cenie, jest wymagany w ramach zawieranej umowy i ile wynosi (gdybyś jednak chciał dać więcej).
[CENZURA-red]

Radek
1 rok temu
Reply to  Norbert

Nie czytasz dokładnie. Nikt nie ma problemu z dopiskami, że restauracja coś tam sobie JUŻ wliczyła: to jest akurat bardzo dobre podejście bo od razu widzę końcową cenę. Chodzi o restauracje, które podają jakąś cenę w menu, przychodzisz, siadasz i dopiero wtedy dowiadujesz się że „drogi kliencie, NA KOŃCU doliczamy opłatę za serwis 10%. Obowiązkowo.” Inna restauracja dolicza 15%, inna 20% a Ty masz siedzieć z kalkulatorem, sprawdzać te gwiazdki w menu i tracić czas na wyliczanki by dowiedzieć się się ile kosztuje obiad tu a ile tam i móc sobie wybrać. Jeśli dopuścimy do tego typu działań, to zaraz… Czytaj więcej »

Ppp
1 rok temu
Reply to  Norbert

Miny, dąsy, udawanie, że nie może znaleźć drobnych – słyszałem o tym kilkukrotnie, spotkałem się osobiście raz lub dwa. W USA podali nawet człowieka do sądu o to, że nie dał napiwku.
Zatem próby wymuszania, choć są u nas rzadkością i być może się z nimi nie spotkałeś – istnieją.
Pozdrawiam.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Ppp

Ooo pan władca świata już nawet będzie mówił kto ma obowiązek się uśmiechać i ile razy na minutę może wziąć oddech. [CENZURA-red]

Adama
1 rok temu

nie dawać

Admin
1 rok temu
Reply to  Adama

Gdyż? 😉

maciej
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyż? Czy jestem pracodawcą żeby płacić pracownikom? Niech sobie podniosą ceny jak ich nie stać na godne wynagradzanie pracowników, a najlepiej niech zamkną taką gównianą firemkę.

Admin
1 rok temu
Reply to  maciej

O, i dziękuję za uzupełnienie 😉

Norbert
1 rok temu
Reply to  maciej

[CENZURA-red, obraźliwe sformułowanie w treści]

Jan
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyż za usługę zapłaciłem w rachunku.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Jan

No właśnie norma społeczna mówi, że w rachunku zapłaciłeś za obiad, który ci podano, a za obsługę płacisz według uznania, wiedząc,. że norma społeczna jest 10%. A całe te twoje rozważania o byciu/nie byciu pracodawcą to zwykle cwaniactwo i typowo polskie cebulactwo.
[CENZURA-red., obraźliwy komentarz dotyczący klientów jednej z sieci fast-food]

Last edited 1 rok temu by Norbert
Sławek
1 rok temu
Reply to  Norbert

Frustrat… Rzuć to kelnerowanie i zajmij się pracą, gdzie pracodawca da Ci normalną pensję.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

Nie kelneruje:) ale też nie mam mentalności, że skoro moje wynagrodzenie nigdy nie będzie się składać z napiwku (na taki napiwek byłby dla mnie problemem bo zostałby uznany za łapówkę) to potrafię zrozumieć z czym zmagają się pracownicy restauracji. W mcDonaldzie nie wymagają napiwków idź tam zjeść.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

[CENZURA-red] Nie chcesz dawać napiwków nie dawaj. Ale jak dorabiasz do tego durna filozofię typu „ja nie dostaje napiwków to nie będę dawał” to przegrałeś dyskusje i cię jadę merytorycznymi argumentami.
[CENZURA-red]

Klient nie kelner
1 rok temu
Reply to  Norbert

Kłaniaj się w pas i mów tak jaśnie panie… to na pewno dostaniesz te wymarzone 10% o które tak walczysz piórem i klawiszami

Last edited 1 rok temu by Klient nie kelner
Norbert
1 rok temu
Reply to  Norbert

Nie obrażałem klientów mcDonalda, napisałem tylko tyle że nie muszą oni płacić napiwków, sieć ich nie wymaga i że jest to idealna restauracja dla frustratow, którzy pomawiają restauratorów o przestępstwo wyłudzenia.

K.T
1 rok temu

Próba badawcza n=14 i 30 przykładów to raczej mało istotne badanie. Po raz pierwszy mam wrażenie, że SoF zastosowało śmieciowe źródła.

Admin
1 rok temu
Reply to  K.T

O ile mi wiadomo – parę poważnych źródeł za granicą te badania cytowało. Poza tym badania jakościowe nie muszą mieć bardzo szerokich prób. Zresztą – umówmy się – to jest bardziej badanie psychologiczne (chociaż wykonane przez ekonomistki). Także bez paniki proszę. A jeśli ma Pan jakieś zastrzeżenia do meritum, to zapraszam 😉

gerlic
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Z całym szacunkiem – odpowiedzi kilkunastu respondentów kojarzą się bardziej z dyskusja „u cioci na imieninach”, a nie z badaniem opinii publicznej.
Już lepiej byłoby zrobić np. sondaż internetowy i z tego można wyciągać wnioski.
Jeżeli chcemy poważnej interpretacji to proszę, aby zbierać dane w profesjonalny sposób. Próba statystyczna to zazwyczaj około tysiąca odpowiedzi.
Sformułowanie „badanie psychologiczne wykonane przez ekonomistki” wskazuje na brak profesjonalnego podejścia i brzmi tak jak „diagnoza medyczna wystawiona przez mechanika samochodowego”.
Wszak „śpiewać każdy może..”, ale nie każdy powinien.

Admin
1 rok temu
Reply to  gerlic

A Pan miał w życiu cokolwiek wspólnego z badaniami opinii? Jeśli Pana zdaniem sondaż internetowy zapewnia wyższą jakość danych niż wywiady osobiste, to wydaje się, że nie ma Pan zielonego pojęcia o tej branży. Brałem udział w badaniach jakościowych i to są duże ankiety, z których można się znacznie więcej nauczyć o ludziach i ich zachowaniach lub motywacjach, niż z głupawych ankiet internetowych. Jeśli dobrze zrobione badania jakościowe spotkają się z fachową „obróbką” przez socjologa albo ekonomistę, który wie czego szuka – to badanie jakościowe na kilkudziesięciu osobach da znacznie więcej niż internetowe badanie opinii publicznej na 1000 ludzi.

gerlic
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

„przeprowadziły 30 ankiet wśród osób wykonujących usługi w branżach, w których zazwyczaj daje się napiwki”
Odpowiednio wybrana grupa zapewni nam wyniki, które są oczekiwane przez autora ankiety i będą zgadzały się z tezą, którą chcą udowodnić. Reszta społeczeństwa nie będzie miała możliwości się wypowiedzieć.
Tylko tyle chciałem powiedzieć.
Z drugiej strony ostatni spis powszechny był realizowany także przez internet, czyli jednak jest zastosowanie tych narzędzi zbierania danych w statystyce – nie mówię że jest to główny sposób zbierania opinii.

Admin
1 rok temu
Reply to  gerlic

Zgoda, odpowiednio wybrana grupa może dać odpowiednie wyniki. A w badaniach ilościowych – odpowiednio zadane pytanie przyniesie odpowiednie wyniki. Na koniec wszystko zależy od rzetelności

Jacus
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju odnośnie metodologii. Nie miałem z nimi do czynienia ale jako że znam się na wszystkim to pozwolę sobie na pewne spostrzeżenie 😉 W większości przypadków które zaobserwowałem jest to metoda Cawi. 1000 osób i ankieta internetowa. Po pierwsze podpiąć się mogą pod nie osoby które są zbieraczami nagród. Bo to że są za to nagrody to niezła patologia. Nie mowiac o rejestrowaniu sie wiele razy, czy innych osób po zwiększenie zasięgu. Po drugie taką ankietę można zlecać do skutku, aż łowcy akurat klikną inaczej. Po trzecie „ Badania ankietowe CAWI można realizować na bazie respondentów dostarczonych przez klienta”… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacus

No tak, generalnie przemysł badań na zamówienie ma się dobrze…

Andrzej
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dzień dobry Miłym Panom. Pozwolę sobie, jako samodzielny pracownik naukowy, włączyć się do dyskusji. W pierwszej kolejności rozróżniłbym terminy ankieta i kwestionariusz ankietowy, czego P.T. Autor artykułu nie był uprzejmy uczynić, wprowadzając zamieszanie pojęciowe. Obaj Panowie (Interlokutorzy) mają racje – istnieje narzędzie badawcze – „wywiad pogłębiony”, gdzie nie jest konieczne, aby próba badawcza była liczna (wystarczy nawet kilka sztuk). W innym rodzaju podejścia badawczego, istnieje narzędzie statystyczne „przedział ufności dla frakcji”, które określa minimalną liczebność próby (przy założonym progu błędu), gdzie wielkość populacji całkowitej jest nieznana (stosowane np. w przypadku wyborów w USA albo przez CBOS). Dalej, ekonomia i psychologia… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Andrzej

Panie Andrzeju, dziękuję za włączenie się do naszej rozmowy i wydanie „prawomocnego orzeczenia w sprawie”. Pozdrowienia!

IRR
1 rok temu

Nie wiem czy posługiwanie się francuskimi badaniami na temat napiwków jest dobrym pomysłem, ponieważ w kwestii napiwków co kraj to obyczaj. W Japonii znanej z bardzo wysokiej jakości obsługi próba wręczenia napiwku prowadzi do obrażenia się taksówkarza, pracownika restauracji itd. W USA brak napiwku prowadzi do obrazy. Za oceanem można zaobserwować nawet proceder wymuszania napiwków, który jest krytykowany przez samych Amerykanów.

Admin
1 rok temu
Reply to  IRR

No tak, to jest bardzo słuszna uwaga. Aczkolwiek te cztery modele, które narysowali, wydają się dość uniwersalne. Zapewne podział zachowań ludzi między te cztery warianty w każdym kraju będzie mocno inny

AdamIO
1 rok temu

Bedac na wakacjach w Turcji w 5* na All Inn chcialem byc mily i zostawilem na lozku napiwek. Nie duzo bo eurasa. W kolejnym dniu nie zostawilem i nie dostalem nowych recznikow mimo ze inne zabrano 😄
Przypadek lub przyklad dla zwolennikow teorii spiskowych.
W knajpach zostawiam 10%, chyba ze mnie olewaja.
Z napiwkiem jak z prezentem na slub. Jak cie stac to zostaw, szczegolnie w knajpach o srednich cenach gdzie obsluga zarabia ile zarabia.

Admin
1 rok temu
Reply to  AdamIO

Wie Pan, jedno euro napiwku to jest obraza, lepiej już nie dawać w ogóle.
Ja też staram się zostawiać, chyba że nie mam gotówki, a nie da się dopłacić kartą

AdamIO
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Parafrazujac: a czy ty wiesz Macieju ze miec euro i nie miec euro to razem dwa euro.
Winszuje podejscia co do kwoty. Mnie sie zawsze wydawalo ze lepiej dac miec cos niz nic.

Admin
1 rok temu
Reply to  AdamIO

Lepiej mieć niż nie mieć, ale dawanie w pięciogwiazdkowym hotelu jednego euro napiwku za sprzątanie (które – umówmy się – jest ciężką i nisko wynagradzaną pracą) to tak, jakbym taksówkarzowi dał 20 gr napiwku. Proszę uruchomić wyobraźnię, niektóre rzeczy mogą inaczej wyglądają jak się spróbuje stanąć po drugiej stronie

AdamIO
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Za przeproszeniem, kwestia napiwku jest kwestia uznaniowa ktora darujacego i darowanego nie powinna stawiac w zaklopotanie – niezaleznie od kwoty. Nie czuje sie z tym jakbym dawal jalmuzne. W zyciu probowalem robic roznych rzeczy wiec kwestie wyobrazni pozostawie w spokoju. Pierwszy raz jestem w Turcji a kwestie napiwku googlowalem i za biurem podrozy,
Cyt: „a personelowi sprzątającemu 10-20 lir za dzień” art z wrzesnia24

Jesli zostawia pan wiecej prosze bardzo, jesli mniej to nic mi do tego. Jak obdarowanemu nie odpowiada kwota zawsze moze odmowic/nie brac. Kwestia jak jest kwestia uprzejmosci.

Admin
1 rok temu
Reply to  AdamIO

No, ja bym się słabo czuł dając komuś kwoty rzędu 20 gr.

nessip
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

1EUR w turcji to nie jest 20gr 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  nessip

Wiem, kwotę podaję przykładowo – żeby obrazowo odróżnić napiwek (który powinien być kwotą zauważalną i dla dającego i dla „dawanego”) od jałmużny

Wiewiórka
1 rok temu
Reply to  nessip

Zwłaszcza,ze jak każdy da Euroska to już nie jest 1 a np 50 czy 100 E więc bez przesady-to już coś jest. Zawsze lepszy rydz niż nic zwłaszcza,że nieobowiązkowy

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

„(które – umówmy się – jest ciężką i nisko wynagradzaną pracą)”
To mam nadzieję że właściciel 5 gwiazdkowego hotelu dał osobie sprzątającej odpowiednio większa niż 1 euro pensje. Bo inaczej trochę głupio, że jeździmy po szanownym Panie Adamie, że nie zapłacił czegoś czego nie musi bo właściciel hotelu chce mieć w garażu 4 najnowsze modele BMW, a nie 3 i na uczciwe pensje nie zostało.

Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

To zupełnie inny problem czy właściciel dobrze płaci czy nie. Chodzi o to, żeby nie być eksportowym Januszeksem 😉

Piotr Ka
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Sugeruje Pan, zeby np. przy zamowieniu kawy za 12zl zostawic przynajmniej 10 zlotych napiwku? 🙂 Ja zostawiam 2 i nie mam z tym problemu. Mysle, ze z perspektywy kelnerki/kelnera 2 zlote sa wciaz lepsze niz zero.

Admin
1 rok temu
Reply to  Piotr Ka

Nie, sugeruję, żeby napiwek nie był obraźliwy ;-). 2 zł to jest OK, ale 20 gr. już nie bardzo

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

20 gr za wciśnięcie guzika brzmi ok.

Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

20 gr w ogóle nie brzmi OK. To nie jest napiwek (choć z tekstu wynika, że jest)

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

O tyle nie brzmi ok, że to rzeczywiście za dużo za wciśnięcie guzika i czekanie aż kawa wyleci.

Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

W niektórych zawodach trzeba dużo wiedzy, żeby wiedzieć który guzik nacisnąć 😉

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Zawód stacza w kawiarni, po góra godzinnym kursie obsługi ekspresu do kawy, do tych zawodów nie należy.

Olek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

No nie wiem czy obraza. W Egipcie czy Turcji codzienne zostawianie napiwku po 1 Euro obsłudze pokojowej nie nazwałbym obrazą. Przy tygodniowym czy 10 dniowym pobycie ile powinno się zostawiać codziennie?

Admin
1 rok temu
Reply to  Olek

Jeśli to jest 1 EUR dziennie to ma sens

AdamIO
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To skad to poprzednie oburzenie i osadzanie?

Admin
1 rok temu
Reply to  AdamIO

Taki mamy klimat

Zorro
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To teraz do takiego poziomu sprowadzamy dyskusje? A szkoda, bo jednak uwazalem ze reprezentuje Pan soba wiecej niz 99% internetowych „tworcow”.

Admin
1 rok temu
Reply to  Zorro

Do jakiego? Jeśli ktoś się publicznie afiszuje tym, że w pięciogwiazdkowym hotelu zostawił 1 euro napiwku i się dziwi, że wykonujący ciężką pracę pokojowy (albo pokojowa) nie docenił takiego januszowania, to niestety spotka się z moją surową oceną. Jeśli ten ktoś zostawia 1 euro dziennie to to łagodzi moją ocenę (ale jeśli ten ktoś się dziwi, że zostawił 1 euro i następnego dnia nie został obsłużony na dotychczasowym poziomie to znaczy, że to raczej była jednorazowa, januszowa donacja). Jeśli „sprowadzenie dyskusji do takiego poziomu” rozumiemy jako możliwość krytycznej oceny czyjegoś wpisu, to tak – właśnie na takim poziomie się tutaj… Czytaj więcej »

Marcin Staly Czytelnik
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja ze swojej strony moze dodam, ze srednia pensja w Turcji w hotelu to mniej niz 400 euro. Jak bylismy z rodzina w tym roku w Kemer to dla osob sprzatajacych w hotelu zostawialismy przez caly tydzien codziennie po 1-2 euro, ale juz na barze czy w restauracji dawalem po 5-10 euro i to sprawialo, ze zawsze obsluzeni bylismy priorytetowo a w restauracji codziennie ten sam kelner trzymal nam stolik w tym samym miejscu gdzie czekaly juz lampki wina i herbaty dla kazdego. Czasem warto te kilkanascie/kilkadziesiat pln poswiecic dla miejscowych to bardzo duzo a nam to raczej na zycie… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu

Zdecydowanie się zgadzam. Zwłaszcza, że to, co można dostać w zamian, jest znacznie cenniejsze niż pieniądze

K.T
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo wystarczy pojechac na prawdziwe 5* all-inclusive (na przykład do ośrodków Hyatta gdzie w ogóle nikt nie spodziewałem się napiwków. Ok, koszt wyjazdu pewnie będzie wyższy niż to tureckiego Januszotelu nawet gdyby zostawiać 300 EUR napiwku dziennie. Coś za coś.

Adzik
1 rok temu

to kojarzy mi się z łapówką – lepsze traktowanie często odbywa się kosztem innych. To konserwuje złe praktyki w krajach (nie tylko 3 świata). Kiedyś (teraz?) tak załatwiało się usługi w państwowych szpitalach. Było szczególnie korzystne dla bagatych pacjentów bo oficjalnie bagaty i biedny często płacą podobne podatki a łapówka już nie jest procentowym kosztem.

Admin
1 rok temu
Reply to  Adzik

Nie przesadzajmy, w ramach pewnych granic obsługujący pracownik ma prawo traktować kogoś trochę lepiej, a kogoś innego trochę gorzej – ale usługę wykonać.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić takiej etyki pracy.

Wiewiórka
1 rok temu
Reply to  Norbert

Oj ja też. Praca zawsze powinna być wykonana należycie niezależnie czy spodziewasz się napiwku czy nie. Każdego powinno obsłużyć się tak samo. niezależnie od tego ile zarabia. Czy jest znaną osobistością czy zwykłym smiertelnikiem

K.T
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Gratyfikacja po wykonanej usłudze – ok to napiwek. Gratyfikacja przed – niestety skłaniam się ku temu, że to jedzie łapówką.

maciej
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

No ja naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Zapłaciłem za pobyt w hotelu w cenie którego było sprzątanie. Nie potrafię pojąć dla czego mam płacić dwa razy za to samo. To jest chyba szczyt absurdu. Rozumiem, że jak płacę za powiedzmy za internet to powinienem też 10% dodawać do przelewu? Jeśli nie to czym to się różni?

Admin
1 rok temu
Reply to  maciej

Nikt nikogo nie zmusza do dawania napiwków. Daje ten, kto chce zrobić przyjemność osobie, która go obsługuje. Niektórzy ludzie nie czują potrzeby robienia przyjemności komukolwiek poza sobą, to się – owszem – zdarza

Paweł
1 rok temu
Reply to  Olek

Jeszcze zwróciłbym uwagę na zasadność dawania napiwków w bilonie w krajach które nie maja euro. U nas w kantorach za bilon euro płacą mniej. W Egipcie jest to bardzo cieżko wymienić. Obsługa zbiera bilon w paczki po 10 i chodzi potem i prosi o wymianę na „papierek”. Myśle, że dając napiwek warto troche się zastanowić, tak aby faktycznie „obdarowany” z tego skorzystał a nie musiał jeszcze kombinować, albo oddać za bezcen.
Można dać 1USD bo to wymienia (jak nie można kupić po 1 USD to można brać 10 i rozmienić na recepcji w hotelu)

Rafał
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A ile takiej pani sprzedającej wychodzi pensji za posprzątanie jednego pokoju? Myślę, że niewiele więcej niż to 1 EUR, więc konkretnie takie napiwki mogą podbić jej dniówkę.

Admin
1 rok temu
Reply to  Rafał

A mi nie chodzi o to ile to jest w pensji, tylko uważam, że albo daję napiwek albo nie daję. Ale nie daję jałmużny. Zresztą opisana powyżej reakcja „obdarowanego” potwierdza, że odbiór jałmużny jest inny niż odbiór napiwku.

Adzik
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Napiwek jak nazwa wskazuje ma być na piwo. Za 1 euro można piwo kupić. To już prędzej jałmużna powinna być wyższa a nie być synonimem ochłapów jak piszesz. W islamie jałmużna (zakat) wynosi rocznie ok.2.5% majątku (salda kont bankowych) !!!

Admin
1 rok temu
Reply to  Adzik

Ta egzegeza mnie nie przekonuje 😉

Sławek
1 rok temu

Nie daję napiwków nikomu i nie oczekuję, że ktoś będzie mi dawał napiwki. Mam jasno określony zakres obowiązków i pensję. Zgodziłem się na to i nie wymagam, żeby ktoś mnie „dofinansowywał”. Jeśli ktoś twierdzi, że za mało zarabia, to niech idzie po podwyżkę.
Jakiś czas temu zrobiła się moda na różne dziwne „skarbonki” ustawione przy kasach, do których klienci mają wrzucać napiwki. Według mnie jest to żenujące, a najbardziej żenujące są napisy na tych „skarbówkach”, typu „Na wakacje marzeń”, „Na nowe auto” albo wprost „Podziękuj obsłudze!”.

Last edited 1 rok temu by Sławek
Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

„Nie daję napiwków nikomu i nie oczekuję, że ktoś będzie mi dawał napiwki. Mam jasno określony zakres obowiązków i pensję”. Bo pewnie pracujesz w zawodzie takim jak mój, w którym ewentualne „napiwki” wyglądałyby bardziej jak łapówka. [CENZURA-red] Jakbyś powiedział że jesteś kelnerem w pijalni czekolady Wedla i odmawiasz wszystkich napiwków jakie oferują ci klienci i gardzisz kolegami, którzy je przyjmują to nawet byś mi zaimponował. Natomiast jeżeli jesteś mechanikiem samochodowym, który nawet nie ma kontaktu z klientem, bo na front deski siedzi Angelika żeby klienci poczuli się lepiej, to wyrzeczenie, polegające na tym że nie biegasz za mną i nie… Czytaj więcej »

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

„Zgodziłem się na to i nie wymagam, żeby ktoś mnie „dofinansowywał”.”
A jeżeli kelner w twoje knajpie zgodził się na wyraźnie określony zakres obowiązków icwymagridzenie w formie minimalna podstawa + napiwki? Bo to nie wygląda tak, że właściciel restauracji mówi pracownikowi, że będzie dostawał minimalna a pracownik oddolnie wymyśla napiwki.
[CENZURA-red]

K.T
1 rok temu
Reply to  Norbert

Pytanie tylko, czy klient przed podjęciem dezycji o przyjsckj do takiego miejsca został poinformowany że właściciel Januszuje. Jeśli tak, to nie ma problemu.

Jurek
1 rok temu

Amerykańskie podejście do napiwków to wypaczenie całej idei, bo tam proszą już o napiwek w kasie samoobsługowej. Z drugiej strony w restauracji kelner się naprawdę stara i tworzy atmosferę. Dla mnie sprawa jest dość prosta napiwek daje jeżeli jestem zadowolony z obsługi i atmosfery miejsca. Ale jeżeli np kelner tylko podaje jedzenie i zabiera puste talerze to nie dostaje nic. Ale jeżeli jest miła rozmowa, tzw klimat to dlaczego nie.

Ppp
1 rok temu
Reply to  Jurek

Z drugiej strony ja przy jedzeniu lubię mieć spokój i taki zagadujący kelner byłby dla mnie denerwujący – co byłoby argumentem za NIE daniem napiwku, gdybym w ogóle to rozważał. Ludzie są różni i potrzeby mają różne.
Pozdrawiam.

Jurek
1 rok temu
Reply to  Ppp

Jasne, ale to już kwestia wyczucia kelnera. Jeżeli szybko zrozumie, że nie masz ochoty na dalszą konwersacje to będzie ok.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Ppp

Jakbyś czasem chodził po restauracjach a nie tylko po tanich barach szybkiej obsługi to byś wiedział, że kelnerzy doskonale wiedzą że nie każdy lubi pogaduchy;) [CENZURA-red]

Jacus
1 rok temu

Przede wszystkim nie podano pytań ankiety. To niestety norma, nawet w głośnych artykułach. Pytanie ma kolosalne znaczenie. Bo inna ilość odpowiedzi pozytywnych będzie gdy zadasz pytanie:
– czy chcesz robić zakupy w niedzielę
– czy chcesz by ludzie pracowali w niedzielę abyś mógł zrobić zakupy?
Itd
Wracając do napiwków i pytania o nie to też można to analizować jak z alkoholem. Tak, czy nie? Oczywiście że nie, co nie zmienia faktu za garujemy z przyjemnością. Czyli wiemy jak powinno być, ale w praktyce robimy inaczej bo tak sami decydujemy.

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacus

W badaniach jakościowych tych pytań jest bardzo dużo, to są czasem wnikliwe rozmowy.
Porównanie napiwków z alkoholem kozackie 😉

Jacek
1 rok temu

Nie daje napiwków. Po dosyć dogłębnie zastanowieniu się kiedyś nad tematem uznałem, że NIE.

1. płacić ma pracodawca i to wraz ze składkami oraz podatkami. Jak płaci za mało to powinien płacić więcej albo stracić pracownika TO ARGUMET 90%

Pozostałe 10% to:
2. Nie lubię myśleć czy dać napiwek czy karać kelnera nie dając.
3. Nie lubię dywagowac ile dać.
4. Nie rozumiem czemu dawać w restauracji a w barze nie. Czemu dawać taksiarzowi a kierowcy autobusu nie… Itd

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacek

Ciekawie rozpisane 😉

AdamIO
1 rok temu
Reply to  Jacek

Ja tam pamietam ze w ppczatkowych latach 90 w PKSie sie dawalo napiwek.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Jacek

1. Tylko logika restauratorów jest taka. Oni nie chcą płacić każdemu 100% bo wtedy osoby dla których donoszenie ci dań nie jest pracą życia i spełnieniem życzeń, nie będą się starać. Więc pracodawca płaci o te 10% za mało, a ty dodasz te 10% jeżeli uważasz że ktoś wykonał właściwą robotę i ten kto pracuje ok wyjdzie na swoje, ten kto pracuje świetnie wyjdzie do przodu, a ten kto się obija zarobi minimum. 2. Też nie lubię dlatego przyjmuje, że kultura nakazuje doliczyć 10% jeżeli ktoś przy tobie lata i sobie żyje z tym. 3. Tu się mocno zgadzam. W… Czytaj więcej »

Radek
1 rok temu
Reply to  Norbert

„ 1. Tylko logika restauratorów jest taka. Oni nie chcą płacić każdemu 100% bo wtedy osoby dla których donoszenie ci dań nie jest pracą życia i spełnieniem życzeń, nie będą się starać” Możesz mieć rację. Za prowadzenie restauracji często biorą się osoby, które nie mają pojęcia o prowadzeniu biznesu a nieraz nawet o prowadzeniu biznesu gastronomicznego. Dobre firmy potrafią przeprowadzać ocenę pracowników i różnicować siatkę płac w oparciu o osiągane wyniki, doświadczenie, motywowanie innych pracowników, poczucie odpowiedzialności itp. Niech się restaurator zajmie swoim biznesem i pracownikami skoro bierze za to pieniądze a nie zrzuca swojej odpowiedzialności na klientów. Ale większość… Czytaj więcej »

Norbert
1 rok temu
Reply to  Radek

„Dobre firmy potrafią przeprowadzać ocenę pracowników i różnicować siatkę płac w oparciu o osiągane wyniki, doświadczenie, motywowanie innych pracowników, poczucie odpowiedzialności itp. ” Tylko zwróć uwagę na pewną rzecz. Kiedyś pracowałem w miejscu gdzie KPI to było ile produktuz który przejdzie kontrolę jakości wytworzę. Nie miało znaczenia czy to będzie 100% czy 200% jakościowej normy. Miała być spełniona minimalna jakościowa norma i lecimy ja ilość. W mojej obecnej firmie ciężko sformułować kpi bo to jest praca kreatywna. Jeżeli negocjuje z kimś warunki umowy to moje u pracodawcy ciężko postawić kpi na „wymyślił dodatkowy zapis w umowie, który chroni interesy firmy… Czytaj więcej »

Norbert
1 rok temu
Reply to  Radek

„Bo ich plan na biznes to płacenie pensji minimalnej i wyzysk pracownika”
tylko ludzie głosują portfelem. Zobaczy choćby oburzenie PPP na informacje że napiwek jest w cenie i wynosi 10%. Skoro ppp czy tam inny alf twierdzi że to jest wymuszenie i idzie do restauracji gdzie napiwek nie jest wliczony w cenę żeby go nie zapłacić bo cebula Uber aloes w ich przypadku, to restauratorzy nie mają za dużo wyjścia o ile nie umówią się co z tym zrobić, ale jak się umówią to będzie afera że zmowa cenowa;)

K.T
1 rok temu
Reply to  Norbert

Po co pisać, że napiwek jest w cenie i wynosi 10% skoro można a podnieść cenę o 10% i na jedno wyjdzie. A zaoszczędzi dywagacji.

Kortex
1 rok temu
Reply to  Radek

„Dobre firmy potrafią przeprowadzać ocenę pracowników i różnicować siatkę płac w oparciu o osiągane wyniki, doświadczenie, motywowanie innych pracowników, poczucie odpowiedzialności itp.” Niezła manipulacja. Dobre firmy mają też dział kadr, który kosztuje koło 100 tys miesięcznie w samym koszcie pracowników, który wymyśla zarówno system motywacyjny jak i zasady premii, oraz to jak wesprzeć managerów (mój przełożony zarabia 40 tys miesięcznie) w procesie oceny. Nie wiem czy zwykłąnretauracje stać na postawienie takich zasobów żeby być w stanie konkurować z dobrymi firmami. Myślę że klienci i tak pójdą wtedy do restauracji z napiwkami bo tam będzie taniej i kwestia motywacji rozwiązuje się… Czytaj więcej »

Kris
1 rok temu
Reply to  Jacek

Ja pamietam ze moi rodzice dawali listonoszowi jak przynosil rente /emeryture ale to dawno temu…

Admin
1 rok temu
Reply to  Kris

Tak, w przypadku listonosza często dawało się końcówkę kwoty jako napiwek, też to pamiętam

Lech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja, jako dziecko, coś sprzedałem przez internet (jeszcze przed czasami allegro), cena była w stylu 107zł, listonosz przyszedł z przekazem, dał mi 110zł, pewnie myślał, że mu dychę daruję, albo dam piątkę, a ja myślałem, że tak mi daje, bo nie ma drobnych, i wziąłem. Tak więc można stwierdzić, że to mi listonosz dawał napiwki 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  Lech

W życiu trzeba mieć szczęście, wtedy się dostaje napiwki zamiast je dawać 😉

Oskar
1 rok temu

Ja kiedyś zawsze dawałem teraz nie daje. Wychodzę z założenia, że jeśli jestem w tańszej restauracji to nie po to, żeby potem podnosić sobie całkowity koszt o 0,25% poprzez napiwek (biorąc pod uwagę, że minimalny napiwek to 10 zł bo żałośnie dawać monety). Kiedy jestem w droższej restauracji no to nie po to płacę dużo, żeby jeszcze dawać napiwki na koniec…

Norbert
1 rok temu
Reply to  Oskar

Wygodne zracjonalizowania sobie być cebularzem:D boże jaką beka.

Sławek
1 rok temu
Reply to  Norbert

Frustrat…

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

Biedak…

Mac
1 rok temu
Reply to  Norbert

[cenzura red.]…

Last edited 1 rok temu by Mac
Oskar
1 rok temu
Reply to  Norbert

Zgaduje, że jesteś typem, który w każdym innym wypadku jest ostatnią sknerą ale dasz 5 zł napiwku od czasu do czasu i myślisz sobie jaki to jesteś hojny 🙂

Norbert
1 rok temu
Reply to  Oskar

Tak raczej jestem sknerą. Nie wiem czy ostatnią, lubię kupić dobrze, dobry produkt za dobrą cenę i rzeczywiście robię przemyślane zakupy. Lubię jakość i nie targuje się jak przekupka na bazarze dlatego nie znajdziesz mnie na temu i podobnych alibabach. Myślę że zwyczajnie nie lubię płacić za byle co, ale za produkt spełniający moje oczekiwania zapłacę chętnie. Napiwków nie znoszę, na pewno nie czuje się chojny. Czuję że spełniam społeczna presję jaką wywołał ten durny system. Ale jednocześnie nie płacenie napiwków to nie jest walka z tym systemem tylko okradaniem tych ludzi z ich pracy. Jakbym miał w okolicy dobrą… Czytaj więcej »

Kortex
1 rok temu
Reply to  Oskar

Za to ty Oskar sypiesz pieniędzmi ja lewo i prawo, zakredytowales się po kokardę żeby przed znajomymi brylować lepszym telefonem niż.cie stać, lepszym samochodem niż cię stać, wynajmem lepszego mieszkania (bo na kupno brak ci zdolności i ogłady finansowej). I każdy wie że jakbys mógł ukraść kredyt i nie płacić odsetek to byś to zrobił, ale że odsetki są wpisane na twardo i musisz je płacić (bo jakby nie były to byś sobie zracjonalizować nie płacenie) to zostało ci wyzyskiwanie minimum wage workerów I racjonalizowanie sobie tego na głupie opisane już w komentarzach sposoby. Brawo za sugestie, że ty nie… Czytaj więcej »

Norbert
1 rok temu
Reply to  Oskar

Oskar za to ty jesteś typem co tutaj się rozpisujesz jak to nieuczciwi restauratorzy wyzyskują pracowników i jak bardzo to nie jest twoja sprawa. I pewnie zgodnie z prawdą jak jesteś sam w restauracji to sknerzysz i nie dajesz napiwku. Ale jednocześnie jesteś tym typem co w grupie osób już cichutko potulnie dołoży się do napiwku bo nie chce żeby poznali jego prawdziwą naturę. Pomyślałem chwilę i w sumie nie zdarzyło mi się żebyśmy na wyjściu ze znajomymi, wspołpracownikami czy kimkolwiek natrafili na osobę która powie, że się nie dołoży do napiwku. Czyli mocny w necie, a wiadomo kim jest… Czytaj więcej »

Mac
1 rok temu
Reply to  Norbert

To kelnerzy bywają w restauracjach i to w grupie? Kelner i do tego bajkopisarz…

Last edited 1 rok temu by Mac
Marco
1 rok temu

Kto chce – niech daje, kto nie chce – niech nie daje.

Admin
1 rok temu
Reply to  Marco

I słusznie

Norbert
1 rok temu
Reply to  Marco

Ja nie chcę a daje bo wypada. Ale widzę wiele osób nie chce ale nie chcę sobie przed sobą przyznać, że są cebularzami i próbują sobie zracjonalizować swoje kradanie z pracy, że jak czytam ich wpisy to jakbym słuchał na sali sądowej tłumaczeń złodziei dlaczego kradli. Oni mieli podobną logikę;)

Sławek
1 rok temu
Reply to  Norbert

Cebularzem, to co najwyżej jest Twój pracodawca [CENZURA-red, nieuprzejme sformułowania w treści]

Norbert
1 rok temu
Reply to  Sławek

Dlaczego? On dostaje satysfakcjonująca go prace, ja dostaję satysfakcjonujące mnie wynagrodzenie, win-win. Szkoda że wy tak nie umiecie.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Norbert

Dwóch obrażonych którzy generują 1000 zł zysku firmie, a dostają minimalna nie rozumie, że praca i wynagrodzenie to efekt negocjacji bo dla nich jedyna oferta jest oferta na minimalną;)

Janina Nowak
1 rok temu

Jeszcze jest kwestia dawania napiwku kelnerowi, gdy pracuje cały zespół, a on jest na końcu łańcucha pokarmowego. Czy z tego napiwku pójdzie coś do kucharza i obsługi przygotowującej posiłek? Ile dostanie ekipa sprzątająca?
I jak z napiwkiem, gdy przekażę go w formie bezgotówkowej zaznaczając dodatkową opcję przy płatności kartą?
W niektórych krajach kelnerzy z automatu doliczają napiwek do rachunku (Francja, UK, Belgia, Niemcy). Są kraje, gdzie nie wolno dawać napiwków i zostanie potraktowane jako obraza (Chiny, Japonia, Iran).

Admin
1 rok temu
Reply to  Janina Nowak

W niektórych terminalach jest specjalna opcja napiwku. No i w niektórych restauracjach napiwki są rozdzielane na całą zmianę

Lech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak to jest podatkowo rozliczane? Daję w terminalu 100zł napiwku i pracodawca te 100zł dostaje tak bez niczego na konto?

Admin
1 rok temu
Reply to  Lech

Jako konsument się tym nie interesowałem, prawdę pisząc 😉

Lech
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Zachęcam zainteresować się, chętnie poczytam, bo nie wydaje mi się, aby to było bezkosztowo, a dawanie napiwku w terminalu, przykładowo tych 100zł, aby 40zł dostało „państwo” trochę mija się z celem i jest wbrew idei napiwku.

Artur
1 rok temu

nie dostaję napiwków i nie daję napiwków. kto chce niech sobie daje.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Artur

Rozumiem że idąc tą samą logikę jeżeli kurier dostarcza klientowi paczkę opłacona z góry to może powiedzieć.
„Nie biorę pieniędzy za towary które dostarczam, więc nie płacę za towary które wynoszę ze sklepu”.
Bo kolega jest śliskim cwaniakiem widzę;)
Jakbyś napisał pracuje w restauracji, odmawiam przyjmowania napiwków i brzydzę się ludźmi którzy przyjmują to by inaczej wyglądało. Ale teraz jesteś jak ci raperzy co mówią że sceny „ja się nigdy nie sprzedałem” ale już zapominają dopowiedzieć „bo nikt nie kupował”. Śliski cwaniak i tyle.
[CENZURA-red]

Artur
1 rok temu
Reply to  Norbert

nie cwaniaczkiem, a racjonalnym człowiekiem. w ogóle nie rozumiem o co ci chodzi. piłeś, nie pisz.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Artur

[CENZURA-red, nieodpowiednie treści]

Norbert
1 rok temu
Reply to  Artur

[CENZURA-red, komentarz zawierał treści, które mogły obrazić innych użytkowników]

Last edited 1 rok temu by Norbert
Andrzej D.
1 rok temu

Proste, nie dawać.

Łukasz
1 rok temu

Nie daję. Płacę za określoną usługę i tyle. Jakoś kasjer w takiej biedronce czy pracownik na stacji paliw napiwków nie dostają nawet jak będą szalenie mili i pomocni. Praca kelnera nie powinna motywować do tego, aby tam zostawać na stałe, to dobre na dorobienie jako uczeń, student i tyle

Admin
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Ciekawe spojrzenie na ten zawód. Ale moim zdaniem nie do końca prawdziwe. Znam kelnerów w dobrych restauracjach, którzy pracują tam od wielu lat i są jednym z identyfikatorów marki restauracji. Znajdą część klientów, potrafią polecić danie zgodnie z gustem znanego sobie klienta, sprawiają, że w czasie pobytu w restauracji klient czuje się jak w domu. Sam chodzę do takiej restauracji częściej niż do innych – po pierwsze przewidywalna i wysoka jakość jedzenia, a po drugie rewelacyjna obsługa. Być dobrym kelnerem to jest sztuka.

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim przypadku to raczej pracodawca widzi zysk jaki przynosi kelner i powinien mu jednak dobrać odpowiednio wynagrodzenie, czyż nie? Przecież kelner o jakim Pan wspomina to zupełnie inny pracownik niż sezonowy np. student. Jeżeli tego nie zrobi, może go stracić – i to jest ok

Admin
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Teoretycznie prawda, ale w praktyce – zapraszam do pracy jako kelner przez kilka miesięcy. Byłem ostatnio w restauracji p. Gessler i się dowiedziałem, że nawet tam nierzadko się pracuje na minimalnej…

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Och nie, nie geserowej restauracja, daj pan spokój., szkoda zachodu..

Last edited 1 rok temu by Norbert
Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

Nie miałem wyjścia, wszystkie inne w okolicy to były pizza albo pierogi 😉

Wojtek
1 rok temu

W kwestii finansów to jest jeszcze druga strona problemu – wydając resztę obsługa może ułatwić lub utrudnić klientowi sprawę. Na przykład wczoraj jadłem lunch za 39zł. Daję banknot 50zł. Dostaję z powrotem banknot 10zł i monetę 1zł. I jaki napiwek zostawię?
Przy rosnącej popularności płacenia bezgotówkowego, zarządzanie drobnymi w kasie staje się coraz rzadszą umiejętnością. A nie każdy klient może raz w miesiącu iść do NBP rozmienić banknot na drobne.

Admin
1 rok temu
Reply to  Wojtek

To prawda, bywa z tym kłopot. Ja w takiej sytuacji zapytałbym czy dałoby się te 10 zł rozmienić na dwie piątki. Jak się da – super, mam 5 zł na napiwek. Jeśli się nie da – nie zostawiam napiwku, bo 1 zł to raczej obraźliwa jałmużna, a 10 zł to być może zbyt dużo z mojego punktu widzenia.

Aleks
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

kiedys zawsze zaokraglalem rachunek czyli reszty nie zadalem – jak wyszlo 31 zł to do 35 zł, itp., ale obecnie mam wrazenie ze oblsuga liczy na hojny napiwek – nie wiem czemu skoro kupujesz ciastko i kawe, a wlasciciel lokalu ze napiwkami gosci oplaca mu personel.

Admin
1 rok temu
Reply to  Aleks

Trochę się to tak ustawiło, że restauratorzy płacą mało obsłudze i uważają, że resztę pensji ta obsługa „dobije” napiwkami.

K.T
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W USA to w zasadzie byłby standard. Kiedyś napiwki były na poziomie 15%. Teraz minimum jest 18%. A wiele terminali (np. marki Toast, która tworzy systemy POS dla restauracji proponuję 20% jako opcję bazową.

Michał
1 rok temu

Cała ta dyskusja o napiwkach w zasadzie w całości ogranicza się do usług gastronomicznych i hotelowych, a wyobraźmy sobie taką sytuacje. Idziemy do sklepu budowlanego przez godzinę pracownik pomaga nam wybrać najpierw farbę na ścianę, pędzel taśmę malarską później idziemy i wybieramy panele na podłogę do tego listwy zakończenia narożniki, remontujemy też łazienkę wiec wypadałoby kupić nowe lustro może jakiś słupek na ścianę. Przez godzinę ten człowiek poświęcam nam swój czas, oczywiście jest w pracy i dostaje za to wynagrodzenie ale nikomu do głowy nie przyjdzie żeby dać mu napiwek mimo tego że jesteśmy zadowoleni z jego pomocy. Dla odmiany… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Michał

Bardzo ciekawa myśl. Zgadzam się, doradcy w sklepie miewają ponadprzeciętne zaangażowanie i potrafią czasem mieć duży udział w decyzji, która jest warta ostatecznie dużych pieniędzy. Ale w Polsce kompletnie nie ma zwyczaju dawania napiwków w takiej sytuacji.

Norbert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Stake jest za duży. Jednak obiad w restauracji to kilkaset złotych jedynie. Zakupy w sklepie mogą iść w dziesiątki tysięcy. Nikt nie obniży pensji pracownikowi żeby wykazać o 1% niższe ceny i liczyć że jak ktoś zrobi zakupy na 25 tys zł to da 1% tego jako napiwek. Już nie mówiąc że ja mam wrażenie że sklepu lubią jak mają inteligentnego pracownika który potrafi doradzić, ale nie są chętne za to płacić i traktują to jako incydentalna zaletę jedynie. Bo ważniejsze żeby pracownik skutecznie wciskał przedłużone gwarancję i prowizje oraz sprzęt na którym mają najwyższą marzę a nie tej najlepszy… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Norbert

Wiadomo, biznes po polsku

Norbert
1 rok temu
Reply to  Norbert

Kltennktos kto mi dał minusa niech się rozwinie z którym argumentem się nie zgadza:
* Że ludzie nie będą chcieli dawać napiwku od kwoty obrotu sklepu budowlanego?
* Że przyporządkowanie który pracownik odpowiada za skuteczna sprzedaż którego produktu będzie bardzo uciążliwe dla klienta, a w efekcie wtedy nie da się dobrze podzielić napiwków?
* Czy z tym że elektromarketach sklepach budowlanych ciężko trafić na kogoś kto jest merytoryczny w dyskusji o tym co sprzedaje?

adam
9 miesięcy temu
Reply to  Norbert

Czyli chcesz doceniać obsługę, ale nie wtedy, gdy to kosztuje zbyt wiele :Do

Brak napiwków dla wszystkich będzie sprawiedliwy.

Aleks
1 rok temu

Kiedys dawałem, obecnie daje tylko gdy jestem w duzej grupie i jest duze zamowienie np. obiad dla kilku osób i jakosc potraw jest przyzwoita … Bedac w wielu knajpach zauwazylem wrecz nachalne zadanie napiwkow mimo, ze knajpa na to nie zaslugiwała – dlugi czas oblsugi, slaba jakosc jedzenia – hitem byla knajpa na Rynku w Krakowie gdzie za kawe latte zaplacilem 21 zł + doliczone do rachunku (!) z automatu 2,1 zł napiwku … Skandalicznie droga kawa – co mozna zrozumiec – widokiem, dachem nad glowa (miejscem), itp., ale automatyczne doliczenie do rachunku na zasadzie: „wyciag z platnosci bedzie inny… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Aleks

Myślę, że nie chodzi o opłacanie obsługi, tylko o nagrodzenie bardzo wysokiej jakości obsługi. Która oczywiście nie wszędzie występuje

K.T
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Za „Wielko Wodo” to jednak jest opłacanie usługi. Płacą minimalna w segmencie „hospitality” jest zdecydowanie niższa ($2.13) niż minimalna płaca federalna ($7.50). Oczywiście są wyjątki między stanami. Jednocześnie warto zauważyć, że jeśli z napiwków nie wyjdzie minimum federalne, to Johnowie biznesu muszą wyskoczyć z własnej kasy.

K.T
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Idąc do knajpy raczej sobie sam kotleta nie usmażę. Jest zatem racjonalnym założenie, że kupuję pakiet produkt+usługa. Oczekuję, że cena tego pakietu będzie zawierała wszystko co niezbędne, żebym był obsłużony zgodnie z oczekiwanym/promowanym standardem. A jeśli będzie lepiej to prawdopodobnie zostawię napiwek.

Norbert
1 rok temu
Reply to  K.T

„Jest zatem racjonalnym założenie, że kupuję pakiet produkt+usługa.”
Dlaczego jest to racjonalne? Jest to na pewno dla ciebie wygodne żeby przecebulowac. Ale racjonalne nie jest i dobrze o tym wiesz bo inaczej nie napisalbys tego komentarza.

K.T
1 rok temu
Reply to  Norbert

Przecież nie wejdę na kuchnię w restauracji ugotować sobie jedzenie. Nie pozmywam naczyń itp. Gdyby tak miało być, to wolałbym zostać w domu. Poza tym BHP i inne sprawy związane z bezpieczeństwem 🙂 Przycebula to „bizniesmien”. Jeśli coś ma kosztować 120 zł to niech tyle kosztuje. A nie 100 zł plus dodatki. W przypadku wielu dziedzin gospodarki udało nam się osiągnąć stan, gdzie ceny pokazywane muszą być ostateczne (loty, hotele, czy nawet zwykłe sklepy). Tak – jest to wygodne, bo pozwala na porównanie faktycznych cen i jakości usług. Po prostu uważam, że uczciwa stawka za obsługę powinna być uwzględniona w… Czytaj więcej »

Norbert
1 rok temu

Wpisy i racjonalizacja nie dawania napiwków świetnie pokazuje, że jakbyśmy nie zakazali niewolnictwa to ci „nie jestem pracodawcą więc to nie moja sprawa” by sobie zracjonalizowali każdą formę wyzysku.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter