12 października 2018

Największy od dekady odpływ pieniędzy z funduszy inwestycyjnych. Czy Polacy tracą do nich zaufanie? To przez Getback? Nie tylko

Czy wrześniowy – największy od niemal 10 lat – exodus pieniędzy z funduszy inwestycyjnych to tylko wypadek przy pracy? A może fundusze inwestycyjne otrzymują właśnie od klientów ostatnie ostrzeżenie?

Jak ogłosiły kilkadziesiąt godzin temu Analizy Online, firma zbierająca dane z rynku inwestycji, wrzesień był koszmarnym miesiącem dla firm zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Polacy wycofali z nich netto astronomiczną kwotę 2,8 mld zł. Tak duże ujemne saldo między wartością pieniędzy zainwestowanych i wycofanych z funduszy po raz ostatni widzieliśmy w 2009 r., niedługo po kryzysie finansowym, który zmasakrował zaufanie oszczędzających do funduszy.

Przez tych dziesięć lat fundusze krok po kroku odpracowywały tamten spadek zaufania. W 2007 r., u progu kryzysu, w funduszach przeznaczonych dla klientów detalicznych było zgromadzonych 140 mld zł. Dziś, choć ogólna suma zarządzanych pieniędzy jest dwukrotnie wyższa (280 mld zł, licząc łącznie z funduszami przeznaczonymi dla inwestorów instytucjonalnych), to pieniędzy detalicznych jest raptem 160 mld zł, a więc tylko niewiele więcej, niż przed kryzysem.

Czytaj też: Fundusze inwestycyjne A.D. 2016. Wreszcie mają tyle pieniędzy, ile przed kryzysem

Fundusze inwestycyjne: co się stało, że się zacięło?

Biorąc pod uwagę, że Polacy się przez ostatnich 10 lat znakomicie wzbogacili (a przynajmniej ich część), zaś wartość naszych depozytów w bankach więcej, niż się podwoiła (do ok. 750 mld zł), zainteresowanie funduszami w Polsce trudno uznać za rewolucyjne. Ale w 2017 r. rodacy netto wpłacili do banków 30 mld zł, zaś do funduszy inwestycyjnych – 17 mld zł. W 2016 r. na depozyty i konta oszczędnościowe trafiło 28 mld zł nowej kasy, a do funduszy – ledwie 5 mld zł.

Czytaj też: Jak lokowaliśmy oszczędności w 2017 r.? I ile nam ich przybyło?

Rosło wolno, ale rosło. W tym roku coś się zacięło. Od stycznia do kwietnia jeszcze było dobrze, netto do funduszy płynęły po 2 mld zł miesięcznie. Ale w czerwcu, lipcu i sierpniu saldo krążyło już tylko w okolicach zera, a we wrześniu mamy aż 3 mld zł na minusie. Pieniądze były w tym miesiącu wycofywane (300 mln zł netto) nawet z funduszy pieniężnych, które są hitem ostatnich lat. Dość powiedzieć, że w ciągu dwóch ostatnich lat ich wartość niemal się podwoiła – z 30 mld zł do 55 mld zł.

Czytaj też: Nadchodzi dobry czas dla funduszy pieniężnych? Jak wybrać najlepszy, a jednocześnie bezpieczny? Pomagamy!

Czytaj też: Nietypowy fundusz inwestycyjny – przeczesze rynek w poszukiwaniu najlepszych… lokat bankowych. Czy to ma sens?

Nawet jeśli przypiszemy większość wrześniowego spadku (ostrożnie licząc 1,9 mld zł) funduszom z grupy Altus, z których panicznie Polacy wycofywali pieniądze po aresztowaniu jej twórcy, prezesa i głównego akcjonariusza (zarzut: podejrzane transakcje z Getbackiem), to i tak skala wycofywania pieniędzy przez inwestorów jest zastanawiająca.

Zobaczymy co będzie dalej, ale w sytuacji, gdy na polskim rynku kapitałowym w pierwszej połowie roku panowała bessa, a od lata w najlepszym razie stabilizacja – nowe pieniądze do funduszy mogą płynąć dużo wolniej, niż w latach 2016-2017, gdy wartości indeksów giełdowych rosły. Funduszom nadal sprzyjają niskie stopy procentowe (zniechęcające do depozytów), ale przeszkadza boom nieruchomościowy (w 2017 r. według różnych szacunków Polacy zainwestowali w nieruchomości na wynajem 12-17 mld zł) oraz chyba nadciągające spowolnienie gospodarcze.

Czytaj też: Dlaczego nie można trzymać wszystkich oszczędności tylko w banku. Jeden, ale za to miażdżący argument

Czytaj też: Najstarszy w Polsce fundusz inwestycyjny skończył 25 lat. Ile można było w tym czasie na nim zarobić?

Trzy grzechy funduszy inwestycyjnych

Dlaczego fundusze inwestycyjnie nie zdołały wykorzystać szansy, którą postawiła przed nimi historia? Dwukrotny wzrost oszczędności Polaków w ciągu ostatniej dekady, spadek stóp procentowych do rekordowo niskich wartości, wzrost – mimo wszystko – stopnia wyedukowania konsumentów, rozwój rynku… To wszystko było wielką okazją, żeby zrobić z funduszy wrota dla bogacących się Polaków do długoterminowego akumulowania oszczędności. Niewykluczone, że ta szansa się właśnie zamyka. Co poszło nie tak? Co najmniej rzeczy:

Po pierwsze: drogi i nieefektywny sposób sprzedawania funduszy

Na prowizjach manipulacyjnych (do 5% od każdej wpłaty) wypasają się bankowcy (właściciele największych TFI to banki) i pośrednicy. Tylko maleńki ułamek funduszy jest sprzedawany przez internet, bez opłat dystrybucyjnych. A niemal wszystkie fundusze mają wysokie opłaty za zarządzanie (do 5% rocznie). Część z nich (średnio dwie trzecie) idzie do sprzedawców jako dodatkowa prowizja.

Najlepsze fundusze akcji osiągają 4% powyżej inflacji, co oznacza, że opłaty potrafią zjeść większość premii za ryzyko, którą powinien inkasować inwestora za to, że trzyma pieniądze poza bankiem. Wysokie opłaty oznaczają, że tylko niewielka część funduszy osiąga długoterminowo wyniki znacząco wyższe od depozytu bankowego, a to z kolei ogranicza zaufanie Polaków.

Czytaj też: Polacy kupują fundusze inwestycyjne najdrożej na świecie. Jak przełamać dominację banków? To musi być… wojna hybrydowa

Czytaj też: Fundusze w Polsce są rekordowo pazerne. Jak zrobić, żeby nie były? Jest sposób

Po drugie: niewłaściwe produkty

W Polsce właściwie nie ma (nie są notowane na naszej giełdzie) najszybciej zyskujących na rynkach światowych ETF-ów, czyli „automatycznych” funduszy indeksowych oraz funduszy pasywnych (kupujących indeksy). Mają one najniższe opłaty, więc nawet jeśli nie biją indeksów, to też z nimi nie przegrywają. U nas rządzą fundusze aktywnie zarządzane, których koszty zarządzania i dystrybucji są katastrofalnie wysokie w stosunku do efektywności.

Nie ma komu wprowadzać tanich funduszy, u największych dystrybutorów próżno szukać funduszy Franklina Templetona, Black Rock, czy Schroeders. Owszem, jeśli dobrze poszukać, to można je u nas kupić, ale na pewno nie można się o nie potknąć na ulicy. A to one mogłyby przynieść do Polski najtańsze i najbardziej efektywne rozwiązania globalne.

Czytaj też: Angielska robota, czyli kto zabiera nam możliwość inwestowania w najlepsze i najtańsze fundusze na świecie?

Czytaj też: Inwestowanie proste i tanie? Robodoradcy, ETF-y i finanse społecznościowe. Sprawdziłem dla Was aplikacje, które niosą rewolucję

Kisimy się – nie całkiem, ale w dużej części – w sosie funduszy lokujących wyłącznie na naszej giełdzie, ułomnej, coraz bardziej niepłynnej, zdominowanej przez spółki państwowe i z zaledwie kilku branż. Duża część aktywów funduszy to skajnie nieefektywne fundusze zrównoważone, stabilnego wzrostu, a także kiepsko zarządzane fundusze absolutnej stopy zwrotu.

Nie ma u największych dystrybutorów prostych, tanich, opartych na technologii, a jednocześnie nie ograniczających się tylko do naszego podwórka produktów i planów oszczędzania opartych na funduszach inwestycyjnych albo ETF-ach. Inwestowanie proste i tanie – w krajach anglosaskich mają to we krwi, a u nas wydaje się, że to jest jakaś rocket science. Poniżej znajdziecie kilka enklaw w tej niemocy ;-).

Czytaj też: Pokazali inPZU, czyli prosty sposób na tanie inwestowanie. Przełom?

Czytaj teżAxa pokazała IKZE, od którego nie ma wymówek

Czytaj też: Aviva upraszcza inwestowanie do bólu. Ale czy nie przesadza?

Czytaj też: Rusza KupFundusz.pl, kolejny sposób na tanie inwestowanie online. Powiedz im co lubisz, a oni urzeźbią ci portfel

Po trzecie: afery, aferki i smród

Polski rynek funduszy inwestycyjnych z zaskakującą regularnością jest wstrząsany różnej skali aferami. A to jakiś fundusz straci wszystkie pieniądze klientów (jak fundusze inwestujące w nieruchomości), albo utopi pieniądze w obligacjach firm-krzaków (Idea Premium), albo okaże się przekrętem (np. Fincrea). A ostatnio przyszła królowa afer, czyli Getback, który utopił zaufanie do funduszy Altus (jeszcze w zeszłym roku zarządzały kwotą 10 mld zł).

Najgorsze jest nie to, że takie rzeczy się zdarzają, ale to, że jeśli już się zdarzą, to winni nie zostają ukarani, a organy nadzoru nie doprowadzają do szybkiego „pozamiatania” bałaganu. Fundusz, który źle zainwestował lub sprzeniewierzył pieniądze klientów powinien być błyskawicznie przyblokowany, zlikwidowany, a pozostałe pieniądze rozdane ludziom. W Polsce trwa to cztery lata i dłużej, a po takim czasie nawet nie ma co zbierać.

Wielu ekspertów ostrzegało, że afera Getbacka położy się cieniem na zaufaniu Polaków do inwestowania i do pośredników finansowych. Niewykluczone, że właśnie obserujemy pierwsze objawy tego zjawiska, tyle że opóźnione w czasie o kilka miesięcy.

Czytaj też: Jaką część pensji musisz oszczędzać, by w przewidywalnym terminie zapewnić sobie poduszkę bezpieczeństwa?

Czy można się dziwić, że mając przed sobą drogie, niedopasowane do potrzeb i nieproste fundusze, wstrząsane co chwilę aferami, Polacy nie walą drzwiami i oknami do funduszy, a 750 mld zł pieniędzy leży w bankach, gdzie są oprocentowane średnio na 0,5-1%, co nie pokrywa nawet inflacji, nie mówiąc już o zapewnieniu realnego zysku.

To, że z jednej strony mamy tak gigantyczną kasę lokowaną tak skrajnie nieefektywnie, a z drugiej mamy branżę funduszy, która zdaje się nie mieć pojęcia o tym jak przyciągnąć do siebie początkującego inwestora, powinno być wyrzutem sumienia całego świata finansów.

zdjęcie: Pixabay

 

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
zgryźliwy_tetrykJustynaMaciej SamcikmochitoWig Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mborus
Gość
mborus

Cytat: „a 750 mld zł pieniędzy leży w bankach, gdzie są oprocentowane średnio na 0,5-1%, co nie pokrywa nawet inflacji, nie mówiąc już o zapewnieniu realnego zysku.” Może dlatego, że co chwila słychać o przekrętach, złodziejach (nazywajmy tych ludzi jak na to zasługują), cwaniaków co kradną i oszukują ludzi i tak dalej. Ja osobiście, choćby mi obiecywali miolion procent zysku dziennie z zabezpieczeniam 100% i co tam jeszcze nie wejdę w żadne obiecanki cacanki. Wolę spokój. Spokój lubią też podobno pieniądze. Może te 0,5-1% nie pokrywa nawet inflacji, ale niech Pan to powie tym, którzy uwierzyli oszustom z GetBack i… Czytaj więcej »

Sauk
Gość
Sauk

Sam wycofałem we wrześniu kilkadziesiąt tysięcy z funduszy gotówkowych, średnio zadowolony z zysków jakie one dają. Poziom 1-2% rocznie to za mało. Wróciłem do przerzucania pieniędzy na lokatach promocyjnych, gdzie mogę uzyskać 2.5-3%.

Wig
Gość
Wig

To dystrybucja rządzi przy sprzedaży zwykłych funduszy inwestycyjnych. Paradoksalnie to zbyt małe prowizje pchają ich w sprzedaż dziwnych produktów, które w większości są nieodpowiednie dla klienta detalicznego. Stąd tyle kasy poszło w obligacje czy fizy.

mochito
Gość
mochito

Chcialbym opisac sytuację jaka spotkała mnie dziś w IDEAbank. Takiego dziadostwa to jeszcze nie spotkałem w zadnym. Skończyła mi się dziś lokata. Przedłużyła mi się na 0.01%. Chciałem ją zerwac i przenieść na lokatę Beztroską na kilka dni. Wyskoczył mi link „zerwij i przenieś na nową lokatę”. Nacisnąłem i wybrałem Beztroską. Wszystko poszło ok. Spodziewam się za chwilę pieniędzy na lokacie . Nie ma ich i nie ma. Dopiero po czasie zorientowałem się że de facto bank przedłużył mi lokatę na 0.01% i załozył Beztroską która prawdopodobnie uruchomi się dopiero za miesiac. i teraz dalej – Zerwania lokaty w bankowosci… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

Wszystko fajnie. Czytam Pana/Was regularnie, ale kurcze poziom zredagowania tekstu jest „taki se”.
Zgubiło się słowo trzy, potem raz jest Altus raz Atlas ( i ja jako laik próbujący coś liznąć tematu nie wiem, czy tak ma być czy to znów jakiś drobny błąd). I jeszcze ze dwie literówki dojrzałej czytając na szybko przy kawie.
Zainwestujcie bardzo proszę w kogoś kto wam to finalnie będzie czytał przed publikacją.

Pozdrawiam i z drugiej strony dzięki za przystępne źródło informacji.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany