Jak część z Was zapewne wie, istnieją dwa preferencyjne „opakowania” dla oszczędności, które pozwalają zaoszczędzić na podatkach. Oba wymagają spełnienia tylko jednego warunku – utrzymania zgromadzonych w nich pieniędzy do wieku emerytalnego. Pierwsze rozwiązanie to konto IKE (przy wypłacie po osiągnięciu emerytury nie płaci się 19% podatku Belki od osiągniętych zysków), a drugie – konto IKZE (daje ulgi w corocznym podatku PIT).

W ramach IKE i IKZE można oszczędzać pieniądze w bankach, funduszach inwestycyjnych, firmach ubezpieczeniowych i biurach maklerskich. Większość instytucji finansowych oferuje oba „opakowania” dla oszczędności klientów. Korzysta z tych opcji jakieś 1,5 mln ludzi, którzy umieścili na tych kontach mniej więcej 8-9 mld zł. Ale tylko 400.000 osób – czyli zaledwie 2-3% osób zarabiających pieniądze – aktywnie korzysta preferowanych podatkowo mechanizmów oszczędzania na emeryturę.

Czytaj też: Kto i w jaki sposób inwestuje oszczędności w IKE i w IKZE? Zaskakujące wnioski

Czytaj też: Wicepremier Morawiecki chce, byśmy na dodatkową emeryturę oszczędzali w… pracy. Są pierwsze szczegóły!

Dlaczego nikt nie chce ulgi podatkowej za oszczędzanie?

Stracona szansa to zwłaszcza IKZE. Tu nagroda za oszczędzanie jest szybka: można odpisać wpłacone w danym roku kwoty od podatku dochodowego. W bieżącym limit wpłat na IKZE wynosi 5115 zł. To oznacza, że wykorzystując w całości limit wpłaty na IKZE można zapłacić o 920 zł mniejszy podatek (jeśli mieścimy się w pierwszym progu). Najlepiej zarabiający – ci, którzy wpadają w podatek dochodowy w wysokości 32% – przy maksymalnej dopuszczalnej w tym roku wpłacie mają do zaoszczędzenia aż 1637 zł.

Czytaj też: Jak dostać prawie 1000 zł money-backu z urzędu skarbowego? Wystarczy zrobić… to

Konta IKZE nie są popularne, bo na ich promowanie nikt nie wydaje dziesiątek milionów. Agenci, brokerzy i inni pośrednicy nie widzą  interesu, by „pchać” ich sprzedaż. Często założenie tego konta wiąże się z wysoką prowizją na starcie – nawet do 600-800 zł. Zdarza się też, że oprocentowanie pieniędzy w ramach IKZE jest mniejsze, niż w produktach będących poza tym kontem.

Pojawiają się jednak instytucje finansowe, które starają się przybliżyć Polakom konta IKZE i uczynić je bardziej „strawnymi”. Jakiś czas temu opisywałem pakiet „IKE plus IKZE plus polisa inwestycyjna” oferowany przez bank Raiffeisen. Klient wpłaca określoną kwotę, a bank i współpracująca z nim firma ubezpieczeniowa dzielą automatycznie pieniądze w taki sposób, by było to jak najbardziej efektywne podatkowo. Wiem, że podobne pakiety są w kilku innych instytucjach finansowych (choć czasem dostępne tylko dla zamożnych klientów).

Czytaj też: Banki zaczynają wprowadzać „pakiety emerytalne”. Czy warto z nich skorzystać?

Czytaj też: Jak z 5000 zł urzeźbić sobie prywatną emeryturę? Podaję patent. Nie każdemu się uda, ale…

AXA TFI chce rozwalić system. Wprowadza IKZE, jakiego jeszcze nie było

Ale nawet oferta Raiffeisena to pikuś w porównaniu z pomysłem uruchomionym właśnie przez francuską grupę ubezpieczeniową AXA. Ten duży ubezpieczyciel, za pośrednictwem należących do niego funduszy inwestycyjnych, od kilku dni proponuje Polakom konto IKZE bez żadnych prowizji „na wejściu”, zakładane w ciągu kilku minut całkowicie online, a na dodatek ze ściętą w porównaniu do standardowej oferty opłatą za zarządzanie funduszami.

Kto nie ma jeszcze IKZE, a chciałby je założyć z poziomu fotela, prawdopodobnie nie znajdzie zbyt wielu tańszych ofert (choć nie jest ona bez drobnych wad, napiszę o nich dalej). I zapewne nie znajdzie też ofert wygodniejszych do wprowadzenia w ich życie.

O tym, że w AXA budują jakąś „emerytalną bombę” słyszałem już od kilku miesięcy, więc od czasu do czasu zerkałem na ich stronę internetową i mentalnie się przygotowywałem do przetestowania tej oferty na własnych pieniądzach. No i wreszcie jest, choć mocno zakonspirowana, by znaleźli ją najbardziej zdeterminowani (w sekcji „inwestycje”, podsekcji „fundusze inwestycyjne”, podpodsekcji „IKZE”).

Czytaj też: Czy oszczędzający żyją dłużej? Jak zasłużyć na żywot niemieckiego emeryta? Policzyłem!

Czytaj też: Typowy hedonista. Kasę wydaje na ciuchy, botoks i knajpy. Chce szybko na emeryturę z ZUS. Hedonistyczną

Kupowanie IKZE z poziomu fotela

Na początku musiałem odpowiedzieć na pytanie o to czy mam już gdzieś IKZE (i potwierdzić, że wiem o odpowiedzialności za składanie „fałszywych zeznań” w tej sprawie). Potem nastąpił wybór funduszu inwestycyjnego, w który zostaną zaiwestowane wpłacone pieniądze.

Do wyboru dostałem jeden fundusz bezpieczny (lokacyjny, oferuje w miarę stabilne 2-3% w skali roku), dwa fundusze obligacji („ogólny” oraz obligacji korporacyjnych), dwa fundusze mieszane (Makro alokacji oraz Stabilnego wzrostu) i cztery akcyjne (polskich akcji, globalnych akcji, selektywny oraz akcji małych i średnich spółek).

Przy każdym z funduszy były pokazane jego wyniki w krótkiej i dłuższej perspektywie oraz poziom ryzyka w siedmiostopniowej skali. Był też łatwy dostęp do szczegółów dotyczących działalności funduszu. Po wyborze musiałem wpisać ile pieniędzy przeznaczam na zakup, podać e-mail i potwierdzić, że zgadzam się na przesłanie potwierdzenia transakcji via poczta elektroniczna.

Następnie wypełniłem niezbyt długi formularz ze swoimi danymi. Imię, nazwisko, PESEL (na podstawie tego numerku same wypełniają się pola dotyczące daty urodzenia, płci i obywatelstwa), numer dowodu osobistego, numer telefonu, miejsce urodzenia i adres.

Potem dwa pola oświadczeń o rezydencji podatkowej (z myślą tych nielicznych z nas, którzy są podatnikami w USA lub innych krajach), oświadczenie o tym skąd mam pieniądze na inwestowanie (wymóg ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy), jaki ma być cel inwestowania (oczywiście „systematyczne gromadzenie oszczędności”) oraz numer rachunku bankowego z którego przyjdzie przelew do funduszu. I jeszcze dwa kliknięcia, że zapoznałem się z regulaminami.

SMS, szybki przelew i…

Formularz jest maksymalnie krótki (na tyle, na ile pozwala na to prawo) i przejrzysty. Można przesuwać się pomiędzy ekranami, a system nie „zapomina” wpisanych wcześniej danych. W kolejnym etapie można – ale nie jest to obowiązkowe – wypełnić tzw. ankietę odpowiedniości, czyli odpowiedzieć na kilka pytań z których wynika czy nadajemy się do inwestowania w fundusze. Ja sobie podarowałem tę przyjemność, ale ankieta ma tylko pięć pytań, więc można przebrnąć bez bólu.

Potem pokazuje się podsumowanie wszystkich wpisanych danych i prośba firmy AXA o zgodę na wysłanie SMS-a autoryzacyjnego na podany numer. Kod z SMS-a trzeba wpisać w okienku i potwierdzić „załóż konto” (niestety, ikonka „załóż konto” jest umieszczona zbyt nisko, przez co myli się z okienkiem „wyślij ponownie SMS”).

Następnie można zassać pdf-a z potwierdzeniem założenia konta i – tu ważny wodotrysk – od razu zapłacić zadeklarowaną kwotę na konto IKZE. W tej dziedzinie AXA współpracuje z systemem PayByNet prowadzonym przez międzybankowy system KIR. Niestety, system nie obsługuje jeszcze wszystkich banków: nie ma m.in. mBanku i BZ WBK. Ja zleciłem przelew z Banku Millennium – procedura była taka sama, jak w każdym przelewie ekspresowym pay-by-link. A więc przerzuciło mnie na stronę banku, gdzie się zalogowałem i podałem hasło jednorazowe przesłane SMS-em.

I tyle: w ciągu sześciu minut, nie ruszając się z fotela, założyłem od A do Z konto IKZE i „zasłużyłem” na ulgę podatkową. Na razie wpłaciłem tylko symboliczną kwotę, ale do końca roku zamierzam „dobić” do 5115 zł, czyli maksymalnego limitu rocznego. Dzięki temu będę mógł też odpisać sobie najwyższą możliwą kwotę od podatku. Sądzę, że to może być dość popularne IKZE w dniu 31 grudnia, gdy przeciętny Polak przypomni sobie o uldze podatkowej i będzie chciał w ostatniej chwili założyć IKZE.

To IKZE, które (prawie) nic nie kosztuje? Sprawdzam

Że jest megałatwo to jedna sprawa. Druga jest taka, że jest też megatanio. Tak jak wspomniałem: nie ma żadnych opłat za otwarcie IKZE, nie ma żadnych opłat dystrybucyjnych za zakup jednostek funduszy inwestycyjnych. Nie ma żadnych opłat administracyjnych za prowadzenie konta IKZE.

Jedyne opłaty, które są odliczane od zainwestowanych pieniędzy, to normalne opłaty za zarządzanie funduszem inwestycyjnym. Ale i one zostały w ramach oferty IKZE AXA obniżone (utworzyli w tym celu specjalną klasę jednostek uczestnictwa E). Najdroższe fundusze akcji z oferty IKZE mają opłaty za zarządzanie na poziomie 1,9% rocznie, podczas gdy standardowe opłaty w tych funduszach to 4% rocznie, zaś u konkurencji zdarzają się opłaty sięgające 5-5,5% rocznie.

„Mój” fundusz lokacyjny będzie mnie kosztował 0,5% rocznie. Mamy więc darmowe IKZE, ulgę podatkową dostępną z poziomu fotela, a w środku fundusze nawet o połowę tańsze, niż gdyby kupować je „luzem”, czyli nie w ramach IKZE. Nota bene stopy zysku funduszy już zawierają tę opłatę, więc nie trzeba jej odliczać „na piechotę”.

Wady? Wybór funduszy jest stosunkowo niewielki i że są to fundusze należące do jednej tynko grupy finansowej. Ale z drugiej strony nadmiar wyboru mógłby onieśmielić co niektórych inwestorów, więc może tak jest lepiej?

Internet internetem, a papier musi być

Po potwierdzeniu, że przelew dotarł do celu otrzymałem informację, iż maksymalnie w ciągu czterech dni roboczych dane z wniosku internetowego zostaną porównane z danymi z przelewu (czyli z tym, co na mój temat podał bank, z którego wypuściłem przelew na IKZE). Potem e-mailem dostanę numer uczestnika, który będzie również loginem do mojego konta. Hasło do konta dostanę SMS-em. Ten komplet pozwoli mi logować się do konta IKZE i nim zarządzać. A podpisaną, papierową umowę, AXA wyśle na mój adres korespondencyjny.

A gdyby okazało się, że dane z formularza zakupu nie zgadzają się z danymi z przelewu? Wtedy konto IKZE nie zostanie otwarte, a pieniądze wrócą do mojego banku. W takiej sytuacji otwarcie konta będę musiał ponowić, ale nie będę musiał już wybierać przelewu ekspresowego, lecz przelew zwykły, który samodzielnie zlecę w moim banku.

Rzadko zdarza mi się chwalić jakąkolwiek firmę finansową, ale tym razem z czystym sumieniem muszę powiedzieć, że AXA zrobiła dobrą robotę w promowaniu długoterminowego oszczędzania. Na miejscu wicepremiera Morawieckiego przyznałbym im jakiś order czy cóś. O ile do tej pory posiadacze oszczędności mogli mieć wymówki przed zakładaniem IKZE – że drogo, że niewygodnie, że się nie opłaca – tak teraz już żadna z tych wymówek nie jest aktualna.

Gdybyście chcieli przetestować i przenicować to rozwiązanie – tutaj podaję link. To nie jest link afiliacyjny, nie zainkasuję żadnych pieniędzy jeśli w niego klikniecie. Po prostu uważam, że warto promować dobrą robotę oraz tanie i uczciwe produkty finansowe.

 

Share This

Zapisz się na mój newsletter

i otrzymaj prezenty

 

Zapisując się na mój newsletter otrzymasz kilka prezentów, a od czasu do czasu podeślę Ci najciekawsze wpisy na blogu.

Upewnij się, że nie przegapisz najciekawszym artykułów!

Gratulacje! Jesteś zapisany