O ile wzrosły nasze oszczędności w ciągu ostatniego roku? Niektóre dane mogą niepokoić

O ile wzrosły nasze oszczędności w ciągu ostatniego roku? Niektóre dane mogą niepokoić
W ostatnim roku nie tylko nieźle zarabialiśmy na już posiadanych oszczędnościach (o ile nie trzymało się ich w banku), ale też udało się nam solidnie zwiększyć górę zaskórniaków.

 

Na początku 2016 r. podsumowałem, że mamy jakieś 531 mld zł oszczędności średnio- i długoterminowych. Zaliczałem do tego depozyty terminowe, pieniądze w detalicznych funduszach inwestycyjnych, oszczędności zgromadzone w polisach inwestycyjnych, w akcjach i obligacjach. Nie uwzględniałem kasy pod poduchą i w gotówce, czyli w naszych portfelach (160 mld zł), ani depozytów bieżących, ani oszczędności zgromadzonych w OFE (bo – jak wiemy – na razie jeszcze nie są nasze).

Zobacz również:

Od tego czasu trochę w naszych portfelach się zmieniło. Patrząc na wartość pieniędzy zgromadzonych przez gospodarstwa domowe w bankach – i przekładając dane za okres od listopada do listopada na statystyki całoroczne – widać wzrost zdeponowanejj kasy o ok. 30 mld zł. Jedną trzecią tego przyrostu stanowią zapewne odsetki dopisane do już zgromadzonego kapitału (ponad 733 mld zl), ale przynajmniej 20 mld zł to nowe pieniądze, które udało się nam zaoszczędzić z bieżących dochodów.

Sprawa z naszymi depozytami w bankach jest jednak złożona: rozpatrując same tylko depozyty terminowe można się zaniepokoić, bo ich wartość w przeciągu roku… spadła o 20 mld zł, do 293 mld zł. Jednocześnie jednak o 49,5 mld zł – do 439,5 mld zł – zwiększyły się depozyty bieżące, czyli kasa na kontach osobistych i oszczędnościowych.

Nędzne oprocentowanie bankowych depozytów sprawiło, że część z nas postanowiła ich nie przedłużać i trzymać pieniądze pod ręką. Pytanie: czy to oznacza ich „wypadnięcie” z puli oszczędności (wydamy te pieniądze na przyjemności?) czy też zwykłą operację  „na przeczekanie”?

Optymistyczne założenie jest takie, że to nadal są oszczędności, tylko trzymane w innym miejscu – ale z drugiej strony patrząc na dane NBP o kondycji finansowej gospodarstw domowych można mieć podejrzenia, że spadająca stopa oszczędzania wiąże się z wycofywaniem pieniędzy z depozytów i przeznaczaniem ich na wyuzdaną konsumpcję.

Czytaj też: Nasze oszczędzanie. 10% jest blisko zamożności. Połowa oszczędza, ale większość nie tak jak trzeba!

Czytaj też: Premier Morawiecki chce, byśmy oszczędzali już w pracy. Są już pierwsze szczegóły jego planu

Czytaj też: GUS podaje, że miesięcznie powinno ci zostawać 340 zł. Nie zostaje? Gdzie zrobiłeś błąd? Albo gdzie GUS go zrobił?

Czytaj też: Polacy bogaci nieruchomościami. Za 25 lat przeciętny Kowalski będzie miał fortunę!

Do pieniędzy, które przyrosły nam w bankach dochodzą oszczędności w funduszach inwestycyjnych, których też jest coraz więcej. Co prawda nie mamy jeszcze cyferek za grudzień 2017 r., ale już te listopadowe wskazują, że w 2017 r. wpłaciliśmy do funduszy sporo kasy. Co prawda wartość funduszy akcji przyrosła niewiele – z 30 do 32,7 mld zł (czyli mniej więcej o tyle, ile zdrożały same akcje), ale jeśli chodzi o fundusze obligacji mamy wzrost aktywów o 4 mld zł (w tym przypadku wypłacane przez emitentów odsetki aż tak mocno nie „grają”), w przypadku funduszy pieniężnych – o 8 mld zł, zaś w przypadku funduszy mieszanych – o 4 mld zł.

W sumie – zakładając, że parę groszy wpadło funduszom też w grudniu – można mówić o tym, że w 2017 r. do funduszy wpłaciliśmy mniej więcej 16-18 mld zł nowej kasy. To mniej więcej zgadza się z danymi Analiz Online o zmianie aktywów gospodarstw domowych. Z tych cyferek wynika, iż w okresie od jesieni 2016 r. do jesieni 2017 r. wartość detalicznych funduszy inwestycyjnych wzrosła ze 101 do 122 mld zł.

Nasze pieniądze o charakterze nowych oszczędności płynęły też w zeszłym roku do polis inwestycyjnych. Jakkolwiek nie wszystkie z nich dają wysokie zyski, to niewątpliwie są to długoterminowe oszczędności. Wartość składek wpłaconych w skali roku do polis inwestycyjnych szacuję na 8-9 mld zł.  Wynika to ze statystyk przekazywanych mi ostatnio przez branżę ubezpieczeniową. Choć oczywiście nie mam wiedzy jak duża część składek (ok. 12 mld zł) jest inwestowana, a jaka idzie na ochronę ubezpieczeniową i prowizje.

Do tego dochodzi wzrost sprzedaży obligacji – Polacy w zeszłym roku zainwestowali w nie 1,5-2 mld zł więcej, niż w 2016 r. – i ciut większa wśród gospodarstw domowych popularność akcji   Jeśli to wszystko zsumować, dostaniemy – zgrubnie licząc – kwotę 40 mld zł nowych pieniędzy, które zaoszczędziliśmy w minionym roku. Czyli mniej więcej po 1000 zł na osobę (wliczając starców i dzieci). I niecałe 10% dotychczasowego „urobku” (550-750 mld zł, w zależności od tego jak liczyć). Wiadomo, że tak naprawdę nasze oszczędzanie nie rozkłada się demokratycznie, więc pewnie jest tak, że co piąty zaoszczędził 5000 zł, ale… zawsze coś. Oby rok 2018 przyniósł jeszcze większe zaskórniaki.

Czytaj też: Jaką strategię depozytową przyjąć w 2018 r.? Podpowiadam!

Czytaj też: Jak inwestować pieniądze w 2018 r.? Będzie trudniej zarobić?

Czytaj też: Allianz zasmuca. Spadliśmy w rankingu najbogatszych narodów świata. Co się stało?

Czytaj też: Ile zarabia przeciętny bogaty Polak? I jak wydaje te pieniądze?

A żeby nie było zbyt różowo: wzrostowi naszych oszczędności w 2017-tym towarzyszył analogiczny… wzrost zadłużenia. Saldo naszych kredytów hipotecznych w złotych wzrosło o 29 mld zł, zaś konsumpcyjnych – o 11 mld zł. W sumie: niemal dokładnie 40 mld zł. Wychodzi na to, że to, co jedni zaoszczędzili, drudzy pożyczyli.

zdjęcie tytułowe: DasWortgewand/Pixabay.com

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu