30 sierpnia 2018

Teraz każdy może być „wyjadaczem wisienek”? Robot przeczesze rynek i znajdzie dla ciebie najlepsze lokaty. Czy SuperLokator ma sens?

Chcielibyście mieć pewność, że w każdym momencie Wasze pieniądze są ulokowane w bankach, które akurat płacą najlepiej? I że robot będzie czuwał nad tym, by wychwytywać najlepsze promocje? Tak działa SuperLokator, któremu od dziś możecie powierzyć część swoich bankowych oszczędności. „Wyjadacze wisienek” wreszcie będą mogli mogli leżeć i pachnieć, bo ich robota „zrobi się sama”? Nie do końca

XXI wiek to czas, w którym automatyzuje się najróżniejsze procesy. Trend ten – i całe szczęście – nie omija lokowania oszczędności. Na świecie najszybciej rozwijającą się odmianą funduszy inwestycyjnych są te „automatyczne”, w których decyzje są pozbawione czynnika wyboru ludzkiego. Wszystkim kręcą algorytmy albo matematyczne formuły.

W Polsce zautomatyzowanych sposobów lokowania oszczędności na razie jest niewiele, ale ten może się wielu z Was spodobać. Istniejąca od niedawna platforma IQ Money, która zajmuje się oferowaniem „inteligentych” sposobów lokowania oszczędności online, wprowadza dziś na rynek robota, który inwestuje w najlepsze lokaty bankowe na rynku.

IQ Money to fintech stworzony przez Monikę Chwiedziewicz i Arkadiusza Zarembę, do niedawna pracujących w grupie Idea Banku. Chwiedziewicz m.in. odpowiadała za ofertę kont firmowych w banku (ze wszystkimi jego technologicznymi wodotryskami), a Zaremba m.in. był szefem marketingu internetowego (poniżej ich wersja graficzna ;-)).

SuperLokator, czyli robot poszuka najlepszych lokat

Rzecz nazywa się SuperLokator i polega na specjalnym algorytmie, który codziennie odpytuje wszystkie banki o aktualne oferty depozytów i przenosi pieniądze tam, gdzie akurat płacą najlepiej. Celem jest osiągnięcie efektywności porównywalnej z najlepszym „wyjadaczem wisienek” jakiego można sobie wyobrazić.

Twórcy usługi celują przede wszystkim w świadomą część posiadaczy depozytów w bankach. A więc w tych ciułaczy, którzy zdają sobie sprawę, że ich pieniądze nie przynoszą realnych zysków, lecz nie mają ani czasu, ani determinacji, by je stale przenosić pomiędzy bankami. Ta usługa ma być sposobem, by „kopnąć ich w tyłek” i skłonić do bardziej efektywnego zarządzania pieniędzmi. Przeciętne oprocentowanie depozytu w banku to dziś 0,9%, celem SuperLokatora jest wyciskać średnio 2%.

Czytaj też: Zakładasz depozyt, a bank… próbuje cię wprowadzić w błąd w sprawie oprocentowania. Ktoś upadł na głowę?

Czytaj też: Masz w banku promocyjny depozyt. A co jak on się już skończy? Rzeźnia

Czytaj też: Siedem pomysłów, by zarobić więcej na bankowej lokacie

Te 2% może nie wygląda na jakieś szaleństwo, ale większość posiadaczy depozytów w bankach tyle odsetek ze swoich pieniędzy nie wyciska. Nawet jeśli znajdziemy depozyt na 4%, to zwykle po dwóch-trzech miesiącach bank zroluje nam go na 0,1% lub coś w ten deseń. Większość dobrych depozytów albo jest na krótko, albo wyłącznie dla niskich kwot, albo łączy się z dodatkowymi obowiązkami, np. z koniecznością założenia konta, karty i przeniesienia do banku przelewów z tytułu wynagrodzenia.

SuperLokator ma tę zaletę, że można weń włożyć pieniądze w pełni zdalnie, bez podpisywania i wysyłania jakichkolwiek papierowych dokumentów (zamiast tego robi się zdjęcie dowodu osobistego smartfonem – o ile ktoś lubi wysyłać skan bliżej nieznanej firmir – i wysyła je internetem do IQ Money). Rejestracja, zakup i płatność odbywa się w ciągu kilku minut na stronie internetowej. Najdłuższą chwilę zajmuje wypełnienie ankiety preferencji inwestycyjnych, której wymaga unikna dyrektywa MIFID.

Minimalny próg inwestycji wynosi 1000 zł, podobnie jak dla większości bankowych depozytów. Nie ma żadnych opłat na wejściu, ani za zarządzanie pieniędzmi. Ani żadnych kajdanek (pieniądze można wpłacać i wypłacać kiedy się chce).

Czytaj też: Poinformowli klientów, że obniżają im oprocentowanie. A to uzasadnienie… Palce lizać

5% gwarantowanego zysku na początek. A co dalej?

W odróżnieniu od samodzielnego lokowania pieniędzy w bankach SuperLokator nie gwarantuje określonego zarobku, bo ten będzie wypadkową przeszukiwania najlepszych ofert. Ale w pierwszym miesiącu jest bonus, żeby klientom łatwiej było rzucić się ze swoimi pieniędzmi w nieznane. Ów bonus to gwarancja 5% zysku w pierwszym miesiącu. Niestety, zadziała tylko dla kwoty nie przekraczającej 10.000 zł.

Do tego dochodzi program rekomendacyjny. Jeśli polecę komuś korzystanie z SuperLokatora i ten ktoś rzeczywiście włoży tam pieniądze, to zarówno ja jako polecający, jak i przyprowadzony przeze mnie klient dostaniemy drugi miesiąc gwarantowanego oprocentowania 5%. Jeśli poleceń zbierze się więcej, to te 5% mogę dostać za cały rok.

Od strony formalnej SuperLokator jest… najzwyklejszym w świecie funduszem inwestycyjnym (zarządzanym przez Altus TFI), w którym 80% pieniędzy będzie ulokowane w depozytach, a pozostałe 20% w bonach skarbowych i obligacjach (jako rezerwa płynności na wypadek większych wypłat). Jednak jego twórcy jak ognia obawiają się wrzucania SuperLokatora to worka z funduszami.

I robią to z premedytacją – fundusze przeciętnemu ciułaczowi kojarzą się z ryzykiem i skomplikowanm produktem finansowym. Nazywanie czegoś „funduszem inwestycyjnym” z definicji powoduje, że zainteresuje się tym góra 10-15% wszystkich, do których skierowany jest przekaz. Dlatego SuperLokator jest komunikowany obserwatorom jako optymalizator dochodów z lokat. Dzięki temu nazewnictwu jego twórcy chcą poszerzyć potencjalną bazę zainteresowanych.

Jakie są słabe strony tego rozwiązania? Po pierwsze SuperLokator wyszukuje tylko depozyty bez restrykcji i dodatkowych warunków. To z góry wyklucza część najlepiej „płacących” lokat. Po drugie nie może włożyć wszystkich pieniędzy klientów w jedną, najlepszą na rynku lokatę. Prawo zobowiązuje fundusze inwestycyjne, by unikały zbyt dużej koncentracji swoich inwestycji, co oznacza, że SuperLokator będzie musiał też włożyć do portfela trochę mniej zyskowne depozyty.

Po trzecie SuperLokator nie podlega gwrancji BFG, jakiej podlegałaby każda bankowa lokata z osobna, którą kupiłby jego klient. Po czwarte występująca na początku gwarancja 5% zysku (tylko w pierwszym miesiącu) może niektórych klientów wprowadzić w błąd co do istoty oferty. Ale z drugiej strony będzie ona sprzedawana tylko na stronie IQ Money, a tam warunki i ograniczenia gwarancji są dość klarownie wyłożone.

Tutaj: możesz przetestować SuperLokatora

Zero prowizji? W poszukiwaniu drugiego dna

Niejeden z Was pewnie zapyta: „po co to całe kombinowanie, skoro na koniec dnia otrzymujemy coś a la fundusz inwestycyjny rynku pieniężnego”? Twórcy IQ Money zapewniają, że ich model biznesowy jest lepszy dla klientów, bowiem z jednej strony kojarzy się z bezpieczeństwem lokat bankowych (czyli daje szansę na większe zainteresowanie tzw. zwykłego zjadacza bułek), a z drugiej jest tańszy od funduszy rynku pieniężnego, inwestujących w bony skarbowe, depozyty i obligacje.

Taki fundusz bierze średnio 1% opłaty za zarządzanie, a niekiedy jeszcze prowizję „na wejściu”. Tych obciążeń w SuperLokatorze nie ma. Tutaj krótka wizytówka funduszu w kontekście opłat.

No dobra, ale na czym zarabia fundusz na utrzymanie swoich twórców? Skoro nie płacę ani prowizji „na wejściu”, ani opłaty za zarządzanie, to fundusz złożony z depozytów musi być przedsięwzięciem, które nie generuje przychodów dla właścicieli. I w istocie tak jest. Ukrytym celem IQ Money jest powolne budowanie zaufania przeciętnych Polaków do czegoś, co nie jest klasyczną lokatą z gwarantowanym zyskiem.

IQ Money zarobi na SuperLokatorze dopiero wtedy, gdy pieniądze przyniesione do tego rozwiązania”oswoją się” z funduszami inwestycyjnymi i ich posiadacze spróbują przenieść część środków do innych funduszy będących w ofercie IQ Money. Sprytne. I trudne, nie powiem. I troszkę jakby ryzykowne. Ale w sumie oswajanie Polaków z funduszami inwestycyjnymi zawsze wyobrażałem sobie podobnie. Metodą małych kroczków.

Na platformie IQ Money są na razie fundusze tylko czterech TFI, ale z łatwością można znaleźć coś dla siebie. Są np. fundusze Rockbridge Dywidendowy, Skarbiec Top Brands, czy Ipopema Globalnych Trendów. Co ciekawe dla klientów, którzy zdecydują się na inwestycję (czy to przeskakując z SuperLokatora czy też od razu) IQ Money ma bonus.

Nie dość, że pośrednik pokazuje czarno na białym ile dostanie prowizji od TFI, ale jeszcze się tą prowizją dzieli. Do klienta wędruje 10% opłaty zainkasowanej przez IQ Money. Jeśli np. opłata za zarządzanie funduszem wynosi 5%, zaś IQ Money otrzymuje z niej połowę, to łatwo wyliczyć, że po roku trzymania pieniędzy w tym funduszu klientowi wpadnie do kieszeni bonusik w wysokości 0,25% tego, co zainwestował. Nie są to kolosalne kwoty, ale zawsze coś.

Czy to przełom, czy tylko nowe „opakowanie”?

O sukcesie SuperLokatora – i w ogóle IQ Money bo robot wyszukujący najlepsze lokaty ma być głównym wabikiem przyciągającym klientów do innych ofert tej platformy – zadecydują wyniki.

Jeśli SuperLokator będzie wyróżniał się wyższym „oprocentowaniem”, niż większość depozytów w dużych bankach – może zdobyć popularność. Zwłaszcza, że jego „funduszowość” jest w przekazie marketingowym mocno zawoalowana, by nie wywoływać przykrych skojarzeń z ryzykiem i brakiem gwarancji zysku ;-).

Trzeba jednak powiedzieć, że to rozwiązanie nie jest bez wad. Aktywny „wyjadacz wisienek”, jeśli będzie „ręcznie” przeczesywał rynek, nie unikając lokat z restrykcjami, zapewne zarobi więcej, niż SuperLokator. Ale może też połączyć własne inwestycje z SuperLokatorem (i dzięki temu uzyskać tzw. ekspozycję na depozyty w bankach, do których już nie ma wejścia, bo np. promocyjny depozyt jest tam tylko dla nowych klientów).

A jeśli więcej od SuperLokatora zarobią porównywalne pod względem profilu ryzyka fundusze rynku pieniężnego i gotówkowe? Twórcy tego rozwiązania twierdzą, że to niemożliwe, bo klasyczne fundusze pieniężne – inwestujące w obligacje i bony skarbowe – pobierają opłaty za zarządzanie (nawet do 1% w skali roku), co dramatycznie zmniejsza ich szanse w wyścigu z SuperLokatorem, w którym klient dostaje dokładnie takie zyski, jakie zostaną wypracowane z inwestycji.

Coś w tym jest, ale z drugiej strony jeśli weźmiemy ranking wszystkich funduszy pieniężnych za ostatni rok to tylko cztery z (na oko) trzydziestu wycisnęły mniej, niż 2% zysku rocznie. A najlepsze dają dochód na poziomie 3,6-3,7% rocznie. Krótko pisząc: za kilkanaście miesięcy może się okazać, że SuperLkator nie prześciga pod względem wyników ani aktywnego poszukiwacza wisienek depozytowych, ani zwykłych funduszy pieniężnych.

Inna sprawa, że fundusze pieniężne czasem trochę „oszukują” i dorzucają do bezpiecznych obligacji trochę „śmieci”, czyli wysoko oprocentowanych, ale ryzykownych obligacji korporacyjnych ze średniej i niskiej półki. Wtedy pokażą zyski nieosiągalne dla „zwykłych” funduszy pieniężnych. Oczywiście wszystko tylko do czasu, takie kanty zawsze prędzej czy później wychodzą na jaw i odbijają się czkawką uczestnikom takich funduszy.

zdjęcie tytułowe: Geralt/Pixabay

 

46
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
30 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
MariuszMaciej73JohnanonymousJanusz Rekin Giełdy w Słomczynie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andy
Gość
Andy

Jestem ciekawy jak z bezpieczeństwem, rozumiem, że tego typu platforma nie ma ani gwarancji BFG, ani odseparowania kapitału przedsiębiorstwa od depozytów klientów jak to ma miejsce w przypadku TFI gdzie środki klientów nie wchodzą w majątek funduszu i niby są gwarantowane przez rachunki powiernicze.

Grzesiek
Gość
Grzesiek

dla mnei nieciekawe, no ale może znajdą się chętni

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

„Gwarantowane” 5% przedłużane za przyprowadzanie nowych ofi… Klientów? Schemat brzmi jakby znajomo – jeśli ubierany jest płaszczyk edukacji, to takie sformułowania powinny zdecydowanie zniknąć, bo potem, nawet zakładając krystalicznie czyste intencje byłych pracowników Idea Banki, „wyedukowani” klienci rzucą się na kolejny „gwarantowany” wysoki procent i wiadomo jak to się skończy.

Zenont
Gość
Zenont

W takiej konstrukcji nie będzie BFG, prawda? I umowa będzie z funduszem, a nie z bankiem. Za 2%. Będzie trudno.

erdwa
Gość
erdwa

o ludu mój ludu… czego to ludzie nie wymyślą. Robot do inwestowania w lokaty 🙂 . Lokaty bez haczyków więc to lokaty marne – chyba że ten robot bedzie w stanie wynegocjowac od banków własne certyfikaty depozytowe na atrakcyjnych warunkach, ale ze banki sa utopione w gotówce po uszy to raczej to jest nierealne rozwiązanie. jeśli to ma być wabik na klientów aby potem przenosili się na [prawdziwe fundusze to IQ Money chce po prostu zarabiać na kickbackach. jak większosć platform z darmowymi zakupami funduszy. Nie ma chyba też za bardzo co tego porównywać do funduszy gotówkowych i pieniężnych bo… Czytaj więcej »

oxo
Gość
oxo

Skan dowodu dla firmy krzak ( tyle razy był wałkowany temat, żeby takich rzeczy nie robić) ,
brak BFG i nierentowność interesu wpisana w jego założenia. Zyski takie sobie, do tego bonusy za nowych klientów.
Lampka alarmowa mi mocno świeci.
Oby sie to nie skończyło tak, że za 2-3 lata usłyszymy Monice Ch. i Arkadiuszu Z. oraz setkach klientów z brakiem dostępu do swoich pieniędzy.

Maciej73
Gość
Maciej73

Zamiast wysyłania skanu dowodu można wypełnić ankietę wpisując dane z dowodu. Przetestowałem – działa. Choć to penie niewiele zmienia.

Mateusz
Gość
Mateusz

Czy to aby napewno dozwolone? Obowiązkowe zgody na marketing?
[urlcomment image[/img][/url]

Mateusz
Gość
Mateusz

Czy to aby napewno dozwolone? Obowiązkowe zgody na marketing?
https://ibb.co/nnY7k9

Mateusz
Gość
Mateusz

Czy to aby napewno dozwolone? Obowiązkowe zgody na marketing?
[img]https://ibb.co/nnY7k9[/img]

anonymous
Gość
anonymous

Tu masz prawidłowy bezpośredni link:comment image
I już wiemy na czym robot będzie zarabiał. Na handlu danymi osobowymi na który to handel ofiary „świadomie wyraziły zgodę”.

zen
Gość
zen

Czy ten produkt nie podpada pod definicję misssellingu?
Klient widzi „lokata”, a nawet „wiele lokat” (czyt. minimalne ryzyko z dodatkową dywersyfikacją), a sprzedawca wciska TFI. Na dodatek na pokrętnych zasadach (ciekawe, jak długo właściciele serwisu utrzymają wypłacalność).
Abstrahując od intencji, szczegółów organizacyjnych i prawnych – to jest psucie rynku.

zen
Gość
zen

Z ciekawości zarejestrowałem się i sprawdziłem dotychczasowe wyniki tego super-hiper-robo-AI-loko-cuda.
W okresie 2018-06-21 do 2018-08-30 jednostka funduszu podrożała ze 100,00 do 100,12 PLN, co daje zannualizowaną rentowność roczną na oszałamiającym poziomie… 0,63% brutto.
Faktycznie, spełnienie marzeń wyjadaczy wisienek 😀

zen
Gość
zen

I na koniec wisienka na torcie całej historii:
„Pierwszy w Polsce fundusz inwestycyjny bez opłat za zarządzanie” pobiera opłaty bieżące w wysokości 1%, co jak na tę klasę funduszu to dość dużo. Nawet, jak na polskie standardy.
Źródło: KIID funduszu
😀

IQ money
Gość
IQ money

Drogi zen,
wartość 1% znajdująca się w KIID to stawka maksymalna, a nie faktycznie pobierana. Rzeczywiste wynagrodzenie stałe pobierane przez TFI wynosi 0%, co możesz łatwo zweryfikować: https://www.altustfi.pl/sites/default/files/wynagrodzenie-stale.pdf

Don Quijote de la Mancha
Gość
Don Quijote de la Mancha

Zobaczymy czy więcej od niego zarobią też porównywalne pod względem ryzyka (bardzo niskiego) fundusze rynku pieniężnego i gotówkowe. Twórcy tego rozwiązania twierdzą, że to niemożliwe, bo klasyczne fundusze pieniężne – inwestujące w obligacje i bony skarbowe – pobierają opłaty za zarządzanie (nawet do 1% w skali roku), co dramatycznie zmniejsza ich szanse w wyścigu z SuperLokatorem Twórcy tego rozwiązania opowiadają głupoty. Od 5 lat inwestuję w fundusze pieniężne i regularnie uzyskując wynik 12M powyżej 2%, które obiecuje SuperLokator (przeważnie wyniki oscylują nieco powyżej 3%, choć najlepsze nawet niedawno miewały koło 5%, teraz akurat jest słabszy okres, ale i tak większość… Czytaj więcej »

Rafał Pędzimąż
Gość
Rafał Pędzimąż

Tak jak jest napisane w artykule… Chodzi o coś innego a mianowicie powolną (ewolucyjnie a nie rewolucyjnie) zmianę dla „konsumentów”. Chodzi oczywiście o to aby transferować część pieniędzy w fundusze inwestycyjne właśnie.. Cały ten przedsionek (a właściwie preludium) to dopiero zapowiedź do prawdziwego TFIROBOTA do wszystkich funduszy (nawet tych dostępnych globalnie). (tak na marginesie to wątpię aby IQ Money się to udało ;)). Jest jeszcze inna kwestia zarabiania (standardowego) dla takiego inverobota… A mianowicie może on spijać śmietankę (poprzez efektywniejsze zarządzanie i inwestowanie) (dla przykładu i kotwicy i tak będzie średnia rynkowa dla danych funduszy) (pomijam tendencje i koniunkturę wtedy…).… Czytaj więcej »

Janusz Rekin Giełdy w Słomczynie
Gość
Janusz Rekin Giełdy w Słomczynie

Biorąc pod uwagę nierentowność funduszu oraz osoby z przeszłością sprzedażową w IB spodziewam się modelu biznesowego podobnego do OF/GB/IB tj. jeden w miarę rozsądny produkt do łowienia łosi na inne ryzykowne „inwestycje” (struktury pewnie też można opakować w fundusz).

Pff, robot, automatyczny algorytm, już to widzę 😀

anonymous
Gość
anonymous

Czyli kolejna comperia bonus…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij