25 lipca 2026

Koniec klasy średniej? Dobre zarobki już nie wystarczają. Wielka Brytania pokazuje, co może czekać Polskę. Czas przesunąć progi podatkowe?

Koniec klasy średniej? Dobre zarobki już nie wystarczają. Wielka Brytania pokazuje, co może czekać Polskę. Czas przesunąć progi podatkowe?

Brytyjska klasa średnia stała się jednym z głównych tematów politycznej debaty na Wyspach. Lewicowy rząd zapowiada działania, które mają zmniejszyć koszty życia i poprawić sytuację. Nie, nie chodzi o osoby najuboższe, tylko o… klasę średnią! Powód jest prosty – coraz więcej osób z dobrymi zarobkami nie stać na życie, do którego byli przyzwyczajeni. Zbliża się koniec klasy średniej. Choć Polska jest na wcześniejszym etapie tego procesu, wiele sygnałów wygląda znajomo: drogie mieszkania, rosnące obciążenia podatkowe i coraz trudniejsze budowanie majątku

Przez lata klasa średnia była symbolem stabilizacji. Wystarczyła dobra praca, własne mieszkanie i regularne oszczędzanie, by z każdym rokiem poprawiać swoją sytuację finansową. Dziś ten model coraz częściej przestaje działać. Choć pensje rosną, równie szybko, a często szybciej rosną koszty utrzymania, ceny nieruchomości i podatki. Coraz więcej osób ma poczucie, że pracuje więcej niż kiedyś, ale nie przekłada się to na większy majątek ani wyższy poziom życia.

Zobacz również:

To właśnie dlatego temat klasy średniej wrócił do centrum debaty politycznej w Wielkiej Brytanii. Nie chodzi już wyłącznie o pomoc najuboższym, ale także o ludzi, którzy zarabiają powyżej średniej, płacą wysokie podatki i do niedawna uchodzili za finansowo bezpiecznych. Dziś coraz częściej odkładają decyzję o zakupie mieszkania, ograniczają wydatki i rezygnują z części planów, bo codzienne koszty pochłaniają coraz większą część ich dochodów.

Czy to problem wyłącznie brytyjski? Niekoniecznie. W Polsce również coraz częściej pojawiają się sygnały, że awans do klasy średniej nie daje już takiego poczucia bezpieczeństwa jak jeszcze kilkanaście lat temu. Rosnące ceny mieszkań, wyższe obciążenia dla osób zarabiających powyżej średniej i coraz trudniejsze budowanie oszczędności sprawiają, że doświadczenia Brytyjczyków mogą być dla Polaków ważnym ostrzeżeniem.

Na Wyspach widać koniec klasy średniej?

„Brytyjska klasa średnia zaczyna się chwiać” – pod takim hasłem agencja Bloomberg opisuje jedno z najważniejszych zjawisk zachodzących dziś w brytyjskim społeczeństwie. Według tej agencji informacyjnej nawet gospodarstwa domowe osiągające dochody uznawane dotąd za wysokie coraz częściej mają problemy z rosnącymi kosztami życia i odkładaniem pieniędzy. To już nie tylko problem osób o najniższych dochodach, ale również ludzi, którzy jeszcze niedawno uchodzili za finansowo bezpiecznych.

Ciekawe, że to nie jest kolejny tekst o inflacji czy o drogich mieszkaniach. Bloomberg opisuje zjawisko znacznie poważniejsze i dotykające samej struktury brytyjskiego społeczeństwa – to stopniowe słabnięcie klasy średniej. Jeśli podobny proces zacznie postępować również w Polsce, może zmienić sposób, w jaki myślimy o awansie społecznym, oszczędzaniu i budowaniu majątku.

Jeszcze niedawno przynależność do klasy średniej w Wielkiej Brytanii oznaczała przede wszystkim finansową stabilność. Dobra praca pozwalała kupić własne mieszkanie, wychować dzieci, regularnie odkładać pieniądze i myśleć o spokojnej emeryturze i dalekich podróżach odbywanych w komfortowych warunkach. Dziś coraz więcej Brytyjczyków uważa, że ten model przestaje działać.

Problem nie polega na tym, że mieszkańcy Wielkiej Brytanii nagle zaczęli zarabiać mniej. W wielu zawodach płace nadal rosną. Jeszcze szybciej rosną jednak ceny mieszkań, czynsze, rachunki, koszty opieki nad dziećmi czy podatki. W efekcie nawet gospodarstwa domowe osiągające dochody wyższe od przeciętnych mają coraz większe trudności z odkładaniem pieniędzy i budowaniem majątku.

To właśnie dlatego sytuacja klasy średniej stała się jednym z najważniejszych tematów brytyjskiej debaty publicznej. Coraz częściej mówi się nie o ubóstwie, lecz o zjawisku określanym jako „ściśnięta klasa średnia”. To ludzie, którzy dobrze zarabiają, ale mają poczucie, że z roku na rok coraz większa część ich dochodów znika na pokrycie bieżących wydatków, a nie na poprawę poziomu życia.

To ważna zmiana także z innego powodu. Przez dziesięciolecia to właśnie klasa średnia była fundamentem brytyjskiej gospodarki, ale też gwarantem brytyjskiego systemu politycznego, który opierał się na równoważeniu celów dwóch rywalizujących ze sobą partii – konserwatystów i laburzystów. To klasa średnia miała dobrą pracę, kupowała mieszkania, inwestowała, oszczędzała na emeryturę i wspierała konsumpcję. Jeśli ta grupa ogranicza wydatki i tracić poczucie finansowego bezpieczeństwa, skutki odczuwa cały kraj.

Ta zmiana już odbija się na systemie politycznym. Maleje poparcie dla dwóch głównych partii, a rośnie – dla ugrupowań bardziej skrajnych. Z kolei ekonomiści zwracają uwagę, że sprawa nie sprowadza się tylko do wysokości wynagrodzeń. Coraz większe znaczenie ma to, ile pieniędzy zostaje ludziom po opłaceniu mieszkania, rachunków, podatków i innych podstawowych wydatków. W praktyce wiele rodzin, które na papierze należą do klasy średniej, ma coraz mniejszą swobodę finansową niż jeszcze kilkanaście lat temu.

To właśnie dlatego dyskusja o kondycji klasy średniej wykracza dziś daleko poza Wielką Brytanię. Podobne pytania pojawiają się w wielu rozwiniętych gospodarkach: czy wzrost wynagrodzeń nadal przekłada się na wzrost zamożności i czy kolejne pokolenia będą żyły lepiej od swoich rodziców. Coraz częściej odpowiedź na oba pytania nie jest już tak oczywista.

Dlaczego klasa średnia przestała się bogacić?

Za pogorszeniem sytuacji brytyjskiej klasy średniej nie stoi jedno wydarzenie ani jedna decyzja rządu. To efekt kilku nakładających się na siebie trendów, które przez lata stopniowo ograniczały możliwości finansowe gospodarstw domowych. Największym problemem okazały się koszty mieszkania, ale nie jest to jedyny problem. Coraz większą część wynagrodzeń Brytyjczyków ze średniej półki zarobkowej pochłaniają również podatki, rachunki i usługi, które jeszcze kilkanaście lat temu były znacznie bardziej dostępne.

Presja na budżety klasy średniej ma wiele źródeł. Poza kosztami zakupu i utrzymania mieszkania są to rosnące obciążenia finansowe. Wyższe podatki, składki oraz zamrożone progi podatkowe sprawiły, że większa część podwyżek trafia do budżetu państwa. W efekcie wielu pracowników nominalnie zarabia więcej niż kilka lat temu, ale ich dochód do swobodnego wykorzystania rośnie znacznie wolniej albo wręcz się nie zmienia.

Coraz droższe stają się również usługi, które jeszcze niedawno były oczywistym elementem życia klasy średniej. Opieka nad dziećmi, prywatne leczenie, ubezpieczenia czy edukacja pochłaniają coraz większą część domowego budżetu. W rezultacie gospodarstwa domowe częściej ograniczają wydatki lub rezygnują z oszczędzania.

Potwierdzają to dane brytyjskiego urzędu statystycznego. Porównanie wskaźnika HCI (Household Costs Index, Wskaźnik kosztów gospodarstwa domowego)  z tradycyjnym wskaźnikiem inflacji CPI pokazuje, że największą różnicę między odczuwaną przez gospodarstwa domowe inflacją a oficjalnym wskaźnikiem cen tworzą wydatki związane z mieszkaniem i utrzymaniem domu:

Przez wiele lat pogarszająca się sytuacja klasy średniej była rozłożona w czasie i mniej odczuwalna. Dopiero po okresie wysokiej inflacji i wzroście stóp procentowych w latach 2022-2024 wiele gospodarstw domowych przekonało się, jak niewielki margines bezpieczeństwa finansowego im pozostał. Wyższe raty kredytów, droższe usługi i rosnące podatki sprawiły, że nawet osoby osiągające ponadprzeciętne dochody zaczęły ograniczać wydatki i rezygnować z części planów.

To prowadzi do głębszej zmiany. Dawniej wysoka pensja była przepustką do budowania majątku – pozwalała kupić mieszkanie, regularnie odkładać pieniądze i stopniowo zwiększać bezpieczeństwo finansowe rodziny. Dziś coraz większa część dochodów wystarcza jedynie na pokrycie bieżących kosztów życia. Właśnie dlatego wielu Brytyjczyków ma poczucie, że mimo dobrych zarobków ich sytuacja finansowa nie poprawia się tak, jak oczekiwali.

Ceny domów uciekają zarobkom klasy średniej

Inne dane brytyjskiego urzędu statystycznego pokazują, jak bardzo zmienił się rynek nieruchomości w ciągu ostatnich trzech dekad. O ile pod koniec lat 90. XX wieku przeciętny dom kosztował niewiele ponad trzykrotność mediany rocznych zarobków, dziś jest to ponad siedmiokrotność mediany wynagrodzeń. Oznacza to, że nawet osoby osiągające dochody typowe dla klasy średniej potrzebują znacznie więcej czasu na zgromadzenie wkładu własnego i spłatę kredytu.

W praktyce oznacza to, że dla młodych Brytyjczyków wejście do klasy średniej przestało automatycznie oznaczać możliwość zakupu własnego domu. Nawet osoby z dobrze płatną pracą coraz częściej przez wiele lat wynajmują mieszkania, odkładając decyzję o zakupie nieruchomości. Niestety, wynajem mieszkania też mocno podrożał, więc trudniej odłożyć pieniądze na zakup własnego lokum. Dla wielu rodzin największą barierą nie jest już zdolność kredytowa, lecz zgromadzenie wysokiego wkładu własnego.

To zmienia całą logikę budowania majątku. W poprzednich pokoleniach zakup mieszkania był początkiem gromadzenia kapitału. Wartość nieruchomości rosła, kredyt stopniowo malał, a po jego spłacie rodzina dysponowała sporym majątkiem. Dziś coraz większa część dochodów idzie na wysokie raty kredytów lub czynsze, przez co na oszczędności i inwestycje zostaje znacznie mniej pieniędzy. Właśnie dlatego ekonomiści coraz częściej wskazują rynek mieszkaniowy jako jedno z głównych źródeł problemów współczesnej klasy średniej.

Wysokie ceny mieszkań wpływają nie tylko na domowe budżety, ale również na mobilność pracowników i rozwój całej gospodarki. Osoby mieszkające w tańszych regionach często rezygnują z lepiej płatnej pracy w dużych miastach, ponieważ wyższe wynagrodzenie nie rekompensuje kosztów zakupu lub wynajmu mieszkania. To zjawisko od lat jest jednym z najważniejszych problemów brytyjskiego rynku pracy.

Polska znajduje się dziś w innej sytuacji niż Wielka Brytania, ale kierunek zmian również budzi niepokój. Według danych NBP i GUS relacja cen mieszkań do dochodów jest niższa niż w Anglii, jednak w największych miastach zakup mieszkania nadal wymaga równowartości kilku rocznych wynagrodzeń. Po gwałtownych wzrostach cen z lat 2020–2024 rynek wprawdzie się ustabilizował, ale dostępność mieszkań wciąż pozostaje jedną z największych barier dla młodych gospodarstw domowych.

CZYTAJ TEŻ:

warszawa mieszkania ceny mieszkań

klasa średnia rozliczenie pit

Jak działa fiscal drag? I czy opóźni koniec klasy średniej?

Mniej widocznym, ale bardzo dotkliwym, czynnikiem pogarszającej się sytuacji brytyjskiej klasy średniej są zmiany w systemie podatkowym. Przez kilka lat progi podatku dochodowego były zamrożone, podczas gdy wynagrodzenia rosły. W efekcie coraz więcej pracowników wpadało do wyższych stawek podatkowych, mimo że formalnie rząd nie podnosił podatków. Brytyjski Office for Budget Responsibility wskazuje, że mechanizm, określany jako „fiscal drag”, stał się jednym z ważniejszych źródeł wzrostu dochodów państwa.

Fiscal drag bywa nazywany „ukrytą podwyżką podatków”, ponieważ nie wymaga zmiany stawek podatkowych ani uchwalania nowych danin. Wystarczy, że wraz z inflacją i wzrostem wynagrodzeń coraz więcej osób przekracza kolejne progi podatkowe. Z punktu widzenia budżetu państwa wpływy rosną automatycznie. Z punktu widzenia pracowników oznacza to natomiast, że coraz większa część każdej podwyżki zostaje oddana fiskusowi.

Zamrożenie progów podatkowych nie jest drobną zmianą techniczną. Według prognoz brytyjskiego Office for Budget Responsibility w ciągu kilku lat ponad 5 mln osób zacznie płacić podatek dochodowy, niemal 5 mln trafi do wyższego progu podatkowego, a około 600 tys. podatników zapłaci najwyższą stawkę podatku. Wszystko to bez formalnego podnoszenia stawek podatkowych.

Dla rządu to bardzo wygodny mechanizm. Wpływy podatkowe rosną bez politycznie kosztownej decyzji o podniesieniu podatków. OBR wskazuje jednocześnie, że brytyjskie finanse publiczne będą w kolejnych dekadach pod coraz większą presją z powodu starzenia się społeczeństwa, rosnących wydatków na ochronę zdrowia oraz kosztów obsługi długu publicznego. W takich warunkach pokusa zwiększania dochodów budżetu poprzez fiscal drag staje się jeszcze większa.

Polska nie stosuje identycznego mechanizmu jak Wielka Brytania, jednak efekt odczuwany przez wielu pracowników jest podobny. Z najnowszego raportu OECD wynika, że obciążenia podatkowo-składkowe osób zarabiających powyżej przeciętnego wynagrodzenia rosły w Polsce wyjątkowo szybko na tle innych państw rozwiniętych. Oznacza to, że coraz większa część kolejnych podwyżek zarobków Polaków pozostaje w systemie podatkowym i składkowym, zamiast zwiększać dochód do dyspozycji gospodarstw domowych.

To pokazuje, że presja na klasę średnią nie wynika wyłącznie z rosnących cen mieszkań czy kosztów życia. Coraz większe znaczenie mają również podatki i składki, które ograniczają dochód pozostający do dyspozycji gospodarstw domowych. W efekcie sama podwyżka wynagrodzenia coraz rzadziej oznacza proporcjonalny wzrost poziomu życia. Coraz większa część dodatkowych zarobków zostaje bowiem przejęta przez państwo, co utrudnia oszczędzanie, inwestowanie i budowanie majątku.

O tych mechanizmach pisałem na „Subiektywnie o Finansach” tu:

wyższe podatki

Czego możemy nauczyć się od Brytyjczyków?

Czy Wielka Brytania znajdzie sposób na odbudowę klasy średniej? Takie pytanie stawiają prowadzący podcast „In The Room Politics”, analizując pierwsze zapowiedzi nowego premiera Andy’ego Burnhama. Uczestnicy podcastu zwracają uwagę, że brytyjska debata coraz rzadziej dotyczy makroekonomii i wzrostu gospodarczego.

Znacznie ważniejsze stało się to, czy klasę średnią stać na zakup mieszkania, czy rachunki nie rosną szybciej od wynagrodzeń i czy dzieci będą miały szansę żyć lepiej niż ich rodzice. Utrata wiary w awans kolejnego pokolenia staje się jednym z najbardziej niepokojących sygnałów dla gospodarki i nastrojów społecznych.

Prowadzący podcast zwracają uwagę, że największym obciążeniem dla klasy średniej nie są już podatki, a koszty mieszkania. Niedobór mieszkań pcha w górę ceny zakupu i czynsze, ogranicza mobilność pracowników i pochłania coraz większą część dochodów gospodarstw domowych. A klasa średnia nie ma co liczyć na transfery socjalne czy podwyżki płacy minimalnej. Kluczowe będzie zwiększenie podaży mieszkań oraz wzrost produktywności gospodarki, który pozwoli tworzyć jeszcze lepiej płatne miejsca pracy.

To wnioski, które coraz bardziej dotyczą również Polski. Choć nasza gospodarka nadal dogania bogatsze kraje Europy, coraz więcej danych pokazuje, że osoby zarabiające powyżej średniej również odczuwają rosnącą presję kosztów życia. Ceny mieszkań pozostają wysokie w relacji do dochodów i możliwości kredytowych, a obciążenia podatkowo-składkowe specjalistów należą do najszybciej rosnących w OECD. W efekcie coraz trudniej nie tylko kupić mieszkanie, ale także regularnie oszczędzać i inwestować.

Polska jest co prawda w innym momencie wzrostu gospodarczego, kiedy doganiamy bardziej rozwinięte gospodarki. I co chwilę słyszymy, że z roku na rok bliżej nam np. do Wielkiej Brytanii. Ale wiele polskich danych pokazuje, że również u nas osoby zarabiające powyżej średniej odczuwają rosnącą presję kosztów życia i czasem muszą rezygnować z oczekiwanego poziomu konsumpcji.

Ceny mieszkań – zdaniem większości Polaków – są za wysokie jak na możliwości zarobkowe i kredytowe, a obciążenia podatkowo-składkowe dla specjalistów należą do najszybciej rosnących w OECD. W takiej sytuacji budowanie oszczędności staje się coraz trudniejsze, trudniej tez myśleć o inwestycjach finansowych klasy średniej, które mogłyby pomnażać zamożność tej grupy Polaków.

Różnica polega na tym, że Polska znajduje się dopiero na początku tego procesu i wciąż chodzi raczej o budowanie klasy średniej. W Wielkiej Brytanii dyskusja dotyczy już ratowania klasy zamożniejszych mieszkańców. W Polsce wciąż rozmawiamy głównie o wzroście wynagrodzeń i niedoborze mieszkań. Tymczasem doświadczenia Brytyjczyków pokazują, że sama podwyżka pensji nie wystarczy, jeśli jeszcze szybciej rosną koszty życia, utrzymania mieszkania i fiskalne obciążenia.

Coraz częściej liczy się dla nas to, ile pieniędzy zostaje nam na koncie po zapłaceniu podatków, rat kredytu, czynszu i rachunków. To właśnie ta kwota decyduje dziś o możliwości budowania majątku, a nie wysokość wynagrodzenia wpisana w umowie o pracę.

Czytaj też: Epickie! Polacy w Wielkiej Brytanii zaczęli właśnie zarabiać… więcej niż rodowici Brytyjczycy! Jak to możliwe, jak to się robi? Co potrafią Polacy w UK?

Czytaj też: Polska systematycznie dogania pod względem PKB na mieszkańca bogate kraje Europy Zachodniej. Ale jest kraj, którego nie dogonimy. To Holandia

Czytaj też: Według danych MFW właśnie wkraczamy do grona 20 największych gospodarek świata. Co będziemy z tego mieli? I dlaczego nie chcą nas wpuścić do G20?

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

zurych pomysł na za drogie mieszkania

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Jurica Koletić/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
67 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hieronim
23 dni temu

Panie Redaktorze, ile razy PO (partia, hehe, liberalna) zmieniła progi podatkowe w ciągu 11 lat rządów?

Admin
23 dni temu
Reply to  Hieronim

PO już dawno nie jest partią liberalną. Ostatnią partią liberalną – która umarła z powodu braku liberałów w kraju – była Nowoczesna

Mateusz
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, no niech Pan się nie ośmiesza. Ona nie umarłą z powodu braku liberałów w kraju. To tacy liberałowie, ze nie potrafili dopełnić formalności związnaych z subwencjami.

Admin
22 dni temu
Reply to  Mateusz

Ktoś jednak wybrał do władzy populistów, którzy rządzą Polską od przynajmniej 15 lat. Raczej nie zrobili tego liberałowie, ani klasa średnia.

Miguel
22 dni temu
Reply to  Hieronim

3×15 nie interesowało wyborców, więc PO dawno już ten pomysł zarzuciła. A szkoda.

Admin
22 dni temu
Reply to  Miguel

Wyborcy zdecydowali 😉

Pvk
20 dni temu
Reply to  Miguel

Mnie zainteresowało kilka obietnic PO. Do tego stopnia że na nich zagłosowałem. Ale gdy rządzili nawet nie próbowali tych obietnic zrealizować, i to mając „swojego” prezydenta. Dlaczego teraz miałbym uwierzyć w ich nowe obietnice i na nich zagłosować?

Ppp
23 dni temu

Zacznijmy od czegoś prostego: progi podatkowe powinny być określane w przepisach nie konkretnymi sumami, lecz procentami np. płacy minimalnej. Wtedy co roku podnosiłyby się automatycznie i nie byłoby problemu, jak teraz, że ktoś wpada w drugi próg podatkowy zaraz po przekroczeniu płacy średniej, bo u nas progi nie były podnoszone od wielu lat.
Pozdrawiam.

Admin
23 dni temu
Reply to  Ppp

Dobry pomysł!

Stefan
22 dni temu
Reply to  Ppp

Zadna różnica, wtedy politycy systematycznie będą aktualizowali procentowe progi. Opieszałość do aktualizacji jest tylko w jedną stronę.
Zadziała ten sam mechanizm co na stacjach, które szybko podnoszą, a powoli opuszczają.

Last edited 22 dni temu by Stefan
Stef
22 dni temu
Reply to  Ppp

No wlaśnie setki danin jest określana od średniej krajowej i sie co roku lub naet co kwartal.zmienia a progi podatkowe dziwnym trafem sa kwotowe. Przypadek?

Admin
22 dni temu
Reply to  Stef

Nie sądzę 😉 – odpowiedziało echo

Miguel
22 dni temu
Reply to  Ppp

Waloryzacja progów podatkowych co roku o poziom inflacji to zwykła uczciwość. Na którą nie zdobył się żaden rządzący od ponad 30 lat.

Emerytariusz
22 dni temu

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Zdzisław
22 dni temu

Zacznijmy od pytania kto tak naprawdę stanowi klasę średnią lub jaki rozporządzalny dochód na osobę pozwala aspirować do tego grona. Nie sztuką jest kupić wielki dom czy wypasioną furę, pojechać na wymarzone wakacje. Sztuką jest móc to wszystko utrzymać bez uszczerbku na swoim majątku. Jeśli utrzymanie tego jest ponad możliwości finansowe to najprawdopodobniej jest to przejaw życia ponad stan. Może zbyt szybko próbujemy awansować do klasy średniej. Chyba, że klasa średnia oznacza, że średnio jest nas na to stać.

Admin
22 dni temu
Reply to  Zdzisław

Tutaj jest nawet więcej niż jedna definicja 😉
https://subiektywnieofinansach.pl/rozliczenie-pit-to-klasa-srednia-podatek/

Maciej
22 dni temu
Reply to  Zdzisław

Klasa średnia to osoba łapiąca się na 2 próg i marudząca ze ją łupią… 😜

Aleks
21 dni temu
Reply to  Maciej

I hojnie korzystająca z transferu socjalnych typu 800+

Radek
20 dni temu
Reply to  Aleks

czyli bezdzietny klasą średnią nie jest? wątpię

Xzx
20 dni temu
Reply to  Aleks

Przede wszystkim gratuluję, że zauważyłeś, że rodzice jako grupa społeczna bardziej pracowita od bezdzietnych musi częściej zarabiać powyżej średniej krajowej, odprowadzac w efekcie więcej podatków i nie może tak jak bezdzietni siedzieć na socjalu minimalnej krajowej (w ramach, którego zmuszą się przedsiębiorców do płacenia za pracę więcej niz ta jest warta) na przemian z socjalem zasiłku dla bezrobotnych bo nowa gra na konsole sama się nie wygra. Bo o ile konsole i konto na netflixie tak utrzymasz, to rodziny już nie. Gdy bezdzietny wypomina rodzicowi, że ten ma w Polsce prawo korzystać ze świadczenia wychowawczego, to zawsze uderza mnie pytanie,… Czytaj więcej »

TomR
20 dni temu
Reply to  Xzx

„albo zapewnij sobie dziecko albo zapłać do państwa 1300 zł (pomniejszone o nieotrzymanie 800+) za każde ze statystyczneo 2,1 dziecka” – to by wychodziło taniej niż alimenty dla zarobków powyżej okoł 4700 netto.

Stefan
22 dni temu

No bezdzietni często na minimalnej o ile w ogóle pracują, ciągną kasę na potęgę więc rodzice obłożeni stawką 32% muszą zapieraniczać na bajlando bezdzietnych.

Gregory
22 dni temu
Reply to  Stefan

Jak doskonale wiadomo, bezdzietni dostają co miesiąc 800 zeta 🤣

Stefan
22 dni temu
Reply to  Gregory

[CENZURA-red] Utrzymanie dziecka to przynajmniej 1300 zł w wersji po taniości. 800 zł pokrywa państwo, to fakt, ale nie są to darmowe pieniądze. To jest 800 zł, których bezdzietny nie potrzebuje, bo nie ma wydatków pokrywanych z 800+. To, że Gregory tego nie wie, sugeruje, że mógł być wychowywany za mniej niż 1300 zł i takie są skutki niepełnej edukacji, że nie rozumie się, że jak jest praca do zrobienia i nie ma chętnych wykonywać jej za darmo, jak rodzice Gregoryego, to trzeba za nią zapłacić albo zrobić to samemu. [CENZURA-red] Dowód: przypadkowe wysprzęglenie się ministerstwa, które podało informację, z… Czytaj więcej »

Stefan
21 dni temu
Reply to  Stefan

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Stefan
21 dni temu
Reply to  Stefan

Merytoryczne argumenty zacenzurowane pod pretekstem kultury:D Dobra czyli argumenty za dobre jaktrzeba ściemniać. Dwa razy zacenzurowany fakt że jak rodzic zarobi 1000 brutto to dostanie 500 netto bo próg 32% na swiadczenia dla bezdzietnych musi być żeby ich bogaty socjal utrzymać:D Dobra w komentarzach opublikowali wciela klamstwa bezdzietnych i to w nie przeszkadza, że jest nieprawda, a daj rzeczowe aegumenty, że bezdzietny kłamie i nastąpiło szaleństwo:D To napisz cenzurancie gdyby w 1980 roku wszyscy zdecydowali się na bezdzietność to jak wyglądałby tegoroczny budzet polski, jakie byłyby oerspektywy że system emerytalny wypłaci to co obiecał, jakie by były podatki w tym… Czytaj więcej »

Stefan
21 dni temu
Reply to  Stefan

I jesszcze jedno. Załóżmy, że zaczniemy uczciwie wynagradzać rodziców. To jaka to jest krzywda dla bezdzietnych, że grupa rodziców dostanie to co sobie wypracowała, a grupa bezdzietnych nie będzie już miała socjalu dla bezdzietnych, który jest finansowany okradaniem rodziców z efektów ich pracy?
Bezdzietni zrobią sobie dzieci, bo socjal bezdzietności przestanie być atrakcyjny gdy zniknie? Super, dokładnie o to chodzi.
Uciekną do jakiejś wielkiej Brytanii pod rządy arabów. Też spoko.

TomR
21 dni temu
Reply to  Stefan

„finansowany okradaniem rodziców z efektów ich pracy?” – pracę w naszej cywilizacji wykonują maszyny, zarówno te mechaniczne, jak i elektrocniczne (komputery). Dużą część pracy robi też przyroda – np. rolnictwo to zniewolenie przyrody, wykorzystujące jej patenty (rośnięcie roślin, zwierząt) nie do jej celów, ale do celów cywilzacji. Ludzie są mało znacząćą częścią pracy wykonywanej w cywilizacji, nie można powiedzieć, że są okradani, raczej dostają więcej niż zapracowali. Okradana jest przede wszystkim przyroda, a niedopłacone są maszyny i komputery.

Xzx
20 dni temu
Reply to  TomR

Niestety nie rozumiesz o czym piszesz. Pensja nie została madana przez Boga, co więcej pensja nie musi być uczciwa. Im bardziej konserwatywny kraj przy porownywapnym poziomie praw kobiet tym bardziej prostytutki (nie cenzurujcie, to ważne jaki to zawód, ponoć to portal dla dorosłych ludzi) zarabiają za godzinę powyżej średniej. Wynika to nie z tego, że te kobiety w takim kraju wykonują bardziej spolecznie ważne zajęcie tylko że kultura i wychowanie tego kraju powoduje, że jest mniej chętnych na taki zawód, a im mniej chętnych przy wyższym zapotrzebowaniu tym wyższe zarobki. Kiedyś roddzice pracowli za daemo, dziś nie ma już frajerstwa,… Czytaj więcej »

TomR
20 dni temu
Reply to  Xzx

„retorykę, że to tak naprawdę komputer pracuje a nie ja” – pojedynczy komputer potrafi wykonać kilkadziesiąt miliardów operacji matemtatycznych na sekundę, czyli jeden komputer potrafi liczyć więcej i szybciej niż cała ludzkość. Przy takiej dysproporcji jest oczywiste, kto wykonuje większość pracy. Elektrownie wytwarzają około 32 tysiące TWh energii elektrycznej rocznie. Praca transportu to zużycie paliwa o energetyczności rzędu 36 tysięcy TWh rocznie. Ogrzewanie to zużcie energii ok. 50 TWh rocznie. Ludzkość – licząc 2500 kcal na osobę na dzień – to niecałe 9 tysięcy TWh rocznie. Jasno widać, że część maszynowa pracuje więcej.

pyrgus
22 dni temu

Porównywanie społeczeństwa polskiego do społeczeństwa brytyjskiego jest trochę bez sensu, bo jednak w Wielkiej Brytanii przez setki lat istniało silne mieszczaństwo, a później przez dekady silna klasa średnia. Na ziemiach polskich mieszczaństwo było zawsze słabe, a co do klasy średniej, to trudno powiedzieć, czy istnieje. Natomiast problem „zimnej progresji” istnieje od wielu lat, czego osobiście doświadczam. Po kilkunastu latach nauki i zbierania doświadczenia mam to „szczęście”, że jako specjalista zarabiam dwukrotność średniej krajowej. I w konsekwencji moja pensja netto za czerwiec była o 3.000 zł niższa niż wcześniej, a za lipie będzie o 5.000 zł niższa niż wcześniej i w… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  pyrgus

Ma Pan rację. Ale to wszystko świadczy, że my powinniśmy dbać o klasę średnią jeszcze bardziej, niż Brytyjczycy, bo jest słabsza. I łatwo można ją zadeptać, co chyba się zaczęło dziać

Mateusz
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To od kiedy zaczynamy o nią dbać?

Stef
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak sie mialo w Polsce wyksztalcic mieszczaństwo jak byla pańszczyzna?
Dopiero jak ja Car zniósl to chlopi ruszyli do miast. A tak naprawde rozwoj miast to PRL po 1945 r.

Admin
22 dni temu
Reply to  Stef

Wiadomo…

TomR
21 dni temu
Reply to  Stef

Dawno, dawno temu, w Średniowieczu miasta polskie miały charakter w dużej mierze niemiecki. Wg AI : „Skład procentowy: W XIII i XIV wieku w miastach takich jak Kraków, Poznań, Wrocław, Świdnica czy Toruń, udział ludności niemieckojęzycznej wśród pełnoprawnych obywateli miejskich szacuje się na od 50% do nawet 80%. […] Patrycjat i elita władzy: Niemieccy przybysze niemal w całości zdominowali najwyższe warstwy miejskie (patrycjat). To oni zasiadali w radach miejskich, pełnili urzędy ławników i kontrolowali handel […] Pospólstwo i plebs: Im niższa warstwa społeczna (ubożsi rzemieślnicy, wyrobnicy, służba), tym większy był udział ludności polskiej oraz innych grup (np. Żydów czy Rusinów… Czytaj więcej »

ChybaZlodziej na B2B
22 dni temu
Reply to  pyrgus

Place 1500 zl miesiecznie samej zdrowotnej. Ostatni raz chory moglem byc (uop) w 2012 roku. Bo rozumiem ze nie o samego Kacprzyka Ci chodzi tylko o takich mikrozlodzieji przedsiebiorcow jak ja, a do tego ponad 1600zl spolecznych skladek. Jakies 1000 zl prywatny abonament sluzba zdrowia no i rozne ubezpieczenia od zachorowania na raka czy splaty kredytu hipotecznego 1400 zl. Tez sie uczylem i ucze duzo (IT) kazdego dnia, w weekend 8-12h praca dodatkowa szukajac niszy na rynku na swoj produkt. I tak sie zastanawiam, z jednej strony jest super 4-6 srednich i raczej mnie stac na to co pisales powyzej… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu

Dziękuję za dobre słowo! Z tymi „niewykorzystanymi” składkami to różnie bywa. Znam człowieka, który też w ogóle nie chorował i sobie spisywał w notesie ile składek na NFZ „utopił”, ale zdarzyło mu się tak zachorować, że w kilka miesięcy zobaczył na swoim koncie pacjenta wycenę swoich świadczeń na kilka milionów złotych.

Michal
22 dni temu
Reply to  pyrgus

Mam dokładnie to samo. Od mają do końca roku moje wynagrodzenie jest na poziomie 50% płacy brutto. Nie wspominam o kosztach pracodawcy.
Nie dziwię się że jest grupa pracowników którzy uciekają w samozatrudnienie. Rząd zamiast rozwiązać problem systemowo, a więc uatrakcyjnić etat, próbuje nam mydlić oczy i zaczyna walczyć z b2b…

Stefan
22 dni temu
Reply to  pyrgus

„Tak więc nie opłaca mi się dostać podwyżki, nie opłaca mi się awansować, bo jedyne, co będę z tego mieć, to wcześniejsze wejście w drugi próg podatkowy” Błąd logiczny. Oczywiście, że opłaca ci się zarabiać więcej. Na koniec roku będziesz miał więcej pieniędzy, mimo że wcześniej wejdziesz w drugi próg podatkowy. Ale przyznaję, że kiedy w kwietniu nagle dostajesz o 7000 zł mniej (bo kapitan Państwo potrzebuje pieniędzy na socjal dla bezdzietnych) z powodu wejścia w drugi próg podatkowy, to boli, zwłaszcza gdy widzisz, że twój bezdzietny sąsiad pracuje w najprostszej i najlżejszej pracy, jaką możesz sobie wyobrazić, i płaci… Czytaj więcej »

Last edited 22 dni temu by Stefan
kris
22 dni temu
Reply to  Stefan

Nie opłaca się w takim sensie, że wysiłek włożony w dostanie podwyżki jest zbyt wysoki w stosunku do wysokości tej podwyżki netto.

Martyna
22 dni temu

Trochę na własne życzenie sobie osłabili gospodarkę wychodząc z ue. A teraz jeszcze rośnie ryzyko rozpadu na kraje związkowe

Admin
22 dni temu
Reply to  Martyna

Oj tak, ostatnio gadałem w pociągu z młodymi ludźmi wracającymi z emigracji w Irlandii – mówili, że dużo rzeczy tam się sypie albo trzeszczy w szwach.

Stef
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Republika Irlandii jest nadal w UE. Czy mial pan na mysli Irlandię Płn.

Admin
22 dni temu
Reply to  Stef

Tak, być może, bo oni mieszkali pod Belfastem

Michal
22 dni temu

“Polska nie stosuje identycznego mechanizmu jak Wielka Brytania, jednak efekt odczuwany przez wielu pracowników jest podobny.“

Jak to nie stosujemy tego samego mechanizmu? Przecież w Polsce progi podatkowe są mrożone właśnie w tym samym celu. Ich ewentualna zmiana wysokości odbywa się jedynie dzięki tymczasowej woli polityków.

kris
22 dni temu

Wszędzie te wysokie ceny nieruchomości, skąd to się bierze… Z tego, co się orientuję (poprawcie mnie, jeśli się mylę), to w UK podatek od nieruchomości może nie jest tak absurdalnie niski jak u nas, ale chyba też nie tak wysoki jak w USA. I to byłby powód pierwszy. Drugim powodem byłaby dostępność i niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych. Kilka lat temu mieliśmy doskonały tego przykład, jak u nas wywaliło ceny, kiedy sztucznie zwiększono dostępność kredytów. To samo zresztą ostatnimi czasy stało się z cenami samochodów — jak klient kupuje ratą, a nie całą ceną, to jest skłonny zapłacić więcej, dużo więcej.… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  kris

Ciekawa hipoteza z tym podatkiem od nieruchomości, może i o tym napiszemy

Ppp
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A nie wynika to z tego, że Wlk. Brytania jest wyspą, w dodatku dość gęsto zaludnioną (poza Szkocją) i nie ma za bardzo miejsca na budowę nowych bloków i domów?
Znalazłem mapę:
comment image
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Pewnie też trochę

TomR
21 dni temu
Reply to  Ppp

Rolnictwo zajmuje tam 69% powierzchni kraju. A bezpieczeństwa żywnościowego nie daje, bo to i tak nie wystarcza, trzeba importować. Miasta to tylko 8% powierzchni. Więc oczywistym rozwiazaniem jest skonsumowanie części terenów wolnych na rozwój miast. Ale to akurat zablokowali Konserwatyści mechanizmem Green Belts, czyli takich granic powyżej których miasto się nie może rozszerzyć, bo poza tymi granicami mają być tradycyjne wioski. Partia Pracy przerabia część tych Green Belts na Gray Belts, na tych drugich można budować, ale za mało i za wolno.

TomR
18 dni temu
Reply to  TomR

Tutaj przykład zamieniania tych Green Belts na których nie można budować na Grey Belts, na których można budować:
https://www.bristolpost.co.uk/news/bristol-news/bristol-could-surrounded-mega-doughnut-11080048

Kom
20 dni temu
Reply to  Ppp

A gdzie się podziało źródło? 🙂

TomR
21 dni temu
Reply to  kris

Głownym podatkiem nie jest podatek, ale konieczność finansowania budownictwa socjalnego przez deweloperów. W UK dzieli się ludzi na lepszych, tych zarabiających mniej – mających dostępo do taniego budownictwa socjalnego (affordable housing), i gorszych – zarabiających normalnie lub więcej, którzy nie tylko nie mają dostępu do takiego budownictwa, ale jeszcze kupując domy muszą dofinansowywać tym lepszym to affordable housing. Tzn. deweloper musi sprzedać określony procent budynków w cenie „Affordable housing”, a finansuje to sobie wyższymi cenami dla normalnych klientów. To tanie affordable housing finansowane przez normalnych klientów idzie do lepszych ludzi – beneficiarzy/socjalbiorców. Informacje z AI: Standardowy wymóg Londynu dotyczący przystępnych… Czytaj więcej »

Marcin
21 dni temu

A u nas? Prawie 3 biliony PLN długu w ciągu 3 lat. Jak myślicie, do czyich kieszeni wkrótce sięgną? Całe to OKI to tylko przykrywka, żeby do polskiego systemu prawnego wprowadzić podatek od aktywów. A jak już takowy będzie, to będzie można go rozszerzyć. I tak plaster po plasterku pokroi się salami.

Admin
21 dni temu
Reply to  Marcin

Przecież nie trzeba po nic sięgać, wystarczy zdewaluować pieniądz 😉

Wojtek
21 dni temu

Tak jak ktoś napisał – ludzie chciał tanich kredytów a nie tanich nieruchomości. Tanie kredyty windują ceny nieruchomości, coraz trudniej uzbierać ma wkład własny i klops. Przez to rośnie popyt na wynajem, więc niektórzy kupują kolejne nieruchomosci, ceny jeszcze bardziej się nakręcają, rośnie popyt na usługi i materiały budowlane, więc i ceny, wynajem cały czas drożeje i jeszcze trudniej kupić coś na własność. Pamiętam, jak kredyty były normalnie oprocentowane, pojeździłem kilka lat w delegację, porobiłem nadgodziny, kupiłem działkę i wybudowałem dom bez żadnego kredytu. Było to w latach 2009-2013. Obecnie takie rozwiązanie nie jest już dostępne dla młodszego pokolenia. Na… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Wojtek

To prawda, ludzie uwielbiają tanie kredyty, nie wiedzieć dlaczego

Niko
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nieruchomości nie powinny być najważniejs,ym celem w życiu i ładowanie tam wiekszosci zarobionej kasy plus niewolniczy kredyt ,mogliby Polacy te swoje zarobione ciężko pienoadze przeznaczać np.na rozwiazania poprawiajace jakośc życia bo to co teraz deweloper buduje to masakra ,jak mozna,mieszkac w takich klitkach w betonozie i zagladać sąsiadowi w okno sa,plusy jak jest ładna sasiadka ale tu chodzi o przestrzeń a ona jest coraz mniejsza ta zycowa ten komfort ,plac zabaw z jedna zabawka 2 na 3 metry 🤣,współczuje a,jak ktoś jeszcze na te klatki bierze kredyt to 2 razy współczuje,bank i deweloperzy lubią to😉

Radek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

banki też lubią tanie kredyty, nie tylko ludzie.
Ja pytałem w banku czy mogę płacić 15%. Niestety nie zgodzili się, proponując skromne 7% więc zrezygnowałem 🙂

Admin
20 dni temu
Reply to  Radek

Jak nie idzie to nie idzie 😉

Mateusz
21 dni temu

Tam, gdzie się coś kończy, coś się zaczyna.

TomR
21 dni temu

Historycznie, około 18-tego wieku Wielka Brytania i Holandia miały najinteligentniejsze populacje na świecie, średnie IQ rzędu 108 -115 wg współczesnych standardów. Teraz już nie są i w dodatku spadają w tempie 0,5 – 1 punt IQ na dekadę – i to wśród natywnej populacji, nie licząc imgrantów z krajów afrykańskich z krajów z IQ = 70 itp. Te spadki wśród natywnych wynika m.in. z socjalu – u nich wymianę pokoleń, dodatni TFR ma grupa społeczna, w której obydwoje rodziców jest na benefitach i są interwencje pomocy społecznej (jakieś przemoce domwe itp.). Czyli grupa z IQ mocno poniżej 100. A zarabiający… Czytaj więcej »

TomR
21 dni temu

Co do mieszkań i domów to w wysokie ceny wrobili UK konserwatyści robiąc tzw. Green Belts, czyli sztuczne bariery rozwoju miast, zakaz wyjścia poza pewne arbitralnie ustalone wiele lat temu, gdy populacja była niższa (mniej imigrantów) granice. W wyniku ograniczonej podaży gruntów przez otoczenie miast przez te Green Belts (uniemożliwiacze rozbudowy) ceny domów są nadmiernie wysokie. Akurat Partia Pracy trochę z tym walczy, ale za mało intensywnie – przerabiają część Green Belts na Grey Belts – na których można budować, ale nadal za mało żeby zrównoważyć popyt.

TomR
21 dni temu

Wg teorii spiskowych USA pod rządami Trumpa jest w trakcie dobijania „Imperium Brytyjskiego” i promocji systemu amerykańskiego – może stąd słabe wyniki Wielkiej Brytanii?
https://www.prometheanaction.com/

Oskar
21 dni temu

moim zdaniem podwyższenie podatku to jedynie kosmetyka, u nas jest problem taki, że praktycznie nie mamy systemu – to ile zapłacisz podatku nie zależy od tego ile zarobisz pieniędzy ani nawet od tego jaką formę działalności prowadzisz tylko zależy od tego jaka możesz sobie wybrać formalną formę pracy – co zależy od Twojej specyficznej sytuacji zawodowej – chociaż o dziwo ten pseudo system działa tak, że im masz lepszy status to masz więcej możliwości aby przebierać w formach zatrudnienia- możesz pracować na UoP, B2B ale tutaj pole wyboru się nie kończy bo możesz się rozliczyć ryczałtem korzystać z różnych ulg… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Oskar

Dokładnie, system jest nielogiczny, więc demotywujący

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu