27 marca 2020

Oto trzy grzechy główne Tarczy Antykryzysowej. I zarazem trzy przyczyny tego, że bezrobocie wkrótce będzie w Polsce bardzo wysokie

Oto trzy grzechy główne Tarczy Antykryzysowej. I zarazem trzy przyczyny tego, że bezrobocie wkrótce będzie w Polsce bardzo wysokie

Można mieć różne opinie na temat rządowych propozycji antykryzysowych, ale niestety w trzech miejscach widać, że rząd nie rozumie problemów przedsiębiorców. To zła wiadomość, bo skoro nie rozumie, to nie będzie też umiał im pomóc. A to oznacza, że Tarcza nie zadziała tak, jak by mogła, zaś liczba bezrobotnych będzie raczej większa, niż mniejsza. Zresztą chyba czas przyszły jest już w tym przypadku niepotrzebny, bo to się już dzieje. „Z 50-osobowej firmy zostało nas 10 osób”. „Sieć zakładów optycznych, w której pracuję, dzisiaj zwolniła połowę ludzi, a drugiej połowie obniżyła pensje o połowę”. „Dziś rozmawiałem z pracownikami, zgodzili się na obniżkę pensji do płacy minimalnej”. „Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie uzależniał od pomocy rządowej swojego być albo nie być”.  Tak piszą do mnie przedsiębiorcy

Polscy przedsiębiorcy i pracownicy mogą tylko pozazdrościć obywatelom innych państw, w których programy pomocowe zawierają proste i klarowne narzędzia, takie jak gotówkowe przelewy do każdego, kto stracił pracę, automatyczne odroczenie rat kredytów, anulowanie przez państwo podatków na kilka miesięcy, nieoprocentowane pożyczki z terminem zwrotu za rok, czy przejmowanie przez budżet państwa 80% wynagrodzenia pracowników firm, które straciły wszystkie zamówienia.

Zobacz również:

Przeczytaj też: Tak powinna wyglądać „Tarcza Antykryzysowa” dla firm dotkniętych „zamrożeniem”? Tam rząd pomoże pokryć niemal wszystkie straty

Czytaj też: Nowy pomysł polityków – dać ludziom pieniądze natychmiast, że zaczęli je wydawać od razu

Tarcza Antykryzysowa? Państwo nie mówi przedsiębiorcom: „Już biegnę, lecę”

U nas tak dobrze nie ma. Budżet państwa przejmie od przedsiębiorcy tylko 40% pensji jego pracowników (i to pod warunkiem, że firma zanotowała stratę lub ma dużą obniżkę przychodów), zamiast przelewu gotówki dla wszystkich są tylko dwa zasiłki dla samozatrudnionych (po 1500 zł na rękę), a z nieoprocentowanych pożyczek mamy marne 5000 zł dla najmniejszych firm (nie trzeba oddawać, o ile się nie zwolni pracowników). Jedynie odroczenie trzech składek na ZUS (też dostępne tylko dla najmniejszych firm) odrobinę przypomina programy pomocowe oferowane przez kraje Zachodu.

W kilku punktach program pomocowy jest szczodry. Np. polska branża przewozowa (nasze TIR-y są najbardziej rozpoznawalnym „towarem eksportowym” Polski w Europie) dostanie półtoraroczne „wakacje od rat leasingowych”, które przejmie państwowa agencja. Zaś firmy turystyczne będą mogły trzymać pieniądze klientów rezygnujących z wycieczek nawet przez pół roku (teraz muszą je oddawać w ciągu dwóch tygodni).

Przeczytaj też: Pakiet antykryzysowy, czyli rząd ujawnił, jak chce ratować polskie firmy przed katastrofą. Niby wypas, ale jeśli zajrzymy pod kołderkę…

Czytaj też: Tarcza Antykryzysowa to „czerstwy żart”? Jak by wyglądała, gdyby tworzyła ją opozycja?

Ale generalnie polskie państwo nie rzuca wszystkiego i nie biegnie na pomoc przedsiębiorcom. Trudno powiedzieć dlaczego tak jest: rząd nie zna skali katastrofy, z którą zaraz zmierzą się przedsiębiorcy? Celowo chce wykończyć tych najsłabszych, którzy nie mają żadnych rezerw finansowych? A może po prostu nie ma tyle pieniędzy, co inne rządy, bo wcześniej zbyt lekką ręką rozdawał socjał i biednym (dobrze) i bogatym (bez sensu)?

Niezależnie od tego jaka jest prawda, to polski program pomocowy dla firm i przedsiębiorców – zwany „Tarczą antykryzysową” – ma kilka felerów niewybaczalnych, których można było uniknąć niezależnie od tego ile rząd ma pieniędzy i jak szacuje potrzeby firm w czasach kryzysu.

Czytaj też: 140 mld zł – nawet tyle może kosztować budżet państwa „zamrożenie” gospodarki kraju

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Błąd pierwszy: brak automatyzmu i bezsensowna biurokracja

Pierwszy i najpoważniejszy błąd to brak automatyzmu. W odróżnieniu od innych tego typu programów, gdzie po prostu państwo nie żąda jakichś pieniędzy, których normalnie by żądało lub wypuszcza przelew do każdego, u nas wszystkie elementy pomocy są „na wniosek”. Czyli trzeba się do urzędu zwrócić o wsparcie, ładnie poprosić i uzasadnić, a często też coś wykazać i dostarczyć jakieś dokumenty.

Czytaj też: Próbowaliśmy złożyć wniosek o prolongatę składki na ZUS. Wymiękliśmy (na szczęście teraz już wniosek jest prostszy)

Łatwo sobie wyobrazić co się stanie, gdy urzędnicy w jednym czasie zostaną zarzuceni tymi wnioskami i załącznikami. Będą opóźnienia i nerwy i to w czasie, gdy liczy się każdy dzień, bo z piątku na poniedziałek tysiące ludzi dostają do ręki wypowiedzenia.

„Brakuje ewidentnie takiego anglosaskiego zaufania do firm. Wystarczyłyby wysokie kary za to, że ktoś skorzysta z ulgi, a nie był do niej uprawniony. Zupełnie niepotrzebnie obciążamy wszystkie urzędy, które będą musiały rozpatrywać setki tysięcy zbędnych wniosków”

– pisze do mnie pan Wiesław, który podrzucił mi swoim e-mailem pomysł na ten tekst. Sprawdzaniem czy ktoś nie wziął pieniędzy niesłusznie można się zająć za pół roku. Teraz każdy dzień się liczy w walce o miejsca pracy. W rządzie nikt zdaje się tego w ogóle nie rozumieć.

—————————–

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

—————————–

Błąd drugi: średnie firmy przed pluton egzekucyjny

Drugi fatalny błąd to potraktowanie po macoszemu średnich firm, które może i są silniejsze kapitałowo, niż maluchy, ale też nie wytrzymają spadku przychodów o 100% przez kilka miesięcy. Możliwość skorzystania z gwarancji kredytowych i sfinansowania przez rządowy fundusz 40% pensji pracowników przez kilka miesięcy to za mało.

Osobiście znam dwie firmy ze średniej półki, które już zwolniły część pracowników, a pozostałym obniżyły pensje o połowę. Ktoś tam usiadł i policzył, że jeśli jedyny pomocowy mechanizm ma dotyczyć niespełna połowy pensji, to firmę stać tylko na nieco mniej, niż połowę pracowników.

W kraju, w którym nie dorobiliśmy się jeszcze zbyt wielu kultowych firm rodzinnych, gdzie polskiego kapitału wciąż dojmująco brakuje i na każdą taką firmę powinno się chuchać i dmuchać, rząd pokazuje środkowy palec jedynej grupie przedsiębiorców, która przez ostatnich 30 lat coś osiągnęła.

Czytaj więcej: Być jak Walmart, Samsung i Ford. Czy firmy rodzinne mogą być globalnymi czempionami? Jest pewien problem

Czytaj też: o tym, że Polsce bardzo brakuje regionalnych lub światowych czempionów, a więc kultowych firm, które byłyby naszą chlubą i dumą również za granicą.

Tym najmniejszym też trzeba pomagać, ale przecież to średniacy zdecydują o tym czy na rynku pracy będziemy mieli „tylko” kryzys, czy regularną rzeź. Czy premierowi i ministrom wydaje się, że w Polsce istnieją tylko Orlen i PKO BP? Pan Wiesław gorzko podsumowuje:

„Niezależnie od wielkości firmy wszystkie działające w określonych branżach powinny być objęte taką samą pomocą. Dzielenie firm na małe, lepiej traktowane, i większe, które mają sobie radzić same, to gruby błąd”

Błąd trzeci: gdy rząd za bardzo ufa bankom, to firmy na tym stracą

Trzeci błąd dotyczy banków i kredytów, które w wielu firmach są sporym obciążeniem dla przepływów gotówki. Jest już pewne, że banki odetną teraz firmy – zwłaszcza te małe – od nowych kredytów. Nawet jeśli uda się przedłużyć obowiązujące linie kredytowe na kilka miesięcy, to wielu przedsiębiorcom będzie bardzo trudno utrzymać relacje z bankami.

Czytaj więcej o tym: Dotarliśmy do listów, które banki wysłały do swoich pośredników kredytowych. I wiemy kto już nie dostanie kredytu. Idzie kryzys i banki zacieśniają warunki przyznawania pieniędzy

Rząd powinien o to zadbać znacznie bardziej, niż tylko bazując na mglistych zapewnieniach bankowców o tym, że „pomogą” i „odroczą”, ale nie zadbał o określenie dokładnej formuły tej pomocy. Efekt będzie taki, że banki będą robiły, co chcą, część z nich zapewne będzie utrudniała firmom skorzystanie z odroczeń (już są przypadki uzależnienia „odroczek” od pozytywnej historii kredytowej albo od braku zadłużenia przeterminowanego).

Odbieranie firmom płynności finansowej to ogromne zagrożenie na najbliższe miesiące, a w „Tarczy antykryzysowej” rząd nie zabezpieczył firm przed tym ryzykiem. Choć w Tarczy Antykryzysowej jest mowa o rozszerzeniu gwarancji kredytowych od BGK. Ale to oferta skierowana raczej dla większych firm, a luka płynnościowa i tzw. delewarowanie się banków najbardziej uderzy w małe firmy.

Czytaj też: Tak banki ograły prezydenta. Ile zarobią na oferowaniu nam wakacji kredytowych?

Czytaj też: Lekarstwo gorsze, niż choroba? Zapłacimy ciężkim kryzysem? Tak mówią przeciwnicy „zamrożenia” polskiej gospodarki. Ale czy można postąpić inaczej? Liczę i rysuję trzy scenariusze

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

Pakiet Antykryzysowy: czy będzie jeszcze miał komu pomagać?

To smutne, że ludzie, którzy dziś swoimi decyzjami wpłyną na to, czy za pół roku bez pracy będzie milion czy trzy miliony ludzi, tak bardzo nie czują pulsu biznesu. Zwłaszcza, że w tym przypadku nie chodzi o pieniądze – chodzi o brak pomyślunku.

„I jeszcze jedna uwaga – może o niewielkim znaczeniu finansowym, ale istotna społecznie i zdroworozsądkowa. Uważam, ze ustawa powinna zabronić wydawania wszelkich pieniędzy publicznych na imprezy i przedsięwzięcia promocyjne, reklamowe i rozrywkowe. Każde ministerstwo ma takie pieniądze w budżecie i wiele instytucji dysponuje środkami na takie cele z Polską Fundacją Narodową na czele. Wszystkie te pieniądze powinny trafić na fundusze pomocowe”

– pisze pan Wiesław. A zaniechania – wracając do głównego nurtu – już przynoszą efekty. Oto fragment listu, który dostałem w ostatnich godzinach.

„Pracuję w sporej firmie z branży mediów i eventów. Z ok. 50 osób zostało nas 10 kluczowych osób. Pozostali zostali z pensją 50% w dół. To jest dramat, a będzie jeszcze gorzej. Poduszka finansowa? Może wystarczy na czas kryzysu, spadku obrotów, a nie na całkowity przestój. W dodatku nikt nie wie jak długo to potrwa.

Postawmy się w roli małego przedsiębiorcy, który w tej chwili ma prosty dylemat: walczyć, mając kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy złotych samych kosztów każdego miesiąca, których nie odrobi w przyszłości, albo ciąć co się da. Wiadomo że najłatwiej to robić kosztem pracownika. Ilu właścicieli restauracji, kawiarni, fryzjerów, sklepikarzy ma zbędne kilkadziesiąt tysięcy, by włożyć to w utrzymanie miejsc pracy, na które często po kryzysie będą mieli i tak kandydatów?

Rząd natomiast – zamiast uprościć sprawę – stawia dodatkowe warunki, podczas gdy tak naprawdę sam ma narzędzia, by od razu zweryfikować, która firma poniosła straty, a która nie. Nikt rozsądny nie będzie na nich liczył i uzależniał od pomocy rządowej swojego być albo nie być”

Kolejny list, tym razem od żony przedsiębiorcy z branży handlowej (sklepy z odzieżą, głównie w centrach i galeriach handlowych).

„Mój mąż, razem ze wspólnikiem, jeszcze walczą, na razie nikogo nie zwolnili… Czekają na ustawę, ale są też po rozmowach z pracownikami, którzy zgadzają się na obniżenie pensji do minimalnej krajowej na czas zamknięcia centrów handlowych”

Napisała też do mnie współwłaścicielka centrum konferencyjnego, które działa do 12 lat i organizowało w szczycie sezonu nawet 70 eventów dziennie – szkoleń, konferencji, spotkań itp.

„Od 13 marca całkowicie straciliśmy wszelkie przychody aż do odwołania stanu epidemii. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Wszystkie wydarzenia, które miały się odbyć w naszych pomieszczeniach, zostały z dnia na dzień odwołane na miesiące do przodu. Całkowicie straciliśmy płynność finansową i prostą drogą zmierzamy do upadłości i bezpowrotnej utraty prawie 100 etatów”

Co pani minister Jadwiga Emilewicz ma dla tej firmy? Ofertę przejęcia 40% pensji pracowników. Czy to pomoże firmie, której przychody spadły do zera?

„Największym stałym kosztem ponoszonym przez nasze podmioty są koszty wynajmu pomieszczeń, których nie jesteśmy w stanie pokryć, skoro nie mamy jakichkolwiek przychodów. Nasza sytuacja jest pod tym względem podobna do sytuacji sklepów w galeriach handlowych (ich działalność też została zakazana). Istnieje natomiast znacząca różnica w świadomości społecznej co problemów naszej branży i branży handlowej – nie każdy organizuje szkolenia i konferencje, natomiast każdy robi zakupy i wie, że galerie handlowe nie działają.

Rząd podejmuje działania zmierzające do ochrony sklepów znajdujących się w galeriach handlowych poprzez ustawowe ograniczenie wysokości czynszów, które od tych sklepów mogą być pobierane przez wynajmujących. O innych najemcach, równie mocno dotkniętych zaistniałą sytuacją, zapomniano.

Nasza branża nie ma żadnych możliwości podjęcia działań, aby utracone źródła przychodów zastąpić innymi – nie możemy prowadzić sprzedaży przez internet, ani dowozić posiłków. Możemy tylko czekać, aż epidemia przeminie, a potem jeszcze przeminie strach przed spotkaniami w większym gronie. Nie możemy też „wyprodukować” naszych usług na zapas, licząc na ich sprzedaż w przyszłości i odrobienie strat. Oczywiście prowadzimy rozmowy z wynajmującymi, ale wydaje nam się, że jeżeli nie zostaniemy objęci kompleksową pomocą rządu to nie przetrwamy kolejnego miesiąca, nie generując żadnego przychodu, a wszyscy pracownicy zasilą grono bezrobotnych”

Akurat w przypadku branży konferencyjno-eventowej sytuacja jest skomplikowana, bo wiele wskazuje na to, że jej biznes po prostu się na jakiś czas skończył. Jeśli powróci, to niekoniecznie w tej samej formule. Firmy tego typu nie mogą oczekiwać, że rząd będzie je utrzymywał przez całe lata, bo kiedyś przychody były, a teraz ich nie ma. Ale mają prawo liczyć, że rządzący – którzy administracyjnie zablokowali działalność eventową – przynajmniej dadzą szansę na to, żeby przez trzy miesiące pomyśleć jak zmienić, przeformatować biznes, „przesiąść się” na jakąś pokrewną, bardziej perspektywiczną działalność – zrobić cokolwiek innego, niż ogłaszanie twardego bankructwa.

Zastanawiam się: czy ludzie odpowiedzialni za Tarczę Antykryzysową w ogóle zdają sobie sprawę z tego, że duża część polskich firm już zwolniła lub właśnie zwalnia pracowników. Oczywiście: nie ma możliwości uratować wszystkich. Żaden, nawet najlepszy rząd by tak nie potrafił. Kłopot w tym, że pracodawcy zwalniają nie dlatego, że nie wytrzymają jeszcze dwóch, czy trzech tygodni. Może by i wytrzymali. Zwalniają, bo widzą, że rządzący są jak dzieci we mgle ze swoją misją ratunkową.

Przeczytaj też: Setki tysięcy Polaków mogą nie dostać w tym miesiącu wynagrodzenia. Kto jest najbardziej zagrożony? Oto lista grozy. I kwoty strat

Przeczytaj też: A jeśli po epidemii znikną osiedlowe sklepiki, butiki, zakłady usługowe, bary i restauracje? Są pierwsze pomysły jak możemy im pomóc

zdjęcie tytułowe: Pixabay

53
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
37 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
COVID Common SenseCOVID Common SenseBartekRadekjan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
~marcin
Gość
~marcin

Od wielu lat nie mam żadnych złudzeń co do stanu naszego państwa, dlatego nic, co teraz widzę, mnie nie dziwi.

Niemniej jednak przykro mi na to patrzeć.

Karol
Gość
Karol

Mnie zastanawia zawieszenie ZUS od przychodu,a nie dochodu. W ten sposób pomoc ominie bardzo wiele firm.

Kamil
Gość
Kamil

Wie Pan co jest smutne? Smutne to jest, że w maju lub późniejszym terminie te jełopy pójdą i zaglosują na PiS lub PO. Bezrefleksyjnie, bo Kidawa miała maseczkę, albo Duda nie miał maseczki, albo jakiś inny miał rękawiczki. To jest smutne.

Druga smutna sprawa — obniżać podatki, a nie hodować biedę przez pożyczki i zapomogi. Czy Wilczek przypadkiem nie znalazł prostego sposobu na kryzys? Uprościć, ułatwić, dać swobodę. A nasze osły sejmowe to co potrafią? Kciuków mi szkoda, żeby dalej pisać.

Niech to się wszystko zawali.

Karis
Gość
Karis

Tak naprawdę nikt nie wie jak będzie skala, dzisiaj wszystkie scenariusze są na etapie „wróżenia z fusów”. Inną sprawą jest, że PiS wchodził od dawna w szaty swoich poprzedników (im dalej w las (czytaj: kadencję) tym większe zajmowanie się pobocznymi tematami i ostateczne popadanie w marazm), a taka recesja spowoduje tylko, że będzie ona uwierać coraz bardziej. Najgorszy jest brak kontroferty ze strony opozycji – i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze, bo klimatu na młodych spod znaku Zandberga w tym kraju długo jeszcze nie będzie. Niezmienny stan służby zdrowia i edukacji dobitnie nam o tym mówi.

Wasz Pan
Gość
Wasz Pan

Odezwała się komuszka.

BdB
Gość
BdB

Nie będzie wygranych. Wszystkie branże oberwą, nawet spożywcza, bo zbiednieje społeczeństwo. Niski kurs złotego będą utrzymywać dla eksporterów, więc nam szarakom wszystko z importu będzie drogie. Gdyby to była wojna, to przynajmniej budowlanka była perspektywiczna, ale nie jest. IT i technologie do pracy zdalnej pierwsze zyskają zamówienia, ale wątpliwe by pokryły one utracone zyski.

Za to ostatnie rządy zadłużyły kraj dla socjalu (przepraszam, dla inwestycji w przyszłe pokolenia), a teraz będą musiały zadłużyć jeszcze bardziej.

Karis
Gość
Karis

Gdzie Pan widział socjal? Polityka socjalna była tak sama jak obecna nazywana jest tarcza antykryzysowa – tylko z nazwy, czyli de facto przykrycia braku pomysłu na mądrzejsze rządzenie.

Michał
Gość
Michał

Z IT się nie zgadzam. Firmy tną kontrakty, szczególnie w Polsce. Tak naprawdę zostają te co są strategiczne albo to branża medyczna. Nawet „prawdziwy rynek pracownia” ma problemy i coraz więcej osób szuka pracy, a oferty znikają.
Swoim pakietem pomocowym rząd wesprze inne kraje. Wiele specjalistów wyjedzie do bezpieczniejszych miejsc, a cześć przedsiębiorców będzie wolało prowadzić działalność poza Polska. Czyli liczba osób które płaca najwyższe podatki spadnie 😉

Janusz_wyborca_pis
Gość
Janusz_wyborca_pis

„Za to ostatnie rządy zadłużyły kraj dla socjalu (przepraszam, dla inwestycji w przyszłe pokolenia), a teraz będą musiały zadłużyć jeszcze bardziej” Warto sprawdzić, o ile zwiększył się dług publiczny w okresie rządów Platformy. 2007 dług 527 mld, 2015 dług 834 mld, czyli wzrost zadłużenia o ponad połowę. Gdyby Platforma nie wykonała skoku na OFE, dług na koniec ich rządów wyniósłby 984 mld, czyli zadłużenie zostałoby podwojone. Atrakcyjna cena za osiem lat rządów? PiS rozdaje socjal, czyli wiemy, gdzie idą pieniądze. A co z pieniędzmi zrobiła Platforma? Gdzie one są? Czy może najważniejsze, ze ludzie nic nie dostali, a co się… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Trudno się z Tobą nie zgodzić. Firmy budowlane mają chyba nadzieję, że pandemia zakończy się najpóźniej do końca kwietnia. Są dużymi optymistami. Spokojnie będziemy w domach do czerwca. Teraz zamiast zawiesić 500 + i 13-ste emerytury to ten durny Rząd nadal idzie w kierunku zadłużania! Pobrał pieniądze z rezerw przeznaczonych na takie kryzysy, to niedługo rzuci się na Fundusz Rezerwy Demograficznej i co z emeryturami po 2025r.? Zamiast ratować firmy w tym pracowników rzucają głupim ludziom kiełbasę wyborczą. Niestety osobiście znam osoby, które wolą 500+ zamiast posady. Moja przedwczorajsza rozmowa: -„wiesz jak stracę pracę to z czego wyżyję, nie mogą… Czytaj więcej »

Barnaba
Gość
Barnaba

2 tygodnie epidemii a oni już upadają, zwijają interes, zwalniają pół załogi… to co to za biznesy? w czasie prospitery było na nowkę Q7 w lizingu i wczasy w Warnie ollinkluziw a teraz rata boli bo ludziom trzeba zapłacić?

Andrzej
Gość
Andrzej

Mam znajomych, którzy prowadzą JDG i mają po kilku/kilkunastu klientów, którym wykonują co miesiąc różne usługi i usługobiorcy im mówią wprost: „Wie pan, fakturę niech pan oczywiście wystawi ale płatność to będzie za miesiąc, dwa albo trzy – jak to wszystko się uspokoi”. Ci ludzie według wystawionych faktur nie mogą wykazać żadnych strat czy mniejszych dochodów żeby starać się o pomoc – mimo, że płatności za usługi zobaczą(?) za miesiąc, dwa, trzy. A często są to jedyne dochody tych ludzi.

Pibloq
Gość
Pibloq

Malo tego, jeszcze dochodowy i Vat od tych faktur będą musieli zaplacic, mimo iz fizycznie $$$ na koncie brak…

Marek
Gość
Marek

Rząd potrzebuje kasy na swoje utrzymanie oraz na rozdawnictwo tłumokom przed wyborami.

Radek
Gość
Radek

Nie kojarzą takiego kryterium. Byłem przekonany, że 13sta emerytura trafia do wszystkich emerytów….w jaki sposób ZUS oddzieli tłumoków od np. byłych opozycjonistów z czasów komuny?

BdB
Gość
BdB

Tylko po co faktura? I już 23% zostanie w kieszeni lub do podziału. Teraz coraz więcej osób tak zrobi.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Socjal dla bogatych nie jest bez sensu – a już szczególnie dla klasy średniej. W Szwecji pakiet kryzysowy to też 40 procent dołożone przez państwo, ale dla każdej branży uczciwie (tak jak od każdej pobrano podatki).

Nie uzależnianie pomocy państwa od dochodu to po prostu część budowania zaufania, żeby Ci z większym też płacili podatki.

Radek
Gość
Radek

O, brawo! Jeśli są zróżnicowane stawki podatkowe dla wybranych, to przywileje i wsparcie powinny być dla każdego.

Michał
Gość
Michał

Panie Macieju,
Od wielu lat słyszymy, że polska gospodarka generuje zbyt mało wartości dodanej i bazuje na prostych procesach, że udział zarobków w PKB jest niższy niż na tzw Zachodzie.
Czy w związku z tym nie jest tak, że dofinansowanie pensji pracowników zmniejszy koszty firm w relatywnie niewielkim stopniu ?
No i druga kwestia.
Ofiary i tak będą. Za kilka miesięcy pracownicy, szczególnie o powszechnych b kwalifikacjach, mogą być skłonni podjąć pracę na gorszych warunkach niż obecnie.

Ksawery
Gość
Ksawery

Ja zarządzam niewielką firmą w branży ubezpieczeniowej (4 osoby w biurze na etatach + jeden stały współpracownik freelancer co ma 80% dochodów od nas) i przez kilka lat zbudowałem w wyniku niewypłacania części zysków w postaci dywidendy poduszkę na 6-8 miesięcy minimalnych przychodów (założenie 25% stanu normalnego). Biorąc jednak pod uwagę szaleństwo dziejące się w Polsce (w porównaniu ze Skandynawią czy Holandią) już zastanawiam się nad redukcją wynagrodzeń oraz wypowiedzeniem wielu usług, które w obecnej sytuacji możemy zrealizować sami bądź też taniej / skromniej kupić na rynku. O ile moje działanie będzie racjonalne względem pojedynczej firmy to w skali gospodarki… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Inaczej za parę miesięcy będziemy mieli falę zgonów od nowotworów, chorób serca czy zakażeń pooperacyjnych w wyniku opóźnionych zabiegów” — no ale gdyby nie wprowadzać ograniczeń, to mielibyśmy to już zaraz — na skutek przeciążenia systemu opieki zdrowotnej przez osoby chore na COVID-19. Chyba ze postulujesz nieudzielanie pomocy medycznej takim osobom (a może zamykanie ich w leprozoriach)?

jan
Gość
jan

Lepiej uratować dzisiaj 10 osób poświęcając 100 osób jutro (w tym 1-2 z uratowanych 10)?

Radek
Gość
Radek

To kogo zabijamy najpierw? ciebie? twoich rodziców, dziadków? Starszych sąsiadów? A potem będzie można tanio kupić mieszkanko po nich i rzucić na wynajem krótkoterminowy, co?

gosc
Gość
gosc

Scenariusz, którego się obawiam to bankructwo krajów, które już wcześniej miały trudności z obsługą swojego zadłużenia, a które obiecują teraz swoim obywatelom wielkie pakiety pomocowe = zaciąganie kolejnych długów.
W Europie pierwszymi kandydatami do bankructwa są Włochy, Hiszpania i Grecja. Czy ktoś jest w stanie przewidzieć skutki bankructwa kilku krajów?
Moim zdaniem lepiej porządnie zacisnąć pasa niż powtórzyć scenariusz Wenezueli.

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Ja z mojej perspektywy samozatrudnionego widzę dwa duże problemy:
1. przychód vs. dochód
2. luty vs. marzec
Generalnie zwolnienie z ZUS należy się tym którzy źle prosperowali (np. mieli niskie obroty) przed epidemią. A jak ktoś se radził przed to teraz niech też se radzi…

Maciej
Gość
Maciej

Starszy człowiek z organizmem mocno wyniszczonym różnymi chorobami, który na umowę zlecenie jest u mnie w jednoosobowej firmie złotą rączką od różnych napraw i remontów w mieszkaniach na wynajem, powiedział mi tak: Panie Macieju, ja teraz mam wybór albo umrzeć z głodu, albo na koronawirusa. Dostał ode mnie wolną rękę – czy chce przychodzić do pracy czy nie (w tej chwili nie ma pilnych napraw, choć praca jest – ale jest w miejscach narażających na zarażenie – np. klatki schodowe, wynajęte mieszkania). Obroty mam duże i ja się na tarczę nie łapię. On teoretycznie może coś dostanie, ale żyje z… Czytaj więcej »

anonymous
Gość
anonymous

Co ciekawe sposobem na fale bezrobocia będzie deportowanie ukraińców. Tylko ciężko mi uwierzyć że ci wszyscy ludzie z branży ewentowych zrezygnują z komfortu i pójdą do uciążliwej pracy na produkcję.

beneficjent
Gość
beneficjent

A ja się nie boje zwolnienia. Bo nie jestem frajerem i nie pracuje, Państwo mi daje zasiłki i 500+. Zawsze powtarzałem ze praca to frajerstwo. Nie muszę wstawać codzień o 6, kasa nawet w czasie kryzysu do ręki będzie. Bardzo dobrze niech tną pensje, zasiłki przecież nie będą ścięte, to ja rozumiem. Teraz to będę żył na poziomie! Na pewno już nigdy do pracy nie pójdę bo po co skoro to pracujący zawsze obrywają.

Don Q.
Gość
Don Q.

„zasiłki przecież nie będą ścięte” — już są; niektóre mają stałą kwotę (np. 500 zł), więc ścięła je inflacja.

Don Q. 🧛
Gość
Don Q. 🧛

Ale co tam inflacja, jak zabraknie jedzenia i picia, to „beneficjenci” mogą rabować sklepy.

anonymous
Gość
anonymous

Wtedy do akcji wkroczy mops i caritas więc bądź spokojny 🙂

COVID Common Sense
Gość
COVID Common Sense

Prawda jest taka, że ludzie za bardzo panikują. Trzeba się niestety liczyć z tym że COVID będzie na świecie w takiej skali przez wiele miesięcy, co najmniej do końca sierpnia. Pytanie czy warto rujnować świat by ocalić 1% ludzi, którzy niestety stracą życie? Czy nie lepiej pozamykać tych o kiepskim zdrowiu i starszych na obowiązkowej kwarantannie wysyłając do pilnowania funkcjonariuszy, straznikow miejskich i pracowników sanitarnych (żeby nie było łażenia do „Kościułka, albo po bułecki do biedronecki”), a pozostali z zachowaniem ostrożności wracają do pracy? Niestety coraz więcej wskazuje na to, że albo zamykamy 100% na miesiąc wszystko i nie ma… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Czy nie lepiej pozamykać tych o kiepskim zdrowiu i starszych na obowiązkowej kwarantannie”
— pomijając całą brutalność tego rozwiązania, to gdzie ich zamykać?
To się może sprawdzać w Szwecji, gdzie ponoć seniorzy żyją często w jakichś domach opieki albo samotnie. Na drugim biegunie są Włochy, gdzie ponoć 30- czy nawet 40-letnie dzieci często żyją z rodzicami. Polska jest pewnie gdzieś pośrodku, ale bliżej chyba Włoch…
No i można założyć, że szwedzcy seniorzy są bardziej odpowiedzialni, do Twojego „moja babka na informację że jej sąsiadka jest na kwarantannie bo miała kontakt z zarażonym lekarzem poszła do niej w odwiedziny” można dodać ten komentarz: https://subiektywnieofinansach.pl/pracownik-banku-apeluje-do-klientow-nie-przychodzcie-do-oddzialow-z-blahymi-sprawami/#comment-52221

COVID Common Sense
Gość
COVID Common Sense

Zwyczajnie, w domu? Co za problem?

Don Q.
Gość
Don Q.

Ale duża część seniorów mieszka z rodziną. Przebywanie na zamkniętej przestrzeni z nosicielem to w przypadku tego wirusa niemal pewna metoda zarażenia się. A ponieważ inni członkowie rodziny normalnie pracujący np. w biurach na pewno szybko koronawirusa złapią (taki on już jest, zaraźliwy wyjątkowo), to oznaczałoby to skazanie tych dziadków na COVID-19, a więc w dużej części po prostu na śmierć (szczególnie, gdyby to połączyć z nieprzeciążaniem służby zdrowia i nieleczeniem ich w szpitalach). Nawet w pokoju takiego seniora nie zamkniesz, bo co, z wc mu korzystać nie pozwolisz? Wiadro postawisz? Bądźmy poważni… A z mieszkającymi samotnie jeszcze gorzej, trzeba… Czytaj więcej »

COVID Common Sense
Gość
COVID Common Sense

W takim razie trzeba kupić starszemu mieszkanie 🙂 Dzięki czemu rynek się utrzyma, a senior będzie bezpieczny. Sam miesiąc temu kupiłem, więc trochę zaboli jeśli potanieją. Przynajmniej dla siebie zakupiłem wobec czego nie będę płakał że wtopiłem kasę, ale że mogłem kupić taniej. Myślę, że rzeczywiście ciężko to wprowadzić, ale to analogiczna sprawa do utrzymania ludzi w sile wieku w chałupach, i tak wyłażą. Może nie do galerii i klubów, ale po rodzinie jeżdżą, na działki, do „biedronecki po słodyczki i przekąski” i tak ciągle. Wydaje mi się, że większość zachorowań wynika z wizyt w sklepach. Tylko że o tym… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Pobierz e-booki autorstwa

Macieja Samcika

i pomnażaj swoje oszczędności!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi.
Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu