Dlaczego tak rzadko wsiadamy do pociągów? Czy do podróży lotniczych potrzebujemy nowego lotniska? Nasze transportowe dylematy

Najbliższe dni będą jednym z corocznych „szczytów transportowych”. Pociągi, autokary i samoloty będą wypełnione po brzegi, a firmy transportowe rozwożą właśnie po kraju miliony prezentów zamówionych przez Polaków przez internet. Jak wygląda rynek transportowy w Polsce i jego przyszłość?

Aby to sprawdzić zerknąłem do opublikowanego niedawno raportu Banku Pekao, który opowiada o szansach i zagrożeniach dla branży transportowej w Polsce. Zawiera on mnóstwo  ciekawych cyferek, które przydadza się każdemu, kto interesuje się transportem, albo po prostu zastanawia się jak to jest, że  ludzie wybierają takie, a nie inne sposoby na transportowanie siebie lub swojego towaru. Cały raport znajdziecie pod tym linkiem

Transport w Polsce jest dużo ważniejszą branżą, niż w większości krajów Europy. Jej udział w tzw. wartości dodanej dla gospodarki w ostatnich latach osiągnął 7,2%, podczas gdy średnia unijna nie przekracza 4,9%. Mamy więcej samochodów, częściej latamy samolotami, TIR-y przewożą więcej towarów, bo w czasach dobrej koniunktury rozwija się handel.

W statystykach widać, że jest to druga najszybciej rozwijająca się branża w ostatnim 20-leciu. Może być to w pewnym sensie niebezpieczne, bo w jakimś sensie uzależniliśmy rozwój kraju od transportu. A nie wiemy w jakim stopniu w przyszłości ów transport się zautomatyzuje. Już testuje się na Zachodzie autonomiczne ciężarówki. Biorąc pod uwagę niskie nakłady polskich firm na rozwój sztucznej inteligencji – istnieje ryzyko, że pewna część działalności transportowej w Polsce za jakiś czas przejmą bardziej zaawansowane technologicznie firmy zachodnie.

Jak lubimy podróżować? A jak przewozimy nasze ładunki?

Drogowy transport towarowy to dzisiaj połowa obrotów branży w Polsce. Tylko 7% stanowi drogowy transport pasażerski (czyli autokary), zaś zaledwie 5% – pasażerski transport kolejowy. Udział tego ostatniego spadł w ciągu ostatnich 10 lat niemal dwukrotnie. Przewożenie towarów i ludzi pociągami jest zresztą w raporcie Banku Pekao pokazane jako jedna z niewykorzystanych szans branży transportowej.

Poniższy wykres pokazuje bardzo łopatologicznie dlaczego tak jest. Otóż infrastruktura kolejowa w Polsce jest stara i droga. Łatwiej, szybciej i taniej jest wozić towary TIR-ami i drogami. Aż trudno zrozumieć jak mogliśby dopuścić do takiej sytuacji, podczas gdy kolej mogłaby być szybkim, ekologicznym, bezpiecznym i odciążającym drogi (na których utrzymanie wydajemy fortunę).

Czytaj też: Najniebezpieczniejsze miejsca na polskich autostradach

Porównując przewozy pasażerskie drogowe, kolejowe i lotnicze widać zupełnie rozjeżdżające sie trendy – liczba przewiezionych pociągami pasażerów w ciągu ostatnich niespełna 15 lat w zasadzie się nie zmieniła, natomiast drastycznie spadła liczba klientów firm autobusowych.

Wynika to zapewne z faktu, że duża część Polaków kupiła sobie samochód i porzuciła autokary, zaś przewoźnicy pobankrutowali. W pewnym sensie było to nie do uniknięcia, bo bogacące się społeczeństwo musiało zachłysnąć się własnymi czterema kółkami. Ale sporym wyzwaniem będzie teraz spowodowanie odwrócenia tego trendu – przekonanie przynajmniej części obywateli, by przeprosili się z bardziej ekologicznym transportem zbiorowym.

O ile liczba klientów transportu „naziemnego” spadła, o tyle w transporcie powietrznym panuje hossa. Liczba przewiezionych rocznie pasażerów w ciągu ostatniej dekady zwiększyła się ponad dwukrotnie (do 46 mln osób rocznie). Przyczyniły się do tego tanie linie lotnicze i spadek cen biletów. Jeszcze kilkanaście lat temu liczba pasażerów samolotów stanowiła 2% tych, którzy wsiadali do pociągów i autobusów. A dziś jest to już ponad 7%.

Kolej, czyli niewykorzystana szansa. Dlatego tak rzadko jeździmy pociągami?

Patrząc na przewozy autobusowe i autokarowe – wzrost popularności jest możliwy, ale szału nie będzie. Pod względem liczby przejechanych kilometropasażerów na liczbę mieszkańców jesteśmy nieco poniżej średniej unijnej – natężenie korzystania przez Polaków z tego rodzaju komunikacji jest mniej więcej takie samo, jak – proporcjonalnie do liczby ludności – w Niemczech, czy we Francji.

Czytaj też: FlixBus wprowadził dodatkowe opłaty. Kto chce pomóc Matce Ziemi, dopłaca za przejazd. Na co idą „zielone” pieniądze?

Ale jeśli chodzi o przewozy kolejowe, to musimy coś z nimi zrobić, bo popularność kolei – najbardziej ekologicznego środka transportu zbiorowego – jest u nas proporcjonalnie jedną z najniższych w Europie. Niemieckie koleje przewożą 10 razy więcej pasażerów niż polskie, a przecież ten kraj ludnościowo jest tylko dwa razy większy.

Liczba pasażerów kolei proporcjonalnie do liczby obywateli jest w Polsce ponad cztery razy mniejsza, niż w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, czy krajach skandynawskich.

Przyczyny tego stanu intuicyjnie wskaże chyba każdy: potwornie drogie bilety na przejazdy między dużymi miastami, co wynika głównie z monopolistycznej pozycji PKP Intercity, a także brak spójnej strategii rozwoju przewozów regionalnych. Pociągi muszą być wygodne i często kursować (co oznacza, że przez pewien czas mogą być deficytowe), zanim przyciagną pasażerów i zmienią ich przyzwyczajenia.

Czytaj też: Niemcy chcą opodatkować swoim obywatelom podróże samochodem i samolotem. Żeby bardziej się opłacało podróżowanie pociągiem

Polak będzie latał coraz częściej. Ale skąd odleci? Spór o CPK

Jeśli chodzi o samoloty, to szansa na wzrost też jest spora, bo mimo szybkiego wzrostu liczby pasażerów linii lotnicznych jesteśmy jeszcze niemal dwukrotnie poniżej średniej unijnej. Inna sprawa, że trzeba się spodziewać w Europie wprowadzenia dodatkowych podatków na bilety lotnicze, co spowoduje, że staną się one droższe i raczej nie dogonimy pod względem popularności przelotów państw Zachodu.

Choć prognozy IATA i Pekao pod tym względem są takie, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat podwoimy nasze zainteresowanie transportem lotniczym.

Jeśli chodzi o lotnictwo, to największą linią w Polsce jest Ryanair, a na trzecim miejscu jest Wizzair. To dwie wielkie tanie linie, z którymi musi rywalizować LOT i Lufthansa – dwie największe „tradycyjne” linie na polskim niebie.

Jakkolwiek LOT jest jednym z najszybciej rosnących operatorów lotniczych w Europie, to pod względem liczby przewiezionych pasażerów stanowi tylko kilka procent gigantów operujących na Starym Kontynencie (nie mówiąc już o rankingach globalnych, gdzie rządzą linie amerykańskie i azjatyckie). To oznacza, że jeśli marże w lotnictwie jeszcze trochę się obniżą, to LOT będzie znów – jak kilka lat temu – musiał walczyć o życie

Na tym tle ciekawy spór rozwija się o przyszłość Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ma kosztować 20 mld zł i spowodować, że polskie lotnictwo będzie w stanie „złapać skalę” i przetrwać w dobrym zdrowiu nie tylko w czasach dobrej koniunktury, ale i tej gorszej, która chyba niedługo nadejdzie.

Zobaczcie ciekawy wykres, który pokazuje jaką wielkość miałby CPK, gdyby go nałożyć na dzisiejsze gabaryty największych lotnisk w Europie. To wciąż nie byłoby lotnisko o gabarytach Frankfurtu, czy Londynu, ale byłby to solidny średniak w Europie i największe lotnisko w naszej części Europy.

Oczywiście: trzeba pamiętać, że porównujemy przyszłe liczby dotyczące gabarytów CPK z bieżącym ruchem na istniejących lotniskach, który za kilka lat zapewne jeszcze wzrośnie.

Inna sprawa to kwestia zwrotu z tej inwestycji.  Czy CPK na tyle zwiększyłby obroty branży lotniczej, że co najmniej 20 mld zł inwestycji miałoby szansę się zwrócić? I czy nie pojawiłyby się straty po stronie regionalnych polskich portów lotniczych, z których CPK mógłby „wyssać” część podróżnych? Na te pytania nie znam odpowiedzi, ale chętnie o tym porozmawiam. Jeśli macie w tej sprawie zdanie i sensowne argumenty – piszcie!

źródło zdjęcia tytułowego: Bank Pekao (raport)

16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
JacekJacekallaMarcinChrystian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek

A dlaczego spadły zyski kolei ? Bo sama PKP układa rozkłady nie patrząc chyba na to ze potencjalny pasażer często nie zdąży się przesiąść z pociągu na pociąg na trasach dalekobieżnych na stacjach typu Krakow , Warszawa czy podobnych
Niestety jeśli dalej tego te mądre głowy nie pojmą, że kolej jest dla pasażera a nie odwrotnie to będzie dalej jak jest i będzie nią jeździć mało ludzi a sporo więcej będzie przeklinać stojąc w korkach siedząc we własnym samochodzie 🤷🏻‍♂️

Marcin
Gość
Marcin

Nie jestem przekonany czy CPK wyssałby ruch z lotnisk regionalnych – tam królują tanie linie, które oferują przeloty point to point. Nie jestem pewien, czy Ryanair chciałby się przenosić na CPK, skoro nie ma go na Chopinie…

Chrystian
Gość
Chrystian

a ja nie jestem pewien czy w ogole CPK jest potrzebne…

adre
Gość
adre

„Kreska” na rysunku z szacowaną liczbą podróżnych CPK an tle TOP 10 ‚2018 jest w złym miejscu. Czy CPK przejmie część ruchu z lotnisk regionalnych? Tak, ale w niewielkim zakresie – czyli linii tradycyjnych. Większość ruchu na lotniskach regionalnych stanowią jednak lowcosty, które tam zostaną ze względu na niższe koszty operacyjne + budowanie na tym swojego wyróżnika konkurencyjnego. Z kolei 😉 kolej musi być konkurencyjna czasowo wobec samochodu. Nie wiem np. jak to możliwe, ze na trasie Kraków-Katowice pociąg jedzie 2 godz. Przecież gdyby to zajmowało mniej niż godzinę (żaden wyczyn bo to 80 km) nikt nie jeździłby samochodem w… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Ta umowa koncesyjna to kryminał. Tym powinna zająć się już dawno prokuratura.

jan
Gość
jan

PKP, CZY mozna jechac zagranica przez pkp z warszawy (jakie kraje, jakie koszty gdzies do niemiec, pragi?(

Marcin
Gość
Marcin

Rząd chce zbudować kolejne już 3-cie lotnisko pod warszawkę. Jaki sens jest budować nowe lotnisko, skoro mamy ich mnóstwo w kraju? Można rozbudować Łódź lub zainwestować w Gdańsk i Katowice. Trzeba skończyć z tą egocentryczną wizją kraju. Lotnisko Chopina jest przepełnione dlatego, że pośrednio wymusza się, by wszyscy latali z Warszawy.

Jacek
Gość
Jacek

Baranów to totalne zadupie, a nie Warszawa…

alla
Gość

To PL, zareklamują „tanie chlanie” na pokładach pociągów to się klientele znajdzie.. mało osób po pijaku autem jeździ? Takiemu 10tys. zł mandatu i zaraz kasa na wszystko będzie.. A nasza kochana kolej – regionalna się stara – ale skomunikowanie masz jak ci wypadnie, wspólny bilet to też mała abstrakcja. Remonty torów to jakaś abstrakcja, regionalne tory nie muszą być na 200, a na 120km/h i tak tu pociąg się co chwila zatrzymuje. Totalny idiotyzm to połączenia z trójmiasta, tylko pendolino… TLK czy cokolwiek tańszego ma rozkład od czapy.., Spróbuj kupić wspólny bilet i niech ci ucieknie skomunikowanie, o ile masz… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Tłumaczenie Polskiego Pomoru PKS’ów wykupem (…)Niemiec płakał jak sprzedawał(…) to jakiś absurd… zwłaszcza gdy się spojrzy na obszary tej zagłady. Są to Mazury Pomorze, Podkarpacie i Śląsk, czyli tam gdzie Polacy biednieli!!!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij