29 września 2021

Analitycy PKO BP wróżą jak zmienią się ceny mieszkań. Czy i kiedy koniec cenowego szaleństwa? I czy analitykom w ogóle można wierzyć?

Analitycy PKO BP wróżą jak zmienią się ceny mieszkań. Czy i kiedy koniec cenowego szaleństwa? I czy analitykom w ogóle można wierzyć?

Jest najnowszy raport analityków PKO BP – największego polskiego banku – na temat rynku nieruchomości. Jak widzi przyszłe ceny mieszkań bank, który udziela Polakom dużej części kredytów na ich zakup? I czy – patrząc na wcześniejszą sprawdzalność podobnych prognoz – warto podejmować decyzje o zakupie lub sprzedaży mieszkania w oparciu o raporty analityków bankowych? Sprawdzam!

Niskie stopy procentowe i wysoka inflacja napędzają popyt inwestycyjny na nieruchomości. I powodują wzrost cen mieszkań. Odczuwają to zarówno mieszkańcy Gdańska, Warszawy czy Lublina, jak i Nowego Jorku czy Shenzhen. Wiele osób zastanawia się, czy kupować teraz mieszkanie, nie patrząc na cenę, czy też może poczekać aż sytuacja na rynku się uspokoi? Kiedyś się uspokoi – to pewne. Ale przy jakim poziomie cen to się wydarzy?

Zobacz również:

Z pomocą w odpowiedzi na te pytania przychodzą zespoły analityków największych banków. Bank PKO BP, czyli największy gracz na rynku hipotek w Polsce, opublikował właśnie raport na temat prognoz zmian cen mieszkań. Nie poprzestałem na zajrzeniu do niego, ale też sięgnąłem do starszych raportów, żeby sprawdzić, czy w przeszłości analitycy dobrze nam radzili.

Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza, gdy dotyczy przyszłości. Sprawdzalność prognoz pogody na 3 dni do przodu wynosi raptem 63%. A jak jest z prognozami cen mieszkań? Czy meteorolog, który prognozuje deszcz, ma lepszą skuteczność niż analityk, który prognozuje trendy na rynku nieruchomości? Co mówiły poprzednie prognozy i jaka była ich sprawdzalność? Teraz ja mówię „sprawdzam”.

Czytaj też: Mieszkaniowa rewolucja? Chcą w referendum przegłosować… „przejęcie” od prywaciarzy tysięcy mieszkań na wynajem. Szaleństwo? A może tak trzeba?

PKO BP o rynku mieszkań: „czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec”

Tak brzmi tytuł najnowszego, cyklicznego raportu banku, który opisuje sytuację na rynku nieruchomości. Tytuł nawiązuje do piosenki grupy Dżem. Rynek jest rozgrzany do czerwoności z powodu dużego zainteresowania kupujących. Ale słowa piosenki dalej brzmią tak: „będzie lepiej, gdy pójdę, nie chcę patrzeć jej w twarz”. Czy w twarz czytelnikom będą mogli spojrzeć analitycy?

Po pierwsze nikt nie ma wątpliwości – analitycy PKO BP też – że mieszkania drożeją. Na rynku pierwotnym oraz wtórnym wzrosty cen kształtowały się w granicach 8-17% w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Po drugie: rynek wynajmu odbudowuje się, ale stawkito akurat my sprawdziliśmynie wróciły do stanu sprzed pandemii.

Po trzecie: popyt na kredyty hipoteczne jest rekordowy, a na rozpatrzenie wniosku czeka się 2-3 miesiące. Według danych Związku Banków Polskich w drugim kwartale wartość nowo udzielonych kredytów mieszkaniowych wyniosła 22,1 mld zł (22,3% więcej niż w pierwszym kwartale, 64% więcej niż rok wcześniej). Według Biura Informacji Kredytowej w lipcu 2021 r. po raz pierwszy w historii miesięczna wartość udzielonych kredytów przekroczyła 8 mld zł.

W dalszym ciągu wzrasta liczba dużych kredytów – ponad połowa (55,1%) udzielonych w tym roku kredytów to te powyżej 350 000 zł, w tym 26% to kredyty powyżej pół miliona złotych. Aby kupić takie samo mieszkanie potrzeba więcej pieniędzy, a dodatkowo Polacy kupują większe i droższe lokale i domy.

Po czwarte: mimo niskich stóp procentowych, czyli teoretycznie taniego kredytu, maleje dostępność mieszkań (rozumiana jako liczba metrów do kupienia za średnie wynagrodzenie). Dodatkowo na spadek dostępności mieszkania dla osób, które kupują je na własne potrzeby (i finansują się kredytem), wpływa obowiązująca od lipca nowelizacja Rekomendacji S, która zobowiązuje banki do liczenia zdolności kredytowej klienta dla 25 lat (nawet jeśli kredyt jest dłuższy).

Czytaj też: Czy podatek katastralny mógłby zatrzymać spekulacyjny wzrost cen mieszkań? A może są na to lepsze sposoby?

Czytaj też: Zagraniczne fundusze hurtem kupują w Polsce mieszkania na wynajem. Czy to zniszczy biznes prywatnym wynajmującym? Koniec rynku najmu, jaki znamy?

Czy zbliża się „zadyszka”? Co przemawia za tym scenariuszem?

Jakimi ciekawymi wnioskami zaskakuje raport PKO BP? Jest w nim wymienionych kilka ważnych czynników, które zwiastują „zadyszkę” i być może spadek tempa wzrostu cen (o ich spadku nie ma mowy).

Deweloperzy wrócili na place budów i rozpoczęli wiele nowych projektów. Ich liczba wróciła do poziomu sprzed pandemii. To właśnie pandemiczny spadek liczby realizowanych przez deweloperów projektów przyczynił się do wysokich cen mieszkań oferowanych w ostatnich kwartałach – twierdzi PKO BP.

Szybko rosnący popyt jest widoczny w spadku o 26% na przestrzeni roku oferty gotowych mieszkań. Mniejszy (o 16,%) bank ziemi deweloperów sugeruje rozpoczynanie kolejnych projektów. W Warszawie szykuje się rozbiórka centrów handlowych i fabryki Polfy, żeby zrobić miejsca pod nowe osiedla. Inwestorem mieszkaniowym zamierza też zostać… Huta Warszawa, czyli właściwie ArcelorMittal, która na swoim zrewitalizowanym terenie chce postawić osiedle na kilka tysięcy mieszkań. W sumie mają powstać dzielnice dla ćwierć miliona ludzi.

Wskaźnik koniunktury budownictwa mieszkaniowego, czyli różnica liczby mieszkań, których budowę rozpoczęto, i tych oddanych do użytku silnie wzrósł, co sugeruje, że wkrótce wzrośnie podaż mieszkań. Na podobną ocenę sytuacji wskazuje wzrost liczby pozwoleń na budowę. Oddala się wizja „wysuszenia” rynku z nowych inwestycji i fizycznego braku mieszkań przy dużym popycie. Deweloperzy zarabiają krocie (ich wyniki finansowe są w wielu przypadkach rekordowe, podobnie jak wyceny na giełdzie), kryzysu w gospodarce nie ma, jest boom, więc firmy chcą budować i sprzedawać mieszkania.

Kolejna dobra wiadomość dla kupujących jest taka, że koszty budów – przynajmniej na papierze – nie rosną szybciej niż inflacja. Według danych systemu SEKOCENBUD (jak czytam, to lider w dziedzinie gromadzenia, przetwarzania i publikowania informacji o cenach w budownictwie) koszty budowy wzrosły o 3,2-4,4% w drugim kwartale (w porównaniu z podobnym okresem rok temu).

W sumie w ciągu ostatnich 2 lat koszty przeciętnej budowy podrożały o 12%, ale ten wzrost jest już w cenach sprzedawanych obecnie mieszkań. To oznacza, że nie będzie uzasadnienia dla windowania cen mieszkań pod pretekstem wysokiej inflacji.

Przez ostatni rok ceny mieszkań wzrosły o ponad 10%. Mogą pójść w górę o… kolejne 10%

Analitycy PKO BP tradycyjnie prezentują kilka scenariuszy dotyczących przyszłości cen mieszkań. Ten bazowy przewiduje, że jednak będzie drożej. A konkretnie? Wzrost cen mieszkań o kolejne 10% w ciągu kolejnych 12 miesięcy, choć jest pewne „ale”. Analitycy piszą, że „wzrost cen może nieco spowolnić w związku z trafianiem na rynek inwestycji rozpoczętych w pierwszej połowie tego roku”. Przesłankami wzrostu cen są:

  • Wysoki popyt na mieszkania, który silnie wspierają rekordowo niskie stopy procentowe (co najmniej do połowy 2022 r.)
  • Oczekiwany dłuższy okres podwyższonej inflacji i zakupy nieruchomości z myślą o ochronie oszczędności
  • Wolno rosnąca podaż i fundamentalne czynniki wzrostu kosztów budowy – wysokie ceny działek, wysokie koszty materiałów, presja kosztowa przy konkurencji o pracowników i wynajem sprzętu z innymi segmentami budownictwa – to zablokuje możliwość obniżek cen mieszkań
  • Zaostrzone od 2021 r. normy dotyczące efektywności energetycznej budynków oraz Deweloperski Fundusz Gwarancyjny, którego koszty deweloperzy uwzględnią w cenach mieszkań (1% od wartości sprzedanego mieszkania, składka będzie naliczana od 1 lipca 2022 r.). Większe normy termoizolacyjny miały się przełożyć na 3%-5% skok kosztów budowy
  •  Zaburzenia podaży mieszkań na lokalnych rynkach z powodu dużych zakupów mieszkań przez fundusze, które hurtowo kupują tysiące nieruchomości na wynajem

Jest w raporcie sakramentalne stwierdzenie o „ryzyku czwartej fali pandemii”, ale też o ryzyku gwałtownego wzrostu stóp procentowych (nie można go wykluczyć, ale nie jest zbyt prawdopodobny) i spadku popytu w wyniku mniejszej dostępności mieszkań z powodu ich wzrostu cen (ale nawet wtedy wciąż zostanie popyt inwestycyjny). Te czynniki mogłyby spowodować zahamowanie wzrostu cen mieszkań.

Czytaj też: Nowe sprytne narzędzie dla wynajmujących mieszkania. Simpl.Rent prześwietli kandydata na najemcę: dochody, historia, wiarygodność… Tylko czy najemca nie ucieknie?

PKO BP i powrót do przeszłości. Czy dotychczasowe prognozy były trafne?

Czy na podstawie dostępnego zestawu danych można trafnie przewidzieć, w którą stronę pójdą ceny? Dla wielu osób to fundamentalna kwestia – nie jest prawdą, że nieruchomości ciągle drożeją, obecny marsz cen w górę trwa zaledwie od 9 lat, a na tym rynku zdarzają się też spadki cen, co boleśnie można dostrzec na załączonym obrazku.

Czerwiec 2020: „ceny spadną o 10-15%”

Czy jednak eksperci czegoś nie przeoczyli? Jakie były ich poprzednie prognozy? Rewolucyjnym raportem był ten z czerwca 2020 r., a który opisaliśmy w tym artykule. Według PKO BP spadek popytu na mieszkania miał wynieść nawet połowę, a ceny na koniec 2020 r. miały spaść średnio o 10-15%.

Pod tym względem nasz największy bank nie był wyjątkiem. Analitycy Pekao byli podobnego zdania – początkowo prognoza mówiła o spadku o 4%, a we wrześniu 2020 r. została skorygowana do 1%. Niby niedużo, ale każda prognoza, która zapowiadała zahamowanie wzrostu, była sensacją i ostatnią nadzieją dla tych, którzy chcieli kupić mieszkanie po przyzwoitej cenie.

Niestety, nic się takiego nie stało, a na koniec 2020 r. nie było żadnego dużego miasta, w którym ceny transakcyjne spadłyby w skali roku. Wzrost – w zależności od metrażu i miasta wyniósł od kilku do 10%.

Wrzesień 2020: „jest 60% prawdopodobieństwa spadków cen mieszkań”

A co twierdzili analitycy dokładnie przed rokiem, czyli we wrześniu 2020 r.? Już wtedy przyznali, że nieco przeszacowali skalę spadków cen, a kołem ratunkowym dla rynku i całej gospodarki okazały się tarcze antykryzysowe:

„Korekta cen jest mniejsza, niż można było oczekiwać w pierwszych miesiącach epidemii – jest to konsekwencja bardzo dużej skali działań antykryzysowych i związanego z tym umiarkowanego wzrostu bezrobocia, istotna jest też duża elastyczność deweloperów. Niemniej pełna reakcja rynku mieszkaniowego zawsze uwidacznia się z opóźnieniem”.

Wtedy jednak wyrażone procentowo szanse na obniżki cen były – według analityków – większe niż spodziewane podwyżki.

„Oceniamy, że w najbliższych kwartałach spadek cen będzie postępował (prawdopodobieństwo 60%), jego skala będzie zależała od szybkości powrotu na ścieżkę ożywienia gospodarczego i dalszego przebiegu epidemii. Wyhamowania tendencji spadkowych (…) można oczekiwać w połowie 2021 r.”.

Grudzień 2020: „ceny spadną o 5%”

Czy coś się zmieniło w raporcie z grudnia 2020 r.? Byliśmy już po listopadowym wzroście liczby zakażeń, w środku przedświątecznego lockdownu i z groźbą świętowania Sylwestra z zakazem wychodzenia z domu. Dokument czarno na białym podaje dane nie o spadku, ale o wzroście cen – o 7% w Warszawie i 9% (!) w miastach wojewódzkich. Dlaczego nie nastąpił spadek cen? Tutaj następuje „przepisanie” fragmentu z poprzedniego raportu, z twórczym rozwinięciem, że ceny rosną dzięki… informacjom o tym, że Pfizer wynalazł szczepionkę na COVID-19.

„Dotychczas korekta cen jest mniejsza, niż można było oczekiwać w pierwszych miesiącach epidemii – jest to skutek bardzo dużej skali działań antykryzysowych i w związku z tym umiarkowanego wzrostu bezrobocia i utrzymania zadowalającej płynności finansowej większości firm, a także dużej elastyczności deweloperów. Istotny jest też postęp prac nad szczepionką na COVID-19, który konkretyzuje perspektywy opanowania epidemii (zapobiegnie prawdopodobnie kolejnym falom epidemii) i powrotu do nieco zmienionej normalności gospodarczej”.

Niestety, nie mam żadnej satysfakcji w punktowaniu ekspertów, ale również w grudniu 2020 r. wierzyli oni, że ceny spadną. I to o 5%.

„W scenariuszu bazowym do końca trzeciego kwartału 2021 r. oczekujemy słabnącej dynamiki cen mieszkań na części rynków. Istotnym czynnikiem wzmacniającym negatywną presję na poziom cen jest, obok umiarkowanego popytu i rosnącej silnie podaży nowych mieszkań deweloperskich, kontynuacja spadkowych tendencji stawek czynszu na rynku wynajmu. Oceniamy, że spadek cen nie będzie większy niż ok. 5% w skali roku. (…) Nawet w przypadku realizacji scenariusza optymistycznego czynnikiem ryzyka pozostaje niekorzystny trend na rynku najmu”.

Jaki z tego wniosek? Ekonomiści i analitycy nie mają monopolu na wiedzę. Gdyby tak było, to nie byłoby kryzysów ekonomicznych, bo dałoby się je przewidzieć. Każdy z czytelników musi polegać na własnym rozumie, intuicji (jak zwał tak zwał), czerpać wiedzę z różnych źródeł i nie dyskwalifikować  nawet bardzo dziwacznych, na pierwszy rzut oka, teorii i prognoz. Pandemia sprawia, że podręczniki ekonomii trzeba napisać na nowo. A my jesteśmy królikami doświadczalnymi.

——————————-

Jak teraz lokować pieniądze? Posłuchaj nowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

Inflacja się rozpędza, akcje na światowych giełdach są drogie, na obligacjach prawie się nie zarabia, zbliżają się podwyżki stóp procentowych. Co w tej sytuacji robić z długoterminowymi oszczędnościami? Czy obecnie mamy dobry klimat do inwestowania w akcje? Czy warto brać pod uwagę polskie akcje jako część portfela długoterminowych inwestycji? Czy w polskie akcje lepiej inwestować poprzez ETF-y czy „po Bożemu”, czyli za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych? W które spółki inwestuje zarządzający jednego z najlepszych funduszy w Polsce? Dziś w ramach „Finansowych sensacji tygodnia” rozmawiamy z Andrzejem Nowakiem z TFI UNIQA. Do posłuchamia pod tym linkiem oraz na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i pięciu innych popularnych platformach podcastowych. Zapraszam!

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
48 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
gosc
1 miesiąc temu

Może lepiej zaufać chomikowi niż analitykom?

This hamster’s cryptocurrency portfolio is beating the market
https://edition.cnn.com/2021/09/27/investing/hamster-cryptocurrency-trader/index.html

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  gosc

Zawsze się znajdzie jakiś chomik mądrzejszy od człowieka 😉

Doron
1 miesiąc temu

No dalej [CENZURA-red] , płakać że wszystko zaraz stanieje ! No bo musi. Musi bo się udusi.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Doron

Widzę, że ktoś tu się zapakował po uszy i ma stresik 😉

stef
1 miesiąc temu

Szacunek za przypomnienie prognoz z marca 2020.

Mnie zastanawia nagły wysyp reklam w internecie, bilbordów, mailingu od deweloperów.
Czyżby przy tych rekordowych cenach sprzedaż się zatrzymała – na co może wskazywać ilość wniosków do BIK?

Łukasz
1 miesiąc temu
Reply to  stef

Aut osobowych prawie nikt nie reklamuje , czeka się rok na nowe auto a dilerzy nie dorzucą Ci nawet dywanika do kufra, tak się to wszystko zakręciło .

golem_t
1 miesiąc temu

Co do opinii tych ekonomistów z PKO BP to jest jedna wątpliwość – szefem ich prezesa jest premier. Skąd wiadomo że w grudniu 2020nie pisali tego co oczekiwał rząd a nie to czego się spodziewali? To nie do końca”teoria spiskowa” – Piotr Kuczyński stracił pracę w Xelion gdy skredytował plany gospodarcze rządu PiS, a Xelion podlegał wtedy już pod upaństwowiony właśnie PEKAO. A to był jeden z tych analityków których warto było słuchać – Szanowny Autor na pewno to potwierdzi.

Karol
1 miesiąc temu

„W Warszawie szykuje się rozbiórka centrów handlowych i fabryki Polfy żeby zrobić miejsca pod nowe osiedla.”
FSO na Żolibożu też zostanie zburzone i powstanie duże osiedle mieszkaniowe.

Alf/red/
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

FSO jest na Żeraniu. Było, znaczy.

Marek
1 miesiąc temu

W zasadzie w tym wpisie cokolwiek warte są 2 informacje:
1. Dane historyczne.
2. Informacja, że rok temu ci sami analitycy prognozowali całkiem odwrotnie, niż się później zdarzyło, czyli ich obecne prognozy nie mają żadnej wartości.

Adam S.
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Gratuluję mądrości. Pozostałym czytelnikom polecam lekturę Czarnego Łabędzia, gdzie jest fragment dotyczący ufania kolejnym prognozom ludzi, którzy wcześniej nieskutecznie prognozowali.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam S.

No, ale jak ktoś od 20 lat prognozuje krach to w końcu mu się uda i będzie sławny 😉

Ppp
1 miesiąc temu

Myślę, że problemem jest kwestia KIEDY ceny spadną.
Przesłanek do spadków było w zeszłym roku dużo i też się tego spodziewałem. Jeśli jednak stopy procentowe zaczną rosnąc i na rynku pojawią się mieszkania wyprzedawane z powodu problemów z kredytami – to nadal będzie „skutek pandemii”, tylko odsunięty w czasie. Zamiast 2020 – 2023 (na przykład, bo może być i 2024r).
Czyli można mieć rację co do faktów, ale mylić się co do terminów.
Pozdrawiam.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

No. Tak to każdy umie prognozować. Ceny kiedyś spadną. Mam 50% szans na trafienie w mojej prognozie.

Równie dobrze mogę powiedzieć ceny będą dalej rosły. Też mam 50% szans.

Masz rację co do wrostu stóp %, to one mogą skutecznie zastopować wzrosty, co nie oznacza automatycznie spadków, bo ceny mogą się ustabilizować na obecnym poziomie.
Ps
Jakby analitycy byli pewni swoich prognoz to by kupili akcje deweloperów lub shortowali ich akcje i zarobili miliony.

fhfcgdc
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

Tak samo jak z pogodą i trzęsieniem ziemi.

Pan Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

„Rynek potrafi zostać irracjonalny znacznie dłużej niż ty wypłacalny” – M. Keynes 😉

McGregor
1 miesiąc temu

Nie ma to jak wysoko opłacani analitycy i ich wróżenie z fusów.. jak spadnie deszcz, to będzie mokro i błoto. Moim skromnym zdaniem ceny niebawem polecą na ryj, a powodem tego będzie: 1. Wystrzelą stopy %, żeby zatrzymać inflację ( współczuje tym co to dziś biorą kredyt) 2. Ci inwestorzy, co to za 0 na lokacie zdecydowali się zainwestować oszczędności w m2 już się kończą 3. Wysokie stopy odsieją tych których dziś ich stać na kredyt. 4. Tak szybki wzrost w tak krótkim czasie jest nienaturalny, więc korekta musi być. 5. Tak jak w artykule, niebawem rozpoczną się hurtem nowe… Czytaj więcej »

Kuba
1 miesiąc temu
Reply to  McGregor

Oczywiście, że ceny nie polecą w najbliższym czasie, tylko będzie ciągły wzrost – jest to spowodowane problemem z dostępnością towarów globalnie(problemy z łańcuchami dostaw, produkcją etc.) 2) rynek przez cały 2020 rok był w stagnacji bo ludzie bali się wydawać kase przez strach przed utratą pracy i płynnością gotówkową 3) stopy nie wystrzelą i musisz naprawde tylko troche użyć mózgu, żeby zrozumieć, że niskie stopy procentowe to bardzo korzystny układ dla rządu i państwa bo przy niskich stopach procentowych i dużym dodruku pieniądza (duża inflacja) dług publiczny państwa się zmniejsza (wartość nabywcza złotówki spada). Dodatkowo od 1 stycznia 2022 wchodzi… Czytaj więcej »

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Kuba

(…)https://subiektywnieofinansach.pl/pko-bp-i-ceny-mieszkan-sprawdzam-wiarygodnosc-prognoz/#:~:text=Dodatkowo%20od%201%20stycznia%202022%20wchodzi%20nowy%20%C5%82ad%2C(…)
To KE już zatwierdziła?

Pan Krzysztof
1 miesiąc temu

„mimo niskich stóp procentowych, czyli teoretycznie taniego kredytu”
Chyba chodzi o tani pieniądz. A im tańszy pieniądz, tym droższa marża i prowizja

Sławek
1 miesiąc temu

Na rynkach widać już zmęczenie tą sytuacją, a szczególnie rosnącymi cenami. Znam ludzi, którzy zrezygnowali z zakupu nowego samochodu, bo w salonie nie byli w stanie powiedzieć kiedy ten samochód dostaną. Znam też osoby, które w tym roku planowały rozpoczęcie budowy, ale tego nie zrobiły (pustki w składach budowlanych, chore ceny). Gdzieś czytałem o deweloperze, który odwleka rozpoczęcie nowej inwestycji z tego samego powodu, tłumacząc że gdyby ruszył z budową to ceny jego mieszkań mogą osiągnąć poziom nieakceptowalny dla kupujących.

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

Czekać aż Anglicy przestaną kupować benzynę, bo staną się zmęczeni wojną na stacjach benzynowych…

jsc
1 miesiąc temu

Te wątpliwości przypominają mi historię ratingów z 2008…

Cerw
1 miesiąc temu

Zmartwię co niektórych. Żadnej korekty nie będzie, popyt generowany przez fundusze jest nieograniczony. To że Kowalski z Nowakiem nie kupią bo im stopy wzrosły nie wzrusza nikogo, większość zakupów odbywa się z pominięciem kredytów. Co najwyżej odpadną z gry gracze bez zdolności kredytowej, a fundusze dalej będą przytulać całe osiedla. Duże korporacje mają potężne nadwyżki gotówki i problem z jej inwestowaniem. Kłopoty Kowalskiego to idealna okazja dla nich aby jeszcze agresywniej wejść w rynek nieruchomości.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Cerw

Obawiam się, że ma Pan rację. Kluczowy jest nadmiar gotówki na rynku

Sławek
1 miesiąc temu
Reply to  Cerw

Jakieś dane na poparcie swoich tez? Skąd informacja, że większość zakupów odbywa się z pominięciem kredytów? Jakie fundusze „przytulają” całe osiedla?

Last edited 1 miesiąc temu by Sławek
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

Większość zakupów jest „gotówkowa”, są takie statsy od NBP. A jeśli chodzi o skalę zakupów instytucjonalnych to tutaj był o tym raport:
„Segment mieszkań na wynajem instytucjonalny (PRS = private rented sector) bardzo przyspieszył. Według raportu „Rynek PRS w Polsce” przygotowanego przez firmy Knight Frank i Dentons, inwestycje PRS oferują już ponad 5,6 tys. mieszkań” – pisze „Puls Biznesu”. W budowie jest 4,4 tys., a deweloperzy zapowiadają budowę 25,6 tys. mieszkań dla tego segmentu.
https://www.pb.pl/fundusze-przyspieszyly-w-mieszkaniach-na-wynajem-1128882?smclient=10eb825d-b727-4e62-8a0c-202f6d9209ac

Calipso
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A co z informacją, że mamy rekordy na kwotach i liczbie udzielonych kredytów hipotecznych? Wszyscy kupują za gotówkę tylko liczba kredytów większa niż w 2008 roku. W pierwszej połowie 2021 poszło 150 tysięcy kredytów na 50 mld, w samym lipcu 24000 na 8 mld. Przebijamy 2008 rok. link do badań AMRON z 2010 roku: https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwj6iMeMgafzAhUJyYsKHYXLAfYQFnoECAgQAQ&url=https%3A%2F%2Fwww.zbp.pl%2Fgetmedia%2Fcec53f6c-6b35-4ea5-a48a-13d5390788f7%2FRaport_Amron-Sarfin_Marzec_2010&usg=AOvVaw2tvR30h8v8rGi4M7Zx5Mo7 Fundusze to kolosy gdzie proces decyzyjny zajmuje czasem kilka lat. Pewnie w 2017 z badań im wyszło, że warto u nas zainwestować ( niska cena m2 i wysoki najem) i dopiero teraz przeprocesowały temat i wchodzą. Owszem będą wchodzić dalej niezależnie jakie mają ceny w… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Calipso

No, ale cały rynek nieruchomości jeszcze przed pandemią był wart 120-140 mld zł

Sławek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

NBP i jego raporty pełne baboli… Pamiętam jak 2015 roku raportowali, że ponad 60% mieszkań było kupionych bez udziału kredytu. Ktoś wziął i to policzył i wyszło, że tak naprawdę bez kredytu kupiono tylko kilkanaście % mieszkań

http://wdomachzbetonu.pl/jak-to-jest-z-tym-zakupami-za-gotowke/

Co do funduszy, to proszę porównać liczby. Ile mieszkań i domów buduje się rocznie w naszym kraju?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

No, ale o ile pamiętam polski rynek nieruchomości to jakieś 120-140 mld zł rocznie, z czego jakieś 80 mld zł to nieruchomości mieszkaniowe, a kredytów rocznie banki udzielały na góra 40 mld zł…
Zgadzam się, że skala zakupów funduszy nie jest jeszcze duża, ale na pewno urośnie

Calipso
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Skoro w pół roku poszło kredytów na 50 mld gdzie cały rynek rocznie mieszkaniówki 80 mld to jak możemy mówić, że większość za gotówkę? Coś się nie klei….

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Calipso

No, ale cały rynek też urośnie. Jeśli przy kredytach hipotecznych za 40 mld zł rynek był wart 120-140 mld zł, to teraz rynek też może urosnąć.

Sławek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeszcze w temacie „hurtowych” zakupów, to zauważcie że one są rozłożone na lata (część mieszkań dopiero się buduje, część jeszcze nie). Na temat zakupów jednego z funduszy pojawiła się informacja, że to wcale nie był zakup, tylko swego rodzaju rezerwacja, z której to może zrezygnować. I chyba zrezygnował, bo inwestycja którą podobno wykupił pojawiła się w ofercie dewelopera i każdy może tam kupić mieszkanie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

Ooo, to ciekawe, nie wiedziałem, że tam chodzi o „rezerwację”

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Cerw

Osiedla może i przytulą ale wynająć nie będą miały ich komu bo Kowalski z Nowakiem zwieją do Niemiec tam będzie zsanie na każdego kto coś potrafi I chce pracować.

Łukasz
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Ale wschód już czeka za drutem kolczastym , chętnie potraktują nas jako kraj tranzytowy

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Łukasz

Dokładnie tranzytowym w drodze na zachód jakbym chciał pozyskać niewolników z sąsiedniego kołchozu to między innymi za pośrednictwem funduszy wywindowałbym im ceny mieszkań.https://www.dw.com/pl/praca-w-niemczech-potrzebujemy-400-tys-imigrant%C3%B3w-rocznie/a-58964390 drogie mieszkanie nędzne zarobki Niemcy na granicy postawią płot na którym będzie witamy każdego biurwy,kleru i emerytów nie wpuszczamy;-}https://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/1455812,gus-o-wynagrodzeniach-dominanta-wynagrodzen-polakow.html

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

To nam mocno spowolni wzrost gospodarczy

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jaki wzrost:-)

20211004_082719.jpg
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Nie narzekać! Dzieci robić!

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie narzekamy robimy w poważnych krainach w których jesteśmy w stanie zadbać o przyszłość naszych dzieci;-]https://www.money.pl/gospodarka/polki-chetniej-rodza-na-emigracji-w-wielkiej-brytanii-przoduja-w-rankingu-6542661708626049a.html

Łukasz
1 miesiąc temu

Panie Macieju, szacun za ambicję, temat ważny i ciekawy, ale”Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza, gdy dotyczy przyszłości” a można prognozować przeszłość ? Bo to jak cofać do tyłu… Pozdro 😉

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Łukasz

Wiadomo, że nie można. To takie powiedzenie 🙂

Sławek
1 miesiąc temu

Rządzący zauważyli, że fundusze mogą się przenieść z Berlina do Warszawy (i nie tylko)- https://bezprawnik.pl/zakaz-pakietowego-wykupu-mieszkan/amp/

mko
1 miesiąc temu

ceny nowych wzrosną, bo wzrosły wymogi dotyczące ich standardu (energopasywność, miejsca dla elektryków). ceny starych spadną / staną w miejscu, bo ich standard jest coraz gorszy (wielkie płyty się starzeją fizycznie i moralnie). Czarnym łabędziem dla wielkiej płyty może być jakaś katastrofa budowlana (oby nie). W miastach (plus gminy podmiejskie) ciągle będzie przybywało mieszkańców, wieś i wschód się będą wyludniać. Tak to widzę z punktu makro. Lokalnie i w krótkich okresach może być różnie 😉

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  mko

Bardzo sensowne spojrzenie

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!