12 lipca 2021

Fundusze inwestycyjne ze Szwecji i Niemiec hurtem wykupują mieszkania w Polsce. Ile kosztuje mieszkanie na wynajem od landlorda?

Fundusze inwestycyjne ze Szwecji i Niemiec hurtem wykupują mieszkania w Polsce. Ile kosztuje mieszkanie na wynajem od landlorda?

Szwedzki fundusz Heimstaden Bostad niedawno kupił 2500 mieszkań od Budimeksu za 1,4 mld zł. W ciągu ostatnich trzech lat wartość takich „hurtowych” zakupów mieszkań na wynajem wzrosła w Polsce trzykrotnie. W tym roku może sięgnąć miliarda euro. Dlaczego zagraniczny kapitał wziął na cel polski rynek nieruchomości, a fundusze wykupują mieszkania? Czy to nie pogrzebie marzeń młodych ludzi o własnym „M”? A może wręcz przeciwnie – na naszych oczach rodzi się realna alternatywa dla pakowania się w 30-letni kredyt hipoteczny? Ale na jakich warunkach można wynająć mieszkanie od takiego funduszu? Jakie są czynsze? Jaka kaucja? Czy można się zameldować? Sprawdzam!

Nieruchomości drożeją na potęgę, a zagraniczne firmy wykupują mieszkania na pniu. W ciągu roku, mimo pandemii, ceny nieruchomości wzrosły o 10%. Banki są zapchane wnioskami kredytowymi, których liczba jest największa w historii badań, a na decyzję w sprawie kredytu czeka się nawet kilka miesięcy. Oczywiście nie dotyczy to tych, którzy kupują za gotówkę. Według Związku Banków Polskich może to być 40% transakcji. Niektórzy mówią, że nawet 70%. Polacy wypłacają gotówkę z banków (w maju rekordowe 6 mld zł, najwięcej od 1994 r.) i prawdopodobnie w jakiejś części kupują za nią mieszkania.

Zobacz również:

Spirala się nakręca, a w ten kocioł weszli właśnie Szwedzi, Niemcy, Duńczycy, a nawet Amerykanie. Tamtejsze fundusze, które zajmują się prywatnym najmem instytucjonalnym, wchodzą szeroką ławą do Polski, a my musimy nauczyć się takich nazw jak Heimstaden Bostad, NREP, Capella, Zeitgeist, TAG Immobilien (ta firma początku 2020 r. przejęła dewelopera Vantage Development, by wybudować 10 000 mieszkań na wynajem) czy Pimco. To firmy, które hurtem potrafią sprzątnąć sprzed nosa zwykłym kupującym setki mieszkań.

Co o tym sądzić? Czy to dobrze? Czy to źle? Czy wpływa na ceny? A może to wybawienie dla osób, które nie chcą się zadłużać, a chcą mieszkań w nowym, eleganckim mieszkaniu, bez upierdliwego właściciela? A jeśli tak, to jaka jest oferta? Jakie warunki? Sprawdzam!

Czytaj też: Zbliża się nowy rok akademicki. Studenci nie szukają już tak często mieszkań, zrywają umowy, renegocjują czynsz. O ile potaniał najem? I o ile jeszcze może potanieć? Nowe dane

Czytaj też: Czy studenci „załatwią na amen” rynek najmu? Uczelnie zapowiadają na nowy rok akademicki nauczanie zdalne. Czy stancje będą stały w tym roku puste?

Fundusze wykupują mieszkania? Kto i dlaczego? A może trzeba kibicować?

Od takich liczb może się zakręcić w głowie. Heimstaden Bostad kupił w maju od Budimeksu Nieruchomości 2500 mieszkań za 1,4 mld zł. Wcześniej od Eiffage’a kupił 640 lokali. Nordic Real Estate Partners za ok. 400 mln zł wziął hurtem 1000 mieszkań na Służewcu i Bemowie. Zeitgeist – kilkaset lokali w Gdańsku. Pimco już teraz oferuje (wespół z Echo Investment) 2140 mieszkań na wynajem. Gdy ktoś ciuła na wkład własny albo z trudem dostaje kredyt i słyszy, że jakaś „kamienicznik” bierze 500 mieszkań jak leci, to może się wkurzyć. 

Ale czy słusznie? W Polsce w ostatnich latach budowało się rocznie 180 000 – 250 000 mieszkań, więc gdy ktoś kupuje nawet kilkaset, kilka tysięcy, to nie powinien zachwiać rynkiem. Z drugiej strony, mówimy o mieszkaniach, które w większości dopiero będą budowane i trafiłyby na różnych etapach na rynek, więc będzie to z pewnością jakaś wyrwa podażowa – tym bardziej jeśli spojrzymy na mapę miast, a nie na całą Polskę. Jeśli z Ursynowa albo Bemowa ubywa w jednej sekundzie kilkaset wystawionych na sprzedaż mieszkań – to taka skala nie może (chyba) pozostać bez wpływu na równowagę rynkową.

Poza tym, podaż mieszkań może maleć, bo brakuje ziemi, rosną koszty po stronie firm deweloperskich (robocizny, materiałów budowlanych), a prezydent podpisał ustawę, która wprowadza składkę na obowiązkowy Deweloperski Fundusz Gwarancyjny.

Do niedawna największym firmowym operatorem mieszkań był państwowy Fundusz Mieszkań na Wynajem – ma 1900 mieszkań. Prześcignęła go jednak firma Resi4Rent, która jest wspólnym przedsięwzięciem dewelopera Echo Investment i amerykańskiego funduszu Pimco. W sumie w bazie Resi4Rent jest 2140 mieszkań na wynajem. Obłożenie – w zależności od inwestycji (budynku, osiedla) – sięga 95-99%.

Eksperci firmy badawczej ThinkCo oceniają, że już w 2023 r. inwestorzy instytucjonalni będą oferowali w największych aglomeracjach 11 000 mieszkań na wynajem, a za cztery lata będzie ich co najmniej 37 000. Czy to jest skala, która zachwieje rynkiem najmu albo wstrząśnie w posadach rynkiem pierwotnym?

Ogólna liczba lokali na wynajem w Polsce to 1,2 mln, więc można powiedzieć, że skala jest nieporównywalna. Ale czy rzeczywiście? W tych 1,2 mln są najróżniejsze lokale – takie „po babci”, które nie były remontowane od kilku dekad, w centrach miast bez miejsc parkingowych czy w miastach, które i tak się wyludniają. Realna liczba konkurencyjnych ofert mieszkań na wynajem jest z pewnością mniejsza, szczególnie jeśli rozejrzymy się po konkretnych dzielnicach.

Czytaj też: Wynajmujesz komuś mieszkanie w ramach tzw. najmu okazjonalnego? Są cztery rzeczy, które sprawią, że najemca może zaśmiać ci się w twarz

Czytaj też: Nowe sprytne narzędzie dla wynajmujących mieszkania. Simpl.Rent prześwietli kandydata na najemcę: dochody, historia, wiarygodność… Tylko czy najemca nie ucieknie?

Warszawa, Kraków, Wrocław – taniej wynająć w firmie czy u pana Grzesia z OLX?

W sporze o to, czy mieszkanie lepiej jest wynajmować czy kupować, górą jest raczej – póki co – druga opcja. Statystycznie Polacy żyją w najbardziej zatłoczonych mieszkaniach w Europie, a w badaniach deklarują, że wolą mieć coś własnego (choćby ciasnego) niż wynajmowanego.

Pojawienie się (w perspektywie najbliższych 2-3 lat) niewielkiej, ale jednak alternatywy dla mieszkań od prywatnych właścicieli, będzie testem. Testem, który sprawdzi, czy Polacy wolą kupować, bo są przywiązani do własności, czy też dlatego, że oferta najmu była po prostu słaba. Postanowiłem sprawdzić, jak w szczegółach wygląda dostępna już teraz oferta najmu w największej firmie Resi4Rent i Funduszu Mieszkań na Wynajem.

Warszawa

Czynsze: taniej czy drożej niż u „prywaciarza”? Na przykład w R4R miesięczny koszt najmu kawalerki w inwestycji Browary Warszawskie zaczyna się od 2460 zł na 12 miesięcy. Można podpisać umowę standardową lub umowę najmu instytucjonalnego. Czym się różnią? Ta druga daje większe gwarancje właścicielowi lokalu (lokator domyślnie zgadza się na eksmisję w razie niepłacenia czynszu). W innej sytuacji wyrzucenie „na bruk” np. kobiety z dzieckiem jest trudne, jeśli nie powiedzieć prawie niemożliwe. W cenie jest internet. Nie ma mediów i wywozu śmieci. Miejsce garażowe jest dodatkowo płatne.

A w jakiej cenie mogę wynająć takie mieszkanie na rynku? Na OLX znalazłem bliźniaczy lokal, który oferuje pan Łukasz. Cena 2100 zł plus opłaty, plus miejsce w garażu w cenie 350 zł. Do tego kaucja 3000 zł. Mieszkania są prawie identyczne, choć to z OLX na zdjęciach wygląda nieco skromniej, a dokładniej – ma mniej mebli na wyposażeniu.

Z kolei większe mieszkanie 2-pokojowe na tym samym osiedlu ma na OLX cenę 3100 zł. Cena w R4R – 3280 zł.

Wrocław

Kępa Mieszczańska, oferta w R4R za dwa pokoje to 2569 zł. Tutaj porównania są trudniejsze, bo nie znalazłem mieszkań w tym konkretnym bloku, tylko przy tej samej ulicy – Dmowskiego. Cena za dwa pokoje wynosi 2500 zł. Klikam, a tu zonk. Właściciel fauluje – pokazuje cenę, ale bez czynszu, który wynosi 560 zł. Czyli realna stawka to 3060 zł. Plus opłaty. Drożej niż w R4R, ale ten przykład nie może być traktowany jako reprezentatywny.

Kraków

Pora sprawdzić ofertę państwowego Funduszu Mieszkań na Wynajem. W jego bazie jest 1900 mieszkań w największych miastach. Wybieram Kraków-Prokocim. Dwa pokoje, 46 metrów, cena od 1213 zł. Myślę sobie – tanio. Może warto zapuścić korzenie na południu? Parter, ale na zdjęciach jest ogródek. Gdy klikam w ofertę czar pryska – nie wiem, co to znaczy „od”, ale w szczegółach oferty cena rośnie do 1635 zł.

A to nie koniec opłat. Gdy przeskrolujemy plik pdf ze szczegółami oferty, okazuje się, że trzeba doliczyć „opłatę eksploatacyjną za utrzymanie części wspólnych budynku” w wysokości 6,3 zł za metr kw. Czyli 6,3 zł x 46,66 zł = 294 zł. Razem daje to 1929 zł. A komórka lokatorska jest dodatkowo płatna.

A oferta prywatna? Znalazłem mieszkania jedynie w tej samej dzielnicy i muszę przyznać, jestem zaskoczony cenami (negatywnie). Mieszkanie dwupokojowe 30 mkw. (dwa pokoje po 9 mkw.) kosztuje 1400 zł plus 500 zł czynszu. Czyli tyle, ile 46 metrów od państwowego funduszu. Dwa pokoje (44 metry) w nowym budownictwie są wystawione na wynajem w cenie 1900 zł plus 200 zł czynszu. Czyli nieco drożej niż w państwowej firmie.

 

Czytaj też: Wynajem mieszkania dla początkujących: na co zwrócić uwagę, żeby nie dać się wyrolować właścicielowi?

Czytaj też: Ile można zarobić na wynajmowaniu mieszkania turystom na doby? Sprawdzamy opłacalność i… podliczamy nadchodzące zmiany

Jak się wynajmuje mieszkanie od firmy? Pokaż PIT, to wpuścimy cię do mieszkania

Z wyjątkiem Browarów Warszawskich trudno jest porównywać ceny mieszkań prywatnych i „firmowych” w skali 1:1. Widać, że mieszkanie „firmowe”, co do zasady nie jest ani dużo droższe, ani dużo tańsze niż takie dostępne na OLX czy na Gumtree. Co więc miałoby skusić ludzi do korzystani z usług firm? Chociażby to, że firma nie naprzykrza się jak właściciel, nie narzeka, (raczej) nie zabrania posiadania kota, psa ani palenia papierosów, że o mieszkaniu z dziećmi nie wspomnę. Szczególnie tego ostatniego właściciele mieszkań boją się jak ognia, bo eksmisja niepłacącej matki z dzieckiem jest proceduralnie jedną z najtrudniejszych operacji (chyba we wszechświecie).

Nie jest jednak tak, że firmy witają każdego z otwartymi ramionami. Jakie są warunki najmu? Zarówno Resi4Rent, jak i Fundusz Mieszkań na Wynajem prześwietlają sytuację finansową lokatora. Warunek brzegowy to zdolność czynszowa. Dokładne kryteria tego finansowego castingu nie są znane, ale do podpisania umowy FMW wymaga zaświadczenia o zarobkach (wynagrodzenie średnie z ostatnich 3 miesięcy) lub PIT za poprzedni rok, a także oświadczenie o posiadaniu/nieposiadaniu innych zobowiązań finansowych i upoważnienie do weryfikacji wiarygodności klienta w BIG (Biurze Informacji Gospodarczej).

Dla porównania: R4R również wymaga zgody na weryfikację wiarygodności oraz zaświadczenia o dochodach. Studenci mogą podpisać umowę sami albo razem z rodzicami. Z drugiej strony, prywatni właściciele wymagają nieraz listów polecających od poprzedniego wynajmującego.

W przypadku Funduszu Mieszkań na Wynajem umowa jest podpisywana na dwa lata. Ogromną przewagą najmu instytucjonalnego jest to, że nikt nie pyta, kto, z kim i jak będzie mieszkał w danym mieszkaniu. Mało tego – fundusz nie widzi problemu, żeby w mieszkaniu się zameldować. Zadzwoniłem na infolinię w tej sprawie i dopytałem. Uzyskałem informację, że wystarczy iść z kopią umowy do urzędu, a gmina nas zamelduje.

To ma fundamentalne znacznie dla osób, które chcą posłać w danej okolicy dzieci do przedszkola lub szkoły – bez meldunku, choćby tymczasowego, są skazani na tułaczkę. Właściciele prywatni niechętnie meldują lokatorów, bo obawiają się problemów w przypadku eksmisji.

Podobnie jest w R4R – tam również jest opcja zameldowania, ale nie tylko. Firma wystawia tzw. potwierdzenie zakwaterowania, które jest konieczne np. do uzyskania pozwolenia na pracę czy numeru PESEL przez cudzoziemców.

A kiedy firma może zerwać umowę? W R4R jest to możliwe wtedy, gdy najemca podnajmuje mieszkania bez wiedzy i zgody firmy, kiedy używa go sprzecznie z przeznaczeniem, kiedy uporczywie nie przestrzega zasad współżycia i łamie regulamin. Czy firma może kogoś eksmitować z powodu braku płatności (czynsz płaci się do 10. dnia miesiąca)? Nie, okazuje się, że w takich sytuacjach strony siadają do negocjacji.

„Zdarzały się przypadki braku płatności w terminie. Wynikały głównie z utraty pracy lub zmniejszenia wynagrodzenia na skutek dotkliwych okoliczności wynikających ze stanu gospodarki w pandemii. Zawsze udawało się nam wypracować z klientem kompromisowe rozwiązania”

– mówi nam Sławomir Imianowski, prezes Resi4Rent.

„Pomimo ekonomicznych skutków pandemii w ciągu zaledwie 1,5 roku od uruchomienia pierwszych projektów osiągnęliśmy i utrzymujemy średnie obłożenie na poziomie 98%. Większość naszych klientów przedłuża umowy na kolejne lata. Jeśli jakieś mieszkanie wraca na rynek, to nie czeka na nowego lokatora dłużej niż 2 tygodnie. W wybranych lokalizacjach sądostępne już nawet 3-miesięczne abonamenty, co jest ofertą rzadko spotykaną, aczkolwiek dopasowaną do dzisiejszych uwarunkowań na rynku pracy. Siłą naszej marki jest elastyczna strategia, która pozwala nam być częścią życia naszych klientów nawet przez wiele lat. Gdy mieszkaniec Resi4Rent potrzebuje zmienić miejsce pracy czy zwyczajnie wymienić lokal na większy, za każdym razem staramy się znaleźć dopasowane rozwiązanie”

– dodaje Imianowski.

Najem instytucjonalny, czyli cywilizowany. Czy to jest przyszłość?

Najem od firmy to coś, co mi się podoba, a piszę to z punktu widzenia osoby, która wynajmowała 5 różnych mieszkań od osób prywatnych. Największą zaletą jest święty spokój – brak osobistych odwiedzin i odbioru czynszu w gotówce. No i umowa, którą można przedłużać – w założeniu – w nieskończoność. Na forach klienci chwalą sobie też możliwość mieszkania ze zwierzęciem domowym. Narzekają jednak na niedziałające sprzęty i trudności z umówieniem serwisanta.

Oczywiście, nie chodzi o to, żeby do śmierci mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu i nie zostawić po sobie żadnego spadku dla potomnych, ale o to, że do czasu ustatkowania się, co może zająć 5-10 lat, można mieszkać na stabilnych, przewidywalnych warunkach. I to w cenach, które nie odbiegają od rynkowych, za to w rozsądnych lokalizacjach.

Problemem jest oczywiście podaż mieszkań – niewielki wybór i ograniczona oferta. A nieraz ubogie wyposażenie – np. brak małego AGD, radia czy telewizora, dodatków takich jak lampy, komody. Z drugiej strony firmy nie widzą problemu w tym, by mieszkanie z mebli opróżnić, jeśli chcemy wstawić nasze własne meble. Bez problemu w ciągu lat, kiedy wynajmujemy, możemy kumulować majątek ruchomy: sprzęt elektroniczny, meble, lampy etc.

Wady? Trzeba uważać na kruczki w umowach i ewentualne dodatkowe opłaty, nieujęte w czynszu, np. eksploatacyjne. W zamian nikt nie pyta, czy mam świnkę morską czy rybki, czy pracuję, czy studiuję (choć trzeba się wylegitymować odpowiednimi zarobkami). Jest jeszcze jeden problem, o którym pisali eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Gdy funduszy komercyjnych jest za dużo na danym rynku/mieście, mogą zacząć dyktować ceny najmu i go zawyżać – tak się stało w Berlinie i stąd pomysł na zamrożenie stawek.

————–

POSŁUCHAJ NOWEGO ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” dziwimy się niepomiernie opowieściom wiceministra finansów o tym, kto to niby jest w Polsce klasą średnią, a kto nią nie jest. Gość się chyba urwał z choinki, ale może nie? Sprawdzamy też, skąd się biorą wysokie ceny paliwa i ile w tym winy pazernych koncernów paliwowych z Orlenem na czele, a ile okoliczności niezależnych od nas wszystkich. A na koniec prześwietlamy nadmorskie „paragony grozy”. Okazuje się, że znaleźliśmy je nie tam, gdzie wszyscy szukają. Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem oraz w Google Podcast, Apple Podcast i na kilku innych platformach podcastowych.
Rozpiska minutowa odcinka:
01:16 – „Temat tygodnia”: Wiceminister finansów czy prezes NBP – kto ma rację w sprawie definicji klasy średniej?
11:08 – „Poradnik Ekipy Samcika”: czy benzyna będzie za chwilę po 7 zł za litr? I czy warto wziąć dopłatę do auta elektrycznego?
24:41 – „Dwie strony medalu”: paragony grozy znad morza – prawda czy mit?

———————

APLIKACJE NA WAKACJE:

Jeśli wyjeżdżasz tego lata za granicę, to nie zapomnij wziąć ze sobą aplikacji mobilnej do wymiany walut i karty, którą możesz płacić bez ponoszenia kosztów spreadu walutowego. Tutaj pisaliśmy jak bardzo spread uderza po kieszeni. Wśród wielu tego typu aplikacji i kart polecam m.in. kartę wielowalutową Cinkciarz.pl (jej recenzja jest tutaj), jak również aplikację ZEN z kartą, którą można łatwo doładować kasą i włożyć do Apple Pay i Google Pay. Zakupy z ZEN są objęte specjalnym ubezpieczeniem oraz natychmiastowym cashbackiem (tutaj opisywałem szczegóły tej aplikacji). Przy wyprawach ze znajomymi przyda się też funkcja ZEN Buddies. Polecam obie aplikacje. Są partnerami „Subiektywnie o Finansach”, ale jestem ich fanem już od dawna

NA WAKACJACH NIE DAJ SIĘ INWIGILOWAĆ

Na wakacje jedź z VPN-em. Chcesz chronić swoją prywatność podczas przeglądania stron internetowych? Bezpieczeństwo i dyskrecję w sieci level hard za rozsądną cenę znajdziesz z usługą VPN od Surfshark. Przetestowałem to rozwiązanie na sobie i polecam. Zobacz, przed jakimi niebezpieczeństwami chroni Cię VPN. Zapraszam też do poczytania, jak chronić swoją prywatność przed złodziejami, hakerami, szpiegami i… rządem.

źródło zdjęcia:PixaBay

Subscribe
Powiadom o
34 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pawel
3 miesięcy temu

Drobna nieścisłość w artykule, warto sprostować . Właściciel od którego się wynajmuje NIC NIE NA DO TEGO Czy chcemy się znajdować z punktu widzenia prawa. Może zabronić ale i tak nic nie może. Mamy Tyrol prawny lokalu, tzw umowę wynajmu i tyle do meldunkamu wystarczy. Nawet osoba która wynajmuje pokój tylko może się w mieszkaniu zameldować bez zgody właściciela.

Pawel
3 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

W Krakowie i Warszawie nie wymagają nic oprócz umowy najmu mieszkania i dokumentu tożsamości.
W ogóle to dziwne, po znowelizowanym prawie przy wynajmie na zasadach ogólnych to meldunek nic nie ma do wywalenia ew nieplacacego za mieszkanie. Tak samo trudno z meldunkiem czy bez. A czasem właściciele boją się meldować bo wtedy im się wydaje że lokator nieusuwalny. A i tak bez meldunku jest tak samo nieusuwalny (niestety).

Pawel
3 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

„zwykle musi się podpisać na formularzu zgłoszeniowym, jest o tym tutaj na stronie urzędu” – hmm to niezgodne przecież z prawem

Stary wyjadacz najmu
3 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Wszystko pięknie, ale sytuacja komplikuje się gdy umowa najmu nie spina się z wpisem w KW (np. wynajmującym jest jedna osoba, podczas gdy w KW widnieją oboje małżonków jako właściciele), lub ma jakieś inne wady – np. brak parafek. Urząd w takim wypadku odmawia zameldowania powołując się na wewnętrzne regulacje antyfraudowe (mniej więcej od 2019 roku, aczkolwiek nie mające uzasadnienia w KPA). Wtedy trzeba robić wycieczki do landlordów i tłumaczyć się dlaczego chcemy korekty do umowy. Z drugiej strony, zawsze pozostaje zameldowanie administracyjne jako ostatnia deska ratunku. Nie zmienia to faktu, że instytucja meldunku to jakiś archaizm, niczemu nie służy… Czytaj więcej »

Jakub
3 miesięcy temu

Najemca podpisujący umowę najmu nie z właścicielem mieszkania tylko kimś innym (np. jedną osobą zamiast z małżeństwem, albo „reprezentatem babci”) sam się prosi o kłopoty i to dużo większe niż brak meldunku – taka umowa może być łatwo podważona i może się narazić na utratę miejsca zamieszkania z dnia na dzień. Nie rozpatrujmy tego proszę jako przykładu reprezentatywnego, bo jak ktoś nie ogarnia z kim zawiera umowę, to nie ogarnie też meldunku.

Max
3 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Może się zameldować bez zgody właściciela tylko w przypadku wynajmu na czas określony, W przypadku umowy na czas nieokreślony, trzeba zgody właściciela do meldunku.

Pawel
3 miesięcy temu
Reply to  Max

Nieprawda,

Krzysztof M.
3 miesięcy temu
Reply to  Ireneusz Sudak

Tak czytam i doszła mnie takowa myśl, dawniej landlord to był wielki posiadacz ziemski, związany z tytułem np. markiz Montrose, książę Devonshire, książe Czartoryski. Teraz właściciel mieszkań czyli kamienicznik, dawniej osoba, z którą lord komunikował się poprzez osoby niższego stanu, nigdy osobiście ręki mu nie podał.
Co też ta inflacja robi ze światem, strach pomyśleć kto będzie landlordem za 100 lat, właściciel warzywnika na RODOSie?.

PRogramista 20k USD
3 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof M.

Apartamenty to obecnie 15m2, więc czego się spodziewasz?

Widzę, że jacyś mistrzowie dochodu pasywnego minusują 😉

Magda
3 miesięcy temu

Gdybym dzisiaj musiała nająć mieszkanie to chętnie skorzystałabym z najmu instytucjonalnego. Mam po dziurki w nosie landlordow traktujących mieszkanie jak rodzinne muzeum, mających pretensje o zbyt rzadkie sprawdzanie skrzynki na listy (bo mimo lat wynajmowania mieszkania nie zmienili adresu w przeróżnych instytucjach), itd. Wielu landlordow to albo typowi Janusze biznesu (poszukiwacze „dochodu pasywnego”) albo ludzie tkwiący w poprzednim stuleciu.

Shuku
3 miesięcy temu
Reply to  Magda

Czasami na stary adres przychodzą mi jakieś papiery z miasta, chociaż wszystko mam dawno przemeldowane, zmienione, ale burdel w urzędzie miasta wręcz uniemożliwia aktualizacje danych w każdym departamencie, skąd może przyjść poczta. Poprzedni najmujący dawał mi znać o powtórnym awizo po miesiącu od jego upłynięcia. Myślę, że nie jest to większy problem raz na tydzień otworzyć skrzynkę wchodząc do bloku.

Magda
3 miesięcy temu
Reply to  Shuku

Wszystko jak zwykle zależy. Ale jeśli ktoś z premedytacją adresu nie zmienia i raczy mnie telefonami z pretensjami, bo zostało mu tylko trzy dni na odbiór przesyłki to sory. Nie po to najmuje mieszkanie na rynkowych zasadach, żeby musieć czegoś takiego wysłuchiwać. I oczywiście skrzynka jest tu tylko zobrazowaniem podejścia, a nie jedynym problemem.

Marcin staly czytelnik
3 miesięcy temu

Najem jest dobry tylko dla managerow wysokiego szczebla, ktorzy chca pozostac mobilni a te 3-4 tysiace miesiecznie stanowi 10% ich wynagrodzenia. W kazdym praktycznie innym przypadku lepiej jest wziac kredyt. Podam swoj przyklad- mieszkanie 3 pokoje kredyt 1220 pln i czynsz 585 pln. Razem mniej niz 2000 pln. Gdybym chcial takie samo mieszkanie wynajac to cena tu gdzie mieszkam wynosi minimum 3500 pln. Czyli 1500 wiecej ponad a nic sie z tego nie ma praktycznie. Wiadomo odsetki kredytu tez kosztuja, ale po jakims czasie mozna nieruchomosc sprzedac i czesc pieniedzy odzyskac. Na wynajmie „przepala” sie ta kase.

mirekk
3 miesięcy temu

Płacę 6 razy mniejszy czynsz (wliczona woda i śmieci). Dalej mi się opłaca wziąć kredyt? (nie musisz odpowiadać).
(w bonusie spokojny sen i całkowita swoboda wyboru miejsca życia).

Marcin staly czytelnik
3 miesięcy temu
Reply to  mirekk

Pytanie ile placi Pan za wynajem, bo czynsz to przeciez nie jedyny koszt. W dodatku ten czynsz jest podejrzanie niski. Mysle, ze tak, wciaz oplaca sie wziac kredyt. Co do swobody wyboru miejsca do zycia to kredyt w zaden sposob go nie ogranicza. Na swoim przykladzie mialem kredyt na mieszkanie w Gdansku, ktore teraz wynajmuje, potem Wroclaw i tez wynajmuje a sam mieszkam w Warszawie. Takze to w niczym nie ogranicza, daje sie Pan zlapac w pulapke mysleniowa wielu polakow niestety.

Last edited 3 miesięcy temu by Marcin staly czytelnik
mirekk
3 miesięcy temu

Dlaczego podejrzanie niski? Stara kamienica po prostu w mało popularnej dzielnicy.
Z dodatkowych kosztów tylko media…

Magda
3 miesięcy temu

Zgadzam się, że wynajem dla większości nie jest opłacalny. Koszt odsetkowy raty kredytu i koszty utrzymania są niższe nic wynajem. W wieku emerytalnym ma się już zwykle spłacony kredyt, a niewielu będzie stać na wynajem na emeryturze, jeśli emerytura będzie wynosić np. 40% zarobków. Argumentów związanych z mobilnością też nie kupuję – zdecydowana większość spędza życie w jednym mieście i kredyt nie ma tu nic do rzeczy.

mirekk
3 miesięcy temu
Reply to  Magda

Nie wiem czy nie będzie stać. Ludzi ubywa a emerytury nie rosną aż tak mocno żeby wynajmujący mogli dowolnie ustalać ceny. Będą musieli dopasować czynsze do siły nabywczej emerytów. Najwyżej standard będzie kiepski – a przed tym nawet własne mieszkanie nie uchroni, patrząc na „patodeweloperkę” i to co sprzedają.
Kupowanie mieszkania na kredyt 30 letni to zbyt duże ryzyko w stosunku do korzyści – na pewno nie dla każdego poziomu dochodów – wystarczy popatrzyć na ostatnich kilka lat, a lepiej już nie będzie. Wiele osób obudzi się z ręką w nocniku…

Magda
3 miesięcy temu
Reply to  mirekk

Trochę to ryzykowne liczenie, że za 30 lat relacja kosztów najmu do emerytur diametralnie się zmniejszy. Wiele osób może obudzić się z ręką w nocniku.

hdhfbc
3 miesięcy temu
Reply to  mirekk

A wynajmowanie przez 30 lat z perspektywą wynajmowania przez kolejne 30 to nie ryzyko?

Pawel
3 miesięcy temu
Reply to  Magda

Nie w Krakowie. Tutaj wynajem jest fajny i się opłaca

bbt
3 miesięcy temu

Ciekawe jakie ceny by byłu gdyby właściciel nie bał się „niepłacącej matki z dzieckiem”.
Może państwo / gminy powinny się właśnie takimi – tanimi mieszkaniami ostatniej szansy, ceny wynajmu normalnych mieszkań spadną i każdy pracujący sobie poradzi?

Konrad
3 miesięcy temu

Parę dobrych lat temu widziałem w telewizji znanego ekonomistę, który przekonywał, że w Polsce nikt nie będzie inwestował w mieszkania na wynajem bo są na to zbyt silne regulacje chroniące lokatorów… tymczasem obserwujemy obecnie firmy inwestycyjne, które wykupują mieszkania na wynajem, mamy inwestycje w REITy, inwestorzy prywatni wkupują mieszkania…. To chyba kolejny dowód (i znalazło by się takich jeszcze wiele), że ekonomiści sami za bardzo nie rozumieją co się dzieje jeżeli chodzi o trendy ekonomiczne – a przynajmniej nie w takim stopniu na jaki wskazuje pewność siebie z jaką wygłaszają pewne poglądy…

Programista40k
3 miesięcy temu

Chętnie bym wynajął mieszkanie od jakiejś dużej poważanej instytucji. Mam dość januszy najmu, którzy zapadają się pod ziemię w momencie, gdy trzeba cokolwiek naprawić, oraz oddają kaucję dopiero w momencie gdy przychodzi do nich nakaz zapłaty z e-Sądu.

PRogramista 20k USD
3 miesięcy temu
Reply to  Programista40k

^ Typowy półgłówek. 40k Jenów to w Biedronce zarabiają 😉

Programista40k
3 miesięcy temu

Jakim cudem żeś się patusku prześlizgnął przez moderację..

olo
3 miesięcy temu

Ciekawe czy sprzedając lokale funduszom deweloperzy będą odwalać typową dla siebie fuszerkę 😉

M. M.
3 miesięcy temu

Prawdopodobnie wszystko będzie szło w tym kierunku. Ciężko nie zauważyć, że władzy też to jest na rękę (korporacjonizm w pełnej krasie – kolejny krok to mieszkania na wynajem od państwa lub korporacji). Z perspektywy wynajmujących to na pewno wpłynie dobrze (tańsze mieszkania niż od osób prywatnych), z perspektywy kupujących paradoksalnie możliwe że też (większa podaż na rynku wtórnym, który przez ostatnie lata odleciał), natomiast kicha dla właścicieli mieszkań. Dlatego też nie wróżę katastra za tej władzy 😉 Druga strona medalu to że prywatni właściciele sami sobie naważyli piwa przez lata – bardzo drogo, kiepski standard, ciągłe problemy, nieoddawanie kaucji, zaburzanie… Czytaj więcej »

Marek
3 miesięcy temu
Reply to  M. M.

Jak widać punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

Ja mogę stwierdzić, że to z najemcami są ciągłe problemy. Rzadko który zwraca uwagę na terminy płatności oraz wypowiedzeń (wypowiadanie umowy przed czasem z terminem do końca miesiąca jest częsty). Na przestrzeni kilku lat spotkałem tylko jednego najemcę, który był wart polecenia. Jak coś chciał wymienić to telefonował, umawialiśmy się że zwrócę koszt zakupu i miałem spokój. Osobiście byłem u niego z raz na rok. Dla odmiany miałem też takiego, co nawet kupna i wymiany przepalonej żarówki oczekiwał.

Michał
3 miesięcy temu

Zwyczajne złodziejstwo w białych rękawiczkach i pozbawianie ludzi resztek majątku. Tak jest w FR i DE, tak za parę lat będzie w PL. Na zachodzie już teraz nie masz mieszkania, domu, nie masz żadnego majątku. Auto w najmie długoterminowym, mieszkanie w najmie, wakacje na kredyt. Wszystko dobrze jak ciężko harujesz po 10-12 h, jesteś młody i stać się na czynsz oraz spłate rat za samochód. Choroba, strata pracy czyni cię pariasem. Tak się utrwala i tak już gigantyczne nierówności społeczne. Za 15-20 lat będzie kasta bogaczy z tysiącami mieszkań, nieruchomości i biznesów oraz kasta biedaków, który myślą, że coś mają.

Marek
3 miesięcy temu
Reply to  Michał

Niestety, ale do tego dąży obecnie cały świat. Miliony ludzi są szkoleni od małego na grzecznych konsumentów: co pół roku nowy ajfon, co rok nowy makbuk, co 2 lata nowy samochód na kredyt. Żeby ci w tym wszystkim „pomóc” to banki dadzą kredycik i kartę kredytową a producenci wyprodukują szajs, który po 2 latach przestanie działać aby wymusić wymianę. Panuje chory konsumpcjonizm, niesamowita chciwość (nie wystarczy aby firmy miały zyski – zyski muszą cały czas rosnąć, tego oczekują mityczni udziałowcy). Wszystkim rządzą korporacje mające w kieszeni politykierów na każdym szczeblu więc ludzie mają mało do powiedzenia. Wzorem do naśladowania, oczywiście,… Czytaj więcej »

Jacek
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

No bez przesady… żeby sobie strzelić co pół roku ajfona to trzeba być na prawdę klasą wyższą… większość ludzi zaoszczędzi na jednego po połowie dekady.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!